Pogodzić się ze śmiercią? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Pogodzić się ze śmiercią?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 47 ]

Temat: Pogodzić się ze śmiercią?

Za 2 miesiące miną dwa lata od kiedy zmarł jeden z moich dziadków. 2 miesiące temu minęły dwa lata, od kiedy zmarł drugi.
A ja sobie nie radzę.

Po ich śmierci miałam napady paniki i przestałam wychodzić z domu. Uczestniczyłam w terapii, ale pomimo tego z czym przyszłam, terapeutka przeszła do innych rzeczy kwitując problem slowami"to nie od pani zależy".
Jestem świadoma tego, że śmierć nie zależy ode mnie ale mimo to nie potrafię zaakceptować tego, że ich już w moim życiu nie ma. Dodatkowo panicznie boję się, że coś się stanie moim babciom.

Szukam sposobów na zaakceptowanie rzeczywistości, bo mam wrażenie, że od 2 lat tkwię w fazie zaprzeczenia. Nie znoszę świąg i spotkań rodzinnych, bo jest dziura po nich. Nie jestem w stanie w spokoju iść do nich na cmentarz. Nie umiem o nich rozmawiać.
Mam wrażenie że cała rodzina ruszyła do przodu tylko ja nie.

Nie okazuję uczuć na zewnątrz, większość gotuje się we mnie, stąd podejrzewam, że z zewnątrz wyglądam jak najbardziej opanowana oaoba na świecie, a jednak w środku coś się rozsypuje raz za razem.

Jak poradzić sobie z tym, że ludzie umierają i pójść do przodu? Jak jednocześnie o nich nie zapomnieć? Boję się że zapomnę jak było z nimi.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.
Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2019-01-23 16:12:53)

Odp: Pogodzić się ze śmiercią?

6 listopada odeszła moja babcia i jednocześnie matka chrzestna.
Jest mi bardzo ciężko, zwłaszcza, że musiałam zająć sprawami zaległymi typu pochówek, sprawa spadkowa,  etc...

Brakuje mi jej każdego dnia. Najgorsze było sprzątanie mieszkania. Opróżnianie spiżarni. Koszmar.

Nie mam pomysłu, jak to przetrwać. Trzeba czasu i cierpliwości na pogodzenie się z tym, co nieuniknione.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

3

Odp: Pogodzić się ze śmiercią?

Nie da się - nie ma złotych sposobów i niestety po prostu trzeba przejść przez okres żałoby.

We all make choices. But in the end, our choices make us.

4

Odp: Pogodzić się ze śmiercią?
Lady Loka napisał/a:

Za 2 miesiące miną dwa lata od kiedy zmarł jeden z moich dziadków. 2 miesiące temu minęły dwa lata, od kiedy zmarł drugi.
A ja sobie nie radzę.

Jesteś dorosłą kobietą powinnaś się cieszyć, że miałaś możliwość ich poznać i to przez tyle lat. Niektórzy nie mają tyle szczęścia i co to dziadek dowiadują się jedynie ze starej fotografii tongue

Serce mówi bardzo spokojnym, cichym głosem, nie krzyczy.

5 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2019-01-23 17:06:51)

Odp: Pogodzić się ze śmiercią?
MysteryP napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Za 2 miesiące miną dwa lata od kiedy zmarł jeden z moich dziadków. 2 miesiące temu minęły dwa lata, od kiedy zmarł drugi.
A ja sobie nie radzę.

Jesteś dorosłą kobietą powinnaś się cieszyć, że miałaś możliwość ich poznać i to przez tyle lat. Niektórzy nie mają tyle szczęścia i co to dziadek dowiadują się jedynie ze starej fotografii tongue

Yyy średnio to jest komentarz na miejscu.
Oczywiście, że się cieszę, ale to nie zmienia mojego samopoczucia.

Edit. Na dokładnie tej samej zasadzie komentowali moi wierzący znajomi. "Ciesz sie, bo jest w niebie". No nie. Nie cieszę się. Byli przy mnie i ich nie ma. I cieszenie się tego nie zmieni.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

6

Odp: Pogodzić się ze śmiercią?
Lady Loka napisał/a:

Yyy średnio to jest komentarz na miejscu.

A jakiego komentarza się spodziewałaś? Nie wiesz, że ludzie umierają? Ja nie miałem możliwości poznania swoich dziadków, chociaż bardzo bym tego chciał. Dla mnie jesteś po prostu niedojrzała.

Serce mówi bardzo spokojnym, cichym głosem, nie krzyczy.

7

Odp: Pogodzić się ze śmiercią?
Lady Loka napisał/a:
MysteryP napisał/a:

Jesteś dorosłą kobietą powinnaś się cieszyć, że miałaś możliwość ich poznać i to przez tyle lat. Niektórzy nie mają tyle szczęścia i co to dziadek dowiadują się jedynie ze starej fotografii tongue

Yyy średnio to jest komentarz na miejscu.
Oczywiście, że się cieszę, ale to nie zmienia mojego samopoczucia.

A ja uważam, że komentarz MysteryP był trafiony. Wszak szukasz sposobów na pogodzenie się z faktem ich śmierci. Samego faktu nie zmienisz. Zatem może lepiej właśnie cieszyć się tym, że byli obecni w Twoim życiu. Wspominać dobre chwile. Doceniać los, że dał szansę cieszyć się ich obecnością.
To może być jeden ze sposobów.

8

Odp: Pogodzić się ze śmiercią?

Może to rodzaj lęku przed samotnością, bo śmierć kogoś znajomego zmusza do skonfrontowania się z tym, że nic i nikogo nie ma się na zawsze, że wszystko przemija a bliscy ludzie odchodzą i zostawiają nas samych.
Tak jest gdy opuszczają nas Ci, którzy byli wsparciem i doradcą, a my zdajemy sobie sprawę, że musimy sami stawiać czoło wyzwaniom, a oni już nie stoją za nami niczym mur. Trudno pogodzić się z taką stratą :-(

9

Odp: Pogodzić się ze śmiercią?
MysteryP napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Yyy średnio to jest komentarz na miejscu.

A jakiego komentarza się spodziewałaś? Nie wiesz, że ludzie umierają? Ja nie miałem możliwości poznania swoich dziadków, chociaż bardzo bym tego chciał. Dla mnie jesteś po prostu niedojrzała.

Jasne. Tylko z Twojego komentarza wynika w takim razie, że człowiek dojrzały nie płacze po stracie, wszystko po nim spływa i ma wyrąbane bo takie już jest życie.

Ja wiem(!) że ono takie jest. Naprawdę doceniam każdą chwilę w której byli, ale byli dla mnie momentami ważniejsi niż rodzice, więc dziura została ogromna i nie widzę nic niedojrzałego w tym, że szukam pomocy. A pomoc można dawać w różnym stopniu. Mnie komentarze typu "nic nie zmienisz" nie pomagają. Tobie pomagają to ok. Ale nie wszystko co działa na Ciebie zadziała u innych.

Napisałam temat pod wpływem trochę gorszego dnia. Był dzień dziadka, czas na wspomnienia. Naprawdę nie oczekuję cudów i magicznej recepty. Nie oczekuję twż oceny mojego stanu psychicznego. Wystarczy trochę wsparcia.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

10

Odp: Pogodzić się ze śmiercią?
luc napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
MysteryP napisał/a:

Jesteś dorosłą kobietą powinnaś się cieszyć, że miałaś możliwość ich poznać i to przez tyle lat. Niektórzy nie mają tyle szczęścia i co to dziadek dowiadują się jedynie ze starej fotografii tongue

Yyy średnio to jest komentarz na miejscu.
Oczywiście, że się cieszę, ale to nie zmienia mojego samopoczucia.

A ja uważam, że komentarz MysteryP był trafiony. Wszak szukasz sposobów na pogodzenie się z faktem ich śmierci. Samego faktu nie zmienisz. Zatem może lepiej właśnie cieszyć się tym, że byli obecni w Twoim życiu. Wspominać dobre chwile. Doceniać los, że dał szansę cieszyć się ich obecnością.
To może być jeden ze sposobów.

A dla mnie to komentarz w rodzaju, gdy na wiadomość "zachorowałem na cukrzycę", ktoś odpowiada "ciesz się, że nie na raka".
Zawsze mogło być gorzej.

11

Odp: Pogodzić się ze śmiercią?
Lady Loka napisał/a:

Napisałam temat pod wpływem trochę gorszego dnia. Był dzień dziadka, czas na wspomnienia. Naprawdę nie oczekuję cudów i magicznej recepty. Nie oczekuję twż oceny mojego stanu psychicznego. Wystarczy trochę wsparcia.

Na początku pisałaś, że szukasz sposobów na poradzenie sobie ze smutkiem.
Wsparcia wszyscy Ci tu udzielą. Ja to samo przeżywam w Dzień Matki, mimo że od śmierci mojej Mamy minęło 14 lat. Rozpaczy już nie przeżywam, ale smutek chyba będzie ze mną do końca życia.

12

Odp: Pogodzić się ze śmiercią?
MagdaLena1111 napisał/a:
luc napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Yyy średnio to jest komentarz na miejscu.
Oczywiście, że się cieszę, ale to nie zmienia mojego samopoczucia.

A ja uważam, że komentarz MysteryP był trafiony. Wszak szukasz sposobów na pogodzenie się z faktem ich śmierci. Samego faktu nie zmienisz. Zatem może lepiej właśnie cieszyć się tym, że byli obecni w Twoim życiu. Wspominać dobre chwile. Doceniać los, że dał szansę cieszyć się ich obecnością.
To może być jeden ze sposobów.

A dla mnie to komentarz w rodzaju, gdy na wiadomość "zachorowałem na cukrzycę", ktoś odpowiada "ciesz się, że nie na raka".
Zawsze mogło być gorzej.

Może MysteryP dobrał nienajlepsze słowa, ale dla mnie sens był taki jak napisałam wyżej.

13

Odp: Pogodzić się ze śmiercią?

Wydaje się nie możliwym zapomnieć o dziadkach, babciach .
Na przykład moja babcia - mama mojego taty umarła w 1987 roku miałem 22 lata teraz mam 54 dotąd ją pamiętam najczęściej jak widzę pomarańcze bo z nimi mi się kojarzy.
Pamiętam też moja ostatnia wizytę w szpitalu na dzień przed jej śmiercią i wiele wiele innych zdarzeń .
Czasem mi jej brakuje po tylu latach i wiem że to jest dobre - spokój przychodzi z czasem.
Dobre wspomnienia to ciepło ,którego się nauczyliśmy od Nich jeżeli mieliśmy z Nimi więź.

14 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-01-23 17:39:15)

Odp: Pogodzić się ze śmiercią?
luc napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:
luc napisał/a:

A ja uważam, że komentarz MysteryP był trafiony. Wszak szukasz sposobów na pogodzenie się z faktem ich śmierci. Samego faktu nie zmienisz. Zatem może lepiej właśnie cieszyć się tym, że byli obecni w Twoim życiu. Wspominać dobre chwile. Doceniać los, że dał szansę cieszyć się ich obecnością.
To może być jeden ze sposobów.

A dla mnie to komentarz w rodzaju, gdy na wiadomość "zachorowałem na cukrzycę", ktoś odpowiada "ciesz się, że nie na raka".
Zawsze mogło być gorzej.

Może MysteryP dobrał nienajlepsze słowa, ale dla mnie sens był taki jak napisałam wyżej.

Tylko, że mi się wydaje, że Lady Loka racjonalnie zdaje sobie sprawę z tego, co podjął MysteryP, ale ma problem emocjonalny i taki komentarz bagatelizujący jej emocje jest nietaktem.
Albo inaczej brakiem zrozumienia jej stanu emocjonalnego, czyli brakiem empatii.

15

Odp: Pogodzić się ze śmiercią?
MagdaLena1111 napisał/a:

Tylko, że mi się wydaje, że Lady Loka racjonalnie zdaje sobie sprawę z tego, co podjął MysteryP, ale ma problem emocjonalny i taki komentarz bagatelizujący jej emocje jest nietaktem.

Dlatego napisałam o nienajlepszym doborze słów.

16

Odp: Pogodzić się ze śmiercią?
luc napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Napisałam temat pod wpływem trochę gorszego dnia. Był dzień dziadka, czas na wspomnienia. Naprawdę nie oczekuję cudów i magicznej recepty. Nie oczekuję twż oceny mojego stanu psychicznego. Wystarczy trochę wsparcia.

Na początku pisałaś, że szukasz sposobów na poradzenie sobie ze smutkiem.
Wsparcia wszyscy Ci tu udzielą. Ja to samo przeżywam w Dzień Matki, mimo że od śmierci mojej Mamy minęło 14 lat. Rozpaczy już nie przeżywam, ale smutek chyba będzie ze mną do końca życia.

Szukam. Ale powiedzenie "zawsze moze być gorzej" nie jest w moim odczuciu pomocą.
To nie są jedyne osoby, które odeszły w mojej rodzinie, a jednak tu boli najbardziej. Paradoksalnie ja właśnie uważam, że gdybym znała ich ze zdjęć i opowiadań, nie miałabym aż takiej pustki teraz. Chociaż to nie zmienia tego, że cieszę się, że tyle lat byli w moim życiu. Tyle, że to dwie różne sytuacje i dwa rodzaje smutku.

Z jednej strony nie chcę ich zapomnieć, a z drugiej te napady smutku są przytłaczające i nie wiem co z nimi zrobić i jak nie pozwolić im na zbytnie wpływanie na mnie.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

17 Ostatnio edytowany przez Mystery_ (2019-01-23 18:44:13)

Odp: Pogodzić się ze śmiercią?
Lady Loka napisał/a:
MysteryP napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Yyy średnio to jest komentarz na miejscu.

A jakiego komentarza się spodziewałaś? Nie wiesz, że ludzie umierają? Ja nie miałem możliwości poznania swoich dziadków, chociaż bardzo bym tego chciał. Dla mnie jesteś po prostu niedojrzała.

Jasne. Tylko z Twojego komentarza wynika w takim razie, że człowiek dojrzały nie płacze po stracie, wszystko po nim spływa i ma wyrąbane bo takie już jest życie.

Nie, nic takiego nie powiedziałem. Jeśli jesteś dojrzała to po upływie 2 lat powinnaś już zaakceptować, że starsi ludzie odchodzą i pamiętać o nich w ciepły sposób to co najlepsze.

Lady Loka napisał/a:

Wystarczy trochę wsparcia.

Nie wspieram pogrążania się.

Serce mówi bardzo spokojnym, cichym głosem, nie krzyczy.

18

Odp: Pogodzić się ze śmiercią?

Lady Loka, bardzo poruszył mnie Twój post. Ponad rok temu zmarł mój Tata. Mama zmarła parę lat wcześniej. Ciężko to przeżyłam. Wręcz przechorowałam. Oczywiście życie toczy się dalej, ale ja już nigdy nie będę taka jak przed śmiercią Rodziców. Smutek i tęsknota będą we mnie już cały czas. I pogodziłam się z tymi odczuciami. Są dni kiedy są one mniejsze, a czasami są trudne do zniesienia. Na cmentarz nienawidzę chodzić.....
I widzę różnicę w zachowaniu i wypowiedziach osób, które straciły najbliższe osoby a tymi, które  (jeszcze) takiej straty nie zaznały. Takie mam doświadczenia. Przykro mi. Chyba Cię nie pocieszyłam zbytnio.

19

Odp: Pogodzić się ze śmiercią?
MagdaLena1111 napisał/a:

A dla mnie to komentarz w rodzaju, gdy na wiadomość "zachorowałem na cukrzycę", ktoś odpowiada "ciesz się, że nie na raka".
Zawsze mogło być gorzej.

Co ty piszesz? Porównujesz śmierć do choroby?
Przecież nie każdy musi zachorować na cukrzycę, raka czy co innego.
Śmierci nie uniknie nikt. Choć z drugiej strony rzadko kto jest na nią gotowy (czy to gdy sami odchodzimy, czy ktoś bliski). Jednak trzeba samemu przeżyć żałobę, bo nikt w tym nie pomoże, nie pocieszy. Kto wierzy, niech się modli za zmarłych.

20

Odp: Pogodzić się ze śmiercią?

Spróbuj myśleć o tym, że przynajmniej już nie cierpią.
Mnie ta myśl pomaga, gdy mam gorszy dzień.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

21

Odp: Pogodzić się ze śmiercią?
Cyngli napisał/a:

Spróbuj myśleć o tym, że przynajmniej już nie cierpią.
Mnie ta myśl pomaga, gdy mam gorszy dzień.

Tak, to trochę pomaga. Chociaż ja mam dużo żalu do siebie i do rodziny, że nie zrobiliśmy więcej niż mogliśmy.
Jeden z dziadków zmarł na raka i niestety zawiedliśmy. Gdyby zrobił tomografię 2 tygodnie wcześniej, kiedy pojawiły się objawy nawrotu, to może dałoby się jeszcze coś zdobić. Wprawdzie nie wiem czy służba zdrowia wycięłaby guza z dnia na dzień, ale zbagatelizowaliśmy wszyscy, poczekaliśmy i dwa tygodnie potem guz na kręgosłupie uciskał rdzeń kregowy i był już nie do ruszenia.

Żałuję bardzo, że nic nie zrobiłam, nie powiedziałam, żeby się ruszyć tylko siedziałam biernie i pozwoliłam starszym wszystko załatwiać.
Czuję ciągle, że mogliśmy walczyć zamiast się poddać.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

22

Odp: Pogodzić się ze śmiercią?

To nie Twoja wina, Loka.
Dziadek na pewno nie chciałby, żebyś się zadręczała.

U mojej babci też choroba nowotworowa rozwinęła się bardzo szybko, po 2 miesiącach było po wszystkim...
Nikt się nie spodziewał, to był wielki cios dla całej rodziny. Było za późno, żeby zrobić cokolwiek, zostało tylko leczenie paliatywne. Ale umarła otoczona kochającymi ją ludźmi, cieszyła się z tego i już nie cierpi. Staram się o tym nie zapominać.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

23 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2019-01-23 22:34:23)

Odp: Pogodzić się ze śmiercią?
Lady Loka napisał/a:

[...]
Jak poradzić sobie z tym, że ludzie umierają i pójść do przodu? Jak jednocześnie o nich nie zapomnieć? Boję się że zapomnę jak było z nimi.

Nie zapomnisz, lecz musisz zaakceptować życie bez nich. Jeśli byli obecni w Twoim życiu i byłaś z nimi mocno emocjonalnie związana moze zająć Ci to dużo czasu. Stawiając czoła faktowi śmierci bliskiej osoby - wierz mi, - że dwa lata, to wcale nie jest długo.
Nie wiem czy Ci to w czymś pomoże, ale ja po śmierci mojego taty, mogłam spokojnie o nim porozmawiać po przeszło 10 latach. Oswojenie się z tym faktem zajęło mi aż tyle czasu.
Życzę Ci dużo cierpliwości. Czasem dobrym sposobem jest uświadomienie sobie, że dziadkowie nie chcieliby tego abyś spędziła życia smucąc się za nimi. To takie oklepane, ale pomaga. Bo życie toczy się dalej.

Oddam cnotę w dobre ręce.

24

Odp: Pogodzić się ze śmiercią?

Loka - może sobie powiedz "to był ich czas". Każdy ma jakiś swój czas i nie Tobie decydować jak długi. Z resztą Oni na pewno by nie chcieli, abyś się tak bardzo martwiła.
Pomyśl sobie, jakbyś umarła, to chciałabyś, aby rodzina tak bardzo rozpaczała po Tobie i wyrzucała sobie, ze to przez nich umarłaś? Chyba nie.
Może Ci pomoże takie myślenie chociaż w części. Bo jak się tego całkiem pozbyć to Ci ni epomogę bo nie wiem.

gg 48623644

25

Odp: Pogodzić się ze śmiercią?
Lady Loka napisał/a:

Tak, to trochę pomaga. Chociaż ja mam dużo żalu do siebie i do rodziny, że nie zrobiliśmy więcej niż mogliśmy.
Jeden z dziadków zmarł na raka i niestety zawiedliśmy. Gdyby zrobił tomografię 2 tygodnie wcześniej, kiedy pojawiły się objawy nawrotu, to może dałoby się jeszcze coś zdobić. Wprawdzie nie wiem czy służba zdrowia wycięłaby guza z dnia na dzień, ale zbagatelizowaliśmy wszyscy, poczekaliśmy i dwa tygodnie potem guz na kręgosłupie uciskał rdzeń kregowy i był już nie do ruszenia.

Żałuję bardzo, że nic nie zrobiłam, nie powiedziałam, żeby się ruszyć tylko siedziałam biernie i pozwoliłam starszym wszystko załatwiać.
Czuję ciągle, że mogliśmy walczyć zamiast się poddać.

Nie powinnaś się obwiniać. Rak to wyjątkowo ciężka choroba, nawet wczesne wykrycie nie gwarantuje wyzdrowienia. A po wycięciu jest potrzebna jeszcze chemioterapia/radioterapia które strasznie osłabiają organizm, w niektórych przypadkach nawet dobijają. Szanse na wyzdrowienie są małe u młodych ludzi, a co dopiero starszych osób.

Serce mówi bardzo spokojnym, cichym głosem, nie krzyczy.

26

Odp: Pogodzić się ze śmiercią?
MysteryP napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Tak, to trochę pomaga. Chociaż ja mam dużo żalu do siebie i do rodziny, że nie zrobiliśmy więcej niż mogliśmy.
Jeden z dziadków zmarł na raka i niestety zawiedliśmy. Gdyby zrobił tomografię 2 tygodnie wcześniej, kiedy pojawiły się objawy nawrotu, to może dałoby się jeszcze coś zdobić. Wprawdzie nie wiem czy służba zdrowia wycięłaby guza z dnia na dzień, ale zbagatelizowaliśmy wszyscy, poczekaliśmy i dwa tygodnie potem guz na kręgosłupie uciskał rdzeń kregowy i był już nie do ruszenia.

Żałuję bardzo, że nic nie zrobiłam, nie powiedziałam, żeby się ruszyć tylko siedziałam biernie i pozwoliłam starszym wszystko załatwiać.
Czuję ciągle, że mogliśmy walczyć zamiast się poddać.

Nie powinnaś się obwiniać. Rak to wyjątkowo ciężka choroba, nawet wczesne wykrycie nie gwarantuje wyzdrowienia. A po wycięciu jest potrzebna jeszcze chemioterapia/radioterapia które strasznie osłabiają organizm, w niektórych przypadkach nawet dobijają. Szanse na wyzdrowienie są małe u młodych ludzi, a co dopiero starszych osób.

Właśnie. Może dziadek po operacji żyłby dłużej,  ale byłoby to życie na szpitalnym łóżku,  przez wiele miesięcy,  bo tak to niestety wygląda.

gg 48623644

27

Odp: Pogodzić się ze śmiercią?
rossanka napisał/a:
MysteryP napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Tak, to trochę pomaga. Chociaż ja mam dużo żalu do siebie i do rodziny, że nie zrobiliśmy więcej niż mogliśmy.
Jeden z dziadków zmarł na raka i niestety zawiedliśmy. Gdyby zrobił tomografię 2 tygodnie wcześniej, kiedy pojawiły się objawy nawrotu, to może dałoby się jeszcze coś zdobić. Wprawdzie nie wiem czy służba zdrowia wycięłaby guza z dnia na dzień, ale zbagatelizowaliśmy wszyscy, poczekaliśmy i dwa tygodnie potem guz na kręgosłupie uciskał rdzeń kregowy i był już nie do ruszenia.

Żałuję bardzo, że nic nie zrobiłam, nie powiedziałam, żeby się ruszyć tylko siedziałam biernie i pozwoliłam starszym wszystko załatwiać.
Czuję ciągle, że mogliśmy walczyć zamiast się poddać.

Nie powinnaś się obwiniać. Rak to wyjątkowo ciężka choroba, nawet wczesne wykrycie nie gwarantuje wyzdrowienia. A po wycięciu jest potrzebna jeszcze chemioterapia/radioterapia które strasznie osłabiają organizm, w niektórych przypadkach nawet dobijają. Szanse na wyzdrowienie są małe u młodych ludzi, a co dopiero starszych osób.

Właśnie. Może dziadek po operacji żyłby dłużej,  ale byłoby to życie na szpitalnym łóżku,  przez wiele miesięcy,  bo tak to niestety wygląda.

Ja racjonalnie to wszystko wiem.
I ciesze się, że wszystko poszło szybko, a dziadek nie skończył na łóżku z podnośnikiem w pampersach pod respiratorem, a taka była perspektywa niestety.

Ale emocjonalnie i tak jest mi żal, że zbagatelizowaliśmy zamiast pomóc.
Z drugim dziadkiwm było inaczej, zmarł w szpitalu i wszyscy wiedzielismy, że koniec będzie na dniach.
Przy pierwszym nikt się nie spodziewał, nie zdążyliśmy się pożegnać. Przez co też mocniej to przeżywam.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

28

Odp: Pogodzić się ze śmiercią?

To coś wyjątkowo trudnego, osobiście bardzo smutne mimo że to już tyle lat, komentarze zamieszczone tu przez jednego z użytkowników są jeszcze bardziej przykre, jedyne co mógłbym Ci napisać bez podawania zbyt wielu szczegółów, to że u mnie pomocna okazała się poradnia psychologiczna (przebieg był bardziej udany, myślę że Tobie nie trafiła się dobra pani psycholog). Tam gdzie zwykłe, ludzkie mechanizmy obronne zawiodły, działania z zewnątrz pomogły utrzymać codzienny tryb życia. Odwrócenie przeszłości byłoby niemożliwe i też doświadczam smutku z tego powodu, jest tyle rzeczy które można było zrobić lepiej aby zapobiec nieszczęściom. Mam podobnie jak Ty z babciami, i jedyne co nasza rodzina (osoby w wieku młodym i średnim) możemy zrobić, to dbać szczególnie o tych z którymi tu jesteśmy i reagować na wszelkie okoliczności świadczące o tym, że mogą wystąpić jakieś komplikacje. Może kiedyś wszyscy spotkamy się gdzie indziej. Współczuję Ci jak niemal wszyscy tutaj w temacie. Powodzenia

"Poznacie ich po ich owocach":D

29

Odp: Pogodzić się ze śmiercią?

Bardzo współczuję. Ja 7 lat temu straciłam jednego wujka - brata mamy, potem ponad 3 lata temu moja mama zmarła na raka (walczyła z chorobą 5 lat), teraz we wrześniu zmarł mój wujek, a do tego mój chrzestny i brat taty - nagła śmierć jak u pierwszego wujka, zawał albo wylew, lekarze nie badali aż tak dokładnie. Ból jest, ale z czasem jest trochę łatwiej. Najgorsze są święta, wtedy często płaczę. Faktycznie mówi się, że zapomina się twarz bliskiej osoby po jakimś czasie, ale u mnie się to nie sprawdziło, zamykam oczy i nadal wiem jak wyglądała moja mama.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

30

Odp: Pogodzić się ze śmiercią?

Po pierwsze bardzo Ci współczuje.
Wiem gdzie utknęły Twoje myśli i uczucia bo moje nadal tam tkwią.
Wiem co znaczy gdy inni sie pogodzili, a Ty nie możesz. Wiem, że żaden przykład innego odejścia i cierpienia nie odda Ci ukochanych osób. Tak jak mi nie odda mojego Taty.
Nie poszłam na terapie bo nie jestem gotowa, chyba skopałabym terapeute jakby mi powiedział "na śmierc nie masz wpływu". Ja pisze o moim Tacie pamiętnik-wspomnienie, kiedy mam potrzebe pisze o nim, o tym co czuje, może kiedyś pokaze to dzieciom i sprawie że ...że on znowu będzie...

31

Odp: Pogodzić się ze śmiercią?
Lady Loka napisał/a:

Za 2 miesiące miną dwa lata od kiedy zmarł jeden z moich dziadków. 2 miesiące temu minęły dwa lata, od kiedy zmarł drugi.
A ja sobie nie radzę.

Przepraszam ale będąc osobą dorosłą nie radzisz sobie ze świadomością, że wszystko co się narodziło kiedyś umrze? Pal licho dziadków ale co z tobą? Przecież też kiedyś umrzesz i tą całkiem he, je realną perspektywę trzeba brać pod uwagę. Mając lat 15 byłem przy śmierci mojego dziadka i było to doświadczenie przykre ale jednak przecież on miał wówczas prawie 90 lat. Znaczy i tak dożył pięknego wieku, umierał otoczony dziećmi i wnukami, cóż chcieć więcej? Mój ojciec zmarł po 60-tce co mnie przyznaję zaskoczyło, bo spodziewałem się, że jednak dożyje więcej ale ogólnie był to dla mnie akt spodziewany tj., że rodzic odejdzie przede mną. Niespodziewana i trudna do zrozumienia była dla mnie śmierć mojego brata w kwiecie młodego wieku. Tak, to dla mnie był akt całkowitej niesprawiedliwości ale wiesz minęło ćwierć wieku, a jakoś nie zapomniałem wielu naszych wspólnych chwil.
Ja osobiście to sobie odliczam wink Szacuję, że zostało mi jeszcze jakieś 20 lat przy dobrych wiatrach. Jak się poszczęści, to dożyję wieku wieku dziadków czyli przedziału 80-90. Niemniej śmierć jest nieuchronna więc trzeba się z tym po prostu pogodzić.

Kacie, kacie widzę uśmiech na twej twarzy, proszę powiedz, że mogę odjechać, Jechać wiele mil, mil, mil. O tak, masz wspaniałą siostrę, rozgrzała moją krew, doprowadziła ją do stanu wrzenia aby uratować cię od szubienicy, szubienicy, szubienicy, tak. Twój brat przywiózł mi srebro, twoja siostra ogrzała mą duszę, ale ja śmieję się teraz i ciągnę mocno
I widzę cię dyndającego na szubienicy.

32

Odp: Pogodzić się ze śmiercią?
Snake napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Za 2 miesiące miną dwa lata od kiedy zmarł jeden z moich dziadków. 2 miesiące temu minęły dwa lata, od kiedy zmarł drugi.
A ja sobie nie radzę.

Przepraszam ale będąc osobą dorosłą nie radzisz sobie ze świadomością, że wszystko co się narodziło kiedyś umrze? Pal licho dziadków ale co z tobą? Przecież też kiedyś umrzesz i tą całkiem he, je realną perspektywę trzeba brać pod uwagę. Mając lat 15 byłem przy śmierci mojego dziadka i było to doświadczenie przykre ale jednak przecież on miał wówczas prawie 90 lat. Znaczy i tak dożył pięknego wieku, umierał otoczony dziećmi i wnukami, cóż chcieć więcej? Mój ojciec zmarł po 60-tce co mnie przyznaję zaskoczyło, bo spodziewałem się, że jednak dożyje więcej ale ogólnie był to dla mnie akt spodziewany tj., że rodzic odejdzie przede mną. Niespodziewana i trudna do zrozumienia była dla mnie śmierć mojego brata w kwiecie młodego wieku. Tak, to dla mnie był akt całkowitej niesprawiedliwości ale wiesz minęło ćwierć wieku, a jakoś nie zapomniałem wielu naszych wspólnych chwil.
Ja osobiście to sobie odliczam wink Szacuję, że zostało mi jeszcze jakieś 20 lat przy dobrych wiatrach. Jak się poszczęści, to dożyję wieku wieku dziadków czyli przedziału 80-90. Niemniej śmierć jest nieuchronna więc trzeba się z tym po prostu pogodzić.

Ja się o siebie absolutnie nie martwię. Szczerze, milion razy bardziej wolałabym sama umrzeć, a żeby oni żyli. Ale to tak niestety nie działa. Plus zostawiłabym ich z pustką.
Mnie nie przeraża własna śmierć. Nawet nie śmierć jako taka.
Cierpienie bliskich tak. I pustka, która zostaje już po ich odejściu.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

33

Odp: Pogodzić się ze śmiercią?

Straciłam brata ponad 9 lat temu. Mam wrażenie, że to było wczoraj. Jest w stanie wegetatywnym od 2009. Całą moją dorosłość jestem bez niego, a mam wrażenie, że to niedawno zamieniliśmy ostatnie słowa.

Długie lata zastanawiałam się co to znaczy "poradzić sobie ze stratą". Nadal nie wiem. Są dni, kiedy wyciągam telefon i chcę do niego zadzwonić, brakuje mi go tak strasznie, że płaczę, nie jestem w stanie zasnąć. Regularnie śnią mi się "cudowne ozdrowienia". Czy poradziłam sobie ze stratą? Nie wiem. Mam wrażenie, że po latach ból zmniejszył się. Sam z siebie. Nie wykonałam i nie byłam w stanie wykonać żadnych prac zbliżających mnie do poradzenia sobie z tą sytuacją. Nadal mam trudność z jechaniem jako pasażerka w samochodzie u kogoś, kogo nie znam albo kto gada przez telefon w czasie prowadzenia. Nadal prawie z nikim o nim nie rozmawiam, większość moich znajomych o nim nie wie. Sama do niego nie jeżdżę, było to dla mnie za trudne. W święta jak nigdy odczuwam jego brak. Czułam to samo co Ty, Lady Loka, nie umiałam o nim rozmawiać, nie znosiłam świat, czułam tak wielką pustkę, płakałam, złościłam się, nie byłam w stanie go odwiedzać. Nadal tego nie robię. I wiesz co? Nie muszę. Nie kocham świąt. Nie rozmawiam. Nie wspominam. Nie opowiadam o tej fajnej o sobie. Nie odwiedzam. Nie muszę. Nie udaję, nie próbuję się przekonać, nie szukam sposobu - daję sobie czas. Cóż, minęło 9 lat. Trudno. Znałam go 19. Nigdy o nim nie zapomnę. Nie wiem, co znaczy "zdrowo" sobie z tym poradzić. Pozwalam sobie na to. Każdy ma inaczej. Jeśli nie mogę - to nie mogę. Tylko tyle. Czas mija, jest łatwiej. Może kiedyś przyjdzie czas, że zacznę się przełamywać, opowiadać, odwiedzać, wyrażać wdzięczność. A może nie.

people make mistakes
fathers mothers
people make mistakes
you are not alone

34 Ostatnio edytowany przez emilia.ja (2019-02-21 09:03:27)

Odp: Pogodzić się ze śmiercią?

@ Snake
Każdy inaczej przeżywa odejście, strate. Ja nie znajduje nic dziwnego w bólu jaki odczuwa Autorka. Może podobna wrażliwość. Skoro Ty nie rozumiesz, to raczej nie bede pisać o żalu ze czyjeś życie niknie gdy mogłoby trwać.

Ja nie mogę pozwolić na niemówienie o Tacie. Po nim pozostała garstka bibelotów i historia jego życia. Jeśli ja nie bede go wspominać to kto? Nie był slawnym człowiekiem by ktoś miał o nim pamietać. Po aktorach, twórcach, naukowcach, zostanie coś namacalnego, po zwykłym szarym człowieku tylko rodzina, dzieci, pare wspomnień ktòre powoli przykryje kurz, a ci którzy pamiętali, odejdą.
Nie pozwle już teraz by o Tacie zapomniano, bo to znaczy że pozwoliłam by jego życie zniknęło, jakby wcale sie nie liczyło.
@ Monoceros
Ale to moje podejście i rozumiem że jest Ci zbyt trudno mówić o bracie.
Wiem też co znaczy patrzenie na wegetacje, to tortura. Moj Tato do końca był świadomy, choć cała reszta funkcji sie wyłączyła, a on wzrokiem pytał co dalej, jakie leczenie, pytał o sens tego jego życia na łóżku, a my staliśmy bezradni.

35

Odp: Pogodzić się ze śmiercią?
Lady Loka napisał/a:

Za 2 miesiące miną dwa lata od kiedy zmarł jeden z moich dziadków. 2 miesiące temu minęły dwa lata, od kiedy zmarł drugi.
A ja sobie nie radzę.

Po ich śmierci miałam napady paniki i przestałam wychodzić z domu. Uczestniczyłam w terapii, ale pomimo tego z czym przyszłam, terapeutka przeszła do innych rzeczy kwitując problem slowami"to nie od pani zależy".
Jestem świadoma tego, że śmierć nie zależy ode mnie ale mimo to nie potrafię zaakceptować tego, że ich już w moim życiu nie ma. Dodatkowo panicznie boję się, że coś się stanie moim babciom.

Szukam sposobów na zaakceptowanie rzeczywistości, bo mam wrażenie, że od 2 lat tkwię w fazie zaprzeczenia. Nie znoszę świąg i spotkań rodzinnych, bo jest dziura po nich. Nie jestem w stanie w spokoju iść do nich na cmentarz. Nie umiem o nich rozmawiać.
Mam wrażenie że cała rodzina ruszyła do przodu tylko ja nie.

Nie okazuję uczuć na zewnątrz, większość gotuje się we mnie, stąd podejrzewam, że z zewnątrz wyglądam jak najbardziej opanowana oaoba na świecie, a jednak w środku coś się rozsypuje raz za razem.

Jak poradzić sobie z tym, że ludzie umierają i pójść do przodu? Jak jednocześnie o nich nie zapomnieć? Boję się że zapomnę jak było z nimi.

A do jakich rzeczy przeszła terapeutka ? Bo może był w tym jakiś sens. Śmierć dziadków była jakby zapalnikiem do eksplozji lęków, które są w Tobie od dawna i które mają jakieś źródło. Najczęściej jest ono w przeszłości, może nawet w dzieciństwie.

36

Odp: Pogodzić się ze śmiercią?
Misinx napisał/a:

A do jakich rzeczy przeszła terapeutka ? Bo może był w tym jakiś sens. Śmierć dziadków była jakby zapalnikiem do eksplozji lęków, które są w Tobie od dawna i które mają jakieś źródło. Najczęściej jest ono w przeszłości, może nawet w dzieciństwie.

Do relacji z moją mamą, dzieciństwa i mojej swoistej autoagresji wynikającej z tego, że ciągle muszę komuś pokazywać, że się do czegoś nadaję.
Moźe i tak, ale dalej uważam, że wtedy potrzebowałam innego rodzaju pomocy, to mogło spokojnie zostać poruszone później w trakcie terapii.
Wiesz, ja nie wychodziłam z domu, a jak już wychodziłam to miałam ataki paniki, nie jadłam, nie spałam, a terapeutka skwitowała to słowami, że nie mam na to wpływu i zaczęła rozmawiać o tym, że wybrałam sobie pracę taką, żeby zaimponować mojej mamie.
Ja doskonale wiem, że nie mam na niektóre rzeczy wpływu, ale potrzebowałam pomocy, żeby zacząć jakoś funkcjonować.

Dalej boję się kiedy coś się dzieje moim babciom. Boję się, że stratę którejś z nich przeżyję 10x mocniej, bo już wiem jak to jest. Boję się, że znowu rozsypie mi się cały świat. Pomimo tego, że ja wiem, że śmierć jest naturalną koleją rzeczy. Ot, taki paradoks.

Nie mam chyba szczęścia do terapeutek smile

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

37

Odp: Pogodzić się ze śmiercią?

Zdecydowanie nadaje się to do jakiejś terapii.

Kacie, kacie widzę uśmiech na twej twarzy, proszę powiedz, że mogę odjechać, Jechać wiele mil, mil, mil. O tak, masz wspaniałą siostrę, rozgrzała moją krew, doprowadziła ją do stanu wrzenia aby uratować cię od szubienicy, szubienicy, szubienicy, tak. Twój brat przywiózł mi srebro, twoja siostra ogrzała mą duszę, ale ja śmieję się teraz i ciągnę mocno
I widzę cię dyndającego na szubienicy.

38

Odp: Pogodzić się ze śmiercią?
Lady Loka napisał/a:
Misinx napisał/a:

A do jakich rzeczy przeszła terapeutka ? Bo może był w tym jakiś sens. Śmierć dziadków była jakby zapalnikiem do eksplozji lęków, które są w Tobie od dawna i które mają jakieś źródło. Najczęściej jest ono w przeszłości, może nawet w dzieciństwie.

Do relacji z moją mamą, dzieciństwa i mojej swoistej autoagresji wynikającej z tego, że ciągle muszę komuś pokazywać, że się do czegoś nadaję.
Moźe i tak, ale dalej uważam, że wtedy potrzebowałam innego rodzaju pomocy, to mogło spokojnie zostać poruszone później w trakcie terapii.
Wiesz, ja nie wychodziłam z domu, a jak już wychodziłam to miałam ataki paniki, nie jadłam, nie spałam, a terapeutka skwitowała to słowami, że nie mam na to wpływu i zaczęła rozmawiać o tym, że wybrałam sobie pracę taką, żeby zaimponować mojej mamie.
Ja doskonale wiem, że nie mam na niektóre rzeczy wpływu, ale potrzebowałam pomocy, żeby zacząć jakoś funkcjonować.

Dalej boję się kiedy coś się dzieje moim babciom. Boję się, że stratę którejś z nich przeżyję 10x mocniej, bo już wiem jak to jest. Boję się, że znowu rozsypie mi się cały świat. Pomimo tego, że ja wiem, że śmierć jest naturalną koleją rzeczy. Ot, taki paradoks.

Nie mam chyba szczęścia do terapeutek smile

A jak wyobrażałaś sobie pomoc terapeutki ? Wiesz dobrze, że żaden terapeuta nie uleczy bólu po stracie bliskiej osoby. Ten ból jest naturalny i trzeba go po prostu przeżyć. Natomiast Twoje reakcje są faktycznie czymś znacznie więcej i mają źródło w czymś zdecydowanie innym, niż sama śmierć dziadków.

Posty [ 1 do 38 z 47 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Pogodzić się ze śmiercią?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018