Napiszcie mi jak to jest ... życie nie jest sprawiedliwe - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ZDROWIE KOBIETY » Napiszcie mi jak to jest ... życie nie jest sprawiedliwe

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 ]

Temat: Napiszcie mi jak to jest ... życie nie jest sprawiedliwe

Jak to jest, że niektóre kobiety (jak ja) mimo dbania o siebie i młodego wieku wyglądają... staro? A są takie, które nic nie muszą robić a wyglądają młodo i atrakcyjnie. To takie niesprawiedliwe...

Przykłady. Ja np całe życie jestem na diecie (mam zaburzenia odżywiania) a mimo to nie mogę schudnąć, wciąż pomimo 20-paru lat od zawsze wyglądałam i wyglądam 10 lat starzej niż w rzeczywistości. Wyglądałam potężnie (mam 176 cm wzrostu - i nie, to nie znaczy, że łatwiej być szczupłym...). Mam znajome/koleżanki, które od zawsze mają np. taką budowę ciała, taki komplet genów itp, że mogą objadać się śmieciami a wyglądają atrakcyjnie - są drobniutkie, niziutkie, mają idealne włosy, idealne figury, żadnych problemów.. po prostu idealne wszystko! A nie robią nic.. NIC ! PO PROSTU NIC! żeby ten młody wygląd podtrzymać. Mi ludzie nie raz mówili/sugerowali, że daliby mi więcej lat niż w rzeczywistości mam, że wyglądam poważniej niż na swój wiek <załamka> :'( Inne dziewczyny natomiast chwalą się, że sprzedawcy w sklepie proszą je o dowód (chciałabym mieć taki "problem" .. serio).

I od razu moje sprostowanie, żeby nie było wink wiem co piszę. Niczego sobie nie zmyśliłam. Obserwuję to całe życie, są 3 grupy osób.

1 - te które specjalnie nie dbają o siebie (nie piszę o ciuchach czy makijażu) zawsze wyglądały i wyglądają młodo, szczupło, atrakcyjnie - nieważne jaki szkodliwy tryb życia prowadzą.

2 typ - trochę nieokreślony - z reguły są to osoby raczej ładne, młodo wyglądające ale takie, które dorobiły się nadwagi i zaczęły o siebie dbać dla zdrowia/obniżenia masy ciała.

3 (czyli ja) kobiety, które od zawsze wyglądały staro, zażynają się czy na dietach, czy na siłowniach, wpadają z tego wszystkiego w zaburzenia a i tak mają te same problemy. Jestem tym sfrustrowana już serio..

Dlaczego niektórzy mają to wszystko na złotej tacy, podczas gdy inni muszą latami walczyć o dobry wygląd? Nie piszcie mi też, że "trzeba się akceptować takim jakim się jest" bo co mi po tym, skoro są ci młodziej wyglądajacy, oni mają wszystko bez wysiłku a są ci, którzy walczą.. bez skutku..

Czy przesadzam? Może.. Ale z 2 strony, postawcie się w mojej sytuacji. Gdybyście całe życie walczyli o coś, czego ciągle nie możecie mieć - każdy byłby sfrustrowany. I nawet najmniejszy drobiazg urósł by do wielkiej rangi.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Napiszcie mi jak to jest ... życie nie jest sprawiedliwe

To o czym piszesz to genetyka, a to loteria niestety...

3

Odp: Napiszcie mi jak to jest ... życie nie jest sprawiedliwe

Geny, Kochana.
Jedyne, co możesz zrobić, to zaakceptować i pokochać siebie. Inaczej całe życie będziesz nieszczęśliwa.

Regulamin naszego forum - tu dowiesz się, czego na Forum nie robimy.
Instrukcja Forum - tutaj możesz nauczyć się, jak funkcjonować na Netkobietach.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

4

Odp: Napiszcie mi jak to jest ... życie nie jest sprawiedliwe

Zawsze jest taki wybór, że równasz w górę, albo w dół. (No i trzecia najszczęśliwsza opcja - nie porównujesz się wcale, tylko akceptujesz rzeczywistość, bo szkoda nerwów z nią walczyć).

Pokazałaś przykład równania w górę. "Jakie życie jest nie fair, bo oni mają łatwiej".
A możesz zamiast tego liczyć swoje błogosławieństwa. Inni mają gorzej.

I nie mówię, że to ma Ci jakoś pomóc. Bo to nie pomaga. Nie samo mówienie, nie. Ale być może jeśli nad tym się bardziej zastanowisz, to dotrzesz do powodu, dla którego zauważasz tylko te obszary, w których Ci zabrakło, zamiast wdzięczności za to, co masz i w czym Ci łatwiej.

I to jest wybór, codzienny, żeby właśnie zamiast szukać tego, co złe, codziennie dziękować za to, co dobre. To jest decyzja, to jest wybór. I to ma szanse zmieniać Twoją rzeczywistość. Ale pod warunkiem, że włożysz w to wysiłek.

Narzekanie nie wymaga wysiłku, ale zabiera energię do czegokolwiek i nic CI nie daje, nie masz z tego zysku. Bo ani Cię nie pocieszę, ani nie wesprę, ani rzeczywistości nie zmienię. Ty możesz zmienić nastawienie.


Jakoś potrafię zrozumieć taką złość na rzeczywistość. Czasem to przynosi ulgę, jak się człowiek mentalnie wyżyje, wyrzuci z siebie te myśli, złość. Naprawdę rozumiem. Chciałabym, żeby każdy z nas miał magiczny ołówek pomysłowego Dobromira i mógł rysować sobie rzeczywistość taką, jaką sobie wymarzy.

people make mistakes
fathers mothers
people make mistakes
you are not alone

5

Odp: Napiszcie mi jak to jest ... życie nie jest sprawiedliwe

Do siłowni i ćwiczeń fizycznych bym jeszcze dodał odpowiednią suplementację : duże ilości witaminy D w otoczce żelatynowej 2000 - 4000UI na dzień + witamina K, koenzym Q10, i kilka innych specyfików. Jest trochę informacji na ten temat w sieci. Od razu efektów nie będzie ale z czasem tak.

6

Odp: Napiszcie mi jak to jest ... życie nie jest sprawiedliwe

Nie ma tak ze w zyciu jest sprawidliwie. Ja byłem/jestem chudym, niskim blondynem. A chciałem byc wysokim brunrtem. Chocbym jadł za dwoch to przytyc nie potrafie. Jestem facetem i waże 59 kg, wbijam sie wgarniak od matury a zjadam 2 x tyle co innii. Gdy ide do lekarza to piersze pytanie jakie słysze to 'czy pan ostatnio nie schudl', lekarz predzej u mnie jakąś chorobe zobaczy niz to ze jestem tak genetycznie chudy. Dodatkowo moja waga wkurza żone, czuje sie przy mnie otyła bo waży 15 kg wiecej. Chetnie bym dla niej przytył aby nie miała dyskomfortu, ale sie nie da.

7

Odp: Napiszcie mi jak to jest ... życie nie jest sprawiedliwe

A kto powiedzial ze zycie jest sprawiedliwe. Uwierz Autorko, ze ludzi spotykaja gorsze niesprawiedliwosci niz Twoj dodajacy wieku wyglad. A dlaczego jedne dzieci sa zdrowe a inne rodza sie niepelnosprawne i choruja ciezko przez cale zycie? Czemu jedne maja szczesliwe rodziny a inne egzystuja w patologii? Czemu jedna kobieta nie dba o siebie pali, pije i rodzi dzieci jedno za drugim a inna leczy sie, stara, odzywia zdrowo i nie moze doczekac sie potomstwa. I tak moznaby mnozyc te pytania i mnozyc. Pytanie co to da. Zostaje zaakceptowac rzeczywistosc i w miare mozliwosci szanowac to co sie ma.

8

Odp: Napiszcie mi jak to jest ... życie nie jest sprawiedliwe

Może skupiasz się jedynie na wadach, a nie zauważasz zalet. Jesteś wysoka więc pewnie masz długie nogi, niskie dziewczyny mogą Ci zazdrościć.
Mówisz, że wyglądasz staro, a może źle się ubierasz albo jesteś ponurakiem i to sprawia, że taki stwarzasz odbiór.

9

Odp: Napiszcie mi jak to jest ... życie nie jest sprawiedliwe
Żabka08 napisał/a:

Gdybyście całe życie walczyli o coś, czego ciągle nie możecie mieć - każdy byłby sfrustrowany. I nawet najmniejszy drobiazg urósł by do wielkiej rangi.

Ja tak mam. Jednak zrobiłam to czego nie chcesz usłyszeć... zaakceptowałam siebie big_smile . I czuje się znacznie lepiej. Nie oznacza, ze lepiej wyglądam, ale czuję się lepiej, a tym samym chodzę uśmiechnięta, radośniejsza i pewnie jestem bardziej lubiana dzięki temu, gdyż ludzie nie lubią sfrustrowanych.

Być moze w wyglądzie nie masz czegoś co inne, ale pewnie masz w innej sferze życia coś czego one nie maja. a nawet sobie z tego sprawy nie zdajesz. Życie mimo wszystko jest sprawiedliwe, tylko nie chcemy się z taką sprawiedliwością pogodzić wink .

Jeśli się smucisz, to żyjesz przeszłością.
Jeśli się boisz, to żyjesz przyszłością.
Jeśli jesteś spokojny, żyjesz teraźniejszością. Lao Tzu

10

Odp: Napiszcie mi jak to jest ... życie nie jest sprawiedliwe

A tak mi się przypomniały czasy liceum, wyrosłem wtedy do 190cm ale ważyłem 50kg. Koledzy wtedy pochodzili trochę na siłownię i mięśnie im rosły błyskawicznie, mi niekoniecznie. Byłem obiektem drwin i kpin, pająk, spider, makaron itp. ale jakoś sobie specjalnie nic z tego nie robiłem.
Minęło paręnaście lat, przejrzałem sobie zdjęcia tych kumpli na FB i NK... oj... prawie wszyscy obrośnięci tłuszczem i łysi. Wygląda jakby te mięśnie zamieniły się w sadło. Ja trochę przybrałem na masie, już mam prawidłową (88kg / 194cm) i teraz wyglądam o niebo lepiej od nich.
Jednak jest sprawiedliwość na tym świecie wink

11

Odp: Napiszcie mi jak to jest ... życie nie jest sprawiedliwe
Szkot napisał/a:

A tak mi się przypomniały czasy liceum, wyrosłem wtedy do 190cm ale ważyłem 50kg. Koledzy wtedy pochodzili trochę na siłownię i mięśnie im rosły błyskawicznie, mi niekoniecznie. Byłem obiektem drwin i kpin, pająk, spider, makaron itp. ale jakoś sobie specjalnie nic z tego nie robiłem.
Minęło paręnaście lat, przejrzałem sobie zdjęcia tych kumpli na FB i NK... oj... prawie wszyscy obrośnięci tłuszczem i łysi. Wygląda jakby te mięśnie zamieniły się w sadło. Ja trochę przybrałem na masie, już mam prawidłową (88kg / 194cm) i teraz wyglądam o niebo lepiej od nich.
Jednak jest sprawiedliwość na tym świecie wink

Ja odwrotnie, jak miałam 15 lat, może nie byłam gruba, ale taka pucka  okrągła.
Teraz mam 164 cm wzrostu i około 50 kg  (dokładnie nie wiem, moze 52 w porywach),  a koleżanki  (wiekszosc) 3 rozmiary większe ode mnie i ubolewają.

12 Ostatnio edytowany przez niepodobna (2019-06-20 15:47:07)

Odp: Napiszcie mi jak to jest ... życie nie jest sprawiedliwe

Sprawiedliwości nie ma niestety, ale możesz się skupić na tym, żeby podkreślić swoje dobre  strony, zamiast tracić całą energię na walkę z gorszymi.

Nie mówię, że nie warto np. dbać o wagę, czy w ogóle sylwetkę (tutaj, jeśli mimo diety i aktywności nie chudniesz, a tyjesz bardzo łatwo, to sprawdź czy nie masz zaburzeń hormonalnych, powodem takiego stanu często są problemy z tarczycą). Tempo starzenia się to i geny, i efekt trybu życia, jeśli geny mamy słabe to cudów nie będzie, ale niezdrowe życie, zła dieta, nałogi, brak ruchu, na pewno POGORSZĄ sprawę i zmiany, których i tak się nie uniknie, zajdą jeszcze wcześniej. Warto o tym myśleć, zamiast zatrzymywać się na złości na to, że inni mogą sobie pozwolić na pewne rzeczy i im to nie szkodzi. Tak już jest.

Zastanów się, co możesz zrobić, żeby wyglądać i czuć się lepiej z takim "wyposażeniem", jakie otrzymałaś od natury. Jakie ciuchy będą pasować do twojego typu sylwetki, wzrostu, jaki makijaż do twoich rysów, fryzura do (jak pisałaś) raczej słabych włosów, może odwiedź stylistkę? Z każdej osoby można sporo wydobyć.

Inna sprawa, że kompleksy widać, nawet kiedy nie mówi się o nich, wpływają na sposób bycia, mówienia, mowę ciała, ten ogólny wyraz, który ma ogromne znaczenie w odbiorze kogoś jako atrakcyjnego lub nie. Mężczyźni doskonale widzą, czy kobieta dobrze czuje się z sobą i kiedy się nie czuje, oni też nie odbierają jej jako atrakcyjnej. Sama uroda jest ważna, ale to nie wszystko w tej ocenie. Pewnie powiesz, że przecież nie da się siebie oszukać albo zaakceptować się na zawołanie. Jest to prawda, ale możesz pracować nad tym, żeby twoje niedoskonałości nie pochłaniały całej twojej uwagi. Prawie na pewno zmieni się wtedy twoje zachowanie. A to, jeśli nie połowa sukcesu, to gdzieś blisko...
Bo jeśli w życiu głównie "walczysz o dobry wygląd", to inne rzeczy spadają niżej i masz mniej ludziom do zaoferowania jako osoba, sama nie rozwijasz się, kręcisz w kółko.

Nie bawię się w teoretyka, przynajmniej w kwestii problemów z wagą i zaburzeniami  odżywiania, które sama przechodziłam. W bardzo młodym wieku miałam anoreksję, potem wyszłam z tego i wpadłam w drugą skrajność, brak kontroli nad jedzeniem, dorobiłam się nadwagi. Oczywiście próbowałam schudnąć, ale organizm rozregulowany tym odbijaniem się od ścian się buntował, wystarczało kilka dni jedzenia trochę więcej, żeby przytyć 3 kilo, zrzucenie tego zajmowało 2 miesiące, a kiedy się odchudzałam, to moja dieta polegała na drastycznym obcinaniu kalorii, co dalej spowalniało metabolizm, i tak się kręciło... To wszystko pomimo bycia osobą dość aktywną fizycznie, bo nigdy nie żyłam w bezruchu.

Wreszcie zabrałam się za siebie serio, ale tym razem z głową, za pomocą racjonalnej diety i treningu, nastawiłam na to, że będę chudnąć wolno i chcę to zrobić trwale, a równolegle przestawiałam sobie priorytety, co wymagało wielkiej pracy, bo "te" zaburzenia mają charakter uzależnień. Naprawdę była to ciągła mozolna robota nad utrzymaniem uwagi na czymś innym, niż wygląd, waga, dieta, ćwiczenia (choć one były, to właśnie wtedy zaczęłam ćwiczyć siłowo) - ale to jest trening jak każdy inny, mózg też trzeba ćwiczyć, żeby nas słuchał. A sylwetka niejako "robiła się" obok tego. W tym fizycznym treningu zauważałam, że im mniej się skupiam na wskazówce wagi, tym lepsze są efekty RÓWNIEŻ na wadze.

Odkąd schudłam w tamtym okresie, a było to prawie 20 lat temu, nie mam żadnych problemów z tyciem. Jakby wszystko się przestawiło, ważę 18 kilo mniej niż kiedy miałam 20 lat i teraz mogę jeść naprawdę dużo bez konsekwencji -  musiałabym przez naprawdę długi czas się objadać bez żadnego umiaru, żeby jakoś znacząco utyć, choć podobno przemiana materii z wiekiem zwalnia. Może jest tak dlatego, że ja nie jestem genetycznie zaprogramowana na nadwagę, a wcześniejsze rozregulowanie sama sobie zafundowałam przez zaburzenia odżywiania, popadanie w skrajności.
Ruszam się, bo: lubię, bo dbam o kondycję, bo poprawia mi to samopoczucie psychiczne i jeszcze z paru innych powodów; element utrzymania figury oczywiście jest, ale jako jeden z wielu... Przestałam żyć tym, czy będę grubsza, czy chudsza i paradoksalnie dopiero wtedy problem się rozwiązał. A mam swoje lata i kiedy słucham narzekających na wagę koleżanek, jest to dla mnie trochę abstrakcyjne, bo tak na co dzień, to prawie zapomniałam, że miałam kiedyś podobne trudności...

Nie wiem, czy rozumiesz, czemu o tym piszę, wydaje mi się, że jestem trochę mętna... więc: chodzi o zmianę optyki. A jednocześnie można nad sobą pracować, ale nie robić z tego kwestii życia i śmierci, tym bardziej, że dla innych jest widoczne, że tak do tego podchodzimy - i to nie wpływa dobrze na odbiór...

"[...]po raz kolejny upewniłem się w od dawna nurtującej mnie idei, iż życie składać się też może z kilku zdań. Kilka zdań może krążyć wokół ciebie przez całe życie. Od czasu do czasu będą ci je przypominali najzupełniej przypadkowi rozmówcy. Przeczytasz je w codziennej gazecie, w przypadkowo otwartej powieści. Reszta zaś - wszystko, co powiesz i usłyszysz - będą to wariacje na ich temat."

13

Odp: Napiszcie mi jak to jest ... życie nie jest sprawiedliwe
Szkot napisał/a:

A tak mi się przypomniały czasy liceum, wyrosłem wtedy do 190cm ale ważyłem 50kg. Koledzy wtedy pochodzili trochę na siłownię i mięśnie im rosły błyskawicznie, mi niekoniecznie. Byłem obiektem drwin i kpin, pająk, spider, makaron itp. ale jakoś sobie specjalnie nic z tego nie robiłem.
Minęło paręnaście lat, przejrzałem sobie zdjęcia tych kumpli na FB i NK... oj... prawie wszyscy obrośnięci tłuszczem i łysi. Wygląda jakby te mięśnie zamieniły się w sadło. Ja trochę przybrałem na masie, już mam prawidłową (88kg / 194cm) i teraz wyglądam o niebo lepiej od nich.
Jednak jest sprawiedliwość na tym świecie wink

Ja z kolei byłam drobniutka, mała, buzia jak dziecko i wyglądałam jak 15 latka. Ciężko było na początku w pracy z takim wyglądem, a kierowałam działem w dużej firmie. I jeszcze do tego głos - do dziś mi został taki, że nie odróżniają go od córki i zawsze, ale to zawsze jak odbiorę telefon od kogoś nieznającego mnie, to prosi  - "czy mogłabym rozmawiać z mamą ?" big_smile
Za to dziś mi to procentuje, bo mi wszyscy dają z 10-15 lat mniej.

Nie ma sensu w ogóle przejmować się takimi sprawami, bo zawsze gdzieś ktoś ma lepiej. Jedna z moich córek wiele lat walczy z cerą, uważa na dietę, pilnuje składu kosmetyków itd. Druga ma cerę jak pupa niemowlaka, choć jadła co popadnie, a używa tylko wody i mydła. Pierwsza bardzo dba o włosy, by były śliczne, olejuje, kombinuje, cacka się, druga nie robi z nimi kompletnie nic, a mogłaby reklamować szampony. Za to pierwsza zapamięta grube tomisko po jednym przeczytaniu, drugiej to zajmie tygodnie.
Ciesz się autorko z tego, co masz, zamiast rozwodzić się nad brakami. Porównuj się do siebie z danego okresu, by się rozwijać i pracować nad tym, co Ci się nie podoba, a nie do obcych.

14

Odp: Napiszcie mi jak to jest ... życie nie jest sprawiedliwe

Dostałaś tu sporo mądrych rad, pod którymi mogę się tylko podpisać, ja zaś odniosę się do tej części Twojego posta:

Żabka08 napisał/a:

Ja np całe życie jestem na diecie (mam zaburzenia odżywiania) a mimo to nie mogę schudnąć, wciąż pomimo 20-paru lat od zawsze wyglądałam i wyglądam 10 lat starzej niż w rzeczywistości. Wyglądałam potężnie (mam 176 cm wzrostu - i nie, to nie znaczy, że łatwiej być szczupłym...).

Przypuszczam, że nie 'mimo to' nie możesz schudnąć, ale właśnie dlatego. Będąc stale na diecie, a przypuszczam, że daleko jej do zdrowej, wprowadziłaś swój organizm w stan oszczędzania, zupełnie przy tym rozregulowując metabolizm. Prawdopodobnie nie dostarczasz też wszystkich niezbędnych makroskładników, witamin i minerałów - stąd problemy z włosami i dlatego skóra szybciej się starzeje. Powinnaś zdać sobie sprawę, że taką nieracjonalną, nieprzemyślaną dietą robisz sobie krzywdę. Niektórym wydaje się to niezrozumiałe, ale jest całkiem logiczne, że żeby zdrowo chudnąć czy też po prostu nie tyć, trzeba jeść, jednak w sposób właściwy i dobry dla organizmu.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

Posty [ 14 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ZDROWIE KOBIETY » Napiszcie mi jak to jest ... życie nie jest sprawiedliwe

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018