Zamieszkanie razem - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 ]

Temat: Zamieszkanie razem

Witajcie
Jakie macie doświadczenia w rej sprawie?
Jak dzielicie sie opłatami i obowiazkami?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Zamieszkanie razem

na pół

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.
Odp: Zamieszkanie razem

U mnie było po połowie, ale np. u znajomej facet płacił za mieszkanie, a ona kupowała jedzenie, chemię, itd.
Co do obowiązków, to już bardziej skomplikowane. U jednych wychodzi spontanicznie, a u innych jest konkretny podział. Chyba warto się dogadać w tej kwestii z partnerem wcześniej, bo z opowieści słyszałam, że panowie często nie poczuwają się do sprzątania.

4

Odp: Zamieszkanie razem

mieszkam z partnerem u niego, on płaci opłaty, ja robie zakupy- jak drobniejsze to sama płace ale jak mnie przyłapie na większych to zwykle i tak mi za nie wciska pieniądze. wolałabym oddawać mu kasę na pół ale on kategorycznie się na to nie godzi bo ja mniej zarabiam.

obowiązki na pół, sprzątanie wspólne, gotowanie też - obiady ja robie w weekendy, a on w tygodniu. śniadania ja w tygodniu, on w weekendy big_smile
chyba oboje po równo dbamy o dom.

5

Odp: Zamieszkanie razem
Amelia2004 napisał/a:

Witajcie
Jakie macie doświadczenia w rej sprawie?

Ja mam doświadczenia takie, że jeszcze przed przeprowadzką ustaliłem z mą wybranką co następuje:

- Któregoś dnia przysiądziesz i wypiszesz mi na kartce ile wszystkiego miesięcznie za tą chałupę płacisz,
podzielisz to na pół i tyle będziesz ode mnie co miesiąc dostawać. Wszystkie zakupy też dzielimy na pół.
Obowiązki domowe dzielimy w zależności od sytuacji.

Jak to wyglądało w praktyce:
Ma luba podliczyła na kartce koszty utrzymania mieszkania, plus do tego rata kredytu, który ciągle spłaca.
Wyszło tego w sumie 1.200zł i się mnie pyta ile mogę jej płacić, więc odpowiadam zgodnie z umową, że połowę.
Połowa z 1.200zł to jest 600zł (w tym rata jej kredytu, który wzięła na jej mieszkanie) co łatwo w pamięci obliczyć.
Nie. Będziesz mi płacił 800zł. No dobra, myślę sobie, chociaż to co naprawdę sobie pomyślałem, nie nadaje się do cytowania...

No więc płaciłem te 800zł co miesiąc, oprócz tego zakupy dla 4 osobowej rodziny (ja plus ona i dwójka jej dzieci) na pół,
oprócz tego wracając z pracy codziennie jechałem do sklepu po zakupy tzw. "mniejsze" jak bułki, masło, wędlina na jutro itp.
i za to mi już nie oddawała, zresztą nawet się nie upominałem, bez przesady.

Pomijając kwestie czysto finansowe, do moich obowiązków należało doprowadzenie całego mieszkania od stanu dewastacji,
gdzie przez 10 lat nikt nic nie robił i praktycznie wszystko było do naprawy lub do wymiany, ewentualnie "tylko" do odmalowania,
aby ma luba, kiedy już skończę, mogła to mieszkanie sprzedać za maksymalnie wyśrubowaną cenę czego nawet nie kryła specjalnie.
Wracałem z jednej pracy do drugiej i orałem jak osioł do nocy albo w weekendy, bo "przecież tu mieszkasz" i nigdy żadnego "dziękuję".

W tak zwanym międzyczasie doszło mi zmywanie naczyń (2-3 razy dziennie cały zlew napchany pod kran) bo myszka zmęczona po pracy,
siedzenie z jej dziećmi w domu bez przerwy, kiedy myszka jest w pracy, kiedy myszka jest u koleżanki, kiedy myszka jest u fryzjera...
robienie dzieciom obiadów, robienie dzieciom, kolacji, robienie dzieciom śniadań do szkoły, podcierać tyłków dzieciom tylko nie musiałem
oraz zostałem pouczony, że skoro to ja mieszkam u nich, to mam się dostosować i nie wolno mi na przykład włączyć telewizora bez pozwolenia,
bo myszkę denerwuje włączony telewizor, denerwuje ją grająca muzyka, wszystkich w domu denerwuje, gdy ja siedzę przy komputerze,
a najbardziej ich denerwuje, kiedy do nas przychodzi mój syn i gra na playstation, bo JEJ dzieciom zajmuje wtedy cały pokój...
I tak po niecałych 4 miesiącach doszło do tego, że moja rola w ICH domu została sprowadzona do usługiwania wszystkim po kolei,
a każda forma sprzeciwu z mojej strony była neutralizowana groźbami wyrzucenia mnie za drzwi, bo skoro tak, to nie ma tu dla mnie miejsca.
Nawet gdyby moja doba była z gumy, to i tak nie miałbym pół godziny spokoju i tylko dla siebie, bo bez przerwy miałem coś do zrobienia,
a jeśli przez jakieś niedopatrzenie z jej strony akurat nie miałem, to były wielkie fochy i dąsy, że siedzę cały dzień na dupie i nic nie robię. 

W końcu mnie wywaliła bez żadnego powodu, a pretekstem było to, że odmówiłem usmażenia w poniedziałek kotletów,
które ona miała usmażyć w niedzielę, ale była tak pochłonięta graniem na telefonie w jakąś debilną gierkę,
oraz jeżdżeniem przez cały dzień od jednej koleżanki do drugiej i przesiadywaniem po dwie godziny u każdej,
że w końcu noc nadeszła, a kotlety same się nie chciały zrobić. Kazała zrobić je mi, a po wysłuchaniu co mam do powiedzenia
(niestety również nie nadaje się do zacytowania) zostałem poproszony o spakowanie swoich rzeczy i wypier... wyprowadzenie się.

Także drogi jeleniu, który to teraz czytasz... nie ma żadnego znaczenia ile będziesz dokładał do domowego budżetu.
Kobieta chce zawsze jednego - WSZYSTKIEGO   lol

Nie udzielam rad. Oferuję sarkastyczne uwagi.

6 Ostatnio edytowany przez niepodobna (2019-02-02 21:29:49)

Odp: Zamieszkanie razem

anderstud, czemu próbujesz swoją "traumę" sprzedać jako oczywistą kolej rzeczy?

Jakoś ludzie mieszkają razem i nie oskubują się z wszystkiego.

Źle trafiłeś i trzeba było "myszkę" pogonić, zanim ona pogoniła Ciebie, bo zdaje się, że dosyć długo znosiłeś jej zachowanie (na mój skromny rozum, można się tu było zorientować, że coś jest bardzo nie tak, gdzieś po miesiącu - dwóch wspólnego zamieszkiwania).

/Każdy może na ciebie spojrzeć, lecz spotkanie kogoś, kto widzi ten sam świat co ty, jest zjawiskiem dość rzadkim./

7

Odp: Zamieszkanie razem

U mnie wydatkami dzielimi się po połowie, tj opłaty i zakupy. On częściej gotuje, ja częściej sprzątam. Wychodzi mniej więcej po równo.

8 Ostatnio edytowany przez nudny.trudny (2019-02-03 03:59:33)

Odp: Zamieszkanie razem
Amelia2004 napisał/a:

Witajcie
Jakie macie doświadczenia w rej sprawie?
Jak dzielicie sie opłatami i obowiazkami?

przy mieszkaniu w jednym miejscu pewnie naturalnie by wynikało kto coś robi:) ale jakoś daję radę sam z nie takimi rzeczami:) generalnie czas z dziewczyną można spędzić ciekawiej, niż jak sobie pomyślę o takim wizerunku poważnego, zasadniczego "człowieka sukcesu" w wieku 30-35 lat, który wraca bardzo zmęczony własnym klimatyzowanym samochodem z klimatyzowanego biurowca, później może narzeka że znowu taki sam obiad, później początek poważnej rozmowy o podziale obowiązków, budżecie domowym, planowaniu dzieci... mało ciekawa perspektywa:)

szukam nowego cytatu do podpisu:D

9

Odp: Zamieszkanie razem
niepodobna napisał/a:

anderstud, czemu próbujesz swoją "traumę" sprzedać jako oczywistą kolej rzeczy?

O ile dobrze zrozumiałem pytanie, autorce chodziło o osobiste doświadczenia, więc moje są właśnie takie.
Traumy to ja przeżywałem gdzieś tak do siódmej klasy szkoły podstawowej jak któraś nie chciała ze mną chodzić.
Potem jakoś szybko mi przeszło, a teraz to już bardziej mnie to wszystko śmieszy niż smuci, bo schemat goni schemat lol

Nie udzielam rad. Oferuję sarkastyczne uwagi.

10

Odp: Zamieszkanie razem
anderstud napisał/a:

Potem jakoś szybko mi przeszło, a teraz to już bardziej mnie to wszystko śmieszy niż smuci, bo schemat goni schemat lol

Może i jesteś w stanie dostrzec jakiś schemat, ale to nadal Twój schemat i schemat kobiet, które Ty wybierasz i na to uwagę zwróciła Niepodobna. Nie próbuj nawet wciskać swojego osobistego doświadczenia jako obowiązującej wszystkich zasady pisząc "Także drogi jeleniu, który to teraz czytasz... nie ma żadnego znaczenia ile będziesz dokładał do domowego budżetu. Kobieta chce zawsze jednego - WSZYSTKIEGO". Jak sam raczyłeś zauważyć, to tylko Twoje doświadczenie, więc nie ma tu racji bytu powyższa regułka tycząca się ogółu kobiet. Widać po tym wątku nawet, że w innych związkach inaczej funkcjonuje podział obowiązków/finansów itd. To, że używasz niecenzuralnych słów, a na forum stroisz się w piórka chojraka, nie znaczy, że jesteś asertywny i potrafisz o siebie zadbać jednocześnie utrzymując dobre relacje z innymi, co dobitnie pokazała Twoja własna historia. Tam gdzie trzeba było spokojnie i stanowczo postawić granicę, Ty cicho, bądź głośno kląłeś, co nie miało żadnego przełożenia na decyzje dot. was obojga i całej rodziny. Jak to się mówi: pies, który głośno szczeka...

11

Odp: Zamieszkanie razem
Klio napisał/a:
anderstud napisał/a:

Potem jakoś szybko mi przeszło, a teraz to już bardziej mnie to wszystko śmieszy niż smuci, bo schemat goni schemat lol

Może i jesteś w stanie dostrzec jakiś schemat, ale to nadal Twój schemat i schemat kobiet, które Ty wybierasz i na to uwagę zwróciła Niepodobna. Nie próbuj nawet wciskać swojego osobistego doświadczenia jako obowiązującej wszystkich zasady pisząc "Także drogi jeleniu, który to teraz czytasz... nie ma żadnego znaczenia ile będziesz dokładał do domowego budżetu. Kobieta chce zawsze jednego - WSZYSTKIEGO". Jak sam raczyłeś zauważyć, to tylko Twoje doświadczenie...

I na tym bym poprzestał. Osobiste wycieczki i tyrady (uderz w stół?) są po pierwsze offtopem bez żadnego związku z tematem wątku,
a po drugie, gdybym potrzebował internetowej diagnozy domorosłych specjalistów od życia w rodzinie, to bym o nią poprosił smile

Nie udzielam rad. Oferuję sarkastyczne uwagi.

Posty [ 11 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018