Czy oglądał ktoś z was film Niewierna ? Świetny film który pokazuje prawdziwe oblicze zdrady i jak można zniszczyć swoje małżeństwo ,aktorzy profesjonalni grali tak jakby naprawdę taka sytuacja miała miejsce ,myślę że to jest przestroga do kobiet co mają męża a jednak spodobał im się wolny przystojniak w tym przypadku kochanek skończył bardzo zle .Kobieta która zdradzała swojego dobrego kochającego męża robiła to z satysfakcją czuła się piękna i pożądana że młody kochanek zwrócił na nią uwage a była od niego sporo starsza myślę że tą zdradą się bardziej dowartościowała .Przykre ale prawdziwe niestety takie sytuacje mają też miejsce w życiu codziennym .Film wart obejrzenia !!
Myślę że o związek muszą dbać obie strony i wtedy takich akcji nie ma
Film dobry, ale bez przesady z umoralnianiem... nie żyjemy w czasach, gdy facet jeśli tylko nie bije, nie pije i jeszcze zarabia, to szczyt marzeń.
Powiedz mi, dlaczego to baba jest zła, która nie docenia nudnego jak flaki z olejem mężusia? ....może to on jej nie doceniał, a powinien - w końcu ona też pracowała, zajmowała się domem, wychowaniem dzieciaka... no w czym on był lepszy? czym sobie zasługiwał na dobre słowo, a ona nie? Myślę, że jej brakowało zachwytu, czułych słów, uznania, namiętności, że ona była spragniona tego... a kochaś jej to dostarczał.
Może jednak mężuś "posiadacz" żony uznał, że już nic nie musi robić bo jest taki piękny jak Richard Gere,
myślisz, że moralne jest zabijanie kochanka, zamiast porozmawiać ze ślubną?
.
Bez przesady. Statystycznie to raczej mało która zdrada kończy się morderstwem. Sam skok w bok żony, jeśli by chodziło tylko o seks byłbym chyba w stanie przełknąć. Nigdy żony nie zdradziłem. Kiepski ze mnie podrywacz itd. Ale gdyby mnie zaczęła uwodzić taka Diana Lane... to cholera nie wiem czy bym się oparł ![]()
Bez przesady. Statystycznie to raczej mało która zdrada kończy się morderstwem. Sam skok w bok żony, jeśli by chodziło tylko o seks byłbym chyba w stanie przełknąć. Nigdy żony nie zdradziłem. Kiepski ze mnie podrywacz itd. Ale gdyby mnie zaczęła uwodzić taka Diana Lane... to cholera nie wiem czy bym się oparł
Zawsze można sobie zamontować klatkę dla ptaszka ![]()
Misinx napisał/a:Bez przesady. Statystycznie to raczej mało która zdrada kończy się morderstwem. Sam skok w bok żony, jeśli by chodziło tylko o seks byłbym chyba w stanie przełknąć. Nigdy żony nie zdradziłem. Kiepski ze mnie podrywacz itd. Ale gdyby mnie zaczęła uwodzić taka Diana Lane... to cholera nie wiem czy bym się oparł
Zawsze można sobie zamontować klatkę dla ptaszka
Szkoda trzymać ptaszka w klatce ![]()
... ale to nie był film ornitologiczny...
poza tym nie wszystkie ptaszki to żurawie czy łabądki czy inne papużki nierozłączki, co to całe życie z jednym... ![]()
Myślę że o związek muszą dbać obie strony i wtedy takich akcji nie ma
Chodzi o to, że dobre życzenia, a rzeczywistość, to dwie różne sprawy.
Zresztą, tzw. "dbanie o partnera", wieloznaczne jest i niczego nie gwarantuje.
Poczucie lojalności i zaufania mogą w tym pomóc, ale niczego również, nie gwarantują, gdy i tych zaczyna brakować.
Zamiast "Niewiernej", proponuję "Klub niewiernych żon".
Początkowo komedia obyczajowa, która w mroczny thriller się zamienia.
Z nadzieją głównej bohaterki, odbudowania relacji z partnerem na koniec.
On zdradza - jego wina.
Ona zdradza - jego wina.
![]()
I nie, nie widziałem filmu, natomiast wyrobilem sobie zdanie na podstawie postów powyżej ![]()
10 2019-03-07 21:09:32 Ostatnio edytowany przez Excop (2019-03-07 21:12:47)
On zdradza - jego wina.
Ona zdradza - jego wina.
I nie, nie widziałem filmu, natomiast wyrobilem sobie zdanie na podstawie postów powyżej
Posty powyżej, nawet czubka góry lodowej nie pokazują w tej materii. Chodzi o film o czymś.
Te, o samczym prawie do skoku w bok na inną, samotną lub cudzą dla zasiania, przejadły się już po prostu. Kobiety swoje za uszami również mogą mieć.
Filmy oba o tym mówią i nie oskarżając żadnej ze stron, prawdę pokazują o związkach, gdzie do rozmowy, po fakcie następuje dopiero zazwyczaj. Mniej lub bardziej dotkliwym.
misiando napisał/a:On zdradza - jego wina.
Ona zdradza - jego wina.
I nie, nie widziałem filmu, natomiast wyrobilem sobie zdanie na podstawie postów powyżej
Posty powyżej, nawet czubka góry lodowej nie pokazują w tej materii. Chodzi o film o czymś.
Te, o samczym prawie do skoku w bok na inną, samotną lub cudzą dla zasiania, przejadły się już po prostu. Kobiety swoje za uszami również mogą mieć.
Filmy oba o tym mówią i nie oskarżając żadnej ze stron, prawdę pokazują o związkach, gdzie do rozmowy, po fakcie następuje dopiero zazwyczaj. Mniej lub bardziej dotkliwym.
Rozmowa jest.... przereklamowana.
Ale to film o tym, by nie dawać kochankowi prezentu który wcześniej się od męża dostało.. Skąpstwo Panią zgubiło..
)
Rozmowa jest.... przereklamowana.
Ta, po - rzeczywiście. Ta, przed, pożądana wręcz, gdy komuś na kimś zależy wciąż w czasie, gdy źle się zaczyna dziać bez wyartykułowania spojrzenia na przyczyny.
Niektórzy mężczyźni też nie doceniają tego co mają. Niektórzy wolni mężczyźni i wolne kobiety też nie doceniają tego co mają. Wydaje mi się, że większym problemem jest to, że niektórzy ludzie nie potrafią być ze sobą szczerzy, nic dziwnego że takie związki nie działają.
assassin napisał/a:Rozmowa jest.... przereklamowana.
Ta, po - rzeczywiście. Ta, przed, pożądana wręcz, gdy komuś na kimś zależy wciąż w czasie, gdy źle się zaczyna dziać bez wyartykułowania spojrzenia na przyczyny.
chyba są dwie rzeczy w temacie:
- jedna to fantazja (czy jak w filmie czyn) - takiej mega namiętności, gdy traci się rozsądek, wiadomo zakazany owoc najlepiej smakuje, stąd zdrada, a nie jak wiele osób postuluje, chcesz pobzykać, zostaw męża, a dopiero potem do łóżka z kochankiem... bo wtedy nie ma tego szaleństwa, magii, chemii, któremu uległa bohaterka,
- rozmowa, próba dotarcia do przyczyny, zwłaszcza w takich "dobrych" związkach, gdzie wszystko działa od lat, wieków całych omalże jak w szwajcarskim zegarku... a jednak latka robią swoje, czasem przyczyną jest marazm, nuda, monotonia tego sielankowego życia. Dawno temu oglądałam film, mogę coś przekręcić, ale czemu facet podejrzewając że coś jest nie tak, zaczyna od detektywa, niefortunnej rozmowy z kochankiem, zamiast pogadać z żoną, czy wszystko jest w porządku. Czemu facet nie może rozmawiać o uczucia - czuje niepokój, ma wątpliwości, podejrzenia, czuję zazdrość.... czemu nie rozmowa? czyżby żona to był ktoś obcy, niegodny tego, by się podzielić swoimi obawami, wątpliwościami?
po takiej rozmowie, być może już ta zdrada nie smakowałabym, być może w ogóle nie doszłoby, może sami doszliby do wniosku, że oni potrzebują jakiegoś szaleństwa, czegoś nowego, odświeżającego w tym poukładanym życiu.
Film dobry, ale bez przesady z umoralnianiem... nie żyjemy w czasach, gdy facet jeśli tylko nie bije, nie pije i jeszcze zarabia, to szczyt marzeń.
Powiedz mi, dlaczego to baba jest zła, która nie docenia nudnego jak flaki z olejem mężusia? ....może to on jej nie doceniał, a powinien - w końcu ona też pracowała, zajmowała się domem, wychowaniem dzieciaka... no w czym on był lepszy? czym sobie zasługiwał na dobre słowo, a ona nie? Myślę, że jej brakowało zachwytu, czułych słów, uznania, namiętności, że ona była spragniona tego... a kochaś jej to dostarczał.
Jak coś jest nie tak, to się to naprawia, a jak jest to niemożliwe, to się zakańcza związek i odchodzi.
Nic nie usprawiedliwia zdrady.