Witam
Ja jak zwykle gdy coś mnie strasznie zdenerwuje zasmuci to te forum przychodzi mi z odsiecza... Bo tylko tutaj mogę usłyszeć obiektywna opinie.
Więc tak w skrócie
Mój ojciec całe życie był alkoholikiem źle nas traktował, wyzywal itp...
10 lat temu ja, moi rodzice i moje dwie starsze siostry wyjechaliśmy za granicę.
Jako że byłam najmłodsza i najszybciej podlapalam język mając 17 lat to musiałam załatwiać wszystkie sprawy rodzinne i tłumaczyć dla każdego. Po 5 latach pobytu w wielkiej Brytanii mój ojciec zaczął chorować.. To cukrzyca to coś z sercem to do dentysty itp zawsze ja musiałam z nim chodzić po lekarzach bo moje siostry twierdziły że się nie dogadaja. Po czasie zaczęło mnie to strasznie denerwować bo wizyty u lekarzy były coraz częstsze i coraz bardziej wykanczalo mnie to psychicznie. Wpadłam w lekko depresje ale jakoś życie leciało przecież nie mogłam odmówić mamie pójścia z ojcem gdzieś bo ja kocham i bardziej robiłam to dla niej a nie dla niego.
Oczywiście miałam żal do sióstr że nie pomagają mi w załatwianiu spraw i nasze relacje teraz prawie nie istnieją. Najstarsza siostra jeszcze trochę pomagała po czasie a ta średnia powiedziała że za to ze on nas tak traktował całe życie to ona nigdzie z nim nie pójdzie.
Pięć miesięcy temu okazało się że mój ojciec ma raka i mama też. No wiadomo zalamka totalna ale musiałysmy we 3 się wszystkim zająć bo sama nie dałabym rady.
No podam taki najświeższy przykład zachowania mojej średniej siostry
Ostatnio mama z tatą byli w szpitalu bo tata kończył radioterapie. Mama zadzwoniła do mojej siostry żeby po nich przyjechała bo czekają na karetkę która miała iść odwieźć już 2 godziny i są zmęczeni a to było dzień po tym jak mama przyjęła chemię więc też chciała już do domu. Ta siostra zamiast wsiąść w samochód i jechać po nich to napisała do mnie czy mam auto bo mama dzwoniła do niej żeby przyjechać po nich. Więc ja jej napisałam 'a ty masz auto?' bo byłam zdziwiona (a raczej nie byłam bo znam ją) że pyta mnie czy mam auto pisze mi o sytuacji a przecież mama zadzwoniła do niej prosząc ja a ona pisze do mnie, po co?
Wtedy mi odpisała 'Jezu mam przecież auto ale nie chce mi się za bardzo jechać bo jest piątek i napewno są korki to zanim dojede to z 1.5 godziny zejdzie.. No i tam koniec końców ja po nich pojechałam...
Mój ojciec 2 lata temu w pracy stracił koniuszek palca i chodziłam do adwokata jakies 100 razy z nim i się toczyło.
Teraz zmieniłam pracę i była wizyta u adwokata dzisiaj ale ja nie mogłam iść dlatego że mam nową pracę i to było w jej godzinach to poprostu nie dałam rady iść więc moja średnia siostra pracowała do 14 w południe a wizyta u adwokata była na 16 ale ona i tak nie poszła z mamą tylko wysłała swojego chłopaka.
Mama do mnie napisała po wizycie
To nasza cała konwersacja
Mama : jutro idziemy do adwokata na 10
JA : a co powiedział dzisiaj? Ja jutro na 9 rano muszę iść do pracy
Mama: Monika ale bez ciebie nic nam nie chciał powiedzieć i ty musisz być to myślałam że masz jutro wolne to jutro na 10 dał nam wizytę dzwonili do ciebie 2 razy bo byliśmy na 3 to jego nie było to poszliśmy na 430 to powiedział że ty musisz być bo znasz sprawę to ja niewiem co dalej może im napisz że przyjdziesz treche puzniej
Ja : Jak ja zasięgu nie mam w pracy to nic mi nie dzwoniło.
Jutro mam od 9 do 18 dopiero w środę wolne
Mama: Jutro idziemy na 10
Ja: kto?
Mama : ja i ty
JA: Mamo ja jutro trzeci dzień idę do nowej pracy od godziny 9 rano do godziny 18 to niby jak mam iść
Mama: To zadzwoń do. Niego i przedłuż na środę i
I ja już nie odpisałam nic bo przykro mi było że tak do mnie pisała i 2 mibutki później dostaje znowu od mamy wiadomość
Mama : I to jest ostatnia sprawa która masz do załatwienia i więcej już cię o nic nie poproszę do puki będę żyła
JA: przemysł to co napisałaś właśnie.
Mam się rozdwoić albo roztrojić? Moja wina ze musze chodzić do pracy i nie mogę wszystkiego rzucić żeby iść do adwokata?
Jeżeli tak uważasz to możesz się do mnie nie odzywac bo do Edyty albo Iwony byś tak w życiu nie powiedziała.
MAMA : Ja do ich co chce to gadam i one się nie obrażają tak jak ty za wszystko
JA: Brak mi słów i jest mi strasznie przykro.
Załatwię to z adwokatem i dam znać co powiedział
MAMA: Ostatnio jesteś strasznie sfochowana aż strach się do ciebie odezwać bo zaraz się obrazasz
JA: Nie prawda.
Pomagałam wam zawsze ile potrafiłam, ale ja też mam swoje życie i muszę chodzić do pracy niestety. Jeśli odmowie załatwienia czegoś to od razu jest właśnie foch ale z twojej strony. Szkoda, że tak jest.
MAMA : Już więcej z mojej strony fochoe nie będzie i wiem że masz swoje życie przepraszam za wszystko i dziękuję
No poprostu wylam przez 30 minut nie mogłam się uspokoić... Dalej chce mi się plakac ale mój narzeczony jets w domu i już nie chce żeby widziałam że znowu płaczę...
Napiszcie mi proszę co myślicie o tym wszystkim.
Mam 25 lat i może trochę nie dojrzało się zachowałam w tych wiadomościach do mamy, ale kurcz też ki nerwy puszczają...