Kiedy w fajnej znajomości pojawia się chemia - analiza przypadku - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kiedy w fajnej znajomości pojawia się chemia - analiza przypadku

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 38 ]

Temat: Kiedy w fajnej znajomości pojawia się chemia - analiza przypadku

Cześć. Jakiś czas temu udzielałam się trochę w wątku Beyondblackie, ponieważ nasze historie były do pewnego momentu bardzo zbliżone. Historia z cyklu: zauroczenie inną osobą, kiedy jednocześnie jest się w długoletnim, fajnym związku.

Podobnie jak BB, również i ja dałam w odpowiednim czasie ostro po hamulcach, czyli wtedy, kiedy zorientowałam się, że za dużo fantazjuję. Samo  podejrzenie, że mogłoby to pójść w złą stronę, stało się dostatecznym sygnałem alarmowym. Podejrzenie, przypuszczenie, umiejętność przewidywania, chęć zapobiegania... Ponieważ jeśli chodzi o czyny i słowa, to nie zdarzyło się nic, czego musiałabym się wstydzić. Czyli zawsze było grzecznie.

Nazwałabym ten stan: zauroczeniem, zachwytem daną osobą, radością ze spotkania jej w swoim życiu. Statusu zakochania stanowczo bym temu nie dała. Pewnie również dlatego, że należę do osób, które nieprędko tracą głowę i udaje mi się zachowywać zimną krew nawet w dość emocjonujących sytuacjach. Znaczy – emocje mną w prawdzie szarpią, ale jestem równocześnie jakby ponad nimi – kto zna ten stan, ten mnie zrozumie.

I teraz tak... Chciałabym zachować tę znajomość mimo wszystko. Lubię tego człowieka, jego myśli, charakter, czuję czułość, kiedy o nim myślę. Gdy go nie widzę „nie wzdycham, nie płaczę”.
Jednak co tu dużo mówić – istnieje między nami ten rodzaj chemii, która aż strzela w powietrzu, kiedy gdzieś tam się przypadkiem spotkamy. To jest wręcz nieznośne i jak się domyślam, zauważalne dla otoczenia: dwoje ludzi zachowuje się normalnie i swobodnie, a kiedy to drugie wchodzi do pomieszczenia, to oboje zaczynają szybować na różowych obłoczkach. Nie wiem, co to jest, odurzenie chemią, feromonami?

Nie widziałam się z nim niemal od roku, ale kontaktujemy się ze sobą od czasu do czasu mailowo. Maile te dotyczą najczęściej jakichś poleceń książek, filmów, dyskusji na tematy psychologiczne, filozoficzne, religijne, światopoglądowe. Nie ma w nich flirtu, są utrzymane bardzo neutralnie, choć zawierają dużo elementów wzajemnego wsparcia i okazywania sobie sympatii.

Raz zapytał mnie, czy miałabym ochotę pójść z nim na kawę. Ale go zbyłam. Bo co... bo się waham. Może chodzi tu głównie o to, że ja raczej nie mam męskich przyjacół, z którymi ot tak sobie kawkuję. Mam dobrych znajomych, wśród nich również mężczyzn bardzo atrakcyjnych, którzy jednak nie działają na mnie tak jak on i to jeszcze z wzajemnością.

Moje pytanie do Was: czy da się tego typu znajomość jakoś konstruktywnie i mądrze kontynuować? O dziwo ten mój znajomy podchodzi do tematu chyba dość na luzie. Jako inteligentna osoba oczywiście zauważył, co się dzieje. Rok temu pociągnął sam ten temat i powiedział do mnie coś w tym stylu; „Przecież można się tym (w znaczeniu: chemią między nami) po prostu delektować i tyle”. Spaliłam buraka. Wiem, że on wie i vice versa. Ale nie jestem przekonana do jego teorii i czy on dobrze kombinuje.

Czy faktycznie może być tak, że niektórym udaje się „delektować tak tylko”, bez żadnych oczekiwań, bez chęci pójścia dalej? W myśl zasady: w prawdzie jesteśmy dla siebie atrakcyjni, ale jesteśmy także ponad to? Da się tak?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Kiedy w fajnej znajomości pojawia się chemia - analiza przypadku
Lovelynn napisał/a:

Moje pytanie do Was: czy da się tego typu znajomość jakoś konstruktywnie i mądrze kontynuować? (...)
Czy faktycznie może być tak, że niektórym udaje się „delektować tak tylko”, bez żadnych oczekiwań, bez chęci pójścia dalej? W myśl zasady: w prawdzie jesteśmy dla siebie atrakcyjni, ale jesteśmy także ponad to? Da się tak?

Moim zdaniem nie da się, bo to tylko grzebanie w otwartej ranie.
Jeśli pojawia się fascynacja drugą osobą, na którą nie możemy sobie pozwolić, to najgorszym, co można zrobić, to ją pielęgnować.
Chyba, że ktoś lubi sobie i innym robić kuku. Wystawianie dużego palca u nogi za pewne granice często źle się kończy, nie polecam.

3

Odp: Kiedy w fajnej znajomości pojawia się chemia - analiza przypadku

On z cala pewnoscia dobrze kombinuje. Dobrze dla niego samego. Pytanie czy rownie dobrze dla swojej partnerki i dla Ciebie.

Zadaj sobie pytabie czy bedac na miejscu jego partnerki chcialabys aby Twoj jedyny pielegnowal chemie z kolezanka

4

Odp: Kiedy w fajnej znajomości pojawia się chemia - analiza przypadku

Zgadzam się z tym, że on kombinuje bardzo dobrze, ale dla samego siebie.

Zapytaj mężczyznę, z którym jesteś w związku, o poradę w opisanych wyżej kwestiach. A dostaniesz odpowiedź na wszystkie nurtujące Cię pytania.

5

Odp: Kiedy w fajnej znajomości pojawia się chemia - analiza przypadku
Lovelynn napisał/a:

Da się tak?

Pewnie się da ,a może nie - teoretyzowanie nic tu nie da .
Pytanie czy Ty dasz radę,czego chcesz i pragniesz pożądasz w tej relacji konkretnie i precyzyjne to określ dla siebie?
Do czego jesteś się w stanie przyznać przed sobą, czego się boisz ?
Utraty panowania nad sobą,wstydu,utraty status quo.Tajemnice,sekrety - obrona czego będziesz bronić.Co jest niebezpiecznego w tej relacji - emocje oczywiście .
Co skrywasz przed samą sobą intencje,motywy , chaos . niejasności niepewność siebie.
Co odkładasz na później,jaka furtkę zostawiasz za sobą otwartą?W co wierzysz a w co chcesz wierzyć.Do czego możesz się posunąć?
Co już jest przymusowe w myśleniu i z czym walczysz w swych uczuciach i myślach ? Co takiego odurza najbardziej czego brakuje i co chcesz tą relacją regulować w życiu i związku.Czegoś za mało czy za dużo ? Może chcesz jeszcze więcej ale czego ? Emocje,emocje ach te emocje .
Jaki masz cel ?

Choć to szaleństwo,
lecz jest w nim metoda

6

Odp: Kiedy w fajnej znajomości pojawia się chemia - analiza przypadku
Lovelynn napisał/a:

Moje pytanie do Was: czy da się tego typu znajomość jakoś konstruktywnie i mądrze kontynuować? O dziwo ten mój znajomy podchodzi do tematu chyba dość na luzie. Jako inteligentna osoba oczywiście zauważył, co się dzieje. Rok temu pociągnął sam ten temat i powiedział do mnie coś w tym stylu; „Przecież można się tym (w znaczeniu: chemią między nami) po prostu delektować i tyle”. Spaliłam buraka. Wiem, że on wie i vice versa. Ale nie jestem przekonana do jego teorii i czy on dobrze kombinuje.

Czy faktycznie może być tak, że niektórym udaje się „delektować tak tylko”, bez żadnych oczekiwań, bez chęci pójścia dalej? W myśl zasady: w prawdzie jesteśmy dla siebie atrakcyjni, ale jesteśmy także ponad to? Da się tak?

Moja odpowiedź brzmi: NIE
W podobnych sytuacjach często pojawia się tzw "czerwona linia", którą bardzo łatwo przekroczyć. Przed nią każdemu się wydaje, że panuje nad sytuacją, że jest ponad to.
Jednak nie obejrzysz się, a za jakiś czas waszą zdradę będziesz/będziecie tłumaczyć słowami: "„Przecież można się tym (w znaczeniu: ROMANSEM między nami) po prostu delektować i tyle".
Też uważam, że on próbuje Cię urobić. Zapewne ma w tej kwestii doświadczenie bo w romansie/zdradzie nie tyle chodzi by jak najszybciej skonsumować, co się nim delektować. Najpierw chemią, potem schadzkami itd. Zdrajcom nie zależy na czasie bo w domu mają stałych partnerów. Dlatego te podchody mogą trwać jeszcze tygodnie czy nawet miesiące. W końcu dojdziecie w tym wzajemnym nakręceniu na siebie do takiego momentu, że wystarczy tylko sprzyjająca okazja, a oboje popłyniecie.
A Ty będziesz zachodzić w głowę, jak do tego doszło?
Według mnie Twoje obecne wątpliwości, to ostatni ostrzegający dzwonek przed ewakuacją, jeśli nie chcesz by Twój kolejny wątek tutaj miał tytuł "zniszczyłam życie sobie i moim bliskim".

7 Ostatnio edytowany przez Lovelynn (2019-11-01 14:48:36)

Odp: Kiedy w fajnej znajomości pojawia się chemia - analiza przypadku

Istotny szczegół w tej historii - on jest wolny, czyli nie ma partnerki. (A przynajmniej tak twierdzi, bo dziś to trzeba kogoś naprawdę dobrze poznać i się osobiście przekonać, czy nie ma jakichś trupów w szafie.)
Jednak czuję, że to nie jest rodzaj odpowiedzialności, która rozkłada się po 50% dla każdego, tylko że moja wynosi jakieś 75% - bo to ja jestem w związku i w ten sposób odpowiadam za obie relacje.
Ja jemu życzę, żeby sobie kogoś znalazł, to wtedy nasz kontakt byłby łatwiejszy dla wszystkich stron.
Próbowałam wielu sposobów na znormalizowanie tej znajomości, np. pomyślałam, że fajnym rozwiązaniem byłoby, gdyby poznali się i polubili z moim partnerem, więc zapoznałam ich ze sobą. Wtedy zazwyczaj powstaje bariera: to kobieta kumpla, więc dam spokój. Tylko cóż, obaj panowie nie zapałali zbytnio do siebie sympatią.

Nie wiem, jak to dalej ma wyglądać. Mój partner jak do tej pory nie ma nic przeciwko tej znajomości, bo w sumie obiektywnie patrząc "nic się niby nie dzieje".
A mnie jest ciężko stwierdzić, czy to jest jeszcze w porządku, albo czy może już od dawna balansuję na granicy.

8

Odp: Kiedy w fajnej znajomości pojawia się chemia - analiza przypadku

Faktycznie, to Ty jestes w zwiazku. Zle przeczytalem. Wiec jest jeszcze gorzej.

To teraz wpierw proste pytania
Czy chcialabys aby partber byl w takiej relacj8
Czy chcialabys aby partner mial taks kolezanke z taka chemia

Teraz proste zadanie
Pokaz pierwszy tekst partnerowi, czy on o tym wie. Jak nie to juz mamy pierwsze tajemnice i zalazek romansu, zdrady ekocjonalnej na chwile obecna.
W sumie roznisz sie od innych zdradzajacych ekocjonalnie pod tym wsglwdem, ze ladniej to opisalas. Wcale jedbak nie masz nad tym takiej kontroli o jakiej piszesz i zapewne myslisz. 2-3 spotkania z tym kiks i bedziesz tu pisac emocjonalne teksty jaka to was polaczyla kilosc, ze to nie zdrada, ze to wybor tej jednej jedynej na cale zycie wiec to nie moze byc nic zlego.

Nie, dziewczyna po drugiej str9nie niczego nie zmieni

9 Ostatnio edytowany przez Roxann (2019-11-01 15:40:10)

Odp: Kiedy w fajnej znajomości pojawia się chemia - analiza przypadku
Lovelynn napisał/a:

Nie wiem, jak to dalej ma wyglądać. Mój partner jak do tej pory nie ma nic przeciwko tej znajomości, bo w sumie obiektywnie patrząc "nic się niby nie dzieje".
A mnie jest ciężko stwierdzić, czy to jest jeszcze w porządku, albo czy może już od dawna balansuję na granicy.

To może spróbuj odpowiedzieć sama przed sobą szczerze na dwa pytania:
1. Czy ta jego atrakcyjność powoduje, że masz o nim fantazje erotyczne?
2. Jak byś się czuła, gdybyś wiedziała, że Twój mąż ma taką koleżankę? Czy uznałabyś, że to już emocjonalna zdrada?
Jeżeli odpowiedzi na powyższe pytania są pozytywne to oznacza, że ta Wasza przyjaźń (już) nie jest w porządku a granica bardzo cienka i śliska.

ja86 napisał/a:

W sumie roznisz sie od innych zdradzajacych ekocjonalnie pod tym wsglwdem, ze ladniej to opisalas. Wcale jedbak nie masz nad tym takiej kontroli o jakiej piszesz i zapewne myslisz. 2-3 spotkania z tym kiks i bedziesz tu pisac emocjonalne teksty jaka to was polaczyla kilosc, ze to nie zdrada, ze to wybor tej jednej jedynej na cale zycie wiec to nie moze byc nic zlego.

Słuszna uwaga. Autorka opisuje tą sytuację w taki sposób bo jeszcze jest przed tą przysłowiową "czerwoną linią", wszystko wydaje się jeszcze takie niewinne, w zasadzie niby nic się nie dziej, to tylko kolega, a ta "chemia" to tylko taki miły dodatek, nic co powoduje realne zagrożenie.

10 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2019-11-01 15:49:33)

Odp: Kiedy w fajnej znajomości pojawia się chemia - analiza przypadku
paslawek napisał/a:

Pytanie czy Ty dasz radę

Zadałeś kluczowe pytanie Paslawku. Człowiek zazwyczaj myśli, że da, tak jak napisała Roxann. Mnie też przecież się wydaje w tej chwili, że dam, spoooko! Tym bardziej, że jak do tej pory faktycznie nie miało miejsca nic szkodliwego.
Przeciwnie, zbieram same pozytywne owoce, faktycznie, delektuję się bo: mam więcej energii, lepiej wyglądam, w związku mi się paradoksalnie również układa lepiej (!), bo czuję się doceniana, atrakcyjna. Szkoda, że ten rodzaj docenienia przychodzi akurat z zewnątrz. Obiektywnie to jest właśnie dziwnie, bo polepszyły nam się nawet relacje ze stałym partnerem - jestem mniej marudna i niezadowolona choćby ;-)

A moje obawy – po prostu boję się, że ten trzeci okaże się lepszy niż przypuszczałam i że wtedy mogłabym pójść na całość. "Na całość" nie oznacza romansu w tle, przypuszczam, że najprędzej bym się rozwiodła, po prostu. Mimo to z pewnością poszło by to po linii seksualności, bo czuję, że w tej dziedzinie po prostu najbardziej kuleje w związku. Ja w sumie dość dobrze orientuję się w swoich cieniach i ciemnych stronach, dlatego jestem w stanie do bardzo wielu spraw przyznać się przed sobą, przed mężem. Zdefiniowałabym siebie jako osobę wysoce intensywną i seksualną, w przeciwieństwie do męża, który twierdzi, że "orgazm to orgazm" i nie bardzo rozumie, jak można przeżywać seks za każdym razem nieco inaczej. To jest bolączka w naszym związku, niestety, ten brak porozumienia seksualnego. Bo poza tym jednym, to mamy naprawdę świetny związek. A jaki mam cel - chyba to co wszyscy. Zobaczyć co we mnie jest i gdzie są moje granice.

Roxann - możliwe, że próbuje mnie urobić, nie wykluczam tego, że po prostu lubi gonić króliczka. Bo on kręci się wokół mnie od ponad dwóch lat! Niczego nie można wykluczyć (czytałam Twoją historię, więc wiem, że rozumiesz...), może ma sobie tych króliczków nawet kilka . Choć trochę dziwne jest to, że mając "kwiatu pół światu" uparł się akurat tak bardzo na mnie. To mi również pochlebia, wiadomo...

ja86 - w sumie zadaliście bardzo podobne pytania z Roxann, więc patrz poniżej ;-)

Roxann napisał/a:
Lovelynn napisał/a:

Nie wiem, jak to dalej ma wyglądać. Mój partner jak do tej pory nie ma nic przeciwko tej znajomości, bo w sumie obiektywnie patrząc "nic się niby nie dzieje".
A mnie jest ciężko stwierdzić, czy to jest jeszcze w porządku, albo czy może już od dawna balansuję na granicy.

To może spróbuj odpowiedzieć sama przed sobą szczerze na dwa pytania:
1. Czy ta jego atrakcyjność powoduje, że masz o nim fantazje erotyczne?
2. Jak byś się czuła, gdybyś wiedziała, że Twój mąż ma taką koleżankę? Czy uznałabyś, że to już emocjonalna zdrada?
Jeżeli odpowiedzi na powyższe pytania są pozytywne to oznacza, że ta Wasza przyjaźń (już) nie jest w porządku a granica bardzo cienka i śliska.

1. Tak, mam fantazję erotyczne z nim w roli głównej.
2. Gdyby mój mąż miał taką koleżankę to uznałabym, że w naszym związku coś jest coś grubo nie tak i starałabym się dociec, co nie gra i to naprawić. Albo bym go puściła wolno bo uznałabym, że nie jestem w stanie mu tego dać.

11 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2019-11-01 15:51:43)

Odp: Kiedy w fajnej znajomości pojawia się chemia - analiza przypadku
Lovelynn napisał/a:

Roxann - możliwe, że próbuje mnie urobić, nie wykluczam tego, że po prostu lubi gonić króliczka. Bo on kręci się wokół mnie od ponad dwóch lat! Niczego nie można wykluczyć (czytałam Twoją historię, więc wiem, że rozumiesz...), może ma sobie tych króliczków nawet kilka . Choć trochę dziwne jest to, że mając "kwiatu pół światu" uparł się akurat tak bardzo na mnie. To mi również pochlebia, wiadomo...

Uparł się bo wydajesz się niedostępna, a z drugiej strony przejrzał Cię i wie, że chemia jest również z Twojej strony - to kręci podwójnie.

Lovelynn napisał/a:

1. Tak, mam fantazję erotyczne z nim w roli głównej.
2. Gdyby mój mąż miał taką koleżankę to uznałabym, że w naszym związku coś jest coś grubo nie tak i starałabym się dociec, co nie gra i to naprawić. Albo bym go puściła wolno bo uznałabym, że nie jestem w stanie mu tego dać.

W takim razie wróć do pytań paslawka i spróbuj na nie odpowiedzieć, czego Ty naprawdę chcesz? Co teraz?
Bo to, że ta znajomość ma już znamiona zdrady emocjonalnej, już wiesz.

12

Odp: Kiedy w fajnej znajomości pojawia się chemia - analiza przypadku

Czyli jednak brak bolca i zdrada meza. Standardowa historia jakich wiele i standardowo dorabiana filozofia aby nie bylo wyrzutow sumienia.

13 Ostatnio edytowany przez Lovelynn (2019-11-01 16:10:21)

Odp: Kiedy w fajnej znajomości pojawia się chemia - analiza przypadku
Roxann napisał/a:

W takim razie wróć do pytań paslawka i spróbuj na nie odpowiedzieć, czego Ty naprawdę chcesz? Co teraz?
Bo to, że ta znajomość ma już znamiona zdrady emocjonalnej, już wiesz.

Tak, ta znajomość na znamiona zdrady emocjonalne. Wiem.

Czuję, że jak tego nie przepracuję, to znajdzie się ktoś inny, bo mój problem leży głębiej, niż na to początkowo wygląda.
Faktem jest, że:
1. Nie chcę zdradzać ani kłamać.
2. Chcę zmienić swoje życie, swój związek na lepsze. Jeśli oznaczałoby to, że muszę w związku z tym zmienić związek, to również to zrobię.
3. Priorytetem jest dla mnie obecny związek, ale nie za cenę umartwiania się w nim i pozbawiania się najistotniejszych dla mnie elementów.
4. Chcę przez to wszystko przejść jak przez próbę ogniową. Nawet przez nieprzyjemny fakt, że pragnę tamtego faceta i że nie mam na tow sumie wpływu.

Dlatego zdecydowałam się tu opisać to doświadczenie, może w formie swoistego pamiętnika.
Nie nastawiam się na konkretny wynik, pełen open end.


Być może jutro okaże się, że facet jest beznadziejny, że nie jest wart mojego szacunku - a wtedy odkochanie następuje u mnie błyskawicznie.

ja86 napisał/a:

Czyli jednak brak bolca i zdrada meza. Standardowa historia jakich wiele i standardowo dorabiana filozofia aby nie bylo wyrzutow sumienia.

Spoko, możemy to nazwać brakiem bolca cool . Nie potrzebuję filozofii, a wyrzuty sumienia mam. Jak najbardziej.

14

Odp: Kiedy w fajnej znajomości pojawia się chemia - analiza przypadku
Lovelynn napisał/a:

Być może jutro okaże się, że facet jest beznadziejny, że nie jest wart mojego szacunku - a wtedy odkochanie następuje u mnie błyskawicznie.

Jak niby chcesz to sprawdzić, skoro bujacie się tak już 2 lata?
Chcesz pójść na całość?

15

Odp: Kiedy w fajnej znajomości pojawia się chemia - analiza przypadku

Chcesz próby ogniowej? Pokaż dzisiaj swój temat mężowi. Moim zdaniem juz przekroczyła granicę. Cytując klasyka: "Nie nazywajmy szamba perfumerą.".

16

Odp: Kiedy w fajnej znajomości pojawia się chemia - analiza przypadku
Roxann napisał/a:
Lovelynn napisał/a:

Być może jutro okaże się, że facet jest beznadziejny, że nie jest wart mojego szacunku - a wtedy odkochanie następuje u mnie błyskawicznie.

Jak niby chcesz to sprawdzić, skoro bujacie się tak już 2 lata?
Chcesz pójść na całość?

Nie, nie pójdę na całość.
Ja często najpierw obserwuję, jak ludzie zachowują się wobec innych, jaką mają przeszłość, opinię w społeczeństwie, to dużo o nich mówi.
Z tym że to nie jest tutaj najistotniejsze. Problem istnieje tak naprawdę w moim związku, albo we mnie samej, a nie kim jest lub nie jest tamten facet i czy warto puścić jedną gałąź, zanim chwycę następną.

17 Ostatnio edytowany przez Roxann (2019-11-01 16:35:53)

Odp: Kiedy w fajnej znajomości pojawia się chemia - analiza przypadku
Lovelynn napisał/a:

Nie, nie pójdę na całość.
Ja często najpierw obserwuję, jak ludzie zachowują się wobec innych, jaką mają przeszłość, opinię w społeczeństwie, to dużo o nich mówi.
Z tym że to nie jest tutaj najistotniejsze. Problem istnieje tak naprawdę w moim związku, albo we mnie samej, a nie kim jest lub nie jest tamten facet i czy warto puścić jedną gałąź, zanim chwycę następną.

To w takim razie, jeśli jesteś pewna, że nie chcesz kłamać/zdradzać, a Twój związek jest dla Ciebie wciąż priorytetem i chcesz o niego zawalczyć, to wiesz co musisz w pierwszej kolejności zrobić?
Tak. Całkowicie odciąć się od tego "przyjaciela". CAŁKOWICIE! Inaczej próżny trud.

EDIT: Gdyby jednak naszła Cię chwila słabości, to Cię przestrzegę - to, że on okaże się kiepskim kochankiem (i wtedy w nim odkochasz) jest raczej mało prawdopodobne, bo przy takim nakręceniu zapewne będzie ogień ALE... pamiętaj jedno! Nie da się zaspokoić "na zapas". Jak zdradzisz raz, gwarantuję, że zrobisz to kolejny i kolejny, który za każdym razem będzie tym ostatnim. To jest jak nałóg. A potem już wiesz co będzie, czytałaś różne watki. Schemat jest zwykle ten sam.

18 Ostatnio edytowany przez Lovelynn (2019-11-01 16:41:06)

Odp: Kiedy w fajnej znajomości pojawia się chemia - analiza przypadku
BEKAśmiechu napisał/a:

Chcesz próby ogniowej? Pokaż dzisiaj swój temat mężowi. Moim zdaniem juz przekroczyła granicę. Cytując klasyka: "Nie nazywajmy szamba perfumerą.".

Prawda!
Co do tego co wie mój mąż - w zasadzie od dawna, ba, od samego początku, uczulałam go na ten temat. Czyli, że jeśli się tą kwestią nie zajmiemy, to konsekwencje będą jakie będą - czyli takie, że w końcu zacznę się rozglądać. Znam siebie i tę część swojej natury.
W tej chwili mogłabym mu nawet powiedzieć o wszystkim. Bardziej obawiam się o jego uczucia niż o siebie.

Roxann napisał/a:
Lovelynn napisał/a:

Nie, nie pójdę na całość.
Ja często najpierw obserwuję, jak ludzie zachowują się wobec innych, jaką mają przeszłość, opinię w społeczeństwie, to dużo o nich mówi.
Z tym że to nie jest tutaj najistotniejsze. Problem istnieje tak naprawdę w moim związku, albo we mnie samej, a nie kim jest lub nie jest tamten facet i czy warto puścić jedną gałąź, zanim chwycę następną.

To w takim razie, jeśli jesteś pewna, że nie chcesz kłamać/zdradzać, a Twój związek jest dla Ciebie wciąż priorytetem i chcesz o niego zawalczyć, to wiesz co musisz w pierwszej kolejności zrobić?
Tak. Całkowicie odciąć się od tego "przyjaciela". CAŁKOWICIE! Inaczej próżny trud.

Roxann, nie uwzględniasz wszystkich rozwiązań...
Bo teoretycznie: mogłabym nawet sypiać z tamtym za przyzwoleniam męża - nie musiałabym nawet kłamać i zdradzać ;-)
Nie jest to kusząca myśl?
Nie no, nie sądzę, żeby takie rozwiązanie przeszło... ;-), ale jakaś możliwość to jest. Wilk syty i owca cała.

19

Odp: Kiedy w fajnej znajomości pojawia się chemia - analiza przypadku

Autorko, to, czy ten drugi ma dziewczynę, czy nie, nie ma absolutnie żadnego znaczenia.

Ponadto, teraz sobie myślisz, że gdyby okazał się świetny, dopuszczasz nawet myśl o rozwodzie. Musisz jednak wziąć pod uwagę jedną, podstawową sprawę: że to, jak ten drugi zachowuje się teraz, wcale a wcale nie znaczy, że tak samo będzie się zachwywał po Twoim rozwodzie.

Prosta sprawa: są ludzie, których podnieca dodatkowa trudność. Na przykład poderwanie cudzego męża / mężatki. A potem, gdy cel się osiąga, nagle dodatkowa podnieta znika, sprawy stają się poważne i... kochanek / kochanka znika.

Tak czy owak, robisz sobie kuku. Już jesteś w tym romansie zanurzona po uszy. Ten drugi może się tym delektuje, Ty krzywdzisz męża. Ja bym się na jego miejscu czuła już teraz zdradzona.

Ale są różni ludzie. Jedni mają skłonność do zdrady, inni nie. Z naturą ludzką się nic nie zrobi. Więc jeśli "taka jesteś", to zabrniesz w to dalej. Jestem bardzo ciekawa, czy będziesz po tym wszystkim szczęśliwa.

20

Odp: Kiedy w fajnej znajomości pojawia się chemia - analiza przypadku
Lovelynn napisał/a:

W tej chwili mogłabym mu nawet powiedzieć o wszystkim. Bardziej obawiam się o jego uczucia niż o siebie.

Lovelynn napisał/a:

Roxann, nie uwzględniasz wszystkich rozwiązań...
Bo teoretycznie: mogłabym nawet sypiać z tamtym za przyzwoleniam męża - nie musiałabym nawet kłamać i zdradzać ;-)
Nie jest to kusząca myśl?
Nie no, nie sądzę, żeby takie rozwiązanie przeszło... ;-), ale jakaś możliwość to jest. Wilk syty i owca cała.

No to próbuj! Może mąż się rzeczywiście na to zgodzi, jeśli mu przedstawisz teraz całą prawdę, w czym tkwi problem i jeśli on nie będzie chciał niczego w swoim podejściu do seksu zmienić, to jest to jakieś rozwiązanie. Choć trochę z kosmosu wink
Ale wtedy będziesz uczciwa i wobec siebie i wobec męża, jakkolwiek by to nie zabrzmiało.

21

Odp: Kiedy w fajnej znajomości pojawia się chemia - analiza przypadku

Czekam na post twojego męża: "Kolega z pracy. Mam się czego obawiać?". Zobaczyłabyś co wielu forumowiczów sądzi o "motylkach", "chemii", "stratosferycznej energii", "magii w powietrzu" i tym podobnych bzdetach. Oczywiście ten Harry Potter nie ma nic do stracenia, on chce poczarować różdżką, bo jest wolny. Też byłem na jego miejscu, było ćwiczenie wszystkich możliwych pozycji, ale jak pojawiła się normalna laska, to z mojej strony było krótkie "do widzenia" i koniec z mężatką.

22 Ostatnio edytowany przez Lovelynn (2019-11-01 17:13:47)

Odp: Kiedy w fajnej znajomości pojawia się chemia - analiza przypadku
Roxann napisał/a:
Lovelynn napisał/a:

W tej chwili mogłabym mu nawet powiedzieć o wszystkim. Bardziej obawiam się o jego uczucia niż o siebie.

Lovelynn napisał/a:

Roxann, nie uwzględniasz wszystkich rozwiązań...
Bo teoretycznie: mogłabym nawet sypiać z tamtym za przyzwoleniam męża - nie musiałabym nawet kłamać i zdradzać ;-)
Nie jest to kusząca myśl?
Nie no, nie sądzę, żeby takie rozwiązanie przeszło... ;-), ale jakaś możliwość to jest. Wilk syty i owca cała.

No to próbuj! Może mąż się rzeczywiście na to zgodzi, jeśli mu przedstawisz teraz całą prawdę, w czym tkwi problem i jeśli on nie będzie chciał niczego w swoim podejściu do seksu zmienić, to jest to jakieś rozwiązanie. Choć trochę z kosmosu wink
Ale wtedy będziesz uczciwa i wobec siebie i wobec męża, jakkolwiek by to nie zabrzmiało.

wink Wiesz co, ja już chyba wszystkich innych rozwiązań próbowałam. Znaczy - i prośby, i groźby, i rozmowy. Teraz pan mąż będzie musiał zmierzyć się z tym, że ja nie tylko sobie tak gadam. Jeśli będę miała ochotę spotkać się z tamtym, to się spotkam. Ale go o tym powiadomię ( z resztą do tej pory był powiadamiany o każdym spotkaniu). Obawiam się bowiem, że jak z tamtym zerwę kontakt, to się zaczną tęsknoty i inne pierdy, albo go zacznę idealizować i płakać, że taka miiiiłość mnie ominęła. Więc już lepsze taka jawność.

BEKAśmiechu - rozumiem, że chcesz mnie ostrzec. Tak, pan zapewne pragnie użyć różdżki tongue , jego prawo. Moje prawo i obowiązek wobec siebie to przede wszystkim dbać o siebie i swoje emocjonale i fizyczne bezpieczeństwo. Więc aż tak bardzo znowu to nie jestem ciekawa tych jego czarów.

23

Odp: Kiedy w fajnej znajomości pojawia się chemia - analiza przypadku

Lovelynn, wg. mnie się nie da.

Jak jest chemia, to jest pozamiatane. Ja musiałam się całkowicie odciąć od mężczyzny w którym się zauroczyłam, bo pomimo tego, że do niczego fizycznego pomiędzy nami nie doszło, to byłaby to kwestia tylko czasu, żeby stracić kontrolę i zrobić coś głupiego.

24 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2019-11-01 18:49:11)

Odp: Kiedy w fajnej znajomości pojawia się chemia - analiza przypadku

Ale ja cie broń Boże przed niczym nie ostrzegam! Ty chyba nie do końca rozumiesz... Napiszę jak do prostaka: dla ciebie to jakieś magiczne uniesienia z innej planety, a dla innych to po prostu chęć puszczenia się z innym. Historia jakich wiele, z tym, że jeszcze nie skonsumowana fizycznie. Napalony koleś, napalona mężatka, później żale, że mąż cie nie doceniał, albo coś w ten deseń.

P.s. "Jeśli będę miała ochotę spotkać się z tamtym, to się spotkam."
Nie zapomnij tylko kilku standardowych tekstów, jak jednak mąż będzie miał problem:
1. Nie możesz mnie ograniczać.
2. To tylko mój kolega.
3. Za kogo ty mnie masz?!
4. Mam swoje prawa.
i najlepsze na koniec:
5. Ty chyba sam chcesz, żebym cie zdradziła!
Działają niezawodnie i wzmagają w odbiorcy poczucie winy.

25 Ostatnio edytowany przez Roxann (2019-11-01 17:37:58)

Odp: Kiedy w fajnej znajomości pojawia się chemia - analiza przypadku
Lovelynn napisał/a:

Obawiam się bowiem, że jak z tamtym zerwę kontakt, to się zaczną tęsknoty i inne pierdy, albo go zacznę idealizować i płakać, że taka miiiiłość mnie ominęła. Więc już lepsze taka jawność..

Lovelynn napisał/a:

Moje prawo i obowiązek wobec siebie to przede wszystkim dbać o siebie i swoje emocjonale i fizyczne bezpieczeństwo. Więc aż tak bardzo znowu to nie jestem ciekawa tych jego czarów.

Nawet nie wiesz, jak możesz się mylić. Jak dla mnie te dwie wypowiedzi się wykluczają, choć może Ci się w tej chwili wydawać inaczej.
Ty już "popłynęłaś" i z tej sytuacji dobrego wyjścia nie ma. To czy się z nim prześpisz, ma teraz już tak naprawdę drugorzędne znaczenie. Naprawę.
Ty już wiesz, że z niego ciężko Ci będzie zrezygnować, nie dopuszczasz nawet do siebie takiej opcji bo jesteś w tą znajomość najzwyczajniej świecie emocjonalnie zaangażowana.
Zasłaniasz transparentnością, ale to tylko pozory mające na celu zagłuszenie wyrzutów sumienia.
Po tym co piszesz, jesteś o krok od zdrady fizycznej. A co będzie potem chyba sama wiesz.
Oczywiście jest taka opcja, że się rozstajesz z mężem i zaczynasz wszystko od nowa z przyjacielem, tylko czy to się uda, czy o to mu chodzi. Różnie z tym bywa. Mózisz, że nie chcesz testować drugiej gałęzi, ale tak naprawdę robisz to od 2 lat. Tylko na razie w białych rękawiczkach. Skutki tego mogą być różne.
Jedną z opcji opisałam ja, drugą BEKAśmiechu. W sumie one obie się nie wykluczają. Facet być może chce się zabawić z mężatką, a jak przetestuje wszystkie możliwe pozycje na wszystkie możliwe sposoby, to się zawinie. A Ty zostaniesz ze złamanym sercem, rozwalonym małżeństwem, totalnie rozjechana emocjonalnie.
Sama przyznaj, że zostawienie teraz męża by dać szansę drugiemu, bez "przetestowania go" to duże ryzyko.
Dlatego napisałam wyżej, że z tej sytuacji dobrego wyjścia już nie ma.

26

Odp: Kiedy w fajnej znajomości pojawia się chemia - analiza przypadku
Beyondblackie napisał/a:

Lovelynn, wg. mnie się nie da.

Jak jest chemia, to jest pozamiatane. Ja musiałam się całkowicie odciąć od mężczyzny w którym się zauroczyłam, bo pomimo tego, że do niczego fizycznego pomiędzy nami nie doszło, to byłaby to kwestia tylko czasu, żeby stracić kontrolę i zrobić coś głupiego.

Beyondblackie - no hej. Tak, pamiętam, w Twojej sytuacji  zerwanie kontaktu było rozwiązaniem najlepszym z możliwych, szczególnie, że tamten jasno i konkretnie się określił. U mnie trochę inaczej to wygląda - tamten działa bardzo subtelnie i nienachalnie. Na pewno nie zaproponuje romansu, choć pewnie ma ochotę. Dodatkowo mój partner mi do tego stopnia osiadł na laurach samozadowolenia, że ciężko go wybudzić ze snu śpiącego królewicza.
Dlatego czuję, że nie powinnam póki co zrywać tej relacji. Zrobiłabym to wtedy, gdybym miała poczucie, że tracę głowę (potrafię rozpoznać ten moment), a w tej chwili tak nie jest.

Ja chciałabym takiej sytuacji, że odcięcie myśli od tamtego mężczyzny i skierowanie ich w stronę męża będzie czymś łatwym, a nie mozolnym i okraszonym łzami.
Wierna żona powinna chcieć być wierna, a nie musieć.
A ja fantazjuję o tamtym, tak, i jest mi z tym bardzo, bardzo źle. Wolałabym te fantazje realizować w życiu, w związku.
Dlatego jeśli zerwę tamten kontakt, to tylko wtedy, jeśli nie będę czuła żalu ani smutku w związku z tym tylko pewność, że to wspaniała decyzja.

27 Ostatnio edytowany przez Roxann (2019-11-01 18:01:24)

Odp: Kiedy w fajnej znajomości pojawia się chemia - analiza przypadku
Lovelynn napisał/a:

Dlatego jeśli zerwę tamten kontakt, to tylko wtedy, jeśli nie będę czuła żalu ani smutku w związku z tym tylko pewność, że to wspaniała decyzja.

W takim zawieszeniu, kiedy on gra pierwsze skrzypce w twoich erotycznych fantazjach jest to nierealne. Mam wrażenie, że ten Twój wątek to jest desperacja próba "rozgrzeszenia siebie" przed zbliżającą się wielkimi krokami zdradą fizyczną. Ty doskonale wiesz, że kontynuując z nim znajomość, do tego w końcu dojdzie. To, że dzieje się to na oczach i za cichym przyzwoleniem męża niczego tu nie zmienia.

EDIT:
Poza tym już zaczynasz się gubić w zeznaniach:

Lovelynn napisał/a:

Bardziej obawiam się o jego uczucia niż o siebie..

(red. męża)
vs

Lovelynn napisał/a:

Obawiam się bowiem, że jak z tamtym zerwę kontakt, to się zaczną tęsknoty i inne pierdy, albo go zacznę idealizować i płakać, że taka miiiiłość mnie ominęła.

Lovelynn napisał/a:

Moje prawo i obowiązek wobec siebie to przede wszystkim dbać o siebie i swoje emocjonale i fizyczne bezpieczeństwo.

wink
Teraz jesteś na takim etapie "oczadzenia", że zawsze znajdziesz jakiś powód by nie zrywać z "przyjacielem", a to wiadomo do czego doprowadzi. Ty o tym dobrze wiesz.

28

Odp: Kiedy w fajnej znajomości pojawia się chemia - analiza przypadku
BEKAśmiechu napisał/a:

P.s. "Jeśli będę miała ochotę spotkać się z tamtym, to się spotkam."
Nie zapomnij tylko kilku standardowych tekstów, jak jednak mąż będzie miał problem:
1. Nie możesz mnie ograniczać.
2. To tylko mój kolega.
3. Za kogo ty mnie masz?!
4. Mam swoje prawa.
i najlepsze na koniec:
5. Ty chyba sam chcesz, żebym cie zdradziła!
Działają niezawodnie i wzmagają w odbiorcy poczucie winy.

No to zobaczmy:

1. Mąż ma pełne prawo mnie ograniczać, jak robię głupoty i ja jego też. To jest dla nas obu jasne, więc nie.
2. No, to już prędzej.
3. On wie, że ja zawsze przezornie zakładam, że się puszczę. W związku z tym pewnie dlatego do tej pory tego nie zrobiłam. Gdybym naiwnie zakładała odwrotną możliwość, to może byłoby inaczej.
4. To akurat jest oczywistość? No ale w tym tonie też bym tego nie rozegrała, ponieważ nie ze wszystkich praw chcę korzystać.
5. Eeee... że co?

Czyli w sumie możliwość 2, jak siebie znam.

"Napiszę jak do prostaka: dla ciebie to jakieś magiczne uniesienia z innej planety, a dla innych to po prostu chęć puszczenia się z innym." - tak, ale trzeba być świadomym, że umysł będzie chciał się trzymać wyjątków od reguły i to w moim przypadku się dzieje. Pewnie, gdybym była PEWNA, że to pospolity je--ka, to bym sobie darowała, ale dasz mi GWARANCJE? Fakty są takie, że gość dwa lata przy mnie trwa. Tak, dla mnie to całkiem magiczne i romantyczne.

29

Odp: Kiedy w fajnej znajomości pojawia się chemia - analiza przypadku

"Fakty są takie, że gość dwa lata przy mnie trwa. Tak, dla mnie to całkiem magiczne i romantyczne." - bitch please!

30

Odp: Kiedy w fajnej znajomości pojawia się chemia - analiza przypadku
Roxann napisał/a:

Mam wrażenie, że ten Twój wątek to jest desperacja próba "rozgrzeszenia siebie" przed zbliżającą się wielkimi krokami zdradą fizyczną.

Ja niczego nie wykluczam, może jest i tak jak piszesz.
Po prostu musiałam to z siebie wywalić, posłuchać opinii innych.
Jednak trudno mi uwierzyć w nadchodzącą zdradę fizyczną, bo jedyny nasz bliższy kontakt cielesny był wtedy, jak zaczęło siarczyście lać i szliśmy przez chwilę pod jedną parasolką, a ja, o zgrozo, trzymałam go wtedy przez moment pod ramię. Zazwyczaj przed seksem są jakieś całowanki, dotykanki itp. Więc to byłby spory przeskok jednak. Ale tak jak mówię, wolę i ten wariant uwzględniać i np. nie golić nóg i pozostałych części ciała (skuteczna metoda, serio!) , GDYBY miało dojść do jakiegokolwiek spotkania z nim (a na razie się na to nie zanosi, jaby co.)

31

Odp: Kiedy w fajnej znajomości pojawia się chemia - analiza przypadku
BEKAśmiechu napisał/a:

"Fakty są takie, że gość dwa lata przy mnie trwa. Tak, dla mnie to całkiem magiczne i romantyczne." - bitch please!

Mam pomysł, powiedz swojemu przyjacielowi, że odchodzisz od męża DLA NIEGO, jego reakcja powinna Ci rozjaśnić sytuację.

32 Ostatnio edytowany przez Lovelynn (2019-11-01 18:20:12)

Odp: Kiedy w fajnej znajomości pojawia się chemia - analiza przypadku
Lovelynn napisał/a:
Roxann napisał/a:

Mam wrażenie, że ten Twój wątek to jest desperacja próba "rozgrzeszenia siebie" przed zbliżającą się wielkimi krokami zdradą fizyczną.

Ja niczego nie wykluczam, może jest i tak jak piszesz.
Po prostu musiałam to z siebie wywalić, posłuchać opinii innych.
Jednak trudno mi uwierzyć w nadchodzącą zdradę fizyczną, bo jedyny nasz bliższy kontakt cielesny był wtedy, jak zaczęło siarczyście lać i szliśmy przez chwilę pod jedną parasolką, a ja, o zgrozo, trzymałam go wtedy przez moment pod ramię. Zazwyczaj przed seksem są jakieś całowanki, dotykanki itp. Więc to byłby spory przeskok jednak. Ale tak jak mówię, wolę i ten wariant uwzględniać i np. nie golić nóg i pozostałych części ciała (skuteczna metoda, serio!) , GDYBY miało dojść do jakiegokolwiek spotkania z nim (a na razie się na to nie zanosi, jaby co.)

BEKAśmiechu napisał/a:

"Fakty są takie, że gość dwa lata przy mnie trwa. Tak, dla mnie to całkiem magiczne i romantyczne." - bitch please!

Rozwiń swoją wypowiedź, gdyż Twój przekaz jakoś do mnie nie dotarł roll

Roxann napisał/a:
BEKAśmiechu napisał/a:

"Fakty są takie, że gość dwa lata przy mnie trwa. Tak, dla mnie to całkiem magiczne i romantyczne." - bitch please!

Mam pomysł, powiedz swojemu przyjacielowi, że odchodzisz od męża DLA NIEGO, jego reakcja powinna Ci rozjaśnić sytuację.

Roxann, ja Tobie już teraz powiem, jaka byłaby jego reakcja. Posłałby mnie do psychiatryka, ponieważ nie ma między nami nic opócz tej przyjaźni, na ogół mailowej, oraz tego obopólnego zainteresowania sobą nawzajem i dziwnej fascynacji. Stanowczo za wcześnie, stanowczo!

33

Odp: Kiedy w fajnej znajomości pojawia się chemia - analiza przypadku
Lovelynn napisał/a:
Roxann napisał/a:

Mam wrażenie, że ten Twój wątek to jest desperacja próba "rozgrzeszenia siebie" przed zbliżającą się wielkimi krokami zdradą fizyczną.

Ja niczego nie wykluczam, może jest i tak jak piszesz.
Po prostu musiałam to z siebie wywalić, posłuchać opinii innych.
Jednak trudno mi uwierzyć w nadchodzącą zdradę fizyczną, bo jedyny nasz bliższy kontakt cielesny był wtedy, jak zaczęło siarczyście lać i szliśmy przez chwilę pod jedną parasolką, a ja, o zgrozo, trzymałam go wtedy przez moment pod ramię. Zazwyczaj przed seksem są jakieś całowanki, dotykanki itp. Więc to byłby spory przeskok jednak. Ale tak jak mówię, wolę i ten wariant uwzględniać i np. nie golić nóg i pozostałych części ciała (skuteczna metoda, serio!) , GDYBY miało dojść do jakiegokolwiek spotkania z nim (a na razie się na to nie zanosi, jaby co.)

Moze po prostu ten twój cudak to zwykły pizduś-plastuś, dlatego ciągnie to przez dwa lata. Jakbym miał ochotę, to te twoje nieogolone nogi nie byłyby problemem:)

34 Ostatnio edytowany przez Lovelynn (2019-11-01 18:22:46)

Odp: Kiedy w fajnej znajomości pojawia się chemia - analiza przypadku
BEKAśmiechu napisał/a:
Lovelynn napisał/a:
Roxann napisał/a:

Mam wrażenie, że ten Twój wątek to jest desperacja próba "rozgrzeszenia siebie" przed zbliżającą się wielkimi krokami zdradą fizyczną.

Ja niczego nie wykluczam, może jest i tak jak piszesz.
Po prostu musiałam to z siebie wywalić, posłuchać opinii innych.
Jednak trudno mi uwierzyć w nadchodzącą zdradę fizyczną, bo jedyny nasz bliższy kontakt cielesny był wtedy, jak zaczęło siarczyście lać i szliśmy przez chwilę pod jedną parasolką, a ja, o zgrozo, trzymałam go wtedy przez moment pod ramię. Zazwyczaj przed seksem są jakieś całowanki, dotykanki itp. Więc to byłby spory przeskok jednak. Ale tak jak mówię, wolę i ten wariant uwzględniać i np. nie golić nóg i pozostałych części ciała (skuteczna metoda, serio!) , GDYBY miało dojść do jakiegokolwiek spotkania z nim (a na razie się na to nie zanosi, jaby co.)

Moze po prostu ten twój cudak to zwykły pizduś-plastuś, dlatego ciągnie to przez dwa lata. Jakbym miał ochotę, to te twoje nieogolone nogi nie byłyby problemem:)

Ale dla mnie by były  :-P. Jestem estetką i dla mnie to bariera nie do przejścia.
Aha, "pizduś-plastuś" - uwielbiam takich wrażliwych mężczyzn, ech... wink

35

Odp: Kiedy w fajnej znajomości pojawia się chemia - analiza przypadku
Lovelynn napisał/a:
Roxann napisał/a:

Mam wrażenie, że ten Twój wątek to jest desperacja próba "rozgrzeszenia siebie" przed zbliżającą się wielkimi krokami zdradą fizyczną.

Ja niczego nie wykluczam, może jest i tak jak piszesz.
Po prostu musiałam to z siebie wywalić, posłuchać opinii innych.
Jednak trudno mi uwierzyć w nadchodzącą zdradę fizyczną, bo jedyny nasz bliższy kontakt cielesny był wtedy, jak zaczęło siarczyście lać i szliśmy przez chwilę pod jedną parasolką, a ja, o zgrozo, trzymałam go wtedy przez moment pod ramię. Zazwyczaj przed seksem są jakieś całowanki, dotykanki itp. Więc to byłby spory przeskok jednak. Ale tak jak mówię, wolę i ten wariant uwzględniać i np. nie golić nóg i pozostałych części ciała (skuteczna metoda, serio!) , GDYBY miało dojść do jakiegokolwiek spotkania z nim (a na razie się na to nie zanosi, jaby co.)

Sama siebie oszukujesz. Te pocałunki, dotykanki itd. są zwykle owszem, ale w normalnych związkach. Romanse ze zdradą w tle rządzą się jednak trochę innymi prawami. I wierz mi nieogolone nogi nic nie pomogą jak Cię któregoś razu, zupełnie niespodziewanie, obejmie w pasie i przyciśnie do ściany tongue
Stąpasz po bardzo kruchym lodzie kobieto!

36

Odp: Kiedy w fajnej znajomości pojawia się chemia - analiza przypadku
Roxann napisał/a:
Lovelynn napisał/a:
Roxann napisał/a:

Mam wrażenie, że ten Twój wątek to jest desperacja próba "rozgrzeszenia siebie" przed zbliżającą się wielkimi krokami zdradą fizyczną.

Ja niczego nie wykluczam, może jest i tak jak piszesz.
Po prostu musiałam to z siebie wywalić, posłuchać opinii innych.
Jednak trudno mi uwierzyć w nadchodzącą zdradę fizyczną, bo jedyny nasz bliższy kontakt cielesny był wtedy, jak zaczęło siarczyście lać i szliśmy przez chwilę pod jedną parasolką, a ja, o zgrozo, trzymałam go wtedy przez moment pod ramię. Zazwyczaj przed seksem są jakieś całowanki, dotykanki itp. Więc to byłby spory przeskok jednak. Ale tak jak mówię, wolę i ten wariant uwzględniać i np. nie golić nóg i pozostałych części ciała (skuteczna metoda, serio!) , GDYBY miało dojść do jakiegokolwiek spotkania z nim (a na razie się na to nie zanosi, jaby co.)

Sama siebie oszukujesz. Te pocałunki, dotykanki itd. są zwykle owszem, ale w normalnych związkach. Romanse ze zdradą w tle rządzą się jednak trochę innymi prawami. I wierz mi nieogolone nogi nic nie pomogą jak Cię któregoś razu, zupełnie niespodziewanie, obejmie w pasie i przyciśnie do ściany tongue
Stąpasz po bardzo kruchym lodzie kobieto!

Ja sobie żartuję i pajacuję, ale w gruncie rzeczy wiem, że możesz mieć rację sad
Dlatego czytam uważnie każdą opinię i biorę sobie bardzo do serca to, co mi piszecie.

37

Odp: Kiedy w fajnej znajomości pojawia się chemia - analiza przypadku
Lovelynn napisał/a:

Roxann, ja Tobie już teraz powiem, jaka byłaby jego reakcja. Posłałby mnie do psychiatryka, ponieważ nie ma między nami nic opócz tej przyjaźni, na ogół mailowej, oraz tego obopólnego zainteresowania sobą nawzajem i dziwnej fascynacji. Stanowczo za wcześnie, stanowczo!

Czyli tu jest pies pogrzebany. Nie jesteś go pewna, jego intencji… bo Wasz romans od dawna już trwa, z tymże póki co w Twojej głowie. wink

38

Odp: Kiedy w fajnej znajomości pojawia się chemia - analiza przypadku
Roxann napisał/a:
Lovelynn napisał/a:

Roxann, ja Tobie już teraz powiem, jaka byłaby jego reakcja. Posłałby mnie do psychiatryka, ponieważ nie ma między nami nic opócz tej przyjaźni, na ogół mailowej, oraz tego obopólnego zainteresowania sobą nawzajem i dziwnej fascynacji. Stanowczo za wcześnie, stanowczo!

Czyli tu jest pies pogrzebany. Nie jesteś go pewna, jego intencji… bo Wasz romans od dawna już trwa, z tymże póki co w Twojej głowie. wink

Dlaczego miałabym być czegokolwiek pewna w tej sytuacji, ja w ogóle nie jestem wcale uświadomiona w temacie jego intencji. Przecież on mi nigdy niczego nie obiecywał, nic nie powiedział, oprócz tego, że mnie cholernie lubi i podziwia.

[Notabene, gdyby sztywno trzymać się samych suchych faktów, to nawet mogłaby istnieć tu i taka możliwość, że on jest gejem i faktycznie mnie "kocha tak jak siostrę", a tylko ja czuję chemię.]

Ja naprawdę nic konkretnego o nim nie wiem, nie robiłam researchu na jego temat, nie wnikałam.
Tu cały czas bardziej chodzi o mnie, niż o niego. Dla mnie ta relacja to okazja, żeby dowiedzieć się czegoś więcej o sobie, czego mi brakuje w związku, w życiu, w sobie.
Gdyby ten człowiek jutro zniknął z mojego życia, to byłoby to dla mnie całkowicie OK.
Nie kocham, nie tęsknię, bo go najzwyczajniej nie znam.

Dobra, na dzisiaj to tyle. Odezwę się jeszcze.

Posty [ 38 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kiedy w fajnej znajomości pojawia się chemia - analiza przypadku

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018