Zdrada emocjonalna, a może przyjaźń... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdrada emocjonalna, a może przyjaźń...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

Temat: Zdrada emocjonalna, a może przyjaźń...

Witam wszystkich. Czuję, że muszę z kimś porozmawiać bo zrobiłam coś złego i nie umiem się odnaleźć. Jestem z góry wdzięczna wszystkim, którzy przeczytają...
Jestem po 30., mam męża i małego synka, którego oboje kochamy nad życie. Związek nie jest bardzo zły, ale jesteśmy od siebie dość odlegli, rozmowy między nami to tylko sprawy bieżące, synek, zakupy, praca, itp. Większość czasu wolnego, albo wieczory kiedy synek śpi, spędzamy osobno, na swoich sprawach i hobby, które nie są dla nas wspólne. Ja często wychodzę na samotne spacery wieczorem, kiedy mąż pilnuje śpiącego dziecka, albo to on wychodzi z kolegami. I oboje dużo czasu spędzamy w Internecie.
I gdzieś w Internecie, na forach tematycznych, przypadkiem poznałam kogoś, z kim bardzo dobrze rozmawiało się o wspólnych pasjach. Zaczęliśmy pisać maile, nie na forum publicznym. Na początku było głównie o książkach, filmach, polityce. Był to facet zza granicy więc rozmowy miały też charakter wzajemnej nauki języka czy wymiany spostrzeżeń o życiu w naszych krajach. Z początku neutralne sprawy, ale w ciągu kilku tygodni tematy się bardzo rozszerzyły, pisaliśmy sobie o podróżach, czasie wolnym, nawet o dzieciństwie czy problemach w pracy. Naprawdę długie i fascynujące listy. Rozmowy były wspaniałe, szczere, z humorem, a chłopak po drugiej stronie imponował mi ogromnie wiedzą, elokwencją i kulturą, było to dla mnie bardzo intelektualne doświadczenie, a tego niezwykle mi w życiu brakuje. Mój mąż kompletnie nie ma zainteresowań "kulturalnych", od lat nie czyta żadnych książek i nawet nie miał ani razu ochoty przeczytać opowiadań, które ja piszę w ramach hobby. A mój rozmówca dyskutował o moich fabułach, o nowych pomysłach i czułam się z tym wspaniale.
W sumie nigdy nie powiedzieliśmy sobie nawzajem wprost czy jesteśmy w związkach, ale z tej wzajemnej otwartości i czasu poświęconego na listy, mógł wnioskować, że jestem samotna i tak najwyraźniej było. W końcu w którymś liście napisał, że przyjedzie mnie poznać, bo to już czas po tylu rozmowach, że zwiedzimy razem miejsca, o których dyskutowaliśmy. Dopiero to jakoś pozwoliło mi się ocknąć, że te niby niewinne rozmowy poszły znacznie za daleko. Wreszcie zebrałam się na odwagę, napisałam szczerze o mojej sytuacji, że nie jestem sama, że nie dam rady się spotkać na gruncie rzeczywistym, że strasznie mi przykro, że zatajałam to przed nim. Mój rozmówca to człowiek samotny, dobry i wrażliwy i wiem, że go tym zraniłam. I to także kosztowało mnie wiele cierpienia i kilka dni płaczu w ukryciu. Zasugerował, że chyba lepiej byłoby skończyć korespondencję, bo zaangażował się w nią za bardzo i jego i mnie może kosztować za dużo żalu, a dla mnie jest po prostu niebezpieczna. Zgodziłam się z tym, chociaż z ogromnym bólem serca i poczuciem wstydu.
I teraz strasznie za nim tęsknię, czuję się jak po stracie dobrego przyjaciela. I brakuje mi dyskusji z przyjacielem, zadanych książek do przeczytania, wymiany poglądów o świecie. Brakuje mi wzajemnego zainteresowania.
Nie umiem się w tym odnaleźć. Nie wiem czy powinnam powiedzieć mężowi o wszystkim czy po prostu zapomnieć i przeczekać tęsknotę i poczucie winy. Mąż nie wiedział, że pisałam z takim zaangażowaniem z jednym konkretnym facetem. On po prostu wie, że ja zawsze coś tam sobie piszę i nie interesuje się tym. Jestem generalnie dość samotną osobą. Ta korespondencja zapełniała mi pewną pustkę w życiu, która teraz odrodziła się z jeszcze większą siłą. I nie mogę znieść tego poczucia winy, wobec męża, bo coś takiego przed nim ukryłam, i wobec dobrego człowieka, który gdzieś tam daleko musiał przeze mnie cierpieć.
Proszę o jakieś wsparcie, poradę, miłe słowo, krytykę, naukę... Cokolwiek...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Zdrada emocjonalna, a może przyjaźń...
Coconote napisał/a:

Witam wszystkich. Czuję, że muszę z kimś porozmawiać bo zrobiłam coś złego i nie umiem się odnaleźć. Jestem z góry wdzięczna wszystkim, którzy przeczytają...
Jestem po 30., mam męża i małego synka, którego oboje kochamy nad życie. Związek nie jest bardzo zły, ale jesteśmy od siebie dość odlegli, rozmowy między nami to tylko sprawy bieżące, synek, zakupy, praca, itp. Większość czasu wolnego, albo wieczory kiedy synek śpi, spędzamy osobno, na swoich sprawach i hobby, które nie są dla nas wspólne. Ja często wychodzę na samotne spacery wieczorem, kiedy mąż pilnuje śpiącego dziecka, albo to on wychodzi z kolegami. I oboje dużo czasu spędzamy w Internecie.
I gdzieś w Internecie, na forach tematycznych, przypadkiem poznałam kogoś, z kim bardzo dobrze rozmawiało się o wspólnych pasjach. Zaczęliśmy pisać maile, nie na forum publicznym. Na początku było głównie o książkach, filmach, polityce. Był to facet zza granicy więc rozmowy miały też charakter wzajemnej nauki języka czy wymiany spostrzeżeń o życiu w naszych krajach. Z początku neutralne sprawy, ale w ciągu kilku tygodni tematy się bardzo rozszerzyły, pisaliśmy sobie o podróżach, czasie wolnym, nawet o dzieciństwie czy problemach w pracy. Naprawdę długie i fascynujące listy. Rozmowy były wspaniałe, szczere, z humorem, a chłopak po drugiej stronie imponował mi ogromnie wiedzą, elokwencją i kulturą, było to dla mnie bardzo intelektualne doświadczenie, a tego niezwykle mi w życiu brakuje. Mój mąż kompletnie nie ma zainteresowań "kulturalnych", od lat nie czyta żadnych książek i nawet nie miał ani razu ochoty przeczytać opowiadań, które ja piszę w ramach hobby. A mój rozmówca dyskutował o moich fabułach, o nowych pomysłach i czułam się z tym wspaniale.
W sumie nigdy nie powiedzieliśmy sobie nawzajem wprost czy jesteśmy w związkach, ale z tej wzajemnej otwartości i czasu poświęconego na listy, mógł wnioskować, że jestem samotna i tak najwyraźniej było. W końcu w którymś liście napisał, że przyjedzie mnie poznać, bo to już czas po tylu rozmowach, że zwiedzimy razem miejsca, o których dyskutowaliśmy. Dopiero to jakoś pozwoliło mi się ocknąć, że te niby niewinne rozmowy poszły znacznie za daleko. Wreszcie zebrałam się na odwagę, napisałam szczerze o mojej sytuacji, że nie jestem sama, że nie dam rady się spotkać na gruncie rzeczywistym, że strasznie mi przykro, że zatajałam to przed nim. Mój rozmówca to człowiek samotny, dobry i wrażliwy i wiem, że go tym zraniłam. I to także kosztowało mnie wiele cierpienia i kilka dni płaczu w ukryciu. Zasugerował, że chyba lepiej byłoby skończyć korespondencję, bo zaangażował się w nią za bardzo i jego i mnie może kosztować za dużo żalu, a dla mnie jest po prostu niebezpieczna. Zgodziłam się z tym, chociaż z ogromnym bólem serca i poczuciem wstydu.
I teraz strasznie za nim tęsknię, czuję się jak po stracie dobrego przyjaciela. I brakuje mi dyskusji z przyjacielem, zadanych książek do przeczytania, wymiany poglądów o świecie. Brakuje mi wzajemnego zainteresowania.
Nie umiem się w tym odnaleźć. Nie wiem czy powinnam powiedzieć mężowi o wszystkim czy po prostu zapomnieć i przeczekać tęsknotę i poczucie winy. Mąż nie wiedział, że pisałam z takim zaangażowaniem z jednym konkretnym facetem. On po prostu wie, że ja zawsze coś tam sobie piszę i nie interesuje się tym. Jestem generalnie dość samotną osobą. Ta korespondencja zapełniała mi pewną pustkę w życiu, która teraz odrodziła się z jeszcze większą siłą. I nie mogę znieść tego poczucia winy, wobec męża, bo coś takiego przed nim ukryłam, i wobec dobrego człowieka, który gdzieś tam daleko musiał przeze mnie cierpieć.
Proszę o jakieś wsparcie, poradę, miłe słowo, krytykę, naukę... Cokolwiek...

Zapomnieć o tamtym Panu i zacząć pracować nad własnym małżeństwem.
Na początek szczera rozmowa z mężem na temat tego, czego Ci brakuje.

Możesz też nie robić nic, ale za jakiś czas poznasz kolejnego „kolegę”.

3

Odp: Zdrada emocjonalna, a może przyjaźń...

Czy czasem tego tematu już nie było bądź podobnego?

?Wierzę w karmę. Dostajesz to, co dajesz, czy to złe, czy dobre. ?

4

Odp: Zdrada emocjonalna, a może przyjaźń...
Izzie_Stevens napisał/a:

Czy czasem tego tematu już nie było bądź podobnego?

Izzie, przeczytaj, proszę, nasz Regulamin. Jeśli masz podejrzenie, że jakiś temat się powtarza, pod każdym postem znajduje się opcja „raportuj” - używaj jej, zamiast robić off-top.

5

Odp: Zdrada emocjonalna, a może przyjaźń...
Izzie_Stevens napisał/a:

Czy czasem tego tematu już nie było bądź podobnego?

To jest forum ... mnóstwo ludzi przychodzi tu z podobnymi, bądź nawet takimi samymi problemami. Jest u nas wiele podobnych do siebie tematów.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

6 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2020-03-19 23:46:43)

Odp: Zdrada emocjonalna, a może przyjaźń...

Z czym kojarzy ci  się romans, albo zdrada? Zazwyczaj z kłamstwem, ale i z ukrywaniem czegoś, kradzionymi   chwilami dla siebie, czymś zakazanym , niedozwolonym, , ryzykownym, ale i pięknym.
A to dzieje się o wiele prościej, bez zbędnych udoskonaleń, bez świateł i bez aplauzu. Po prostu po maleńku, cicho i niepostrzezenie, małżonkowie oddalają się od siebie, tracą ze sobą kontakt, przestają się sobą interesować . Przesteje im zalezeć na tym, co do siebie czują i jak się odbierają. I kiedy zaczyna się ta zdrada, a gdzie kończy to, co sobie małżonkowie kiedys przyrzekali?
Bo przeciez byly przysięgi, ze cię nie opuszczę aż do śmierci. Czy to znaczyło tylko,  że podam ci pić, gdy zachorujesz? Czy też kiedy siedzę przezd kompem i gram w gry, a nie inetresuję się tobą i tym co czujesz, to wciąz jestem z tobą, czy cię juz opuściłem?
Autorko, spójrz na to co się stalo z obu stron. Z tej 'męzowskiej", ale też własnej. Oddawałaś się korespondencji ze swoim znajomym, w czasie gdy twój mąż obdarzywszy cię zaufaniem, nawet nie sprawdzał co robisz.
A ty nawet nie spostrzegłas, że zaczęłas spełniac oczekiwania swojego "kolegi", nie męża. Czytałas podane przez niego tytuły, artykuły w gazetach, robiłas wszystko, czego on od ciebie chciał. Powoli dawałaś sie oblepić jego fantazjom i nawet cię nie zdziawiło, ze nie zapytał cię, czy kogoś masz? Ja nawet wiem dlaczego. Bo go to nie obchodziło, bo mu było wszystko jedno, bo znalazł sposób na uwodzenie, a ponieważ nie brak mu fantazji, nawet nieźle mu wyszło. Dla  niego było wazne, że robisz co on chce, to dobrze rokowalo dla niego na przyszłość i wkrótce chciał w końcu zebrać owoce wysiłku, jaki wlożył w bajerowanie ciebie.
Myślisz, że tak trudno udawać inteligenta i oczytanego gościa w necie? Jesteś bardzo naiwna. Założe się, że w chwili gdy byście się spotkali, nie bardzo wiedziałby jak z toba rozmawiać, bo przeciez nie o rozmowy z tobą od początku mu chodziło. Zawiodłas go, gdy nie przystałas na spotkanie. A twoje wurzuty sumienia wobec niego,są tylko jednym z punktów jego pułapki jaką na ciebie przygotował. Tylko połowicznie w nią wpadłaś  i dziękuj Bogu.
Masz dobrego męża, rodzinę i masz wszystko, czego ci do szczęscia potrzeba, tylko tej "iskry" ci brak. Jesli jej nie rozpalisz między tobą a mężem, to bardzo prawdopodobne, że niedlugo znowu czegoś zacznie ci brakować i staniesz się łatwym łupem dla jakiegoś internetowego podrywacza.
Zastanów się, czy twoje małzeństwo tak naprawde nic dla ciebie nie znaczy? Bo jeśli tak, to może rzeczywiście czas na rozmowę z mężem. Tylko treśc tej rozmowy dobrze przemyśl. smile

7

Odp: Zdrada emocjonalna, a może przyjaźń...

Chciałem coś napisać, ale naprawdę już po którymś  z rzędu takim wątku, to nie wiem właściwie co..Koleżanka wyżej chyba wyczerpała wszystko..

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

8 Ostatnio edytowany przez maku2 (2020-03-20 11:51:23)

Odp: Zdrada emocjonalna, a może przyjaźń...

Autorko Twój mąż nie jest źródłem twoich problemów to Ty nim jesteś.To ty zaczęłaś się czuć w waszym małżeństwie znudzona życiem dnia codziennego, praca, dziecko, mąż, dom, codziennie ten sam rytuał - musisz sobie uświadomić że życie nie jest książką. Musisz się zastanowić dlaczego tak do tego podchodzisz.

Coconote napisał/a:

Związek nie jest bardzo zły

A jak jest zły? średnio zły? mało zły? a jest dobry?

Coconote napisał/a:

rozmowy między nami to tylko sprawy bieżące, synek, zakupy, praca, itp

A dlaczego tak jest? co zrobiłaś żeby to zmienić? czy też uważasz że facet ma się domyślić że coś Ci przeszkadza/brakuje? to co napisałaś to jest właśnie dzień codzienny - wielu/wiele chciałoby mieć takie problemy.

Coconote napisał/a:

Większość czasu wolnego, albo wieczory kiedy synek śpi, spędzamy osobno, na swoich sprawach i hobby, które nie są dla nas wspólne.Ja często wychodzę na samotne spacery wieczorem, kiedy mąż pilnuje śpiącego dziecka, albo to on wychodzi z kolegami. I oboje dużo czasu spędzamy w Internecie.

Zrobiłaś coś żeby to zmienić? Dlaczego nie wychodzicie razem na spacery razem z synem gdy on jeszcze nie śpi? W czasie spacerów łatwiej o rozmowę, wymianę myśli itp.
Piszesz że nie macie wspólnych zainteresowań, nigdy ich nie mieliście?

Coconote napisał/a:

Rozmowy były wspaniałe, szczere, z humorem, a chłopak po drugiej stronie imponował mi ogromnie wiedzą, elokwencją i kulturą, było to dla mnie bardzo intelektualne doświadczenie, a tego niezwykle mi w życiu brakuje.

Słowem taki książę na białym koniu takie och i ach tylko skoro on taki wspaniały to dlaczego

Coconote napisał/a:

Mój rozmówca to człowiek samotny, dobry i wrażliwy...

Taki wspaniały i samotny? nie widzisz że coś tu jest baaaardzo nie halo? Skąd wiesz że to Ci pisał było prawdą? a może ma żonę i dzieci tylko "zapomniał" Ci to napisać? A korzystając z okazji że zjedzie do domu i rodziny puknąć... o przepraszam zaliczyć miejsca?

Coconote napisał/a:

W końcu w którymś liście napisał, że przyjedzie mnie poznać, bo to już czas po tylu rozmowach, że zwiedzimy razem miejsca, o których dyskutowaliśmy.

Zgodzę się z tym że on chciał przyjechać ale nie po to żeby zwiedzać ale żeby zaliczyć. Tak jak pisała Salomonka on Ciebie urabiał jak ciasto i jak pomyślał że urobił postanowił spróbować. Twoje szczęście że się przebudziłaś że coś jest nie tak.

Coconote napisał/a:

I to także kosztowało mnie wiele cierpienia i kilka dni płaczu w ukryciu.

Zobacz jak zaczęłaś emocjonalnie odpływać od swojego męża do faceta którego tak naprawdę nie znałaś i nie znasz. Zastanów się dlaczego do tego doszło jak to możliwe że się tak wkręciłaś w znajomość   
Przeczytaj jeszcze raz swój post i zobacz jak dużo i przychylnie piszesz o "koledze" a o mężu? mało i raczej przedstawiasz go w zły świetle.

Coconote napisał/a:

Mój mąż kompletnie nie ma zainteresowań "kulturalnych", od lat nie czyta żadnych książek i nawet nie miał ani razu ochoty przeczytać opowiadań, które ja piszę w ramach hobby.

Jak tak bardzo ci to przeszkadza to dlaczego za niego wyszłaś? musiałaś? Przecież wiedziałaś i to od samego początku że on nie czyta książek, czy to źle? spędzacie sporo czasu w necie może tam cos czyta? czy nie uważasz ze skoro widziały gały co brały to teraz nie jest ładnie narzekać na coś na co się zgodziłaś na początku? Teraz zamiast na to narzekać postaraj się spędzać więcej czasu razem i znaleźć coś wspólnego.

Coconote napisał/a:

Zasugerował, że chyba lepiej byłoby skończyć korespondencję, bo zaangażował się w nią za bardzo i jego i mnie może kosztować za dużo żalu, a dla mnie jest po prostu niebezpieczna. Zgodziłam się z tym, chociaż z ogromnym bólem serca i poczuciem wstydu.

Zasugerował? czyli nie powiedział stanowczo koniec? tylko zasugerował? czyli całkiem możliwe że znowu się odezwie pod hasłem np. nie mogę przestać o Tobie myśleć i takie tam.
Ale też rodzi się pytanie, skoro to była taka nie winna znajomość na poziomie wymiany intelektualnej to dlaczego on chce to kończyć? Wiesz dlaczego? bo od początku on zmierzał o jednego - do zaliczenia niuni, ale mu nie wyszło to nie chce tracić czasu kiedy net czeka i samotne kobiety.
A wstyd u ciebie z czego wynika? Wstydzić to powinnaś się nie przed obcym facetem tylko przed mężem i synem że tak Ciebie ogłupił facet poznany w necie.

Coconote napisał/a:

Nie umiem się w tym odnaleźć. Nie wiem czy powinnam powiedzieć mężowi o wszystkim czy po prostu zapomnieć i przeczekać tęsknotę i poczucie winy. Mąż nie wiedział, że pisałam z takim zaangażowaniem z jednym konkretnym facetem. On po prostu wie, że ja zawsze coś tam sobie piszę i nie interesuje się tym. Jestem generalnie dość samotną osobą. Ta korespondencja zapełniała mi pewną pustkę w życiu, która teraz odrodziła się z jeszcze większą siłą. I nie mogę znieść tego poczucia winy, wobec męża, bo coś takiego przed nim ukryłam, i wobec dobrego człowieka, który gdzieś tam daleko musiał przeze mnie cierpieć.

Bez urazy ale zgłupiałaś? masz mało problemów? chcesz rozwodu? brak Ci atrakcji/emocji w małżeństwie to je spowodujesz info o innym facecie? wiesz że to może być rewolucja ale nie koniecznie w sensie pozytywnym?
Ogarnij się kobieto i sama zmień coś w waszym małżeństwie tak jak zaangażowałaś się we flirt tak teraz zaangażuj się w ratowanie małżeństwa bo z tego co piszesz z Twojej strony jest źle.

Dlaczego nigdzie nie napisałaś że kochasz męża?

9

Odp: Zdrada emocjonalna, a może przyjaźń...

Dziękuję za odpowiedzi. Mimo wszystko sądzę, że nie do końca zrozumieliście moje odczucia. Postaram się doprecyzować kilka spraw.

maku2 napisał/a:

A jak jest zły? średnio zły? mało zły? a jest dobry?

Wiem, że to pytanie retoryczne i raczej złośliwe, ale na ten moment właściwa odpowiedź to "średnio zły".

maku2 napisał/a:

co zrobiłaś żeby to zmienić?


Wydaje mi się, że wiele, nie policzę ile razy próbowałam rozmów, próśb, żeby chociaż wieczór spędzić razem, bez uciekania w internet, by pojechać gdzieś razem, wyjść gdzieś we dwoje, czy chociaż pogadać o marzeniach i przyszłości. Mężowi mało na tym zależy. Nie szuka kontaktu i czasu ze mną. To nie tak, że wszystko jest ładnie i cudownie, a ja tego nie doceniam i krążę po necie za przygodami. A to internetowe "spotkanie" było naprawdę przypadkowe.

maku2 napisał/a:

Słowem taki książę na białym koniu takie och i ach

Ja naprawdę w żadnym miejscu nie mówię, że się podkochiwałam w tym człowieku i że marzyłam o zdradzie czy jakiejś romantycznej przyszłości z nim. Dlatego od razu spanikowałam i wycofałam się kiedy tylko wspomniał o spotkaniu mnie.

maku2 napisał/a:

on Ciebie urabiał jak ciasto i jak pomyślał że urobił postanowił spróbować

Może. Sama nie wiem jak to ocenić. Nie chce mi się wierzyć, żeby ktoś poświęcał tyle czasu i wysiłku w takich celach. Można znacznie łatwiej "bajerować" z lepszym efektem. A i ja nie jestem zbyt interesująca jako kobieta. Nie każdy kogo spotyka się w internecie to koniecznie jakiś oszust/podrywacz. Wydaje mi się, że po prostu spotkaliśmy się jako dwie samotne osoby, potrzebujące drugiego człowieka, uwagi... Tylko ja nie byłam szczera, że jestem samotna ale w związku... i tym go zawiodłam, bo z czasem się zaangażował. Tak ja to widzę.

maku2 napisał/a:

Zobacz jak zaczęłaś emocjonalnie odpływać od swojego męża do faceta którego tak naprawdę nie znałaś i nie znasz. Zastanów się dlaczego do tego doszło jak to możliwe że się tak wkręciłaś w znajomość

Wydaje mi się, że przeżywam tak bardzo tę sytuację właśnie dlatego, że uświadomiła mi skalę mojej samotności. Zaangażowałam się tak bardzo w internetową znajomość, że puszczenie tego faceta wolno było dla mnie nieomal traumą.   Chciałam tylko uwagi, zainteresowania. Nie dotarło do mnie, że gdy nie ma nic "w zamian", to dyskutowanie i uwaga nie będą trwały w nieskończoność. I to też boli.

maku2 napisał/a:

nie uważasz ze skoro widziały gały co brały to teraz nie jest ładnie narzekać na coś na co się zgodziłaś na początku?

To jest strasznie niesprawiedliwe uogólnienie według mnie. Ludzie w związku potrafią mocno się zmienić i pokazać prawdziwą twarz, nawet po latach. Mój mąż zmienił się już po ślubie, a po narodzinach syna to już zupełnie inny człowiek. I nie potrafimy żyć ze sobą jak dawniej.

maku2 napisał/a:

Zasugerował? czyli nie powiedział stanowczo koniec?

Tak, stwierdził że możemy pisać dalej udając, że nic się nie zmieniło, ale uważa, że może mnie to kosztować w przyszłości problemy i nie popiera takiego ukrywania się. Właściwie to decyzja miała być moja i to ja stwierdziłam, że chyba lepiej przed tym uciec.

maku2 napisał/a:

Wstydzić to powinnaś się nie przed obcym facetem tylko przed mężem i synem że tak Ciebie ogłupił facet poznany w necie

Owszem, wstyd jest ogólny, przed sobą też, że nie podejrzewałam się o takie silne zaangażowanie bez chwili refleksji, że może mieć jakieś negatywne efekty. Zawsze wierzyłam, że jestem mądrzejsza.

maku2 napisał/a:

Bez urazy ale zgłupiałaś? masz mało problemów?

Nie wiem. Wiem, że brzmi to żałośnie od kogoś kto miesiącami ukrywał listy z "obcym facetem". Ale boli mnie życie w kłamstwie. Normalnie nigdy nie kłamałam i nie umiem tego robić dobrze.

maku2 napisał/a:

Dlaczego nigdzie nie napisałaś że kochasz męża?

Bo nie wiem czy to ma znaczenie ani czy nadal kocham. Kocham synka i dla niego nie chcę pochopnie skreślić relacji z mężem. Nadal próbuję...

Mimo wszystko bardzo dziękuję za odpowiedzi w formie zje*ki smile są motywujące!

10

Odp: Zdrada emocjonalna, a może przyjaźń...

autorko... bardzo wiele jest takich samotnych osob w malzenstwie, co widac po ilosci podobnych watkow... Latwo sie mowi nie pasuje zrob cos z tym - zacznij od siebie, napraw a jak nie to odejdz. Tak byloby naj..prosciej, ale i najtrudniej... szczegolnie jak sa dzieci. Nie wiem co Ci doradzic, rozumiem Twoj glod wewnetrzny ale musisz sie zastanowic czy z mezem tak dalej chcesz zyc, inaczej historia bedzie sie powtarzac..  przypomnij sobie dlaczego wyszlas za niego, musicie RAZEM znalezc wiecej wspolnej przestrzeni.. probuj dalej, wspolna powazna rozmowa - jakies kroki by znowu sie zblizyc , a jesli jednak jestescie kiepsko dopasowani to... frustracja bedzie narastac a Ty jestes jeszcze mloda...

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdrada emocjonalna, a może przyjaźń...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018