Toksyczni rodzice (?) - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 17 ]

1 Ostatnio edytowany przez Szary Szarak (2019-10-27 20:09:03)

Temat: Toksyczni rodzice (?)

Witajcie,

mam problem ze swoimi rodzicami, przez co już psychicznie nie daje sobie z tym wszystkim rady.
Jestem zwyczajnym 23 letnim chłopakiem. Moje relacje z rodzicami już od  ostatnich kilku lat były dosyć ciężkie, ja nie mogłem po prostu z nimi wytrzymać  i słuchać ich wywodów jaki to nie jestem więc  już wtedy się wyprowadziłem i zamieszkałem ze swoją dziewczyną. Niestety jakiś czas temu mój kilku letni związek się rozpadł i musiałem wrócić do domu rodzinnego. Ale już nie daje rady tu wysiedzieć i na obecną chwilę jedyne co myślę to wyprowadzić się od nich, a może zmienić nawet  miasto,żeby się od nich odciąć.

Zacznę może od początku. Po zdanej maturze poszedłem od razu do pracy i zaocznie ukończyłem studia, dalej pracuję na etacie.  Nie jestem jakimś leniem czy obikiem, mam swoich znajomych, zainteresowania, przyjaciół ale moi rodzice uważają inaczej.


Problemem jest zachowanie moich rodziców wobec mnie, kompletnie tego nie rozumiem, jest mi z tym strasznie źle wewnętrznie.
Krytykują mnie non stop, dosłownie o wszystko, każdy mój pomysł, mój plan, zachowanie, moich znajomych. Gdy patrzę na innych rodziców, np. przyjaciół rodziców którzy przyjdą ze swoimi dziećmi (a moimi znajomymi/przyjaciółmi) lub swoje ciotki/wujków jak traktują swoje dzieci to jest mi jeszcze bardziej przykro.   Moi rodzice dosłownie krytykują mnie z każdego powodu, często wymuszają jakieś działanie, mówią mi non stop o czymś, a jak już się do tego przymierzam to  mówią całkowicie przeciwnie i się zaczyna ich monolog na nowo.

Przykłady :
- " Może byś sobie poszukał jakieś innej, lepszej pracy, do końca życia chcesz tutaj siedzieć" ? Gdy już zacząłem szukać to się zaczyna monolog, po co chcesz zmieniać pracę, przecież tutaj  masz dobrze, masz etat na czas nieokreślony, pewnie podpiszesz jakąś śmieciową umowę, nie będziesz miał etatu, nie nadajesz się do innej pracy, z nudów kombinujesz, nie szanujesz tego co masz i inne.
- narzekali, że od ukończenia liceum przestałem trenować i się zrobiłem leniwy kiedy po jakimś czasie wróciłem do treningów na siłowni a potem jeszcze odkryłem kolejną pasję jaką jest Kickboxing i zacząłem trenować to zaczęło się głupie gadanie : " po co na siłownie chodzisz, przecież tam chodzą tylko karki z ulicy, żeby potem kogoś zlać na mieście, tak samo sztuki walki trenują tylko łobuzy i bandziory. Gdy rozmawiałem z bratem, że chciałbym zrobić tatuaż, a rodzice o tym usłyszeli to też zaczęły się wywody, że po co mi to, kto normalny nosi tatuaże, że to tylko kryminaliści w więzieniu mają.
- gdy wcześniej często wychodziłem z domu, weekendy spędzałem ze znajomymi, imprezowaliśmy to narzekali że mnie nie ma w domu, że traktuje dom jak hotel, że mam w dupie rodzinę. Kiedy się rozstałem z dziewczyną po kilkuletnim związku i było mi bardzo źle, miałem potrzebę częstszego siedzenia w samotności to nazywali mnie dziwolągiem, że się od ludzi odizolowuję, że pewnie znajomi nawet już nie chcą ze mną gadać przez to jaki jestem i masa innych epitetów.
- kiedyś poprosiłem o pomoc przy samochodzie to ostatecznie ojciec mi pomógł, ale najpierw musiał całą swoją litanię skierować jakim jestem nieudacznikiem, pierdołą, pośmiać się, i dopiero pokazać jaki to jest lepszy i jak to trzeba zrobić. Później był jeszcze zły, że nie podziękowałem za pomoc. Od tamtej pory o nic go nie poprosiłem.
- moi znajomi i przyjaciele to takie same przygłupy jak ja lub jeszcze gorsi


Ja jestem osobą bardzo szczerą, i potrafię wygarnąć co myślę, wypomnieć co mówili wcześniej a co teraz. Po takiej mojej odpowiedzi zarzucają mi że jestem cham,gbur, że nie mam szacunku (nie używam przy takiej odpowiedzi żadnych wyzwisk czy wulgaryzmów pod ich adresem).

Kiedy inni chwalą swoje dzieci, bronią gdy coś złego się na nich powie to moi rodzice mogą publicznie mówić jaki to jestem zły, niemiły, nie da się ze mną dogadać, że jestem chamski. Bardzo chętnie przy całej rodzinie mogą opowiadać jak coś zrobiłem źle, jak się odezwałem (często przeinaczając historię i sens mojej wypowiedzi).  Z niewiadomych powodów nazywają mnie nieudacznikiem, mówią że jestem skazany na porażkę życiową, że sam sobie nie poradzę,

Ja już się staram wogole do nich nie odzywać. Każde moje zwrócenie uwagi odbierają jako atak. Nie znają się kompletnie na żartach, gdy nawet przy rodzinie przypomnę jakąś śmieszną sytuację gdzie ojciec czy matka coś głupiego zrobili to potrafią się później, gdy nie ma już innych, wrzeszczeć że chciałem ich poniżyć, ośmieszyć. Nie patrząc na to,  że moje rodzeństwo cioteczne też opowiadało o wpadkach swoich rodziców i wszyscy się z tego śmieli.

Mam brata rodzonego, 3 lata młodszego.  I mógłbym powiedzieć, że jest praktycznie taki jak ja, też pracuje, uczy się, coś tam trenuje. Nie robi więcej czy lepiej ode mnie, ale on już nie słyszy żadnych obelg czy wyzwisk pod swoim adresem, nie czepiają się go, nawet jak zabierze  bez powiadomienia samochód ojcu to nie zwrócą mu uwagi - jak mój był kiedyś w warsztacie i wziąłem samochód ojca, żeby dosłownie podjechać 2 km do sklepu to jego darcie się końca nie miało, i umoralnianie że tak się nie robi. Bo mogłem rozwalić/przytrzeć auto, bo jeżdżę "źle". Na niego nie dadzą nic złego powiedzieć czy to w rodzinie czy innym znajomym rodziców. Relacje z bratem mam dobre, on widzi jacy są rodzice, czasami stanie w mojej obronie, ale generalnie nie chce się w to wtrącać bo nic to nie daje.

Moja była dziewczyna nie miała za dobrych relacji z moimi rodzicami. Też zawsze mieli do niej jakieś dziwne i chore uwagi. Jak to sama powiedziała, nienawidziła ich za to jacy są i jak traktują mnie, nie chciała ich często odwiedzać, robiła to dla mnie, gdy było jakieś spotkanie rodzinne lub żeby nie było mi przykro.  Rozstaliśmy się z pewnych powodów, dalej mamy kontakt ze sobą i nie chodziło o mój charakter, ale moi rodzice oczywiście wiedzą lepiej, mówią, że zostawiła mnie bo jestem chamski, bez szacunku, nie da się ze mną gadać.

Ostatnio nawet jak była impreza rodzinna, ojciec ciągle się do mnie o wszystko czepiał. Nawet inni członkowie rodziny mówili, żeby dał spokój, żeby już nie wymyślał bo nic się nie stało. Później jak  wszyscy poszli znalazł jakiś kolejny powód od czapy, żeby zacząć się drzeć i machać łapami, jakby chciał uderzyć.  Powiedziałem mu wprost, że mam dosyć jego ciągłego czepialstwa, obrażania mnie i żeby przestał się drzeć bo na nikim to nie robi wrażenia. Coś tam rzucił, żebym się tak nie odzywał bo jestem cham i powinienem dostać w gębę, za brak szacunku. Odpowiedziałem spokojnie, nawet z uśmiechem, że śmiało niech bije, ale niech ma na uwadze, że też mu oddam. Nie uderzył, bo wie, że nie żartowałem a fizycznie on nie ma szans bo trenuję regularnie Kickboxing, chodzę na siłownie. Gdyby nie to myślę, że by spróbował szczęścia.  Myślałem, że z nerwów piana mu poleci, wyzywał mnie od chamów, buraków, nieudaczników, po czym poszedł spać bo oczywiście był po alkoholu. Rano próbował zagadać jak nigdy nic. Kiedy mu nie odpowiadałem, a potem tylko wspomniałem, że nie mam ochoty z nim gadać po tej sytuacji  to na nowo zaczął mnie na nowo obrażać od dziwaków, ludzi z którymi nie da się żyć ani normalnie gadać.

Ja powiedziałem wprost, że ja nie umiem się z nimi dogadać i mam dosyć całej tej chorej sytuacji , więc będę sobie szukał pokoju/mieszkania do wynajęcia to oczywiście zaczęło się nazywanie mnie dziwolągiem, głupkiem (bo kto normalny się wyprowadza i płaci za pokój/mieszkanie  w tym samym mieście skoro można mieszkać razem w dużym domu jednorodzinnym). Czasami mi przy jakieś kłótni mówili, że nawet babcia/ktoś tam powiedzieli, że zrobiłem się dziwny. Kiedy potem dyskretnie, gdy ich nie było, spytałem babci o co chodzi to nawet nie wiedziała, twierdziła, że nic takiego nie mówiła. Kiedy lekko nakreśliłem sytuacje z rodzicami to przyznała racje, że ojciec jest jaki jest, matka się zmieniła na przestrzeni lat, ale że mimo wszystko pewnie chcąc dla mnie dobrze i takie tam. Nie drążyłem dalej tematu bo nie chciała się w to wtrącać, mówiąc, że matka potem się na śmierć na nią obrazi. Chyba nawet do końca mi nie dowierzała, że tak wygląda sytuacja w domu. Tak było w sumie pare razy, że ktoś sam nie wiedział, że rzekomo coś powiedział na mój temat więc nawet nie słucham już ich gadania " co ktoś o mnie powiedział".

Myślałem z początku, że ze mną jest coś nie tak. Rozmawiałem z innymi ludźmi o szczerą opinię na mój temat. Moi znajomi i przyjaciele mówią, że wszystko ze mną w porządku, że to jakieś chore oskarżenia pod moim adresem, że jestem duszą towarzystwa,  w pracy też jestem lubiany, kierownictwo wystawiło mi bardzo pozytywne opinie w pracy gdy potrzebowałem do zmiany stanowiska, powiedzieli że nie ma na mnie skarg, że jestem uważany za bardzo kulturalną i przyjazną osobę.  Tak naprawde niezależnie jakie środowisko zapytałem to każdy miał przeciwne zdanie niż moi rodzice.

Ja bym powiedział, że to wszystko co rodzice mówią pod moim adresem to mówią o sobie, są toksyczni, nie umieją się przyznać do błędu a wszystkie negatywy kierują pod mój adres, czasami mam wrażenie że mnie nienawidzą, a szczególnie ojciec.  Mój ojciec dla innych jest milutki i łagodny jak baranek, we wszystkim słucha się matki i nie ma własnego zdania (to już opinia również innych ludzi), ale jeśli chodzi o mnie to potrafi na mnie się wydzierać i obrażać. I tylko na mnie. Dlatego nie wszyscy w to wierzą jak opowiadam. Nawet matka czasami go uspokaja.  Nieraz zastanawiałem się dlaczego mnie tak traktuje, ale nie znam do dzisiaj odpowiedzi, jak sam pytałem to albo udawał że nie wie o co chodzi mówił że wymyślam sobie, albo mówił że dlatego, że taki jestem chamski, bez szacunku i dlatego.  Jestem do niego bardzo podobny z wyglądu więc brak biologicznego ojcostwa można wykluczyć, zresztą kiedyś taki nie był, wszystko się zaczęło jak poszedłem na studia.

Nie wiem co o tym wszystkim myśleć, ja nie mam na to wszystko już siły psychicznie, jedyne myśli jakie przewijają mi się w głowie to żeby stąd uciec, zerwac z nimi wszystkimi kontakty, a nawet wyprowadzić się do innego miasta czy za granicę. Nie potrafię wogóle zrozumieć dlaczego mnie tak traktują, traktują jako najgorszego. Tym bardziej mnie to boli cholernie gdy widzę, jak inne dzieci ich znajomych zachowują się gorzej dla swoich rodziców niż ja, nie mają stałej pracy czy mieli jakieś konflikty z prawem czy jakieś inne sytuacje a ich rodzice bardzo ich kochają, pomagają  a moi rodzice dla odmiany uważają uważają, że tamci i tak nie są tacy źli jak ja.  Jedyne czego nie mogę odmówić swoim rodzicom, to pomocy materialnej, bo nie wymagali ode mnie dokładania się za mieszkanie w domu lub gdy potrzebowałem pożyczyć jakieś pieniądze, czy żeby dołożyć to otrzymałem taką pomoc, ale musiałem potem nasłuchiwać jakim jestem nieudacznikiem że sam nie uzbierałem, że nie powinni mi tego pożyczyć bo nie zasługuje. Potem żałowałem, że pożyczyłem te pieniądze, teraz już nie proszę ich praktycznie o nic. Wykonuje swoje obowiązki i staram się nie wchodzić w drogę, ale i tak znajdą powód, żeby się przyczepić. Nie mam na to już wszystko siły.

Wiem, że brzmi to trochę jakbym trollował lub się wybielał, ale naprawdę nie jest mi do śmiechu i czuje się niezrozumiany. Jedyne co mogą mi zarzucić, to że jak już przekroczą jakąś granicę swoimi pretensjami to wylewa się ze mnie szczery monolog o nich (bez wulgaryzmów czy wyzwisk) ale oni i tak tego nie rozumieją i uważają, że to ze mną jest coś nie tak. Myślę, że oni nie mieli nigdy prawdziwych problemów ze mną, może gdyby tak jak inni rodzice przechodzili przez niewracanie dzieci do domu noc i brak kontaktów, problemy z prawem, uzależnienia od narkotyków, czy próby samobójcze, czy patologiczne rękoczyny w rodzinie to może by im to dało coś do pomyślenia. Ostatnio ciocia się zapytała, dlaczego nie wyjeżdżam ze wszystkimi na wakacje tak jak kiedyś (wyjeżdżaliśmy my z bratem z rodzicami, wujek z ciocią i ich dzieci, teraz oni wyjeżdzają tak samo tylko nie ma mnie lub dodatkowo mojego brata). Powiedziałem wprost, że nawet nigdy mi nie zaproponowali,  ojciec wspomniał żebym sobie ze  znajomymi wyjeżdżał a dwa zwyczajnie nie mam ochoty przez taką atmosferę, na co później też były pretensje, że nie proponują mi bo taki jestem, i to się zapętla wszystko.

Może trochę niespójnie to napisane, ale myślę, że zrozumiecie sens wypowiedzi. Proszę o porady, co robić, bo już się robię coraz słabszy psychicznie.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Toksyczni rodzice (?)

Musisz pojac, ze to co mowia o Tobie rodzice, nie ma nic z Toba wspolnego.
To wcale nie jest o Tobie. Twoje zycie jest kontrolowane przez ich opinie. Pozbac sie tej czesci i wyprowadz sie od nich daleko. Minimalne kontakty.

3

Odp: Toksyczni rodzice (?)

Nie masz toksycznych rodziców, nie krytykują Cie nadmiernie.
Masz problem z tym co sam nazywasz krytyka a nią nie jest.
Czy rodzice mogą z Tobą rozmawiac a innych tematach niż pogoda, wydarzenia sportowe lub promocje w Lidlu?
Czy mogą wyrazić swoje zdanie, swój pogląd na tematy dotyczące Twojego życia?
Czy mówiąc  "Może byś sobie poszukał jakieś innej, lepszej pracy, do końca życia chcesz tutaj siedzieć" - nie mają racji?
Obrażają Cie?
Twoj problem to niska Twoja samoocena - dlatego tak reagujesz na uwagi/rady/sugestie rodziców.
Osoba pewna swojej wartości na uwage rodziców o zmianie pracy by odpowiedziała - "tak mamo/tato, zamieram w przyszłym roku/miesiacu zmienić pracę ale teraz w tej pracy jest mi dobrze/uczę sie czegos nowego - jako to skończe to bede szukać nowej pracy".
Zapewne teraz mojego osądu nie zrozumiesz i pomyślisz, że oto kolejna osoba która Cie krytykuje, ale nie martw sie.
Za 25 lat to sie zmieni. Wtedy bedziesz miał 48 lat, 20 letnie dziecko i gdy bedziesz mu chciał coś w życiu doradzić to usłyszysz od niego "przestańcie mnie ciągle krytykować, jesteście toksycznymi rodzicami".
Powodzenia i nie zapomnij o tym w przyszłości.

4 Ostatnio edytowany przez Szary Szarak (2019-10-27 21:08:17)

Odp: Toksyczni rodzice (?)
foggy napisał/a:

Nie masz toksycznych rodziców, nie krytykują Cie nadmiernie.
Masz problem z tym co sam nazywasz krytyka a nią nie jest.
Czy rodzice mogą z Tobą rozmawiac a innych tematach niż pogoda, wydarzenia sportowe lub promocje w Lidlu?
Czy mogą wyrazić swoje zdanie, swój pogląd na tematy dotyczące Twojego życia?
Czy mówiąc  "Może byś sobie poszukał jakieś innej, lepszej pracy, do końca życia chcesz tutaj siedzieć" - nie mają racji?
Obrażają Cie?
Twoj problem to niska Twoja samoocena - dlatego tak reagujesz na uwagi/rady/sugestie rodziców.
Osoba pewna swojej wartości na uwage rodziców o zmianie pracy by odpowiedziała - "tak mamo/tato, zamieram w przyszłym roku/miesiacu zmienić pracę ale teraz w tej pracy jest mi dobrze/uczę sie czegos nowego - jako to skończe to bede szukać nowej pracy".
Zapewne teraz mojego osądu nie zrozumiesz i pomyślisz, że oto kolejna osoba która Cie krytykuje, ale nie martw sie.
Za 25 lat to sie zmieni. Wtedy bedziesz miał 48 lat, 20 letnie dziecko i gdy bedziesz mu chciał coś w życiu doradzić to usłyszysz od niego "przestańcie mnie ciągle krytykować, jesteście toksycznymi rodzicami".
Powodzenia i nie zapomnij o tym w przyszłości.


Dzięki za odpowiedź, to nie jest tak, że nie rozumiem Twojego osądu.
Jestem w stanie posłuchać ich uwag/rad/sugestii, nie mówie że wszystkie wiem najlepiej.

Ale nie rozumiem takich sytuacji - np. tej o zmianie pracy. Pytali czy będę zmieniał, ja odpowiadam że tak, rozglądam się. Oni że okej, i że nie ma co w obecnej siedzieć całe życie. I po co po dwóch tygodniach, gdy mówię, że mam zaproszenie na rozmowę te uwagi że zmieniam pracę z nudów/że nie szanuje obecnej i że powinienem zostać tu gdzie jestem?

No i druga sprawa.  Mogę rozumować, że te komentarze, nie wiem, mają mnie zmobilizować do pracy nad sobą ? Ale czemu np. tylko o mnie się mówi pierdoła, nieudacznik, najgorszy podczas gdy mój brat lub rodzeństwo cioteczne potrafi coś zrobić jeszcze mniej, jeszcze gorzej, a nikt mu z tego powodu nie dopieka? Bo rozumiem jakby nas obydwu tak nazwano.

W pracy i wsród znajomych uchodzę za osobą pewną siebię, która nie daje sobie wejść na głowę ale w domu przyznam Ci, że ta sytuacja mnie dobija i rusza mnie to, więc po takich docinkach moja ocena może być niższa, skoro tylko słyszę negatywy, a nawet nigdy nie pochwalili mnie za coś co mi się udało. Dziewczyna, jej rodzice, znajomi z pracy, przyjaciele  potrafili docenić i pogratulować gdy coś mi się udało, ale nie moi rodzice.

Mogą ze mną porozmawiać, o przeróżnych tematach, ale czasami gadka nie ma sensu jak się na coś uprą. Sztuki walki trenują tylko bandziory, żeby krzywdzić innych i koniec kropka. Normalnemu człowiekowi to niepotrzebne. A to że są zawody, w telewizji można oglądać walki i inne argumenty nie mają racji bytu. Bo normalnie człowiek nie trenuje takich rzeczy i koniec kropka. I to nie jest tak, że tylko ja to postrzegam i ja widzę w tym problem z powodu niskiej samooceny. Moja była dziewczyna to widziała, brat widzi, jego dziewczyna, niektórzy członkowie rodziny. Sami czasami pytali czy to mnie czy ojca, dlaczego mnie tak traktuje.

Ostatnio jak ojciec był pijany, to powiedział że mnie zniszczy, jak się wyprowadzę to zrobi mi ze wszystkim pod górkę i nie będę miał co liczyć na pomoc od rodziny, będę mógł zapomnieć o spadku. To jest normalne i w porządku?

5

Odp: Toksyczni rodzice (?)

Masz toksycznych rodziców, którzy nie szanują swojego syna, nie akceptują Cię i z jakiś chorych, tylko sobie znanych powodów znęcają nad Tobą psychicznie.
Rodzic ma oczywiście prawo nie zgadzać się ze zdaniem dziecka, może chcieć innego życia dla niego, zdarzają się kłótnie wiadomo - ale normalni rodzice akceptują dzieci, wierzą w nie , starają się pomóc. U Ciebie tego nie ma i nie będzie. Wierzę , że chciałbyś rodziców , którzy okażą dumę ze swojego syna. Którzy Cię wesprą. Nie będzie tak.. nie ma co na nich liczyć.

Pomyśl, czy nie warto byłoby skorzystać z pomocy psychologa - nie dlatego , że z Tobą jest coś ie tak. Dlatego żebyś nauczył się postawić rodzicom granicę i podnieść swoje poczucie wartości. Rodzice robią z Ciebie wariata po prostu.
Pierwszym krokiem jest wyprowadzka, nawet najlepiej do innego miasta, albo przynajmniej na inny koniec swojego miasta. NA jakiekolwiek złośliwości odpowiadaj jasno i krótko "nie życzę sobie tego". Nie ma sensu wchodzić w pyskówki - psychicznie wysiądziesz a oni utwierdzają się tylko w tym , że "mają rację". O rozmowie to Twoi rodzice raczej niewiele wiedzą.. więc nie porozmawiacie . To przykre, ale nie masz na to wpływu, trzeba się z tym pogodzić.

6

Odp: Toksyczni rodzice (?)
Szary Szarak napisał/a:

Ostatnio jak ojciec był pijany, to powiedział że mnie zniszczy, jak się wyprowadzę to zrobi mi ze wszystkim pod górkę i nie będę miał co liczyć na pomoc od rodziny, będę mógł zapomnieć o spadku. To jest normalne i w porządku?

Wiekszosc ludzi nie dostaje żadnego spadku i daje sobie rade w zyciu. Ojciec nie moze Cie zniszczyć, pracujesz, jestes niezależny. Nie potrzebujesz ich pomocy. A na tekst typu 'mozesz zapomniec o spadku', najlepiej odpowiedziec czyms w rodzaju'a jak tato zamierzasz zmieścić spadek w trumnie' lub 'czy pozbawienie mnie spadku uczyni cie szcześliwym'. Choć jest to trudne, to w zyciu najlpiej nie zawdzeczac komus niczego i fo wszystkiego dojsc własną pracą. Nikt Tobą wtedy nie bedzie manipulował/szantażował

7 Ostatnio edytowany przez justa_pl (2019-10-27 22:29:31)

Odp: Toksyczni rodzice (?)
foggy napisał/a:

Nie masz toksycznych rodziców, nie krytykują Cie nadmiernie.
Masz problem z tym co sam nazywasz krytyka a nią nie jest.
Czy rodzice mogą z Tobą rozmawiac a innych tematach niż pogoda, wydarzenia sportowe lub promocje w Lidlu?
Czy mogą wyrazić swoje zdanie, swój pogląd na tematy dotyczące Twojego życia?
Czy mówiąc  "Może byś sobie poszukał jakieś innej, lepszej pracy, do końca życia chcesz tutaj siedzieć" - nie mają racji?
Obrażają Cie?
Twoj problem to niska Twoja samoocena - dlatego tak reagujesz na uwagi/rady/sugestie rodziców.
Osoba pewna swojej wartości na uwage rodziców o zmianie pracy by odpowiedziała - "tak mamo/tato, zamieram w przyszłym roku/miesiacu zmienić pracę ale teraz w tej pracy jest mi dobrze/uczę sie czegos nowego - jako to skończe to bede szukać nowej pracy".
Zapewne teraz mojego osądu nie zrozumiesz i pomyślisz, że oto kolejna osoba która Cie krytykuje, ale nie martw sie.
Za 25 lat to sie zmieni. Wtedy bedziesz miał 48 lat, 20 letnie dziecko i gdy bedziesz mu chciał coś w życiu doradzić to usłyszysz od niego "przestańcie mnie ciągle krytykować, jesteście toksycznymi rodzicami".
Powodzenia i nie zapomnij o tym w przyszłości.

Uważasz, że ciągła krytyka, nieustanne powtarzanie do młodego chłopaka - własnego dziecka, że jest nieudacznik, pierdoła i najgorszy ze wszystkich - to są dobre rady i troska o swoje dziecko ?

Autorze,  zachowanie Twoich rodziców jest bardzo toksyczne i jak widać niszczy Twoją psychikę. Z Twojego postu można wyczytać jak mocno masz podkopane poczucie własnej wartości.
Z tego co piszesz, żadna dyskusja z Twoimi rodzicami nie ma sensu bo zaraz jest atak na Ciebie - mimo że tylko się bronisz przed ich słowną agresją. Wciąż traktują Cię jak małego chłopca.
Nie ma wyboru, musisz się ewakuować dla własnego dobra i spokoju.

8

Odp: Toksyczni rodzice (?)
Szary Szarak napisał/a:

uciec, zerwac z nimi wszystkimi kontakty

Dokładnie tak. Zawsze możesz je odnowić, ale teraz izolacja od rodziców jest niezbędna. Lepiej żyć ledwo wiążąc koniec z końcem, ale bez prania mózgu. Odetchniesz.


Szary Szarak napisał/a:

Nie potrafię wogóle zrozumieć dlaczego mnie tak traktują, traktują jako najgorszego.

Ja też. Czy ktoś w ogóle może a) zrozumieć je b) uznać za usprawiedliwienie?

9

Odp: Toksyczni rodzice (?)

Wprowadziłes sie do domu rodzinnego ale czy jako pracująca osoba dokladasz sie rodzicom do utrzymania? Moze to ich drazni a nie chca powiedxiec tego wprost i stad taki zloßlowosci z ich strony

10

Odp: Toksyczni rodzice (?)
foggy napisał/a:

Wprowadziłes sie do domu rodzinnego ale czy jako pracująca osoba dokladasz sie rodzicom do utrzymania? Moze to ich drazni a nie chca powiedxiec tego wprost i stad taki zloßlowosci z ich strony

Foggy przestań na siłę szukać winy u chłopaka. Jak kogoś coś drażni to o tym mówi i rozmawia, a nie dręczy psychicznie. Zachowanie rodziców jest po prostu skandaliczne i absurdalne, bo krzywdzą własnego syna. Nie ma dla nich usprawiedliwienia.

11

Odp: Toksyczni rodzice (?)
chomik9911 napisał/a:

Foggy przestań na siłę szukać winy u chłopaka. Jak kogoś coś drażni to o tym mówi i rozmawia, a nie dręczy psychicznie. Zachowanie rodziców jest po prostu skandaliczne i absurdalne, bo krzywdzą własnego syna. Nie ma dla nich usprawiedliwienia.

+1

12

Odp: Toksyczni rodzice (?)
chomik9911 napisał/a:
foggy napisał/a:

Wprowadziłes sie do domu rodzinnego ale czy jako pracująca osoba dokladasz sie rodzicom do utrzymania? Moze to ich drazni a nie chca powiedxiec tego wprost i stad taki zloßlowosci z ich strony

Foggy przestań na siłę szukać winy u chłopaka. Jak kogoś coś drażni to o tym mówi i rozmawia, a nie dręczy psychicznie. Zachowanie rodziców jest po prostu skandaliczne i absurdalne, bo krzywdzą własnego syna. Nie ma dla nich usprawiedliwienia.

W 10

13

Odp: Toksyczni rodzice (?)

Ktoś ci już wcześniej napisał, ze powinieneś skorzystać z porady psychologa. Rodziców nie zmienisz, ale zacznij zmieniać siebie. Najwidoczniej robisz jakiś błąd i za bardzo przejmujesz się wszystkim, co mówią. Nie jesteś jakimś niezgułą, potrafisz sobie radzić w życiu, ale z powodu rodzicow chyba troszkę straciłeś powietrze.  Czasem trzeba poczuć grund pod nogami, aby się odbić od dna. Tego ci życzę.

14

Odp: Toksyczni rodzice (?)
Salomonka napisał/a:

Ktoś ci już wcześniej napisał, ze powinieneś skorzystać z porady psychologa. Rodziców nie zmienisz, ale zacznij zmieniać siebie. Najwidoczniej robisz jakiś błąd i za bardzo przejmujesz się wszystkim, co mówią. Nie jesteś jakimś niezgułą, potrafisz sobie radzić w życiu, ale z powodu rodzicow chyba troszkę straciłeś powietrze.  Czasem trzeba poczuć grund pod nogami, aby się odbić od dna. Tego ci życzę.

Bez przesady. Nie jest od razu potrzebny psycholog. Zresztą ostatnio czytałam artykuł że psychologowie bardziej szkodzą niż pomagają, bo rozdrapują rany, które i tak same by się zabliźniły. Psycholog czy psychoterapeuta potrzebny jest w cięższych przypadkach, a autor trzyma się naprawdę dobrze, trenuje, pracuje, widzi swoją dalszą przyszłość, jest mądrym i ogarniętym chłopakiem - po prostu nie znosi przebywania z rodzicami, bo traktują go niesprawiedliwie.

Od toksycznych ludzi się zwyczajnie odchodzi.

Autorze, uzdrowi Cię wyprowadzka, choć pewnie zawsze zostanie w Tobie ten pierwiastek niezrozumienia wobec zachowań rodziców, poczucie niesprawiedliwości. Możesz ewentualnie poczytać książki o toksycznych rodzicach, pomoże Ci to bardziej zrozumieć, że nie ma w tym Twojej winy.
Jesteś super facetem, widać to po sposobie wypowiadania.
Mówi się że rodzice kochają swoje dzieci bezwarunkowo, ale w drugą stronę to nie działa - rodzice muszą zasłużyć na miłość.

15 Ostatnio edytowany przez chomik9911 (2019-11-02 17:51:20)

Odp: Toksyczni rodzice (?)

Madoja pisząc o tym , że psycholog szkodzi i nie pomaga rozdrapując rany - piszesz bzdury i nie wiesz tak naprawdę na czym polega terapia. Psycholog nie jest od "ciężkich przypadków". Psycholog jest dla każdego, kto uważa że go potrzebuje. Jest od tego, by poprawić jakość życia, nie ma znaczenia czy ktoś pracuje trenuje, czy tego nie robi. Alkoholicy, którzy na co dzień pracują i piją drogie drinki nie są alkoholikami , bo funkcjonują w społeczeństwie?
Psycholog przydałby się Autorowi, bo Autor doświadcza na co dzień przemocy psychicznej i jej skutki czytaliśmy wyżej. Zachęcam Cię Autorze do skorzystania z takiej pomocy, dostępnej również w ramach NFZ. Od toksycznych ludzi się odchodzi owszem, ale rodzice to nie są zwykli ludzie. Od toksycznych rodziców ciężko odejść, a nawet jak się fizycznie odejdzie to nie oznacza to, że psychocznie mamy spokój.
Poza tym co u Ciebie?

16

Odp: Toksyczni rodzice (?)

U mnie w porządku, jakoś leci. Względnie  jest „spokój” teraz, na codzień nie każdy dzień wygląda jak typowa wojna,  ale i tak nie mam ochoty z nimi spędzać swojego wolnego czasu, nie czuje też potrzeby rozmowy z nimi, zwierzania się.

Na ewentualne zaczepki czy ich złe humorki reaguję obojętnością i olewczą postawą, nawet ich czasami to zdziwi i zapytają „ o co mi chodzi”.

Dzięki Wam utwierdziłem się bardziej w przekonaniu, że to jednak oni mają nierówno pod sufitem a ze mną wcale nie jest źle. Nie dziwie się, że znajomi nie bardzo lubili mnie odwiedzać, gdy w domu byli rodzice, bo jak mówili jest wtedy nerwowo i drętwo. Ale tego się już nie zmieni. Wiem od brata, że jego znajomi mają takie same zdanie.

Obecnie skupiam się na pracy, odkładam trochę grosza. W wolnym czasie spotykam się ze znajomymi, latam na zajęcia sportowe. Kolejny krok to papa i wyprowadzka z domku.

17

Odp: Toksyczni rodzice (?)

I tak trzymaj.
Szkoda, że mnie kiedyś nie miał kto poradzić i wytłumaczyć o co caman.

Posty [ 17 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024