Potrzebuję kopa - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Potrzebuję kopa

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

Temat: Potrzebuję kopa

hejka
no minęło trochę czasu odkąd byłam tu na forum

Nadal niewiele ze sobą zrobiłam w kwestii mojego podejścia do mojego ciała

I jest mi z tym źle

Może wy mi pomożecie? Z jednej strony wiem, że tylko ja mogę sobie pomóc, zwłaszcza jeśli chodzi o takie kwestie jak samokontrola, to są moje decyzje, to ja będę dbać o własne zdrowie i ponosić konsekwencje zaniedbań. W końcu każdy jest kowalem swojego losu. I staram się, ale jestem jakaś dziwna. Albo brakuje mi siły... nie wiem

Po kolei. Jedna ze spraw to masturbacja, jest o tym osobny wątek. Nie wiem, przyzwyczaiłam się, teraz mi nie przeszkadza, jakoś to sobie przemyślałam, i mogę to robić, mogę nie... whatever. Może lepszy czas przyszedł. Ale mam problem z jedzeniem. Mam go od zawsze. Właściwie to nie wiem, czy chodzi o samo jedzenie, czy tak jak z masturbacją - kontrolę impulsów i odmówienie sobie przyjemności. Nie potrafię tego robić.

Jeśli chodzi o jedzenie, to mam z nim strasznie skomplikowaną relację. Nic z niej nie rozumiem, wyjaśniam to sobie dziwnymi zasadami rodziców, poczuciem braku kontroli nad własnym ciałem - ale koniec końców - jestem dorosła, ile można winić rodziców za swoje niepowodzenia?
Z jedzeniem w moim domu było tak, że jak byłam bardzo mała, to rodzice mnie przekarmiali i dawali mi wszystko, czego chciałam. Jak zaczęłam tyć, to miałam bardzo restrykcyjną dietę, i w ogóle w moim domu tak było już do końca, że tyle ile miałam na talerzu miałam zjeść i koniec. Ni mniej, ni więcej. Żadnych dokładek, żadnego oddawania czy wyrzucania. W moim domu wszyscy mieli zaburzone podejście do tego, jaka jest "normalna" porcja więc głównie wszyscy mieliśmy na talerzach górę jedzenia. Nie mogłam odmówić, więc jadłam.
Potem przyszło jakieś skrzywione patrzenie na siebie  w lustrze - patrzyłam i widziałam słonicę. Miałam 15 lat i mega chude koleżanki, a ja czułam się gruba. Nie wierzyłam, gdy mówili mi, że to lekka nadwaga i że "wyrosnę" z tego. Nienawidziłam swojego ciała. Teraz patrzę na zdjęcia i mi żal sad
Jeszcze kwestia słodyczy. Kocham je nad życie sad W domu rodzinnym matka chowała słodycze przed nami, sama je jadła kiedy chciała, a my mieliśmy oficjalną zasadę "od 17 w sobotę". W związku z tym, kiedy nie było nikogo w domu, buszowałam po szafkach i zjadałam wszystkie słodycze, jakie znalazłam...
Moje chęci do uprawiania sportów bardzo szybko były tłamszone. To mnie brat wyśmiał, ze biegnę tak wolno, że on może tak iść, to matka mi mówiła, że chodzenie raz w tygodniu na basen nic nie zmieni, to ojciec rzucał "przydatne" porady z stylu "żeby się odchudzić, nie jadłem kolacji i pracowałem w polu 12h"

Wszystko to - dziwne podejście rodziców, zaburzone postrzeganie własnego ciała, być może jeszcze jakieś trudności wynikające z tego, że byłam molestowana i bałam się "być atrakcyjna", do tego brak kontroli nad impulsami, zjadanie całych tabliczek czekolady co drugi dzień, chęć robienia sobie przyjemności.... No cóż, ważę 100kg przy 160cm

Na terapii poruszyłam tylko trochę te kwestie. Być może duże ciało jest dla mnie formą obrony przed światem. Może boję się mężczyzn po swoich przeżyciach. A może to zaburzenia odżywania. Czasem leżę w łóżku i mam ochotę na coś słodkiego i wyobrażam sobie, że jem czekoladę, i jem, i  jem, i  jem, tak bez końca i że wcale nie jest mi po niej źle i że wcale po niej nie tyję

Ale przychodzi rzeczywistość, kupuję tą czekoladę, zjadam na raz, a potem się nie znoszę, obiecuję sobie, że to ostania czekolada, jaką kupiłam w tym roku. I tak do następnego dnia, kiedy siedzę przy komputerze i mnie skręca, bo chcę coś dobrego zjeść. Nawet jeśli jestem najedzona obiadem, to chcę zjeść czekoladę albo coś innego, słodkiego albo chrupiącego.  Nawet nie wiem, co to jest za "chęć". Próbowałam ją zrozumieć - co się stanie, jeśli nie ulegnę? W jakim obszarze jest mi źle, w jakim obszarze jest mi dobrze, jeśli jem te słodycze?

Ale odpowiedzi nie mam.

Obiecałam sobie, że wrócę na terapię. Ale mam wrażenie, że stoję w miejscu od lat, i jest mi głupio znów iść na terapię, przyznać, że odniosłam terapię. Mimo że po terapii poukładałam sobie różne sprawy, to tej akurat nie. Ważę tyle samo od wielu lat.
I obawiam się, że ta przyjemność z jedzenia słodyczy... jest nie do pokonania.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Potrzebuję kopa

Niepotrzebnie wzbraniasz się przed terapią skoro dostrzegasz jej lecznicze skutki.
Jeśli uważasz, że w Twoim sposobie odżywiania się jest dużo zachowań o charakterze kompulsywnym, to dobry specjalista i Twoje zaangażowanie powinny przynieść rezultaty.
Lubisz jakiś sport? Spacery? Taniec? Cokolwiek, co sprawiałoby Tobie przyjemność a jednocześnie pozwoliłoby zadabać o kondycję?

3

Odp: Potrzebuję kopa

Czy masturbujesz.się przy porno ?

"Świat jest teatrem, w którym nie grają zazwyczaj jednej sztuki naraz. Tutaj człowiek przychodzi, by obejrzeć groteskę lub komedię, by pośmiać się i odpocząć, a oto nagle komedia zamienia się w tragedię lub też komedia i tragedia toczą się jednocześnie, czasem nawet z tymi samymi bohaterami występującymi na scenie."

4 Ostatnio edytowany przez ladypegaz (2019-03-16 01:58:38)

Odp: Potrzebuję kopa
MagdaLena1111 napisał/a:

Niepotrzebnie wzbraniasz się przed terapią skoro dostrzegasz jej lecznicze skutki.
Jeśli uważasz, że w Twoim sposobie odżywiania się jest dużo zachowań o charakterze kompulsywnym, to dobry specjalista i Twoje zaangażowanie powinny przynieść rezultaty.
Lubisz jakiś sport? Spacery? Taniec? Cokolwiek, co sprawiałoby Tobie przyjemność a jednocześnie pozwoliłoby zadabać o kondycję?

Właśnie to jest problem, że nie lubię wysiłku fizycznego, nie sprawia mi przyjemności. Nie znoszę gdy jestem spocona, nawet kiedy nie miałam nadwagi, nie lubiłam tego poczucia, że brakuje mi tchu, gdy nie mam siły. Lubię siedzieć w domu, spotykać się ze znajomymi przy kawie czy winie, chodzić do kina, grać na gitarze, czytam książki od dzieciństwa, ale wysiłek fizyczny, który kiedyś sprawiał mi przyjemność, teraz tylko kojarzy mi się z porażką. Nie mogę od kilku miesięcy przemóc się, żeby pójść znów na basen.

Nie wiem, czy "wzbraniam się" przed terapią, mam jakiś opór, trudno mi przed sobą się przyznać, że poprzednie spotkania mi nie pomogły, że zawiodłam, nie udało mi się... I łatwo mi znaleźć przy tym wymówki, np. moja sytuacja finansowa, są inne rzeczy na które mogę wydać pieniądze. Z drugiej strony... pracuję teraz z młodzieżą, fajnie by było im pokazać, że z różnych problemów można wyjść, no i zajefajnie by było móc ubierać się jak kobieta.

Co do masturbacji, jakie to ma znaczenie dla wątku? Czasem przy porno, czasem przy tekstach, czasem przy własnych myślach, jest o tym osobny temat.

5

Odp: Potrzebuję kopa
ladypegaz napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Niepotrzebnie wzbraniasz się przed terapią skoro dostrzegasz jej lecznicze skutki.
Jeśli uważasz, że w Twoim sposobie odżywiania się jest dużo zachowań o charakterze kompulsywnym, to dobry specjalista i Twoje zaangażowanie powinny przynieść rezultaty.
Lubisz jakiś sport? Spacery? Taniec? Cokolwiek, co sprawiałoby Tobie przyjemność a jednocześnie pozwoliłoby zadabać o kondycję?

Właśnie to jest problem, że nie lubię wysiłku fizycznego, nie sprawia mi przyjemności. Nie znoszę gdy jestem spocona, nawet kiedy nie miałam nadwagi, nie lubiłam tego poczucia, że brakuje mi tchu, gdy nie mam siły. Lubię siedzieć w domu, spotykać się ze znajomymi przy kawie czy winie, chodzić do kina, grać na gitarze, czytam książki od dzieciństwa, ale wysiłek fizyczny, który kiedyś sprawiał mi przyjemność, teraz tylko kojarzy mi się z porażką. Nie mogę od kilku miesięcy przemóc się, żeby pójść znów na basen.

Nie wiem, czy "wzbraniam się" przed terapią, mam jakiś opór, trudno mi przed sobą się przyznać, że poprzednie spotkania mi nie pomogły, że zawiodłam, nie udało mi się... I łatwo mi znaleźć przy tym wymówki, np. moja sytuacja finansowa, są inne rzeczy na które mogę wydać pieniądze. Z drugiej strony... pracuję teraz z młodzieżą, fajnie by było im pokazać, że z różnych problemów można wyjść, no i zajefajnie by było móc ubierać się jak kobieta.

Co do masturbacji, jakie to ma znaczenie dla wątku? Czasem przy porno, czasem przy tekstach, czasem przy własnych myślach, jest o tym osobny temat.

To jak nie wysiłek fizyczny to może dietetyk? Dobry dietetyk ustali Ci taką dietę, w której będziesz mogła jeść praktycznie większość tego, co lubisz. A poczucie, że brakuje Ci tchu w czasie wysiłku fizycznego to kwestia braku kondycji. Gdybyś regularnie pochodziła przez miesiąc, to potem już byś takiego poczucia nie miała.

Możesz spróbować walczyć sama, ale to będzie od Ciebie wymagało naprawdę bardzo dużej odpowiedzialności i konsekwencji. Rozpisz sobie jadłospis i żadnych odstępstw. Jak Cię kusi na czekoladę, to myśl o czymś innym, wyjdź z domu, zajmij myśli i tak za każdym razem.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

6

Odp: Potrzebuję kopa

Na terapii nikt Cię nie będzie oceniał. Sama widziałaś, że terapia odniosła skutki w niektórych obszarach Twojego życia. Odpoczęłaś trochę i pora zabrać się za kolejne smile Teraz zaburzenia odżywiania.

To jest taki sprytny myk organizmu - steruje Tobą, bo łaknie cukru a jeśli pójdziesz na terapię, to możesz odciąć ciało od uzależniającego produktu. Więc ciało robi wszystko, żeby nie chciało Ci się iść na tą terapię, włącznie z produkowaniem strachów i wstydów, które są tak na prawdę bez sensu. Idź i zobaczysz, że będzie przyjemnie, a Ty zaczniesz mieć kontrolę nad swoim ciałem.

Tym bardziej, że w tych rozmiarach aktualnie ono nie jest Twoją obroną, a może być źródłem porażki - szczupli mają łatwiej w życiu. Postrzegani są jako inteligentniejsi i zaradniejsi. Z doświadczenia wiem, że niestety tak jest. Mimo, że znam mnóstwo kobiet na kierowniczych stanowiskach, które szczupłe nie są, ale poza pracą mają po prostu trudniej.

Ruch - a kto Ci powiedział, że na początek masz mieć zadyszkę? Idzie wiosna, zapraszam na spacer. Spacerowanie ma dużo korzyści, ale jest tylko jeden warunek, trzeba iść dłużej niż 30 minut. Jest to modne, żeby przejść się po parku.
- Poprawia się krążenie
- Dotlenia się skóra
- Łapiemy darmową i najlepiej przyswajalną witaminę D
- Poprawia się kondycja stawów, co przy dużej wadze jest szczególnie ważne
- Poprawia się stan mięśni
- Poprawia się sylwetka - jesteśmy stworzeni do chodzenia.
- I poprawia się humor - nie ma jak to darmowe endorfinki ze słońca i ruchu, zamiast z czekolady smile

Dietetyk to także dobry pomysł.

7

Odp: Potrzebuję kopa

A jak jest u ciebie z nadmiarem skóry, która przecież ma to do siebie, że się rozciąga?
To duży problem dla ludzi, którzy byli bardzo otyli i znacząco schudli. Widziałam kobietę, która miała autentyczny fartuch że skóry, mogła go podnosić i opuszczać, była przed operacją wycinania tego fartucha, bo że względów higienicznych nie dawała sobie z czymś takim rady. Pod fartuchem powstawały odparzenia, czasem wrzody i bąble, już nie mówiąc o tym, jak wyglądało to wszystko, gdy się rozebrała.
Ty jesteś młodą jeszcze osobą, więc twoja skóra może nie ulec aż takiej deformacji, ale potem w późniejszych latach możesz mieć problemy.
Jeśli chodzi o słodycze, to powiedz czy ty czytasz jaki mają skład? Przecież to istna tablica Mendelejewa, nie boisz się? Naprawdę wartościowe ciastka, czekoladki i inne słodycze kosztują bardzo dużo i nie dostaniesz ich w sklepie, bo za czekoladkę zaplacilabys nawet 10, 20 złotych, na takie słodycze stać tylko nieliczne osoby, nas faszerują takim badziewiem, że w głowie się nie mieści, a ty jesz to wszystko i nabijasz kieszeń producentom trucizny. Na dodatek możesz zachorować na cukrzycę.

Nie lepiej jest więc pójść po rozum do głowy i przestać się tuczyć?

8

Odp: Potrzebuję kopa

Właśnie, że ma ogromne znaczenie. Fapanie przy porno bardziej uszkadza mózg niż zażywanie kokainy czy alkoholu. Wyrzut dopaminy przy porno jest większe niż przy innych używkach. Nawet 250 jednostek a przy cukrze, alkoholu czy kokainę ok. 200. Przy amfetaminie nawet 1000.

Takie kompulsywne masturbacje kilka razy dziennie powoduje zniszczenie receptorów dopaminowych a w dalszej konsekwencji nawet uszkodzenie hipokampa i kory przedczołowej Jesteś uzależniona od wielu lat plus uzależnienie od słodyczy. Kolejny paskudny nałóg. Czeka cię ciężka walka podczas odwyku.

Najpierw powinnaś wrócić na terapię. Jednym z lepszych środków walki z tym ciężkim nałogiem onanizmu będzie aktywność fizyczna. Przy twojej wadze jest to nawet wskazane.

Skutkiem zniszczenia systemu nagrody w mózgu jest obniżoną samoocena, zaburzenie zasypiania, koncentracji i pamięci. Już nie wspomnę o niższej aktywności społecznej.

Musisz czymś zająć mózg i ręce. Aeroby, fitness, siłownia będą najlepszym sposobem walki z nałogiem. Z tym nie ma żartów. Jeśli nie chcesz zniszczyć sobie życia i zdrowia to sport i terapia co najlepsze co powinnaś zrobić.

Polecam również dietetyka.

Powodzenia w walce z nałogami.

"Świat jest teatrem, w którym nie grają zazwyczaj jednej sztuki naraz. Tutaj człowiek przychodzi, by obejrzeć groteskę lub komedię, by pośmiać się i odpocząć, a oto nagle komedia zamienia się w tragedię lub też komedia i tragedia toczą się jednocześnie, czasem nawet z tymi samymi bohaterami występującymi na scenie."

9 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-03-17 14:31:59)

Odp: Potrzebuję kopa
ladypegaz napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Niepotrzebnie wzbraniasz się przed terapią skoro dostrzegasz jej lecznicze skutki.
Jeśli uważasz, że w Twoim sposobie odżywiania się jest dużo zachowań o charakterze kompulsywnym, to dobry specjalista i Twoje zaangażowanie powinny przynieść rezultaty.
Lubisz jakiś sport? Spacery? Taniec? Cokolwiek, co sprawiałoby Tobie przyjemność a jednocześnie pozwoliłoby zadabać o kondycję?

Właśnie to jest problem, że nie lubię wysiłku fizycznego, nie sprawia mi przyjemności. Nie znoszę gdy jestem spocona, nawet kiedy nie miałam nadwagi, nie lubiłam tego poczucia, że brakuje mi tchu, gdy nie mam siły. Lubię siedzieć w domu, spotykać się ze znajomymi przy kawie czy winie, chodzić do kina, grać na gitarze, czytam książki od dzieciństwa, ale wysiłek fizyczny, który kiedyś sprawiał mi przyjemność, teraz tylko kojarzy mi się z porażką. Nie mogę od kilku miesięcy przemóc się, żeby pójść znów na basen.

Nie wiem, czy "wzbraniam się" przed terapią, mam jakiś opór, trudno mi przed sobą się przyznać, że poprzednie spotkania mi nie pomogły, że zawiodłam, nie udało mi się... I łatwo mi znaleźć przy tym wymówki, np. moja sytuacja finansowa, są inne rzeczy na które mogę wydać pieniądze. Z drugiej strony... pracuję teraz z młodzieżą, fajnie by było im pokazać, że z różnych problemów można wyjść, no i zajefajnie by było móc ubierać się jak kobieta.

Rozumiem, że niefajnie jest się konfontować z czymś, co pokazuje, że nie jesteś idealna i niektóre osiągnięcia terapii, w której wcześniej byłaś, teraz rozmyły się, ale przecież nikt z nas nie jest idealny. Może zatem powiedz sobie, że nie jestem tak świetna, jakbym chciała być, ale co z tego :-D i rusz po pomoc.

Wysiłek fizyczny nie musi być strasznie forsowny. Super są też interwały, męczysz się, ale tylko chwilę. Podpowiedzi innych osób odnośnie diety też są rozwiązaniem.

Widzę, że w ogóle jesteś na takim etapie kontemplacji ;-) Chciałabyś coś zmienić, ale jeszcze nie czujesz się gotowa i stoisz w rozkroku. Dobrze, w takim razie na razie pomyśl, co i jak mogłabyś zrobić, co doprowadzi do zmiany, której pożądasz. Wyobraź sobie efekty, które chcesz osiągnąć i zacznij rozważać realne drogi, które mogą Cię zaprowadzić do celu. Jak będziesz już gotowa do zmiany, to i wybór konkretnego sposobu przyjdzie łatwiej. Powodzenia :-)

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Potrzebuję kopa

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018