Co robic ? Samotność w malżeństwie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Co robic ? Samotność w malżeństwie

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 73 ]

Temat: Co robic ? Samotność w malżeństwie

Witajcie.
Postaram sie napisac zwiezle.
Jestem z zona po slubie prawie 5 lat. Mamy 3,5 letnia corke. Mieszkamy w jej rodzinnym domu.
Czuje sie samotny: ona ciagle z mama, siostry codzienne tez ja odwiedzaja (mame). Gdy chce gdzies jechac to chetnie ale mama rowniez.
Tesiowa nie potrafi zejsc na drugi plan. Osaczyla mi zone i zapomniala ze ona ma meza. Bylo mnostwo klotni o to i o jej siostry, nawet raz sie wynioslem ale wrocilem po paru dniach. Ja zalatwiam wszystko sam, place rachunki itp. Po takich klotniach niby jest lepiej ale 2-3miesiace i znow mnie to meczy. Ona powiedziala ze sie nie zmieni. Nie potrafi zrozumiec mojego punktu widzenia. Staje po stronie swojej rodziny. Dalem sobie na luz i sie nie czepiam, wiele razy gryzlem sie w jezyk. Zastanawiam sie jednak  czy to ma sens ?
Czy ja chce to dluzej znosic? Raz jest lepiej, raz gorzej. Jestem sam jak palem.
Nie ma czulosci z jej strony. Seksu chce ale tylko gdy ja zainicjuje i jest po prostu to takie mechaniczne. Nie pamietam kiedy sie przytulila albo powiedziala cos milego. Jak jej mowie o swoich problemach to tylko slysze ze kazdy je ma.

Druga sprawa calkiem niedawno, poznałem dziewczyne z ktora dobrze mi sie rozmawialo. Tylko rozmawialismy i ona sie do mnie przytulila. Poczulem cos takiego jak jeszcze nigdy... czulem sie fantastycznie w jej towarzystwie i ona zapewne tez w moim.

Teraz mam spotegowane mysli co zrobic ? Zawalczyc o kolezanke ?
Jestem na rozdrozu. Moge stracic duzo albo zyskac kogos o kim zawsze marzylem...
Prosze o porady.

Zobacz podobne tematy :
Odp: Co robic ? Samotność w malżeństwie

Współczuję, doskonale wiem jak to jest, gdy potrzebujesz zwykłego, ludzkiego ciepła, i nagle ktoś Cię przytuli. To potrafi człowieka rozwalić i nagle przysłonić cały świat.
ALE! moim zdaniem nie powinieneś rzucać się od razu w wir marzeń o koleżance, którą przecież znasz od niedawna. W gruncie rzeczy jej nie znasz. Ta sytuacja powinna Ci tylko z pełną pompą uświadomić, jak bardzo brakuje Ci bliskości i porozumienia, skoro przytulenie wyprowadziło Cię z równowagi. I że tego oczekujesz od swojej żony.
Czy próbowaliście rozmawiać na spokojnie? Napisałeś tylko o awanturach, gdy się przelewały czary goryczy, ale czy próbowałeś uświadomić żonie rzeczowo i bez nerwów, że czujesz się samotny, być może i niekochany?
Druga sprawa, czy jest jakakolwiek szansa na wyprowadzkę, założenie osobnego gospodarstwa domowego razem z żoną? Jeśli żona jest pod wpływem swojej matki, to innego wyjścia niż odcięcie pępowiny nie widzę.
na Twoim miejscu zawalczyłabym jednak o małżeństwo. W końcu z jakiegoś powodu się w tej kobiecie kiedyś zakochałeś i możliwe, że ona nadal tam jest, tylko okoliczności zrobiły swoje i jest obecnie syf.

Zabiję się z miłości do ciebie. Gdybym kochała siebie, zabiłabym ciebie.

3

Odp: Co robic ? Samotność w malżeństwie

Mój ex narzeczony tak poznał swoją nową narzeczona . Żalił się jej na mój temat i są razem po dwóch miesiącach jej sie oświadczył  . Tak się zastanawiam a ty masz jakieś wady ? bo tylko o niej piszesz negatywnie . Jak się coś psuje to naogol jest to przez dwie osoby a nie jedna .
Sprawa jest prosta kochasz żonę ? Jak nie to odejdź a potem spotykaj się na rozmowach z "koleżanka "

4

Odp: Co robic ? Samotność w malżeństwie

Tylko kolezanka podoba mi sie od dawna, tzn. czulem ze ja jej tez. Ale jakos tak nigdy nie myslalem powaznie o tym az do teraz gdy mielismy okazje troche spedzic czasu. Jest cos dziwnego w powietrzu co mnie przyciaga. Nie pamietam kiedy mi tak dobrze bylo a to tylko rozmowa i przytulenie... pierwsza mysl jaka mialem to, ze jest to kobieta na ktora zawsze czekalem...


Z zona wiele razy rozmawialismy ale zawsze musi byc tak jak ona chce. Pepowiny nie odetnie bo ja juz tyle razy ten temat podejmowalem. Szansy na zamieszkanie samemu nie ma. Mamy przeciez nie zostawi.
Wiem, inni maja gorzej a ja nie mam az tak zle ale inaczej sobie wyobrazalem malzenstwo. Myslalem ze to bedziemy My a nie ONI wszyscy...
Jestem samotny w malzenstwie. Czuje sie jak ich kolejne dziecko i 5 kolo u wozu.
Nawet swobodnie pogadac nie mozna bo kolo Pauliny zawsze ktoś jest.

5

Odp: Co robic ? Samotność w malżeństwie
GwiezdnyPył napisał/a:

Mój ex narzeczony tak poznał swoją nową narzeczona . Żalił się jej na mój temat i są razem po dwóch miesiącach jej sie oświadczył  . Tak się zastanawiam a ty masz jakieś wady ? bo tylko o niej piszesz negatywnie . Jak się coś psuje to naogol jest to przez dwie osoby a nie jedna .
Sprawa jest prosta kochasz żonę ? Jak nie to odejdź a potem spotykaj się na rozmowach z "koleżanka "

Tak mam wady. Jak kazdy. Nie jestem idealem ale staralem sie byc dobrym mezem. Nie pisze tylko negatywnie. Napisalem co mi przeszkadza i przez co sie psuje.
Czy kocham ? Teraz to juz nic nie wiem. Gdyby wszystko bylo takie proste to bym tu sie nie odezwal.

6

Odp: Co robic ? Samotność w malżeństwie

"Z zona wiele razy rozmawialismy ale zawsze musi byc tak jak ona chce."
co to zdanie w ogóle ma znaczyć? co ty, dziecko jesteś? naprawdę dorosły facet napisał takie zdanie i w ogóle tak myśli?
dałeś sobie wejść na głowę, kogo chcesz obwiniać teraz? jak się godziłeś na takie traktowanie to tak własnie teraz masz.

Odp: Co robic ? Samotność w malżeństwie

To lepiej usiądź i się głęboko zastanów, czego chcesz.
Miej na uwadze, że co jakiś czas poznajemy osobę, na której widok miękną nam kolana. Tym łatwiej w to wsiąknąć, jeśli jest kryzys w związku. Ta "nowa" może nam się wtedy wydać co najmniej spełnieniem snów.
Chcesz coś dalej robić z koleżanką - miej jaja i wcześniej skończ z żoną. Tylko bądź tego pewny, bo prawdopodobnie odwrotu nie będzie. Tkwić na siłę w czymś, co Ci nie odpowiada i już nie ma szans na ratunek nie ma sensu, ale też nie rzucaj się na głęboką wodę zwabiony jakąś "obietnicą" lepszego życia, którą masz jak na razie jedynie w głowie.

Zabiję się z miłości do ciebie. Gdybym kochała siebie, zabiłabym ciebie.

8

Odp: Co robic ? Samotność w malżeństwie
Byla_Narzeczona napisał/a:

To lepiej usiądź i się głęboko zastanów, czego chcesz.
Miej na uwadze, że co jakiś czas poznajemy osobę, na której widok miękną nam kolana. Tym łatwiej w to wsiąknąć, jeśli jest kryzys w związku. Ta "nowa" może nam się wtedy wydać co najmniej spełnieniem snów.
Chcesz coś dalej robić z koleżanką - miej jaja i wcześniej skończ z żoną. Tylko bądź tego pewny, bo prawdopodobnie odwrotu nie będzie. Tkwić na siłę w czymś, co Ci nie odpowiada i już nie ma szans na ratunek nie ma sensu, ale też nie rzucaj się na głęboką wodę zwabiony jakąś "obietnicą" lepszego życia, którą masz jak na razie jedynie w głowie.

Dzieki. Masz racje. Tak powinienem zrobic. Musze to porzadnie przemyslec ale i tak nie jest to latwe.

9

Odp: Co robic ? Samotność w malżeństwie

Powiedz żonie że masz koleżankę która cię przytula i niewiesz czy ja kochasz bo coś poczułeś do koleżanki sprawa się rozwiąże . Czemu tego nie powiesz żonie ? Boisz się że cię zostawi ? Ty sie zastanawiasz to daj prawo jej wyboru

10

Odp: Co robic ? Samotność w malżeństwie
GwiezdnyPył napisał/a:

Powiedz żonie że masz koleżankę która cię przytula i niewiesz czy ja kochasz bo coś poczułeś do koleżanki sprawa się rozwiąże . Czemu tego nie powiesz żonie ? Boisz się że cię zostawi ? Ty sie zastanawiasz to daj prawo jej wyboru

Ma obudzić w żonie psa ogrodnika? Przecież ta koleżanka nie jest powodem ich problemów.

11

Odp: Co robic ? Samotność w malżeństwie
balin napisał/a:
GwiezdnyPył napisał/a:

Powiedz żonie że masz koleżankę która cię przytula i niewiesz czy ja kochasz bo coś poczułeś do koleżanki sprawa się rozwiąże . Czemu tego nie powiesz żonie ? Boisz się że cię zostawi ? Ty sie zastanawiasz to daj prawo jej wyboru

Ma obudzić w żonie psa ogrodnika? Przecież ta koleżanka nie jest powodem ich problemów.

Zauwazylem, ze kobiety pisza dosc tendencyjnie i jednoznacznie w kazdym z podobnych tematow: "facet ten zly".
Tak jak napisales kolezanka nie jest powodem problemow w malzenstwie i to nie przez nia sie nie uklada.
Dala mi tylko do myslenia, ze mozna jeszcze w zyciu byc szczesliwym...
Nie zycze nikomu miec niby wszystko a jednak byc sam.

12

Odp: Co robic ? Samotność w malżeństwie
Dawid6277 napisał/a:
balin napisał/a:
GwiezdnyPył napisał/a:

Powiedz żonie że masz koleżankę która cię przytula i niewiesz czy ja kochasz bo coś poczułeś do koleżanki sprawa się rozwiąże . Czemu tego nie powiesz żonie ? Boisz się że cię zostawi ? Ty sie zastanawiasz to daj prawo jej wyboru

Ma obudzić w żonie psa ogrodnika? Przecież ta koleżanka nie jest powodem ich problemów.

Zauwazylem, ze kobiety pisza dosc tendencyjnie i jednoznacznie w kazdym z podobnych tematow: "facet ten zly".
Tak jak napisales kolezanka nie jest powodem problemow w malzenstwie i to nie przez nia sie nie uklada.
Dala mi tylko do myslenia, ze mozna jeszcze w zyciu byc szczesliwym...
Nie zycze nikomu miec niby wszystko a jednak byc sam.

Wcale nie prawda że każda myśli że facet zły nie jednemu tu mężczyźnie doradzalam żeby zostawił jak go zdradza czy coś w tym stylu . Nie wzbudził psa ogrodnika tylko sama wybierze czy chce być z nim .
Dawid ja cię wcale nie atakuje tylko poprostu nie rozumiem ciebie źle się czujesz w małżeństwie to poprostu się rozstań z nią . Szczerze nie dziwię ci się bo sama nie chciała bym byc w małżeństwie i czuć się jak ty . Tylko ja dopuki jestem z kimś nie pozwoliła bym sobie na jakieś przytulanie i wzbudzanie jakis uczuć do kogoś . Masz prawo być szczęśliwy tylko nie rób świństwa żonie . Powiedz jej niewiem że źle się czujesz że jak tak dalej będzie to rozstaniecie się .

13

Odp: Co robic ? Samotność w malżeństwie

Dzieki za rady.
Zakladajac ten temat chcialem przede wszystkim zwrocic uwage na to jak sie czuje w malzenstwie i w tym temacie prosic o wasze rady. Moze kolezanka otwarla mi oczy. Nie gadam z nia (kol.) Ale ciagle mysle o moich sprawach.
Ja nie wiem jak mozna tak zyc z taka pepowina... dla mnie to jest mega toksyczne. Bardzo mnie to meczy. Inaczej sobie to zycie po slubie wyobrazalem. Zawsze myslalem, ze sie ulozy i jakos to bedzie. No i jest jakos. Nie do konca jakbym chcial. Bez emocji, bez uczuc.

14

Odp: Co robic ? Samotność w malżeństwie

Nie obściskuj się z obcymi babami po kątach...

1. Poszukać własnego lokum, podkreślam własnego lokum w bezpiecznej odległości.
2. Spakować i zabrać rodzinę ze sobą i obiecać, że będziecie wpadać co 2-3 tygodnie do swoich rodziców.
3. I budować, budować, a właściwie to odbudować nadszarpnięte relacje.

15

Odp: Co robic ? Samotność w malżeństwie
assassin napisał/a:

Nie obściskuj się z obcymi babami po kątach...

1. Poszukać własnego lokum, podkreślam własnego lokum w bezpiecznej odległości.
2. Spakować i zabrać rodzinę ze sobą i obiecać, że będziecie wpadać co 2-3 tygodnie do swoich rodziców.
3. I budować, budować, a właściwie to odbudować nadszarpnięte relacje.

Tylko ze przy drugim punkcie bede tylko ja bo ona nigdzie nie pojdzie a ja wyjde na tego co znowu robi problem o nic.
Uwierz mi. Jak wszystko sie uklada i jedna jak druga strona sie staraja to wtedy sie nie mysli o innych osobach.

16

Odp: Co robic ? Samotność w malżeństwie

A dlaczego ona nie chce opuścić rodzinnego domu?

Zabiję się z miłości do ciebie. Gdybym kochała siebie, zabiłabym ciebie.

17

Odp: Co robic ? Samotność w malżeństwie
assassin napisał/a:

Nie obściskuj się z obcymi babami po kątach...

1. Poszukać własnego lokum, podkreślam własnego lokum w bezpiecznej odległości.
2. Spakować i zabrać rodzinę ze sobą i obiecać, że będziecie wpadać co 2-3 tygodnie do swoich rodziców.
3. I budować, budować, a właściwie to odbudować nadszarpnięte relacje.

Popieram najlepsze Dawid co mógłbyś zrobić . Mówisz że ona się nie zgodzi a zaproponowałeś jej takie rozwiązanie ?

18

Odp: Co robic ? Samotność w malżeństwie

Wiele razy. Nie zostawi ich a ja jestem tym najgorszym, ktoremu krzywda sie dzieje.

19 Ostatnio edytowany przez assassin (2018-11-08 20:38:20)

Odp: Co robic ? Samotność w malżeństwie
Dawid6277 napisał/a:
assassin napisał/a:

Nie obściskuj się z obcymi babami po kątach...

1. Poszukać własnego lokum, podkreślam własnego lokum w bezpiecznej odległości.
2. Spakować i zabrać rodzinę ze sobą i obiecać, że będziecie wpadać co 2-3 tygodnie do swoich rodziców.
3. I budować, budować, a właściwie to odbudować nadszarpnięte relacje.

Tylko ze przy drugim punkcie bede tylko ja bo ona nigdzie nie pojdzie a ja wyjde na tego co znowu robi problem o nic.
Uwierz mi. Jak wszystko sie uklada i jedna jak druga strona sie staraja to wtedy sie nie mysli o innych osobach.

Jest źle, więc tak właściwie to czym ryzykujesz?? Ją też możesz, a właściwie powinieneś wciągnąć w poszukiwania.

Dawid6277 napisał/a:

Wiele razy. Nie zostawi ich a ja jestem tym najgorszym, ktoremu krzywda sie dzieje.

Nie proponuj wyprowadzki, a zaproponuj oglądanie mieszkań.

20

Odp: Co robic ? Samotność w malżeństwie

Szczerze to oboje nie jesteście fair w tym małżeństwie. Ty się obsciskujesz z koleżanką, a ona żyje ze swoją mamusia i nie wie na czym polega małżeństwo, w którym nie ma babci, siostry, mamy tylko jest dwójka ludzi.

21 Ostatnio edytowany przez justa_pl (2018-11-08 22:09:17)

Odp: Co robic ? Samotność w malżeństwie

Jeśli nie wiesz co robić to zadaj sobie pytanie, czy przez kolejne 20 lat chcesz tak żyć ?
Jeśli nie wyprowadzicie się " na swoje" i nie zaczniecie żyć samodzielnie tworząc swoją własną rodzinę - to Twoje życie się  nie zmieni. Ale Ty przecież o tym wiesz,  tylko chyba nie uświadamiasz sobie tego.
Czego potrzebujesz i czego pragniesz pokazała Ci koleżanka. Możesz dostać to od żony jeśli się wyprowadzicie ( w każdym razie jest taka szansa) albo dostać to od koleżanki jeśli wyprowadzisz się sam.  Albo zostań gdzie jesteś i cierp i płacz.

Tylko nie opowiadaj żonie o koleżance, bo dopiero by było, zostaniesz winowajcą rozpadu związku i już nic tego nie zmieni.

22

Odp: Co robic ? Samotność w malżeństwie

Wyprowadzilem sie od zony pod koniec listopada, po duzej klotni rowniez z jej rodzicami, ktorym powiedzialem co o tym mysle. Nie moglem zniesc tej samotnosci.
Widuje corke czesto i w sumie tak mi dobrze. Nie ma klotni ani nic miedzy nami ale zona sugeruje zeby wrocic dla dobra dziecka. Zeby nie bylo z "rozbitej rodziny". Szczerze ja tego nie widze bo kolejna awantura to kwestia czasu. Ja tyle razy (lat) probowalem cos zmienic i chwilowo bylo dobrze a potem znow obojetnosc, toksyczne relacje, samotnosc...
Zaczynam myslec o rozwodzie ? Prosze o osoby, ktore byly w podobnej sytuacji o wypowiedz i jakas porade. Chce postapic slusznie. Ns chwile obecna zyje mi sie dobrze bez zony, tylko znow bede musial ulozyc sobie wszystko od nowa...
Nawet sobie nie wyobrazam ze moglbym miec z jej rodzina normalne relacje po tym wszystkim

23

Odp: Co robic ? Samotność w malżeństwie

Tutaj pomoze tylko wyprowadzenie sie "na swoje" I odciecie pepowiny od rodziny zony.
Pod zadnym pozorem nie wracaj "dla dobra dziecka"

... pełnym gazem wjadę w bramy piekieł ...

24

Odp: Co robic ? Samotność w malżeństwie

Nikt Ci nie da recepty. Ja na Twoim miejscu nie wracałbym, jeśli jeszcze widzisz was razem to zaproponuj żonie wyprowadzkę. Pamiętaj lepiej żeby rodzina była rozbita niż gdybyście mieli żyć jak pies z kotem a po środku dziecko.

25

Odp: Co robic ? Samotność w malżeństwie

Bardzo dobrze zrobiłeś, skoro rozmowy pomagały na krótko. I tak jak piszą panowie wyżej: nie wracaj dla dobra dziecka. Ojcem będziesz zawsze, bez względu na to, czy jesteś z matką dziecka, czy też nie.
Tak swoją drogą: jeśli żona sugeruje, abyś wrócił dla dobra dziecka, nie dlatego, że tęskni i kocha... Cóż, jak na mój gust, nie masz czego tam szukać.

Na tym właśnie polega problem z rajem. Nic tak nie przyciąga złego.
,,Na końcu tęczy''

26

Odp: Co robic ? Samotność w malżeństwie

Pytanie zasadnicze brzmi, czy Twoja żona widzi w Tobie w ogóle partnera, czy tylko ojca swojego dziecka i ewentualnie dostarczyciela pieniędzy na utrzymanie domu ? Czy pani małżonka  mając na uwadze dobro Waszego dziecka,  nie mogłaby w ramach ratowania rodziny przenieść się do Ciebie ?
Jeżeli nie tęsknisz za żoną i dawnym domem, to powrót wydaje mi się być bezsensowny. Zresztą sam wiesz, że w niedługim czasie od powrotu wszystko wróci na "normy", a Ty stracisz resztę szacunku do siebie.

"Błogosławiony ten, co nie mając nic do powiedzenia,  nie obleka tego faktu w słowa"

27

Odp: Co robic ? Samotność w malżeństwie

Dziekuje za odpowiedzi. Sa bardzo racjonalne ale mi i tak ciezko podjac decyzje. Wiem macie racje.
Nie wiem co ona w tym wszystkim widzi. Moze jej zależeć na mnie ale z drugiej strony rownie dobrze moze byc jej lepiej po rozwodzie jak juz sie przyzwyczai do wszystkiego. Tyle bylo prob i znowu tylko gorsze klotnie. Dlatego uwazam ze nastepna taka sytuacja to tylko kwestia czasu.

28

Odp: Co robic ? Samotność w malżeństwie

Zainteresował mnie ten temat i chyba troszkę się tu wypowiem.
Może momentami będę strzelala jak kulą w płot, bo nie mam wielu danych, a może uda mi się też i trafiac w sedno. Zobaczymy jak to bedzie.
Pierwsza rzecz, która rzuca się w oczy to panujący w tym domu matriarchat i wydaje mi się, że główną dowodząca jest wcale nie matka, tylko córka, żona autora, da też jakieś siostry i rośnie kolejna dowodząca, na razie mała dziewczynka. Podejrzewam, że matka zajmuje się prowadzeniem domu w sensie gotowanie, także dla wnuczki, piecze ciasta, robi słoiki na zimę jak na doświadczona gospodynie przystało, żona autora ma więc ogromną pomoc i to darmową, może sama nie potrafi albo nie lubi gotować, pięć więc obecność mamy jest dla niej bardzo wygodna. Gdyby mieszkała z mężem wszystko musiałaby robić sama albo latav do mamy po żarcie. A to byłoby dość kłopotliwe. Zrobiła sobie z własnej matki niańkę dla dziecka, kucharkę i sprzątaczkę. Zastanawiam się czy matka żony nie ma za dużo obowiązków twojej żony scedowanej na nią. I czy podoba jej się taki układ. Wątpię w to, no ale różni da ludzie.Tak więc uważam, że mąż stał się bankomatem, meblem w domu i nikt tam nie liczy się ani z jego uczuciami, ani z jego wyobrażeniami rodziny, jaka chisal mieć, gdy ja zakładał.
Autorze, dobrze zrobiłeś, że się wyprowadziles. Dzięki temu uspokoisz się i nabierzesz dystansu do sytuacji.
Napisz mi proszę, jeśli możesz czy twoja żona gotuję, jak się w tym sprawdza, czy może babcia stoi przy kuchni?
Czy mała chodzi do przedszkola i jak jest to urządzone? Pytam o to bo chce wiedzieć czy na każdym kroku twoja żona potrzebuje swojej matki do pomocy albo do wyręczania się nią?
A potem jeszcze napiszę.

29

Odp: Co robic ? Samotność w malżeństwie

Dlaczego mieszkaliście razem z rodzicami ?

Małżeństwo powinno być osobno.
Masz możliwość zorganizowania dla Was odpowiedniego mieszkania?
Żona i dzieci przeprowadza się do niego ?

30

Odp: Co robic ? Samotność w malżeństwie

Jeszcze jedna rzeczy- twoja żona mówi, żebyś wrócił ze względu na dobro dziecka. Fakt dziecko jest najważniejsze, ale przecież nie dziecko jest dla ciebie problemem, tylko to że twoja żona nie odciels pępowiny od swojej matki i problemem jest to, że ty nie tak wyobrażałeś sobie swoje małżeństwo, rodzinę. Gdybyś wiedział, że tak będzie, to pewnie nie ozenilbys się z tą kobietą. Być może innemu facetowi nie przeszkadzałby taki układ, a może nawet by mu pasował, ale ty nie jesteś innym facetem tylko Dawidem, a Dawidowi wyraźnie coś takiego nie pasi.
Twój powrót dla dobra dziecka nie ma najmniejszego sensu, bo prędzej czy później udusilbys się w tym domu, a chyba lepiej, żeby dziecko miało szczęśliwego ojca.
Odpowiedz na moje pytania, to napiszę ci czy żona pójdzie z dzieckiem za tobą, czy zostanie przy matce.

31

Odp: Co robic ? Samotność w malżeństwie

Nie dziwię ci się.

W tej sytuacji powiedziałabym: albo mieszkamy razem w 3 i tworzymy własną rodzinę albo rozwód. To jest chore, że dla niej mama jest najważniejsza.

gdykochamy

32

Odp: Co robic ? Samotność w malżeństwie

Ulle:
To raczej na odwrot. Moja zona wszystko robi a tesciowie to wykorzystuja. Gotuje, sprzata, pomaga im w kazdej wrecz czynnosci. Tesciowa i siostry owinely ja wokol palca. Do wszystkiego co robia jest potrzebna moja zona. To jest chore !
Corka chodzi do przedszkola. Zawozi ja zona i ja czasem odbieram. Z tym jest ok.
Mojej zone moze i na mnie zalezy ale nie umie tego powiedziec. Zawsze byl problem z okazywaniem uczuc z jej strony.
Ona nawet jest w stanie mieszkac w trojke ale warunek jest jeden: blisko rodzinki.
Dla mnie to sytuacja bez rozwiazania. Mamy duzo wsppmnien i to calkiem milych. Ciezko to tak od razu zostawic.

33

Odp: Co robic ? Samotność w malżeństwie

Niestety ale istnieją matki-bluszcze. Obawiam się że niczego nie wskórasz. Matka jej nie puści ona nie zostawi matki. Jesteś w czarnej doopie. Musisz jeszcze raz na spokojnie porozmawiać z żoną, tylko po za domem, przedstaw jej swoje stanowisko. Uświadom jej jak jest źle i że do domu nie wrócisz a nawet jeśli nic się nie zmieni to raczej się rozstaniecie.( już chyba o tym myślisz?)

34

Odp: Co robic ? Samotność w malżeństwie

Pierwsza podstawowa sprawa. Nie mieszka sie rodzicami. To zowsze powoduje kłotnie i konflikty.

35 Ostatnio edytowany przez ulle (2019-01-04 17:02:30)

Odp: Co robic ? Samotność w malżeństwie

W domu zawsze najwięcej roboty jest w kuchni, szczególnie przy małym dziecku. Raczej średnio wierzę w to, żeby zarówno matka, jak i jej siostry nie potrafiły obrócić się przy garach bez twojej żony. Myślę, że one razem ciągle coś pichcą jak to baby. Może nie masz dobrego oglądu sytuacji.

Ale to i tak bez znaczenia, bo pisząc do ciebie wcześniej raczej byłam skłonna uważać, że to twoja żona jest mało zaradna w prowadzeniu domu i dlatego non stop potrzebna jest jej matka do pomocy. Skoro jednak ona ogarnia dom i dziecko, to znaczy, że problem jest w czymś innym.
Może one mają taki model rodziny, że facet po przyjściu z pracy leży na kanapie i czyta gazetę, a kobiety uwijają się z robota?
Jest tam jeszcze jakiś mężczyzna w domu oprócz ciebie?
Wierzę w to, że nie masz wesoło, ale wydaje mi się, że teraz prxypililo cię ze względu na te koleżankę.
Mylę się?
Nie sądzę.

36 Ostatnio edytowany przez Kinia6 (2019-01-04 19:01:15)

Odp: Co robic ? Samotność w malżeństwie

A ja powiem z mojej perspektywy. Tkwię w związku jako kobieta w identycznej sytuacji jak Ty.... nie wracaj nic się nie zmieni... ja zostałam dla dobra dziecka i umieram w tym domu, w tej chwili wszystko co zrobię jest złe, niedobre, do niczego. Jego Matka za moimi plecami gada obraźliwe rzeczy na mnie, robi mi na złość a on nie widzi i mnie nie słucha ( raczej nie chce widzieć i słuchać). Wręcz jest coraz gorzej raz na mnie wsiadł jej słowami. Zaczynam go nie znosić za to ze go kocham a o mnie już chyba nie szanuje i nawet nie słucha. Co ja zrobię jest złe a co zrobi jego siostra jest mega idealne. Np mąż sobie kupił płaszcz ze mną na wyprzedaży za 50% a matka do niego ze przecież wszędzie jest 70% bo córka mówiła. To przykład z wczoraj śmieszny,  a są gorsze(typu dziecko ma zły obiad, nie jada, źle zawsze ubrany, przeciąga moje dziecko na jej stronę) , codziennie słyszę krytykę tylko już nawet nie z jej strony a również z jego. Brakuje mi siły do tego co Ty bo to ja muszę dziecko zabrać i stad iść, ale wierz mi mam 30 kilka lat i jestem psychicznym wrakiem z żadnym poczuciem wartości. Ja już miałam ochotę na skończenie ze sobą ale dziecko mnie trzyma. Wiec nie wracaj, nic się nie zmieni....będziesz mieć jeszcze gorzej teraz tak jak ja - będziesz tym który wsiadł na jej rodzine tym niedobrym. A taka jest prawda jestem poza domem wesoła, rozmowna i najlepsza w pracy, a w domu czuje się nikim i beznadziejna osoba a z nim nie umiem rozmawiać żarty są zakazane... nie rób tak jak ja to krok ku depresji

37

Odp: Co robic ? Samotność w malżeństwie

Ulle:
troche przekoloryzowalas sytuacje. O kolezance juz nie pamietam. Nie mam z nia kontaktu.
Kinia6:
No prawie kopia mojej sytuacji, przy czym mnie tu nikt nie zwraca uwagi. Po prostu denerwuje mnie sama ich obecnosc, ze zyja swoim wlasnym zyciem jakby byli mali i mieszkali u rodzicow i tym wlasnie odebrano mi zone i skazano mnie na samotnosc.
Rowniez podobnie jak Ty ciesze sie ze moge wyjsc gdzies i jestem towarzyski i wesoly a jak wroce do domu to dolina. Nawet przestalem brac urlop w pracy bo wole w niej byc gdzie kiedys bylo to nie do pomyslenia.

Zona mi zaproponowala kompromis. Wyprowadzka z ich mieszkania do mieszkania, ktore mozna wynajac w tym samym bloku tylko klatke obok. Wg mnie to za duzo nie zmieni poniewaz i tak bede skazany na samotnosc.

38

Odp: Co robic ? Samotność w malżeństwie

Ja to samo z urlopem...,z zeszłego roku mi zostało z 17 dni bo wole tam siedzieć i biorę tylko na potrzeby dziecka
Taka wyprowadzka nic nie zmieni, ona będzie tam siedzieć i jeszcze więcej będziesz sam. Albo oni ciagle przychodzić, poza tym teraz maja Cie za wroga co się czepia i jej ogranicza kontakty z rodzina. Z takimi typami masz dwa wyjścia - wyprowadzasz się z żona daleko albo rozwód... ja tkwię w tym ale kwestia tylko taka ile wytrzymam, i robię to już tylko dla dziecka żeby trochę podroslo bo jest wrażliwe - ale to widzisz nie jest szczęśliwe życie tylko przykre i samotne.

Posty [ 1 do 38 z 73 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Co robic ? Samotność w malżeństwie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018