Historia pewnej znajomości. Jak to ugryźć... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » Historia pewnej znajomości. Jak to ugryźć...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 ]

Temat: Historia pewnej znajomości. Jak to ugryźć...

Witam.
Moja historia przedstawia się następująco..

Ja lat 35, po rozwodzie ( o czym jeszcze mu nie wspomniałam) On 47 (twierdzi, że kawaler) poznaliśmy się parę lat temu na jednym z portali.. ( nie żadne tam czaty ). No i tak zasadniczo to wymienialiśmy się komentarzami kilka lat, aż pewnego dnia umówiliśmy się na spotkanie, ot takie luźne, zapoznawcze.. dojechaliśmy oboje do większego miasta i poszliśmy na kawę... już dokładnie nie pamiętam jego słow, ale wiem że ostatecznie to ja zapłaciłam, bo on nie miał zbytnio pieniędzy.. I i tak przyjechał do mnie biorąc najtańsze połączenie..
Z czasem dowiedziałam się, że mieszka z mamą.. potem dowiaduję się, że nie pracuje.. nie umie gotować..
potem po jakimś roku.. było kolejne spotkanie, tym razem spacer, lody, obiad..postawił lody, obiad jadłam tylko ja, on twierdził, że nie chce... miło spędzone kilka godzin..
no i ostatnio znowu jakieś pytania kiedy przyjadę do niego, kiedy spędzimy więcej czasu razem.. jego plany, że pojedziemy gdzieś tam w jego ładne okolice.. ale jak zapytałam czy myśli o mnie poważnie i jakie miałby dalsze plany, żę jak on to sobie wyobraża.. mam przyjechać do niego i mieszkać z nim i jego mamą? zaznaczył, że się nie wyprowadzi od niej.. na moje pytanie czy pójdzie do pracy bo nie wyobrażam sobie nas utrzymywać... zagięłam go tym pytaniem i nie wie co odpowiedzieć..
myślę, że chyba powiedzenie " starych drzew się nie przesadza" tu idealnie pasuje... jest od zawsze w domu rodzinnym i to mu pasuje.. tylko nie chce dopytywać w takim razie z czego on żyje, skoro nie pracuje, a kiedys podobno pracował... tłumaczył to jakoś ale widło powidło z tego wyszło i wkoncu nie wiem...
nie wiem czy wchodzić w tą znajomość... czy się angażować uczuciowo..fajnie sie rozmawia przez telefon, zartujemy, smiejemy.. na spotkaniach tez było miło ale tylko dwa spotkania za nami wiec niewiele...
cos byscie doradziły?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Historia pewnej znajomości. Jak to ugryźć...

A kim ty chcesz dla niego byc? Facet ma 47 lat, I z tego co piszesz totalnie niezardny, uczulenie na prace, niewiele zrobi w domu, to on raczej wymaga calodobowej opieki a nie partnerki, mamy mu kiedys braknie, aby sie nim zajmowac, to akurat wtedy ty w sam raz?

3 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2019-12-02 21:03:10)

Odp: Historia pewnej znajomości. Jak to ugryźć...
kobiet_aaa napisał/a:

Witam.
Moja historia przedstawia się następująco..

Ja lat 35, po rozwodzie ( o czym jeszcze mu nie wspomniałam) On 47 (twierdzi, że kawaler) poznaliśmy się parę lat temu na jednym z portali.. ( nie żadne tam czaty ). No i tak zasadniczo to wymienialiśmy się komentarzami kilka lat, aż pewnego dnia umówiliśmy się na spotkanie, ot takie luźne, zapoznawcze.. dojechaliśmy oboje do większego miasta i poszliśmy na kawę... już dokładnie nie pamiętam jego słow, ale wiem że ostatecznie to ja zapłaciłam, bo on nie miał zbytnio pieniędzy.. I i tak przyjechał do mnie biorąc najtańsze połączenie..
Z czasem dowiedziałam się, że mieszka z mamą.. potem dowiaduję się, że nie pracuje.. nie umie gotować..
potem po jakimś roku.. było kolejne spotkanie, tym razem spacer, lody, obiad..postawił lody, obiad jadłam tylko ja, on twierdził, że nie chce... miło spędzone kilka godzin..
no i ostatnio znowu jakieś pytania kiedy przyjadę do niego, kiedy spędzimy więcej czasu razem.. jego plany, że pojedziemy gdzieś tam w jego ładne okolice.. ale jak zapytałam czy myśli o mnie poważnie i jakie miałby dalsze plany, żę jak on to sobie wyobraża.. mam przyjechać do niego i mieszkać z nim i jego mamą? zaznaczył, że się nie wyprowadzi od niej.. na moje pytanie czy pójdzie do pracy bo nie wyobrażam sobie nas utrzymywać... zagięłam go tym pytaniem i nie wie co odpowiedzieć..
myślę, że chyba powiedzenie " starych drzew się nie przesadza" tu idealnie pasuje... jest od zawsze w domu rodzinnym i to mu pasuje.. tylko nie chce dopytywać w takim razie z czego on żyje, skoro nie pracuje, a kiedys podobno pracował... tłumaczył to jakoś ale widło powidło z tego wyszło i wkoncu nie wiem...
nie wiem czy wchodzić w tą znajomość... czy się angażować uczuciowo..fajnie sie rozmawia przez telefon, zartujemy, smiejemy.. na spotkaniach tez było miło ale tylko dwa spotkania za nami wiec niewiele...
cos byscie doradziły?

No co ty.. Taka jesteś zdesperowana? Przecież prosisz sie o kłopoty.
Podobno żaba nawet jeża z igieł ogoli, żeby sobie męża przysposobić, ale myslałam że to tylko bajka smile

Facet nie pracuje, mieszka z mamą której nie chce opuścić, pewnie żyją z jej renty a on dostaje raz w tygodniu kieszonkowe na lody. Do tego już jest w takim wieku, że odporny się zrobił na wszelkie innowacje i chęci zmian w nim już nie wskrzesisz. Naprawdę chcesz się męczyć z takim facetem? Zastanów się czy warto  marnować życie, bo ono diabelnie krótkie jest i szkoda go chyba tracić na utrzymywanie faceta któremu się nie chce pracować.

4

Odp: Historia pewnej znajomości. Jak to ugryźć...
12miecio12 napisał/a:

A kim ty chcesz dla niego byc? Facet ma 47 lat, I z tego co piszesz totalnie niezardny, uczulenie na prace, niewiele zrobi w domu, to on raczej wymaga calodobowej opieki a nie partnerki, mamy mu kiedys braknie, aby sie nim zajmowac, to akurat wtedy ty w sam raz?

na to wygląda..

5 Ostatnio edytowany przez Olinka (2019-12-03 02:04:37)

Odp: Historia pewnej znajomości. Jak to ugryźć...
Salomonka napisał/a:
kobiet_aaa napisał/a:

Witam.
Moja historia przedstawia się następująco..

Ja lat 35, po rozwodzie ( o czym jeszcze mu nie wspomniałam) On 47 (twierdzi, że kawaler) poznaliśmy się parę lat temu na jednym z portali.. ( nie żadne tam czaty ). No i tak zasadniczo to wymienialiśmy się komentarzami kilka lat, aż pewnego dnia umówiliśmy się na spotkanie, ot takie luźne, zapoznawcze.. dojechaliśmy oboje do większego miasta i poszliśmy na kawę... już dokładnie nie pamiętam jego słow, ale wiem że ostatecznie to ja zapłaciłam, bo on nie miał zbytnio pieniędzy.. I i tak przyjechał do mnie biorąc najtańsze połączenie..
Z czasem dowiedziałam się, że mieszka z mamą.. potem dowiaduję się, że nie pracuje.. nie umie gotować..
potem po jakimś roku.. było kolejne spotkanie, tym razem spacer, lody, obiad..postawił lody, obiad jadłam tylko ja, on twierdził, że nie chce... miło spędzone kilka godzin..
no i ostatnio znowu jakieś pytania kiedy przyjadę do niego, kiedy spędzimy więcej czasu razem.. jego plany, że pojedziemy gdzieś tam w jego ładne okolice.. ale jak zapytałam czy myśli o mnie poważnie i jakie miałby dalsze plany, żę jak on to sobie wyobraża.. mam przyjechać do niego i mieszkać z nim i jego mamą? zaznaczył, że się nie wyprowadzi od niej.. na moje pytanie czy pójdzie do pracy bo nie wyobrażam sobie nas utrzymywać... zagięłam go tym pytaniem i nie wie co odpowiedzieć..
myślę, że chyba powiedzenie " starych drzew się nie przesadza" tu idealnie pasuje... jest od zawsze w domu rodzinnym i to mu pasuje.. tylko nie chce dopytywać w takim razie z czego on żyje, skoro nie pracuje, a kiedys podobno pracował... tłumaczył to jakoś ale widło powidło z tego wyszło i wkoncu nie wiem...
nie wiem czy wchodzić w tą znajomość... czy się angażować uczuciowo..fajnie sie rozmawia przez telefon, zartujemy, smiejemy.. na spotkaniach tez było miło ale tylko dwa spotkania za nami wiec niewiele...
cos byscie doradziły?

No co ty.. Taka jesteś zdesperowana? Przecież prosisz sie o kłopoty.
Podobno żaba nawet jeża z igieł ogoli, żeby sobie męża przysposobić, ale myslałam że to tylko bajka smile

Facet nie pracuje, mieszka z mamą której nie chce opuścić, pewnie żyją z jej renty a on dostaje raz w tygodniu kieszonkowe na lody. Do tego już jest w takim wieku, że odporny się zrobił na wszelkie innowacje i chęci zmian w nim już nie wskrzesisz. Naprawdę chcesz się męczyć z takim facetem? Zastanów się czy warto  marnować życie, bo ono diabelnie krótkie jest i szkoda go chyba tracić na utrzymywanie faceta któremu się nie chce pracować.

Nie, nie.. nie jestem zdesperowana.. smile dlatego też chciałam zasięgnąć rady, bo nie mam z kim o tym porozmawiać...





-------------------
Nie pisz, proszę, postów jeden pod drugim – łamiesz w ten sposób regulamin. Jeśli chcesz coś do swojej wypowiedzi dopisać, użyj funkcji "edytuj", która znajduje się po prawej stronie każdego z Twoich postów.
Z góry dziękuję i pozdrawiam, Olinka

6

Odp: Historia pewnej znajomości. Jak to ugryźć...

To daj sobie spokój dziewczyno i skończ to zanim się jeszcze dobrze nie zaczęło. Facet szuka następnej żywicielki, bo mama pewnie już nie wyrabia przy tych zwyżkach cen..
Z resztą co ja plotę..
Wszystko jedno co nim kieruje, nie angażuj się. Sorry, bo zwykle nie jestem taka radykalna w ocenianiu ludzi, ale tutaj to nawet zdalnie czuję przez skórę niezły pasztet, w który możesz się wpakować.

7

Odp: Historia pewnej znajomości. Jak to ugryźć...

Jesteś młodą kobietą.Owy mężczyzna lat 47 niezaradny niepracujący to tylko kłopot. Jestes zapewne niezależna finansowo więc zastanów się poważnie czy warto .Sa sytuację że mężczyzna nie może pracować,ale w tym wypadku sądzę,że jemu się raczej nie chce .Ja nie wyobrażam sobie być z kimś kto nie pracuje,nie umie nic zrobić.Samym gadaniem nie utrzyma się ani Ciebie. To jak małe dziecko .Ale to Twój wybor.

8

Odp: Historia pewnej znajomości. Jak to ugryźć...
kobiet_aaa napisał/a:

Z czasem dowiedziałam się, że mieszka z mamą.. potem dowiaduję się, że nie pracuje.. nie umie gotować..
potem po jakimś roku.. było kolejne spotkanie, tym razem spacer, lody, obiad..postawił lody, obiad jadłam tylko ja, on twierdził, że nie chce... miło spędzone kilka godzin..
no i ostatnio znowu jakieś pytania kiedy przyjadę do niego, kiedy spędzimy więcej czasu razem.. jego plany, że pojedziemy gdzieś tam w jego ładne okolice.. ale jak zapytałam czy myśli o mnie poważnie i jakie miałby dalsze plany, żę jak on to sobie wyobraża.. mam przyjechać do niego i mieszkać z nim i jego mamą? zaznaczył, że się nie wyprowadzi od niej.. na moje pytanie czy pójdzie do pracy bo nie wyobrażam sobie nas utrzymywać... zagięłam go tym pytaniem i nie wie co odpowiedzieć.. ?

Czegoś tu nie rozumiem. Co prawda wirtualnie 'znacie się' już długo, ale realnie widzieliście się raptem dwa razy i to w odstępie roku, a Ty pytasz go czy myśli o Tobie poważnie, jakie ma plany w stosunku do Waszego wspólnego zamieszkania i w jaki sposób widzi Wasze finanse?

kobiet_aaa napisał/a:

Nie, nie.. nie jestem zdesperowana.. smile

Chyba jednak jesteś, w przeciwnym razie w ogóle nie zadawałabyś takich pytań ani nie miała żadnych dylematów. Przecież wyraźnie widać, że związanie się z tym człowiekiem, to ściąganie sobie na głowę problemów.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

9

Odp: Historia pewnej znajomości. Jak to ugryźć...
Olinka napisał/a:
kobiet_aaa napisał/a:

Z czasem dowiedziałam się, że mieszka z mamą.. potem dowiaduję się, że nie pracuje.. nie umie gotować..
potem po jakimś roku.. było kolejne spotkanie, tym razem spacer, lody, obiad..postawił lody, obiad jadłam tylko ja, on twierdził, że nie chce... miło spędzone kilka godzin..
no i ostatnio znowu jakieś pytania kiedy przyjadę do niego, kiedy spędzimy więcej czasu razem.. jego plany, że pojedziemy gdzieś tam w jego ładne okolice.. ale jak zapytałam czy myśli o mnie poważnie i jakie miałby dalsze plany, żę jak on to sobie wyobraża.. mam przyjechać do niego i mieszkać z nim i jego mamą? zaznaczył, że się nie wyprowadzi od niej.. na moje pytanie czy pójdzie do pracy bo nie wyobrażam sobie nas utrzymywać... zagięłam go tym pytaniem i nie wie co odpowiedzieć.. ?

Czegoś tu nie rozumiem. Co prawda wirtualnie 'znacie się' już długo, ale realnie widzieliście się raptem dwa razy i to w odstępie roku, a Ty pytasz go czy myśli o Tobie poważnie, jakie ma plany w stosunku do Wasna wspólnego zamieszkania i w jaki sposób widzi Wasze finanse?

kobiet_aaa napisał/a:

Nie, nie.. nie jestem zdesperowana.. smile

Chyba jednak jesteś, w przeciwnym razie w ogóle nie zadawałabyś takich pytań ani nie miała żadnych dylematów. Przecież wyraźnie widać, że związanie się z tym człowiekiem, to ściąganie sobie na głowę problemów.

Dziewczyny,  nie jestem zdesperowana.  I tego się trzymajmy.  Po prostu chciałam zasięgnąć potwierdzenia w tym co sama zauważyłam. 
Po tym drugim spotkaniu Zaczął mówić do mnie "kochanie " więc pociągnęłam temat dalej.
Mamy wspólną pasję ale to jedyne co nas "łączy." wczoraj zakończyłam tą znajomość,  niby zrozumiał a jednak dodał że jeśli zechce porozmawiać to mogę dzwonić.
Nie wejdę w tą znajomość.  Nie kiedy facet jest nie zaradny, nie pracuje a jedyny obiad który potrafi to ugotować pierogi z biedronki i tyle..
Tak ja jestem kobieta atrakcyjna i stać mnie na kogoś więcej.
Dziękuję wszystkim którzy pomogli

10

Odp: Historia pewnej znajomości. Jak to ugryźć...
kobiet_aaa napisał/a:

Tak ja jestem kobieta atrakcyjna i stać mnie na kogoś więcej.

I tego się trzymaj. Jako puentę mogę wkleić myśl z mojej sygnaturki: nie czyń samej siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

11

Odp: Historia pewnej znajomości. Jak to ugryźć...

Koleś musi być nieziemsko przystojny, skoro dostałaś tyle czerwonych flag i nadal nie wiedziałaś co robić. Sama napisałaś że jesteś po rozwodzie, więc powinnaś już być trochę przeświadczona w dobieraniu partnerów. Powiem brutalnie zrób listę najistotniejszych rzeczy na jakich Ci zależy w facecie, bo myślę że matkowanie facetowi i opiekowanie się jego matką nie jest Twoją wymarzonym planem na życie.

Posty [ 11 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » Historia pewnej znajomości. Jak to ugryźć...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018