Hej!
Nie wiem czy był już taki lub podobny temat, jeśli tak, przekierujcie mnie. Chciałabym zadawać Wam ogólne pytanie dotyczące Waszych marnych doświadczeń i próby pozytywnego spojrzenia w przyszłość pomimo tego.
Jestem po związku, w którym doszło do zdrady, było dużo krytyki i krzywdzących słów w moją stronę, w pełni nie zasłużonych, czuję się czasem bezsilna na to na ilu nieporozumieniach zbudowane było to rozstanie, oraz na jakiej niewyrozumialosci drugiej strony. Próba rozmowy, spokojnego tłumaczenia była często jak rozmowa ze ścianą - przykład: lubie jeść truskawki bo są zdrowe. On się z tym nie zgadza i twierdzi że nie, ja jem truskawki bo są czerwone. Ja mówię jak jest, a on dalej swoje jakbym Walila głową w mur. Tak się nie da rozmawiać. Do tego dużo kłamstw. Nie będę wydawać się w szczegóły, w każdym razie chcę o tym zapomnieć, i chciałabym pomimo wszystkich tych nieciekawych doświadczeniach z głową podniesiona do góry ruszyć dalej.
I tu moje pytanie: jak radzicie sobie po tego typu doświadczeniach gdzie byliscie krytykowani, gdzie rozmowa była niezmiernie trudna, gdzie były zdrady, gdzie druga osoba z Was kpila. Jak iść dalej, jak uwierzyć w siebie? Jak cieszyć sie życiem, czerpac z. Niego radość pomimo tych wszystkich przykrości które nas spotkały?
Dajcie znać jak było w Waszym przypadku, może ktoś z Was ma jakas pokrzepiajaca historie do podzielenia się