adiska11111 napisał/a:Co powinno byc ta silna motywacja?
Przede wszystkim musi być to motywacja wewnętrzna, to znaczy to on sam musi 'poczuć', że chce przestać sięgać po trawkę. Owszem, jak najbardziej może to zrobić przez wzgląd na bliską osobę, ale w pewnym momencie sam musi dojść do tego, że mu wystarczająco zależy. Niektórzy jednak muszą sięgnąć dna, przy czym i to dno dla każdego będzie inne, bo ktoś zobaczy, że to przez niego płacze matka czy własne dziecko, ktoś inny spowoduje wypadek, a ktoś jeszcze inny pewnego dnia zorientuje się, że został z niczym, bez dachu nad głową i całkiem sam albo też obudzi się na oddziale szpitalnym, bo wcześniej śmierć zajrzała mu w oczy. Tu akurat piszę ogólnie o uzależnieniach.
Tak na marginesie, to mieliśmy na forum osoby, które jak Twój chłopak początkowo twierdziły, że to nic złego, bo przecież wszystko jest dla ludzi, a trawka pozwala im się zrelaksować, poczuć pewniej w towarzystwie, pojawiały się też inne mętne usprawiedliwienia. Z czasem zaczęły jednak coraz gorzej funkcjonować, pojawiły się problemy z nauką, w pracy, ogólnie z zapamiętywaniem, osoby te stały się rozkojarzone, a nawet otępiałe, bo ich mózg już nie pracował tak efektywnie, jak wcześniej. Najbardziej chyba zapamiętałam chłopaka, który niemal apelował, by nie dać się zwieść panującym powszechnie teoriom, że marihuana nie sieje w głowie spustoszenia i nie uzależnia, bo pomimo że jest młody, to już czuje, że niektóre drzwi sam sobie zatrzasnął, na przykład miał poważny problem z ukończeniem studiów, a bez nich nie mógł podjąć pracy, o której marzył.
Prawda jest zresztą taka, że niemal wszystko może uzależnić, nawet teoretycznie zdrowy sport czy jakakolwiek inna czynność, co do której czujemy przymus wykonywania.
adiska11111 napisał/a:Sama zaczelam sie zastanawiac czy przesadzam, czy ta trawka w takich ilosciach jakich on pali, czyli co miesiac (jakos +,-) to cos zlego?
Dobrego na pewno nie, ale na tym etapie nie robiłabym z tego jeszcze dramatu. Mimo wszystko jego lekceważący stosunek do Twoich próśb i ogólnie tematu, a przede wszystkim fakt, że nie potrafi sobie odmówić - kazałyby mi nie przechodzić nad tym obojętnie.