Trudna decyzja - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

1

Temat: Trudna decyzja

Jestem tutaj nowa, witam wszystkich w kolejnym roku.
Przyszło mi w nim podjąć bardzo trudną decyzję. Odejście. I tutaj bardzo bym chciała się podzielić tym, co mnie spotkało. Chciałabym porozmawiać z kimś, kto mógłby spojrzeć obiektywnie. Kto mógłby po prostu wesprzeć, albo wyrazić swoją opinię..

Ktoś by zapytał, co się stało? Od czego się zaczęło?
Było pięknie do czasu.
Co się zmieniło? Wiele, a w zasadzie wszystko. Nagłe wybuchy agresji, ciągłe problemy i za każdym razem inne ich wytłumaczenie to pokrótce....
    Ale zacznijmy od początku. Poznaliśmy się, on starszy ode mnie o 5 lat (27).
Na początku było magicznie, rozmowy, spotkania, wyjścia. Jednak przyszedł jego czas wyjazdu do pracy. Przez pół roku żyliśmy na odległość. Rozumiałam to, wiedziałam, na co się piszę. Jednak jest jedno wielkie "ale".
Pod tym wszystkim kryła się cała plejada kłamstw oraz przyodziewania różnych masek. Od wielce pokrzywdzonego, bo tyle musi pracować, po podejście "wyjeba*e na wszystko". Nikt nie kazał mu pracować ponad siły, ani nie robić nic. Sam jest dorosły i decyduje czego w życiu chce. Jeżeli pracujesz to wiesz z czym to się je, a jak nie to, co będzie. Więc skąd te pokrzywdzenie, albo wywalone na wszystko?
Nie zaglądałam mu nigdy do portfela, on sam się "chwalił", że zarobił tyle i tyle. Opowiadał jakie to ma plany i padające obietnice, że jak wróci to razem gdzieś pojedziemy, żeby spędzić więcej czasu razem, aby uwaga "wynagrodzić" czas rozłąki. Osobiście według mnie jest to śmieszne wyrażenie, gdyż decyzja o wyjeździe, wakacjach jest wspólna. I to nie jest żadna transakcja wynagrodzeniowa... Koniec, końców i tak były to słowa rzucone na wiatr. Urazy nie kryję, ani złości bo nie w tym problem.
Nastał powrót. Kłótnie, brak zrozumienia. Wszystkiemu byłam winna, nawet temu, że potrzebowałam wsparcia, kiedy waliło mi się na głowę wszystko wokół i chciałam po prostu "wyżalić się". Winna, kiedy nie miałam nastroju, przecież tylko on może mieć gorszy dzień. Nagle pojawiła się druga twarz, wybuchy, awantury o byle co. Pokazywanie, że wszyscy są źli. Jaki on jest biedny i pokrzywdzony. Że brakuje mu pieniędzy, a przecież tak się chwalił, że tyle się udało. A nagle nie ma nic.
    Nagle przestaliśmy gdziekolwiek wychodzić, praktycznie tylko ja jeździłam do niego, żeby się spotkać. A nie zapytał się ani razu czego ja bym chciała.
Zaczęłam to zauważać, że nie jestem traktowana tak jak powinnam, że jestem potrzebna tylko wtedy, kiedy są problemy albo JEGO chęci. Zaczęłam dostrzegać to, czego nie powinno być w zdrowym związku.
Również zaczęły się pojawiać różne wersje sytuacji, które przedstawiał on i jego rodzina. Różniły się bardzo od siebie. Każdy mówił swoją wersję, a która prawdziwa?
Rozmowy przestały wychodzić, ciągnęłam tematy na siłę, a gdy padało pytanie o czym on chciałby porozmawiać... to NIESTETY nie miał pomysłu, nie wiedział.
I wtedy przyszedł ten dzień, kiedy przestał się w ogóle odzywać siedząc dosłownie obok. A potem wielkie zdziwienie, kiedy wykrzyczałam prosto w twarz, że to wszystko mnie zwyczajnie boli, że jestem człowiekiem i mam swoje granice, a jeżeli siedząc obok nie potrafimy porozmawiać to jest bardzo źle. Oczywiście, znowu moja wina.Oczywiście on wielce pokrzywdzony, jak mogłam wyrazić swój żal.
I nagle jak grom z jasnego nieba..
Po takim czasie, odkąd jesteśmy razem (niecałe 1,5 roku).... Informacja, że jego przeszłość jest związana z hazardem. Choć śmiem wątpić, że przeszłość.
Gdyż non stop od powrotu jęczał, że nie ma pieniędzy, że nie wie co ma zrobić, że znowu musi wyjechać.
Informacja o długach jeszcze niespłaconych i masa innych rzeczy, które wylały się jak mleko na stole.
I ziarno zasiane. Decyzja; nie mogę i nie potrafię i nie chcę budować czegoś, na fundamencie kłamstw i loterii. Choroba go zniszczyła, może nawet mu współczuję.
Jednak życie i relacje widzę inaczej. Według mnie partnerstwo powinno być oparciem dla obu stron, to jak nieustanna praca i rozmowa. Budowanie wspólnych chwil, spełnianie marzeń i wzajemne zrozumienie. Nie potrafię spojrzeć w oczy komuś, kto tak na dobrą sprawę, nie wiadomo kiedy był ze mną szczery, a kiedy nawijał makaron na uszy. Nie mam dowodów, że się leczył/leczy. Tak na prawdę, mam wrażenie, że wcale go nie znałam i nie znam. Zmanipulowała mnie jego choroba, trudno byłoby nazwać to miłością z jego strony... I nie jestem w stanie określić czy czuję smutek, żal, złość.... jest zdecydowanie za wcześnie.
Może zostanę zlinczowana, ale chciałabym w związku czuć się doceniana i chciana, a tutaj tego ostatnimi czasy nie czułam. Jestem jeszcze młoda, choć przez osoby z otoczenia uważana za dojrzałą i rozważną. I wiem na chwilę obecną, że wolę być sama i uczyć się życia w pojedynkę, niż brnąć w coś, czego nie jestem przekonana. Gdzie być może żyłabym w maratonie emocjonalnym, zastanawiając się, czy w przypływie agresji nie dostanę przysłowiowo "w mordę" albo, że choroba ponownie się nie uaktywni. I pada też pytanie.. Czy jeszcze byłabym w stanie kiedyś komukolwiek zaufać? Nie omieszkam powiedzieć, że w pewien sposób odbieram to jak oszustwo. Zbyt dużo kłamstw każdy od siebie dorzucił. Jak o tym nie myśleć? Czy byłabym w stanie jeszcze kiedyś zbudować coś z kimś.. bez powrotu do takiego czegoś?
Pozdrawiam

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Trudna decyzja

Pewnie z początku będziesz nieufna w nowej znojomosci. Nie każdy facet musi oszukiwać, nie warto się zamykać w sobie dlatego że 1 człowiek nas skrzywdzil.

Jesteście że soba krótko i już pojawiają się poważne problemy, kłamstwa, brak zaufania. Nie wiem czy warto brnac w taki związek. Musisz podjąć decyzję sama.
Uzależnienie od hazardu da się zwalczyć o ile chory bardzo chce i walczy. Jest ciężko, są lepsze i gorsze chwilę ale najważniejsze są chęci.

3

Odp: Trudna decyzja

Spokojnie zbudujesz nowy związek i masz ten plus że masz już jakieś tam doświadczenie jak oceniać ludzi i właściwie rozumieć ich zachowanie. Bardzo dobrze "rozłożyłaś" go na czynniki pierwsze. Nie będę się rozpisywał ale po prostu on silnie i głęboko uzależniony jest od hazardu. Niczym nie różni się od uzależnienia od alkoholu ( a może jest nawet gorsze bo oprócz ruiny emocjonalnej rujnuje także rodzinę finansowo).

Odp: Trudna decyzja

Ja sądzę, że bycie w takim związku dużo uczy. Widzisz i wiesz już tyle rzeczy, o których inne kobiety nie mają pojęcia. Nie jesteś już naiwna i ślepa. Odpoczniesz, pozbierasz myśli, staniesz się zupełnie obojętna na niego. Nauczysz się żyć sama ze sobą. Będzie Ci dobrze. I wtedy pojawi się ktoś. Ale Ty go zlustrujesz zanim się zbliżycie. Wychwycisz sygnały.
A jeśli ich nie zobaczysz, zaufasz. Ale ostrożnie.
Ja tak mam. I jestem mega wymagająca po wielu trudnych przeprawach życiowych.

5

Odp: Trudna decyzja

Hej! Myśle , ze jeśli Cię okłamywał przez taki okres zrobi to znowu , ale jest jakiś procent szansy , ze po prostu się bal przyznania do winy do tej całej jego choroby i może naprawdę dużo go to kosztowało , żeby to w końcu zrobić. Myśle , ze jeśli Ci naprawdę na nim zależy powinnaś mu dać szanse , ale pod warunkiem wspólnego zamieszkania i kontroli jego kart kredytowych , paragonów na jedzenie itd. To by na pewno pomogło . Oczywiście powinien iść na terapie grupową. Jeżeli będzie chciał się leczyć i się naprawdę kochacie to poradzicie sobie z tym. Ja bym chciała nawiązać do mojego problemu. Ja mam za to problem również tylko trochę bardziej skomplikowany. Otóż 5 lat temu rozstałam się z moim chłopskiem, z którym byłam przez 3 lata. On trochę zle mnie traktował nie zalezalo mu zbytnio wolał spędzać czas z kumplami itd. Po roku czasu tak naprawdę przyznał , ze jestem jego dziewczyna . Po 3 latach naszych ciągłych klotni zrezygnowałam z tego . Odeszłam wyjechałam do innego kraju . Zaczęłam tam nowe życie . Jednak po tym okresie nadal mieliśmy ze sobą kontakt i kiedy wracałam na wakacje do Polski często się widywaliśmy i dochodziło do stosunku. Ogólnie wcześniej sex był jakby podstawa naszego związku . Robiliśmy to regularnie i często . Przez te mysli o nim nie mogłam ulozyc sobie życia w innym kraju . To wszystko powracało kiedy ja wracałam na wakacje , urlop. 2 tygodnie temu zaczęłam się spotkać z kolega z pracy . Znaliśmy się przez 9 miesięcy często rozmawialiśmy na przerwie itd i coś zaiskrzyło. Umówiliśmy się na jedno , drugie spotkanie. Popiliśmy wylądowaliśmy w lozku . Było fajnie . Tylko jednak rzecz mnie męczyła on nigdy nie dochodził , a spaliśmy kilka razy przez kilka dni i ani razu nie doszedł . Było to dla mnie trochę dziwna sytuacja , bo moj były zawsze dochodził i mogliśmy to robić przez kilka razy i zawsze koniec. Z tym chłopakiem z pracy miałam bardziej intelektualna bliskość dużo Nas łączyło dużo rozmawialiśmy , seks można powiedzieć dopiero się rozkręcał. Z moim byłym za to była to bardziej sex relacja choć tez rozmawialiśmy , ale nie aż tak duzo. Chciałabym wspomnieć , ze obydwoje palą marihuanę i to regularnie i obydwoje powiedzieli , ze chcą to zmienić przy mnie. Ja nic nie mam do palenia od czasu do czasu , ale nie codziennie i w dużych ilościach . Chciałabym podkreślić , ze ten z pracy ma 35 lat , a ja 26. Były za to ma 30 lat . Do czego zmierzam. Przespałam się z byłym w sylwestra pijana , bo do mnie przyjechał i zabrał mnie do siebie . Widziałam się z nim w dzień trzeźwa , ale do niczego nie doszło . Czuje się podle zle , ze zdradziłam tamtego chłopaka , bo jest naprawdę cudownym chłopakiem i po prostu boli mnie to . Za to nie wiem co myslec o tej całej sytuacji ponieważ były chce do mnie wrócić jeśli wrócę do Kraju . Naprawdę nie mam tam zbytnio do czego wracać wiec jeśli bym to zrobiło to tylko dla niego. Jest mi ciężko , bo jestem zmieszana . Ten kolega z pracy się Załamał powiedział, ze nie mam pisać itd ponieważ miał podobna sytuacja z dziewczyna wcześniej. Chciałabym dodać iż napił się on na urlopie w Polsce dwa dni wcześniej przed moja zdrada i lekko urwał mu się film i nie pamiętał za dużo , ale pił do 5-6 rano. Byłam bardzo zła na to , bo nie odzywał się do 14 w dzień bodajże . Przepraszał mnie za to itd , ale widze , ze lubi imprezy i alkohol. Do myślenia dało mi to, ze powiedział , ze nie przyjedzie do mnie na Pomorze , bo nie ma pieniędzy i rodzina się obrazi , bo jest u siebie na urlopie . Trochę się zawiodłam , bo myślałam , ze jednak da radę przyjechać . Myśle , ze jeśli by przyjechał to do tej sytuacji by nie doszło choć nie chce się usprawiedliwiać . Proszę powiedzieć co o tym myślicie . Mogę napisać więcej informacji na priv !

6

Odp: Trudna decyzja
fxdcxx napisał/a:

Może zostanę zlinczowana, ale chciałabym w związku czuć się doceniana i chciana, a tutaj tego ostatnimi czasy nie czułam. Jestem jeszcze młoda, choć przez osoby z otoczenia uważana za dojrzałą i rozważną. I wiem na chwilę obecną, że wolę być sama i uczyć się życia w pojedynkę, niż brnąć w coś, czego nie jestem przekonana. Gdzie być może żyłabym w maratonie emocjonalnym, zastanawiając się, czy w przypływie agresji nie dostanę przysłowiowo "w mordę" albo, że choroba ponownie się nie uaktywni. I pada też pytanie.. Czy jeszcze byłabym w stanie kiedyś komukolwiek zaufać? Nie omieszkam powiedzieć, że w pewien sposób odbieram to jak oszustwo. Zbyt dużo kłamstw każdy od siebie dorzucił. Jak o tym nie myśleć? Czy byłabym w stanie jeszcze kiedyś zbudować coś z kimś.. bez powrotu do takiego czegoś?
Pozdrawiam

Tak jak napisałaś, jesteś jeszcze młoda i decyzja o wyjściu z takiej relacji jest jak najbardziej dojrzała. Fundament oparty na kłamstwie i uzależnieniu ? To mało stabilna konstrukcja. Ktoś powyżej napisał o szansie dla tego chłopaka, no jakiej szansie ? nawet nie miał w sobie tyle odwagi, żeby samemu się przyznać tylko potrzebował awantury. Poza tym nie są małżeństwem i autorka nie ma obowiązku wchodzić w relacje, która zakończy się zapewne współuzależnieniem i katastrofą emocjonalną . Być może to najczarniejszy scenariusz jaki mi przychodzi do głowy, ale chyba lepiej tego uniknąć.


Autorko, jeśli zostaniesz przy tym człowieku od dziś do zawsze, każdego dnia będziesz się zastanawiać czy przegrywa kasę czy nie. Niestety często jest też tak, że wychodząc z hazardu wstępują na drogę innych uzależnień.  To jest naprawdę ciężkie życie z człowiekiem uzależnionym, w dodatku jeszcze jak okłamuje i lawiruje od samego początku.

" Miłość jest o posiadaniu, pożądanie o chceniu . Pożądanie jest wyrazem tęsknoty, dlatego wymaga ciągłej nieuchwytności. Nie obchodzi go gdzie już było, lecz zachwyca się tym, dokąd zaraz podąży"

7

Odp: Trudna decyzja

Utwierdzam się w przekonaniu, że podjęłam dobrą decyzję, choć nie powiem ile to kosztuje. Mówią, że miłość czasami jest ślepa i sprawdza się to, kiedy mimo własnej decyzji, siedząc w czterech ścianach łzy lecą po policzkach.. Ale czasem trzeba dać upust emocjom. Wypłakać się ile trzeba, a potem ruszyć z kopyta. Myślę, że po tym wszystkim, będę musiała się jeszcze wiele nauczyć. A przede wszystkim muszę teraz uważać.. Zablokowałam go wszędzie, gdzie się dało, jego rodzinę również. Pilnuje się czy przypadkiem nie śledzi mnie, albo nie czeka w pobliżu miejsc, do których chodzę. Żeby nie było to nie paranoja, tylko środki ostrożności. Kto wie, czy po takim ciosie nie chciałby zemsty, choć wątpliwa sprawa, gdyż byłam prawie nic nie znacząca.
Chciałabym móc powiedzieć sobie, że ten kolejny rok będzie lepszy, że coś się uda.. Ale nie mogę, przecież skąd ta pewność? Chociaż może musiałam zacząć od nowa bo gdzieś, coś czeka lepszego, któż to wie.

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018