Podwójne życie miłosne - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Podwójne życie miłosne

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 33 ]

1 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2019-10-14 10:27:10)

Temat: Podwójne życie miłosne

Hej. Jestem tu nowy. Chciałbym podzielić się swoją historią i poznać opinię na jej temat innych osób, a zwłaszcza tych, które mają podobną historię w swoim życiu. Otóż mam ponad 40 lat. Ważne bym nadmienił, iż kryzys wieku średniego mam już za sobą i nie w głowie mi robienie tatuaży czy kupowanie ekstrawaganckiego samochodu. U mnie ten kryzys objawił się wyczekiwaniem i nadzieją na jakieś wydarzenie, które przyniesie mi śmierć. Pokonałem ten trudny okres, bo wiedziałem, że związany jest on z przemianami jakie przechodzi mój organizm. Moja żona o tym nie wie, bo niespecjalnie lubi słuchać o moich problemach. Mam dwójkę dzieci. Młodszy syn ma 5 lat. W związku małżeńskim jestem 16 lat. Związek zaczął się sypać w tuż po narodzinach pierwszego dziecka (9 lat temu). Przyczyną było wykorzystywanie mnie na każdym kroku, sabotowanie mojego rozwoju firmy- mam firmę oprócz mojej pracy zawodowej, a także samokształcenia. Żeby nie było, od razu uprzedzam, nie zaniedbywałem obowiązków domowych by się kształcić czy dorobić. Robiłem to kosztem mojego snu. Obowiązki zaniedbywała żona, która (dosłownie) kiedy byliśmy wspólnie w domu zmieniła pieluchę dziecku tyle razy, że na palcach jednej ręki można było zliczyć. Seks w moim związku już nie istnieje. Tzn, po narodzinach pierwszego dziecka współżyliśmy może 4 razy (starając się o drugie) a po drugim dziecku może pięć razy. Będąc na macierzyńskim, żona zajmowała się dzieckiem tylko wtedy jak byłem w pracy. Później od powrotu do późnej nocy ja zajmowałem się maluszkiem, chodziłem po mieszkaniu z kolkującym dzieciakiem, podczas gdy żona zwyczajowo szła się kąpać lub oglądać jakieś romanse. Bywało, że chodziłem spać o 3 w nocy, mając pobudkę do pracy o 6 rano.
Z czasem przez przypadek wpadła mi w ręce informacja o "przemocy w białych rękawiczkach" i wypisz wymaluj opisana została tam moja żona. Sytuacja poprawiła się tylko dwa razy, kiedy miałem naiwną nadzieję, że to zmiana permanentna na lepsze. Pierwszy raz jak od naszej znajomej uciekł facet a drugi raz jak dostałem zawału w wieku 38 lat. Zmiana trwała w tym drugim przypadku około miesiąca.
A teraz do rzeczy...
10 lat temu poznałem koleżankę. Znajomość ta przerodziła się w przyjaźń i trwała ponad 9 lat, bez jakiegokolwiek podtekstu o zabarwieniu romantycznym czy erotycznym. Pomagaliśmy sobie w trudnych chwilach i dzieliliśmy się swoimi radościami. Ona również ma dwójkę dzieci w podobnym wieku i jest młodsza ode mnie o 10 lat. Ma podobną sytuację w swoim związku. Jej mąż również stosuje wobec niej przemoc w białych "rękawiczkach". Dwa miesiące temu jakiś impuls sprawił, że nawiązał się romans, uświadomiliśmy sobie, że tak naprawdę się kochamy. Doszło do zbliżenia i było nieziemsko. Kochaliśmy się całą noc i obojgu było mało. Nie mamy wyrzutów sumienia. Jednocześnie oboje zakładamy, że musimy tkwić w naszych związkach by chronić dzieci, tym bardziej, że moja żona już zaczyna wywierać presję na moim starszym dziecku. Moja żona nie jest złą osobą. Myślę, że to, że taka jest wyniosła z domu, gdyż jej matka jest wyrachowaną manipulatorką i wymusza swoją wolę na innych. Nadmienię, że proponowałem mojej żonie, a wręcz prosiłem ją by pójść do specjalisty i porozmawiać o naszym związku, bo ten się sypie i podjąć próbę ratowania go. Odpowiedziała, że owszem, pójdziemy ale po zakończeniu pewnego przedsięwzięcia, które na ówczesny czas miało jeszcze trwać minimum dwa lata. Jestem trochę w kropce, bo w tym wszystkim są dzieci, które bardzo kocham. Wiem jak świat patrzy na to co robimy i w czambuł potępia romanse poza małżeńskie. Niemniej zależy mi na dojrzałej opinii osób, które mają coś do powiedzenia w tej materii. Co mam robić i jaką drogę wybrać? Mając na uwadze dzieci, z jednej strony poświęcę swoje życie i dotrwam do jego końca w tym związku czy z drugiej strony kontynuować tą relację aż do czasu usamodzielniania się dzieci? To szmat czasu. Liczę na konstruktywną opinię. Pozdrawiam.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Podwójne życie miłosne
miliduch napisał/a:

Hej. Jestem tu nowy. Chciałbym podzielić się swoją historią i poznać opinię na jej temat innych osób, a zwłaszcza tych, które mają podobną historię w swoim życiu. Otóż mam ponad 40 lat. Ważne bym nadmienił, iż kryzys wieku średniego mam już za sobą i nie w głowie mi robienie tatuaży czy kupowanie ekstrawaganckiego samochodu. U mnie ten kryzys objawił się wyczekiwaniem i nadzieją na jakieś wydarzenie, które przyniesie mi śmierć. Pokonałem ten trudny okres, bo wiedziałem, że związany jest on z przemianami jakie przechodzi mój organizm. Moja żona o tym nie wie, bo niespecjalnie lubi słuchać o moich problemach. Mam dwójkę dzieci. Młodszy syn ma 5 lat. W związku małżeńskim jestem 16 lat. Związek zaczął się sypać w tuż po narodzinach pierwszego dziecka (9 lat temu). Przyczyną było wykorzystywanie mnie na każdym kroku, sabotowanie mojego rozwoju firmy- mam firmę oprócz mojej pracy zawodowej, a także samokształcenia. Żeby nie było, od razu uprzedzam, nie zaniedbywałem obowiązków domowych by się kształcić czy dorobić. Robiłem to kosztem mojego snu. Obowiązki zaniedbywała żona, która (dosłownie) kiedy byliśmy wspólnie w domu zmieniła pieluchę dziecku tyle razy, że na palcach jednej ręki można było zliczyć. Seks w moim związku już nie istnieje. Tzn, po narodzinach pierwszego dziecka współżyliśmy może 4 razy (starając się o drugie) a po drugim dziecku może pięć razy. Będąc na macierzyńskim, żona zajmowała się dzieckiem tylko wtedy jak byłem w pracy. Później od powrotu do późnej nocy ja zajmowałem się maluszkiem, chodziłem po mieszkaniu z kolkującym dzieciakiem, podczas gdy żona zwyczajowo szła się kąpać lub oglądać jakieś romanse. Bywało, że chodziłem spać o 3 w nocy, mając pobudkę do pracy o 6 rano.
Z czasem przez przypadek wpadła mi w ręce informacja o "przemocy w białych rękawiczkach" i wypisz wymaluj opisana została tam moja żona. Sytuacja poprawiła się tylko dwa razy, kiedy miałem naiwną nadzieję, że to zmiana permanentna na lepsze. Pierwszy raz jak od naszej znajomej uciekł facet a drugi raz jak dostałem zawału w wieku 38 lat. Zmiana trwała w tym drugim przypadku około miesiąca.
A teraz do rzeczy...
10 lat temu poznałem koleżankę. Znajomość ta przerodziła się w przyjaźń i trwała ponad 9 lat, bez jakiegokolwiek podtekstu o zabarwieniu romantycznym czy erotycznym. Pomagaliśmy sobie w trudnych chwilach i dzieliliśmy się swoimi radościami. Ona również ma dwójkę dzieci w podobnym wieku i jest młodsza ode mnie o 10 lat. Ma podobną sytuację w swoim związku. Jej mąż również stosuje wobec niej przemoc w białych "rękawiczkach". Dwa miesiące temu jakiś impuls sprawił, że nawiązał się romans, uświadomiliśmy sobie, że tak naprawdę się kochamy. Doszło do zbliżenia i było nieziemsko. Kochaliśmy się całą noc i obojgu było mało. Nie mamy wyrzutów sumienia. Jednocześnie oboje zakładamy, że musimy tkwić w naszych związkach by chronić dzieci, tym bardziej, że moja żona już zaczyna wywierać presję na moim starszym dziecku. Moja żona nie jest złą osobą. Myślę, że to, że taka jest wyniosła z domu, gdyż jej matka jest wyrachowaną manipulatorką i wymusza swoją wolę na innych. Nadmienię, że proponowałem mojej żonie, a wręcz prosiłem ją by pójść do specjalisty i porozmawiać o naszym związku, bo ten się sypie i podjąć próbę ratowania go. Odpowiedziała, że owszem, pójdziemy ale po zakończeniu pewnego przedsięwzięcia, które na ówczesny czas miało jeszcze trwać minimum dwa lata. Jestem trochę w kropce, bo w tym wszystkim są dzieci, które bardzo kocham. Wiem jak świat patrzy na to co robimy i w czambuł potępia romanse poza małżeńskie. Niemniej zależy mi na dojrzałej opinii osób, które mają coś do powiedzenia w tej materii. Co mam robić i jaką drogę wybrać? Mając na uwadze dzieci, z jednej strony poświęcę swoje życie i dotrwam do jego końca w tym związku czy z drugiej strony kontynuować tą relację aż do czasu usamodzielniania się dzieci? To szmat czasu. Liczę na konstruktywną opinię. Pozdrawiam.

Od żony powinieneś odejść już dawno temu, nie zasłaniaj się dobrem dzieci. Dzieci są najszczęśliwsze, gdy czują się kochane i gdy ich rodzice są szczęśliwi. Czy Ty i Twoja żona jesteście ze sobą szczęśliwi? Z opisu wynika, że nie za bardzo.

Masz romans - to błąd. Żona, jeśli się dowie, zechce odejść i będzie miała dowody, to może doprowadzić do rozwodu z Twojej winy. Wtedy Ty będziesz tym złym. W oczach dzieci prawdopodobnie również.

Co bym zrobiła na Twoim miejscu? Zakończyłabym romans i złożyłabym pozew o rozwód. Po otrzymaniu rozwodu dalej możesz być dobrym, obecnym i aktywnym ojcem. To wszystko jest do ustalenia z żoną i przyklepania przez sąd. Po rozwodzie możesz się spotykać z kim chcesz.

Niepojęte dla mnie pozostaje to, że tyle lat tkwisz w nieudanym małżeństwie i kompletnie nic z tym nie zrobiłeś, poza pielęgnowaniem znajomości z drugą kobietą. Przykre i niestety, ale kojarzy się z tchórzostwem, a nie z ojcem, który nie odchodzi, bo dba o dobro dzieci.

3

Odp: Podwójne życie miłosne
Cyngli napisał/a:

Niepojęte dla mnie pozostaje to, że tyle lat tkwisz w nieudanym małżeństwie i kompletnie nic z tym nie zrobiłeś, poza pielęgnowaniem znajomości z drugą kobietą. Przykre i niestety, ale kojarzy się z tchórzostwem, a nie z ojcem, który nie odchodzi, bo dba o dobro dzieci.

Byc może własnie dlatego nic nie zrobił z małzenstwem bo 10 lat pielegnował tamtą znajomośc
Ta kolezanka miała 20 lat gdy ją poznał

4

Odp: Podwójne życie miłosne
Salsa11 napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Niepojęte dla mnie pozostaje to, że tyle lat tkwisz w nieudanym małżeństwie i kompletnie nic z tym nie zrobiłeś, poza pielęgnowaniem znajomości z drugą kobietą. Przykre i niestety, ale kojarzy się z tchórzostwem, a nie z ojcem, który nie odchodzi, bo dba o dobro dzieci.

Byc może własnie dlatego nic nie zrobił z małzenstwem bo 10 lat pielegnował tamtą znajomośc
Ta kolezanka miała 20 lat gdy ją poznał

Być może. Nie znam tego Pana, więc się nie upieram.

Poza tym napisałam, że nic nie zrobił z ''tkwieniem w nieudanym małżeństwie'', a nie ''z małżeństwem''. To trochę dwie różne kwestie.

5 Ostatnio edytowany przez Salsa11 (2019-10-14 08:03:27)

Odp: Podwójne życie miłosne
Cyngli napisał/a:
Salsa11 napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Niepojęte dla mnie pozostaje to, że tyle lat tkwisz w nieudanym małżeństwie i kompletnie nic z tym nie zrobiłeś, poza pielęgnowaniem znajomości z drugą kobietą. Przykre i niestety, ale kojarzy się z tchórzostwem, a nie z ojcem, który nie odchodzi, bo dba o dobro dzieci.

Byc może własnie dlatego nic nie zrobił z małzenstwem bo 10 lat pielegnował tamtą znajomośc
Ta kolezanka miała 20 lat gdy ją poznał

Być może. Nie znam tego Pana, więc się nie upieram.

Poza tym napisałam, że nic nie zrobił z ''tkwieniem w nieudanym małżeństwie'', a nie ''z małżeństwem''. To trochę dwie różne kwestie.

Racja. Tkwienie może być wynikiem tchórzostwa, wygody, nadziei, miłości mimo.
Lub panna była zajeta

zanim się zacznie działać by "przestać tkwić w małżenstwie" to warto coś zrobić "z małżenstwem"
A tu tego też raczej nie było

6

Odp: Podwójne życie miłosne
Salsa11 napisał/a:
Cyngli napisał/a:
Salsa11 napisał/a:

Byc może własnie dlatego nic nie zrobił z małzenstwem bo 10 lat pielegnował tamtą znajomośc
Ta kolezanka miała 20 lat gdy ją poznał

Być może. Nie znam tego Pana, więc się nie upieram.

Poza tym napisałam, że nic nie zrobił z ''tkwieniem w nieudanym małżeństwie'', a nie ''z małżeństwem''. To trochę dwie różne kwestie.

Racja. Tkwienie może być wynikiem tchórzostwa, wygody, nadziei, miłości mimo.
Lub panna była zajeta

zanim się zacznie działać by "przestać tkwić w małżenstwie" to warto coś zrobić "z małżenstwem"
A tu tego też raczej nie było

Jeśli wierzyć słowom Autora, to cieplejsze uczucia w stronę ''koleżanki'' urodziły się dopiero niedawno. Wcześniej była tylko przyjaźń.
Właściwie, to nie ma powodu, by mu nie wierzyć, tylko dziwne jest to, że spędził tyle lat z kobietą, która go źle traktowała. Chociaż z drugiej strony, mało takich przypadków? Skoro kobiety mogą żyć w patologicznych relacjach przez kilkadziesiąt lat, to mężczyźni pewnie też.

Z drugiej strony, jeśli żona faktycznie stosowała ''przemoc w białych rękawiczkach'' (cytat z Autora), to wątpię, by miała chęć pracować nad sobą i ich związkiem. Może dlatego Autor nawet nie próbował tego ratować. A może próbował, tylko o tym nie napisał. Za mało danych.

7 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2019-10-14 10:27:38)

Odp: Podwójne życie miłosne

Oczywiście nie napisałem wszystkiego bo nikt nie chciałby tego czytać. Jeszcze parę miesięcy temu miałem w planach przeczekać aż dzieci podrosną by wziąć rozwód i żyć sobie samotnie bez kobiety, bo wychodziłem z założenia, że "wszystkie jesteście takie same.
Przemoc w białych rękawiczkach ma to do siebie, że ofiara bardzo późno orientuje się, że została jej poddana.
Kiedy koleżankę poznałem miała 20 lat i pielęgnowałem tę znajomość... Nie. Równie dobrze można było powiedzieć "znalazł sobie młodszą". Przemoc jakiej zostałem poddany doprowadziła do pozbawienia mnie pieniędzy i wszystkich znajomych. Koleżanka o której mówię to moja ostatnia znajoma, której nie dało się pozbyć bo pracujemy w jednej firmie.
Nie wyobrażałem sobie odejścia od żony, gdyż zaczyna poddawać przemocy moje starsze dziecko. Ktoś musi je chronić. Jestem w przysłowiowej dupie i nie wiem jak temat ugryźć. Dlatego tu napisałem licząc na poradę  a nie na osąd.

8

Odp: Podwójne życie miłosne
miliduch napisał/a:

Oczywiście nie napisałem wszystkiego bo nikt nie chciałby tego czytać. Jeszcze parę miesięcy temu miałem w planach przeczekać aż dzieci podrosną by wziąć rozwód i żyć sobie samotnie bez kobiety, bo wychodziłem z założenia, że "wszystkie jesteście takie same.
Przemoc w białych rękawiczkach ma to do siebie, że ofiara bardzo późno orientuje się, że została jej poddana.
Kiedy koleżankę poznałem miała 20 lat i pielęgnowałem tę znajomość... Nie. Równie dobrze można było powiedzieć "znalazł sobie młodszą". Przemoc jakiej zostałem poddany doprowadziła do pozbawienia mnie pieniędzy i wszystkich znajomych. Koleżanka o której mówię to moja ostatnia znajoma, której nie dało się pozbyć bo pracujemy w jednej firmie.
Nie wyobrażałem sobie odejścia od żony, gdyż zaczyna poddawać przemocy moje starsze dziecko. Ktoś musi je chronić. Jestem w przysłowiowej dupie i nie wiem jak temat ugryźć. Dlatego tu napisałem licząc na poradę  a nie na osąd.

Porada jest tylko jedna - zakończenie romansu, który może Ci zaszkodzić i wniesienie pozwu o rozwód, a skoro dzieci również są poddawane przemocy, to zadbaj o to, by piecza nad nimi została powierzona Tobie.

Odp: Podwójne życie miłosne

W skrócie brzmi to tak:

"Oj, oj, joj, ale ze mnie biedny miś, mam złą żonę. Przez 5 lat małżeństwa było super, ale pojawiło się dziecko i wstąpił w nią diabeł. Po narodzinach dziecka, sex kilka razy w roku, bo staraliśmy się o drugie, przecież w tak złym małżeństwie, kiedy żona jest przemocowcem, trzeba mieć dwoje dzieci! I tak pojawiło się na świecie drugie dziecko. Niedobra żona wszystko mi zabrała, ale na szczęście nie wie o mojej kochance, bo inaczej też by jej nie było.
Co robić? Żona mnie bije, dzieci są tak malutkie, że nie widzą, jak jest mi źle, na szczęście jest jeszcze ona - anioł, dzięki któremu jeszcze mam jakieś siły..."

Serio? Autorze, masz coś w spodniach? Jeśli znajdziesz, to będziesz wiedzieć co robić, a jak nie, to Cyngli dała Ci dobrą wskazówkę.

10 Ostatnio edytowany przez balin (2019-10-14 08:47:57)

Odp: Podwójne życie miłosne

Kolejny wątek o programowaniu mężczyzn. Taka jest niestety prawda. Gdy facet tkwi w chorym związku, to jak napisano wyżej prawdopodobnie jest tchórzem. Gdyby chodziło o kobietę, nikt o tchórzostwie by nie wspomniał, tylko o ofierze.
Programowanie pod tytułem ożeni się, zbuduje dom, spłodzi dzieci, posadzi drzewo i będą żyć długo i szczęśliwie. Spowodowało, że mężczyzna nie może być egoistą (w dobrym znaczeniu tego słowa). Musi wykonywać swoją mityczną rolę. Wspomniano tu o kobietach ofiarach przemocowców. Tak to prawda. Ale wg mnie jazda na facecie, czy jak to Autor nazwał, przemoc w białych rękawiczkach, jest o wiele częściej spotykana. Ale społecznie przemilczana. Obowiązuje mit. Autor jest ofiarą takiego mitu. Nie nazywajmy tego tchórzostwem. Ten mit wywarł piętno na Autorze, który znalazł się w kropce, podobnej jak każda ofiara przemocy.

Pokręcona Owieczka napisał/a:

Serio? Autorze, masz coś w spodniach? Jeśli znajdziesz, to będziesz wiedzieć co robić,

big_smile

Odp: Podwójne życie miłosne

Balin, a ile jest tu wątków kobiet, wobec których Partner stosuje przemoc? Od groma. Ale zauważ, że najczęściej ofiara przemocy nie ma ani czasu ani odwagi na romanse. Autor przez lata nie zrobił nic. Zawsze doradza się terapię i odejście od osoby, która dopuszcza się przemocy.
Nie wiem co trzeba mieć w głowie, że zamiast szukania pomocy, ratowania siebie i dzieci, wchodzi się w długoletnią relację.
To nie jest tchórzostwo?
Dlaczego przez lata nie rozmawiał z żoną o terapii, nie zgłosił przemocy, nie zbierał dowodów? Teraz to żona może mieć dowody jego niewierności, której dopuszczał się przez 10 lat.

12

Odp: Podwójne życie miłosne

Z tymi romansami, to bardzo różnie bywa. Bez trudu znajdziemy przypadki, gdy kobieta znajduje przyjaciela poza związkiem. Ale tu nie chodzi o walkę kobiet z mężczyznami. Przyjmijmy, że przemoc nie ma płci. Nie udzielajmy seksistowskich porad, o odnajdywaniu czegoś w spodniach. To równie nie przystoi, jak podobne porady udzielane kobietom. Mimo panujących społecznych przyzwyczajeń i zaszłości.

13

Odp: Podwójne życie miłosne
Pokręcona Owieczka napisał/a:

Dlaczego przez lata nie rozmawiał z żoną o terapii, nie zgłosił przemocy, nie zbierał dowodów? Teraz to żona może mieć dowody jego niewierności, której dopuszczał się przez 10 lat.

Nie wiemy tego, Autor o tym nie wspomniał.

14 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2019-10-14 10:28:11)

Odp: Podwójne życie miłosne

Założenie tego tematu chyba było błędem.

15

Odp: Podwójne życie miłosne
miliduch napisał/a:

Założenie tego tematu chyba było błędem.

Tak niestety mówi każdy, komu nie podobają się odpowiedzi, jakie dostaje...
Dlaczego nie odniosłeś się do mojego ostatniego postu, w którym jest porada, co dalej powinieneś zrobić?

Odp: Podwójne życie miłosne

Drogi Autorze, spróbuję zatem wykazać się empatią i tak jak napisał Balin,  postaram się spojrzeć nie sugerując się jakiej płci jest ofiara, a jaką jest ten, kto stosuje przemoc.

"Przemoc w białych rękawiczkach" nie jest wcale trudna do zaobserwowania. Już w momencie pozbawienia kogoś możliwości np. zrobienie zakupów, bo ktoś ograniczył dostęp do konta, powinna dać drugiej osobie sygnał, że jest coś nie tak.  Przez lata miałeś dowody, że Twoja żona stosuje przemoc. Nie zajmowała się dziećmi, zaniedbywała je, sex nie istniał.
Częstym błędem, jest przeświadczenie, że tkwienie w toksycznym związku jest lepsze dla dziecka, niż rozwód rodziców. Niestety, nie jest tak.

Szukasz porady, pomocy tutaj, a powinieneś udać się do psychologa. Następnie złożyć pozew o rozwód z wnioskiem o ustalenie miejsca zamieszkania dzieci u Ciebie. Jeśli nie masz dowodów na przemoc, której dopuszcza się Twoja żona wobec dzieci, będzie Ci bardzo trudno w sądzie to udowodnić, ale warto spróbować.
O koleżance już wspominałam.

17

Odp: Podwójne życie miłosne

Rozwiedz się lub cierp dalej. Ale bez koleżaneczki na boku.
Myslałes, że ktoś ci doradzi romans jako lek na twoja sytuację?

18 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2019-10-14 09:25:06)

Odp: Podwójne życie miłosne

Nie ulega wątpliwości, że postawa Autora nie jest odpowiednia do zaistniałej sytuacji. Wszyscy wiemy co powinien zrobić i jakie wyjsćie jest najlepsze. Przede wszystkim dl aswojego dobra powinien się rozwieść.
Można uważać taką postawę za tchórzliwą, wygodną itp. Tylko wtedy musimy postawić znak równości między postawą mężczyzny, który doświadcza takiej przemocy, jaka jest tutaj jest opisana a postawą kobiety, doświadczającej przemocy po d jakąkolwiek postacią a mimo to "kochającej " nieraz swojego partnera. Jak określić inaczej wtedy takie podejście, kiedy kobieta doświadcza codziennie wręcz męczarni i będąc na skraju załamania nerwowego "boi się odejść"- bo sobie nie poradzi, bo nie znajdzie sobie lokum, pracy i wsparcia? Naprawdę talkim osobom należy współczuć, bo SĄ ofiarami. Należy też oczekiwać od nich odważnych dezycji w celu poprawy swoje sytuacji.
Chyba, że wszystko się rozbija o to, ze zupełnie czego innego oczekujemy od kobiet a innego od mężczyzn....Moja rada zapewne będzie taka sama jak poprzedników, ale irytuje mnie tez podobnie jak balina zupełnie inne spojrzenie na problemy przemocy wobec kobiet a takiej wobec mężczyzn. Może to wynika rzeczywiście z dużej dysproporcji między tymi zjawiskami.
W każdym razie nie nazywajmy tych samych zjawisk inaczej w zalezności od płci, która akurat w danym przypadku doznaje krzywd

Zatem Autorze, jedyne co mozęsz zrobić to się rozwieść i próbować sobie ułożyć życie inaczej. Bo rozumiem, że do swojej żony już nic nie czujesz. Skoro rozmowy o próbie ratowania małżeństwa, skończyły się tak jak opisujesz, to przerwanie tego wydaje się jedynym rozsądnym wyjściem.

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

19 Ostatnio edytowany przez Pokręcona Owieczka (2019-10-14 09:37:41)

Odp: Podwójne życie miłosne
miliduch napisał/a:

Osoba o nicku "owieczka jakaś tam" w ogóle sama wpisuje się w pewne negatywne stereotypy, o których nie chcę tutaj mówić.

A gdzie chcesz o tym porozmawiać? Ciekawe, że potrafisz zaobserwować u mnie "pewne negatywne stereotypy", a sam przez lata nie potrafiłeś zauważyć, że wobec Ciebie jest stosowana przemoc..ale nie o tym.

Bagienni_k, nie wiem czy są różne oczekiwania wobec kobiet a mężczyzn. Każdy człowiek powinien być chroniony przez prawo i mieć zapewnioną opiekę.
Wydaje mi się, że to jednak kobiety szukają tej pomocy częściej i mimo swojej wielkiej miłości do oprawcy, potrafią odejść.

W przypadku Autora ciężko jest mi zauważyć jego szukania pomocy. Może jeszcze nam o tym napisze, ale poddał się całkowicie żonie, zamiast walczyć. Jeśli widzi, że dzieciom dzieje się krzywda, to nie czeka się na następny cios, tylko się działa. Boli mnie jego bierna postawa, to, że uważa, że dla dobra dzieci on woli tkwić w tym małżeństwie, zamiast szukać pomocy właśnie dla nich. To jego dzieci na co dzień doświadczają przemocy psychicznej, a może i fizycznej. Jego tkwienie niczego nie zmieni, a tylko pogorszy sytuację.
Tu trzeba działać.

edit. przeczytałam Twój ostatni post. Dlaczego dawkujesz nam informacje? Teraz piszesz, że szukałeś pomocy, rozpocząłeś jakąś procedurę itp.
Nie dziw się, że odpowiadam tak a nie inaczej, ale w pierwszych postach nie wspominasz nic a nic o tym.
Powtarzam, każdy ma prawo do ochrony, to że jesteś mężczyzną niczego nie zmienia.
Ja przeżyłam swoje własne piekło, wiem o czym mówię.

20 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2019-10-14 10:40:18)

Odp: Podwójne życie miłosne

Interesował mnie kobiecy punkt widzenia i o ile dobrze go odbieram, to mężczyzna jest tu bez szans.

21

Odp: Podwójne życie miłosne
miliduch napisał/a:

Interesował mnie kobiecy punkt widzenia i o ile dobrze go odbieram, to mężczyzna jest tu bez szans.

Obawiam się, że ciągle próbujesz robić skoki w bok. A to koleżanka na boku (ze swoimi mega problemami), a to próby żalenia się na los. To nic na dłuższą metę nie daje. Musisz myśleć o sobie. Nikt przecież za Ciebie życia nie przeżyje. Dzieci nie są tylko Twoje. Mają matke taką jaka mają i mimo, że są niewinne ucierpią. Takie jest życie. Nieszczęśliwy ojciec, nie da szczęścia dzieciom, bo go w sobie nie ma.

Odp: Podwójne życie miłosne

U nikogo nie powinno być.

W jaki sposób Twoja żona stosuje przemoc wobec dzieci?

23 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-10-14 09:59:24)

Odp: Podwójne życie miłosne

Miliduch jeżeli uważasz z czystym sumieniem,że faktycznie zrobiłeś dla swojego małżeństwo wszystko co mogłeś i rezultat jest tego zerowy to po prostu się rozstań z żoną.Zawsze możesz się dla siebie zwrócić o pomoc do psychologa zyskasz wsparcie i energię do działania jak solidnie zajmiesz się sobą
Jeżeli masz wątpliwości czy dobrze przeprowadziłeś naprawianie swojego związku to też możesz najpierw skonsultować ze specjalistą.Nakłonienie,przekonanie,zmuszenie drugiej osoby do terapii to ciężka trudna sprawa  jeżeli druga osoba czyli Twoja żona problemu w sobie nie widzi to raczej nie możliwa ,stanowczość to może być za mało jej opór wzrośnie jeżeli jej tak dobrze i wygodnie w tym układzie.
Ty bezwiednie i nieświadomie też mogłeś swoją interwencję przeprowadzić tak żeby w konsekwencji nic się nie udało tak się nie raz dzieje wtedy ma się "czyste pole" do romansu bo nie ma innego wyjścia,nie ma rady .Znieczulanie się zdradą i romansem jest łatwiejsze emocje są silniejsze bardziej atrakcyjne frajda i radocha ogromna.Naprawianie to ciągłe rozmowy, konflikty,napięcia. Pierwsze miesiące romansu to totalna euforia a jeżeli wspomagasz się już niechęcią do żony to tym większa im gorzej tym lepiej i im lepiej tym gorzej w małżeństwie. Mało kto na dłuższą metę wytrzymuje psychicznie romans te skrajne emocje.Jeżeli uważasz że wytrzymasz to przez lata to Twój wybór nie szukaj potwierdzenia na forum bo zdaje się że chcesz "błogosławieństwa" dla romansu. Twoje małżeństwo jest chyba już martwe za późno na naprawianie tak mi się wydaje.Nie sądzę żeby terapia i romans prowadzone równolegle przyniosły pożytek i pozytywny skutek komukolwiek .Takie znieczulanie doraźne raczej.
Zabezpiecz się finansowo oraz rozwiąż kwestię wychowania ,i kontaktów z dziećmi tak może być uczciwiej i w sumie prościej,choć trudno.
Od kiedy zdiagnozowałeś u siebie syndrom ofiary przemocy,spróbuje to zlokalizować w czasie?
Od kiedy widzisz coraz więcej wad i "złego" w żonie ?
Czy kochanka jest skłonna odejść od męża?

Choć to szaleństwo,
lecz jest w nim metoda

24

Odp: Podwójne życie miłosne

miliduch, nie pisz postu pod postem, używaj opcji ''edytuj''.
P.S. Wątek nie idzie do skasowania, na mailu masz odpowiedź, dlaczego.

25

Odp: Podwójne życie miłosne

Podsumujmy to co wiele komentujacych juz zauwazylo:

1) byli zle przez tyle lat a mimo wszystko zdecydowales sie na kolejne dziecko
2) rodzina w ktorej ojciec a matka sie nien kochaja jest rownie niepelna rodzina jak ta po rozwodzie, i rowbiez zle wplywa na dzieci
3) zona stosuje przemoc lub manipulacje wobec dzieci, uwazasz ciagle, ze to dla ich dobra nie rozwodzisz sie z nia i nie starasz sie o opiekne nad nimi ?
4) znasz sie 10 lat z kobieta i nagle JEB zdajecie sobie sprawe, ze jestescie w sobie zakochani. Oczywiscie Ty, jak i ona, caly czas traktowaliscie sie tylko jako przyjaciele, oczywiscie ani Twoja partnerka ani partner kochanki nic nie byli w stanie wyczuc, a moze to jest po czesci powod takiego jej zachowania ?

Znalazles sobie wygodna wymowke. Duzo piszesz ale Twoje dzialania pokazuja cos zupelnie innego

26

Odp: Podwójne życie miłosne

Tak, rozwód bywa traumą dla dzieci, ale w tym przypadku byłby chyba ratunkiem od przemocy ze strony matki, nie uważasz?

Odp: Podwójne życie miłosne

No to tyle w temacie wink

Podzielam Cyngli Twoje zdanie. Uważam, że dzieci, które na co dzień funkcjonują i przypatrują się takiemu modelowi rodziny, w przyszłości będą miały zapewnioną terapię. Autor nie zdaje sobie z tego sprawy. Myśli, że izolując i chroniąc jedno dziecko przed matką, załatwi sprawę. Szkoda w sumie też drugiego dziecka. Sam Autor wprowadza w życie element rywalizacji między nimi, ale jeszcze tego nie widzi.

28

Odp: Podwójne życie miłosne

Pan sie obraził

29

Odp: Podwójne życie miłosne

Bardzo przepraszamy za ten bałagan, Autor w odpowiedzi na odmowę usunięcia tego wątku postanowił wykonać popisowy foch.
Posprzątałam na tyle, na ile to było możliwe, aby prowadzić dalszą dyskusję w tym temacie.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

30 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2019-10-14 11:00:37)

Odp: Podwójne życie miłosne
Pokręcona Owieczka napisał/a:

W przypadku Autora ciężko jest mi zauważyć jego szukania pomocy. Może jeszcze nam o tym napisze, ale poddał się całkowicie żonie, zamiast walczyć. Jeśli widzi, że dzieciom dzieje się krzywda, to nie czeka się na następny cios, tylko się działa. Boli mnie jego bierna postawa, to, że uważa, że dla dobra dzieci on woli tkwić w tym małżeństwie, zamiast szukać pomocy właśnie dla nich. To jego dzieci na co dzień doświadczają przemocy psychicznej, a może i fizycznej. Jego tkwienie niczego nie zmieni, a tylko pogorszy sytuację.
Tu trzeba działać.

Dokładnie. Uważam, że masz całkowitą rację. Każdy chyba słusznie doradza Autorowi, aby postarał się jakoś skutecznie wybrnąć z tej sytuacji. Z drugiej strony, fakt, że wstrzymywał się z rozwodem z uwagi na dzieci, może sugerowąc, że kierował się ich dobrem, choć specyficznie pojmowanym, bo wiadomo, że i tak sytuacji to nie rozwiąże a dla dzieci będzie to o wiele gorsze...

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

31 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-10-14 11:20:19)

Odp: Podwójne życie miłosne

Jak dla mnie to pp fochu mozna zwatpic w wiarygodność zeznań..
Kolejny PAN co nie chce romansu wziąć na klatę i wymyśla. Tak.. Przyjaciółka od 10 lat i 0 podtekstów przy jednoczesnym 0 seksu w domu.. bajkopisarz..
Jak to czyta to proponuje indywidualną terapię dla ogarnięcia się i ulozenia swoich spraw bo wyrzuty sumienia Cie zezrá

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach
Odp: Podwójne życie miłosne

Autor kieruje się uczuciami. Wkurzył się, zapewne najbardziej na mnie, strzelił focha i tyle.
Chciał się wyżalić, szukał wsparcia i zrozumienia. Szkoda tylko, że zamiast od samego początku pisać wszystko, niepotrzebnie dawkował informacje, powodując, przynajmniej we mnie, wątpliwości. Reaguje nerwowo i dlatego wyszło jak wyszło.
Myślę, że w swoim życiu też kieruje się emocjami. Stąd ten romans. Nie myśli praktycznie, nie szuka rozwiązań, tylko zamiata problemy pod dywan, tak jak w przypadku ochrony dziecka przed matką. Ale jaka to ochrona? Że ma go na oku?
Czy jestem w stanie zrozumieć jego romans? Nie wiem. Ale ciężko jest mi uwierzyć, że pracuje tylko z tą osobą i nie ma kumpla, z którym mógł pogadać.
Autor już się raczej nie pojawi, chyba że emocje opadną i zacznie od nowa.

33

Odp: Podwójne życie miłosne

Autorze, zamiast obrażać się i znikać z forum, poczytaj i przemyśl. Nie z każdą opinią musisz się zgadzać (jak to na forum), ale złością i ucieczką tylko potwierdzasz swoją słabość, bo własnie ona jest chyba Twoim głównym problemem. Nie traktuj tego, co właśnie napisałam, jako atak na siebie.
Widzę jednak światełko w tunelu; potrafisz być stanowczy?
Tej stanowczości brakuje Ci w kontaktach z żoną. Swoją uległością i brakiem konkretnej reakcji doprowadziłeś siebie i swój organizm na skraj wyczerpania.
Romans w jaki się wdałeś potraktowałabym w tych okolicznościach, jako problem drugorzędny. Obawiam się, że Twoja relacja z kochanką nie ma większych perspektyw; Ty boisz się odejścia od żony ze względu na dzieci, ona zapewne ma podobne odczucia, po za tym nie masz żadnych gwarancji, że gdyby jakimś cudem udało się Wam być razem, to czekałoby Was tylko szczęście.
Takie związki są bardzo trudne, zwłaszcza, gdy w tle pozostają zdradzeni byli małżonkowie pałający nienawiścią, alimenty, ustalanie kontaktów z dziećmi itd.
Po za tym każdy romans, oprócz krótkotrwałej euforii niesie z sobą więcej obaw i stresu związanego z utrzymaniem tajemnicy.
Moim zdaniem trafiłeś z deszczu pod rynnę.
Szkoda, że nie wykorzystałeś sytuacji, gdy Twoja żona dowiadując się o porzuceniu znajomej przez męża, autentycznie przestraszyła się, że ją też może to spotkać i zmieniła się na lepsze, czyli potrafi. Myślę też, że momentem przełomowym w Twoim życiu, powinien być fakt doznania zawału serca w tak młodym wieku!
Jakim chcesz być wsparciem dla dzieci, jeśli stawiasz na szali swoje zdrowie? Oczywiście, zawału sobie nie zamówiłeś, ale był on prawdopodobnie konsekwencją wyczerpania fizycznego i psychicznego.
Zadbaj więc o siebie, idź sam na terapię, nie ekscytuj się krótkimi, wykradanymi chwilami spędzonymi z kochanką, tylko spójrz na całokształt. Zmień najpierw siebie, później ewentualnie swoje małżeństwo, jeśli widzisz w tym jeszcze jakiś sens i podejmij decyzję; co dalej?

Posty [ 33 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Podwójne życie miłosne

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018