Witajcie, chciałam was prosić o radę. Z góry przepraszam za składnię, zawsze miałam z nią problemy
.
Trochę o kondycji mojego związku: ogólnie to się nie kłócimy, ja go nie kontroluję (nie sprawdzam mu telefonu, rozmów), daję mu luz, z którego nie korzysta (ja jestem typem domownika, potrzebuję restartu psychicznego odpoczywając w domu, bez towarzystwa), często mu sugeruję że jak ma ochotę, żeby wyszedł sobie na ryby z kolegami ale wtedy mi odpowiada, że wolałby ze mną lub co ja w tym czasie będę robiła. Jesteśmy ze sobą 2,5 roku, z czego mieszkamy ze sobą 1,5. Pieniądze mamy wspólne, zarabiamy podobnie, ważne decyzje również podejmujemy wspólnie, szanujemy się wzajemnie. Dziecka nie mamy, nie planujemy póki co mieć. Seks jest bardzo udany.
No i tutaj zaczynają się schody, bo ja już oczekuję od związku czegoś więcej. Mamy po 25 lat i nie chodzi mi o to, że jestem zdesperowana tylko czuję, że ten związek powinien zostać przeniesiony już na wyższy level, bo skoro jesteśmy prawie jak małżeństwo, to czemu nie? Nie potrzebuję kościelnego ślubu z Bóg wie jaką ilością gości, wystarczy cywilny z rodzicami i świadkami. Partner o tym wie. Chciałabym już być traktowana na poważnie. Rozmawiałam z nim o tym na spokojnie, powiedziałam czego oczekuję i wtedy przyszły do mnie wyrzuty sumienia, czy nie za szybko to wszystko się rozwinie.
Jakie wy macie doświadczenia? Uważacie, że powinnam jeszcze poczekać? Że 25 lat przy prawie 3 letnim związku to trochę mało? Mi się jakoś wydaje, że jak teraz nie byłby mnie pewny to chyba nigdy nie będzie? Chciałabym do tego jakoś racjonalnie podejść dlatego proszę o rady
.