Witajcie. Zostałem zdradzony. Emocjonalnie. Moja była już partnerka (narzeczona) zdradziła mnie emocjonalnie z innym, starszym facetem za granicą. To swoją drogą, ale robila tam straszne rzeczy, chlanie, jaranie itp. wiem wszystko co się działo, ale fizycznie nic nie było. Możliwe, że się w nim zauroczyła. Jak tam była to w marcu nie mieliśmy zupełnie że sobą kontaktu, albo raczej znikomy. Oklamywala mnie na każdym kroku, a dowiedziałem się, bo sam przeszperałem fb itp. Na początku się wypierała itp. teraz nic nie mowi, bo jest na kwarantannie, nie widzieliśmy się jeszcze. Chciałem dać jej szanse. Pierwszy raz chciala czasu, drugi raz powiedziała nie. Przez wiele lat była idealna partnerka, spokojna, nieimprezowa, bez jakiś nałogów. Wzór kobiety na żonę. Teraz jej coś odbiło przez miesiąc. Poznała nowe towarzystwo i zaimponowała jej chyba jedna koleżanka, bo z nią trzymała. Chora sytuacja. Ona niby zaluje, ale mówi że potrzebowała wolności, nigdy się nie wybawila. Ale nie chce wracac, bo mówi, że to się nie uda. Powiedziała mi ostatnio, że nie wie czy mnie kocha, ale nie wiem czy to nie w złości. Cholera, nie wiem co robić. Ona mówi, że miała jakieś klapki na oczach, że coś jej odwaliło. Ona chce tam wrocic. Jeśli wróci to nie chce jej znać. Nie chciałbym w ogole, żeby tam jechala. Nawet jeśli nie byłaby ze mna. Nienawidze jej za to co mi zrobila, ale z drugiej strony kocham i nie chce, żeby się stoczyła. Jest ładna, inteligentna. Ma perspektywy, ale coś ja skłania do tego, żeby tam wrocic. Jestem w totalnej kropce. Niby teraz mnie olewa i olewała jak się dowiedziałem. Ale jak rozmawialiśmy przez telefon i jechalem samochodem to się rozpłakałem i ona mnie uspokajała, zebym jechał do domu itp. Ja się rozlaczylem. I sie nie odzywałem to wydzwaniała, pisala, że się martwi, że jestem dla niej mega ważny, że jestem najlepszym chłopakiem itp. Walczyć? Kocham ją, może się pogubiła. Jest ze mną od 17 roku życia i nigdy nie miała pełnej swobody, może teraz przeszła 'bunt'.
Przestała Cię kochać. Jak będziesz jak pies biegał za nią zadziała to odwrotnie. Odejdzie. odpuść. Ciążysz jej jak kula. Jedyną szansą odejść. Może się obudzi.
Nigdy nie wiesz tego czy zdrada fizyczna również nie weszła w gre. Nie byłeś tam nie widziałeś co robila. To co ona zrobiła jest złe. Na twoim miejscu dałbym sobię czas. Uspokoił się przedewszystkim. Pamiętaj że ty nic złego nie zrobiłeś a ona. Przemyśl wszystko na spokojnie. Nie proś się jej. Jeśli jej zależy na Tobie i waszym związku to weźmie pod uwagę fakt ponownego wyjechania tam , zastanowi się nad swoim zachowaniem i jeśli rzeczywiście kocha to będzie przy Tobie i odetnie się od tamtego złego towarzystwa. Ale to tylko moja rada. Nie bierz jej dosłownie. Ty znasz najlepiej całą sytuacje więc to ty podejmiesz decyzję co dalej. Ja osobiście uważam że to ona nawaliła i teraz ona powinna podjąć wysiłek naprawy. Ty tylko jeśli to zauważysz to nie utrudniaj tego i zobaczysz czy stara się.
Pozdrawiam !
Ja jestem bardzo emocjonalny. I cholernie ciężko to przezywam. Wiem już 3ci tydzien. Tak naprawdę nadzieja moja jest już może 1% na to, że się ułoży. Raczej staram się odkochać. Ale po prostu ze względu na to co nas łączyło nie pozwolę jej tam wyjechać. Niech znajdzie sobie kogoś nowego gdziekolwiek, nawet teraz. Aby nie tam. Fizycznej raczej nie było, bo czytałem jej konwersacje z koleżanką. Ale 100% to fakt, nie mam. Ale zauroczenie było, albo jest nadal. Oni razem nie będą, bo jest prawie 2x starszy. Ale bardziej może szalony, ja bardziej poukładany jestem i z myślą o przyszłości. Nie mamy żadnych wspolnych zobowiązań, nie mieszkamy razem, to też jest łatwiej. Powiedzialem jej mamie, że robila bardzo źle rzeczy, nie chcialem mówić jakie dokładnie. Ale poprosiłem, żeby nie pozwoliła jej jechac. Żeby nie stoczyła się na dno. Miałem podobna sytuację z bratem kiedyś i odpuściłem w pewnym momencie, a potem żałowałem. Wylizał się, ok. Ale żałowałem.
Ja jestem bardzo emocjonalny. I cholernie ciężko to przezywam. Wiem już 3ci tydzien. Tak naprawdę nadzieja moja jest już może 1% na to, że się ułoży. Raczej staram się odkochać. Ale po prostu ze względu na to co nas łączyło nie pozwolę jej tam wyjechać. Niech znajdzie sobie kogoś nowego gdziekolwiek, nawet teraz. Aby nie tam. Fizycznej raczej nie było, bo czytałem jej konwersacje z koleżanką. Ale 100% to fakt, nie mam. Ale zauroczenie było, albo jest nadal. Oni razem nie będą, bo jest prawie 2x starszy. Ale bardziej może szalony, ja bardziej poukładany jestem i z myślą o przyszłości. Nie mamy żadnych wspolnych zobowiązań, nie mieszkamy razem, to też jest łatwiej. Powiedzialem jej mamie, że robila bardzo źle rzeczy, nie chcialem mówić jakie dokładnie. Ale poprosiłem, żeby nie pozwoliła jej jechac. Żeby nie stoczyła się na dno. Miałem podobna sytuację z bratem kiedyś i odpuściłem w pewnym momencie, a potem żałowałem. Wylizał się, ok. Ale żałowałem.
Ja też jestem emocjonalny i ciężko przeżywam rozstania. Jednak tak jak mówiłem. Ty zrobiłeś swoje, starałeś się , chciałeś to naprawić. Ty niczemu nie jesteś winien. Z tego co i jak piszesz wyglądasz na porządnego poukładanego faceta majacego jasne oczekiwania. Dużo dziewczyn pożąda takiego mężczyzny. Tak jak pisałem , ona źle zrobiła to niech to odkręca. A jeśli ma to w dupie to odpuść. Jej decyzja. Na siłę czlowieka do niczego nie zmusisz.
Ja jestem bardzo emocjonalny. I cholernie ciężko to przezywam. Wiem już 3ci tydzien. Tak naprawdę nadzieja moja jest już może 1% na to, że się ułoży. Raczej staram się odkochać. Ale po prostu ze względu na to co nas łączyło nie pozwolę jej tam wyjechać. Niech znajdzie sobie kogoś nowego gdziekolwiek, nawet teraz. Aby nie tam. Fizycznej raczej nie było, bo czytałem jej konwersacje z koleżanką. Ale 100% to fakt, nie mam. Ale zauroczenie było, albo jest nadal. Oni razem nie będą, bo jest prawie 2x starszy. Ale bardziej może szalony, ja bardziej poukładany jestem i z myślą o przyszłości. Nie mamy żadnych wspolnych zobowiązań, nie mieszkamy razem, to też jest łatwiej. Powiedzialem jej mamie, że robila bardzo źle rzeczy, nie chcialem mówić jakie dokładnie. Ale poprosiłem, żeby nie pozwoliła jej jechac. Żeby nie stoczyła się na dno. Miałem podobna sytuację z bratem kiedyś i odpuściłem w pewnym momencie, a potem żałowałem. Wylizał się, ok. Ale żałowałem.
Nie baw sie w białęgo rycerza. Gość ją zaliczył. Pogódź sie z tym. Panna ci odjechała, nikt nie wisi jej nad głową, robi co chce, to i poszła w tango. Nie chcę pisać, że typowa polka za granicą, ale taki schemat sie powtarza dziwnie często.
Zero kontaktu z karyną, to ci przejdzie po 2 tygodniach, poza tym być może niedlugo wyciekną pikantne szczegóły to ci ta miłość szybko zamieni sie w gniew.
Troche szacunku do siebie, ta śliwka już przegniłą, tylko rozwolnienia dostaniesz.
Jeszcze raz, nie lataj za nią, bo ona ma cie głęboko w tyłku. NA bank sobie mysli, że ją kontrolujesz i jesteś zaborczy itp, itd. A tamten może i starszy, ale pewnie wysoki i przystojny....tyle wystarczy do skoku w bok.
7 2020-04-20 20:12:08 Ostatnio edytowany przez Zdrada123 (2020-04-20 20:17:15)
Przystojny właśnie w ogole. Tak totalnie, kompletnie nie. Nie chce wyjść na narcyza, jednak pomiędzy nami różnica jak mercedes i maluch. Po prostu miał coś innego. Ona taka łatwa nie jest, wiem jak sam o nią zabiegałem. To w ogóle moja pierwsza miłość, pierwsza dziewczyna i myslalem, ze juz jedyna, ostatnia. Ciezko sobie z tym radzę. Nie mogę znaleźć miejsca, zajęcia. Zero motywacji. Zabiegać już o nią nie zabiegam. Nie mamy kontaktu i możliwości kontaktu ze sobą. Dziś napisalem jej list i dałem pod drzwi. Napisałem w nim co o niej sądzę, że jej nienawidze, że jej nigdy nie wybacze tego co mi zrobila itp. Ale powiedzialem, że nie dam jej wyjechać do Belgii, bo sie tam stoczy. Wręcz jestem w stanie ja zaszantażować. Może jechac nawet do Australii, ale oby nie tam..
Ja sam tak naprawdę nie wiem czego chce. Gdyby ona chciala wrocic to boję się, że wróciłbym... Rozum mówi jedno, serce drugie. Zazdrosny i zaborczy tak naprawdę nigdy nie byłem, bo ufałem jej w 100%. Bardziej ona.
Przystojny właśnie w ogole. Tak totalnie, kompletnie nie. Nie chce wyjść na narcyza, jednak pomiędzy nami różnica jak mercedes i maluch. Po prostu miał coś innego. Ona taka łatwa nie jest, wiem jak sam o nią zabiegałem. To w ogóle moja pierwsza miłość, pierwsza dziewczyna i myslalem, ze juz jedyna, ostatnia. Ciezko sobie z tym radzę. Nie mogę znaleźć miejsca, zajęcia. Zero motywacji. Zabiegać już o nią nie zabiegam. Nie mamy kontaktu i możliwości kontaktu ze sobą. Dziś napisalem jej list i dałem pod drzwi. Napisałem w nim co o niej sądzę, że jej nienawidze, że jej nigdy nie wybacze tego co mi zrobila itp. Ale powiedzialem, że nie dam jej wyjechać do Belgii, bo sie tam stoczy. Wręcz jestem w stanie ja zaszantażować. Może jechac nawet do Australii, ale oby nie tam..
Ja sam tak naprawdę nie wiem czego chce. Gdyby ona chciala wrocic to boję się, że wróciłbym... Rozum mówi jedno, serce drugie. Zazdrosny i zaborczy tak naprawdę nigdy nie byłem, bo ufałem jej w 100%. Bardziej ona.
W jej oczach to co robisz jest poprostu żałosne. Tylko utwierdzasz ją w przekonaniu, że dobrze robi. Jak będzie chciała to pojedzie. Jej rodzice to jej rodzina i zawsze będą po jej stronie prędzej czy później.
Wyidealizowałeś ją, znalazłeś sobie "Oneitisa" i myślisz, że to księżniczka tylko dla ciebie, a tu zonk. Rób tak dalej z innymi dziewczynami to masz zawał przed 50 jak w banku.
Ona ma do ciebie zero szacunku, więc czemu miałaby się ciebie słuchać. Odpuść na prawde. Bo robisz z siebie idiote.
A to nie Ty pisałeś niedawno że ten facet to starszy gruby Hindus?
10 2020-04-21 11:02:48 Ostatnio edytowany przez bullet (2020-04-21 11:04:47)
...Chciałem dać jej szanse. Pierwszy raz chciala czasu, drugi raz powiedziała nie.
Jeśli powiedziała NIE to znaczy nie chce
i wg mnie clou sprawy...
Powiedziała mi ostatnio, że nie wie czy mnie kocha, ale nie wiem czy to nie w złości.
to czy w złości czy nie to już sobie sam dopowiadasz. Raczej odczytaj to "nie kocham Cię ale na razie nie mam innego faceta, szukam, więc Ci nie powiem, ze Cię nie kocham".
dorosła jest. A Ty czujesz się za nią odpowiedzialny jak tatuś. To rozwali każdy związek. Tak w ogóle współczuję ![]()
12 2020-04-24 09:19:17 Ostatnio edytowany przez Zdrada123 (2020-04-24 09:19:52)
Widziałem się z nią w końcu wczoraj. Powiem Wam, ciesze się że się spotkaliśmy. Ja chcialem głupi dać jej kolejna szanse. Ona powiedziała, że potrzebuję czasu. Oczywiście z kolesiem nie zerwała kontaktu, tam też pojedzie najpewniej. Ona chciala się wybawic, wyszaleć, zarobić i wrócić do mnie. Bezczelna suka za przeproszeniem. Zerwałem kompletnie kontakt. Definitywnie. Lzej mi z tym, dużo. Wykorzystała mnie i dalej chciala wykorzystywać, zebym sobie na nią spokojnie czekal. Niech spi*******, układam życie na nowo. Zaraz wakacje, szybciej zapomnę. Juz czuje się dużo lepiej. Walic ten związek i ja cała! Jeszcze powiedziała, że mnie kocha, ale teraz to się nie uda. A potem może się udać, haha!
Brawo za zakończenie tego. Naprawdę bezczelna kobieta. Chciałaby sobie pojeździć do jakiegoś kolesia i się wyszaleć rezerwując sobie bezpieczny powrót na wypadek jakby tamten był zainteresowany tylko romansem, a nie stałym związkiem. "Potrzebuje czasu" rzeczywiście przeważnie nie oznacza czasu na poukładanie sobie w głowie i kontaktu ze sobą, ale czasu na rozwój wydarzeń z innym chłopem. Masakra. Dobrze zrobiłeś. Tylko w tym wytrwaj. Totalne odcięcie, urwij całkowicie kontakt, wymaż z kontaktów Internetowych, zablokuj numer telefonu, jesteś mocno przywiązany i czekają Cię trudne chwile i przez moment słabości chociażby pisząc z nią na FB możesz chcieć powrotu.
Też uważam, jak ktoś pisał wyżej, że nie masz pewności czy seksu tam nie było. Jeśli okłamała Cię wielokrotnie, na jakiej niby podstawie możesz myśleć, że seksu nie było.