Hej, chciałabym prosić Was o wytłumaczenie pewnych zachowań. Chodzi mi o kilka przykładów relacji damsko męskich. Mam wrażenie, ze ja popelnialam bląd przez lata i 'przegrywałam'- bo nie wyczekiwałam, za szybko odchodzilam. Oto kilka sytuacji.
1. grupa znajomych. po dłuższym czasie niewidzenia sptykają sie chlopak i dziewczyna ( koledzy) wlasnie w tej grupie. on singiel,ona też. każdy wie. że on kogos szuka od dawna, ona niby nie mowi, ale też szuka. ona jemu się podoba. on ma wiele opcji. ciagle siedzi na tinderze, spotyka się z innymi, w grupie pokazuje swoj meski charakter. jej tez on zaczyna się podobac, zaczyna flirtiwac, jednak on mając inne opcje bierze ją na przeczekanie, odrzuca ją. zaczyna spotykac sie z innymi. tamta w grupie nadal sama, czeka. czasem z kims sie spotka ale nadal on sie jej podoba. wyczekuje. po jakims czasie on przychodzi do grupy z nowymi dziewczynami, ta dziewczyna z grupy zawsze z boku, obserwuje. jest miła, zakolegowywuje się z jego nowymi dziewczynami . on jej sie nadal podoba. po jakims czasie, on zrywa z nowymi dziewczynami. ta dziewczyna nadal jest w tej samej grupie, czeka na niego. wyczekała. zaczynają flirtowac. ona uradowana, on złamany szybkim rozstaniem rzuca się jej w ramiona
2. grupa znajomych. kolezance podoba się kolega. jednak on uważa ją tylko za kolezankę.nikogo więcej. ona nie moze o tym przestac myslec. chce tego kontaktu, chodzi na każdą imprezę gdzie on jest, koleguje się z jego znajomymi etc. na jakiejs imprezie sie calują. ona w skowronkach. po imprezie okazuje się ze on ma kogos, a calowal sie bo skorzystal z okazji- koleznaka sie nadstawiła. ( taka argumentacja po imprezie). kolezanka nic sobie z tego nie robi, chowa gorycz do kieszeni i nadal spotyka sie z nim jako koledzy w grupie. dochodzi do grupy jego dziewczyna. kolezanka zaczyna się z nią kolegowac. wszyscy w grupie są mili, kolezenscy. kolezanka zaczyna sie z kims innym spotykac spoza grupy- aby nie wyjsc z obiegu związku. wszyscy pozostają znajomymi dla dobra grupy i relacji w przyszlosci.jednak nadal kolezanka czuje zazdrosc o to ze tamten 1szy jej nie wybral, ale tego nie okazuje.
nigdy nie bylam zadną z tych kolezanek. i moje pytanie jest takie. czy nigdy nie bedac taka dziewczyną ktora wyczekuje faceta naprawde cos tracilam? kiedy facet pokazywal mi ze nie jest mną zainteresowany a chce sie tylko kolegowac , ja od razu usuwalam sie, odchodzilam BO nie chcialam siebie ranic. czy jest to wyrazem dziecinnosci, slabosci czy wlasnie odwagi, doroslosci? co sądzicie o takich zachowaniach, ze ludzie zostają w grupie jako koledzy mimo ze bardzo się sobie podobają, mają tą zadre w sercu ze ktos z kims jest ( wiem po rozmowach) ale muszą byc w grupie? nigdy tak nie myslalam, zawsze patrzylam na swoje dobro najpierw. na swoje odczucia. gdy ktos mnie 'nie chcial' lub odtrącił odchodzilam, aby za mną zatesknil- nawet jak za kolezanką- tak aby to jemu było zle. nawet jesli brzmi to idiotycznie.
jednak widze, ze w rzeczywistosci to ja 'przegrywalam' rywalizacje o facetow bo jest jakby odgórne pozwolenie na to aby w grupie, wsrod znajomych facet chwalil sie, mial po kilka dziewczyn, a dziewczyna, wyczekiwala, siedziala jak ta kura na grzędzie, czekala na 'niego' az on kiedys do niej wroci. a jesli nei wroci to nadal są kolegami- nawet jesli on jej sie podoba. i ona akceptuje ten stan- bedac wewnetrznie zazdrosna, ze on kogos ma.
co o tym sądzicie? mialam w zyciu kilka podobnych sytuacji i odeszlam, jednak MOJE KOLEZANKI ZOSTAJĄ w grupach , tkwią w jakims friendzone nawet jako singielki , marudza po kątach ale nadal 'są w tej grupie' a nóż cos się stanie.