Witam Wszystkich, trafiłem na to forum bo chciałem się poradzić, głównie kobiet. Postaram się po krótce opisać moją sytuację. Mam 30 lat, byłem z dziewczyną 3 lata, 4 miesiące byliśmy zaręczeni. Ona ma 26 lat, bardzo atrakcyjna dziewczyna. W związku było super, dogadywaliśmy się świetnie choć czasami trafiały się mniejsze kłótnie, ale to nic znaczącego. Oboje dążyliśmy się szacunkiem i miłością, w łóżku też było świetnie. Były plany wspólnego zamieszkania w najbliższym czasie oraz zaczynaliśmy organizować wesele. Pół roku temu zaczęła nowa pracę jako lekarka w szpitalu i zauważyłem, że zafascynowała się pracą, nowymi kolegami i koleżankami, brała mnóstwo dyżurów przez co widywaliśmy się rzadziej, często była zmęczona przez co trochę się oddaliliśmy od siebie. Ja jednak starałem się to zrekompensować bardziej skrupulatnie planując nasz wspólny czas organizując wycieczki, wyjścia itp. Jednak nagle z zaskoczenia pewnego dnia ona przyjeżdża do mnie, oddaje mi pierścionek mówiąc, że mnie kocha, ale nie chce już ze mną być bo jest za młoda, a ten związek zrobił się dla niej zbyt poważny. Za parę dni próbowałem z nią porozmawiać, ale usłyszałem, że wszystko zakończone. Byłem w szoku, trudno dochodziłem do siebie, przez półtora miesiąca nie kontaktowałem się z nią, ani ona ze mną. Stwierdziłem, że może zatęskni choć znając ją wiedziałem, że to mało prawdopodobne i obmyślałem plan działania, aż nagle pewnego dnia pisze mi, że przyjedzie po swoje rzeczy. Nie wiedziałem czego się spodziewać po tej wizycie. Przyjechała i zachowywała się jakby nic się nie stało, weszła do mnie jak zwykle, jak do siebie. Pytała co słychać, co u znajomych, jednak na moje pytanie o tą sytuację odpowiedziała: "nie przyszłam o tym rozmawiać", posiedziała z niecałą godzinę i na wyjściu rzuciła zdaniem: "masz przecież mój numer to możemy ze sobą pisać i rozmawiać, a pewnie jeszcze nie raz się zobaczymy". Trochę ogłupiałam po tej wizycie, bo nie wiedziałem co jej w głowie siedzi.
Ja mam taki charakter, że nigdy łatwo się nie poddaje i zawsze walczę do końca nawet jak szanse są znikome. Dzięki takiemu podejściu w życiu udało mi się osiągnąć kilka sukcesów i tak samo teraz chcę walczyć o tą miłość, bo czuje i zawsze czułem, że to kobieta mojego życia. Często słyszę od znajomych, żeby odpuścić, dać sobie spokój, że powinienem mieć honor i zapomnieć. Jednak to nie dal mnie, nie wstydzę się swoich uczuć, dla mnie zabieganie o kobietę (lecz z klasą a nie z pozycji desperata) to nie wstyd ani ujma na honorze, a mężczyzna z uporem starający o kobietę, mimo przeciwności losu nie staje się mniej męski i choć wiem, że na tą chwile powrót jest mało prawdopodobny to uzbrajam się w cierpliwość, kreatywność i chce zawalczyć o to by na nowo rozpalić w niej to co było kiedyś.
Poczyniłem już małe kroczki w tym kierunku, a mianowicie parę dni po jej wizycie pojechałem do niej pod pretekstem odebrania moich rzeczy od niej. Wpuściła mnie, pogadaliśmy 5 minut i wyszedłem. Kolejnego dnia znów pojechałem do niej jednak bez zapowiedzi wraz z jej ulubionymi czekoladkami. Bałem się jak zareaguję. Wpuściła mnie, na widok czekoladek uśmiechnęła się, zaproponowała żebym zjadł z nią obiad bo akurat była w trakcie jedzenia. Poprosiłem tylko o herbatę i tak przegadaliśmy ponad godzinę jak zwykle, jak kiedyś o pierdołach. W trakcie rozmowy powiedziała: "żebym teraz na nic nie liczył, bo ona zdania nie zmieni" choć w ogóle nie poruszałem tego tematu, przy końcu powiedziała również, że jej brat ma jej zrobić remont jednego pokoju i żebym przyszedł sobie zobaczyć kiedyś nową aranżację. Wiem, że na tą chwilę nikogo nie ma i od niej samej i od jej rodzeństwa. Zastanawia mnie tylko dlaczego przy rozstaniu powiedziała, że mam się już z nią nigdy nie kontaktować, a po dwóch miesiącach utrzymuje ze mną kontakt i zaprasza mnie do siebie, jednocześnie zaznaczając żeby na nic nie liczyć. Może Wy mi podpowiecie z damskiego punktu widzenia o co chodzi?
Ja znam ją bardzo dobrze i wiem, że urwanie z mojej strony kontaktu z nią tylko na zawsze pogrzebie moje szanse i jedyną nadzieję upatruję w tym by delikatnie i małymi kroczkami zbliżyć się do niej ponownie. Wiem, że lubi romantyczne niespodzianki i jak się o nią zabiega, taki ma charakter. Może Wy mi podsuniecie jakiś pomysł jak wykonać następny krok?