Witam,
poznałem świetną dziewczynę, dobrze się dogadywaliśmy. Byliśmy ze sobą prawie rok. Byliśmy na wspólnych wakacjach za granicą, do pewnego momentu było super.
Po jakimś czasie zacząłem wypominać jej przeszłość. Niby mieliśmy wiele rozmów na ten temat, ale zawsze jakoś tak to powracało. Pewnego dnia ona napisała do mnie sms, ze to koniec.. tak wiem, trochę śmieszna sytuacja, że po prawie roku ona zrywa przez sms. Jeszcze w ten sam dzień pod wieczór pojechałem pod jej dom. Strasznie płakała i mówiła, że to koniec. Następnego dnia również chciałem się z nią spotkać, ale wyszła trochę dziwna sytuacja bo wszystko było w nerwach. Tego dnia mówiła, że musi przemyśleć to wszystko, nadal płakała. Ja pisałem do niej sms, ciągle chciałem żeby widziała że mi zależy. Po jakimś czasie po prostu zacząłem się wkurzać bo mnie ignorowała. Ona powiedziała, że decyzję już podjęła i jej nie zmieni. Dałem jej około 3 dni spokoju i napisałem znowu o spotkanie, jednak ignorowała mnie nadal. Napisałem jej, że jej zachowanie jej śmieszne. Że chce się z nią spotkać, żeby powiedziała mi to wszystko w oczy, żeby powiedziała mi że mnie nie kocha. Powiedziała, że nie wie co ma mi odpisać, że od tak nie da się odkochać. Później coś tam jeszcze pisaliśmy, obiecywałem jej że się zmieniłem. Że nigdy już jej nie wypomnę przeszłości, sam zdałem sobie sprawę że byłem kompletnym debilem... Ale ostatecznie napisała, że nie ma sensu się spotykać bo ona zdania nie zmieni, że już nie potrafi mi zaufać. Dodam, że przed zerwaniem mieliśmy gorszy tygodniowy okres, ona nie miała humoru i jakoś tak słabo było. Mimo tego czułem, że mocno mnie kocha i jest w stanie skoczyć za mną w ogień, ja to samo. Wiedziałem, że mi na niej zależy, ale dopiero po zerwaniu zdałem sobie sprawę, że jest dla mnie wszystkim.
Jak myślicie w jaki sposób mogę naprawić jej zaufanie? Co sądzicie o tej całej sytuacji? Najbardziej też przygniata mnie to, że mieliśmy spędzić razem święta i sylwestra, a teraz nic.. ![]()
Musisz się odsunąć. Daj jej spokój. Jeśli będziesz do niej jeździł i prosił żeby wróciła, pokazywał jak bardzo ci zależy to przyniesie to odwrotny skutek. Są 2 opcje : albo po czasie zatęskni i będzie chciała wrócić albo to koniec. Nie bądź desperatem
Ostatnia rozmowa była dzisiaj. Teraz nie będę do niej pisał, ale i tak wiem, że ją spotkam - 6 stycznia bo chodzimy razem do szkoły. Nie odzywać się do niej do tego czasu? I po szkole zagadam o spotkanie? Ogólnie już kilka razy próbowałem się jej prosić, mam nadzieję, że przez to do końca nie zepsułem sytuacji.
najbardziej Cię przygniata że sam będziesz w święta? Mam nadzieję, że nie wróci do Ciebie. Głęboko ją kochasz, nie ma co?
To że gnębiłeś ją o przeszłość- nie przygniata Cię jakoś..
I jeszcze próba ogniowa- ma Ci w oczy powiedzieć że nie kocha? Kochanie nie wystaczy, by razem być- a to tylko jej kochanie. Zooostaaaw ją.
Daj jej przestrzeń, nie osaczaj jej. Jeżeli bedzie chciała to znajdzie do Ciebie drogę, w ten sposob tylko ja od siebie odpychasz.
Ostatnia rozmowa była dzisiaj. Teraz nie będę do niej pisał, ale i tak wiem, że ją spotkam - 6 stycznia bo chodzimy razem do szkoły. Nie odzywać się do niej do tego czasu? I po szkole zagadam o spotkanie? Ogólnie już kilka razy próbowałem się jej prosić, mam nadzieję, że przez to do końca nie zepsułem sytuacji.
Nie odzywaj się do tego czasu ani nie proś o spotkanie po szkole. Uwierz to przynosi odwrotny skutek
wczoraj odwiedził mnie były-były. Zrobił najgłupszą rzecz jaką mógł zrobić... Żebrał, prosił...wyznał miłość. Wiecie co poczułam? Litość, żal a potem gniew. Po półtora roku ,,udwanej" przyjaźni wiedząc, że mój nowy związek się rozpadł on zachował się jak kłusownik. Ta sytuacja odsunęła go bardziej ode mnie. Być może gdyby odczekał, nie nalegał, nie narzucał się... być może...
Czyli nie mam już nigdy się do niej odezwać? Wiem, że pisze z jakimś chłopakiem. Robi wszystko na pokaz żebym się wkurzył i był zazdrosny (tak mi się wydaję). Tak niby bardzo kochała, a znalazła sobie już jakąś inną inicjatywę. Chciałbym, żeby powiedziała mi to wszystko w oczy, żebym już się nie męczył z tym wszystkim...
Więc kiedy mam się z nią skontaktować?
Czyli nie mam już nigdy się do niej odezwać? Wiem, że pisze z jakimś chłopakiem. Robi wszystko na pokaz żebym się wkurzył i był zazdrosny (tak mi się wydaję). Tak niby bardzo kochała, a znalazła sobie już jakąś inną inicjatywę. Chciałbym, żeby powiedziała mi to wszystko w oczy, żebym już się nie męczył z tym wszystkim...
Więc kiedy mam się z nią skontaktować?
NIGDY.
Gdyby chciała się z Tobą kontaktować, to by to zrobiła.
A jeśli nie nawiązuje żadnego kontaktu, to znaczy że tego nie chce. I żadne nalegania czy nękania z Twojej strony tego nie zmienią.