Przemoc psychiczna? Nie wiem jak to nazwać. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Przemoc psychiczna? Nie wiem jak to nazwać.

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 47 ]

Temat: Przemoc psychiczna? Nie wiem jak to nazwać.

Od pewnego czasu, mąż nie toleruje gdy podczas rozmowy wejdę mu w słowo i na chwilę przerwę żeby coś od siebie dodać. Ostatnio to bardzo się nasiliło i gdy rozmawiamy na obojętnie jaki temat, to wszystko jest dobrze, dopóki ja się nie odezwę. Gdy on mówi, moim obowiązkiem jest milczeć! Inaczej dochodzi do awantury. Ja rozumiem, że w zasadzie nie powinno się przerywać, lecz np. wczoraj, mąż opowiadając mi pewną sytuację, zaczął mówić coraz głośniej i widziałam że bardzo się tym ekscytował. Przerwałam mu więc, prosząc żeby tak bardzo się nie przejmował, bo szkoda jego zdrowia. No i się zaczęło.. Doszło do awantury, ponieważ mu przerwałam. Czy to jest normalne? Czy to nie przemoc psychiczna?! Mam już tego dość. Poradźcie co robić! Jesteśmy małżeństwem już ponad 40 lat!

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Przemoc psychiczna? Nie wiem jak to nazwać.
monika112 napisał/a:

Od pewnego czasu, mąż nie toleruje gdy podczas rozmowy wejdę mu w słowo i na chwilę przerwę żeby coś od siebie dodać. Ostatnio to bardzo się nasiliło i gdy rozmawiamy na obojętnie jaki temat, to wszystko jest dobrze, dopóki ja się nie odezwę. Gdy on mówi, moim obowiązkiem jest milczeć! Inaczej dochodzi do awantury. Ja rozumiem, że w zasadzie nie powinno się przerywać, lecz np. wczoraj, mąż opowiadając mi pewną sytuację, zaczął mówić coraz głośniej i widziałam że bardzo się tym ekscytował. Przerwałam mu więc, prosząc żeby tak bardzo się nie przejmował, bo szkoda jego zdrowia. No i się zaczęło.. Doszło do awantury, ponieważ mu przerwałam. Czy to jest normalne? Czy to nie przemoc psychiczna?! Mam już tego dość. Poradźcie co robić! Jesteśmy małżeństwem już ponad 40 lat!

Nie. To nie jest przemoc psychiczna.


Odwróć sytuację. Opowiadasz swemu mężowi coś, co dla Ciebie jest bardzo ważne, co wywołuje u Ciebie silne uczucia; z tego względu przestajesz mówić cicho i podnosisz głos. Mąż przerywa Ci. Co czujesz? Co myślisz? Co masz ochotę zrobić?
Mówi, byś przestała się tak bardzo przejmować, bo szkoda Twego zdrowia. Co czujesz? Co myślisz? Co masz ochotę zrobić?

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

3

Odp: Przemoc psychiczna? Nie wiem jak to nazwać.

Wielokropek- czy Twoim zdaniem dialog to wypowiedź wyłącznie jednej osoby, męża, czy może jednak żona ma prawo odpowiedzieć, skomentować, UCZESTNICZYĆ w rozmowie?

Monika112 Piszesz że "gdy rozmawiamy na obojętnie jaki temat, to wszystko jest dobrze, dopóki ja się nie odezwę". Wydaje mi się, że mąż Cię tyranizuje, trudno mi bowiem wyobrazić sobie, że wścieka się, bo na prawdę brak mu w waszych rozmowach przestrzeni na wypowiedź.

4 Ostatnio edytowany przez Husky (2019-02-26 16:35:30)

Odp: Przemoc psychiczna? Nie wiem jak to nazwać.
Misina napisał/a:

Wielokropek- czy Twoim zdaniem dialog to wypowiedź wyłącznie jednej osoby, męża, czy może jednak żona ma prawo odpowiedzieć, skomentować, UCZESTNICZYĆ w rozmowie?

Gdyby nie było żasnego kontekstu odpowiedź na Twoje pytanie oczywiście byłaby twierdząca, jednak zważywszy na przykład, który podała autorka, trudno nie zgodzić się z wypowiedzią Wielokropka. Czytając to sama poczułam wewnętrzną frustrację, jakiej pewnie doświadczył mąż autorki. Każdego chyba szlag by trafił gdyby chciał się z bliską osobą podzielić czymś co go poruszyło i w odpowiedzi otrzymał przekaz, który można streścic do „nie emocjonuj się tak”.
Jedno to wpadanie w słowo, a drugie to z czym się wpada.

No i zdrowy dialog polega jednak na wysłuchaniu drugiej osoby do końca i wtedy dopiero na skomentowaniu/odpowiedzi. Jakby ktoś notorycznie wpadał mi w słowo to niespecjalnie miałabym ochotę z nim spędzać czas.

5 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2019-02-26 17:27:29)

Odp: Przemoc psychiczna? Nie wiem jak to nazwać.
Misina napisał/a:

Wielokropek- czy Twoim zdaniem dialog to wypowiedź wyłącznie jednej osoby, męża, czy może jednak żona ma prawo odpowiedzieć, skomentować, UCZESTNICZYĆ w rozmowie? (...)

Zamiast komentarza:

Małgorzata Braunek napisał/a:

Podstawową zasadą dialogu jest głębokie słuchanie. To znaczy respektowanie tego, co ktoś do nas mówi, nawet jeśli się z tym nie zgadzamy.




Jednym z błędów popełnianych podczas rozmowy jest dawanie rad (gdy osoba o nie nie prosi), kolejnym - uspokajanie. To zrobiła autorka wobec swego męża. Jak sama przyznaje zachowała się tak nie po raz pierwszy, dlatego reakcja jej męża jest dla mnie zrozumiała.

Autorko, sposobem rozwiązania opisanego problemu jest... rozmowa (nie zaś moralizowanie, krytykowanie, pocieszanie, uspokajanie, it.p.) z mężem na temat dotychczasowych sposobów prowadzenia przez was rozmów (czyli także wysłuchanie tego, co o Twej metodzie ma do powiedzenia mąż, także tego, co czuje podczas gdy Ty traktujesz go tak, jak napisałaś wyżej).

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

6

Odp: Przemoc psychiczna? Nie wiem jak to nazwać.

W podanym przykładzie równie dobrze można byłoby powiedzieć, że Twoje bagatelizowanie emocji męża w jego odczuciu może być przemocą.

Jeśli przerywanie w połowie wypowiedzi zdarza się często, a na to wskazują zawarte w poście informacje, to jak najbardziej rozumiem jego irytację. Ja sama bardzo nie lubię, kiedy ktoś nie pozwalając skończyć co mam do powiedzenia koniecznie musi wtrącić swoje trzy grosze. To jest niegrzeczne i lekceważące. Oczywiście inaczej odbiera się takie zachowanie, gdy zdarza się sporadycznie, a inaczej, jeśli ktoś robi to nagminnie, żeby nie napisać uporczywie.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

7

Odp: Przemoc psychiczna? Nie wiem jak to nazwać.

Bardzo dziękuję Wam za odpowiedzi. No cóż, widocznie przez dłuższy czas popełniałam błąd i niepotrzebnie wtrącałam swoje dwa grosze. Zdawało mi się, że to nic takiego że wtrącę od czasu do czasu jakieś słowo. Wiem że nie powinno się przerywać drugiej osobie, ale uważałam że na tym polega dyskusja, jak mówią obie strony. Chcę jednak jeszcze zaznaczyć, że ta irytacja męża dotyczy tylko mnie. Jeżeli mąż rozmawia z innymi osobami, a szczególnie z kimś ze swojej rodziny i ten ktoś przerywa, wszystko jest w porządku. Przykre.

8

Odp: Przemoc psychiczna? Nie wiem jak to nazwać.

Jak rozumiem z innymi osobami mąż rozmawia od czasu do czasu, z Tobą kontakt ma codzienny. To spora różnica. Jeśli Ty od dłuższego czasu przerywasz jego wypowiedzi, to - powtarzam - nie dziwi mnie jego reakcja na Twoje zachowanie.
Zgadzam się, to przykre być lekceważonym przez najbliższą osobę.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

9

Odp: Przemoc psychiczna? Nie wiem jak to nazwać.

Moniko, dyskusja polega na tym, że najpierw ty słuchasz, a gdy ktoś skończy wypowiadasz się ty i tak po kolei.
Jeśli jednak ty masz zwyczaj przerywania komuś i podejrzewam, że robisz to nagminnie, skoro twój mąż ma z tobą pod tym względem problem, to nic dziwnego, że czasem może się on wkurzyć.
Z jego strony nie jest to żadna przemoc. Tak uważam, ale zaznaczam wnioskuje na podstawie tego, co napisałaś. Bo jak wygląda to praktyce ciężko mi powiedzieć. Jednak kilka twoich stwierdzeń było na tyle wymownych, że jakieś tam wnioski można wyciągnąć.

10

Odp: Przemoc psychiczna? Nie wiem jak to nazwać.

Raz jeszcze dziękuję za odpowiedzi. W takim razie muszę się zmienić. Zobaczę, czy przyniesie to skutek i czy mąż znajdzie inny powód by na mnie nakrzyczeć.

11

Odp: Przemoc psychiczna? Nie wiem jak to nazwać.

Nie prościej zapytać go o to, czemu na Ciebie krzyczy?

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

12

Odp: Przemoc psychiczna? Nie wiem jak to nazwać.
monika112 napisał/a:

uważałam że na tym polega dyskusja, jak mówią obie strony.

Ale nie jednocześnie...
Tak mi się skojarzyło... niedawno czytałam taki dowcip:
Przychodzi poobijana i posiniaczona kobieta do lekarza.
- Panie doktorze, co ja mam zrobić. Mąż jak przychodzi pijany do domu to mnie bije.
Na to lekarz:
- Niech pani jak widzi, że mąż idzie pijany do domu zacznie płukać usta rumiankiem.
Kobieta po jakimś czasie wraca do lekarza.
- Panie doktorze, jak mi wspaniale pan doradził. Jaka ja jestem teraz szczęśliwa. Jak tylko widzę, że mąż zbliża się pijany do domu od razu lecę do łazienki i płuczę usta rumiankiem. I mąż cichutko, spokojnie kładzie się do łózka i grzecznie zasypia.
Na to lekarz:
- Widzi pani, wystarczy płukać usta i nie krzyczeć, nie komentować...

"W związku z tym, że wraca moda na rzeczy retro mam nadzieję, że zdrowy rozsądek i inteligencja znowu wrócą do łask."

13

Odp: Przemoc psychiczna? Nie wiem jak to nazwać.

BINGO! big_smile

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

14

Odp: Przemoc psychiczna? Nie wiem jak to nazwać.
Wielokropek napisał/a:

Nie prościej zapytać go o to, czemu na Ciebie krzyczy?

Nie raz pytałam. Twierdzi, że robię z siebie mądralę i na niczym się nie znam. On wie lepiej. Poza tym, jak on mówi, ja mam słuchać. Ale teraz już wiem. Dzięki waszym opiniom, zamienię się w posłuszną niemowę.

15

Odp: Przemoc psychiczna? Nie wiem jak to nazwać.

A ja nie traktowałabym tego tak jednoznacznie. Mój wujek ma tak, że jak on mówi, to jest niekończący się monolog, a jak chcę coś sama wtrącić, to zaczyna mi mówić, że mu przerywam i mam mu pozwolić dokończyć. Jak już skończy, to uważa rozmowę za zakończoną i wychodzi.

Robienie awantury z tego, że ktoś chciał coś powiedzieć, normalne nie jest...

gdykochamy

16 Ostatnio edytowany przez ulle (2019-02-26 23:02:05)

Odp: Przemoc psychiczna? Nie wiem jak to nazwać.

Moniko bo twój mąż to chyba taki babski soltys- mylę się? Lubi sobie pogadać, powymadrzac się i zaimponować żonie jaki z niego spryciarz. Domyślam się, że może cię coś takiego irytować, ale nie ma co robić z tego problemu. Nie zmieniaj się w milczka, bo to bez sensu. Rozmawiaj z nim, ale tak, że gdy on skończy swoją wypowiedź, ty zacznij mówić swoje, on cię wysłucha i znowu coś odpowie.

17

Odp: Przemoc psychiczna? Nie wiem jak to nazwać.
monika112 napisał/a:

(...) Ale teraz już wiem. Dzięki waszym opiniom, zamienię się w posłuszną niemowę.

Jad kapie... .

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

18

Odp: Przemoc psychiczna? Nie wiem jak to nazwać.

Ja chyba nie rozumiem tej sytuacji, być może nie wyjaśniasz jej dokładnie, a Twoja sarkastyczne uwagi dlatego, że ktoś nie zrozumiał twojego przekazu i nie udziela Ci rad, których się spodziewałaś, wcale nie pomagają.

Spodziewałaś się metody spacyfikowania męża tak, żeby pozwalał sobie przerywać (tak wynika z 1. postu), a otrzymałaś porady, jak Ty masz się zachować, to jest to Ci nie w smak.

Być może jeśli opiszesz dokładniej co on mówi, co Cię w tym wkurza, w jakich sytuacjach mu wchodzisz w zdanie, kiedy on zaczyna się złościć... To może lepiej Cię zrozumiemy.

people make mistakes
fathers mothers
people make mistakes
you are not alone

19

Odp: Przemoc psychiczna? Nie wiem jak to nazwać.
Wielokropek napisał/a:
monika112 napisał/a:

(...) Ale teraz już wiem. Dzięki waszym opiniom, zamienię się w posłuszną niemowę.

Jad kapie... .

Wielokropku,  możesz jaśniej? Komu kapie jad, bo moim zdaniem, na pewno nie autorce.

"Ludzi poznajemy w momencie, kiedy sytuacja jest dla nich trudna, wtedy pokazują prawdziwą twarz" - przeczytane na forum

20 Ostatnio edytowany przez JadziaNieMadzia (2019-02-27 00:13:38)

Odp: Przemoc psychiczna? Nie wiem jak to nazwać.

Ha! Przemoc psychiczna to przerywanie i uciszanie. Ostatnio miałam taką sytuację. Podniecona jakimś tematem opowiadałam coś (opowieść a więc słuchaj do końca i nie przerywaj). Tak byłam poruszona, że uniosłam głos (jeszcze nie krzyk, takie podniecenie raczej) i całą sobą jestem w tej opowieści, już połowa jak nic za mną a tu druga strona mówi, żebym obniżyła ton głosu... i to jest takie fizyczne doznanie jak kopniak w jaja. Poczułam fizyczny ból i jak nie ryknęłam, że go nienawidzę za to... yh! Potem trzaskalam drzwiami i miałam ochotę coś rozwalić. Takie to jest wkurzające.

Edit: co do kultury dialogu to najpierw mówi jedno, drugie słucha. Jak pierwsze skończy zaczyna mówić drugie, czyż nie?

Edit2: Warto też wziąć pod uwagę to, że jak człowiek coś mówi to może mieć taką potrzebę ekspresji. Mowę ekspresji należy traktować trochę jak występ. Nie wiem czy się dobrze wyrażam, trochę trudno mi to opisać... to nie jest rozmowa jako taka, nie small talk... to ekspresja smile Znam jedną taką co ma tą potrzebę bardzo dużą, bardzo, bardzo... Jeśli ktoś ma tą potrzebę ogromną to wtedy właściwie ciężko cokolwiek wcisnąć w jego monolog. Taka osoba może uspać swojego słuchacza hehe... ale to nie jest przemoc. To swoista wada. Podobnie jak ludzie z dużą potrzebą przytulania się czy seksu chociażby, albo jedzenia, picia, nie wiem... cokolwiek wstaw.

21 Ostatnio edytowany przez żyworódka (2019-02-27 00:25:56)

Odp: Przemoc psychiczna? Nie wiem jak to nazwać.
monika112 napisał/a:

Od pewnego czasu, mąż nie toleruje gdy podczas rozmowy wejdę mu w słowo i na chwilę przerwę żeby coś od siebie dodać. Ostatnio to bardzo się nasiliło i gdy rozmawiamy na obojętnie jaki temat, to wszystko jest dobrze, dopóki ja się nie odezwę. Gdy on mówi, moim obowiązkiem jest milczeć! Inaczej dochodzi do awantury. Ja rozumiem, że w zasadzie nie powinno się przerywać, lecz np. wczoraj, mąż opowiadając mi pewną sytuację, zaczął mówić coraz głośniej i widziałam że bardzo się tym ekscytował. Przerwałam mu więc, prosząc żeby tak bardzo się nie przejmował, bo szkoda jego zdrowia. No i się zaczęło.. Doszło do awantury, ponieważ mu przerwałam. Czy to jest normalne? Czy to nie przemoc psychiczna?! Mam już tego dość. Poradźcie co robić! Jesteśmy małżeństwem już ponad 40 lat!

Opisałaś tylko jedną z sytuacji, ale zaznaczyłaś
,  że od pewnego czasu zdarza się to częściej.
Moim zdaniem, mąż ma dyktatorskie zapędy. Jemu nie chodzi o rozmowę z tobą , tylko potrzebny mu jest słuchacz, w twojej osobie, bo innym pozwala na włączanie się, prowadzi z nimi dialog. Przy tobie wygłasza monolog. Wcale nie jest ciekawy twojej opinii, on wyrzuca z siebie nagromadzone frustracje
,  a ty masz być odbiorcą.



,

"Ludzi poznajemy w momencie, kiedy sytuacja jest dla nich trudna, wtedy pokazują prawdziwą twarz" - przeczytane na forum

22 Ostatnio edytowany przez Misina (2019-02-27 00:56:23)

Odp: Przemoc psychiczna? Nie wiem jak to nazwać.

Moniko, jestem na tym forum od niedawna, ale zdążyłam zauważyć ogromny brak życzliwości wielu piszących tu osób.
Zwracasz się do uczestników forum z pozycji osoby, której prawa do wypowiedzi są podważane a w odpowiedzi sama zbierasz cięgi za podważanie cudzych praw do wypowiedzi. Dwie kompletnie różne sprawy.
Jest mi szalenie przykro to czytać, mam wrażenie, że niektórych bardziej obchodzi wyrażanie własnych sądów, w dodatku wyrażanie ich z góry, i powierzchowne zamiast empatycznego wczytanie się w opis przedstawianych problemów. Nie bierz do siebie tego, co tu czytasz i pamiętaj, że każdy ma prawo się wypowiedzieć. Powodzenia.

23

Odp: Przemoc psychiczna? Nie wiem jak to nazwać.
monika112 napisał/a:

Bardzo dziękuję Wam za odpowiedzi. No cóż, widocznie przez dłuższy czas popełniałam błąd i niepotrzebnie wtrącałam swoje dwa grosze. Zdawało mi się, że to nic takiego że wtrącę od czasu do czasu jakieś słowo. Wiem że nie powinno się przerywać drugiej osobie, ale uważałam że na tym polega dyskusja, jak mówią obie strony. Chcę jednak jeszcze zaznaczyć, że ta irytacja męża dotyczy tylko mnie. Jeżeli mąż rozmawia z innymi osobami, a szczególnie z kimś ze swojej rodziny i ten ktoś przerywa, wszystko jest w porządku. Przykre.

Dyskusja, owszem, polega na wzajemnej wymianie myśli, ale nigdy nie powinno odbywać się to równocześnie. Przerywanie może być naprawdę irytujące.

Z drugiej strony z Twoich postów można wyczytać, że w zachowaniu męża jest coś niepokojącego. Podałaś za mało szczegółów, żeby to zdefiniować, ale wyczuwam, że tu nie chodzi tylko o zwykłą irytację wynikającą z faktu, że ktoś (w tym przypadku Ty) mu przerywa, ale o ogólny stosunek do Twojej osoby.

Niech zgadnę - mąż ma tendencję do umniejszania wartości tego, co mówisz z równoczesnym podkreślaniem, że ważne jest to co on ma do powiedzenia, jego ton jest władczy, nieznoszący sprzeciwu, dlatego czujesz się przy nim 'malutka'? Jeśli tak, to czy to przerywanie nie ma przypadkiem na celu udowodnienia mu czegoś, nie jest próbą zyskania w jego oczach, pokazania, że masz coś do powiedzenia, masz swoje poglądy, a Twoje rady warte są rozważenia? Metoda z założenia jest niewłaściwa, ale czy na pewno nie ma w tym drugiego dna?

Misina napisał/a:

Zwracasz się do uczestników forum z pozycji osoby, której prawa do wypowiedzi są podważane a w odpowiedzi sama zbierasz cięgi za podważanie cudzych praw do wypowiedzi.

Możesz podać jakieś konkretne przykłady pochodzące z tego wątku? W którym miejscu prawo do wypowiedzi Moniki zostało podważone, w którym miejscu zebrała cięgi za podważanie czyichś praw do tego samego? Ba, w którym miejscu wątku w ogóle pojawiła się taka kwestia? Pytam, bo do takich ogólników naprawdę trudno się odnieść, a ja sama opisanego przez Ciebie problemu nie wychwyciłam. 

Z drugiej strony istnieje taka uniwersalna zasada, która mówi, że umieszczając wątek na publicznym forum zawsze należy liczyć się z tym, że nie wszystkie odpowiedzi będą zgodne z oczekiwaniami, co jednak nie znaczy, że nie mają na celu pomóc, choćby poprzez naświetlenie tego, czego autor wątku być może nie dostrzega. 
Jeśli ktoś oczekuje wyłącznie pogłaskania po głowie i użalania się, to warto wyraźnie zaznaczyć to już na wstępie i naprawdę zdarza się, że ktoś wysyła takie sygnały, wówczas zostanie wysłuchany i na tym koniec - nie 'sypią się' opinie, oparte na subiektywnym osądzie rady, podpowiedzi co jest złe, a co można byłoby zmienić.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

24

Odp: Przemoc psychiczna? Nie wiem jak to nazwać.
GabrielaKlym napisał/a:

A ja nie traktowałabym tego tak jednoznacznie. Mój wujek ma tak, że jak on mówi, to jest niekończący się monolog, a jak chcę coś sama wtrącić, to zaczyna mi mówić, że mu przerywam i mam mu pozwolić dokończyć. Jak już skończy, to uważa rozmowę za zakończoną i wychodzi.

Robienie awantury z tego, że ktoś chciał coś powiedzieć, normalne nie jest...

I to jest właśnie doskonały przykład. U mnie sytuacja wygląda niemal identycznie! Ja, jeżeli po jego monologu dojdę do głosu, to mam bardzo mało czasu aby wyrazić swoją opinię, bo widzę że on słucha mnie tylko z musu i zaraz wychodzi. Dlatego określiłam to zachowanie jako przemoc psychiczna, choć może to trochę za mocne określenie. Dziękuję za opinię.

25

Odp: Przemoc psychiczna? Nie wiem jak to nazwać.
Misina napisał/a:

Moniko, jestem na tym forum od niedawna, ale zdążyłam zauważyć ogromny brak życzliwości wielu piszących tu osób.
Zwracasz się do uczestników forum z pozycji osoby, której prawa do wypowiedzi są podważane a w odpowiedzi sama zbierasz cięgi za podważanie cudzych praw do wypowiedzi. Dwie kompletnie różne sprawy.
Jest mi szalenie przykro to czytać, mam wrażenie, że niektórych bardziej obchodzi wyrażanie własnych sądów, w dodatku wyrażanie ich z góry, i powierzchowne zamiast empatycznego wczytanie się w opis przedstawianych problemów. Nie bierz do siebie tego, co tu czytasz i pamiętaj, że każdy ma prawo się wypowiedzieć. Powodzenia.

Ja nie oczekuję tego, aby wszyscy się ze mną zgadzali. Nie jestem nieomylna i dlatego chciałam poradzić się innych osób. Choć stwierdzenie Wielokropka "jad kapie" /bo chyba mnie miała na myśli/ uważam za przesadzone. Dzięki za opinię.

26

Odp: Przemoc psychiczna? Nie wiem jak to nazwać.

Słowa typu "nie emocjonuj się tak, bo Ci zaszkodzi" to nie jest wyrażenie swojej opinii w dyskusji. Zwłaszcza jeśli się nimi komuś wchodzi w pół zdania...

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

27 Ostatnio edytowany przez żyworódka (2019-02-27 10:16:13)

Odp: Przemoc psychiczna? Nie wiem jak to nazwać.

Mąż  autorki się "nakręcał", dlatego próbowała go uspokoić, wyciszyć jego emocje. Chodzi o ten podany jeden przykład zachowania. Jak twierdzi,  na wyrażenie swojej opinii nie ma zazwyczaj czasu,  bo mąż po monologu wychodzi, czyli nie oczekuje na zajęcie stanowiska przez żonę. Wychodzi
, czyli traktuje ją przedmiotowo, a nie jak partnera do rozmowy. Dla mnie to przejaw lekceważenia żony, odwracanie się do niej tyłem.

"Ludzi poznajemy w momencie, kiedy sytuacja jest dla nich trudna, wtedy pokazują prawdziwą twarz" - przeczytane na forum
Odp: Przemoc psychiczna? Nie wiem jak to nazwać.

A mi sie wydaje, że autorka nie ma złych intencji. Może faktycznie czasem przerwie w głupi sposób,  ale jeśli się przerywa komuś zdanie i przeszkadza to drugiej osobie, to ta druga osoba może jakoś taktownie i z szacunkiem poprosić o nieprzerywanie. Wiadomo, jeśli jest to nagminne to czasem się coś wymsknie. Jednakże to, że mąż autorki mówi, że TERAZ ON MÓWI, ona ma MILCZEĆ,  cholernie przypomina mi dyskusje z moim prawie byłym mężem. Dla mnie przymus, że ja mam MILCZEĆ,  to jak obuchem  w głowę. Przy czym podnosił głos i miał te swoje wrogie spojrzenie. Dlatego przerywanie przerywaniem, ale po takim upomnieniu czułam się nikim. Bo mam ROBIC CO MI KAŻE.

Przedstawiłam swój przykład, może u Ciebie droga Autorko nie jest tak źle,  aczkolwiek mi by się nie podobały rozkazy tego typu. Może spokojna rozmowa w dobrym momencie pomoże,  wyrażenie co czujesz jak tak się zachowuje. U mnie niestety nie pomogło.

29 Ostatnio edytowany przez adiaphora (2019-02-27 10:57:06)

Odp: Przemoc psychiczna? Nie wiem jak to nazwać.
monika112 napisał/a:

Od pewnego czasu, mąż nie toleruje gdy podczas rozmowy wejdę mu w słowo i na chwilę przerwę żeby coś od siebie dodać. Ostatnio to bardzo się nasiliło i gdy rozmawiamy na obojętnie jaki temat, to wszystko jest dobrze, dopóki ja się nie odezwę. Gdy on mówi, moim obowiązkiem jest milczeć! Inaczej dochodzi do awantury. Ja rozumiem, że w zasadzie nie powinno się przerywać, lecz np. wczoraj, mąż opowiadając mi pewną sytuację, zaczął mówić coraz głośniej i widziałam że bardzo się tym ekscytował. Przerwałam mu więc, prosząc żeby tak bardzo się nie przejmował, bo szkoda jego zdrowia. No i się zaczęło.. Doszło do awantury, ponieważ mu przerwałam. Czy to jest normalne? Czy to nie przemoc psychiczna?! Mam już tego dość. Poradźcie co robić! Jesteśmy małżeństwem już ponad 40 lat!

to nie jest normalne i nie daj sobie wmówić, że gdy pan i władca mówi, Ty masz potulnie czekać aż skończy i pozwoli Ci zabrać głos smile
W dyskusji można coś wtracic a często nawet trzeba, to nie przemowa ani debata przecież, gdzie każdy po kolei mówi swoje. Jakbym miała czekać aż mój skończy to nieraz bym zapomniała, do czego chciałam się odnieść smile A gdy mówi wg mnie bzdury to jak najbardziej mu wchodzę w słowo i mówię, że pieprzy od rzeczy. Albo gdy mija się z prawda,  stanowczo wtracam - zaraz, zaraz, to nie tak... A gdy się zbytnio  nakreca to też mówię, żeby wyluzowal albo, gdy mnie wkurza, że nie będę tego sluchac i sobie ide. To jest interakcja w dyskusji i nie ma w tym nic zlego, że ktoś reaguje na to, co mówimy.
Twój mąż wyraźnie ma problem, z jakiegoś powodu stal się drażliwy  i ma zapędy apodyktyczne,  niedlugo na paluszkach będziesz musiała chodzić, żeby go nie zirytowac.
Jak masz tego dość to mu to powiedz wprost. Albo niech sobie gada do ściany. Bedzie się mógł do woli wyżywać w monologu i  mieć pewność, że mu nie przerwie smile
Reasumując, nie daj się kobieto zapędzić do narożnika wink

30

Odp: Przemoc psychiczna? Nie wiem jak to nazwać.

Inna sprawa jeśli ktoś cały czas wygłasza takie monologi i inna komunikacja w związku przez to nie istnieje. Warto by było to jednoznacznie zaznaczyć, bo wtedy to jest sednem sprawy.

Jak ja zrozumiałam to co napisała autorka to: facet jest w trakcie mowy ekspresyjnej a ona mu ją przerywa i mówi mniej więcej coś co można odebrać tak: cicho bądź pierdzielu, stary jesteś, zdrówko już nie te na takie ekscytacje staruszku hmm

31

Odp: Przemoc psychiczna? Nie wiem jak to nazwać.
JadziaNieMadzia napisał/a:

Jak ja zrozumiałam to co napisała autorka to: facet jest w trakcie mowy ekspresyjnej a ona mu ją przerywa i mówi mniej więcej coś co można odebrać tak: cicho bądź pierdzielu, stary jesteś, zdrówko już nie te na takie ekscytacje staruszku hmm

A dodatkowo - i tak nie interesuje mnie to, co mówisz...

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

32

Odp: Przemoc psychiczna? Nie wiem jak to nazwać.
monika112 napisał/a:

Od pewnego czasu, mąż nie toleruje gdy podczas rozmowy wejdę mu w słowo i na chwilę przerwę żeby coś od siebie dodać. Ostatnio to bardzo się nasiliło i gdy rozmawiamy na obojętnie jaki temat, to wszystko jest dobrze, dopóki ja się nie odezwę. Gdy on mówi, moim obowiązkiem jest milczeć! Inaczej dochodzi do awantury. Ja rozumiem, że w zasadzie nie powinno się przerywać, lecz np. wczoraj, mąż opowiadając mi pewną sytuację, zaczął mówić coraz głośniej i widziałam że bardzo się tym ekscytował. Przerwałam mu więc, prosząc żeby tak bardzo się nie przejmował, bo szkoda jego zdrowia. No i się zaczęło.. Doszło do awantury, ponieważ mu przerwałam. Czy to jest normalne? Czy to nie przemoc psychiczna?! Mam już tego dość. Poradźcie co robić! Jesteśmy małżeństwem już ponad 40 lat!

Jest to dokładnie sytuacja z mojego domu rodzinnego. Ojciec się wymądrza, nakreca, ekscytuje coraz bardziej, a ze gada głupoty, mama nie wytrzymuje i cos mu wreszcie dopowie.. wtedy jest obraza majestatu, foch, bo on nie może się wypowiedzieć. Awantura. Nastepnym razem mama stara się.. powstrzymywać, ale znow wybucha, bo nie da się w spokoju znosic czego, z czym człowiek się nie zgadza.

Uwazam, ze obydwoje nie szanujecie się w rozmowie. Nie można komus przerywac, ale tez z drugiej strony, dobrze jest pozwolić się komus wypowiedzieć, a nie go zagadać, albo zakrzyczeć. To działa w obie strony.

" ..niektóre etapy tego procesu bywają nużące i cały sekret polega na tym, żeby je przekształcić w spotkania z samym sobą, albo czymś wzniosłym." Czarownica z Portobello

33

Odp: Przemoc psychiczna? Nie wiem jak to nazwać.
kobietka taka 123 napisał/a:

A mi sie wydaje, że autorka nie ma złych intencji. Może faktycznie czasem przerwie w głupi sposób,  ale jeśli się przerywa komuś zdanie i przeszkadza to drugiej osobie, to ta druga osoba może jakoś taktownie i z szacunkiem poprosić o nieprzerywanie. Wiadomo, jeśli jest to nagminne to czasem się coś wymsknie. Jednakże to, że mąż autorki mówi, że TERAZ ON MÓWI, ona ma MILCZEĆ,  cholernie przypomina mi dyskusje z moim prawie byłym mężem. Dla mnie przymus, że ja mam MILCZEĆ,  to jak obuchem  w głowę. Przy czym podnosił głos i miał te swoje wrogie spojrzenie. Dlatego przerywanie przerywaniem, ale po takim upomnieniu czułam się nikim. Bo mam ROBIC CO MI KAŻE.

Przedstawiłam swój przykład, może u Ciebie droga Autorko nie jest tak źle,  aczkolwiek mi by się nie podobały rozkazy tego typu. Może spokojna rozmowa w dobrym momencie pomoże,  wyrażenie co czujesz jak tak się zachowuje. U mnie niestety nie pomogło.

Przypomniałaś mi coś sprzed kilku lat. Wtedy bywało jeszcze gorzej. Czasem, gdy dochodziło między nami do ostrzejszej wymiany zdań, w pewnym momencie kazał mi zamilknąć. A szczególnie wtedy, gdy przedstawiałam mu niewygodne dla niego argumenty. Jeżeli wtedy nie zamilkłam, potrafił mnie uderzyć. Teraz to już historia, bo ostatnich kilka lat bardzo się zmienił i więcej nie podniósł na mnie ręki. Straszyłam go że wezwę policję /miałam siniaki na twarzy/ i widocznie się przestraszył. Od kilku lat jest spokój. Jedynie gdy dochodzi do wymiany zdań, potrafi przejawiać swoją apodyktyczność. Poza tym,ma też wiele dobrych cech. Inaczej, pewnie nie wytrzymałabym z nim nawet kilku lat, a jestem ponad 40.

34 Ostatnio edytowany przez Misina (2019-02-27 17:22:55)

Odp: Przemoc psychiczna? Nie wiem jak to nazwać.
Olinka napisał/a:

Możesz podać jakieś konkretne przykłady pochodzące z tego wątku? 1)W którym miejscu prawo do wypowiedzi Moniki zostało podważone, 2) w którym miejscu zebrała cięgi za podważanie czyichś praw do tego samego? Ba, w którym miejscu wątku w ogóle pojawiła się taka kwestia? Pytam, bo do takich ogólników naprawdę trudno się odnieść, a ja sama opisanego przez Ciebie problemu nie wychwyciłam.

1)

monika112 napisał/a:

(...)rozmawiamy na obojętnie jaki temat, to wszystko jest dobrze, dopóki ja się nie odezwę. Gdy on mówi, moim obowiązkiem jest milczeć! Inaczej dochodzi do awantury.(...)

2)

Olinka napisał/a:

W podanym przykładzie równie dobrze można byłoby powiedzieć, że Twoje bagatelizowanie emocji męża w jego odczuciu może być przemocą. Jeśli przerywanie w połowie wypowiedzi zdarza się często, a na to wskazują zawarte w poście informacje, to jak najbardziej rozumiem jego irytację. Ja sama bardzo nie lubię, kiedy ktoś nie pozwalając skończyć co mam do powiedzenia koniecznie musi wtrącić swoje trzy grosze. To jest niegrzeczne i lekceważące. Oczywiście inaczej odbiera się takie zachowanie, gdy zdarza się sporadycznie, a inaczej, jeśli ktoś robi to nagminnie, żeby nie napisać uporczywie.

ulle napisał/a:

Moniko, dyskusja polega na tym, że najpierw ty słuchasz, a gdy ktoś skończy wypowiadasz się ty i tak po kolei.
Jeśli jednak ty masz zwyczaj przerywania komuś i podejrzewam, że robisz to nagminnie, skoro twój mąż ma z tobą pod tym względem problem, to nic dziwnego, że czasem może się on wkurzyć.
Z jego strony nie jest to żadna przemoc. (...)

Wielokropek napisał/a:

Jad kapie... .


Przykre, zwłaszcza w kontekście później dodanego postu Moniki:

monika112 napisał/a:

Przypomniałaś mi coś sprzed kilku lat. Wtedy bywało jeszcze gorzej. Czasem, gdy dochodziło między nami do ostrzejszej wymiany zdań, w pewnym momencie kazał mi zamilknąć. A szczególnie wtedy, gdy przedstawiałam mu niewygodne dla niego argumenty. Jeżeli wtedy nie zamilkłam, potrafił mnie uderzyć.

Odp: Przemoc psychiczna? Nie wiem jak to nazwać.

Czułam, że nie pisałaś wszystkiego. Pewnie wtedy odpowiedzi byłyby w trochę innym tonie. Oj , 40 lat to już szmat czasu. Będzie ciężko go zmienić. Duzo razy Cię uderzył? A odnosi się poza tym z szacunkiem czy okazuje swoją wyższość? Nie chciałaś kiedyś odejść?

No i te argumenty,  które mu nie pasowały.. skąd ja to znam..

36

Odp: Przemoc psychiczna? Nie wiem jak to nazwać.
Wielokropek napisał/a:

Odwróć sytuację. Opowiadasz swemu mężowi coś, co dla Ciebie jest bardzo ważne, co wywołuje u Ciebie silne uczucia; z tego względu przestajesz mówić cicho i podnosisz głos. Mąż przerywa Ci. Co czujesz? Co myślisz? Co masz ochotę zrobić?
Mówi, byś przestała się tak bardzo przejmować, bo szkoda Twego zdrowia. Co czujesz? Co myślisz? Co masz ochotę zrobić?

Mój mąż tak robi. Jest mi przykro.
Ponadto powoduje to u mnie blokadę i przez jakiś czas nie opowiadam o niczym co mnie nęka, dręczy, co się wydarzyło w pracy (dobrego lub złego).
Nie ma sensu opowiadać, skoro on powie - "nie ekscytuj się, nie przejmuj itp"

37

Odp: Przemoc psychiczna? Nie wiem jak to nazwać.
kobietka taka 123 napisał/a:

Czułam, że nie pisałaś wszystkiego. Pewnie wtedy odpowiedzi byłyby w trochę innym tonie. Oj , 40 lat to już szmat czasu. Będzie ciężko go zmienić. Duzo razy Cię uderzył? A odnosi się poza tym z szacunkiem czy okazuje swoją wyższość? Nie chciałaś kiedyś odejść?

No i te argumenty,  które mu nie pasowały.. skąd ja to znam..

Uderzył mnie kilka razy. Właśnie dlatego że zaczęło mu brakować argumentów w dyskusji i widział że zaczynam mieć rację. Było to kilka lat temu. Kiedyś chciałam odejść, ale jakoś ochłonęłam i wszystko wróciło do normy. Na co dzień, zdecydowanie częściej, jest dobrym mężem, okazuje mi szacunek. Jest pracowity, pomaga mi, sprząta mieszkanie, często robi zakupy. Wyjeżdżamy na wczasy i tam też nie ma nieporozumień, czasem jakieś błahostki. Ale niestety, ostatnio nieraz widzę, że ledwo nad sobą panuje, aby mnie nie uderzyć. Czas szybko płynie. Pobraliśmy się z wielkiej miłości i zdecydowanie więcej było u nas tych dobrych, miłych chwil, niż kłótni. Myślę, że dlatego tyle lat wytrwałam.

38

Odp: Przemoc psychiczna? Nie wiem jak to nazwać.
monika112 napisał/a:

Wyjeżdżamy na wczasy i tam też nie ma nieporozumień, czasem jakieś błahostki.

A nie zastanawiałaś się dlaczego na wczasach jest wszystko ok, a w życiu codziennym mąż jest nerwowy? Czy jest już na emeryturze, czy jeszcze pracuje? Może stresuje go praca i przenosi ten stres do domu? Nie, żebym usprawiedliwiała jego zachowanie, tylko może warto by było poznać źródło i powody nerwowości w domu. Byłoby łatwiej znaleźć jakiś sposób na radzenie sobie z tym problemem. Może wspólna wizyta u psychologa?

"W związku z tym, że wraca moda na rzeczy retro mam nadzieję, że zdrowy rozsądek i inteligencja znowu wrócą do łask."

Posty [ 1 do 38 z 47 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Przemoc psychiczna? Nie wiem jak to nazwać.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018