Pomóżcie mi zrozumieć. Czemu musze cierpieć. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Pomóżcie mi zrozumieć. Czemu musze cierpieć.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 4 ]

1 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2019-01-07 12:01:01)

Temat: Pomóżcie mi zrozumieć. Czemu musze cierpieć.

Witam. Jestem 25 - letnią kobieta w ciąży(14tyg) i mamą 4 letniej dziewczynki. Przez 8 lat byłam w związku, pierwsza miłość, partner, chłopak, poznany w liceum, ktoś kto nauczył mnie żyć, imprezować i kochać. Mimo, ze 2 lata starszy (wtedy w wieku 19lat )to już z dużym bagażem doświadczeń z dziewczynami, a ja niewinna, niedoświadczona kujonka. I tak sie zaczęło..
Wiele razy się kłóciliśmy, rozstawaliśmy, zakochana na zabój za każdym razem wybaczałam. Już na koniec liceum były pierwsze rozstania za nami, moja studniówka bez niego, On szybko znalazł nowe koleżanki, przelotne związki. Gdy tylko dostał propozycje wyjazdu za granice, odnowił kontakt, przepraszał, ze One nic nie znaczyły. Po maturze, bez pozwolenia rodziców wyjechałam za nim, zrezygnowałam ze studiów. Byłam z nim 2 lata za granicą ciągłe kłótnie, rozstania i powroty. Mieliśmy tam tylko siebie, młodzi ludzie na końcu świata sami i to nas trzymało mimo wszystko.
Po powrocie do PL okazało się, że jestem w ciąży, decyzja o nowym mieszkaniu i kredycie, pomoc moich rodziców finansowo, kredyt tylko na mnie. To przez pewien czas nas połączyło na nowo ale zaczęły się wątpliwości czy On ma wkładać pieniądze w te mieszkanie, czy go nie oszukam. Ciągle coś. Ponowne rozstania i powroty. Dziecko najważniejsze. Następne 3 lata przeleciały burzliwie. Ciągle słysząc, że chce odejść, że  mnie nie kocha.
Dokładnie rok temu powiedział mi, że z nami koniec ale chce jeszcze trochę pomieszkać zanim znajdzie sobie coś innego. Zgodziłam się, z naszego domu wychodził do kochanki, zabierał naszą córeczkę do jej synka. Spędzali razem czas gdy ja pracowałam i beczałam po kątach, że coś takiego dzieje się na moich oczach aż  powiedziałam dość. Wyprowadził się, wynajął mieszkanie z nią, zamieszkali razem, zabrał nasze meble by z nią się urządzić. Bolało strasznie. ale się pozbierałam. Poznałam nowych ludzi, wiecej pracy i wszystko zaczęło się układać. Poznałam kogoś z kim zaczęłam spędzać dużo czasu powoli zapominając o byłym. Jego  kobieta była przelotna poznana przez internet, wykorzystana jako przecinek by On nie był sam gdy ode mnie odejdzie, ale mimo wszystko wpakował w nią pieniądze i czas, chciał czuć się kochany i doceniony, chciał je pomóc wyjśc z życiowego dołka i to zrobił, ponad pół roku byli razem.
I wtedy On gdy sie dowiedział, ze kogos mam po raz pierwszy w tych wszystkich rozstaniach wyszłam do ludzi i zaczęłam żyć. Poczuł zazdrość. Ponownie przepraszał i obiecywał, tłumaczył, że przez to zrozumiał, ze tylko mnie kocha. Mimo, ze czułam sie zdradzona, a rodzice już go nie akceptowali wybaczyłam mu. Zerwałam wszystkie nowe znajomości, bo mu nie pasowały, wprowadził się do naszego domu. Nikt nie był przychylny moje decyzji ale tak bardzo go kochałam, Podczas naszego rozstania nikt mnie nie dotknął nadal czułam, ze musze byc mu wierna.
Obecnie od 2 msc jestem ponownie sama, wygoniłam go z domu po ataku furii, złości. Szarpał mnie, groził, łapał za szyję i policzkował. Nie było to mocno, bez sladów widocznych ale wystarczająco stanowczo. Beczałam i prosiłam by mnie zostawił, ze jestem w ciązy. Odczepił sie pozwolił zasnąć. Nastepnego dnia po powrocie do domu spytałam czy mnie przeprosi, czy przemyślał co zrobił. Usłyszałam tylko, ze sobie zasłużyłam, bo zwróciłam mu uwagę, ze pranie w takich warunkach nie wyschnie. Wsciekłam się i powiedziałam, ze z nami koniec. Pojechał po test ciążowy, wyszedł pozytywnie oznajmił,ze sie nie wyprowadzi, ale ze mną nie chce być. Wybuchłam, przypomniała mi sie sytuacja wczesniejsza, jak tu mieszkał i wychodził do innej. Krzyczałam, by wulgaryzm i tak sie stało zabrał swoje rzeczy i od tamtej pory jestem dla niego nikim.
Podczas naszego związku zawsze obwiniał mnie za wszystko, za rozstania, za kłótnie, za odejscie do innej. Nie lubie gotować, nie jestem tez romantyczna, bo długo pomietam o przykrosciach, które mi sprawił. Gdy On juz zapomina o wypowiedzianych przykrych słowach ja chce przeprosin, jestem obrażona i to wpływało na nasze relacje łóżkowe. Czesto mi przytakiwał i było mi lżej ale za kilka dni ponownie jakies rozczarowanie. Żyliśmy obok siebie a nie razem, gdy kilka dni sie nie widzieliśmy teskniliśmy za sobą, gdy sie spotykalismy znowu rozczarowania. Miał do mnie mnóstwo pretensji. Ciągle zakładał portale randkowe, oglądał porno, miał koleżanki z  którymi utrzymywał kontakt czesto były to byłe partnerki.  Nigdy nie potrafił być sam. Zawsze podrywał inne gdy ze mną się kłocił.
Ja zerwałam kontakt z rodziną, znajomymi, moje wszelkie konta były mu dostepne. Zadnych sytuacji, które by mu nie pasowały byłam tylko jego, Zadnych wyjsc do znajomych. Poprawiłam kontakt z jego rodzicami. Chciałam być kochana.
Wmawiał mi ze jestem chora wysłał do psychiatry, byłam taka rozżalona kolejnym rozstaniem, ze dostałam leki antydepresyjne i nasenne. Lekarz powiedział mi, ze jestem zdrowa tylko za mocno kocham i sie angażuje. Leki mi nie pomogły, tylko wymiotowałam, ale mu tak , zjadł wszystkie. Któregoś razu nałykał sie kilku nasennych tabletek by zasnąć po kłotni i spał 48 h z przerwami, których nie pamieta. Byłam przerazona wezwałam jego rodziców. Oczywiście po tym naopowiadał rodziców, ze to przeze mnie. Ciągle dzwonił do mamy i przepowiadał co powiedziałam, co zrobiłam albo czego nie zrobiłam. Miał wahania nastrąjów, ciagle wymagał, porównywał mnie do innych kobiet, chciał bym była jak One. Któregos razu poszedł do psychiatry dostał skierowanie na rezonans aby wykluczyć cześć schorzeń, później z wynikami miał sie zglosić po diagnoze i podjecie leczenia bo cos jest nie tak. I na tym sie skonczyło, badan nie zrobił.
Gdy teraz chciał odejsc rodzice od razu reagowali, by nie popelnił bledu co wczesniej, godzili nas i mam wrazenie, ze wykorzystał sytuacje, by ze mną skończyć skoro teraz sie nie odzywa mimo ze przepraszam. Jestem traktowana jako manipulantka i oszustka. Wyciągnęłam kase od niego i jego rodziców. On nie mnie znać, twierdzi, ze nie mam prawa go wyrzucać z naszego domu. I zgadzam sie z nim ale coś we mnie pękło. Mimo to dzwonie, pisze, nekam go wiadomosciami, błagam by wrócił. Jest zimny jak lód. Gdy przyjezdza po córke nie patrzy na mnie, unika wzrokiem. Cały czas powtarza tego chciałaś. Nie chce rozmawiać. Święta spędziliśmy oddzielnie, cała rodzina już sie z nas smieje, teraz zostawił mnie z brzuchem. A ja go tak kocham. Nie moge sie pozbierać. Ciagle płacze w dzien i w nocy, jestem nieobecna. Nie wychodze z domu. Jest mi tak bardzo przykro. Teraz boli to jeszcze bardziej. Moje dzieci bedą miały rozbitą rodzinę a ja sama juz miałam depresje poporodowa. Teraz z tym sobie nie poradzę. 2 msc a czuje jakby to sie wydarzyło wczoraj. Ciagle siedzi mi On w głowie. Nie potrafie cieszyc sie dzieckiem, które zaplanowalismy, chcielismy miec syna. Wziać slub. moze wkącu by sie oswiadczył. W 5 tyg ciazy juz nie bylismy razem,. I to boli, starsznie boli... teraz czuje sie winna, zniszczylam zycie sobie i dzieciom. Teraz to sama wiem, ze potrzebuje terapeuty.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Pomóżcie mi zrozumieć. Czemu musze cierpieć.

Cierpisz bo.kochasz nie tego faceta co należy. I im prędzej to zakończysz tym lepiej. Skończ z płaczem, z dawaniem mu 15.szansy. Tyle razy było źle, jak chcesz sie biczować, być z chamem, zdradzającym furiatem ,masz prawo. Ale nie skazuj na to dzieci.
Obawiam sie że Ty kochasz za mocno i im wiecej przeszkód tym bardziej trzymasz sie tego związku.
Rok temu 2tyg.przed Wigilia moja znajoma wyrzucila męża, mieli syna, a ona była w 7.mies ciąży. Jego kochanka była w 6.mieś. Wywaliła go i układa życie na nowo na rozsądnych zasadach.

Odp: Pomóżcie mi zrozumieć. Czemu musze cierpieć.

Bardzo Ci współczuję ale z tej mąki chleba nie będzie. Wiem, że rozstanie z pierwszą miłością jest bardzo trudnym momentem w życiu człowieka ale nie masz wyboru musisz się ogarnąć. Przede wszystkim skończ błagać go o miłość bo tylko mu udowadniasz, że ma Cię w garści. Jesteś po prostu od niego uzależniona - potrzebujesz terapii. Musisz teraz myśleć o sobie i o dzieciach żeby je zabezpieczyć finansowo i uchronić przed tym tornadem które przetacza się przez wasz dom. Lepiej żyć osobno ale w zgodzie niż prać brudy przy dzieciach. Poproś rodzinę o wsparcie, na pewno Ci pomogą. Każdy był kiedyś młody i popełniał błędy. Facet Cię nie kocha ewidentnie to widać, nie szanuje Cię, wciąga w swoje brudy. Oprzytomniej dziewczyno! Lepiej być samej i się podnieść z pomocą rodziny, terapeuty i przyjaciół niż się dawać wciągać w emocjonalne sinusoidy! To podły drań, już dawno powinnaś go była pogonić. Na nim się świat nie kończy. Wiem, że pęka Ci serce, runął Ci świat ale przetrwasz to i będziesz silniejsza. Na wszystko trzeba czasu. Szkoda nerwów na takiego dziada, on nie dorósł do roli głowy rodziny.

4

Odp: Pomóżcie mi zrozumieć. Czemu musze cierpieć.
Anna193 napisał/a:

Witam. Jestem 25 - letnią kobieta w ciąży(14tyg) i mamą 4 letniej dziewczynki. Przez 8 lat byłam w związku, pierwsza miłość, partner, chłopak, poznany w liceum, ktoś kto nauczył mnie żyć, imprezować i kochać. Mimo, ze 2 lata starszy (wtedy w wieku 19lat )to już z dużym bagażem doświadczeń z dziewczynami, a ja niewinna, niedoświadczona kujonka. I tak sie zaczęło..
Wiele razy się kłóciliśmy, rozstawaliśmy, zakochana na zabój za każdym razem wybaczałam. Już na koniec liceum były pierwsze rozstania za nami, moja studniówka bez niego, On szybko znalazł nowe koleżanki, przelotne związki. Gdy tylko dostał propozycje wyjazdu za granice, odnowił kontakt, przepraszał, ze One nic nie znaczyły. Po maturze, bez pozwolenia rodziców wyjechałam za nim, zrezygnowałam ze studiów. Byłam z nim 2 lata za granicą ciągłe kłótnie, rozstania i powroty. Mieliśmy tam tylko siebie, młodzi ludzie na końcu świata sami i to nas trzymało mimo wszystko.
Po powrocie do PL okazało się, że jestem w ciąży, decyzja o nowym mieszkaniu i kredycie, pomoc moich rodziców finansowo, kredyt tylko na mnie. To przez pewien czas nas połączyło na nowo ale zaczęły się wątpliwości czy On ma wkładać pieniądze w te mieszkanie, czy go nie oszukam. Ciągle coś. Ponowne rozstania i powroty. Dziecko najważniejsze. Następne 3 lata przeleciały burzliwie. Ciągle słysząc, że chce odejść, że  mnie nie kocha.
Dokładnie rok temu powiedział mi, że z nami koniec ale chce jeszcze trochę pomieszkać zanim znajdzie sobie coś innego. Zgodziłam się, z naszego domu wychodził do kochanki, zabierał naszą córeczkę do jej synka. Spędzali razem czas gdy ja pracowałam i beczałam po kątach, że coś takiego dzieje się na moich oczach aż  powiedziałam dość. Wyprowadził się, wynajął mieszkanie z nią, zamieszkali razem, zabrał nasze meble by z nią się urządzić. Bolało strasznie. ale się pozbierałam. Poznałam nowych ludzi, wiecej pracy i wszystko zaczęło się układać. Poznałam kogoś z kim zaczęłam spędzać dużo czasu powoli zapominając o byłym. Jego  kobieta była przelotna poznana przez internet, wykorzystana jako przecinek by On nie był sam gdy ode mnie odejdzie, ale mimo wszystko wpakował w nią pieniądze i czas, chciał czuć się kochany i doceniony, chciał je pomóc wyjśc z życiowego dołka i to zrobił, ponad pół roku byli razem.
I wtedy On gdy sie dowiedział, ze kogos mam po raz pierwszy w tych wszystkich rozstaniach wyszłam do ludzi i zaczęłam żyć. Poczuł zazdrość. Ponownie przepraszał i obiecywał, tłumaczył, że przez to zrozumiał, ze tylko mnie kocha. Mimo, ze czułam sie zdradzona, a rodzice już go nie akceptowali wybaczyłam mu. Zerwałam wszystkie nowe znajomości, bo mu nie pasowały, wprowadził się do naszego domu. Nikt nie był przychylny moje decyzji ale tak bardzo go kochałam, Podczas naszego rozstania nikt mnie nie dotknął nadal czułam, ze musze byc mu wierna.
Obecnie od 2 msc jestem ponownie sama, wygoniłam go z domu po ataku furii, złości. Szarpał mnie, groził, łapał za szyję i policzkował. Nie było to mocno, bez sladów widocznych ale wystarczająco stanowczo. Beczałam i prosiłam by mnie zostawił, ze jestem w ciązy. Odczepił sie pozwolił zasnąć. Nastepnego dnia po powrocie do domu spytałam czy mnie przeprosi, czy przemyślał co zrobił. Usłyszałam tylko, ze sobie zasłużyłam, bo zwróciłam mu uwagę, ze pranie w takich warunkach nie wyschnie. Wsciekłam się i powiedziałam, ze z nami koniec. Pojechał po test ciążowy, wyszedł pozytywnie oznajmił,ze sie nie wyprowadzi, ale ze mną nie chce być. Wybuchłam, przypomniała mi sie sytuacja wczesniejsza, jak tu mieszkał i wychodził do innej. Krzyczałam, by wypierdalał i tak sie stało zabrał swoje rzeczy i od tamtej pory jestem dla niego nikim.
Podczas naszego związku zawsze obwiniał mnie za wszystko, za rozstania, za kłótnie, za odejscie do innej. Nie lubie gotować, nie jestem tez romantyczna, bo długo pomietam o przykrosciach, które mi sprawił. Gdy On juz zapomina o wypowiedzianych przykrych słowach ja chce przeprosin, jestem obrażona i to wpływało na nasze relacje łóżkowe. Czesto mi przytakiwał i było mi lżej ale za kilka dni ponownie jakies rozczarowanie. Żyliśmy obok siebie a nie razem, gdy kilka dni sie nie widzieliśmy teskniliśmy za sobą, gdy sie spotykalismy znowu rozczarowania. Miał do mnie mnóstwo pretensji. Ciągle zakładał portale randkowe, oglądał porno, miał koleżanki z  którymi utrzymywał kontakt czesto były to byłe partnerki.  Nigdy nie potrafił być sam. Zawsze podrywał inne gdy ze mną się kłocił.
Ja zerwałam kontakt z rodziną, znajomymi, moje wszelkie konta były mu dostepne. Zadnych sytuacji, które by mu nie pasowały byłam tylko jego, Zadnych wyjsc do znajomych. Poprawiłam kontakt z jego rodzicami. Chciałam być kochana.
Wmawiał mi ze jestem chora wysłał do psychiatry, byłam taka rozżalona kolejnym rozstaniem, ze dostałam leki antydepresyjne i nasenne. Lekarz powiedział mi, ze jestem zdrowa tylko za mocno kocham i sie angażuje. Leki mi nie pomogły, tylko wymiotowałam, ale mu tak , zjadł wszystkie. Któregoś razu nałykał sie kilku nasennych tabletek by zasnąć po kłotni i spał 48 h z przerwami, których nie pamieta. Byłam przerazona wezwałam jego rodziców. Oczywiście po tym naopowiadał rodziców, ze to przeze mnie. Ciągle dzwonił do mamy i przepowiadał co powiedziałam, co zrobiłam albo czego nie zrobiłam. Miał wahania nastrąjów, ciagle wymagał, porównywał mnie do innych kobiet, chciał bym była jak One. Któregos razu poszedł do psychiatry dostał skierowanie na rezonans aby wykluczyć cześć schorzeń, później z wynikami miał sie zglosić po diagnoze i podjecie leczenia bo cos jest nie tak. I na tym sie skonczyło, badan nie zrobił.
Gdy teraz chciał odejsc rodzice od razu reagowali, by nie popelnił bledu co wczesniej, godzili nas i mam wrazenie, ze wykorzystał sytuacje, by ze mną skończyć skoro teraz sie nie odzywa mimo ze przepraszam. Jestem traktowana jako manipulantka i oszustka. Wyciągnęłam kase od niego i jego rodziców. On nie mnie znać, twierdzi, ze nie mam prawa go wyrzucać z naszego domu. I zgadzam sie z nim ale coś we mnie pękło. Mimo to dzwonie, pisze, nekam go wiadomosciami, błagam by wrócił. Jest zimny jak lód. Gdy przyjezdza po córke nie patrzy na mnie, unika wzrokiem. Cały czas powtarza tego chciałaś. Nie chce rozmawiać. Święta spędziliśmy oddzielnie, cała rodzina już sie z nas smieje, teraz zostawił mnie z brzuchem. A ja go tak kocham. Nie moge sie pozbierać. Ciagle płacze w dzien i w nocy, jestem nieobecna. Nie wychodze z domu. Jest mi tak bardzo przykro. Teraz boli to jeszcze bardziej. Moje dzieci bedą miały rozbitą rodzinę a ja sama juz miałam depresje poporodowa. Teraz z tym sobie nie poradzę. 2 msc a czuje jakby to sie wydarzyło wczoraj. Ciagle siedzi mi On w głowie. Nie potrafie cieszyc sie dzieckiem, które zaplanowalismy, chcielismy miec syna. Wziać slub. moze wkącu by sie oswiadczył. W 5 tyg ciazy juz nie bylismy razem,. I to boli, starsznie boli... teraz czuje sie winna, zniszczylam zycie sobie i dzieciom. Teraz to sama wiem, ze potrzebuje terapeuty.

Klasyka

Posty [ 4 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Pomóżcie mi zrozumieć. Czemu musze cierpieć.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018