Cześć wszystkim, zdecydowałem się napisać na jakimś forum ponieważ męczy mnie jedna sprawa i już sam nie wiem czy sobie coś wymyślam, nie wiem jak sobie z tym poradzić a kompletnie nie mam z kim porozmawiać.
Opis będzie dość długi ale chyba większość rzeczy jest istotne. Pomiędzy częściami będę umieszczał pytania.
Jestem dość dojrzałym mężczyzną (34 lat), zawsze cieszyłem się dużym zainteresowaniem ze strony kobiet, większość dorosłego życia spędziłem w związkach.
Moja historia zaczęła się miejsce około 3 lat temu. Ja: wtedy pół roku po kilkuletnim toksycznym związku z chorobliwie, bezpodstawnie zazdrosną kobietą oraz zaczęcia od zera kariery zawodowej. Powolutku wstawałem na nogi, po tym jak mój świat w każdej strefie runął- innymi słowy użalałem się trochę nad sobą . Ona najlepsza przyjaciółka, nowej dziewczyny, mojego najlepszego kumpla.
Byliśmy kilkukrotnie wspólnie na imprezach, później nasi znajomi postanowili nas zeswatać, poprzez umówienie się z nami na mieście i w ostatnim momencie odwołanie swojego przybycia. Randka była naprawdę przyjemna, ona opowiadała, że niedawno zakończyła krótki związek z niepoważnym facetem. Obydwoje spędziliśmy na tyle dobry wieczór, że następnego dnia znów się spotkaliśmy. Tym razem randka trwała cały weekend- nie wychodziliśmy z łóżka. Z racji tego, że mieszkaliśmy od siebie około 50 km, spotykaliśmy się u mnie w mieszkaniu jeszcze dwa razy na całe weekendy. Między spotkaniami często rozmawialiśmy na telefonie. Mieliśmy wspólnie z znajomymi jechać na wyjazd ale w końcu nic z tego nie wyszło. Na koniec ustalanie zadzwonił do mnie mój kumpel i powiedział żebym dał sobie z tą laską spokój, bo ona się z kimś spotyka. Więc wściekły, dopiero co po podobnym zakończeniu związku, zrobiłem najgorszą rzecz jaką mogłem- schlałem się i koło 12 w nocy napisałem pijackiego smsa że: „nie mam żalu, nic sobie nie obiecywaliśmy i ze wiem”. Ona za bardzo tego nie zrozumiała. Po dwóch dniach zadzwoniła o co chodzi z tym smsem, więc powiedziałem, że ktoś ją tam widział. Ona absolutnie wszystkiemu zaprzeczyła. Była bardzo przekonywująca, na tyle że uwierzyłem i zaprosiłem ją na kolacje. Po czym na ostatnią chwile przed spotkaniem, odwołała powiedziała, że musi, że musi zaopiekować się siostrzeńcem. Później kontakt się urwał. Widywaliśmy się u wspólnych znajomych, ale już nie rozmawialiśmy.
Osiem miesięcy później znów się zeszliśmy, tym razem, na poważnie, ona była bardzo zaangażowana, było widać że jej bardzo zależy. Ja stwierdziłem czemu nie. Wreszcie jakaś normalna dziewczyna a nie zakompleksiona modelka. Wszystko szło dobrym torem aż do momentu, kiedy po miesiącu powiedziałem jej, ze tego pijanego smsa napisałem bo chłopak jej najlepszej przyjaciółki to mi powiedział. Zaczęły się dziwne wymówki, ale dale uparcie twierdziła, że z nikim się nie spotykała.
Po następnym miesiącu okazało się jednak że przede mną spotkała się jeszcze z kimś pan K. ale miała „przerwę” z nim i dopiero się spotkała po tym jak, zerwaliśmy z sobą kontakt ale w tedy z sobą nie sypiali już. Chociaż bardzo to wszystko „śmierdziałem” uwierzyłem w to, chociaż wielokrotnie o to dopytywałem. Aż do rok później. Kiedy szukałem na jej telefonie w google maps miejscowości, do której mieliśmy jechać, podczas wpisywania wyskoczył mi adres typa K. z „przerwy”. Nie oparłem się pokusie i nacisnąłem, wtedy wyskoczyło na osi czasu, czas, kiedy pierwszy raz się spotykaliśmy spędzał również u niego całe noce. No i się przyznała ze nie pamięta, jak to było ale mogła z nim wtedy uprawiać seks. Bo z nim się wcześniej widywała znała, dużej, to nie było nic zobowiązującego i myślała ze ja też chce tylko seksu, więc nie traktowała tego poważnie, ani jednego ani drugiego. Ale nie pamięta dokładnie jak to było. Więc w tedy wulgaryzm przejrzałem jej telefon. Okazało się że wcześniejsze dwa „związki” zarówno z panem M jak i K ciągnęła równocześnie. Później jak skończył się z panem M to był podwójny układ ze mną i panem K. Przeczytałem sporo krzywdzących słów na swój temat. Oraz z kim było jak i co…
Oczywiście nie ma żadnego wytłumaczenia na moje zachowanie(przeglądanie telefonu było za dużo kłamstw), ale nie mogłem się powstrzymać, bo w głębi wiedziałem ze ściemnia. Przeczytałem również o tym że w momencie jak ja szykowałem kolacje ona miała się opiekować siostrzeńcem tak naprawdę opiekowała się jego wulgaryzm. Że tak na prawdę typ ją zlał. Ona bardzo mnie przepraszała, powiedziała ze była głupia. Że spotykała samych palantów w swoim życiu i myślała, że też jestem taki. Że nie byliśmy wtedy w związku. Że była nie w porządku, ale to nie była zdrada. Była w strasznej histerii.
Powiedziałem ze nie możemy się dalej spotykać, bo ja nigdy tego nie przeboleje. Szczerze w życiu miałem masę wypadków, operacji, zabiegów, szyć ale to zabolało jak zebrane to wszystko pomnożone razy 100. Następnego dnia przyjechał do mnie ten sam kumpel i przekonywał mnie że bym dał jej szanse, że nie byliśmy w wulgaryzm związku. Przyjechała jej przyjaciółka i mówiła to samo.
pyt. 1. Zdrada czy Nie ( bardzo to dla mnie ważne bo uważam to za zdradę) inni że nie byliśmy w związku. No do cholery, to miałem spisać umowę czy to już związek? Może nie zawansowany, ale składamy swoim ciałem i zachowaniem jakąś obietnice. Kur.. zawsze kierowałem się nie rób komuś tego czego sam byś nie chciał. Jednak jak zaczynasz z kimś się spotykać to oficjalnie przyjmujesz się podejście „spróbujmy” a nie „wulgaryzm”. Tym bardziej gdy zaczynasz z kimś sypiać.
Porozmawiałem jeszcze z jedną osobą i namawiała mnie, że było to chujowe ale każdy popełnia błędy, a teraz jest bardzo w porządku, ze bardzo mnie kocha, żebym spróbował. Po za tym nie mogłem patrzyć na to jak jej źle i smutno, nie chciałem jej robić krzywdy. No i dałem szansę…
Od tego czas mija trochę ponad rok. Bardzo ciężki rok. Powiedziałem jej że nie umiem jej tego wybaczyć. Że wielokrotnie postawiłem się w jej położeniu i jakoś rozumiem- z drugiej strony to nie jakaś zbrodnia, że ludzie mają poważniejsze problemy ale nie umiem wybaczyć. Że mogę postarać się zapomnieć. Udawać za niebyłe. Czasem na jakiś okres się udaje. Ale wraca jak bumerang gówna. Większość z tych rzeczy przeżywam raczej w sobie, bo ile można wulgaryzm o tym samym. Czuje się zamknięty nie umiem już do niej wyrażać tak emocji. Staram się cały czas pracować. Oprócz wymienionych osób, z nikim o tym nie rozmawiałem, bo po prostu mi bardzo wstyd. Kiedyś dawno olał bym sprawę. Ale nie chce jej krzywdzić.
To jest naprawdę wspaniała osoba, po za tym błędem. To jest jej pierwszy poważny związek.
Jest oddana, inteligenta, dobroduszna, bardzo się poświęca dla innych i dla mnie. Świetnie się dogadujemy. Jest moim partnerem i jednocześnie najlepszym przyjacielem. Obydwoje potrafimy się ciągnąć w górę, jednak zawsze w głębi coś w środku siedzi i mam wrażenie jakbym trochę udawał.
Tu reszta pytań
2. Mam natręctwa że chce ją kontrolować sprawdzać telefon znowu coś znaleźć, nie robię tego ale nie wiem czy wytrzymam. Nie wiem po co znaleźć, czy żeby mieć powód, żeby odejść, czy to już jakaś paranoja. Bardzo nie chce tego zrobić.
3.” Jak przestać o tym myśleć:? Nie umiem zapomnieć. Ludzie mają traumy i prawdziwe problemy i dają sobie radę. A ja roztrząsam to gówno w sobie po raz tysięczny, wszystko analizując..
4. Czy może rozdmuchałem sam to wszystko w sobie, a tak naprawdę nic się nie stało.
5. A może po prostu pogodzić się z tym i odpuścić ten związek. Dając sobie i jej szanse na normalniejszą relację.
Z Góry dziękuje za poświęcony czas.