Cześć wszystkim.
Jestem młodą osobą mam 20-pare lat. Jestem w związku z facetem który jest po 30.
Zacznę od tego że Znamy się od ponad 2 lat. Ok 1 rok to samo pisanie, nawet się nie widzieliśmy.
Na początku wiecie szał, zawirowania, zakochanie.
Po 2 miesiącach spotykania zauważył że bardzo angażuje się w to żeby stworzyć z nim piękny związek i powiedział mi coś co zwalilo mnie z nóg i generalnie załamało.
Miał żonę i ma dziecko (8lat). Rozeszli się i rozwiedli bo to ona stosowała przemoc i fizyczna i psychiczną. (wiem to też od znajomych i rodziny)
Ja jako, że byłam i jestem szalenczo zakochana zaakceptowalam to wszystko. Szczęśliwi trwalismy w związku coś ok. roku. Zaczęliśmy planowac nasze życie, zaczęliśmy starać się o własne dziecko, planowaliśmy budowę domu, ślub.
Po tym czasie powiedział mi, że ma z nią jeszcze jedno dziecko. (4l) (kolejny raz nie powiedział mi prawdy od początku ). Jestem załamana. Od kilku dni chodzę i płacze. Nie śpię po nocach bo to nie daje mi spokoju. Chociaż wiem, że nasza miłość jest bardzo silna i przetrwa wszystko. Może usłyszę jakieś słówko wsparcia?
Mam też kilka myśli związanych z przyszłością.
Nie jestem materialistką, ale boję się o naszą przyszłość.
Płaci duże alimenty ok akcpetuje, spłaca kredyt za mieszkanie w którym mieszka jego była i dzieci ok akceptuję. Pomaga jeśli coś potrzeba dzieciom ok w porządku. Ale co jeśli my też będziemy mieli dzieci i wydatki?
Co jeśli za kilka lat dzieci upomna się o jakikolwiek majątek, spadek?
Jak to jest. Jeśli ja jestem z nim w związku małżeńskim, mamy wspólne dzieci, mamy wspólna firmę, mamy wszystko wspólne. To czy jego dzieci mają prawo żądać czegoś czego MY oboje ciężko się dorobilismy? Wiem, że to może wydawać się głupie ale bardzo mnie to nurtuje. Pomożecie? Dziękuję