Dzień dobry.
Pisze tu z bardzo osobista sprawa. Naprawdę nawet nie wiem od czego zacząć. Może pokoleji.
Ja i mój mąż jesteśmy z sobą 4 lata w małżeństwie (znaliśmy się przed niecałe 1.5roku).
Mąż miał w tym czasie już kilka prac.
Aż 6 z tego teraz pracuje zagranica.
Mamy dwoje dzieci 2.5 latka oraz prawie rocznika.
Mówiłam mu by się ustatkował by znalazł pracę normalna i niezmieniających co chwilę bo ile można. Że powinien poszukać takiej z umowa o pracę a nie cięgle zlecenia. On na to że na zleceniu więcej ma a emerytury i tak w tym gównianym kraju mieć nie będzie.
Tu ma rację na zlecenie jest dawane zazwyczaj więcej niż najniższą krajową. Ale gdy on popracuje chwilę a potem rzuca to jak ma się sprawdzić by etat dostać?. Druga sprawa jest mieszkanie. Od początku mieszkamy w moim starym rodzinnym mieszkaniu ( jest ono z wspólnoty) więc nie nasze. Mam meble które pamiętają moje gimnazjum. Nadaje się całe do remontu. Gdy o tym mówię to on uważa że i tak Chorzów to syf i nie ma zamiaru tu mieszkać.
Dobra byłam już nawet skłonna na przeprowadzkę do Żor. Ale nie stać nas na drugie tyle za mieszkanie a wynajem plus czynsz też kosztuje. Jestem sfrustrowana. Bo co chwilę w mieszkaniu coś się psuje a to spluczka a to meble odpadają (jedna szafkę skleił mi taśma klejąca) a to kontakt do naprawy ( urwał kawałek tapety z innego pokoju i nakleił na kontakt) miałam pieniądze z zwrotu podatku to wkurzył się że nie powiedziałam mu prawdy ile naprawdę było ( dałam mu 2 tys a sama 1 tysiąc zostawiłam) chciałam zacząć zbierać na remont pokoju chłopaków. Oczywiscie nie mam tej kasy bo zabrał ją by wyjechać zagranicę. Dostałam lekkiego dola i wydałam kasę na gry uznałam że i tak gówno będę miała zrobione w tym mieszkaniu.oczywiscie zobaczył to że wydałam na gry 200zl i dostałam opowiedziel. Co z tego żon on wziął lapa na raty za 4 tys.
Gdy go ostatnio spytałam co słońcu robimy czy zbieramy na remont czy Żory. On powiedział że naradzie musi kontrakt skończyć i nie myśli o tym. Ja już mam wszystkiego dość. Zawalił nawet mieszkanie 3 pokojowe które mógł mieć. Nie chciało mu się za becikowym latać. Czasem myślę że lepiej mi by było samej prędzej bym ze wszystkim radę dała. Mam dość gdy wchodzę do mieszkania chcę mi się rzygać. Nie mam siły w nim sprzątać bo nawet jak to zrobię to dalej jak syf wygląda. Gdy w wczoraj powiedziałam mu że pokazywałam na zdjęciu starszemu rodzinę i mówiłam że jak pokazywałam na niego i mówiłam tata a synek kto to. To on do mnie że mam w nim litości nie wzbudzać i że klamie.
Czasem mam ochotę coś zażyć i się nie obudzić ale wiem że chłopaki wtedy nie mieli by mnie więc jakoś się trzymam. Biorę psychotropy bo już raz znalazłam się w szpitalu chciałam popełnić samobójstwo. Tylko dlatego że on się wkurzył jak mały płakał a on grał na laptopie powiedziałam mu że ma nie być taki nerwowy a on że mam nie rozkazywać że nie jestem jego matka. Najlepiej to żebym była jak kobieta w Islamie zamknąć się dać dupy i być służąca. Często mówi że robią z siebie ofiarę że zawsze że mną są problemy swojego złego nie widzi. Ja już nie wiem co robić chcę mieć spokój i normalnie....
1 2018-09-11 10:55:12 Ostatnio edytowany przez LiwienHaruzo (2018-09-11 10:56:33)
Dzień dobry.
Pisze tu z bardzo osobista sprawa. Naprawdę nawet nie wiem od czego zacząć. Może pokoleji.
Ja i mój mąż jesteśmy z sobą 4 lata w małżeństwie (znaliśmy się przed niecałe 1.5roku).
Mąż miał w tym czasie już kilka prac.
Aż 6 z tego teraz pracuje zagranica.
Mamy dwoje dzieci 2.5 latka oraz prawie rocznika.
Mówiłam mu by się ustatkował by znalazł pracę normalna i niezmieniających co chwilę bo ile można. Że powinien poszukać takiej z umowa o pracę a nie cięgle zlecenia. On na to że na zleceniu więcej ma a emerytury i tak w tym gównianym kraju mieć nie będzie.
Tu ma rację na zlecenie jest dawane zazwyczaj więcej niż najniższą krajową. Ale gdy on popracuje chwilę a potem rzuca to jak ma się sprawdzić by etat dostać?. Druga sprawa jest mieszkanie. Od początku mieszkamy w moim starym rodzinnym mieszkaniu ( jest ono z wspólnoty) więc nie nasze. Mam meble które pamiętają moje gimnazjum. Nadaje się całe do remontu. Gdy o tym mówię to on uważa że i tak Chorzów to syf i nie ma zamiaru tu mieszkać.
Dobra byłam już nawet skłonna na przeprowadzkę do Żor. Ale nie stać nas na drugie tyle za mieszkanie a wynajem plus czynsz też kosztuje. Jestem sfrustrowana. Bo co chwilę w mieszkaniu coś się psuje a to spluczka a to meble odpadają (jedna szafkę skleił mi taśma klejąca) a to kontakt do naprawy ( urwał kawałek tapety z innego pokoju i nakleił na kontakt) miałam pieniądze z zwrotu podatku to wkurzył się że nie powiedziałam mu prawdy ile naprawdę było ( dałam mu 2 tys a sama 1 tysiąc zostawiłam) chciałam zacząć zbierać na remont pokoju chłopaków. Oczywiscie nie mam tej kasy bo zabrał ją by wyjechać zagranicę. Dostałam lekkiego dola i wydałam kasę na gry uznałam że i tak gówno będę miała zrobione w tym mieszkaniu.oczywiscie zobaczył to że wydałam na gry 200zl i dostałam opowiedziel. Co z tego żon on wziął lapa na raty za 4 tys.
Gdy go ostatnio spytałam co słońcu robimy czy zbieramy na remont czy Żory. On powiedział że naradzie musi kontrakt skończyć i nie myśli o tym. Ja już mam wszystkiego dość. Zawalił nawet mieszkanie 3 pokojowe które mógł mieć. Nie chciało mu się za becikowym latać. Czasem myślę że lepiej mi by było samej prędzej bym ze wszystkim radę dała. Mam dość gdy wchodzę do mieszkania chcę mi się rzygać. Nie mam siły w nim sprzątać bo nawet jak to zrobię to dalej jak syf wygląda. Gdy w wczoraj powiedziałam mu że pokazywałam na zdjęciu starszemu rodzinę i mówiłam że jak pokazywałam na niego i mówiłam tata a synek kto to. To on do mnie że mam w nim litości nie wzbudzać i że klamie.
Czasem mam ochotę coś zażyć i się nie obudzić ale wiem że chłopaki wtedy nie mieli by mnie więc jakoś się trzymam. Biorę psychotropy bo już raz znalazłam się w szpitalu chciałam popełnić samobójstwo. Tylko dlatego że on się wkurzył jak mały płakał a on grał na laptopie powiedziałam mu że ma nie być taki nerwowy a on że mam nie rozkazywać że nie jestem jego matka. Najlepiej to żebym była jak kobieta w Islamie zamknąć się dać dupy i być służąca. Często mówi że robią z siebie ofiarę że zawsze że mną są problemy swojego złego nie widzi. Ja już nie wiem co robić chcę mieć spokój i normalnie....
Dzieci do żłobka a Ty do pracy i bądź choć odrobinę niezależna, bo wylądujesz z ręką w nocniku. Nie oglądaj się na obiboka, tylko weź sprawy w swoje ręce. Najlepiej to się zabrać z tego świata i zostawić biedne dzieciaki na zmarnowanie komuś, kto się nimi nie interesuje. Urodziłaś, trochę odchowałaś a teraz im spokojny dom musisz zapewnić, bez gdybania czy stary da czy nie da. O alimenty złóż do sądu pozew.
A co to są gry?
Do żłobka bym dała ale naradzie nas nie stać a państwowych brak.
4 2018-09-11 12:55:48 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2018-09-11 14:09:36)
Dzimejl, jestem zmuszona edytować Twoją wypowiedź, ponieważ naprawdę nie spełnia ona wymogów forum.
Ufam, że potrafisz wyrazić swoje wątpliwości co do Autorki niniejszego wątku w sposób kulturalny, spokojny i wyważony.
Nie ma zgody na publikowanie napastliwych, agresywnych, czy obraźliwych wypowiedzi w naszym serwisie i bardzo proszę abyś wzięła to, jak i również wymogi naszego regulaminu, pod uwagę również dla Twoich przyszłych postów. Dziękuję/ IsaBella77
Nie mam pojecia co pani powyzej napisała. Ale powiem jedno widac ze wyjazd to byla dla niego ucieczka tam nie musi po pracy z dziecmi byc. Wroci o 14 o 18 idzie spac i sobie zyje. W domu to zawsze musial isc na laptop sie zrelaksowac bo po co najpierw pobawic sie z dziecmi