On nie chce ślubu bo... Nie mam prawa jazdy. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » On nie chce ślubu bo... Nie mam prawa jazdy.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 50 ]

Temat: On nie chce ślubu bo... Nie mam prawa jazdy.

Hej dziewczyny, będzie długo..

Potrzebuje waszej porady gdyż moje życie jest na rozstaju dróg...

Jestem z facetem dluuuugi szmat czasu, kilka lat. Od zawsze wiedziałam, że to wspaniały człowiek i czułam, że darzy mnie taką miłością jakiej nie dał mi w życiu nikt inny. Nie wyobrażam sobie bez niego życia..

W przeciągu najbliższych dwóch lat będziemy zmuszeni się wyprowadzić poza miejsce w którym mieszkamy (sprawy zawodowe jego). Z tego powodu od dawna jasno mówiłam, że jeśli mam opuścić swoje rodzinne miasto i co za tym idzie rodzinę (setki kilometrów dalej) to chce mieć jakiś punkt zaczepienia że ma to sens - po prostu chce żebyśmy byli małżeństwem. Nie naciskałam, po prostu zakomunikowałam dużo lat wstecz. Termin wyjazdu się zbliża a do dzisiaj nic się nie zadziało. On twierdzi że to przez to że NIE MAM PRAWA JAZDY!..
Jestem wryta.. bo na prawdę jestem osobą która studiuje, pracuje, zajmuje się domem.. a on twierdzi że to przez mój brak prawka.. no szlak.. Problem polega na tym, że prawko jest nie dla mnie, podchodzę do tego po długiej przerwie i czuję się bardzo źle za kierownicą.. Co zrobić w takiej sytuacji ? Bo coraz częściej myślę że lepiej się rozstać i mieć spokój ducha ale na prawdę kocham go bardzo ...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: On nie chce ślubu bo... Nie mam prawa jazdy.

A uzasadnil chociaz ? Ze wszystkich cfaniaczkow trafilas na tego glupszego. No ale jestes z nim juz tyyyyyyle lat i z Twojej wypowiedzi nie wynika aby byl taki dziwny. Oznacza to, ze przegapilas setki tysiecy sygnalow ostrzegawczych.

Najwazniejsze pytanie, dlaczego. Dlaczego musialas zmarnowac tyle lat bo ludzilas sie, ze sie zmieni

3 Ostatnio edytowany przez LovelyMe (2019-10-11 06:56:02)

Odp: On nie chce ślubu bo... Nie mam prawa jazdy.

Nie jestem osobą, która jest z kimś bo "już tyle lat razem minęło".
Gdyby coś wcześniej było nie tak od razu bym kopnęła gościa w tyłek. Sęk w tym, że to właśnie w ostatnim okresie czasu jest między nami spina właśnie o to, że nie mam prawa jazdy... Bo wg niego "to jest potrzebne w życiu". Oczywiście zgadzam się, że w tych czasach dla niektórych może to być sprawa obowiązkowa ale nie każdy jest do tego stworzony, w związkach powinno sie to zrozumieć. Kiedy wcześniej podchodzilam do tego "tematu", po kilku porażkach owszem moi bliscy naciskali abym się tak łatwo nie poddawała i próbowała do skutku ale ten temat po jakimś czasie ucichł i wszyscy dali mi spokój... A teraz jak Filip z konopi..
Być może dopiero teraz wyszło z jakim palantem się spotykam smile

Odp: On nie chce ślubu bo... Nie mam prawa jazdy.

Zrób to prawko i nie wydziwiaj, to jest podstawa dzisiaj i też nie wyobrażam sobie być z kimś kto nie jeździ autem, tylko sobie życie komplikujesz. Nasz kochany pies zdechł bo matka z nim została a boi się jeździć autem i niestety w nocy 2h szukała taksówki która weźmie psa z atakiem padaczki. Niby wiemy wszyscy że to nie jej wina ale w głębi serca nutka pretensji o bycie życiową sierotą została...

5

Odp: On nie chce ślubu bo... Nie mam prawa jazdy.

Niby banał. Prawo jazdy. Jednak dla niego może to być papierek lakmusowy. Jeśli ze zwykłym prawkiem jest problem to co będzie w  przypadku poważniejszych tematów. Może nie chce być niańką itp itd. Albo po prostu jest to jakaś wymówka choć niekoniecznie. Chyba powinniście naprawdę szczerze porozmawiać.

6

Odp: On nie chce ślubu bo... Nie mam prawa jazdy.

No dobra, ale czy chłopak pomógł Ci osobiście byś to prawko zdobyła? Z tego co napisałaś , zrozumiałam że podchodziłaś do egzaminu ale z negatywnym wynikiem. Wg mnie wykazałaś dobrą wolę, ze swojej strony radze Ci jeszcze próbować, tak po prostu dla siebie (nie dla niego). A Jego ultimatum po prostu mi się nie podoba. Kochający facet wspiera, pomaga ..

7

Odp: On nie chce ślubu bo... Nie mam prawa jazdy.

Ja nie mam prawa jazdy. Nie nadaję się na kierowce. Widzę, że byłoby dziś bardzo przydatne. Chorzy rodzice, wizyty u lekarza, wszystko na głowie mojego męża.
Ale ja naprawdę nie nadaję się na kierowcę. Mój maż to rozumie.
Ja mogłabym swoim poruszaniem się po drodze wyrządzić więcej szkody niż pożytku. I mnie też trzeba zrozumieć.
Powoli budzi się we mnie chęć, dojrzewam i być może za rok spróbuję.
Brak prawa jazdy jako powód do niebrania ślubu... Jakiś taki powód z d.py. Może szuka jakiegoś powodu na siłę?

8

Odp: On nie chce ślubu bo... Nie mam prawa jazdy.

Niekoniecznie z d.py. Znam małżeństwo, które zrezygnowało z budowy domu bo żona nie miała prawka. Osobiście uważam, że w 2019r brak prawa jazdy to pewien rodzaj niepełnosprawności, szczególnie gdy mieszka się w rejonach bez publicznej komunikacji.

9 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2019-10-11 09:20:01)

Odp: On nie chce ślubu bo... Nie mam prawa jazdy.

Wszystko zależy od Ciebie! Jeśli chcesz i jeśli masz potrzebę to zrób prawko, jeśli nie, to nie rób! Ja wiem, że dzisiaj auto to już niemal obiekt kultu i ktoś, kto nie ma auta i nim nie jeździ jest uważany za dziwaka..
Ja też kiedyś próbowałem kilka razy. No, nie wyszło.. Ale jakoś zyję, funkcjonuję i dałem radę do tej pory pracować. Znam sporo ludzi, którzy prawka nie mają i jakoś żyją. A nawet ci, którzy mają nie jeżdżą nim wszężdzie gdzie się da.. Wiem, w dzisiejszym świecie najcenniejszą rzeczą jest czas, bo każda sekunda się liczy...No cóż, nie dla wszystkich na szczęście..Krew mnie czasami zalewa to ocenianie ludzi, przez pryzmat takich rzeczy jak prawo jazdy.. Gdybym to auto miał, to z pewnością nie jeździłbym nim zawsze i wszędzie, gdzie tylko się da...Jeśli już to prawko trzeba zrobić to nie dl azasady, tylko jak rzeczywiście okaże się  potrzebne. W moim przypadku zapewne jeszcze spóbuję, gdyż nie zamierzam całe życie mieszkać w centrum miasta i wtedy się przyda.
Problem w Twoim przypadku polega na tym, że czujesz jego presję. Jesli chcesz to prawko, to zrób go dla siebie! Zawsze tak jest, że jeśli ktoś nas naciska to skutek jest odwrotny do zamierzonego. Samemu trzenba chcieć a nie być do czegoś zmuszanym:)

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

10

Odp: On nie chce ślubu bo... Nie mam prawa jazdy.

Nie mam prawa jazdy z wyboru. Po prostu jestem totalną panikarą i mogłabym komuś zrobić krzywdę. Nigdy mi to nie przeszkadzało, dopóki nie urodził się mój syn. Wtedy na prawko poszedł mąż. Dopiero wtedy, bo wcześniej nie było takiej potrzeby - praca na miejscu, sklep na miejscu, mamy bardzo dobrą komunikację u nas w okolicy (pociąg, bus, autobus).

Zmuszanie kogoś do robienia prawka i szantażowanie typu ''robisz prawko albo nara'', uważam za, delikatnie pisząc, żałosne i niedojrzałe.
Jednakże facet ma prawo poszukać sobie kobiety z prawkiem, skoro na takiej mu zależy.

11 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-10-11 09:56:58)

Odp: On nie chce ślubu bo... Nie mam prawa jazdy.
M@r napisał/a:

Niekoniecznie z d.py. Znam małżeństwo, które zrezygnowało z budowy domu bo żona nie miała prawka. Osobiście uważam, że w 2019r brak prawa jazdy to pewien rodzaj niepełnosprawności, szczególnie gdy mieszka się w rejonach bez publicznej komunikacji.

Taki sam rodzaj niepełnosprawności, jak to, że w mieście pełnym restauracji i marketów facet nie gotuje, bo nie musi.
Gdyby jeszcze przeprowadzali się na miejsce, gdzie NIE ma komunikacji publicznej a trzeba np dojechać do pracy,  lub były to jakieś stepy, to rozumiem.
Pytanie czy to jedyne miejsce, gdzie ten Pan może pracować..

Rodzajem niepełnosprawności jest niemożność wykazania w takiej sprawie zrozumienia a co dopiero w innych życiowych sprawach. Gdyby Ona jeszcze nigdy do tematu nie podeszła z zasady..
edit:
Natomiast jak nie masz prawa, nie możesz wymagać od męża by był driverem tylko samej zorganizować sobie życie bez auta, lub ze służbowym kierowcą smile

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

12

Odp: On nie chce ślubu bo... Nie mam prawa jazdy.

No i właśnie dlatego powinny poważnie porozmawiać ze sobą.

13

Odp: On nie chce ślubu bo... Nie mam prawa jazdy.

Wiesz co, autorko? Mi się zdaje, że on nie chce tego ślubu i szuka pretekstów. Ale ten z prawkiem jest wyjątkowo z doopy. Myślenie mu się wyłączyło?

"[...]po raz kolejny upewniłem się w od dawna nurtującej mnie idei, iż życie składać się też może z kilku zdań. Kilka zdań może krążyć wokół ciebie przez całe życie. Od czasu do czasu będą ci je przypominali najzupełniej przypadkowi rozmówcy. Przeczytasz je w codziennej gazecie, w przypadkowo otwartej powieści. Reszta zaś - wszystko, co powiesz i usłyszysz - będą to wariacje na ich temat."

14

Odp: On nie chce ślubu bo... Nie mam prawa jazdy.
LovelyMe napisał/a:

Hej dziewczyny, będzie długo..

Potrzebuje waszej porady gdyż moje życie jest na rozstaju dróg...

Jestem z facetem dluuuugi szmat czasu, kilka lat. Od zawsze wiedziałam, że to wspaniały człowiek i czułam, że darzy mnie taką miłością jakiej nie dał mi w życiu nikt inny. Nie wyobrażam sobie bez niego życia..

W przeciągu najbliższych dwóch lat będziemy zmuszeni się wyprowadzić poza miejsce w którym mieszkamy (sprawy zawodowe jego). Z tego powodu od dawna jasno mówiłam, że jeśli mam opuścić swoje rodzinne miasto i co za tym idzie rodzinę (setki kilometrów dalej) to chce mieć jakiś punkt zaczepienia że ma to sens - po prostu chce żebyśmy byli małżeństwem. Nie naciskałam, po prostu zakomunikowałam dużo lat wstecz. Termin wyjazdu się zbliża a do dzisiaj nic się nie zadziało. On twierdzi że to przez to że NIE MAM PRAWA JAZDY!..
Jestem wryta.. bo na prawdę jestem osobą która studiuje, pracuje, zajmuje się domem.. a on twierdzi że to przez mój brak prawka.. no szlak.. Problem polega na tym, że prawko jest nie dla mnie, podchodzę do tego po długiej przerwie i czuję się bardzo źle za kierownicą.. Co zrobić w takiej sytuacji ? Bo coraz częściej myślę że lepiej się rozstać i mieć spokój ducha ale na prawdę kocham go bardzo ...

Spróbuj zrobić te kwity dla siebie, a ślub i etc. jednak bym odradzał.

15

Odp: On nie chce ślubu bo... Nie mam prawa jazdy.
niepodobna napisał/a:

Wiesz co, autorko? Mi się zdaje, że on nie chce tego ślubu i szuka pretekstów. Ale ten z prawkiem jest wyjątkowo z doopy. Myślenie mu się wyłączyło?

tak bym nie powiedziała, raczej znalazł narzędzie nacisku, by stało się tak jak On chce.
Trochę kłóci mi się to z taką miłością jak autorka opisuje.. Może jednak w tym związku On zawsze stawia na swoim. a autorce to odpowiada.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

16

Odp: On nie chce ślubu bo... Nie mam prawa jazdy.

Pytanie, czy tam gdzie się przenosicie jest dobra komunikacja? Bo jeśli nie, to może myśl że będzie musiał robić za Twojego szofera?

17

Odp: On nie chce ślubu bo... Nie mam prawa jazdy.

Pytanie czy jak się przeniesiesz do zupełnie innego miasta to czy podejmiesz się jeszcze robienia prawka w zupełnie obcym mieście?? Może on czuje że albo zrobisz to teraz albo on do końca życia będzie twoim szoferem.
Zakupy pewnie robi tylko on bo tramwajem ciężkich toreb wozić chyba nie będziesz, do lekarza jak chora to pewnie też cie musi zawieźć, jak jakieś dziecko się trafi to będzie na jego głowie zawożenie do szkoły, odbieranie, wożenie do lekarza czy może zarobisz na taksówki?
Co innego jak oboje nie mają prawka i sprawiedliwie każdy ciśnie z torbami z biedry autobusem ale jak jedno ma prawko to nie ma szans na sprawiedliwość, zawsze wszystko spadnie na tą osobę.

18

Odp: On nie chce ślubu bo... Nie mam prawa jazdy.

I jak tu z punktu widzenia faceta, który (cytując wypowiedzi z forum) musi zarobić na siebie i rodzinę itp itd musi jeszcze robić za szofera bo ona nie widzi się za kółkiem. Czasem takie banały naprawdę komplikują bo jak tu się zająć poważnymi tematami gdy trzeba zajmować się takimi pierdołami. Coś na wzór skarpetek porozrzucanych tu i tam, na co często narzekają kobiety. Czy nie pozmywanych naczyń. Niby nic a często się słyszy że to przeszkadza w związku.

19

Odp: On nie chce ślubu bo... Nie mam prawa jazdy.

Prawo jazdy mam ale z niego nie korzystam, zrobiłam zaraz po maturze czyli pol zycia temu bo wszyscy namawiali, zdałam za 1 razem I teorie i praktykę i w drodze powrotnej z egzaminu stwierdziłam spoko ale to nie dla mnie. Było jeszcze kilka prób ze strony mojego taty i męża z posadzeniem mnie za kółko, w wyjątkowych okolicznościach np kiedy jechaliśmy jednym samochodem kupić drugi wracałam naszym starym, dojechałas ale stres dla mnie taki ze fiu (a podobno dobrym kierowca jestem - ja wiem ze kłamią smile) tak więc prawko mam 19 lat max 10 razy byłam uczestnikiem ruchu, to nie dla mnie ja myślę za dużo za kółkiem nie dajmy się zwariować. I teraz wracając do praktycznej strony konieczności posiadania prawka: od 6 lat jestem samotna mama dziecka lat 10. Mieszkamy sami w dużym mieście bardzo dobrze skomunikowanym. Do przystanku mam 3 minuty, z przystanku do szkoły mlodego aż 5 i często to  dla mnie za dużo jak strasznie pada albo jest zimno wtedy zamawiam taxi. Miałam wypadek rok temu i problemy z chodzeniem ratowalam się taxi wozac syna do szkoły i kluby. Od września syn idzie do gimnazjum i będzie miał autobus szkolny spod domu więc problem odpadnie. Do lekarza taxi jak trzeba, zakupy zamawiam online i przywoza mi do domu. Zakupy odzieżowe autobusem, u nas nie ma parkingów w centrum więc jadąc samochodem trzeba go zostawić na parkingu pod miastem i zasowac pieszo lub podjechać autobusem (autobusy jeżdżą do samego centrum). Przeszło mi przez myśl kiedy zostaliśmy sami zeby dokupić lekcje uprzec się I zacząć jeździć, na spokojnie przeliczylam koszt zakupu samochodu, amortyzacja, podatek drogowy, paliwo, ubezpieczenie same koszty stałe przewyższają zakup biletu tygodniowego + koszty taxi. Lubimy wycieczki i tu mnie zabolało ze nie będę mogła syna wziąć gdzieś dalej i tu jego tata przejął pałeczkę zabiera go w góry, mieszkamy nad morzem więc ja z młodym autobusem na plażę mam 40minut, miasto duże pełne atrakcji typu parki trampolin, muzea baseny. Dalsze wycieczki robimy sobie też pociągami. Nie miaszkam w PL i tu utrzymanie samochodu jest stosunkowo do innych aspektów zycia okrutnie drogie. Da się żyć bez samochodu ale nie wyobrażam sobie zycia bez samochodu w małej miejscowości. Brak prawa jazdy to nie koniec swiata tylko trzeba sobie zycie ułożyć majac to na uwadze. Strasznie mi przykro ze masz taki problem bo doskonale wiem co czujesz.

Co do hasła ze brak prawka to upośledzenie, ograniczenie na pewno ale dobrze by było gdyby ludzie tylko takie mieli smile  to jest ludzkie nie jesteśmy robotami i każdy ma inny problem.

20

Odp: On nie chce ślubu bo... Nie mam prawa jazdy.

To jest najglupsza rzecz jaka w zyciu slyszalam. Co to za argument? Znajdz kogos kto Cie kocha.

'Żadne drzewo nie wzrośnie do nieba,jeśli jego korzenie nie sięgają do piekła.'
Odp: On nie chce ślubu bo... Nie mam prawa jazdy.

Posiadając prawo jazdy, nie czuję się lepsza od kogoś, kto go nie ma. Nie uważam też, że nie jest to rzecz, która przechyla szalę na moją korzyść w oczach mojego faceta. To, że je mam, zależało tylko i wyłącznie ode mnie, nikt mnie do tego nie zmuszał i nie widzę powodów, by miało to decydować o moim zamążpójściu. To jest naprawdę kuriozum.

Facet szuka wymówki, by się nie żenić. Znalazł najgłupszą z możliwych.

22

Odp: On nie chce ślubu bo... Nie mam prawa jazdy.
Pokręcona Owieczka napisał/a:

Posiadając prawo jazdy, nie czuję się lepsza od kogoś, kto go nie ma. Nie uważam też, że nie jest to rzecz, która przechyla szalę na moją korzyść w oczach mojego faceta. To, że je mam, zależało tylko i wyłącznie ode mnie, nikt mnie do tego nie zmuszał i nie widzę powodów, by miało to decydować o moim zamążpójściu. To jest naprawdę kuriozum.

Facet szuka wymówki, by się nie żenić. Znalazł najgłupszą z możliwych.

To nie chodzi o bycie lepszym czy gorszym każdy sobie sam stawia poprzeczki ale jest to jakaś umiejętność, która sprawia że masz większe możliwości od tych którzy tego nie mają a także że jesteś hmm... bardziej przydatna? Brzmi strasznie ale nie wiem jak to inaczej ująć.

Ludzie sobie na prawdę różnie wybierają partnerów, jeden odpadnie bo nie umie gotować, drugi bo ma za niskie wykształcenie a trzeci bo ma słabą pracę i brak ambicji na inną. Ilu moich kumpli sobie wybierało dziewczyny według tego czy umieją jeździć na desce czy nartach to nawet teraz nie zliczę lol lol

Odp: On nie chce ślubu bo... Nie mam prawa jazdy.

Straszne nie ma prawajazdy big_smile Serio laski? jak nie ma prawajazdy ... jezu co sie stało zmiłością ? big_smile Nie nie pokocham Cie ... znaczy dałabym ci szanse jakby Polskie Państwo uznało że jestes w stanie prowadzić pojazdy mechaniczne na drogach publicznych big_smile To juz nie kabaret ... to stundup big_smile

Odp: On nie chce ślubu bo... Nie mam prawa jazdy.
krolowachlodu87 napisał/a:
Pokręcona Owieczka napisał/a:

Posiadając prawo jazdy, nie czuję się lepsza od kogoś, kto go nie ma. Nie uważam też, że nie jest to rzecz, która przechyla szalę na moją korzyść w oczach mojego faceta. To, że je mam, zależało tylko i wyłącznie ode mnie, nikt mnie do tego nie zmuszał i nie widzę powodów, by miało to decydować o moim zamążpójściu. To jest naprawdę kuriozum.

Facet szuka wymówki, by się nie żenić. Znalazł najgłupszą z możliwych.

To nie chodzi o bycie lepszym czy gorszym każdy sobie sam stawia poprzeczki ale jest to jakaś umiejętność, która sprawia że masz większe możliwości od tych którzy tego nie mają a także że jesteś hmm... bardziej przydatna? Brzmi strasznie ale nie wiem jak to inaczej ująć.

Ale przydatna dla kogo? wink To moja umiejętność i nie mam zamiaru komuś robić dobrze z tego powodu big_smile Nie byłoby dla mnie problemu poruszając się komunikacją miejską, rowerem czy na piechotę.  Ktoś wcześniej wspominał, że to jest rodzaj niepełnosprawności, a wg mnie to tylko wygoda.

krolowachlodu87 napisał/a:

Ludzie sobie na prawdę różnie wybierają partnerów, jeden odpadnie bo nie umie gotować, drugi bo ma za niskie wykształcenie a trzeci bo ma słabą pracę i brak ambicji na inną. Ilu moich kumpli sobie wybierało dziewczyny według tego czy umieją jeździć na desce czy nartach to nawet teraz nie zliczę lol lol

No o gustach się nie dyskutuje wink , ale Partner Autorki, mógł ją o tym poinformować na samym początku.

25

Odp: On nie chce ślubu bo... Nie mam prawa jazdy.
Pokręcona Owieczka napisał/a:
krolowachlodu87 napisał/a:
Pokręcona Owieczka napisał/a:

Posiadając prawo jazdy, nie czuję się lepsza od kogoś, kto go nie ma. Nie uważam też, że nie jest to rzecz, która przechyla szalę na moją korzyść w oczach mojego faceta. To, że je mam, zależało tylko i wyłącznie ode mnie, nikt mnie do tego nie zmuszał i nie widzę powodów, by miało to decydować o moim zamążpójściu. To jest naprawdę kuriozum.

Facet szuka wymówki, by się nie żenić. Znalazł najgłupszą z możliwych.

To nie chodzi o bycie lepszym czy gorszym każdy sobie sam stawia poprzeczki ale jest to jakaś umiejętność, która sprawia że masz większe możliwości od tych którzy tego nie mają a także że jesteś hmm... bardziej przydatna? Brzmi strasznie ale nie wiem jak to inaczej ująć.

Ale przydatna dla kogo? wink To moja umiejętność i nie mam zamiaru komuś robić dobrze z tego powodu big_smile Nie byłoby dla mnie problemu poruszając się komunikacją miejską, rowerem czy na piechotę.  Ktoś wcześniej wspominał, że to jest rodzaj niepełnosprawności, a wg mnie to tylko wygoda.

krolowachlodu87 napisał/a:

Ludzie sobie na prawdę różnie wybierają partnerów, jeden odpadnie bo nie umie gotować, drugi bo ma za niskie wykształcenie a trzeci bo ma słabą pracę i brak ambicji na inną. Ilu moich kumpli sobie wybierało dziewczyny według tego czy umieją jeździć na desce czy nartach to nawet teraz nie zliczę lol lol

No o gustach się nie dyskutuje wink , ale Partner Autorki, mógł ją o tym poinformować na samym początku.

No ale jak złamię nogę i nie będę mogła prowadzić to wiem że na partnerze mogę polegać smile

Tutaj wychodzi błąd, który widzę bardzo często - ja go/ją zmienię albo on/ona się zmieni big_smile

26

Odp: On nie chce ślubu bo... Nie mam prawa jazdy.
niedojrzalychlopczyk napisał/a:

Straszne nie ma prawajazdy big_smile Serio laski? jak nie ma prawajazdy ... jezu co sie stało zmiłością ? big_smile Nie nie pokocham Cie ... znaczy dałabym ci szanse jakby Polskie Państwo uznało że jestes w stanie prowadzić pojazdy mechaniczne na drogach publicznych big_smile To juz nie kabaret ... to stundup big_smile


Chłopczyku, ale tutaj to ON stawia takie wymaganie smile
Serio, faceci?

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

27 Ostatnio edytowany przez jjbp (2019-10-11 16:44:37)

Odp: On nie chce ślubu bo... Nie mam prawa jazdy.

Do wszystkich którzy mówią że facet ma prawo mieć wymagania co do kobiety jakie chce - okej, prawda ale nie zauważył nikt ze jemu nie przeszkadza brak prawa jazdy do bycia z nią w związku a jedynie do zawarcia małżeństwa? Jakoś ten temat wyskoczył nie dlatego że to jego kryterium przy wyborze kobiety a dopiero gdy pojawiła się perspektywa małżeństwa. Trochę obala to ten argument więc podejrzewam że to zwykła wymówka żeby się nie hajtać. A do tego wymówka ma taki poziom że obraża inteligencję autorki....

28

Odp: On nie chce ślubu bo... Nie mam prawa jazdy.

Gdybym ja usłyszała taki argument, byłoby mi po prostu bezbrzeżnie przykro. To tak, jakbyś Ty go zdyskwalifikowała, bo ma prawo jazdy na samochód osobowy, a nie ma np. na motocykl lub TiRa. Lub miałby na samochód osobowy i TIRa, ale nie miałby uprawnień do latania śmigłowcem.

Przecież to są chore, głupie, krzywdzące, nie mające NIC wspólnego z miłością argumenty.

Jak taki facet potraktuje Cię, gdy stracisz pracę, zachorujesz, zrobisz się starsza?

Poszukaj kogoś, kto Cię pokocha.

29 Ostatnio edytowany przez LovelyMe (2019-10-11 17:05:33)

Odp: On nie chce ślubu bo... Nie mam prawa jazdy.

Dziękuję wszystkim za opinie ! smile

Odpowiadając jeszcze na kilka pytań dotyczących postu:
1. Mieszkamy w dużym wojewódzkim mieście i do takiego też mielibyśmy się wyprowadzić.
2. Jestem bardzo mobilna w takim sensie że sama lubię sobie dojechać gdzieś komunikacją miejską i nie proszę o to partnera - to wręcz on naciska że mnie gdzieś dostarczy lub przywiezie... O ironio..
3. On często o dziwo mówi o ślubie... Typu "u nas na weselu będzie tak i tak"...

Trudno mi powiedzieć o co tak na prawdę w tym wszystkim chodzi, skoro miałoby to być wymówka to po co te gadanie o weselu.. A na drugie być może to gadanie żeby zamydlić mi oczy a w rzeczywistości rozstanie jest coraz bliżej.

30

Odp: On nie chce ślubu bo... Nie mam prawa jazdy.

A jak on wgl uzasadnił ten warunek że bez prawka ślubu nie będzie?

31

Odp: On nie chce ślubu bo... Nie mam prawa jazdy.
M@r napisał/a:

Niekoniecznie z d.py. Znam małżeństwo, które zrezygnowało z budowy domu bo żona nie miała prawka. Osobiście uważam, że w 2019r brak prawa jazdy to pewien rodzaj niepełnosprawności, szczególnie gdy mieszka się w rejonach bez publicznej komunikacji.

Ja powiedziałam facetowi wprost - nie mam, bo po drodze miałam X przeszkód, w tym źle złożoną rękę i częściowy brak czucia. Nie skreślił mnie, choć potem trochę namawiał, no bo jak np. pojadę z przyszłym dzieckiem, mamą, czy babcią do lekarza, gdy go nie będzie na miejscu. Teraz chcemy razem coś z tym zrobić, ale ciągle brak czasu i zdrowia.
No cholera... Niepełnosprawna jestem, tak jak mi wywróżył kiedyś ordynator w szpitalu. Tyle tylko, że nie miał racji.

32

Odp: On nie chce ślubu bo... Nie mam prawa jazdy.
SanTi napisał/a:
M@r napisał/a:

Niekoniecznie z d.py. Znam małżeństwo, które zrezygnowało z budowy domu bo żona nie miała prawka. Osobiście uważam, że w 2019r brak prawa jazdy to pewien rodzaj niepełnosprawności, szczególnie gdy mieszka się w rejonach bez publicznej komunikacji.

Ja powiedziałam facetowi wprost - nie mam, bo po drodze miałam X przeszkód, w tym źle złożoną rękę i częściowy brak czucia. Nie skreślił mnie, choć potem trochę namawiał, no bo jak np. pojadę z przyszłym dzieckiem, mamą, czy babcią do lekarza, gdy go nie będzie na miejscu. Teraz chcemy razem coś z tym zrobić, ale ciągle brak czasu i zdrowia.
No cholera... Niepełnosprawna jestem, tak jak mi wywróżył kiedyś ordynator w szpitalu. Tyle tylko, że nie miał racji.

Zostałem chyba źle zrozumiany. Pisałem w kontekście braku dostępu do komunikacji publicznej. Podam inny przykład aby oddać sens tej "niepełnosprawności".
To jest jak brak lodówki czy telefonu. Da się bez tego żyć ale po co?

33

Odp: On nie chce ślubu bo... Nie mam prawa jazdy.

Jeżeli nie macie innych problemów w związku,  to uważam,że facet chciał Ciebie zmobilizować do zrobienia tego prawka.Wie,  że zależy Ci na ślubie to wystrzelił z tym prawkiem. Porozmawiaj z nim, powiedz, że odbierasz to jako szantaż i źle sie z tym czujesz.

34

Odp: On nie chce ślubu bo... Nie mam prawa jazdy.
niepodobna napisał/a:

Wiesz co, autorko? Mi się zdaje, że on nie chce tego ślubu i szuka pretekstów.?

Taka sama była moja pierwsza myśl.

Zupełnie debilna wymówka. Ale chyba dzięki temu masz dosć jasną sytuację - facet wykorzysta każdy pretekst byle się z Tobą nie żenić. big_smile

35

Odp: On nie chce ślubu bo... Nie mam prawa jazdy.
M@r napisał/a:

Niekoniecznie z d.py. Znam małżeństwo, które zrezygnowało z budowy domu bo żona nie miała prawka. Osobiście uważam, że w 2019r brak prawa jazdy to pewien rodzaj niepełnosprawności, szczególnie gdy mieszka się w rejonach bez publicznej komunikacji.

To akurat ma jakieś uzasadnienie. Może zrezygnowali z budowy domu tam skąd nie ma komunikacji i dojazdy byłyby utrudnione, ale w przypadku autorki to tak jakby  nie będzie ślubu, bo nie można dostać czerwonej farby w sklepie na ten moment--to wymówka a nie poważny powód.

36

Odp: On nie chce ślubu bo... Nie mam prawa jazdy.

Jeżeli wasze życie da się spokojnie i bez poświeceń extra partnera zorrganizować bez Twojego prawa jazdy, to "ultimatum" można traktować jako próbę wepchnięcia autorki  w ramki pt moja idealna żona.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

37 Ostatnio edytowany przez M@r (2019-10-12 13:06:19)

Odp: On nie chce ślubu bo... Nie mam prawa jazdy.
SM napisał/a:
M@r napisał/a:

Niekoniecznie z d.py. Znam małżeństwo, które zrezygnowało z budowy domu bo żona nie miała prawka. Osobiście uważam, że w 2019r brak prawa jazdy to pewien rodzaj niepełnosprawności, szczególnie gdy mieszka się w rejonach bez publicznej komunikacji.

To akurat ma jakieś uzasadnienie. Może zrezygnowali z budowy domu tam skąd nie ma komunikacji i dojazdy byłyby utrudnione, ale w przypadku autorki to tak jakby  nie będzie ślubu, bo nie można dostać czerwonej farby w sklepie na ten moment--to wymówka a nie poważny powód.

Chodziło o to, że gdy on nie mógłby podjechać na budowę np wpuścić fachowca, dowieźć worek cementu czy pudełko płytek to na nią nie mógł liczyć. I odwrotnie. Gdy on musiałby podjechać na budowę to nie miałby kto odebrać dzieci itp. Z tego co pamiętam to mówił że po prostu nie mógł na nią liczyć gdy jej potrzebował w tych sprawach i de facto wszystko spoczywało na nim.

38 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-10-12 14:40:56)

Odp: On nie chce ślubu bo... Nie mam prawa jazdy.
M@r napisał/a:
SM napisał/a:
M@r napisał/a:

Niekoniecznie z d.py. Znam małżeństwo, które zrezygnowało z budowy domu bo żona nie miała prawka. Osobiście uważam, że w 2019r brak prawa jazdy to pewien rodzaj niepełnosprawności, szczególnie gdy mieszka się w rejonach bez publicznej komunikacji.

To akurat ma jakieś uzasadnienie. Może zrezygnowali z budowy domu tam skąd nie ma komunikacji i dojazdy byłyby utrudnione, ale w przypadku autorki to tak jakby  nie będzie ślubu, bo nie można dostać czerwonej farby w sklepie na ten moment--to wymówka a nie poważny powód.

Chodziło o to, że gdy on nie mógłby podjechać na budowę np wpuścić fachowca, dowieźć worek cementu czy pudełko płytek to na nią nie mógł liczyć. I odwrotnie. Gdy on musiałby podjechać na budowę to nie miałby kto odebrać dzieci itp. Z tego co pamiętam to mówił że po prostu nie mógł na nią liczyć gdy jej potrzebował w tych sprawach i de facto wszystko spoczywało na nim.

Mogła i mieć to prawo jazdy  przy budowie nie można byłoby na nią liczyć. Kobiety nie są dzwigania cementu.
To kwestia organizacji.
przedszkole w miejscu gdzie dojechać da się tylko autem to zły pomysł.
ale dobra wymówka, jak ktoś budować domu nie chce tylko po co na żonę zwalać. Gdyby chcieli OBOJE to by budowali.
ale może życie Twojego kumpla tak wygląda, że nie może w kapciach usiąść po pracy, bo za drivera robi.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

39

Odp: On nie chce ślubu bo... Nie mam prawa jazdy.

można wszystko organizować pod komunikację miejską i trzymać się całe życie tylko miasta ale po co... skoro można się hajtnąć z taką co ma prawko ?:D Ja uważam że najprostsze rozwiązania są najlepsze

40 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-10-12 14:44:03)

Odp: On nie chce ślubu bo... Nie mam prawa jazdy.
krolowachlodu87 napisał/a:

można wszystko organizować pod komunikację miejską i trzymać się całe życie tylko miasta ale po co... skoro można się hajtnąć z taką co ma prawko ?:D Ja uważam że najprostsze rozwiązania są najlepsze

a niech się hajtnie i z Kubicą, skoro to główne kryterium. smile Poza tym napisała Dużę Miasto smile  nie wioska.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

41

Odp: On nie chce ślubu bo... Nie mam prawa jazdy.
Ela210 napisał/a:

Kobiety nie są dzwigania cementu.
To kwestia organizacji.
przedszkole w miejscu gdzie dojechać da się tylko autem to zły pomysł.
ale dobra wymówka, jak ktoś budować domu nie chce tylko po co na żonę zwalać. Gdyby chcieli OBOJE to by budowali.
ale może życie Twojego kumpla tak wygląda, że nie może w kapciach usiąść po pracy, bo za drivera robi.

To może nam tutaj wyjaśnisz od czego lub do czego kobiety są? Idę po popcorn...

42

Odp: On nie chce ślubu bo... Nie mam prawa jazdy.
M@r napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Kobiety nie są dzwigania cementu.
To kwestia organizacji.
przedszkole w miejscu gdzie dojechać da się tylko autem to zły pomysł.
ale dobra wymówka, jak ktoś budować domu nie chce tylko po co na żonę zwalać. Gdyby chcieli OBOJE to by budowali.
ale może życie Twojego kumpla tak wygląda, że nie może w kapciach usiąść po pracy, bo za drivera robi.

To może nam tutaj wyjaśnisz od czego lub do czego kobiety są? Idę po popcorn...

Leć po kopkorn i zapodaj do czego służą kobiety. Chętnie posłucham big_smile

43

Odp: On nie chce ślubu bo... Nie mam prawa jazdy.
M@r napisał/a:
SM napisał/a:
M@r napisał/a:

Niekoniecznie z d.py. Znam małżeństwo, które zrezygnowało z budowy domu bo żona nie miała prawka. Osobiście uważam, że w 2019r brak prawa jazdy to pewien rodzaj niepełnosprawności, szczególnie gdy mieszka się w rejonach bez publicznej komunikacji.

To akurat ma jakieś uzasadnienie. Może zrezygnowali z budowy domu tam skąd nie ma komunikacji i dojazdy byłyby utrudnione, ale w przypadku autorki to tak jakby  nie będzie ślubu, bo nie można dostać czerwonej farby w sklepie na ten moment--to wymówka a nie poważny powód.

Chodziło o to, że gdy on nie mógłby podjechać na budowę np wpuścić fachowca, dowieźć worek cementu czy pudełko płytek to na nią nie mógł liczyć. I odwrotnie. Gdy on musiałby podjechać na budowę to nie miałby kto odebrać dzieci itp. Z tego co pamiętam to mówił że po prostu nie mógł na nią liczyć gdy jej potrzebował w tych sprawach i de facto wszystko spoczywało na nim.

Ja to jestem dziwna, ale ile razy fachowcy coś robili przy budowie domu moich rodziców to mieli klucz, wpuszczali się sami, potem klucz oddawali na koniec pracy. Po cement jeździli sami, bo niby z jakiej paki ktoś ma po to im jechać. potem tylko dawali rachunek. Płytki się wybierało w sklepie i sklep przywoził, a jak było mało to fachowcy też byli w stanie podjechać i kupić dokładnie takie same. Plus, oni wiedzieli ile ich potrzebują.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

44 Ostatnio edytowany przez M@r (2019-10-12 15:44:05)

Odp: On nie chce ślubu bo... Nie mam prawa jazdy.

Nie uważam byś była dziwna bo całkiem sensownie się wypowiadasz. Jednak budowa domu rodziców z perspektywy dziecka wygląda zupełnie inaczej niż rodziców. Wybacz ale nie przekonasz mnie do tego że nie trzeba"być" tam. Ze samo się zrobi. No chyba że ma się mnóstwo kasy i inni robią to za ciebie.
Z relacji tych znajomych, do czego ona również się przyznała wynikało że wszystko musiało być na jego głowie i nie mógł liczyć na nią gdy będzie to konieczne. Więc poszli na skróty i kupili gotowy. Dodam że między nimi wszystko gra. Przywołałem ten przykład aby zwrócić uwagę na to, że czasem takie prozaiczne rzeczy mogą mieć wpływ na ocenę człowieka w perspektywie życiowych planów. Choćby z wygody, która w obecnych czasach nabiera większego znaczenia aniżeli bywało to przed laty.

45

Odp: On nie chce ślubu bo... Nie mam prawa jazdy.
M@r napisał/a:

Nie uważam byś była dziwna bo całkiem sensownie się wypowiadasz. Jednak budowa domu rodziców z perspektywy dziecka wygląda zupełnie inaczej niż rodziców. Wybacz ale nie przekonasz mnie do tego że nie trzeba"być" tam. Ze samo się zrobi. No chyba że ma się mnóstwo kasy i inni robią to za ciebie.
Z relacji tych znajomych, do czego ona również się przyznała wynikało że wszystko musiało być na jego głowie i nie mógł liczyć na nią gdy będzie to konieczne. Więc poszli na skróty i kupili gotowy. Dodam że między nimi wszystko gra. Przywołałem ten przykład aby zwrócić uwagę na to, że czasem takie prozaiczne rzeczy mogą mieć wpływ na ocenę człowieka w perspektywie życiowych planów. Choćby z wygody, która w obecnych czasach nabiera większego znaczenia aniżeli bywało to przed laty.

Wybacz, ale pojęcia nie masz ile lat miałam kiedy moi rodzice budowali dom.
Oboje jednocześnie pracowali, często od rana do wieczora więc fizycznie mogli tam być co najwyżej w weekendy. A moja mama samochodem nie jeździ i jakoś im to nie przeszkadzało. Na pewno nie trzeba na tej budowie być codziennie cały czas na tyle długo, żeby nie dało się dzieci odebrać z przedszkola czy ze szkoły w międzyczasie. Poza tym co z pracą zawodową? Urlop bo budowa domu? Bez przesady. Fachowcy są fachowcami bo potrafią sami pojechać do sklepu po cement i przywieźć fakturę.

U mnie w rodzinie dzieci przywoziło się ze szkoły autobusami i nikt nigdy nie płakał.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

46 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-10-12 16:29:55)

Odp: On nie chce ślubu bo... Nie mam prawa jazdy.

Kobieta przy remoncie:( 3 mieszkanie urządzam wink
Używa głowy  nie mięśni
używa telefonu i kompa
nie zawraca mężowi głowy duperelami
Zabija śmiechem majstra, który twierdzi, że żle obliczył ilość cementu i ona ma jechać.
Korzysta z dostaw na miejsce i samochodu majstra, jak jest konieczność by coś zobaczyć na miejscu
Wie czego chce.
Dzieci daje do pobliskiego przedszkola i ma opiekunkę

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

47

Odp: On nie chce ślubu bo... Nie mam prawa jazdy.
Ela210 napisał/a:

Kobieta przy remoncie:( 3 mieszkanie urządzam wink
Używa głowy  nie mięśni
używa telefonu i kompa
nie zawraca mężowi głowy duperelami
Zabija śmiechem majstra, który twierdzi, że żle obliczył ilość cementu i ona ma jechać.
Korzysta z dostaw na miejsce i samochodu majstra, jak jest konieczność by coś zobaczyć na miejscu
Wie czego chce.
Dzieci daje do pobliskiego przedszkola i ma opiekunkę

No właśnie. W samo sedno. Czy w takim razie facet autorki jest naprawdę takim dupkiem, że chce mieć przy boku taka np kobietę? Która potrafi się sama zorganizować i choćby zrobić prawko?
Wydaje mi się że ma takie prawo. Tak samo na odwrót. I nie oceniałbym tego aż tak definitywnie i surowo. Po prostu ludzie chcą sobie ułożyć życie w ich guście dobierając sobie partnera wg ich upodobania. A brak prawa jazdy może być kluczowe lub jest też zwykłą wymówką. Co jest między nimi to tylko oni wiedzą.

48

Odp: On nie chce ślubu bo... Nie mam prawa jazdy.

Rzeczywiście masz rację, że każdy moze mieć prawo do tego by być z kimś kto mu odpowiada smile szkoda tylko, że niektórzy dochodzą do pewnych wniosków dopiero gdy stoją przed jakąś poważną decyzją w życiu (w tym wypadku ślub).. niestety w tym wypadku wydaje mi się, że on po prostu robi ze mnie debila i w taki sposób nie chce się poważnie wiązać smile przykre ale niestety chyba taka jest prawda..

49

Odp: On nie chce ślubu bo... Nie mam prawa jazdy.
LovelyMe napisał/a:

W przeciągu najbliższych dwóch lat będziemy zmuszeni się wyprowadzić poza miejsce w którym mieszkamy (sprawy zawodowe jego). Z tego powodu od dawna jasno mówiłam, że jeśli mam opuścić swoje rodzinne miasto i co za tym idzie rodzinę (setki kilometrów dalej) to chce mieć jakiś punkt zaczepienia że ma to sens - po prostu chce żebyśmy byli małżeństwem. Nie naciskałam, po prostu zakomunikowałam dużo lat wstecz. Termin wyjazdu się zbliża a do dzisiaj nic się nie zadziało. On twierdzi że to przez to że NIE MAM PRAWA JAZDY!..
Jestem wryta.. bo na prawdę jestem osobą która studiuje, pracuje, zajmuje się domem.. a on twierdzi że to przez mój brak prawka.. no szlak.. Problem polega na tym, że prawko jest nie dla mnie, podchodzę do tego po długiej przerwie i czuję się bardzo źle za kierownicą.. Co zrobić w takiej sytuacji ? Bo coraz częściej myślę że lepiej się rozstać i mieć spokój ducha ale na prawdę kocham go bardzo ...

Ty go kochasz bardzo, jednak on ciebie mniej przez brak prawka.
Naprawdę wierzysz w to, że zechciałby się z tobą ożenić, gdybyś zrobiła ten papier?

50

Odp: On nie chce ślubu bo... Nie mam prawa jazdy.
M@r napisał/a:
SanTi napisał/a:
M@r napisał/a:

Niekoniecznie z d.py. Znam małżeństwo, które zrezygnowało z budowy domu bo żona nie miała prawka. Osobiście uważam, że w 2019r brak prawa jazdy to pewien rodzaj niepełnosprawności, szczególnie gdy mieszka się w rejonach bez publicznej komunikacji.

Ja powiedziałam facetowi wprost - nie mam, bo po drodze miałam X przeszkód, w tym źle złożoną rękę i częściowy brak czucia. Nie skreślił mnie, choć potem trochę namawiał, no bo jak np. pojadę z przyszłym dzieckiem, mamą, czy babcią do lekarza, gdy go nie będzie na miejscu. Teraz chcemy razem coś z tym zrobić, ale ciągle brak czasu i zdrowia.
No cholera... Niepełnosprawna jestem, tak jak mi wywróżył kiedyś ordynator w szpitalu. Tyle tylko, że nie miał racji.

Zostałem chyba źle zrozumiany. Pisałem w kontekście braku dostępu do komunikacji publicznej. Podam inny przykład aby oddać sens tej "niepełnosprawności".
To jest jak brak lodówki czy telefonu. Da się bez tego żyć ale po co?

Przeżywałam brak lodówki, albo zepsuty telefon. Człowiek poradzi sobie w każdych warunkach. Bez prawka też. Spaliśmy z mężem prawie na podłodze przy wyprowadzce z innego kraju. W domu do dziś nie mamy wszystkich szaf, a się mieścimy. Mi to wygląda tylko i wyłącznie na pretekst przed trwałym wiązaniem się "tu i teraz", choć to wcale nie oznacza, że ich związek nie jest udany... Wątpliwości budzi raczej to, że nie przegadali swoich odczuć ze sobą...

Posty [ 50 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » On nie chce ślubu bo... Nie mam prawa jazdy.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018