Nie wiem co myslec o tej relacji i to mnie wykancza - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie wiem co myslec o tej relacji i to mnie wykancza

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

Temat: Nie wiem co myslec o tej relacji i to mnie wykancza

Czesc,

To moj pierwszy post tutaj i pewnie bedzie dlugi. Wybaczcie wink Pisze, bo mam bardzo duzo przemyslen zwiazanych z moja ostatnia relacja.
Zaczelo sie od pisania na Tinderze w lipcu, spotkalismy sie w sierpniu, w polowie pazdziernika zerwal.

Mimo, ze znajomosc byla krotka, to do tej pory nie wiem co myslec o niej i o tym mezczyznie. Zdaje sobie sprawe, ze Tinder to tylko Tinder i rzadko mozna tam znalezc wartosciowy zwiazek, ale mialam mala nadzieje, ze moze tym razem bedzie inaczej.

Nasze rozmowy na Tinderze na poczatku nie byly flirtem, ale po prostu ciekawymi rozmowami i to mnie do niego bardzo przyciagalo. Pozniej zaczely sie podteksty, troche erotyki. Spotkalismy sie, rozmawialo sie ok. Odprowadzil mnie do mojego mieszkania, nie wpuscilam go. Pocalowal mnie z zaskoczenia kiedy wyciagalam klucze. Bylam zaskoczona, nie spodziewalam sie tego, ale odwzajemnilam pocalunek. Zafascynowal mnie swoim silnym charakterem, wyobraznia i niestety tez troche bezczelnoscia.

Wszystkie kolejne spotkania wygladaly w ten sam sposob. Przyjezdzal pod moj blok, szlismy na spacer do parku z moim psem, rozmawialismy. Rozmowy dosc szybko schodzily na tematy seksualne (orgazmy, co lubimy etc.), choc nie brakowalo tez innych tematow. Jednoczesnie mial problem z podaniem swojego numeru telefonu, chcial rozmawiac tylko na Tinderze (rozmawialismy bardzo duzo i chcialam przejsc na Whatsapp). Po tych spotkaniach w parku odprowadzal mnie. Czasami sugerowal, zebym go zaprosila do siebie. Zrobilam to po 5-6 spotkaniach, kiedy w koncu dal mi swoj numer telefonu. Od tego czasu kazde kolejne spotkanie bylo juz w moim mieszkaniu. Nigdy mnie nigdzie nie zaprosil, mimo ze sugerowalam kino, restauracje... Nigdy nie zaprosil mnie do siebie, twierdzil ze nikogo do siebie nie zaprasza, bo balagan etc. Nigdy nie padl zaden komplement z jego strony (ok padl, ale tylko odnosnie seksu ze mna...), ani jakiekolwiek zdanie o jego uczuciach, a mimo tego wciaz w to brnelam. Twierdzil, ze taki juz jest.

Przez caly ten czas nie spedzil ze mna zadnego weekendu, bo chcial je miec dla siebie. Nigdzie razem nie wyjechalismy. W tygodniu spotykalismy sie 2-3 razy, zawsze moje mieszkanie i ten sam schemat - rozmowy, jedzenie, seks i jechal do siebie. Seks byl swietny (dla niego rowniez - mowil mi to wiele razy). Dzwonil do mnie codziennie. Raz zaproponowalam kawe na miescie, przyjechal zmeczony i jakby znudzony, mial malo czasu. Przez cala godzine ani razu mnie nie dotknal, nie przytulil. Twierdzil, ze on z tych "nieprzytulajacych sie".

W koncu dotarlo do mnie, ze czegos mi w tym wszystkim brakuje, ze bardziej to wyglada jak friends with benefits. Zaczely sie moje male pretensje, chcialam zeby mnie zaprosil do siebie choc raz. Bardzo szybko zerwal, twierdzac ze "to nie wypali". Podczas rozstania stwierdzil, ze nie mozemy sie juz przyjaznic, bo za daleko to zaszlo (seks), ale jednoczesnie nie ucial kontaktu. Kilka dni pozniej powiedzial, ze ciezko jest mu zerwac ze mna kontakt. W miedzyczasie dowiedzialam sie, ze spotkal sie z inna. Po kilku tygodniach zaproponowal kolezenskie spotkanie. Zgodzilam sie, bo bardzo za nim tesknilam. Zaproponowal, ze spotkamy sie u mnie (jakze by inaczej wink). Przywiozl wino, duzo rozmawialismy, ale widac bylo ze strasznie nas do siebie ciagnie. Bylo juz bardzo goraco, ale w pore sie opanowal. Powiedzial, ze nie moze, bo spotyka sie z inna i wyszedl z mieszkania. Wiadomo, jak sie czulam... smutek, ponizenie, zlosc na niego, utrata szacunku do siebie. Po tym fakcie nie odzywal sie, wiec po 2 dniach napisalam mu tylko, ze jak rozumiem zrywamy kontakt. Napisal "nie wiem, ale jesli uwazasz, ze to bedzie sluszne...". I to koniec historii. Kontakt sie urwal, a ja ledwo daje rade psychicznie. Strasznie za nim tesknie, za naszymi rozmowami. Jednoczesnie jestem wsciekla, ze juz ma inna, bo wiem ze juz sie regularnie spotykaja.

Zdaje sobie sprawe, jak to moze wygladac z zewnatrz. Ze on nie szukal niczego powaznego, nie zaangazowal sie w nasza relacje. Czasem mysle, ze swiadomie oszukiwal, ze wykorzystal moja naiwnosc (niestety w relacjach jestem bardzo naiwna). Jednoczesnie chce wierzyc, ze jest dobrym facetem. Obydwoje jestesmy po 30tce. Mimo wszystko chetnie wyslucham Waszych komentarzy. Nie wiem jak sobie poradzic z moja tesknota i co o nim myslec. Pisze tutaj, bo nie chce tym juz obciazac moich znajomych.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nie wiem co myslec o tej relacji i to mnie wykancza
musztarda napisał/a:

Czesc,

To moj pierwszy post tutaj i pewnie bedzie dlugi. Wybaczcie wink Pisze, bo mam bardzo duzo przemyslen zwiazanych z moja ostatnia relacja.
Zaczelo sie od pisania na Tinderze w lipcu, spotkalismy sie w sierpniu, w polowie pazdziernika zerwal.

Mimo, ze znajomosc byla krotka, to do tej pory nie wiem co myslec o niej i o tym mezczyznie. Zdaje sobie sprawe, ze Tinder to tylko Tinder i rzadko mozna tam znalezc wartosciowy zwiazek, ale mialam mala nadzieje, ze moze tym razem bedzie inaczej.

Nasze rozmowy na Tinderze na poczatku nie byly flirtem, ale po prostu ciekawymi rozmowami i to mnie do niego bardzo przyciagalo. Pozniej zaczely sie podteksty, troche erotyki. Spotkalismy sie, rozmawialo sie ok. Odprowadzil mnie do mojego mieszkania, nie wpuscilam go. Pocalowal mnie z zaskoczenia kiedy wyciagalam klucze. Bylam zaskoczona, nie spodziewalam sie tego, ale odwzajemnilam pocalunek. Zafascynowal mnie swoim silnym charakterem, wyobraznia i niestety tez troche bezczelnoscia.

Wszystkie kolejne spotkania wygladaly w ten sam sposob. Przyjezdzal pod moj blok, szlismy na spacer do parku z moim psem, rozmawialismy. Rozmowy dosc szybko schodzily na tematy seksualne (orgazmy, co lubimy etc.), choc nie brakowalo tez innych tematow. Jednoczesnie mial problem z podaniem swojego numeru telefonu, chcial rozmawiac tylko na Tinderze (rozmawialismy bardzo duzo i chcialam przejsc na Whatsapp). Po tych spotkaniach w parku odprowadzal mnie. Czasami sugerowal, zebym go zaprosila do siebie. Zrobilam to po 5-6 spotkaniach, kiedy w koncu dal mi swoj numer telefonu. Od tego czasu kazde kolejne spotkanie bylo juz w moim mieszkaniu. Nigdy mnie nigdzie nie zaprosil, mimo ze sugerowalam kino, restauracje... Nigdy nie zaprosil mnie do siebie, twierdzil ze nikogo do siebie nie zaprasza, bo balagan etc. Nigdy nie padl zaden komplement z jego strony (ok padl, ale tylko odnosnie seksu ze mna...), ani jakiekolwiek zdanie o jego uczuciach, a mimo tego wciaz w to brnelam. Twierdzil, ze taki juz jest.

Przez caly ten czas nie spedzil ze mna zadnego weekendu, bo chcial je miec dla siebie. Nigdzie razem nie wyjechalismy. W tygodniu spotykalismy sie 2-3 razy, zawsze moje mieszkanie i ten sam schemat - rozmowy, jedzenie, seks i jechal do siebie. Seks byl swietny (dla niego rowniez - mowil mi to wiele razy). Dzwonil do mnie codziennie. Raz zaproponowalam kawe na miescie, przyjechal zmeczony i jakby znudzony, mial malo czasu. Przez cala godzine ani razu mnie nie dotknal, nie przytulil. Twierdzil, ze on z tych "nieprzytulajacych sie".

W koncu dotarlo do mnie, ze czegos mi w tym wszystkim brakuje, ze bardziej to wyglada jak friends with benefits. Zaczely sie moje male pretensje, chcialam zeby mnie zaprosil do siebie choc raz. Bardzo szybko zerwal, twierdzac ze "to nie wypali". Podczas rozstania stwierdzil, ze nie mozemy sie juz przyjaznic, bo za daleko to zaszlo (seks), ale jednoczesnie nie ucial kontaktu. Kilka dni pozniej powiedzial, ze ciezko jest mu zerwac ze mna kontakt. W miedzyczasie dowiedzialam sie, ze spotkal sie z inna. Po kilku tygodniach zaproponowal kolezenskie spotkanie. Zgodzilam sie, bo bardzo za nim tesknilam. Zaproponowal, ze spotkamy sie u mnie (jakze by inaczej wink). Przywiozl wino, duzo rozmawialismy, ale widac bylo ze strasznie nas do siebie ciagnie. Bylo juz bardzo goraco, ale w pore sie opanowal. Powiedzial, ze nie moze, bo spotyka sie z inna i wyszedl z mieszkania. Wiadomo, jak sie czulam... smutek, ponizenie, zlosc na niego, utrata szacunku do siebie. Po tym fakcie nie odzywal sie, wiec po 2 dniach napisalam mu tylko, ze jak rozumiem zrywamy kontakt. Napisal "nie wiem, ale jesli uwazasz, ze to bedzie sluszne...". I to koniec historii. Kontakt sie urwal, a ja ledwo daje rade psychicznie. Strasznie za nim tesknie, za naszymi rozmowami. Jednoczesnie jestem wsciekla, ze juz ma inna, bo wiem ze juz sie regularnie spotykaja.

Zdaje sobie sprawe, jak to moze wygladac z zewnatrz. Ze on nie szukal niczego powaznego, nie zaangazowal sie w nasza relacje. Czasem mysle, ze swiadomie oszukiwal, ze wykorzystal moja naiwnosc (niestety w relacjach jestem bardzo naiwna). Jednoczesnie chce wierzyc, ze jest dobrym facetem. Obydwoje jestesmy po 30tce. Mimo wszystko chetnie wyslucham Waszych komentarzy. Nie wiem jak sobie poradzic z moja tesknota i co o nim myslec. Pisze tutaj, bo nie chce tym juz obciazac moich znajomych.

Faktycznie wykazałaś się dużą naiwnością. Nie piszesz jak długo trwała Wasza relacja, ale podejrzewam, że nieco dłużej niż np 2 m-ce. Pomijając już to, że on od początku kierował temat Waszych rozmów na seks (mimo, że były też inne tematy), ale głównym podejrzeniem, że facet nie jest uczciwy, czy wręcz może grać na dwa fronty, była jego nieobecność w czasie weekendów, niechęć do pokazywania się z Tobą w miejscach publicznych, nie zapraszał do siebie. Podejrzewam też, że nie zapoznał Cię z żadnym ze swoich znajomych. Moim zdaniem sytuacja była jasna jak słońce, ale Ty wolałaś się oszukiwać i słuchać jego argumentów, że "taki już jestem".
Uważam, że znalazłaś się w tej sytuacji na własne życzenie, pozwoliłaś oszukać się, jak małe dziecko. On od początku zmierzał do wygodnego układziku z seksem na celu i nawet specjalnie nie krył się ze swoimi zamiarami, to Ty wymyśliłaś sobie całą resztę, zupełnie lekceważąc realia.
W gruncie rzeczy nie masz czego żałować, ani po kim płakać, bo służyłaś mu tylko w jednym celu.

Odp: Nie wiem co myslec o tej relacji i to mnie wykancza

Jak dla mnie, nie pierwszy raz potraktował tak kobietę. Niestety w jego zachowaniu było widać, że tylko do jednego chce z Tobą się spotykać. Nie byłaś nigdy u niego, nie wychodziliscie nigdzie tylko na spacery,bajerowal cię gadką itp. Może jakbyście uzgodnili czemu się spotykacie nie doszłoby z Twojej strony na zaangażowanie emocjonalne... musisz przestać o nim rozmyślać, skup się na sobie, tego Kwiatu jest pół światu

4

Odp: Nie wiem co myslec o tej relacji i to mnie wykancza

Słowo klucz w tym przypadku to "Tinder". Wiadomo o co tam głównie chodzi...
Żeby nie było, nie demonizuję tutaj portali randkowych ogólnie, ale na ten jeden to po prostu mam odruch.... wiadomo jaki smile

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

5

Odp: Nie wiem co myslec o tej relacji i to mnie wykancza

Prawdopodobnie żonaty lub w .związku.. który szukał tylko seksu.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

6

Odp: Nie wiem co myslec o tej relacji i to mnie wykancza
Ela210 napisał/a:

Prawdopodobnie żonaty lub w .związku.. który szukał tylko seksu.

Dokładnie!!!
Co tym świadczy? wolne weekendy tylko dla niego (logiczne przecież w tym czasie spędzał je ze swoją rodziną, jakby im wytłumaczył, że znika na 2 dni), brak udostępnienia nr telefonu (potem jak podał, pewnie sobie kupił drugi), okrojone informacje o nim (byś  w razie czego nie miała możliwości psuć mu życia prywatnego)brak informacji o życiu prywatnym, zerwanie jak zaczął ci ten układ ciążyć, ocenił, że za mocno się zaangażowałaś, już nie ma tych czystych emocji oddanej, gotowej na wszystko dziewczyny  i możesz być problematyczna. na koniec jego szczere wyznanie, że ma kogoś.
Ja się nawet takim kolesiom nie dziwię, myślę, że mężczyźni z rozrzewnieniem w oku wspominają początki związku, kiedy jest maksymalna chemia, oddanie, radosny bezpruderyjny seks, dziewczyna, która sama ten seks inicjuje, taki czas gdy oboje tylko cieszą się sobą. Po tym następuje kolejny etap w związku, kiedy przychodzi już oswojenie, poczucie, że babeczka, lub facet musi umeblować związek po swojemu, już przestaje być bezkrytyczna/y, już zaczyna się poprawianie faceta, związku do swoich potrzeb.
Przykra sytuacja, szkoda, że takich cwaniaków jest coraz więcej. Tak naprawdę ze związkami to taka ruletka, niestety nikt na początku nie ma szans zorientować się, że to zgniłe jajo bo wygląda jak inne. Dlatego ja uwielbiam prawdziwych, zwyczajnych naturalnych facetów, na początku nieśmiałych, nieporadnych bo wiem, ze tutaj raczej nie będzie wyrachowanego cwaniaka, który już ma doświadczenie jak urobić babkę standardowymi gestami i tekstami. Dodatkowo jeszcze orientację w sytuacji utrudnia biologia, robi zakochanemu człowiekowi wodę z mózgu. Nie lubię tego stanu, nikt mnie nie przekona, ze motyle w brzuchu i ta niepewność jest  przyjemna.

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie wiem co myslec o tej relacji i to mnie wykancza

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018