Nie jest gotowa? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 ]

Temat: Nie jest gotowa?

Hej :)

Cztery miesiące temu poznałem w pracy świetną dziewczynę. Ja mam 24 lata, ona jest rok starsza. Właściwie od razu zaczęliśmy nadawać na tych samych falach. Wszystko poszło bardzo szybko. Po jakimś miesiącu pracy zaprosiłem ją na spacer, potem randka, potem już spotykaliśmy się normalnie i tak naprawdę zostaliśmy parą. Widziałem jej autentyczne zainteresowanie, a nawet nie przesadzę jeśli powiem że zafascynowanie moją osobą. Pierwszy miesiąc jak z bajki. W drugim temperatura troszkę osłabła, ale myślałem że to naturalne. Ja cały czas starałem się tak samo jak na początku. Chciałem spotykać się często, ona coraz rzadziej. Troszkę za bardzo się zaangażowałem, nie dałem jej przestrzeni. Mój zapał pozostał cały czas na tym mega wysokim poziomie z początku, jej systematycznie spadał. W pewnym momencie nie widzieliśmy się przez tydzień, a jak wróciła do pracy to już nie czułem "tego czegoś". Zacząłem pytać o co chodzi, co się stało? Powiedziała, że ona mnie nie kocha, uważa że mnie lepiej poznała i do siebie nie pasujemy. (W tym miejscu nadmienię, że na początku byłem pewnym siebie facetem, potem zdarzyło się kilka rzeczy na studiach i w mojej rodzinie, które sprawiły, że byłem nerwowy np. w pracy i ze dwa razy zdarzyło mi się nawet płakać, ale zawsze ją za to przepraszałem i NIGDY nie byłem "tym złym" kiedy spotykaliśmy w cztery oczy) Ja powiedziałem, że to nic nie szkodzi, że mnie nie kocha, przecież takie uczucie buduje się długo, narazie było nam wspaniale i nie rozumiem czemu chce to kończyć, zamiast naprawiać. Pierwszego dnia doznałem potężnego szoku, wysłałem z 15 wiadomości, na szczęście na tym stanęło i się opanowałem. Serio spadło to na mnie jak grom z jasnego nieba, bo uważałem to wszystko za świetny wiązek i przede wszystkim uważałem siebie za dobrego chłopaka, który wymagał jedynie lekkiej poprawy. Głównie zluzowania z mojej strony. Tydzień później powiedziała, żebym się nie przejmował, że jestem dobrym i czułym chłopakiem i ona mnie rozumie i że serio było jej ze mną dobrze, ale ona nie czuje się gotowa na poważny związek i nie jest w stanie zaangażować się tak jak ja. Powiedziałem jej, że rozumiem i będę na nią czekał.

Nie wiem co robić. To jest osoba, która lubi samotność, przede mną długo nie miała chłopaka. Lubi spędzać sama czas, ale nie uwierzę jej że nie chce być w związku, bo widziałem ten błysk w jej oczach na początku. Po prostu zabiłem jej zainteresowanie i doskonale o tym wiem. Pytanie brzmi - czy da się to jeszcze rozpalić? Po rozstaniu napisała do mnie kilka razy i to zawsze tuż przed snem. Chyba mimo wszystko o mnie myśli, ale te wszystkie wiadomości są takie chłodne. Zaprosiłem ją do kina na niedzielę i się zgodziła. Jak się zachować, czy poruszać temat "nas", czy powiedzieć jej o tych wszystkich moich obserwacjach i tym, że chcę to zmienić, czy po prostu zachowywać się jakby nic się nie wydarzyło?

Czy ta sytuacja jest jeszcze do uratowania jako związek w przyszłości? Mega mi na niej zależy, jest wartościową osobą. Mądrą, spokojną, pewną swojej wartości i również czułą. Zdziwiło mnie jak powiedziała, że do siebie nie pasujemy, bo wg mnie właśnie bardzo dużo nas łączy. Czy pisze i zgodziła się na spotkanie tylko dlatego że ma nadzieję na przyjazne stosunki? A może naprawdę potrzebuje czasu? Przyjaciel powiedział mi, że ona mnie skresliła, przyjaciółka że może serio trzeba dać jej czas. Co sądzicie? Jak tę relację kontynuować? Czy zmieniać pracę? Chyba nie ma szans, żeby zatęskniła za mną widząc mnie niemal codziennie w pracy. Mam mętlik w głowie. Miłego wieczoru wszystkim forumowiczkom i forumowiczom :)

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nie jest gotowa?

A w łóżku wam się układało?

Serce mówi bardzo spokojnym, cichym głosem, nie krzyczy.

3

Odp: Nie jest gotowa?
Mystery_ napisał/a:

A w łóżku wam się układało?

Bardzo :)

4

Odp: Nie jest gotowa?
notmountains napisał/a:

(W tym miejscu nadmienię, że na początku byłem pewnym siebie facetem, potem zdarzyło się kilka rzeczy na studiach i w mojej rodzinie, które sprawiły, że byłem nerwowy np. w pracy i ze dwa razy zdarzyło mi się nawet płakać, ale zawsze ją za to przepraszałem i NIGDY nie byłem "tym złym" kiedy spotykaliśmy w cztery oczy)

Za co ją przepraszałeś? Zrobiłeś jej jakąś krzywdę, nakrzyczałeś czy co?

Serce mówi bardzo spokojnym, cichym głosem, nie krzyczy.

5 Ostatnio edytowany przez prudencja (2019-02-06 23:09:43)

Odp: Nie jest gotowa?
notmountains napisał/a:

Hej :)

spędzać sama czas, ale nie uwierzę jej że nie chce być w związku, bo widziałem ten błysk w jej oczach na początku.

jprdl, jasnowidz. i na dodatek ona chce być w tym związku z Tobą właśnie, tylko też o tym nie wie. jeszcze. No ale Ty jej to uświadomisz.

może dopuść do siebie myśl, że dziewczyna nie chce i tyle. Lepiej dojść do tego wniosku po 3 miesiącach, niż po 3, 13 albo 30 latach. Jeśli coś ma z tego być to będzie. Naciskając możesz tylko wywołać opór. Albo decyzje motywowane litością czy wyrzutami sumienia. Aha i - można za kimś tęsknić, nawet widząc go codziennie. Co więcej, taka tęsknota może stać się torturą. Sądzę, że jesteś na dobrej drodze, by tego doświadczyć.

6

Odp: Nie jest gotowa?
Mystery_ napisał/a:
notmountains napisał/a:

(W tym miejscu nadmienię, że na początku byłem pewnym siebie facetem, potem zdarzyło się kilka rzeczy na studiach i w mojej rodzinie, które sprawiły, że byłem nerwowy np. w pracy i ze dwa razy zdarzyło mi się nawet płakać, ale zawsze ją za to przepraszałem i NIGDY nie byłem "tym złym" kiedy spotykaliśmy w cztery oczy)

Za co ją przepraszałeś? Zrobiłeś jej jakąś krzywdę, nakrzyczałeś czy co?

Nie krzyczałem, ani broń Boże nie robiłem żadnej krzywdy. Po prostu potrafiłem nie odzywać się cały dzień i tym samym również i jej psuć humor. No i też gadać często o swoich kłopotach. Ja rozumiem, że związek to związek i to normalne, ale może serio ona nie była po tak krótkim czasie na tyle zaangażowana, żeby wspierać mnie jeszcze w moich problemach. A ja zamiast wziąć co mogę w swoje ręce i się ogarnąć, to się żaliłem.

Jeśli nie była na takie "poważne" sprawy gotowa to jest uczciwe postawienie sprawy z jej strony. Nie będę jej winił, że nie kocha mnie bezgranicznie po tak krótkim czasie, ale mimo wszystko było nam dobrze.

Najgorzej, że ona uważa że poznała mnie dobrze i ten sfrustrowany, smutny i niepewny siebie facet to prawdziwy ja. A serio to jest chwilowy kryzys. Określam się raczej właśnie przeciwnie - jako uśmiechniętego i pewnego siebie człowieka.

Ale wg mnie największy problem, że ja przestałem się wydawać jej na ten moment interesujący. Na początku byłem wyzwaniem, teraz zauważyła, że mega mi na niej zależy i najchętniej spędziłbym z nią każdy dzień. Nie dałem jej odetchnąć, a tak jak mówiłem, ona jest typem samotnika i potrzebuje swojej przestrzeni. Dopiero teraz składam puzzle. Jak była sama przez ostatnie dwa lata to spotkała się z trzema facetami i za każdym razem kończyło się po jednej randce, potem ucinała temat. We mnie coś zobaczyła, ale na ten moment to zniknęło.

Jeśli ma to jakieś znaczenie to dodam, że ona nie jest Polką, nie ma właściwie przyjaciół/przyjaciółek. Ma jedną przyjaciółkę, ale ostatnio rzadko się widują. Jedynym stałym elementem w jej życiu jest mama, z którą potrafi wisieć na telefonie codziennie przez długie minuty. No i szkoła + praca. Tak mi się wydaje, że za bardzo ją osaczyłem.

7

Odp: Nie jest gotowa?
prudencja napisał/a:
notmountains napisał/a:

Hej :)

spędzać sama czas, ale nie uwierzę jej że nie chce być w związku, bo widziałem ten błysk w jej oczach na początku.

jprdl, jasnowidz. i na dodatek ona chce być w tym związku z Tobą właśnie, tylko też o tym nie wie. jeszcze. No ale Ty jej to uświadomisz.

No właśnie chodziło mi w tym co napisałem o to, że ona tak naprawdę chce związku. Nie twierdzę nigdzie tutaj, że ze mną, ale nie powiedziałbym w życiu, że nie chce być w związku po tym jak na początku sama zabiegała o spotkania i się nimi cieszyła.

8

Odp: Nie jest gotowa?

Z tego co piszesz....daj jej trochę czasu. Ale gdyby sytuacja nie szła po Twojej myśli, dalej czekaj. Tylko żeby nie było to czekanie na pociąg na peronie, na którym od lat nic nie odjeżdża. Jeśli po dwóch tygodniach nie będzie odzewu z jej strony to odpuść, szukaj dalej, uwierz - znajdziesz.

9

Odp: Nie jest gotowa?
oficer91 napisał/a:

Z tego co piszesz....daj jej trochę czasu. Ale gdyby sytuacja nie szła po Twojej myśli, dalej czekaj. Tylko żeby nie było to czekanie na pociąg na peronie, na którym od lat nic nie odjeżdża. Jeśli po dwóch tygodniach nie będzie odzewu z jej strony to odpuść, szukaj dalej, uwierz - znajdziesz.

Zobaczę co wyjaśni to spotkanie w niedziele. Nie spodziewam się cudownego comebacku, po prostu jestem ciekawy co sobie powiemy. Dwa tygodnie... Akurat pod koniec lutego ma urodziny, wtedy chcę jej zrobić jakąś niespodziankę, a do tego czasu będę milczał. Wystarczy nam już wspólna praca, nie będę jeszcze męczył jej wiadomościami.

10

Odp: Nie jest gotowa?
notmountains napisał/a:

Hej :)

Cztery miesiące temu poznałem w pracy świetną dziewczynę. Ja mam 24 lata, ona jest rok starsza. Właściwie od razu zaczęliśmy nadawać na tych samych falach. Wszystko poszło bardzo szybko. Po jakimś miesiącu pracy zaprosiłem ją na spacer, potem randka, potem już spotykaliśmy się normalnie i tak naprawdę zostaliśmy parą. Widziałem jej autentyczne zainteresowanie, a nawet nie przesadzę jeśli powiem że zafascynowanie moją osobą. Pierwszy miesiąc jak z bajki. W drugim temperatura troszkę osłabła, ale myślałem że to naturalne. Ja cały czas starałem się tak samo jak na początku. Chciałem spotykać się często, ona coraz rzadziej. Troszkę za bardzo się zaangażowałem, nie dałem jej przestrzeni. Mój zapał pozostał cały czas na tym mega wysokim poziomie z początku, jej systematycznie spadał. W pewnym momencie nie widzieliśmy się przez tydzień, a jak wróciła do pracy to już nie czułem "tego czegoś". Zacząłem pytać o co chodzi, co się stało? Powiedziała, że ona mnie nie kocha, uważa że mnie lepiej poznała i do siebie nie pasujemy. (W tym miejscu nadmienię, że na początku byłem pewnym siebie facetem, potem zdarzyło się kilka rzeczy na studiach i w mojej rodzinie, które sprawiły, że byłem nerwowy np. w pracy i ze dwa razy zdarzyło mi się nawet płakać, ale zawsze ją za to przepraszałem i NIGDY nie byłem "tym złym" kiedy spotykaliśmy w cztery oczy) Ja powiedziałem, że to nic nie szkodzi, że mnie nie kocha, przecież takie uczucie buduje się długo, narazie było nam wspaniale i nie rozumiem czemu chce to kończyć, zamiast naprawiać. Pierwszego dnia doznałem potężnego szoku, wysłałem z 15 wiadomości, na szczęście na tym stanęło i się opanowałem. Serio spadło to na mnie jak grom z jasnego nieba, bo uważałem to wszystko za świetny wiązek i przede wszystkim uważałem siebie za dobrego chłopaka, który wymagał jedynie lekkiej poprawy. Głównie zluzowania z mojej strony. Tydzień później powiedziała, żebym się nie przejmował, że jestem dobrym i czułym chłopakiem i ona mnie rozumie i że serio było jej ze mną dobrze, ale ona nie czuje się gotowa na poważny związek i nie jest w stanie zaangażować się tak jak ja. Powiedziałem jej, że rozumiem i będę na nią czekał.

Nie wiem co robić. To jest osoba, która lubi samotność, przede mną długo nie miała chłopaka. Lubi spędzać sama czas, ale nie uwierzę jej że nie chce być w związku, bo widziałem ten błysk w jej oczach na początku. Po prostu zabiłem jej zainteresowanie i doskonale o tym wiem. Pytanie brzmi - czy da się to jeszcze rozpalić? Po rozstaniu napisała do mnie kilka razy i to zawsze tuż przed snem. Chyba mimo wszystko o mnie myśli, ale te wszystkie wiadomości są takie chłodne. Zaprosiłem ją do kina na niedzielę i się zgodziła. Jak się zachować, czy poruszać temat "nas", czy powiedzieć jej o tych wszystkich moich obserwacjach i tym, że chcę to zmienić, czy po prostu zachowywać się jakby nic się nie wydarzyło?

Czy ta sytuacja jest jeszcze do uratowania jako związek w przyszłości? Mega mi na niej zależy, jest wartościową osobą. Mądrą, spokojną, pewną swojej wartości i również czułą. Zdziwiło mnie jak powiedziała, że do siebie nie pasujemy, bo wg mnie właśnie bardzo dużo nas łączy. Czy pisze i zgodziła się na spotkanie tylko dlatego że ma nadzieję na przyjazne stosunki? A może naprawdę potrzebuje czasu? Przyjaciel powiedział mi, że ona mnie skresliła, przyjaciółka że może serio trzeba dać jej czas. Co sądzicie? Jak tę relację kontynuować? Czy zmieniać pracę? Chyba nie ma szans, żeby zatęskniła za mną widząc mnie niemal codziennie w pracy. Mam mętlik w głowie. Miłego wieczoru wszystkim forumowiczkom i forumowiczom :)

Teraz nagle się zczaiła że nie jest gotowa na związek?a wcześniej co? Nie wiedziała ze nie jest gotowa? Taaa. To jest początek gdzie powinny fruwać motylki a ona już Ciebie nie chce. Odpuść

11

Odp: Nie jest gotowa?
notmountains napisał/a:

ona nie czuje się gotowa na poważny związek i nie jest w stanie zaangażować się tak jak ja. Powiedziałem jej, że rozumiem i będę na nią czekał.

Nie wiem co robić. To jest osoba, która lubi samotność, przede mną długo nie miała chłopaka. Lubi spędzać sama czas

Dziewczyna mogła być zainteresowana bo jej się spodobałeś, ale Twoje nadmierne zaangażowanie i okazywanie emocji w tym przypadku ją przerosło. Wyciągnij wnioski na przyszłość i postaraj się być bardziej stabilny emocjonalnie, lub pozostań sobą i znajdź osobę dla której to nie będzie problemem. Mam podobnie, nie mam wiele wolnego czasu, i też lubię momenty samotności, gdyby ktoś rozumiał poważny związek przez ilość czasu spędzanego razem, też bym nie umiał podołać. Powodzenia w przyszłości, może jednak dojdziecie do porozumienia:)

Posty [ 11 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018