Cześć ![]()
Przejdę od razu do rzeczy ![]()
Od ponad dwóch miesięcy jestem na stażu w dość dużej firmie w dziele księgowości. Wszystko było w porządku dopóki byłam traktowana jak stażystka tzn. ktoś po mnie weryfikował moje zadania, nie wymagano ode mnie samodzielności. Po dwóch miesiącach stażu okazało się, że pracownica tego działu jest w ciąży i odeszła na zwolnienie. No i wyszło tak, że ja wzięłam jej obowiązki, które miałam przekazane dość szybko. I tu się pojawia problem...
Stresuję się niemiłosiernie do tego stopnia, że nie mogę spać, nie mam apetytu, boli mnie brzuch, mam napady migreny i takie ogólne spięcie. Nie radzę sobie z tym. Niby jestem na stażu a zostaję po godzinach, robię przelewy bankowe i do tego muszę się orientować w księgowaniu, podatku vat i dochodowym. Aha i jeszcze jedno zadanie to pilnowanie floty samochodów. Jest to dla mnie za dużo. Nie ogarniam tego. Boję się tej odpowiedzialności, że czegoś nie zrobię albo zrobię źle, że czegoś nie dopilnuję. To są czasami duże pieniądze, którymi się obraca. Czuję też dużą presję, którą ogólnie narzuca szefowa ( w sumie nie tylko mi ale wszystkim) i ogólnie atmosfera jest tam dość napięta. Niby są koło mnie dwie dziewczyny, których mogę pytać ale one też mają urwanie d.py i widzę, że nie mają czasu. Myślę, że sobie nie poradzę. Nigdy nie pracowałam na samodzielnym do końca stanowisku i teraz bardzo się stresuję i myślę, żeby zmienić tą pracę na asystentkę księgowej czy pomoc, gdzie będę wdrażana stopniowo (ja najlepiej uczę się i przyswajam wiedzę stopniowo, jest to dla mnie najbardziej komfortowe). Nie lubię rzucania na głęboką wodę.
Myślicie, że przesadzam? Czy może ze mną jest coś nie tak (biorę to pod uwagę, bo byłam już na pierwszej wizycie u psychoterapeuty)? Jestem tak mało odporna na stres, że aż mam do siebie żal, że taka jestem.
Proszę o Wasze szczere opinie ![]()