Rozstanie po niemal dekadzie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozstanie po niemal dekadzie

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 5 ]

1 Ostatnio edytowany przez heartless (2018-12-16 18:37:02)

Temat: Rozstanie po niemal dekadzie

Cześć Wszystkim.

Zarejestrowałem się, bo chyba potrzebuję... nie wiem czego tak naprawdę, wsparcia? Czuję, że wariuję...

Pięć miesięcy temu rozstałem się z narzeczoną po 9,5 roku.
Mamy dziś 25 lat.
Mieszkaliśmy razem ostatnie 5 lat.
Oboje jesteśmy inteligentnymi i bardzo uczuciowymi osobami.
Rozstanie było w złości i nerwach. Ona je zainicjowała.

Napiszę w skrócie, bo pisałem szczegółowy post i magicznie pod sam koniec wszystko się usunęło...

Pierwszy miesiąc po rozstaniu był gładki.
Do czasu aż spotkałem się z nowopoznaną dziewczyną. Po powrocie do domu wszystko wybuchło mi w twarz. Ogarnął mnie przedziwny stan. Tak, zaczęła się żałoba.
Zacząłem rozmyślać, próbować zrozumieć, wyciągnąć lekcję, uświadomić sobie parę spraw. Tak upłynął kolejny miesiąc.
Po równych dwóch miesiącach napisałem do niej maila, oczywiście bez błagań czy wielkich wyznań miłości. Nie mieliśmy okazji o tym wszystkim porozmawiać, chciałem jej przedstawić moje wnioski i pokazać ile z tego do tej pory wyciągnąłem i zrozumiałem. Odpisała raczej chłodno i dość dosadnie, nie pozostawiając mi złudzeń. Napisała też, że wierzy, że kiedyś będziemy mogli się przyjaźnić bez krępacji. Parę dni później "przypadkiem" (:D) się spotkaliśmy, chciałem jej to wszystko powiedzieć w twarz. Jej reakcja oczywiście nadal była chłodna, a z jej strony padło niewiele słów. Powiedziała, że nie czuje do mnie żadnych negatywnych emocji.
Przez kolejne 2 miesiące mieliśmy sporadyczny kontakt, raczej smsowy, spotkaliśmy się chyba 3 razy w przelocie, krótkie wymiany zdań o tym co słychać.
Miesiąc temu zacząłem podejrzewać, że z kimś się spotyka, napisałem do niej kipiącego miłością maila, choć wcale nie było w nim słów typu: "kocham", "tęsknię", itp. Treść była raczej bardzo przyjacielska, w tym stwierdzenie, że jeżeli czuje coś do kogoś innego to nie musi tego ukrywać przed światem, przecież będę jej kibicował i ją wspierał. Bo jestem przede wszystkim jej przyjacielem, w końcu znamy się najlepiej na świecie.
Kilka dni później wrzuciła na fb poruszającą piosenkę (swoją drogą genialną - Ben I'Oncle Soul "ive got you under my skin") i ustawiła status na "publiczne". Nie mamy się w znajomych, a wszystko inne udostępnia tylko znajomym. Nie wiedziałem jak to rozumieć. Czy wzięła sobie do serca moje słowa i pokazuje mi, że kogoś kocha? Czy to jednak piosenka dla mnie? To bardziej piosenka o ogromnej, lecz nieszczęśliwej miłości... Więc może to takie pożegnanie z jej strony, w stylu "zawsze będę cię kochać, lecz żegnaj...". Nie wiem. Tego samego dnia napisała też wieczorem sms (co prawda pierdołka, news ze swiata) i ja chyba miałem wtedy działać, i wyciągnąć ją na spacer... Ale nie proponowałem tego, bo odrzuciła wcześniejsze propozycje, bałem się kolejnej odmowy.
Od tego czasu do dziś jedynie 2 razy wymieniliśmy parę smsów.

Do rzeczy...
Kilka dni temu była nasza niedoszła, dziesiąta rocznica. Bardzo ważna dla nas data, zawsze obchodziliśmy rocznice.
Życzyłem sobie jedynie, żeby przemilczała ten dzień (mam na myśli media społecznościowe) i uszanowała ten dzień. Myślałem, że oczywistym jest, że będę w jej głowie tego dnia.
Okazało się jednak, że jest zupełnie odwrotnie, a ona ogłosiła na Instagramie, że... jest w związku. Bang.
Nie mam Instagrama, więc opcję, że zrobiła to specjalnie, możemy wykluczyć.

Tak wygląda ta historia i choć być może nie widać tego w tym poście, to ja od czterech miesięcy odczuwam ogromny ból egzystencjonalny. Nic mnie nie cieszy, nie chce mi się żyć, nie chce mi się jeść, nie mam ochoty na żadne rozrywki. I każdego dnia jest gorzej, tak jakby moja miłość do niej co dzień była większa. Nie wiem co robić. Nie potrafię przestać o niej myśleć. Z jednej strony naprawdę bardzo się cieszę, że kogoś ma, jest szczęśliwa, idzie do przodu. Bardzo zależy mi na jej szczęściu i choć życzę jej, by ta nowa miłość trwała do końca jej życia, to nie mam pojęcia co zrobić z własnymi uczuciami. Jak je wyciszyć, wyłączyć, zabić, nie wiem... Nie mam do niej żalu o to, że kogoś ma. W końcu mówiłem jej, że będę ją w tym wspierał. Nie rozumiem tylko dlaczego ujawniła to akurat tego dnia... Myślę, że chciała sobie "nadpisać" ten dzień. Żeby ten dzień nadal był dla niej ważny, ale kojarzył się z czymś innym, niebolesnym.
Eh, do tego oczywiście dochodzi teraz porównywanie... Ciągle myślę, że jej nowy partner na pewno jest lepszy we wszystkim ode mnie. Że ma wszystkie moje najlepsze cechy i drugie tyle swoich, unikalnych, wspaniałych cech. Że daje jej to wszystko, co dawałem jej ja, jeszcze więcej i jeszcze lepiej.

Pewnie jestem śmieszny, ale wierzę w prawdziwą miłość.
W to, że prawdziwa miłość przetrwa wszystko.
I w to, że nasza miłość była tą prawdziwą.
Rzeczywistość pokazuje jak bardzo naiwny jestem.

Pomocy, bo to nie mija, jest tylko gorzej.

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Markotny (2018-12-16 18:34:10)

Odp: Rozstanie po niemal dekadzie

Po pierwsze genialna piosenka jest Franka Sinatry. Po drugie ona ma już nowe życie i ty dla niej jesteś przeszłością. Przede wszystkim skończ ja sprawdzać bo się wykończysz psychicznie. Odetnij się. Żadnych przyjaźni i przypadkowych spotkań. Będziesz to jeszcze długo przeżywał i analizował. Będą kryzysy i lepsze dni. Z czasem będziesz bardziej odporny. Osoby z która byłeś i która kochałeś już nie ma.

3

Odp: Rozstanie po niemal dekadzie

Skoro tak CI na niej zależy czemu od razu po rozstaniu nie wyciągnąłeś ręki??
Teraz już za późno, ona kogoś ma, jest szczęśliwa. Przestań ją śledzić i zapomnij o niej.  Zacznij żyć swoim życiem.

4

Odp: Rozstanie po niemal dekadzie

On nie jest lepszy, jest inny.
Puść ją wolno niech żyje jak chce i z kim chce.
Ty też zacznij żyć...bez niej.
Wyjdź do ludzi, zajmij się sobą a pewnego dnia spotkasz dziewczynę.

5

Odp: Rozstanie po niemal dekadzie

musisz przestać interesować się jej życiem. ona jest już przeszłością. patrz do przodu.

Posty [ 5 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozstanie po niemal dekadzie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024