Życie z aseksem - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 19 ]

Temat: Życie z aseksem

Z moim facetem jestem trzy lata. Przez pierwsze trzy miesiące czułam ze wszystko gra, na każdej płaszczyźnie. Zdecydowaliśmy się dość szybko razem zamieszkać i okazało się, ze on nie jest wcale zainteresowany seksem. Ponadto nie tworzymy żadnej relacji, bo ze sobą nie rozmawiamy na żadne głębsze tematy. Nie mówi mi o swoich planach, pragnieniach, mam wrażenie ze ciagle buduje mur żebym tylko go głębiej nie poznała. Nigdy nie usłyszałam ze ładnie wyglądam, ze dobrze się ze mną czuje, czy jest szczęśliwy - przez ten czas kilka razy w odwecie powiedział mi ze mnie kocha. Ja się czuje okropnie, nieatrakcyjnie, staram się nie szukać w sobie winy, ale nie da się. Pytałam o co chodzi, proponowałam psychologa, byliśmy raz. Nie umiem żyć w związku w którym jedna osoba jest aseksualna, bo nie godziłam się na biały związek. Na pytanie dlaczego nie ma między nami seksu odpowiada ze dla niego to nie istotna kwestia. Owszem jeżeli ja wyjdę z inicjatywa to nie odmawia, ale czuje już do siebie obrzydzenie ze ciagle to ja naciskam. Od trzech miesięcy nie kochaliśmy się wcale. Wiem, ze jeżeli nie wyjdę z inicjatywa to i wcale możemy się nie kochać. Ciagle dochodzi do awantur przez to ze we mnie ładuje się frustracja związana z brakiem bliskości. Próbowałam już wszystkich metod żeby go nakręcić, podejrzewałam o zdradę, o inna orientacje. Chciałam wzbudzić zazdrość. Jestem tak mocno zdołowana tym, ze myśle o tym żeby się wyprowadzić. To dobry człowiek, ufam mu, wiem ze jest zamknięty w sobie. Ale jeżeli on nie chce się otworzyć to nie zmuszę nikogo do niczego. Nie chce go skrzywdzić, nie chce rozstania ale chyba dłużej już nie potrafię walczyć z wiatrakami. Tym bardziej ze przestaje sama sobie ufać. Ja już nie mam nadziei ze to się zmieni, ze zacznę być postrzegana jak atrakcyjna kobieta, ze mój facet będzie miał na mnie ochotę. Do tego jeszcze to co pisałam wyżej, czyli nie komunikujemy się. Zawodzą dwa główne fundamenty na których powinnismy budować cokolwiek. Boje się co powiedzą wszyscy kiedy się wyprowadzę, co mam im powiedzieć ? Przecież nie powiem prawdy, ze zostawiłam go bo nie miał ochoty na seks. Przecież to brzmi absurdalnie. Czy ktoś miał podobny problem ? Czy u kogoś coś się zmieniło w tej kwestii ?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Życie z aseksem

A ile macie lat?

Z tym największy jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz

Tadeusz Boy-Żeleński - Słówka

3

Odp: Życie z aseksem
Kaczka28 napisał/a:

Z moim facetem jestem trzy lata. Przez pierwsze trzy miesiące czułam ze wszystko gra, na każdej płaszczyźnie. Zdecydowaliśmy się dość szybko razem zamieszkać i okazało się, ze on nie jest wcale zainteresowany seksem. Ponadto nie tworzymy żadnej relacji, bo ze sobą nie rozmawiamy na żadne głębsze tematy. Nie mówi mi o swoich planach, pragnieniach, mam wrażenie ze ciagle buduje mur żebym tylko go głębiej nie poznała. Nigdy nie usłyszałam ze ładnie wyglądam, ze dobrze się ze mną czuje, czy jest szczęśliwy - przez ten czas kilka razy w odwecie powiedział mi ze mnie kocha. Ja się czuje okropnie, nieatrakcyjnie, staram się nie szukać w sobie winy, ale nie da się. Pytałam o co chodzi, proponowałam psychologa, byliśmy raz. Nie umiem żyć w związku w którym jedna osoba jest aseksualna, bo nie godziłam się na biały związek. Na pytanie dlaczego nie ma między nami seksu odpowiada ze dla niego to nie istotna kwestia. Owszem jeżeli ja wyjdę z inicjatywa to nie odmawia, ale czuje już do siebie obrzydzenie ze ciagle to ja naciskam. Od trzech miesięcy nie kochaliśmy się wcale. Wiem, ze jeżeli nie wyjdę z inicjatywa to i wcale możemy się nie kochać. Ciagle dochodzi do awantur przez to ze we mnie ładuje się frustracja związana z brakiem bliskości. Próbowałam już wszystkich metod żeby go nakręcić, podejrzewałam o zdradę, o inna orientacje. Chciałam wzbudzić zazdrość. Jestem tak mocno zdołowana tym, ze myśle o tym żeby się wyprowadzić. To dobry człowiek, ufam mu, wiem ze jest zamknięty w sobie. Ale jeżeli on nie chce się otworzyć to nie zmuszę nikogo do niczego. Nie chce go skrzywdzić, nie chce rozstania ale chyba dłużej już nie potrafię walczyć z wiatrakami. Tym bardziej ze przestaje sama sobie ufać. Ja już nie mam nadziei ze to się zmieni, ze zacznę być postrzegana jak atrakcyjna kobieta, ze mój facet będzie miał na mnie ochotę. Do tego jeszcze to co pisałam wyżej, czyli nie komunikujemy się. Zawodzą dwa główne fundamenty na których powinnismy budować cokolwiek. Boje się co powiedzą wszyscy kiedy się wyprowadzę, co mam im powiedzieć ? Przecież nie powiem prawdy, ze zostawiłam go bo nie miał ochoty na seks. Przecież to brzmi absurdalnie. Czy ktoś miał podobny problem ? Czy u kogoś coś się zmieniło w tej kwestii ?

Napisałaś "ciągle dochodzi do awantur", a o co sa te awantury? Czy kłócicie się konkretnie o ten brak seksu, czy o inne sprawy? Co o nim wiesz? Czy on przed tobą był  w innym związku? Czy cokolwiek powiedział ci o swoich poprzednich partnerkach?

4

Odp: Życie z aseksem
12miecio12 napisał/a:

A ile macie lat?

Ja mam 28, a on trzydziestkę

5

Odp: Życie z aseksem

Skoro brakuje ci seksu zostaw go, szkoda bodaj kolejnej minuty z nim, on nie kwapi sie naprawiac cokolwiek a to zbrodnia

W tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz,

6

Odp: Życie z aseksem
Salomonka napisał/a:
Kaczka28 napisał/a:

Z moim facetem jestem trzy lata. Przez pierwsze trzy miesiące czułam ze wszystko gra, na każdej płaszczyźnie. Zdecydowaliśmy się dość szybko razem zamieszkać i okazało się, ze on nie jest wcale zainteresowany seksem. Ponadto nie tworzymy żadnej relacji, bo ze sobą nie rozmawiamy na żadne głębsze tematy. Nie mówi mi o swoich planach, pragnieniach, mam wrażenie ze ciagle buduje mur żebym tylko go głębiej nie poznała. Nigdy nie usłyszałam ze ładnie wyglądam, ze dobrze się ze mną czuje, czy jest szczęśliwy - przez ten czas kilka razy w odwecie powiedział mi ze mnie kocha. Ja się czuje okropnie, nieatrakcyjnie, staram się nie szukać w sobie winy, ale nie da się. Pytałam o co chodzi, proponowałam psychologa, byliśmy raz. Nie umiem żyć w związku w którym jedna osoba jest aseksualna, bo nie godziłam się na biały związek. Na pytanie dlaczego nie ma między nami seksu odpowiada ze dla niego to nie istotna kwestia. Owszem jeżeli ja wyjdę z inicjatywa to nie odmawia, ale czuje już do siebie obrzydzenie ze ciagle to ja naciskam. Od trzech miesięcy nie kochaliśmy się wcale. Wiem, ze jeżeli nie wyjdę z inicjatywa to i wcale możemy się nie kochać. Ciagle dochodzi do awantur przez to ze we mnie ładuje się frustracja związana z brakiem bliskości. Próbowałam już wszystkich metod żeby go nakręcić, podejrzewałam o zdradę, o inna orientacje. Chciałam wzbudzić zazdrość. Jestem tak mocno zdołowana tym, ze myśle o tym żeby się wyprowadzić. To dobry człowiek, ufam mu, wiem ze jest zamknięty w sobie. Ale jeżeli on nie chce się otworzyć to nie zmuszę nikogo do niczego. Nie chce go skrzywdzić, nie chce rozstania ale chyba dłużej już nie potrafię walczyć z wiatrakami. Tym bardziej ze przestaje sama sobie ufać. Ja już nie mam nadziei ze to się zmieni, ze zacznę być postrzegana jak atrakcyjna kobieta, ze mój facet będzie miał na mnie ochotę. Do tego jeszcze to co pisałam wyżej, czyli nie komunikujemy się. Zawodzą dwa główne fundamenty na których powinnismy budować cokolwiek. Boje się co powiedzą wszyscy kiedy się wyprowadzę, co mam im powiedzieć ? Przecież nie powiem prawdy, ze zostawiłam go bo nie miał ochoty na seks. Przecież to brzmi absurdalnie. Czy ktoś miał podobny problem ? Czy u kogoś coś się zmieniło w tej kwestii ?

Napisałaś "ciągle dochodzi do awantur", a o co sa te awantury? Czy kłócicie się konkretnie o ten brak seksu, czy o inne sprawy? Co o nim wiesz? Czy on przed tobą był  w innym związku? Czy cokolwiek powiedział ci o swoich poprzednich partnerkach?

Praktycznie zawsze powodem jest brak seksu i moje wybuchy złości z tego powodu. Był w związku dłużej z jedna dziewczyna i z dwiema przez krótki okres czasu spotykał się. O tym akurat rozmawialiśmy. Raczej wiem wszystko bardzo ogólnie, nigdy nie wchodzimy w szczegóły na temat jego przeszłości, dzieciństwa, uczuć. Wszystko muszę wyciągać, a nie lubię na niego naciskać bo widzę ze jest to dla niego trudne. Jak chce porozmawiać na jakiś trudniejszy temat to zaczyna się albo milczenie z jego strony - i to takie które kozę trwać godzinami, albo nerwy i odpowiadanie na sile z nerwami.

7

Odp: Życie z aseksem

30-letni facet, który nie ma w ogóle ochoty na seks i który po 3 latach związku nie daje się bliżej poznać swojej partnerce?! Jak można planować wspólną przyszłość skoro nie ma mowy o bliższej, głębszej rozmowie? Dziewczyno, ratuj się! Masz 28 lat, jesteś jeszcze bardzo młoda, możesz poznać wielu wartościowych mężczyzn i stworzyć fajną relację. Nie obudź się proszę kiedyś jako wyczerpana psychicznie, niezaspokojona, sfrustrowana 35-latka bez grama szacunku do samej siebie.

Opiniami innych się nie przejmuj! Brak seksu to wystarczający powód do rozstania, ale brak jakiejkolwiek głębszej relacji, rozmów, planów, itd. to już naprawdę woła o pomstę do nieba. Porażką nie jest rozstanie i wyprowadzka, ale tkwienie latami w czymś co tylko przypomina związek. Piszę to jako 32-letni facet, który zmarnował wiele lat na związki bez przyszłości, by ostatecznie dopiero po 30tce poznać odpowiednią kobietą (niebawem żonę) i odnaleźć szczęście w satysfakcjonującym związku. Masz przed sobą jeszcze (prawie) całe życie, nie marnuj go! Powodzenia!

8

Odp: Życie z aseksem
Kaczka28 napisał/a:

Boje się co powiedzą wszyscy kiedy się wyprowadzę, co mam im powiedzieć ?

No tak, jesteś nieszczęśliwa, źle ci, ale główne zmartwienie - co powiedzą inny. Klasyk...

Mam pytanie, ten Twój facet wie, że jesteś jego dziewczyną, a nie współlokatorką? Nie rozmawiacie, seks tylko wtedy, gdy zaangażujesz.
Zmarnowałaś trzy lata, po co marnować więcej?

9

Odp: Życie z aseksem
Kaczka28 napisał/a:

nie tworzymy żadnej relacji, bo ze sobą nie rozmawiamy na żadne głębsze tematy. Nie mówi mi o swoich planach, pragnieniach, mam wrażenie ze ciagle buduje mur żebym tylko go głębiej nie poznała. Nigdy nie usłyszałam ze ładnie wyglądam, ze dobrze się ze mną czuje, czy jest szczęśliwy - przez ten czas kilka razy w odwecie powiedział mi ze mnie kocha.

Ten facet Cie nie chce, calej Ciebie - fizycznie i "duchowo" ze sie tak wyraze. Ot, mieszkacie w jednym mieszkaniu, to i rachunki na pol, ale generalnie moglby zamiast Ciebie mieszkac ktokolwiek albo nawet i nikt.

Natychmiastowa ewakuacja. Masz tyle mozliwosci, swiat i zycie przed soba....

... pełnym gazem wjadę w bramy piekieł ...

10 Ostatnio edytowany przez hehheh (2019-10-29 18:44:44)

Odp: Życie z aseksem
Kaczka28 napisał/a:

Przez pierwsze trzy miesiące czułam ze wszystko gra, na każdej płaszczyźnie. Zdecydowaliśmy się dość szybko razem zamieszkać..

Naprawdę? Łatwo pochopnie oceniasz, skoro jednocześnie:

Kaczka28 napisał/a:

Ponadto nie tworzymy żadnej relacji, bo ze sobą nie rozmawiamy na żadne głębsze tematy. Nie mówi mi o swoich planach, pragnieniach, mam wrażenie ze ciagle buduje mur żebym tylko go głębiej nie poznała. Nigdy nie usłyszałam ze ładnie wyglądam, ze dobrze się ze mną czuje, czy jest szczęśliwy - przez ten czas kilka razy w odwecie powiedział mi ze mnie kocha. Ja się czuje okropnie, nieatrakcyjnie, staram się nie szukać w sobie winy, ale nie da się.

Hm pewnie są ważniejsze rzeczy, którymi Cię oczarował tak na początku, że aż zaślepił na te przecież też jak się okazuje ważne. A patrzyłaś stereotypem, że jak facet, to znaczy, że będzie chcieć bardziej niż kobieta. Bo takie natraulnie niby są role płci, które przecież ze sobą kontrastują i są zdecydowanie oddzielone niby. Facet to nie baba, baba to nie facet!!

Kaczka28 napisał/a:

Owszem jeżeli ja wyjdę z inicjatywa to nie odmawia, ale czuje już do siebie obrzydzenie ze ciagle to ja naciskam.

Jaka to cudowna cecha kobiet, że czują obrzydzenie na myśl przejęcia inicjatywy w relacjach z drugą płcią. Bo ile razy już widzę, że dochodzi to do głosu jak współcześnie daje się kobiece głosy wysłuchać.
Oczywiście nie mówię, że kultura nie wpływa na tą cechę kobiet. Na pewno jakoś wływa.
Ale cóż z drugiej strony to sporo facetów też nie chce seksu z deską oziębłą. A na pewno taki dla w zasadzie każdego jest mniej przyjemny. Tylko napaleńcy, którzy chcą po prostu cokolwiek względnie wyglądającego zaliczyć inaczej patrzą. Ale cóż zgodnie z naturą ich rola wówczas byłaby po prostu zapłodnieniem. Dlatego takich kobiet jest zdecydowanie mniej, bo one zachodzą w ciążę. Nie mówiąc o kulturze.

Kaczka28 napisał/a:

Boje się co powiedzą wszyscy kiedy się wyprowadzę, co mam im powiedzieć ? Przecież nie powiem prawdy, ze zostawiłam go bo nie miał ochoty na seks. Przecież to brzmi absurdalnie. Czy ktoś miał podobny problem ? Czy u kogoś coś się zmieniło w tej kwestii ?

No tak: stereotypy rządzą życiem tak wielu ludzi. Każdego właściwie w mniejszym lub większym stopniu.

11

Odp: Życie z aseksem

Spytałam go kiedyś czy widzi różnice między byciem z kimś w związku, a tylko wspólnym mieszkaniem, bo to jasne ze ja czuje się jak współlokatorka. Równie dobrze mogłabym mieszkać z koleżanka lub kumplem. Tez miałabym pewność ze nie będzie chciał mi sie dobrać do majtek.. W zasadzie mam wrażenie ze ciagle się oszukuje, usprawiedliwiam go, najpierw tym ze nie czuje się odpowiednio swobodnie (bo mieszkałam z współlokatorka), później stresująca praca, zmęczenie, jakieś moje fochy i awantury które mu mnie obrzydziły. Z drugiej strony, mam dość i naprawdę mam ochotę to skończyć a potem wracam do domu, patrzę na niego i jakoś nie umiem nic powiedzieć już. Uwatecznilam się i zablokowałam emocjonalnie, bo jeżeli ja mówię a on nie odpowiada nic, albo reaguje nerwami to czuje się jak mała skarcona dziewczynka która powiedziała coś nieodpowiedniego. Czuje wstyd i zakłopotanie. Chyba tak nie powinno to wyglądać.

Wiem ze nie powinnam się przejmować tym co inni pomyślą, tylko kierować swoimi uczuciami, ale to kolejny związek który mi nie wyszedł i naprawdę zaczynam się zastanawiać czy to ze mną coś nie gra, czy dobieram sobie zle partnerów. Nie jestem zwolenniczka uciekania kiedy pojawia się problem, zasady: nie ten, to następny. Chciałam go rozwiązać, próbowałam różnych metod - mniej lub bardziej racjonalnych. Kiedy byliśmy u terapeuty to On jakby miał świadomość ze jest problem, wprost mówił ze widzi to, ale nic to nie wniosło. A tez więcej sam z własnej woli nie chciał iśc. Myśle o tym żeby się wyprowadzić na jakiś czas do rodziców, może terapia wstrząsowa jest tutaj wskazana. Tylko na jak długo, o ile wgl to coś zmieni..

12

Odp: Życie z aseksem

Moim zdaniem, jeśli do tej pory nie zbudowaliscie na tyle silnej więzi, żeby czuć wzajemną fascynację, bliskość i pożądanie, to niestety ale to już nie nastąpi. Może być chwilowa poprawa, ale wynikająca raczej z jego chęci wykazania się przed tobbą i udowodnienia ze jednak nie masz racji. O ile w ogóle taka chęć pojawi się u niego kiedykolwiek.  Tak jak doradzali przedmówcy, pomyśl o rozstaniu. Nie szkoda róż gdy płonie las, więc nie myśl o tym, co pomyslą znajomi. Oni nie muszą z nim żyć i męczyć się w tym związku, więc nie przejmuj się ich opinią. Czasem tak jest, ze coś nie wychodzi w życiu kilka razy pod rząd, ale nie warto kurczowo trzymać się związku, który już dawno "nabrał wody" i po prostu tonie.
Nie trać już więcej czasu i nerwów. Rozstańcie się w zgodzie i niech kazde idzie w swoją stronę, a wyprowadzkę do rodzicow sobie daruj. Będzie to następna proba ratowania tego, co jest i tak nie do uratowania.

13

Odp: Życie z aseksem

Opowiem to na przykładzie innej znanej mi pary. Oboje około 50tki. Szybki ślub za młodu, tak naprawdę mało czasu na poznanie się wzajemnie.
Po latach okazuję się, że są to dwa różne charaktery, inne potrzeby. Żona żywiołowa, wesoła, towarzyska. Mąż kanapowiec, ze znikomą ilością kolegów itp. Coraz większe frustracje. Dzieci wyfruwają z gniazdka i wtedy mąż i żona żyją niejako oddzielnie pod jednym dachem. W mojej ocenie skończy się to zaraz rozwodem.
Ty już na samym początku masz partnera, który ma inne potrzeby, nie macie żadnych więzi. Lepiej w to dalej nie brnij.

14 Ostatnio edytowany przez hehheh (2019-11-03 09:42:17)

Odp: Życie z aseksem

Jak można mieć pretensje do tego faceta? Przecież miłościwie nam panujący Kościół katolicki chyba jasno mówi, że seks dla przyjemności samej w sobie jest zły.
No i w ogóle faceci to takcy napaleńcy, że chyba lepszy aseks niż taki typowy samiec przecież. Przynajmniej normalnego masz. A nie to co w tych czasach. Chociaż dawniej to też zboczeńców było niemało. Nikt Cię nie gwałci, nie nęka.

15

Odp: Życie z aseksem

Kaczka kochanie ty się szybciutko ewakuuj z tego "związku ". Wogóle nawet się nie zastanawiaj co jest przyczyną bo on ci nie powie.
Mi się taki niedorobek trafił. Wytrzymałam ponad rok i przypłaciłam problemami z poczuciem własnej wartości  i zaufaniem do płci przeciwnej. Moja koleżanka z takim 4 lata była i do dzisiaj, a minęło wiele lat, leczy sie z depresji bo oczywiście całą winę wzięła na siebie.
Naprawdę wiem co czujesz i wiem jakie to ciężkie. Ten brak poczucia atrakcyjności, niepewność jest przytłaczający. No i nadzieja, że coś się zmieni. Nic się nie zmieni bo aseksualności i homoseksualizmu się nie leczy.
Podłość takiego postępowania odbije się na nim prędzej czy później, a ty lepiej ratuj siebie żebyś rykoszetem nie dostała.
A co powiesz osobom postronnym? Albo nic albo prawdę. Ja wybrałam prawdę bo ze swojej strony nie miałam się czego wstydzić.

16

Odp: Życie z aseksem

Witam ooo widze ze nie jestem sam...jestem w podobnej sytuacji...i niestety nic sie nie zmienia...pozdrawiam i powodzenia Patryk 34l W-wa

17

Odp: Życie z aseksem

Jako facet nie znam odpowiedzi, bo nie siedzę w głowie Twojego partnera, ale chyba podzieliłbym zdanie koleżanek o ewakuacji. Seks nie jest najważniejszy, ale jest ważny. Jeśli na tym gruncie czujesz się nieszczęśliwa, to rozlewa się na pozostałe aspekty związku.
Jemu może się to nie spodobać, ale spróbuj go przycisnąć czemu tak się zachowuje. Kawa na ławę i wszystko się wyjaśni. Opowiedz mu o swoich potrzebach. Tylko łagodnie, bez awantury. Jeśli on stwierdzi, że ma mniejsze, że mu z tym dobrze, to po prostu taki typ. Niezgrani w sferze seksu.

18

Odp: Życie z aseksem
m4jkel napisał/a:

Jemu może się to nie spodobać, ale spróbuj go przycisnąć czemu tak się zachowuje. Kawa na ławę i wszystko się wyjaśni. Opowiedz mu o swoich potrzebach.

To tak nie działa

19

Odp: Życie z aseksem
m4jkel napisał/a:

Jemu może się to nie spodobać, ale spróbuj go przycisnąć czemu tak się zachowuje. Kawa na ławę i wszystko się wyjaśni. Opowiedz mu o swoich potrzebach.

To tak nie działa

Posty [ 19 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021