Szczerość mnie uzdrawia i niszczy - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Szczerość mnie uzdrawia i niszczy

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 3 ]

1

Temat: Szczerość mnie uzdrawia i niszczy

Odkąd pamiętam zawsze byłam osobą, która skrywała swoje prawdziwe emocje i uczucia w środku. Bałam się powiedzieć wprost, co naprawdę myślę na jakiś temat lub o kimś, bo nie chciałam spotkać się z odrzuceniem i krytyką. Jednak przez lata skrywania uczuć w końcu wybuchłam. Od tamtego momentu postanowiłam, że wolę być szczera niż wszystko w sobie dusić, a później to przeżywać i żałować, że nie wyrzuciłam z siebie tego, co chciałam.
Tylko, że moja szczerość spowodowała, że czuję się lepiej sama ze sobą, ale wszyscy dookoła mnie... prawie wszyscy... odwrócili się ode mnie.
Miałam przyjaciółkę, z którą znałam się praktycznie od dzieciństwa. Byłyśmy takie nierozłączne, niestety do czasu, gdy nie powiedziałam jej co naprawdę myślę na temat chłopaka, w którym ona się zakochała. To były takie głupie, nastoletnie problemy. Chodziło o to, że ten chłopak ją wykorzystywał, a ona dawała z siebie wszystko. Gość nie miał zamiaru nawet podjechać do niej, żeby się z nią spotkać, a ona była u niego na każde skinienie. Nie podobało mi się to. Na początku nic nie mówiłam jej na ten temat, jedynie dawałam delikatne sygnały, że to chyba nie jest odpowiednia relacja. Kiedy po raz kolejny przez niego płakała, powiedziałam szczerze, że gość jest toksyczny, że ją wykorzystuje, a ona niestety naiwnie mu wierzy. To, co się stało po moich słowach - piekło! Koleżanka stwierdziła, że jestem zazdrosna, że ona ma chłopaka i przeciwstawiła całą klasę przeciwko mnie, do tego stopnia, że musiałam przenieść się do innej szkoły. To była masakra i po tej sytuacji, ciężko było mi się pozbierać.
Kolejnym zdarzeniem była moja szczera wypowiedź do mojego taty. Mój tata ma trudny charakter, bardzo trudny. Całe życie chciał mnie kontrolować i sam układać moje życie. W końcu powiedziałam: dość! i wyraziłam swoje zdanie, że on mnie niszczy, że przez niego nie potrafię podejmować wielu decyzji, bo on nigdy nie dawał mi żadnego wyboru. Po tej sytuacji, rozpętała się taka burza, że wyprowadziłam się z domu ze swoim chłopakiem. Teraz jest już lepiej, ale moje relacje z ojcem nie są zbyt dobre. Kiedyś powiedział mi, że trzyma się ode mnie na dystans, bo się wyprowadziłam i wybrałam życie w innym mieście.
Kolejne starcie miało miejsce z matką mojego chłopaka. Bardzo toksyczną osobą. Nieustannie byłam przez nią krytykowana za to jak się ubrałam, jaką mam długość włosów (do ramion), że jestem niska...ciągle była krytyka. Plakałam przez nią strasznie. Mimo, że jestem osobą, która nie czuła się nigdy źle sama ze sobą, zaczęłam czuć się beznadziejnie. Nie chcę się chwalić, ale mam dobre studia, nie narzekałam na brak powodzenia, jestem niezależna finansowo, mam dobrą pracę, mam różne pasje i lubię rozmawiać na wszelkie tematy. Jednak matka mojego chłopaka jest bardzo religijna i nastawiona pro-rodzinnie, że powinnam mieć już dzieci, ślub... może to miało też wpływ na jej zachowanie. Nie mam pojęcia, ale po tym jak uśmiechałam się na każdą jej krytykę i udawałam, że mnie to nie rusza, nastąpiła sytuacja, kiedy nie wytrzymałam i powiedziałam, co myślę. Od tego momentu rodzina mojego chłopaka nie odzywa się do mnie. Czuję się z tym okropnie, bo myślałam, że może jego mama coś sobie przemyśli i będzie chciała naprawić nasze relacje - nic z tego. Pociesza mnie tylko fakt, że jego mama z każdą kobietą ma problem, zniszczyła nawet własną córkę, która nie chce jej znać.
Nie chcę już przytaczać kolejnych momentów, bo pisałabym to kilka lat, ale miałam również spięcia z niektórymi bliskimi osobami z rodziny, które przez lata wbijały mi szpilę, a gdy ja wyraziłam swoje zdanie - nie krzyczałam, nie robiłam tego chamsko, to wszyscy się odwrócili.
Szczerość to bardzo cenna cecha, ale teraz czuję się osamotniona. Niby mam lepsze samopoczucie, że zerwałam te toksyczne więzy, ale moje relacje z niektórymi osobami są zerowe.
Został mi chłopak i jedna przyjaciółka... osoby, którym zawsze mogę powiedzieć, co myślę, oni mnie oczywiście również i jest ok. Gdyby nie oni, zwariowałabym. Tylko chciałabym sobie poradzić z tym, że osoby, które były dla mnie w jakiś sposób istotne, teraz praktycznie nie istnieją w moim życiu. Mój chłopak mówi mi ciągle: ugryź się w język i przestań, bo zostaniesz kiedyś sama, wszyscy się odwrócą. Jednak mam dość powracania do tego, co było. Kiedy miałam udawany dobry kontakt z innymi, a w środku byłam psychicznie wykończona.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Szczerość mnie uzdrawia i niszczy
Saya94 napisał/a:

Odkąd pamiętam zawsze byłam osobą, która skrywała swoje prawdziwe emocje i uczucia w środku. Bałam się powiedzieć wprost, co naprawdę myślę na jakiś temat lub o kimś, bo nie chciałam spotkać się z odrzuceniem i krytyką. Jednak przez lata skrywania uczuć w końcu wybuchłam. Od tamtego momentu postanowiłam, że wolę być szczera niż wszystko w sobie dusić, a później to przeżywać i żałować, że nie wyrzuciłam z siebie tego, co chciałam.
Tylko, że moja szczerość spowodowała, że czuję się lepiej sama ze sobą, ale wszyscy dookoła mnie... prawie wszyscy... odwrócili się ode mnie.
Miałam przyjaciółkę, z którą znałam się praktycznie od dzieciństwa. Byłyśmy takie nierozłączne, niestety do czasu, gdy nie powiedziałam jej co naprawdę myślę na temat chłopaka, w którym ona się zakochała. To były takie głupie, nastoletnie problemy. Chodziło o to, że ten chłopak ją wykorzystywał, a ona dawała z siebie wszystko. Gość nie miał zamiaru nawet podjechać do niej, żeby się z nią spotkać, a ona była u niego na każde skinienie. Nie podobało mi się to. Na początku nic nie mówiłam jej na ten temat, jedynie dawałam delikatne sygnały, że to chyba nie jest odpowiednia relacja. Kiedy po raz kolejny przez niego płakała, powiedziałam szczerze, że gość jest toksyczny, że ją wykorzystuje, a ona niestety naiwnie mu wierzy. To, co się stało po moich słowach - piekło! Koleżanka stwierdziła, że jestem zazdrosna, że ona ma chłopaka i przeciwstawiła całą klasę przeciwko mnie, do tego stopnia, że musiałam przenieść się do innej szkoły. To była masakra i po tej sytuacji, ciężko było mi się pozbierać.
Kolejnym zdarzeniem była moja szczera wypowiedź do mojego taty. Mój tata ma trudny charakter, bardzo trudny. Całe życie chciał mnie kontrolować i sam układać moje życie. W końcu powiedziałam: dość! i wyraziłam swoje zdanie, że on mnie niszczy, że przez niego nie potrafię podejmować wielu decyzji, bo on nigdy nie dawał mi żadnego wyboru. Po tej sytuacji, rozpętała się taka burza, że wyprowadziłam się z domu ze swoim chłopakiem. Teraz jest już lepiej, ale moje relacje z ojcem nie są zbyt dobre. Kiedyś powiedział mi, że trzyma się ode mnie na dystans, bo się wyprowadziłam i wybrałam życie w innym mieście.
Kolejne starcie miało miejsce z matką mojego chłopaka. Bardzo toksyczną osobą. Nieustannie byłam przez nią krytykowana za to jak się ubrałam, jaką mam długość włosów (do ramion), że jestem niska...ciągle była krytyka. Plakałam przez nią strasznie. Mimo, że jestem osobą, która nie czuła się nigdy źle sama ze sobą, zaczęłam czuć się beznadziejnie. Nie chcę się chwalić, ale mam dobre studia, nie narzekałam na brak powodzenia, jestem niezależna finansowo, mam dobrą pracę, mam różne pasje i lubię rozmawiać na wszelkie tematy. Jednak matka mojego chłopaka jest bardzo religijna i nastawiona pro-rodzinnie, że powinnam mieć już dzieci, ślub... może to miało też wpływ na jej zachowanie. Nie mam pojęcia, ale po tym jak uśmiechałam się na każdą jej krytykę i udawałam, że mnie to nie rusza, nastąpiła sytuacja, kiedy nie wytrzymałam i powiedziałam, co myślę. Od tego momentu rodzina mojego chłopaka nie odzywa się do mnie. Czuję się z tym okropnie, bo myślałam, że może jego mama coś sobie przemyśli i będzie chciała naprawić nasze relacje - nic z tego. Pociesza mnie tylko fakt, że jego mama z każdą kobietą ma problem, zniszczyła nawet własną córkę, która nie chce jej znać.
Nie chcę już przytaczać kolejnych momentów, bo pisałabym to kilka lat, ale miałam również spięcia z niektórymi bliskimi osobami z rodziny, które przez lata wbijały mi szpilę, a gdy ja wyraziłam swoje zdanie - nie krzyczałam, nie robiłam tego chamsko, to wszyscy się odwrócili.
Szczerość to bardzo cenna cecha, ale teraz czuję się osamotniona. Niby mam lepsze samopoczucie, że zerwałam te toksyczne więzy, ale moje relacje z niektórymi osobami są zerowe.
Został mi chłopak i jedna przyjaciółka... osoby, którym zawsze mogę powiedzieć, co myślę, oni mnie oczywiście również i jest ok. Gdyby nie oni, zwariowałabym. Tylko chciałabym sobie poradzić z tym, że osoby, które były dla mnie w jakiś sposób istotne, teraz praktycznie nie istnieją w moim życiu. Mój chłopak mówi mi ciągle: ugryź się w język i przestań, bo zostaniesz kiedyś sama, wszyscy się odwrócą. Jednak mam dość powracania do tego, co było. Kiedy miałam udawany dobry kontakt z innymi, a w środku byłam psychicznie wykończona.

Prawdę trzeba umieć przekazać i przyjąć. Tego człowiek uczy się przez całe życie. Spokojnie, Ty też się nauczysz.

3

Odp: Szczerość mnie uzdrawia i niszczy

Dobrze robisz. Kiedy zaczynasz dbać o siebie, a nie naginać się do innych to ludzie zaczynaja się obrażać. Oczywiście ludzie, którzy jak piszesz, wcześniej sobie pozwalali za wiele. Dziwne z ta przyjaciółką, co innego wkurzyć się ze krytykujesz jej chłopaka, a co innego nastawianie innych przeciwko Tobie. Widocznie nie była jednak przyjaciółką. Myśle, ze musiałaś w pewien sposób rezygnować z siebie żeby te relacje w ogóle mogły istnieć. Jeżeli teraz się zmieniasz, dojrzewasz, postanawiasz byc szczera to nie jest dziwne ze zmienia się również Twoje towarzystwo. Ja byłam w podobnej sytuacji, ale w końcu uznałam ze ostatnia rzecz jaką będę robić to próbować przypodobać się komukolwiek. Z tej olewki narodziły się nowe przyjaźnie i jestem zadowolona. Spaliłam tez kilka mostów i to w rodzinie. Tego również nie żałuje. Znajdziesz nowych ludzi, którzy docenią to, ze jesteś szczera. Jak dla mnie to dobra droga, bo wyznaczysz granice.

Posty [ 3 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Szczerość mnie uzdrawia i niszczy

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018