Upór i duma - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 58 ]

1 Ostatnio edytowany przez Pati368 (2019-05-07 20:48:25)

Temat: Upór i duma

Cześć, piszę tutaj z nadzieją, że pomożecie zrozumieć mi "pewną" osobę.

1. Mój chłopak i ja mamy po 27 lat.
2. Nasze rodzinne miasto to Warszawa (mieszkamy tu osobno). Zaś w Krakowie wynajmujemy mieszkanie. Z tym, że ja tu pracuję i częściej przebywam.
3. Nasz związek trwa dobre kilka lat. Jesteśmy szczęśliwą i kochającą się parą. Jego rodzice bardzo mnie kochają.
4. Mój chłopak ma wysokie stanowisko w pracy, stąd ma dość ciężki charakter, stanowczy i uparty.

Historia, która miała miejsce 4 dni temu:
W Krakowie zrobiliśmy domówkę, zaprosiliśmy naszych dobrych znajomych. Bawiliśmy się świetnie: śmieliśmy się, piliśmy, graliśmy,
więc postanowiłam to nagrać i upamiętnić.
Nikt nie miał nic przeciwko, nawet mój chłopak. Nagle coś Mu się nie spodobało i krzyknął " ILE MOŻNA?!"
Aj, zostawiłam komórkę na stole i nie odpowiedziałam Mu. Głupio kłócić się przy znajomych.
...ale Pan X drążył temat. Zabrał komórkę i chciał skasować filmiki.
Grzecznie odpowiedziałam Mu, że jeśli coś Mu się nie będzie podobać, to nie ma problemu - na drugi dzień skasuje,
ale nie teraz, bo pokasuje mi niechcący filmiki ze znajomymi.
Kolega zabrał Go do naszej sypialni, by Go uspokoić. Poszłam po 5 minutach do nich uśmiechnięta zapytałam "CO TAM?"
Dostałam tylko odpowiedź, bym spierda*ała.. hmm
Wyszłam smutna, ale nie chciałam psuć innym domówki.
Gdy wychodził z sypialni każdy myślał, że idzie mnie przeprosić. OTÓŻ NIE! Chciał, bym Mu podała PIN do swojej komórki, bo on to pousuwa.
Następnym razem znowu podszedł, ale by ze mną porozmawiać. Gówno, to nic nie miało wspólnego z rozmową.
Gadał podniesionym głosem, pokazywał jak Go nagrywałam(że blisko oczu), nie dając mi nic powiedzieć. Kazałam Mu iść na księdza msze prowadzić, bo to nic nie ma wspólnego z rozmową. Nie dał mi dojść do słowa.
Jestem rozumnym człowiekiem, gdy ktoś nawet podniesionym głosem powie, bym przestała coś robić - uszanuję to.
Chyba za dużo wypił, bo każdemu gadał, że mnie ostrzegał 3 razy. Nie, NIKT tego nie słyszał, prócz Niego.:D big_smile
Przed snem powiedział dwóm naszym znajomym, że jeszcze będę Go przepraszać.. hmm
To się zdziwił, bo zostałam ze znajomymi jeszcze z 1,5 h a później poszłam spać.

Następnego dnia NIE odezwał się wcale. Przepraszam, raz odezwał się "JEST KAWA?", bo jak gdyby nigdy nic postanowił zrobić każdemu kawę.
Nie, mi nie zaproponował. smile
Zrobiłam każdemu śniadanie - nie, nie zjadł z nami.
Do restauracji wszyscy na obiad pojechaliśmy. Nie pojechałam z nim samochodem (on nie kierował), wsiadłam do innego samochodu.
Ponoć patrzył się na mnie.. chyba się zdziwił.. wink
W restauracji też milczał, nie miał mi nic do powiedzenia.
Po restauracji kolega z którym PAN X jechał zaproponował, że odwiozą mnie do domu. Zgodziłam się.
...ale po chwili zrezygnowałam. Tak zapierd*lali do auta, że ja prawie za nimi biegłam, byłam w tyle..
Nie jestem gównem, odpuściłam.
Jak na parkingu już czekali na mnie w aucie, to zlałam ich. Pojechałam z innymi.
Mój chłopak pomimo tego, że nie chodzi do kościoła, tego dnia poszedł - zgadnijcie dlaczego, pewnie by mnie unikać. smile
Wyjeżdżając do Warszawy usłyszałam tylko "na razie".
Zatkało mnie, więc zgubiłam język w buzi.
Znajomi pocieszali mnie, mówili, że to On przesadził, po wyjeździe z Krakowa pisali "wszystko ok? martwimy się".
Wiem, że obiektywnie spojrzeli na sytuację i wspierają mnie, ale nie żalę się..
Raz przy nich uroniłam łzy, nie chciałam scen.. Po czym uśmiechałam się, by nie psuć innym humoru.

Nie odzywa się do mnie wcale. Nie dzwoni, nie pisze, nawet na "dobranoc" nie mam na co liczyć.

Często - nie będę kłamać - odzywałam się ja pierwsza do Niego. Wiedziałam o tym, że On ma trudniejszy charakter w takich sytuacjach (nieustępliwy)
a nawet często tyrałam sobie, że to moja wina?
W ostatnich latach nawet zmienił się. Jak coś spsoci - przeprosi, ale to zazwyczaj, gdy są małe kłótnie/ sprzeczki.
To również była błahostka przecież, ale ciągnie się od kilku dni.

Ja do Was z zapytaniami:
Czy tym razem nie odpuszczać? Czekać?
Gram Jego kartami, czyli On czeka - ja czekam. On potrafi nie odezwać się - ja również tego się uczę i czynię.
Czy postępuje słusznie?

Nie chcę całe życie to ja podawać rękę jako ta pierwsza. Jestem wartościową osobą, On również, ale nie chcę wiecznie gonić króliczka.
Chciałabym, by to On stanął w drzwiach, zaskoczył mnie i przeprosił.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Upór i duma

"Jesteśmy szczęśliwą i kochającą się parą. Jego rodzice bardzo mnie kochają." - jak to się ma do opisu, chyba jednak to nie jest prawda. Czy jest?

3

Odp: Upór i duma
mmJUTnetPL napisał/a:

"Jesteśmy szczęśliwą i kochającą się parą. Jego rodzice bardzo mnie kochają." - jak to się ma do opisu, chyba jednak to nie jest prawda. Czy jest?

Nie bądź ignorantem. big_smile
Jedna kłótnia nie sprawia, że na co dzień żyje nam się źle.
Mam problem jeden z Nim - uparty i rzadko kiedy odpuszcza On. Sfocha się i po temacie.

4

Odp: Upór i duma

Nie wiem czy któraś kobieta pozwoliła by sobie na takie traktowanie, no ale skoro ma wysokie stanowisko to można smile

Odp: Upór i duma
Pati368 napisał/a:

Cześć, piszę tutaj z nadzieją, że pomożecie zrozumieć mi "pewną" osobę.

1. Mój chłopak i ja mamy po 27 lat.
2. Nasze rodzinne miasto to Warszawa (mieszkamy tu osobno). Zaś w Krakowie wynajmujemy mieszkanie. Z tym, że ja tu pracuję i częściej przebywam.
3. Nasz związek trwa dobre kilka lat. Jesteśmy szczęśliwą i kochającą się parą. Jego rodzice bardzo mnie kochają.
4. Mój chłopak ma wysokie stanowisko w pracy, stąd ma dość ciężki charakter, stanowczy i uparty.

Historia, która miała miejsce 4 dni temu:
W Krakowie zrobiliśmy domówkę, zaprosiliśmy naszych dobrych znajomych. Bawiliśmy się świetnie: śmieliśmy się, piliśmy, graliśmy,
więc postanowiłam to nagrać i upamiętnić.
Nikt nie miał nic przeciwko, nawet mój chłopak. Nagle coś Mu się nie spodobało i krzyknął " ILE MOŻNA?!"
Aj, zostawiłam komórkę na stole i nie odpowiedziałam Mu. Głupio kłócić się przy znajomych.
...ale Pan X drążył temat. Zabrał komórkę i chciał skasować filmiki.
Grzecznie odpowiedziałam Mu, że jeśli coś Mu się nie będzie podobać, to nie ma problemu - na drugi dzień skasuje,
ale nie teraz, bo pokasuje mi niechcący filmiki ze znajomymi.
Kolega zabrał Go do naszej sypialni, by Go uspokoić. Poszłam po 5 minutach do nich uśmiechnięta zapytałam "CO TAM?"
Dostałam tylko odpowiedź, bym spierda*ała.. hmm
Wyszłam smutna, ale nie chciałam psuć innym domówki.
Gdy wychodził z sypialni każdy myślał, że idzie mnie przeprosić. OTÓŻ NIE! Chciał, bym Mu podała PIN do swojej komórki, bo on to pousuwa.
Następnym razem znowu podszedł, ale by ze mną porozmawiać. Gówno, to nic nie miało wspólnego z rozmową.
Gadał podniesionym głosem, pokazywał jak Go nagrywałam(że blisko oczu), nie dając mi nic powiedzieć. Kazałam Mu iść na księdza msze prowadzić, bo to nic nie ma wspólnego z rozmową. Nie dał mi dojść do słowa.
Jestem rozumnym człowiekiem, gdy ktoś nawet podniesionym głosem powie, bym przestała coś robić - uszanuję to.
Chyba za dużo wypił, bo każdemu gadał, że mnie ostrzegał 3 razy. Nie, NIKT tego nie słyszał, prócz Niego.:D big_smile
Przed snem powiedział dwóm naszym znajomym, że jeszcze będę Go przepraszać.. hmm
To się zdziwił, bo zostałam ze znajomymi jeszcze z 1,5 h a później poszłam spać.

Następnego dnia NIE odezwał się wcale. Przepraszam, raz odezwał się "JEST KAWA?", bo jak gdyby nigdy nic postanowił zrobić każdemu kawę.
Nie, mi nie zaproponował. smile
Zrobiłam każdemu śniadanie - nie, nie zjadł z nami.
Do restauracji wszyscy na obiad pojechaliśmy. Nie pojechałam z nim samochodem (on nie kierował), wsiadłam do innego samochodu.
Ponoć patrzył się na mnie.. chyba się zdziwił.. wink
W restauracji też milczał, nie miał mi nic do powiedzenia.
Po restauracji kolega z którym PAN X jechał zaproponował, że odwiozą mnie do domu. Zgodziłam się.
...ale po chwili zrezygnowałam. Tak zapierd*lali do auta, że ja prawie za nimi biegłam, byłam w tyle..
Nie jestem gównem, odpuściłam.
Jak na parkingu już czekali na mnie w aucie, to zlałam ich. Pojechałam z innymi.
Mój chłopak pomimo tego, że nie chodzi do kościoła, tego dnia poszedł - zgadnijcie dlaczego, pewnie by mnie unikać. smile
Wyjeżdżając do Warszawy usłyszałam tylko "na razie".
Zatkało mnie, więc zgubiłam język w buzi.
Znajomi pocieszali mnie, mówili, że to On przesadził, po wyjeździe z Krakowa pisali "wszystko ok? martwimy się".
Wiem, że obiektywnie spojrzeli na sytuację i wspierają mnie, ale nie żalę się..
Raz przy nich uroniłam łzy, nie chciałam scen.. Po czym uśmiechałam się, by nie psuć innym humoru.

Nie odzywa się do mnie wcale. Nie dzwoni, nie pisze, nawet na "dobranoc" nie mam na co liczyć.

Często - nie będę kłamać - odzywałam się ja pierwsza do Niego. Wiedziałam o tym, że On ma trudniejszy charakter w takich sytuacjach (nieustępliwy)
a nawet często tyrałam sobie, że to moja wina?
W ostatnich latach nawet zmienił się. Jak coś spsoci - przeprosi, ale to zazwyczaj, gdy są małe kłótnie/ sprzeczki.
To również była błahostka przecież, ale ciągnie się od kilku dni.

Ja do Was z zapytaniami:
Czy tym razem nie odpuszczać? Czekać?
Gram Jego kartami, czyli On czeka - ja czekam. On potrafi nie odezwać się - ja również tego się uczę i czynię.
Czy postępuje słusznie?

Nie chcę całe życie to ja podawać rękę jako ta pierwsza. Jestem wartościową osobą, On również, ale nie chcę wiecznie gonić króliczka.
Chciałabym, by to On stanął w drzwiach, zaskoczył mnie i przeprosił.

A ja widzę dwóch choleryków, którzy nie mają do siebie za grosz szacunku. Jeśli każda Wasza "mała kłótnia/sprzeczka" jest nasiąknięta wulgaryzmami i jeździcie po sobie ile wlezie, to gratuluję związku.
Tu nie chodzi o to, że on jest uparty, tylko że Cię nie szanuje. Ty natomiast, zamiast zrobić to, co on Ci każe, czyli "spierd!@ać", wychodzisz "smutna" a potem udajesz że nic się nie stało. Masz odrobinę godności?
Gdyby mój facet zachował się w taki sposób, miałabym w głębokim poważaniu to, co sobie pomyślą goście i wyszłabym. Wróciłabym następnego dnia po swoje rzeczy i ciao.
Ty albo lubisz toksyczne związki i adrenalinę, albo udajesz.
Aczkolwiek, sposób w jaki tu piszesz, podpowiada mi, że również jesteś furiatką.

6

Odp: Upór i duma

Pomijajac forme, bo ta pozostawia oczywiście wiele do zyczenia, to jednak bardzo niekulturalne jest nagrywanie kogos bez jego zgody. Może cos mu się nie spodobalo, może alkoholu bylo za dużo, i uznal, ze głupio wyglądacie, albo ze będziesz to chciała gdzies zamiescic. Roznie moglo być.

7

Odp: Upór i duma

Ale na co Ty chcesz czekać? Chcesz całe życie żyć z perspektywą, że panu nagle się coś nie spodoba i będzie odstawiał tygodniowe cyrki jak małe dziecko z jakichś głupich powodów?

8 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2019-05-09 23:54:20)

Odp: Upór i duma

Zdaję sobie sprawę, że każdemu łatwo się tutaj odpisuje, bo każdy z Was pewnie siedzi na netkobiety, bo się nudzi, tak? smile Myślę, że każdy siedzi tu z jakiegoś powodu. NIEWAŻNE.
Najbardziej bawią mnie laski, które przeczytają jedno zdanie i już oceniają kogoś, tak o z buta.
Nie należę do furiatek, bo gdybym nią była, dałabym mu w mordę i zrobiła scenę dramatu przy innych. Tak robisz?:)
Ja tak nie robię, bo nie chcę dawać komuś satysfakcji, że mnie na maksa to ruszyło. Później musiałabym przeprosić za wulgaryzm  każdemu imprezy + za atak na tle fizycznym.
Chcę dać mu nauczkę, skruszyć go, dlatego nie odzywam się.  Gram jego bronią.

Nigdy nie wrzucam filmików ani zdjęć bez zapytania danej osoby, która znajduje się na nim.
Kto napisał, że jeździmy po sobie? Gdzieś tu była wzmianka o tym, że ja do niego odezwałam się źle? Na Boga:)
To on to uczynił.. - czytanie ze zrozumieniem.

Nie, nie jest to takie proste wyobraźcie sobie... pracuję w jego dwóch firmach.
Nie wyjdę z domu, nie wyjdę z miasta, w którym pracuje.
Mogłabym się odciąć, ale praca to jednak praca.
Nie mam z nim kontaktu w pracy co prawda, ale żeby zrobić sobie urlop czy cokolwiek, musiałabym odezwać się właśnie do Niego,
a tego nie zrobię.
Nie chcę dramatyzować, dlatego pracuję i żyję normalnie..

9 Ostatnio edytowany przez Kalvar25 (2019-05-08 15:53:44)

Odp: Upór i duma

Nie chcesz dramatyzować, dlatego że pracujesz w jego firmach on niedługo splunie Ci w twarz a Ty się wytrzesz i zapytasz czy podgrzać mu obiad. Facet traktuje Cię jak kawałek gówna.

"Po restauracji kolega z którym PAN X jechał zaproponował, że odwiozą mnie do domu. Zgodziłam się.
...ale po chwili zrezygnowałam. Tak zapierd*lali do auta, że ja prawie za nimi biegłam, byłam w tyle.."

"Kolega zabrał Go do naszej sypialni, by Go uspokoić. Poszłam po 5 minutach do nich uśmiechnięta zapytałam "CO TAM?"
Dostałam tylko odpowiedź, bym spierda*ała.. hmm"

Czy Ty czytasz to co piszesz, czy po prostu nie dopuszczasz do siebie informacji że ten facet ma Ciebie gdzieś? wiesz dlaczego? bo nie masz honoru i kręgosłupa moralnego, on nie Ciebie pluje i Cię wyzywa.. Ty robisz mu śniadanko - on wie że sobie może pozwolić na wszystko, dosłownie na wszystko. smile

Odp: Upór i duma

Furiatka nie, ale pyskacz owszem. Pytanie dlaczego tu jesteś taka do przodu, a w rozmowie z nim jesteś cicha jak myszka.
Grasz jego bronią? Nie wydaje Ci się to dziecinne?

Facet Cię nie szanuje, używa wulgaryzmów, a Ty stosujesz karę milczenia.

Jakich rad oczekujesz?

11

Odp: Upór i duma

Jak dla mnie to tytuł powinien zamiast upór i dumą brzmieć chamstwo i prostactwo. Weszłaś w romans z szefem i teraz masz problem. Obawiam się że nikt ci nie pomoże go rozwiązać. Ja po słowie spi...laj spełniłbym życzenie tej osoby. Ty rób jak chcesz.

"Dajmy Polakom zwalczać się wzajemnie. Nie ma lepszej metody. Wskutek przyczyn politycznych sami eliminują spośród siebie tyle ważnych dla konspiracji figur, ile my nigdy nie moglibyśmy wytłuc, bo brak nam środków i sił na to!?.
SS-Oberführer W. Bierkamp

12

Odp: Upór i duma

Nie wiem, może rzeczywiście pewnych rzeczy do siebie nie dopuszczam...
Musiałby psycholog to ocenić. wink
Widocznie za łagodna dla Niego byłam i widocznie może i racja - nie szanuje mnie.
Tylko dziwne w tym wszystkim jest to (i piszę to całkiem szczerze), że gdy wszystko jest ok (a kłotni w związku mamy MAŁO!) to on nieba by mi uchylił.
Kłóci się ze swoim przyjacielem nawet, gdy wie, że coś zrobił wbrew mnie. Nawet odzywać się nie muszę, on stanie w mojej obronie.
Spędza ze mną mnóstwo czasu, koleżanki zazdroszczą mi takiego faceta, że on sam proponuje mi mnóstwo rzeczy...
...ale właśnie kiedy jest kłotnia - to wać pan nie odzywa się.
Nie chcę być właśnie tą słabszą, dlatego zachowuje się jak on aktualnie.
Była sytuacja tydzień temu, że z kolegą spierał się o błahostkę.. Ani jeden ani drugi nie chciał odpuścić. W końcu mój wygrał.. jak zawsze.

Pyskaczem jestem, ale to dlatego, że jeśli czegoś nie ma, to nie przytaknę Ci z grzeczności.
W rozmowie z nim zawsze bronię swojego zdania, często upieram się przy swoim i często potrafię wyjść, gdy już mam go dość,
ale ta sytuacja jest inna - tak, wtedy przeprasza.
ale to nie kłótnia o to, kto miał rację w danym temacie..
Pewnie urażony jest, że dzień po imprezie trzymałam się ze znajomymi, że go olewałam, a on podczas imprezy chciał gadać (tyle, że podniesionym głosem - nie, nie chciałam(

Nie oczekuję chyba rad.. Raczej zwykłej rozmowy..

Nie uważam, że to jest dziecinne, gdy walczę jego bronią.
Jestem z nim tyle lat.. Większość razy to ja wyciągałam rękę, odpuszczałam, bądź wściekła pisałam jaki on zły.. ale w końcu to ja pisałam.
Wiem, że się tego nauczył. Dlatego chcę mu pokazać, że tym razem mój drogi będzie inaczej.
Nie odpuszczę i szybko nie wybaczę.

13

Odp: Upór i duma

Karanie partnera fochaniem się i ciszą jest MEGA dziecinne. Nic nie wygrywasz, a tylko udowadniasz mu, że z Ciebie niedojrzała smarkula, a on ma więcej argumentów by traktować Cię bez szacunku i Tobą pomiatać.

14 Ostatnio edytowany przez Pati368 (2019-05-08 19:17:32)

Odp: Upór i duma
Beyondblackie napisał/a:

Karanie partnera fochaniem się i ciszą jest MEGA dziecinne. Nic nie wygrywasz, a tylko udowadniasz mu, że z Ciebie niedojrzała smarkula, a on ma więcej argumentów by traktować Cię bez szacunku i Tobą pomiatać.

Z chęcią bym porozmawiała z nim, przedyskutowała jego zachowanie, ale kolejny raz to ja wyciągnę rękę w jego stronę i pokażę, że on nie musi nigdy odezwać się po kłótni, rozumiesz?
Zależy mi na tym, by mu pokazać, że nie jestem taka "miętka" i daję sobie radę również bez niego.
Nie muszę dzwonić, pisać, wstawiać smutne piosenki, alarmować go "HALO, ODEZWIJ SIĘ!"
Mam dość bycia tą słabszą, grzeczną i posłuszną.
Coś we mnie pękło przez te dni.
Zrozumiałam, że pomimo tego, że jest winny całej tej kłótni, tego milczenia, nie umie okazać szacunku w moją stronę nawet głupim słowem "przepraszam".
Zawsze to ja będę choć trochę winna wszystkich kłótni, bo nigdy w 100% nie jest jego.
Jego brak empatii w moją stronę zaczęło mnie wkurzać na tyle, że mam ochotę wyjść i nie wrócić, ale jeszcze ta moja rozwaga mnie trzyma..
Daję mu jeszcze kilka dni, w innym przypadku zwalniam się i spadam na stare śmieci.

I tak, coś w tym jest, że ma "większe argumenty". Zawsze go tłumaczyłam, a siebie winiłam, bo on ma taką pracę, bo on ma taki charakter..
Ja się dla siebie nie liczyłam.

15

Odp: Upór i duma
Beyondblackie napisał/a:

Karanie partnera fochaniem się i ciszą jest MEGA dziecinne. Nic nie wygrywasz, a tylko udowadniasz mu, że z Ciebie niedojrzała smarkula, a on ma więcej argumentów by traktować Cię bez szacunku i Tobą pomiatać.

Można odwrócić twoje stwierdzenie i powiedziec- karanie partnerki fochami i cisza jest MEGA dziecinne. Pytanie czy Pati ma ochotę dalej tolerować smarkacza w swoim życiu. A skoro ten smarkacz jest i kochankiem i przełożonym, to czy nie warto przemyśleć swojej sytuacji życiowej.

"Dajmy Polakom zwalczać się wzajemnie. Nie ma lepszej metody. Wskutek przyczyn politycznych sami eliminują spośród siebie tyle ważnych dla konspiracji figur, ile my nigdy nie moglibyśmy wytłuc, bo brak nam środków i sił na to!?.
SS-Oberführer W. Bierkamp

16

Odp: Upór i duma
Lagrange napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

Karanie partnera fochaniem się i ciszą jest MEGA dziecinne. Nic nie wygrywasz, a tylko udowadniasz mu, że z Ciebie niedojrzała smarkula, a on ma więcej argumentów by traktować Cię bez szacunku i Tobą pomiatać.

Można odwrócić twoje stwierdzenie i powiedziec- karanie partnerki fochami i cisza jest MEGA dziecinne. Pytanie czy Pati ma ochotę dalej tolerować smarkacza w swoim życiu. A skoro ten smarkacz jest i kochankiem i przełożonym, to czy nie warto przemyśleć swojej sytuacji życiowej.

Powiem Ci, że dobrze mi się z nim pracuje, ale w sytuacji takiej jaka ma miejsce teraz - najchętniej bym uciekła.
I dziękuję za wsparcie, bo chyba nikt tu dotychczas nie zrozumiał, że to on zazwyczaj walczy ze mną milcząc.
Tym razem role się odwróciły, bo i teraz ja mu pokażę jak to jest, gdy ktoś żyje i ma się ok, a Ty czekasz..

17

Odp: Upór i duma

Skoro on Cię tak traktuje to po co z nim jesteś?
I daruj sobie teksty o wielkiej miłości i o tym, że przez resztę czasu jesteście razem szczęśliwi, a kłócicie się rzadko.
To kłótnie pokazują, jaki człowiek jest, a tutaj nie wyłania się zbyt pozytywny obraz.
Chcesz mieć takiego męża? Ojca swoich dzieci, który się obrazi o pierdołę i przez tydzień się do Ciebie nie odezwie?
Im dłużej będziecie razem tym będzie przy okazji gorzej.
Przemyśl to porządnie.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

18

Odp: Upór i duma
Pati368 napisał/a:

Powiem Ci, że dobrze mi się z nim pracuje, ale w sytuacji takiej jaka ma miejsce teraz - najchętniej bym uciekła.
I dziękuję za wsparcie, bo chyba nikt tu dotychczas nie zrozumiał, że to on zazwyczaj walczy ze mną milcząc.
Tym razem role się odwróciły, bo i teraz ja mu pokażę jak to jest, gdy ktoś żyje i ma się ok, a Ty czekasz..

Wiem że w życiu nie da się wszystkiego zaplanować, ale twoja sytuacja jest dowodem na to że romans biurowy to największa głupota na którą można się zdecydować. Jak jest dobrze to wszyscy powiedzą że robisz karierę na doopie. Jak źle, to musisz nie tylko zmienić partnera, co nie jest łatwe, to jeszcze pracę, co jest już całkiem do kitu.
Wielokrotnie kłóciłem się ze swoją żoną. Zdarzało mi się wyjść z siebie, jak wiedziałem że mam rację, a ona nie chciała tego uznać. Ale jak już zawór bezpieczeństwa puszcza, to czas na spacer, ochłonięcie i rachunek zysków i strat. Jak wracam, to emocje już są na wodzy i rozmawiamy normalnie. Czasem ona przeprasza mnie, czasem ja ją, ale nigdy w życiu nie użyłem w stosunku do niej wulgaryzmu. Miłość jest bardzo ważna, ale miłość oparta na wzajemnym szacunku. Mimo przeżytych razem 30 lat wiem że moje spier.... byłoby ostatnim moim słowem wypowiedzianym do niej. W drugą stronę jest podobnie. Dlatego nie wyobrażam sobie jak można po czymś takim jeszcze z kimś być. Nie wiem też co to znaczy zawsze pierwszemu wyciągać rękę. Oboje mamy trudne charaktery i, jak to powiada moja żona, "krótki loncik", ale jesteśmy ze sobą, to musimy rozmawiać. Można się obrazić, ale na godzinę, dwie. Rekord to doba. Jakbym umiał z nią nie rozmawiać przez tydzień to znaczy że mogę bez niej żyć. To po co być z kimś kogo nie potrzebuję?

"Dajmy Polakom zwalczać się wzajemnie. Nie ma lepszej metody. Wskutek przyczyn politycznych sami eliminują spośród siebie tyle ważnych dla konspiracji figur, ile my nigdy nie moglibyśmy wytłuc, bo brak nam środków i sił na to!?.
SS-Oberführer W. Bierkamp

19

Odp: Upór i duma
Lagrange napisał/a:
Pati368 napisał/a:

Powiem Ci, że dobrze mi się z nim pracuje, ale w sytuacji takiej jaka ma miejsce teraz - najchętniej bym uciekła.
I dziękuję za wsparcie, bo chyba nikt tu dotychczas nie zrozumiał, że to on zazwyczaj walczy ze mną milcząc.
Tym razem role się odwróciły, bo i teraz ja mu pokażę jak to jest, gdy ktoś żyje i ma się ok, a Ty czekasz..

Wiem że w życiu nie da się wszystkiego zaplanować, ale twoja sytuacja jest dowodem na to że romans biurowy to największa głupota na którą można się zdecydować. Jak jest dobrze to wszyscy powiedzą że robisz karierę na doopie. Jak źle, to musisz nie tylko zmienić partnera, co nie jest łatwe, to jeszcze pracę, co jest już całkiem do kitu.
Wielokrotnie kłóciłem się ze swoją żoną. Zdarzało mi się wyjść z siebie, jak wiedziałem że mam rację, a ona nie chciała tego uznać. Ale jak już zawór bezpieczeństwa puszcza, to czas na spacer, ochłonięcie i rachunek zysków i strat. Jak wracam, to emocje już są na wodzy i rozmawiamy normalnie. Czasem ona przeprasza mnie, czasem ja ją, ale nigdy w życiu nie użyłem w stosunku do niej wulgaryzmu. Miłość jest bardzo ważna, ale miłość oparta na wzajemnym szacunku. Mimo przeżytych razem 30 lat wiem że moje spier.... byłoby ostatnim moim słowem wypowiedzianym do niej. W drugą stronę jest podobnie. Dlatego nie wyobrażam sobie jak można po czymś takim jeszcze z kimś być. Nie wiem też co to znaczy zawsze pierwszemu wyciągać rękę. Oboje mamy trudne charaktery i, jak to powiada moja żona, "krótki loncik", ale jesteśmy ze sobą, to musimy rozmawiać. Można się obrazić, ale na godzinę, dwie. Rekord to doba. Jakbym umiał z nią nie rozmawiać przez tydzień to znaczy że mogę bez niej żyć. To po co być z kimś kogo nie potrzebuję?

Jestem z nim kilka dobrych lat, pracuję dla Niego dopiero od roku, mając jeszcze swoją drugą pracę zdobytą przez wysokie wykształcenie.
Przyjęłam Jego ofertę pracy, bo stwierdził, że nadaję się na te stanowisko jak nikt inny + ufa mi, a tylko zaufanych bierze do pracy.
On w restauracji oznajmił mi, że chce przyjąć mnie na stanowisko zarządcy i czy wejdę z nim w biznes.
Nie poznałam Go w biurze wystawiając biust, robiąc Mu dobrze pod stołem. smile

Tak, ja wiem, że zdrowa relacja opiera się na innych fundamentach, że nie powinno trwać długo milczenie, że jeśli mamy ze sobą być musimy szybko wyciągać wniosku ze swojego zachowania i żyć w zgodzie.
Ja to wszystko wiem, ale coś we mnie pękło i nie potrafię zrobić ani krok w przód ani w tył.
Wiem, że on w 100% zawinił i czekam.. Czekam, aż facet z twardym charakterem pęknie i zrozumie swoje zachowanie.
Jeśli to będzie ciągnąć się w nieskończoność, będę zmuszona zostawić Go i Jego pracę.

20

Odp: Upór i duma
Pati368 napisał/a:

Jestem z nim kilka dobrych lat, pracuję dla Niego dopiero od roku, mając jeszcze swoją drugą pracę zdobytą przez wysokie wykształcenie.
Przyjęłam Jego ofertę pracy, bo stwierdził, że nadaję się na te stanowisko jak nikt inny + ufa mi, a tylko zaufanych bierze do pracy.
On w restauracji oznajmił mi, że chce przyjąć mnie na stanowisko zarządcy i czy wejdę z nim w biznes.
Nie poznałam Go w biurze wystawiając biust, robiąc Mu dobrze pod stołem. smile

Tak, ja wiem, że zdrowa relacja opiera się na innych fundamentach, że nie powinno trwać długo milczenie, że jeśli mamy ze sobą być musimy szybko wyciągać wniosku ze swojego zachowania i żyć w zgodzie.
Ja to wszystko wiem, ale coś we mnie pękło i nie potrafię zrobić ani krok w przód ani w tył.
Wiem, że on w 100% zawinił i czekam.. Czekam, aż facet z twardym charakterem pęknie i zrozumie swoje zachowanie.
Jeśli to będzie ciągnąć się w nieskończoność, będę zmuszona zostawić Go i Jego pracę.

Nie oceniam Cię. Jeśli moja wypowiedź tak zabrzmiała, przepraszam.
Znałem kilka przypadków kiedy ludzie dzielili łóżko i pracę i wiem że nigdy to się dobrze nie skończyło. I to nie chodzi o to jaki jest stan faktyczny, chodzi o ludzkie złośliwe języki. Poza tym trudno rozdzielić zależność służbową od partnerstwa w życiu prywatnym. Albo przełożony będzie miękki w pracy, albo twardy w domu. A pozory typu żona mówiąca o mężu "pan dyrektor" nie działają, są wręcz śmieszne. A znowu podwładna mówiąca o kierowniku/dyrektorze/prezesie Janek czy Piotrek, to trochę słabe. Tym bardziej jak rządzi twardą ręką.

Nie dziwię się że nie chcesz się ugiąć. Oczywiste jest dla mnie że coś w końcu pękło. Każdy z nas w związku oczekuje szacunku. Z miłości można czasem odwiesić honor na kołek, ale jego brak będzie nam doskwierał i z czasem po niego wracamy. A jak już wrócimy, to rzadko go odwieszamy spowrotem. Bo już wiemy że bardziej boli utrata cząstki siebie niż tej drugiej osoby. A ty do tego, z tego co rozumiem, nie jesteś szara gąską. Wyglądasz mi na ostrą babkę która wie czego w życiu chce. Imponowała ci siła twojego partnera, ale przesadził z używaniem jej przeciwko tobie. Ja uważam, i jest to moja subiektywna ocena, że nie powinnaś odpuścić. Tyle, że wiesz, że to oznacza koniec związku. Jeszcze próbujesz sobie wmawiać, że jest inaczej, ale w głębi duszy już wiesz.

"Dajmy Polakom zwalczać się wzajemnie. Nie ma lepszej metody. Wskutek przyczyn politycznych sami eliminują spośród siebie tyle ważnych dla konspiracji figur, ile my nigdy nie moglibyśmy wytłuc, bo brak nam środków i sił na to!?.
SS-Oberführer W. Bierkamp

21

Odp: Upór i duma

Nigdy, absolutnie NIGDY, nie pozwoliłabym mojemu narzeczonemu by tak mnie traktował. Mamy oboje uparte, silne charaktery, ale w naszym domu nie ma ani awantur o gófnoburzę, ani inwektyw czy cichych dni. Czasem się nie zgadzamy i podniosą się głosy- prawda. Jednak zawsze to prowadzi do konstruktywnej rozmowy, a nie darcia pyska czy fochów.

Zastanawia mnie po co z nim jesteś.

22 Ostatnio edytowany przez Pati368 (2019-05-08 22:20:07)

Odp: Upór i duma

Lagrange - no co Ty, nie uraziło mnie to wcale. Cieszę się, że wypowiadasz się zakładając inne sytuacje, które mogą mieć miejsce.
...ale szczerze mało mnie interesuje opinia innych na temat mojej pracy. Nikt nigdy mi tego nie zarzucił, tym bardziej, że wykonuję swoje obowiązki należycie.
Dobrze to ująłeś, imponowała mi jego siłę, dopóki nie użył jej wobec mnie.
Czy to koniec? Tego nie wiem ani ja ani wy.
Szczerze to nawet nie rozmyślam nad tym. Jakoś uparłam się na myśleniu o jego winie i braku postępu w tej sprawie.
Bardzo podoba mi się zresztą rozmowa z Tobą. Widać, że masz doświadczenie i masz czym się z nami tu podzielić.
Nie znikaj z tego forum.

Beyonblackie - tak, ja znam takie jak Ty - bez urazy, bo to nie ma tak zabrzmieć.
Mówicie jak to super macie w związku, zero problemów, a później rozpady związku są z niewiadomego powodu. wink
Ja otwarcie piszę i mówię, że mój związek jest szczęśliwy, ale wiem, że mam wady jak i mój partner.
Ta jego jedna wada przeszkadza mi coraz bardziej, o czym napisałam: jest nią upartość.
Na co dzień nie odzywa się do mnie "ej, spierd...aj, ej zrób mi to, bo ja jestem Szefem.
Normalna relacja, halo!:)
Tu chodzi o to, że nawalił się jak futerał w dniu imprezy i jakby nie widzi swojej winy w swoim zachowaniu, bo zakładam, że połowę to może i nie pamiętać.

PO CO Z NIM JESTEM?:) No nie wiem, patrz, chyba mi się nudzi..
Błahe pytanie. To Ty odpowiedz mi: po co są drugie szanse, po co są kryzysy w związku?
...bo odpowiedź będzie identyczna.
Proszę Cię włącz myślenie podczas rozmowy i serio jeśli Ci się układa, to bardzo mnie to cieszy, że Twój narzeczony nie jest uparciuchem, ale zakładasz taką myśl, że ktoś może być znacznie inny?

23

Odp: Upór i duma

Pati, trzeba postawić granicę kiedy jest kryzys, kiedy normalna sytuacja, a kiedy kryzys jest na tyle poważny, że wypadałoby się zastanowić nad przyszłością.
Czego oczekujesz od tego tematu? Poklepania po głowie i powiedzenia "będzie lepiej"? No będą lepsze momenty, ale będą też gorsze, a cały związek zależy od tego, na ile jesteście w stanie sobie z tymi gorszymi poradzić. Póki co, moim zdaniem, nie jesteście w stanie.
Ciche dni są przemocą psychiczną, ostatnio mówi się na ten temat coraz więcej. To jest tak denna zagrywka, że żal nawet o czymś takim myśleć. pytanie, chcesz być z kimś, kto takie zagrywki wobec Ciebie stosuje? Chcesz być z kimś, kto w przypływie szału klnie jawnie w Twoją stronę? Ja bym nie chciała.
Związek związkiem, ale oczekuję szacunku i jeżeli facet by do mnie powiedział "spier*alaj" to by mnie więcej nie zobaczył i nie ma dla mnie znaczenia czy to był półroczny związek czy 10letni. Na niektóre rzeczy nie warto się zgadzać nawet w imię normalności.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

24

Odp: Upór i duma

Lady Loka - no coś Ty, nie liczę na klepanie po głowie i czułe słówka skierowane w moją stronę.
Jakoś ten temat wyszedł z tego, że chciałam wygadać się komuś, kto nie jest powiązany z tą sprawą i inaczej zobaczy to niż ja i moi znajomi.
W sumie to miotam się. tongue Odczuwam już to..
Tak, zgadzam się. To przemoc psychiczna. Wywieranie nacisku na drugą osobę, w celu?? Chyba wygrania i pokazania, że ma się twardszy charakter.
Szkoda, że nie zważywszy na to, że jest winien i powinien przeprosić.
Nie wiem, co przede mną. Tak jak napisałam. Na razie pracuję, zajmuję się sobą. Nie skupiam się na tym, że on w ogóle mnie przeprosi.
Z każdym dniem odczuwam większy niesmak, który zostawił go wyjeżdżając.
Będzie, co ma być. O rozwiązaniu nie myślę.. ale jestem świadoma, że jeśli nie zobaczę poprawy, będę musiała odejść.

25

Odp: Upór i duma

Jestem w związku od prawie ośmiu lat. Kupiliśmy wspólnie dom i zarządzamy lokatami. Zdajemy sobie sprawę z tego, że mamy humory i miesiączkę (to ja big_smile), ale nie zachowujemy się jak gimbaza.

Partner mnie wkurzył?- nie urządzam tsunami by się odegrać. Przeczekam, pomyślę i wrócę z lepszymi argumentami. Pogadamy i rozwiązanie jest na horyzoncie.

26

Odp: Upór i duma

Twoje posty ociekają agresją. Jego agresją też, ale głównie Twoją w tym jak się wyrażasz do ludzi i o ludziach. Sporo sprzeczności - trudne słowa, trudne emocje i uśmiechnięta emotka... Mało to spójne i szczerze Twoje posty wzbudziły mój niepokój. Autentycznie, trudno się je czytało.


Ignorowanie bliskich po kłótni, udawanie, że ktoś nie istnieje, nie odzywanie się - jest przemocą. Jak to przemoc - wykonuje ją silniejszy na słabszym. Nie macie w tym związku równych pozycji. Przeżywałam takie coś z matką i nikomu nigdy więcej tego nie życzę. Ja nie jestem w stanie czekać, aż ktoś wreszcie do mnie się odezwie - stres czekania jest gorszy niż ewentualne poczucie, że "zawsze muszę pierwsza wyciągać rękę". ALE - to kiedyś się kończy. Jeśli jakoś załatacie tą sprawę, poinformuj szczerze partnera, że masz poczucie, że to Ty musisz zawsze pierwsza wyciągać rękę i że nie chcesz, żeby to tak wyglądało, że chcesz większej równości, żeby on wykonywał większą pracę emocjonalną. Bo kiedyś ta chęć wyciągania ręki się skończy, być może przez błahostkę.

people make mistakes
fathers mothers
people make mistakes
you are not alone

27

Odp: Upór i duma

Kazal ci spier...lac to trzymaj fason i się nie poniżaj.

28

Odp: Upór i duma
M@r napisał/a:

Kazal ci spier...lac to trzymaj fason i się nie poniżaj.

Krótko, zwięźle i na temat. big_smile Tak jest! Zrozumiane i czynione. wink

29

Odp: Upór i duma

Twoja sprawa przypomniała mi ten wątek
https://www.netkobiety.pl/t117938.html

30

Odp: Upór i duma

Autorko przeczytaj sobie swój pierwszy wpis.Tak na sucho.I pomyśl co Ty jako osoba postronna pomyślałabyś o tej sytuacji.
I jak zauważyli inni jesteś tu krzykaczem.A do swojego partnera nie potrafisz się odezwać?
Nigdy w życiu nie pozwoliłabym tak się odzywać i zachowywać mojemu partnerowi w obecności innych osób.Nawet Twoi znajomi to.zauważyli?A Ty nie?
Kiedyś koleżanka w złości napisała do wszystkich znajomych,że mamy się od niej odpie....lić.I co?Poskutkowało.Większość mając dumę to zrobiła.
A to z samochodem to było mego przegięcie.Potraktował Cię gorzej niż psa.Prawdziwy facet nawet jak się kłóci to nie zostawia swoje dziewczyny.

31 Ostatnio edytowany przez Benita72 (2019-05-09 11:08:42)

Odp: Upór i duma

Jak znam zycie, to jesteś pyskula, i pewnie nam tutaj tylko polowe z tych klotni opowiedzialas.
Rozumiem, ze Ty do niego zawsze grzecznie i z klasą, a on do Ciebie z wyzwiskami? Coz, tak raczej nie bywa w klotniach.
Zazwyczaj każdy ma swój niechlubny do nich wkład.

32

Odp: Upór i duma
Pati368 napisał/a:

Wywieranie nacisku na drugą osobę, w celu?? Chyba wygrania i pokazania, że ma się twardszy charakter.

To mnie uderza w twoim opisie waszego związku. Jakiego wygrania ? Związek to nie wojna i to nie jest ciągła walka a wasz z twojego opisu tak wygląda. Cały czas jedno z drugim walczy o to kto ma rację i coraz mniej przebieracie w środkach .  Co Ci po tym że z nim wygrasz okaże się że masz twardszy charakter ? Do końca związku będziesz z pokonanym partnerem ? W przypadku konfliktu np. Ty chcesz nagrywać on chce skasować film to powinniście dążyć do kompromisu do polubownego rozwiązania spornej sprawy. A wy tą sprawę wykorzystaliście jako kolejny powód do walki o dominację. Zero empatii z twojej strony nie zastanawiasz się czemu on chciał to skasować ani jak się czuł co nim kierowało że aż tak się zezłościł. Zaślepia Cie chęć wygranej w postaci jego przeprosin nie będziesz się wtedy musiała zastanawiać czy mogłaś to rozegrać lepiej tylko będziesz napawać się zwycięstwem albo porażką. Nie widzisz że cokolwiek się nie wydarzy to już oboje przegraliście mogliście mieć fajny wieczór z miłymi wspomnieniami i fajny wspólny tydzień a macie tylko nerwy i rozterki czy się rozejść.

Oczywiście jego zachowania dyskwalifikują go jako partnera ale to Ty tu przyszłaś na forum nie on.

Odp: Upór i duma

To nie jest "upór i duma", to jest chamstwo i agresja

34

Odp: Upór i duma

Przeczytałam wszystkie Wasze komentarze, pozwólcie, że wypunktuje moją odpowiedź.

1. O jakim kompromisie piszecie? On był pijany, dlatego powiedziałam mu, że jutro pogadamy i skasuje sobie to, co będzie chciał.
Dałam Mu wolną rękę i kolejnego dnia mógł robić sobie z moim telefonem, co chce.
To nie może być tak, że on podchodzi do mnie i każe dać mi swój pin i ja się na wszystko zgadzam.
W związku nie jest moim Szefem.
Z chęcią dążę do kompromisu, ale ciężko rozmawia się z kimś, kto wypił hektolitry alkoholu.

2. "jesteś krzykaczem, a do niego nie potrafisz się odezwać". Zawsze to robiłam, powtarzam to kilkakrotnie już pod tym tematem..
Zawsze to ja odzywałam się, odpowiadałam Mu na Jego teksty, bądź działałam. Czemu tym razem znowu miałabym to robić?
Czuję się tym zmęczona.

3. Tak, przez całą imprezę byłam grzeczna i kochana, trzymałam poziom. Troszczyłam się o gości, przez co sama tylko 3 drinki wypiłam.
Gdybym miała coś na sumieniu, to znajomi nie troszczyliby się o mnie dzwoniąc codziennie.
Poza tym jeśli piszę coś szczerze, nie byłoby sensu skłamać, co ja zrobiłam, bo wtedy mój temat tutaj nie miałby sensu i nic bym z Waszych odpowiedzi nie wyniosła.

4. Związek to nie wojna - zgadzam się na 100%, ale cały związek to ja byłam tą dobrą, która podczas milczenia odzywała się jako pierwsza.
Znudziło mi się to, a w sumie zmęczyło.. bo chciałabym, by ktoś raz za mną pobiegł, odwrócił wzrok, nie wiecznie ja.. jako ta słabsza, która potrzebuje rozmowy i bliskości.
Każda kobieta chyba chce mieć tę świadomość, że nie podtrzymywała SAMA związku przy życiu, gdy było źle?
A ja to zawsze robiłam, dawałam życie związkowi, gdy kłóciliśmy się.
...bo on uchyliłby mi nieba, robi dla mnie wszystko, ale nie gdy kłócimy się. Musi zawsze uprzeć się swego..

5. Racja, to nie upór i duma a chamstwo. Lepiej bym tego nie ujęła.

Bardzo cieszę się za odzew z Waszej strony, ale przykre, że zamiast skupić się na sprawie, reszta sobie dodaje coś, a ja muszę z tymi atakami walczyć. wink
Miłego dnia.

35 Ostatnio edytowany przez szeptem (2019-05-09 18:38:27)

Odp: Upór i duma

Autorko posta - Twój facet po prostu przyzwyczaił się do takiego traktowania Ciebie w sytuacjach kryzysowych, i nie liczyłabym na to, że się to odmieni - nawet po rozmowie. A wiesz dlaczego? a dlatego, że to mu ODPOWIADA. On takiego związku właśnie chce - chce być zawsze górą, chce być przepraszany przez kobietę, udobruchany itd. On zawsze musi być górą, być "szefem" nie tylko w biurze - a Tobie przypada rola "podwładnej". I to się, powtarzam, nie zmieni, absolutnie. Bo on taki jest i inaczej nie potrafi, i nie chce! Na pewno emocje towarzyszące kłótniom i sprzeczkom go jakoś kręcą. Inaczej by się tak nie zachowywał.

Poznałam wiele podobnych, toksycznych związków i sytuacji, sama w 1 takowym niestety byłam, ale kiedy usłyszałam przysłowiowe "spierdalaj", wzięłam sobie to natychmiast do serca i tyle mnie widziano (choć na drugi dzień udawał, że nic się nie stało a gdy zrozumiał, że jednak stało - błagał mnie o powrót).
Czego i Tobie życzę. Uciekaj.

36

Odp: Upór i duma
szeptem napisał/a:

Na pewno emocje towarzyszące kłótniom i sprzeczkom go jakoś kręcą. Inaczej by się tak nie zachowywał.

Tzn.?

37

Odp: Upór i duma

Na Twoim miejscu pogadałabym z nim szczerze i spokojnie. Coś w stylu „zabolało mnie to, kiedy Ty...”, „nie czuję się komfortowo w sytuacji, gdy Ty...”, ale nie „bo Ty zawsze/bo Ty nigdy”.

Czy Twój partner często spożywa alkohol? Jeśli tak i robi się po nim agresywny, to warto ograniczyć ilość. Tak na wszelki wypadek.

Często odzywa się do Ciebie wulgarnie? Uwierz, dla niektórych osób to naprawdę NIE JEST normalne. Jestem mężatką od 6 lat, w stałym związku od około 8, a znamy się od 10 - i mój mąż nigdy nie odezwał się do mnie w taki sposób. Owszem, sprzeczki się zdarzają, ale żeby jedna osoba kazała drugiej „spier****”...? Nigdy. Nie przyzwyczajaj się do patologii...

I wiesz, jeśli szczera rozmowa nie pomoże, jeśli on nie zrozumie, że napadł na Ciebie praktycznie bez powodu, to na Twoim miejscu zaczęłabym szukać nowej pracy. A potem lokum. Bo takich sytuacji będzie więcej. Aż któregoś dnia zrobi Ci krzywdę.

38

Odp: Upór i duma
Pati368 napisał/a:
szeptem napisał/a:

Na pewno emocje towarzyszące kłótniom i sprzeczkom go jakoś kręcą. Inaczej by się tak nie zachowywał.

Tzn.?

O to lubi, te emocje, po prostu. Tacy ludzie są uzależnieni od adrenaliny pojawiającej się w sytuacjach kryzysu, w normalnym, zgodnym związku bez kłótni zanudziliby się na śmierć. Oczywiście przenigdy się do tego nie przyznają. Stwierdzą wręcz, że pragną spokoju i zgody. Ale tak nie jest. Ich każdy kolejny związek jest podobny - burzliwy - inaczej nie potrafią i nie chcą. Zawsze szukają partnerek, z którymi będzie iskrzyło.
Uwierz, wiem o czym mówię.

39

Odp: Upór i duma

Cyngli, ja taką rozmowę już przeprowadzałam kiedyś. On o tym doskonale wie i dlatego pewnie to wykorzystuje, bo wie, co ja czuję w takich momentach i myślę.
Ugięłam się, że teraz zmienię formę swojego zachowania po kłótni.
Nie jest alkoholikiem, pije tylko, gdy jest impreza/ domówka.

Szeptem, coś w tym jest, co mówisz.. + ta chęć dominacji.

Dziś jakaś osowiała jestem, za dużo emocji w sobie już ukrywam od kilku dni, aż mój brzuch daje o sobie znać.
Wszyscy macie choć trochę racji, ale musicie postawić się na moim miejscu, bądź spróbować.
Z mojej winy bądź nie mojej nauczyłam go, że odezwę się prędzej czy później, nieważne z jakiego powodu kłótnia była, bądź kto był jej winien.
Przyzwyczaił się do tego... Choć może być to koniec związku wg niego (nie wiem..) to wolę ten ostatni raz pokazać, że tym razem jestem twarda i nie zrobię tego, co zawsze zrobiłam.
Nie chcę żyć z uczuciem, że nigdy nie odwrócił się za mną..
Może zrozumie, że już tyle dni minęło i musi on odezwać się, przeprosić.
Dobrze wiem, że tęskni. Nie raz mi to mówił... ale zazwyczaj nie mówi mi wiele o tym, co czuł i o czym myślał po kłótni.
Twierdzi, że później to wykorzystam.

40

Odp: Upór i duma

Nie sugeruję, że jest alkoholikiem. Po prostu niektórym po alkoholu odbija i nie powinni pić.

41 Ostatnio edytowany przez Barka4 (2019-05-09 23:48:17)

Odp: Upór i duma

A pomyślałaś co jak faktycznie nie zmięknie i się nie odezwie. Podświadomie chcesz pokazać górę i ciągle czekasz na jego ruch..  możesz się przeliczyć... Ja też byłam ta która ciągle pierwsza wyciągała rękę, która się godziła... Aż z pierwszego spier... Zrobilo się ty sz...
Nie chcę cię straszyć ..ale to cienka granica.. ale powiem ci jedno.. jeśli nie czujesz się winna to nie daj sobie tego wmówić smile

42

Odp: Upór i duma

moim zdaniem dobrze robisz nie oddzywając się pierwsza, tylko nie pęknij. zbyt wiele razy wychodziłas pierwsza z propozycją zgody.
a jak on się w końcu odezwie i przeprosi to wtedy powinniście pogadać na spokojnie, tak jak sugeruje Cyngli, ale nie teraz, nie z Twojej inicjatywy.
jak dla mnie zarówno jego zachowanie na domówce jak i robienie Ci cichych dni jest nieakceptowalne.

43

Odp: Upór i duma

Jeśli chcesz dalej być z tym facetem, to daruj sobie gierki pt. „kto pierwszy się złamie i się odezwie”. To nic nie da. Tylko szczera rozmowa.

44

Odp: Upór i duma
Pati368 napisał/a:

Nie chcę żyć z uczuciem, że nigdy nie odwrócił się za mną..
Może zrozumie, że już tyle dni minęło i musi on odezwać się, przeprosić..

Pati, ale dajmy na to, że on teraz się ugnie, "odwróci za Tobą" i przeprosi. Wrócicie do siebie i będziecie żyć w szczęściu aż do następnej kłótni - i wtedy znowu dojdziecie do tego samego momentu: kto pierwszy wyciąga rękę po zgodę. Tym razem, to pewnie Ty, bo on to zrobił poprzednio. Znów żyjecie w szczęściu, aż do następnej kłótni - i znowu: kto pierwszy?

Wiesz, co się może zdarzyć? Skończy się tak, że to już zawsze będziesz Ty i zawsze będziesz się karmić tym, że ten jeden raz udało Ci się wygrać i to on przeprosił. Inna opcja jest taka, że zawsze będziesz próbowała na nim coś wymusić cichymi dniami - albo on na Tobie.

Warto?

Do tego te wyzwiska - to absolutnie nie jest normalne, nawet w złości. Ja z moim też się kłócimy, ale nigdy nie padają wulgaryzmy, nie przeklinamy na siebie. Gdybym ja usłyszała, że mam spier***, to pewna granica zostałaby przekroczona. Tak to mogą do siebie mówić patusy, nie normalni ludzie.

Jestem tu po Twojej stronie - to on się zachował jak ostatni cham. To, że Ty może pyskujesz, to nie jest główny problem, masz prawo się bronić.

Zacznij się rozglądać za inną pracą i innym facetem, bo on jest jaki jest i się nie zmieni. Będziecie się kłócić regularnie i nie w normalny, zdrowy sposób, tylko z wyzwiskami i cichymi dniami.

45

Odp: Upór i duma
CatLady napisał/a:

Do tego te wyzwiska - to absolutnie nie jest normalne, nawet w złości. Ja z moim też się kłócimy, ale nigdy nie padają wulgaryzmy, nie przeklinamy na siebie. Gdybym ja usłyszała, że mam spier***, to pewna granica zostałaby przekroczona. Tak to mogą do siebie mówić patusy, nie normalni ludzie.

Ale on jest dyrektorem. Trzeba być wyrozumiałym wink
Jak potem jej przywali to ze stresu i dla jej dobra.

46 Ostatnio edytowany przez Pati368 (2019-05-11 14:50:29)

Odp: Upór i duma
M@r napisał/a:
CatLady napisał/a:

Do tego te wyzwiska - to absolutnie nie jest normalne, nawet w złości. Ja z moim też się kłócimy, ale nigdy nie padają wulgaryzmy, nie przeklinamy na siebie. Gdybym ja usłyszała, że mam spier***, to pewna granica zostałaby przekroczona. Tak to mogą do siebie mówić patusy, nie normalni ludzie.

Ale on jest dyrektorem. Trzeba być wyrozumiałym wink
Jak potem jej przywali to ze stresu i dla jej dobra.


Zastanów się w ogóle, co Ty wypisujesz, bo zdecydowanie odechciewa się tutaj cokolwiek pisać.
To, co robisz jest na maksa toksyczne, wiec jak widzisz, do ideałów również nie zaliczasz się.
Generalnie na forum tu zauważyłam, że można napisać o bólu brzucha i człowiek za chwilę dowie się, że ma raka, czyli totalny odlot w sprawie.
Tak samo jest tutaj z historiami, odpowiedzi większości nie mają nic wspólnego z obiektywizmem.
Większość to dodawanie czegoś, czego nie ma.
To, że jest dyrektorem nie zwalnia go z tego, że pozwoliłabym mu na przemoc fizyczną...

spadam, bo serio robi się to śmieszne.

Dziękuję tym, którzy w tej sprawie porozmawiali ze mną jak człowiek z człowiekiem i postawili się choć na chwilę w mojej sytuacji, by poczuć to, co ja i napisać coś obiektywnego bądź dać radę.
Zgryźliwości zostawiłabym dla siebie bądź dodawanie bajek...;)

47

Odp: Upór i duma

Szkoda że nie byłaś taka asertywna gdy kazał ci w obecności osób trzecich spier..lać.

48

Odp: Upór i duma
M@r napisał/a:

Szkoda że nie byłaś taka asertywna gdy kazał ci w obecności osób trzecich spier..lać.

Marna prowokacja smile
Asertywna jestem zawsze, ale zważam uwagę na to, czy jestem gospodarzem danej imprezy czy zwykłym gościem i czy moje zachowanie nie wpłynie na zabawę innych.
Nie rozumiesz wciąż tego, bo uznałeś, że najlepiej będzie komuś pocisnąć i dodać fragment bajki, która nigdy nie miała miejsca i nigdy mieć nie będzie.
Radzę uważnie czytać czyjeś historie, bo te forum jest po coś. wink
Żegnam.

49 Ostatnio edytowany przez M@r (2019-05-11 15:36:19)

Odp: Upór i duma

Ja tobie również radzę czytać ze zrozumieniem. Emotikony w tych czasach może nie są oficjalnym znakiem uznanym przez ekspertów, ale na tego typu forach można je uznać za znak nadający charakter danej wypowiedzi.
Poza tym mogłaś od razu napisać, zeby ci schlebiać i popierać.
I już tak na marginesie. Dałem ci linka do wątku, nie wiem czy czytałaś. Stąd mój zaczepny wpis. Poza tym jest tutaj mnóstwo osób, ktorych opisy problemów zaczynają się od słów
"czasem bywał agresywny ale nie chciałam robić afery przy znajomych, potem pojawiły się dzieci więc tym bardziej unikałam konfrontacji dla ich dobra. Poza tym wiem, że ma dużo stresu w pracy wiec go trochę rozumiem. Mimo to chce z nim być bo go kocham"

50

Odp: Upór i duma

Ciekawe jak opisałby tę historię jej bohater :-) Chłopak się napił, wkurzył i teraz mu głupio. Ale niech poczeka i się trochę pozastanawia.

51

Odp: Upór i duma

Pati, nie daj sie prowokować. Lepiej daj znać, co myślisz o tym, co ja napisałam.

52 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2019-05-12 00:42:29)

Odp: Upór i duma

Cześć Pati, nie chce być złym prorokiem ale tak to się zaczyna.
Tak, mój partner też był moim dyrektorem, też poznaliśmy się zanim zaczeliśmy razem pracę. Na początku mówił, że w życiu  nie odezwałby się do kobiety w taki sposób. Tez im imponował. I Twój wątek to jakbym czytała o sobie sprzed roku czy dwóch..
Na początku zdażyło się  jedno wulgaryzm - długo nie mogłam tego przetrawić, ale wybaczyłam.
Później zdarzyło się drugi. Zdarzyło się " Ty dziwko" bez powodu.
I ja też mówiłam sobie, że odejdę, że pracę mogę zmienić, że poza tym mamy super związek.
A teraz już wiem, że nie. Że nie można określać związku, po tym, że reszta rzeczy jest super jesli Twoj partner każe Ci wulgaryzm. Ktoś kto kazał Ci raz wulgaryzm zrobi to ponownie. na 100%.  Też się kiedyś łudziłam. Też unosił się dumą a ja cierpiałam kiedy milczał  i nie mogłam sobie z tym poradzić. Pozwoliłaś na to przekroczenie granicy - ja też pozwoliłam. O tym jak skończyło się u mnie możesz przeczytać w wątku który ktoś Ci tu już podesłał pt. 'Zniszczył mnie i teraz czuję się gorsza od innych'
Tylko wiesz co? Nie mam teraz z tym człowiekiem kontaktu i odetchnełam, w końcu czuję spokój,dopiero do mnie dociera jak się dałam wmanewrować i jak wielu złych rzeczy nie zauważałam.
Decyzje podejmiesz sama, ja żałuję, że w obliczu kiedy usłyszałam nie powiedziałam stop i zmarnowałam kolejne lata.

53 Ostatnio edytowany przez Pati368 (2019-05-12 03:08:32)

Odp: Upór i duma
perydot napisał/a:

Ciekawe jak opisałby tę historię jej bohater :-) Chłopak się napił, wkurzył i teraz mu głupio. Ale niech poczeka i się trochę pozastanawia.

Ja wiem, jak opisałby on, bo jego zachowanie podczas/ po kłótni to jest CTRL + C, CTRL + V, czyli kopiuj wklej.

Generalnie on podczas imprezy po tym jego wybuchu złości podchodził do mnie 2 razy, by kazać mi skasować filmiki bądź porozmawiać, ale to był monolog, więc odeszłam.
Znając Jego, czuje się On urażony i pewnie wg Niego, to On chciał się pogodzić, bo podszedł raz, podszedł drugi.. Nieważne w jaki sposób, ważne że podszedł.
...więc teraz się nie odzywa.
To jest wiecznie uspokajanie własnego ego, bo on coś zrobił, ale ja zamiast pogadać (tzn. słuchać monologu) odeszłam do znajomych.
Wg mnie zrobiłam dobrze, bo nie chciałam, by po pijaku robić sceny przy znajomych. Powinno porozmawiać się na drugi dzień na spokojnie.

Poza tym zapewne ma mi za złe, że w momencie, gdy prowadził swój monolog, powiedziałam Mu, że jest jakiś chory i by poszedł na księdza msze wygłaszać.
Pewnie jego urażone "ego" jest do dziś, bo w końcu On chciał gadać, tak?? A ja jeszcze Mu powiedziałam, że jest chory..
Czyli znając Go, stwierdził, że Go obraziłam przy znajomych, a tak być nie może.
Coraz bardziej myślę, że się nie odezwie, jak sobie tak to wymyślił jak Wam to przedstawiłam, to pewnie jeszcze czeka aż Go przeproszę.

+ wczoraj pisał On na messengerze grupowym, gdzie jestem ja z kilkoma osobami (grupa pracownicza).
Nie gadał nic o pracy, ale mimo wszystko oznaczał tam osoby do rozmów.. o głupotach. wink
Chyba mnie prowokował, ale co ja wiem...


CatLady - nie wiem, co Ci napisać - serio. Wydajesz się osobą, która wiele w życiu prywatnym przeszła i ukłon w Twoją stronę, że powiedziałaś DOŚĆ.
Ja chyba nie jestem na to gotowa. Czekam na to, jak się rozwinie dalej akcja... Dziwnie to brzmi.

54

Odp: Upór i duma

Pati, ile dni on się już nie odzywa?

55

Odp: Upór i duma

Pati, moim zdaniem trzymasz się kurczowo nie tego, co trzeba. Wskazywano Ci już tutaj problem - to, jak on się zachowuje, jak się do Ciebie odnosi - a Ty zachowywałaś się, jakbyś czuła się atakowana, i bagatelizowałaś to, bo przecież poza tym jest Wam razem dobrze, a teraz... byle on się pierwszy odezwał. Pomyśl, przecież to, że się pierwsza odezwiesz, nie oznacza, że tak z marszu wpadasz mu w ramiona i jest wszystko okej, bo - nie wiem - Ty się złamałaś, a nie on. To nie musi być "wyciągnięcie ręki na zgodę", nie tak dosłownie. Możesz się pierwsza odezwać, żeby przedstawić problem, to, co Ci nie odpowiada, po czym będzie jego kolej - na ustosunkowanie się do tego, co powiedziałaś. To naprawdę nie robi różnicy, kto i kiedy się odezwie, pod warunkiem że ta skrzywdzona osoba nie odzywa się dla świętego spokoju w stylu "no już dobrze, zapomnijmy o tym", tylko chce rozmowy o tym, co jej się w zachowaniu drugiej strony nie podobało. To nie jest żadna przegrana, to jest dojrzałe podejście do problemów - bo co, dobrze Ci z takim przeciąganiem milczenia na siłę, żeby sprawdzić, kto się pierwszy złamie? wink

Posty [ 1 do 55 z 58 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018