Czy to ze mną jest coś nie tak czy z nim ? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy to ze mną jest coś nie tak czy z nim ?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 26 ]

1

Temat: Czy to ze mną jest coś nie tak czy z nim ?

Cześć, zdecydowałam się napisać tutaj, bo już nie mam siły i nie wiem co robić.

Jestem z chłopakiem 3 lata. Ogólnie jest między nami bardzo dobrze. Idealnie się dogadujemy, mamy takie same marzenia, takie same gusta, poczucie humoru oraz hobby, wspieramy się w każdej kwestii i przeszliśmy już sporo i zawsze możemy na sobie polegać, co by się nie działo, wsparcie, miłość, przyjaźń i wszystko co powinno być między dwoma osobami, u nas jest. Bardzo często rozmawiamy o wspólnym życiu oraz ślubie.

Tylko co z tego, skoro z jednym problemem nie możemy się uporać… Mianowicie, mój chłopak (ja również) ma 27lat, mieszka dalej z rodzicami, dorosłym rodzeństwem i bratankiem ze względów głównie takich, że cała rodzina bardzo się kocha, każdy bardzo dużo zarabia, każdy zbiera pieniądze na budowę swoich domów, więc na razie mieszkają razem żeby było oszczędnie i jak najwięcej uzbierać na domy. Problem polega na tym, że mój chłopak jest okropnym maminsynkiem i okropnie jest przywiązany do całej rodziny…  90% naszych kłótni jest o JEGO RODZINE… dlaczego  ?

- Bardzo często przyjeżdżam do niego w weekendy na noc lub na kilka dni. Z rodziną zawsze się witam, zamienię parę słów, pobawię się trochę z bratankiem i idę do pokoju chłopaka spędzić z nim czas sam na sam albo gdzieś jedziemy. Rodzina bardzo często robi sobie grille w ogródku\ siedzą w altance i piją piwo albo siedzą przy basenie – i ZAWSZE za każdym razem JA MAM TAM IŚĆ I Z WSZYSTKIMI siedzieć. Posiedzę czasem godzinę w basenie lub posiedzę na grillu chwilę i resztę czasu chcę spędzić z chłopakiem – on za każdym razem oburza się i obraża, bo oczekuje ode mnie, że będę siedzieć ze wszystkimi 24\h w basenie\przy grillu\ w basenie\ w salonie\ po obiedzie itp.

- Rodzice chłopaka mają mieszkanie w mieście które stoi puste – jeździmy tam na weekendy żeby razem spędzić czas. Gdy ja chcę jechać tam dwa lub trzy weekendy w miesiącu żeby pobyć razem z dala od rodziny to nie, bo on musi być w domu, on musi być na grillu, on musi posiedzieć w altance mimo, że on razem z rodziną grillują prawie codziennie, a jak nie to siedzą razem w altance i basenie każdego dnia po pracy – proszę go aby przystopował, żeby wydoroślał, że siedzi z nimi wszystkimi 24\h od poniedziałku do piątku więc weekend może spędzić tylko ze mną – nie, bo on chce być w domu z rodziną… Dodam że mój chłopak pracuje w domu, rodzice są na emeryturze więc są w domu, bratowa nie pracuje, brat i siostra również pracują w domu, wiec wszyscy widzą się codziennie całymi dniami.

- 2 miesiące temu byliśmy razem 4 dni w górach – codziennie dzwonili WSZYSCY żeby zapytać CO ROBIMY, jaka pogoda, CO BĘDZIEMY POTEM ROBIĆ, czy pada, żeby powiadomić co oni robią… Na moje słowa, żeby nie odbierał i że opowie wszystko wszystkim jak wróci - oczywiście się obraził i obrócił kota ogonem że jestem bez serca, że nie jestem taka rodzinna jak on, że on będzie z nimi gadał zawsze i wszędzie..

- Bratanek na moje nieszczęście mnie uwielbia. Przez cały dzień potrafi zawołać mnie z 50 razy, ciągnie mnie wszędzie, chcę się bawić itp.. Mimo, że nie lubię dzieci (jego średnio, ale staram się nie pokazywać) to pobawię się z nim z pół godziny, coś tam zawsze zagadam jak mnie woła ale nie zawsze – chłopak wypomina mi, że nie raz udaje że nie słyszę jak mały mnie woła, że przechodzę obok niego obojętnie jak idę z kuchni do pokoju chłopaka a mały bawi się na podłodze obok kuchni…
- Gdy chłopak przyjeżdża do mnie w różny dzień tygodnia, po południu lub wieczorem – ZAWSZE ktoś z domu do niego dzwoni.. Pyta o różne pierdoły, mimo że mogli zapytać go pół h wcześniej jak widzieli się w domu, albo pogadają jak chłopak wróci. To nie, zawsze ciągle ktoś do niego dzwoni, nie raz po kilka razy!!

- Gdy jesteśmy razem w pokoju i go ktoś zawoła – od razu leci i nie ma go pół godziny. Gdy ja go kiedyś prosiłam aby przyszedł do pokoju (gadał z tatą) bo mieliśmy coś razem robić to udawał że nie słyszy i czekałam na niego 20 minut.

Sytuacja z dzisiaj : Siedzimy u chłopaka, mieliśmy jechać na miasto na koncert ale do wyjazdu były dwie godziny, więc chciałam się poprzytulać porozmawiać – nie, bo rodzina kąpie się w basenie i siedzą na leżakach więc chodźmy do nich. Odpuściłam i poszłam. Z powodu zabiegu który miałam parę dni temu nie mogę się kapać w basenie, więc usiadłam w altance. Chłopak kazał mi wziąć leżak i iść usiąść koło taty mamy brata dosłownie DWA METRY OD ALTANKI. Powiedziałam, że nie chce, będę gadać z altanki, nie świeci tu słońce więc siedzę tutaj – mój chłopak obraził się i poszedł do domu bo „nie raz gadam ze wszystkimi normalnie a nie raz mam wyjeb…ane na wszystkich jak teraz” i że „zamiast siedzieć z nimi to siedzę dalej i nic nie mówię” … Altanka była dwa metry od nich wszystkich… a on pobiegł do domu obrażony… Poszłam za nim i po raz pierwszy z nerwów aż mnie całą trzęsło, wygarnęłam mu wszystko(zresztą nie pierwszy raz, bo ten temat często się przewija i często są o to kłótnie) że przyjeżdżam DO NIEGO, NIE DO JEGO RODZINY, że z nimi zawsze coś pogadam ale nie musze i nie chce z nimi siedzieć od rana do nocy, że zawsze ze mnie robi bezduszną bez serca osobę, że zawsze ja jestem winna Chłopak kazał mi się spakować i wyjść…

Ja naprawdę rozumiem, że oni wszyscy są bardzo blisko, ale już nie daje sobie z tym rady… Nie chcę żeby nasz związek składał się z 10 osób, z 0 prywatności Wszelkie rozmowy nic nie dają, chłopak zawsze się obraża, potrafi się rozpłakać i zwala na mnie i ja jestem winna.
Czy to ze mną jest coś nie tak czy z nim ?

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez kate.middleton (2018-07-29 17:40:44)

Odp: Czy to ze mną jest coś nie tak czy z nim ?

Wiesz, chłopak jest bardzo przywiązany do rodziny. Każdy ma inny sposób na zycie. Niektórzy chcą żyć razem z rodzina, a niektórzy wolą się usamodzielnić. We Włoszech są same takie rodziny jak opisalals. Zdecyduj czy chcesz być z taką osobą smile i Najważniejsze! Wygląda na to, że nie jesteś w związku tylko z nim, ale i z całą jego rodzina. Rozumiem , że ty nie masz ochoty na ciągle rozmowy i spędzanie z nimi czasu, to moze być męczące

3

Odp: Czy to ze mną jest coś nie tak czy z nim ?

Moim zdaniem twój partner grubo przesadza, ja bym tego nie zniosła.

4

Odp: Czy to ze mną jest coś nie tak czy z nim ?

Jest to bardzo męczące, nie mam już siły po raz setny kłócić się z nim o to...

5 Ostatnio edytowany przez Klio (2018-07-29 17:53:18)

Odp: Czy to ze mną jest coś nie tak czy z nim ?
Imdead napisał/a:

Cześć, zdecydowałam się napisać tutaj, bo już nie mam siły i nie wiem co robić.

Jestem z chłopakiem 3 lata. Ogólnie jest między nami bardzo dobrze. Idealnie się dogadujemy, mamy takie same marzenia, takie same gusta, poczucie humoru oraz hobby, wspieramy się w każdej kwestii i przeszliśmy już sporo i zawsze możemy na sobie polegać, co by się nie działo, wsparcie, miłość, przyjaźń i wszystko co powinno być między dwoma osobami, u nas jest. Bardzo często rozmawiamy o wspólnym życiu oraz ślubie.

Tylko co z tego, skoro z jednym problemem nie możemy się uporać… Mianowicie, mój chłopak (ja również) ma 27lat, mieszka dalej z rodzicami, dorosłym rodzeństwem i bratankiem ze względów głównie takich, że cała rodzina bardzo się kocha, każdy bardzo dużo zarabia, każdy zbiera pieniądze na budowę swoich domów, więc na razie mieszkają razem żeby było oszczędnie i jak najwięcej uzbierać na domy. Problem polega na tym, że mój chłopak jest okropnym maminsynkiem i okropnie jest przywiązany do całej rodziny…  90% naszych kłótni jest o JEGO RODZINE… dlaczego  ?

- Bardzo często przyjeżdżam do niego w weekendy na noc lub na kilka dni. Z rodziną zawsze się witam, zamienię parę słów, pobawię się trochę z bratankiem i idę do pokoju chłopaka spędzić z nim czas sam na sam albo gdzieś jedziemy. Rodzina bardzo często robi sobie grille w ogródku\ siedzą w altance i piją piwo albo siedzą przy basenie – i ZAWSZE za każdym razem JA MAM TAM IŚĆ I Z WSZYSTKIMI siedzieć. Posiedzę czasem godzinę w basenie lub posiedzę na grillu chwilę i resztę czasu chcę spędzić z chłopakiem – on za każdym razem oburza się i obraża, bo oczekuje ode mnie, że będę siedzieć ze wszystkimi 24\h w basenie\przy grillu\ w basenie\ w salonie\ po obiedzie itp.

- Rodzice chłopaka mają mieszkanie w mieście które stoi puste – jeździmy tam na weekendy żeby razem spędzić czas. Gdy ja chcę jechać tam dwa lub trzy weekendy w miesiącu żeby pobyć razem z dala od rodziny to nie, bo on musi być w domu, on musi być na grillu, on musi posiedzieć w altance mimo, że on razem z rodziną grillują prawie codziennie, a jak nie to siedzą razem w altance i basenie każdego dnia po pracy – proszę go aby przystopował, żeby wydoroślał, że siedzi z nimi wszystkimi 24\h od poniedziałku do piątku więc weekend może spędzić tylko ze mną – nie, bo on chce być w domu z rodziną… Dodam że mój chłopak pracuje w domu, rodzice są na emeryturze więc są w domu, bratowa nie pracuje, brat i siostra również pracują w domu, wiec wszyscy widzą się codziennie całymi dniami.

- 2 miesiące temu byliśmy razem 4 dni w górach – codziennie dzwonili WSZYSCY żeby zapytać CO ROBIMY, jaka pogoda, CO BĘDZIEMY POTEM ROBIĆ, czy pada, żeby powiadomić co oni robią… Na moje słowa, żeby nie odbierał i że opowie wszystko wszystkim jak wróci - oczywiście się obraził i obrócił kota ogonem że jestem bez serca, że nie jestem taka rodzinna jak on, że on będzie z nimi gadał zawsze i wszędzie..

- Bratanek na moje nieszczęście mnie uwielbia. Przez cały dzień potrafi zawołać mnie z 50 razy, ciągnie mnie wszędzie, chcę się bawić itp.. Mimo, że nie lubię dzieci (jego średnio, ale staram się nie pokazywać) to pobawię się z nim z pół godziny, coś tam zawsze zagadam jak mnie woła ale nie zawsze – chłopak wypomina mi, że nie raz udaje że nie słyszę jak mały mnie woła, że przechodzę obok niego obojętnie jak idę z kuchni do pokoju chłopaka a mały bawi się na podłodze obok kuchni…
- Gdy chłopak przyjeżdża do mnie w różny dzień tygodnia, po południu lub wieczorem – ZAWSZE ktoś z domu do niego dzwoni.. Pyta o różne pierdoły, mimo że mogli zapytać go pół h wcześniej jak widzieli się w domu, albo pogadają jak chłopak wróci. To nie, zawsze ciągle ktoś do niego dzwoni, nie raz po kilka razy!!

- Gdy jesteśmy razem w pokoju i go ktoś zawoła – od razu leci i nie ma go pół godziny. Gdy ja go kiedyś prosiłam aby przyszedł do pokoju (gadał z tatą) bo mieliśmy coś razem robić to udawał że nie słyszy i czekałam na niego 20 minut.

Sytuacja z dzisiaj : Siedzimy u chłopaka, mieliśmy jechać na miasto na koncert ale do wyjazdu były dwie godziny, więc chciałam się poprzytulać porozmawiać – nie, bo rodzina kąpie się w basenie i siedzą na leżakach więc chodźmy do nich. Odpuściłam i poszłam. Z powodu zabiegu który miałam parę dni temu nie mogę się kapać w basenie, więc usiadłam w altance. Chłopak kazał mi wziąć leżak i iść usiąść koło taty mamy brata dosłownie DWA METRY OD ALTANKI. Powiedziałam, że nie chce, będę gadać z altanki, nie świeci tu słońce więc siedzę tutaj – mój chłopak obraził się i poszedł do domu bo „nie raz gadam ze wszystkimi normalnie a nie raz mam wyjeb…ane na wszystkich jak teraz” i że „zamiast siedzieć z nimi to siedzę dalej i nic nie mówię” … Altanka była dwa metry od nich wszystkich… a on pobiegł do domu obrażony… Poszłam za nim i po raz pierwszy z nerwów aż mnie całą trzęsło, wygarnęłam mu wszystko(zresztą nie pierwszy raz, bo ten temat często się przewija i często są o to kłótnie) że przyjeżdżam DO NIEGO, NIE DO JEGO RODZINY, że z nimi zawsze coś pogadam ale nie musze i nie chce z nimi siedzieć od rana do nocy, że zawsze ze mnie robi bezduszną bez serca osobę, że zawsze ja jestem winna Chłopak kazał mi się spakować i wyjść…

Ja naprawdę rozumiem, że oni wszyscy są bardzo blisko, ale już nie daje sobie z tym rady… Nie chcę żeby nasz związek składał się z 10 osób, z 0 prywatności Wszelkie rozmowy nic nie dają, chłopak zawsze się obraża, potrafi się rozpłakać i zwala na mnie i ja jestem winna.
Czy to ze mną jest coś nie tak czy z nim ?

Jest bardzo rodzinną i stadną osobą. Ty nie. Jego rodzinę ledwo tolerujesz, dzieci nie lubisz... Jak myślisz, jak będą wyglądały wasze rozmowy o przyszłości, planowaniu własnej rodziny itp? Też zrobisz listę wykroczeń sprowadzającą się do rodzinności właśnie, w której poszukasz potwierdzenia, że to z nim coś nie tak i spróbujesz przeforsować swoją wizję świata? On niestety robi podobnie... Obydwoje zastanówcie się nad modelem rodziny i przyszłości jaką chcecie stworzyć, biorąc pod uwagę jacy jesteście. Skończcie z usilnym modelowaniem drugiej strony podług własnego podobieństwa wink Z forsowania na siłę własnej wizji i z braku akceptacji dla partnera takiego, jakim jest bierze się coraz mniej szacunku i coraz więcej ukrywanych urazów, które wybuchają od czasu do czasu. W przykry sposób się traktujecie, bo się nawzajem nie akceptujecie. Kłótnie tu niczego nie zmienią, więc daruj je sobie.

6 Ostatnio edytowany przez kate.middleton (2018-07-29 17:54:42)

Odp: Czy to ze mną jest coś nie tak czy z nim ?

Myślę , że dopóki się nie wyprowadzi stamtąd sytuacja się nie zmieni. Trzy lata to już sporo czasu

7

Odp: Czy to ze mną jest coś nie tak czy z nim ?
kate.middleton napisał/a:

Myślę , że dopóki się nie wyprowadzi stamtąd sytuacja się nie zmieni. Jeśli jesteście ze sobą krótko to pewnie rodzina jest dla niego na pierwszym miejscu

Dlaczego miałby się wyprowadzać, skoro jemu obecna sytuacja odpowiada, ma konkretne plany i co najważniejsze lubi przebywać wśród rodziny? Nawet jeśli się wyprowadzi, to nie sądzę, żeby wypiął się na rodzinę w stopniu, w jakim autorka życzyłaby sobie. Autorka widziała z kim ma do czynienia, nic się nie zmieniło od początku ich relacji jak mniemam. Ona po prostu teraz chce go zmieniać, bo taki, jaki jest jej nie pasuje...

8

Odp: Czy to ze mną jest coś nie tak czy z nim ?

Osobiście nie wyobrażam sobie takiej sytuacji. Masz przedsmak tego, co w bajkach zwie się: ,,żyli długo i szczęśliwie".
I nie, nie przesadzasz.
I wątpię, że kolejna kłótnia, czy próba tłumaczenia swojego punktu widzenia coś w tej materii zmieni.

9

Odp: Czy to ze mną jest coś nie tak czy z nim ?

O przyszłości rozmawiamy prawie na każdym spotkaniu.On wie że nie lubie dzieci, ale kompromis z mojej strony jest taki, że będziemy mieli jedno dziecko za ok 5 lat, on chciałby dwoje najlepiej za 2 lata.. Ale co do tego byśmy się dogadali bo on aż takiego cisnienia na dzieci nie ma że muszą być tu i teraz.

A dodam jeszcze, że we wspolnych planach na przyszłość chłopak proponuje mi, postawienie domu przy domu rodziców "bo oni tam mają działkę i możemy to zrobić za darmo" Tylko, że gdy zamieszkamy tak kiedyś, to boję się, że zamiast do żony na obiady chłopak będzie szedł do mamy... Że gdy będziemy spędzać czas w domu i zobaczy przez okno że rodzina grilluje to będzie tam ciągle chodził..

10

Odp: Czy to ze mną jest coś nie tak czy z nim ?
Imdead napisał/a:

O przyszłości rozmawiamy prawie na każdym spotkaniu.On wie że nie lubie dzieci, ale kompromis z mojej strony jest taki, że będziemy mieli jedno dziecko za ok 5 lat, on chciałby dwoje najlepiej za 2 lata.. Ale co do tego byśmy się dogadali bo on aż takiego cisnienia na dzieci nie ma że muszą być tu i teraz.

A dodam jeszcze, że we wspolnych planach na przyszłość chłopak proponuje mi, postawienie domu przy domu rodziców "bo oni tam mają działkę i możemy to zrobić za darmo" Tylko, że gdy zamieszkamy tak kiedyś, to boję się, że zamiast do żony na obiady chłopak będzie szedł do mamy... Że gdy będziemy spędzać czas w domu i zobaczy przez okno że rodzina grilluje to będzie tam ciągle chodził..

Czyli tak naprawdę się nie dogadaliście co do dzieci.
Co do drugiego, to oczywiście, że będzie chciał być blisko rodziny, oczywiście, że będzie z nimi przebywał (nie sądzę, żeby tu tylko o mamę szło), oczywiście, że kontakt będzie intensywny. Wyjaśnij mi: czy będzie to zasadniczo różne od tego, jaki był od początku waszej znajomości? Chyba nie, a skoro nie, to widziały i widzą gały co biorą. Widzą i wpadły na pomysł, że ten model można poprawić, jeśli się odpowiednio do tego przyłożyć... Będzie masa kłótni i konfliktów, które sprowadzają się do tego, ze go nie akceptujesz, że masz partnera, ale wolałabyś, żeby miał zupełnie inny styl bycia i inny charakter.

11

Odp: Czy to ze mną jest coś nie tak czy z nim ?

Chłopak niestety nie wyprowadzi się z dala od domu. Ma firmę, która bardzo dobrze prosperuje, ma bardzo dużo towaru i na działkach rodziców ma aż trzy duże garaże  towarem oraz biuro. Nie wyobraża sobie wyprowadzić, bo by musiał wynajmować w mieście lokal za kilka tysięcy a tu ma to za darmo.
To rozumiem, ale to nie tylko to jest powodem. Powodem głownie są tez właśnie rodzice i reszta rodziny.

Jak już się wyprowadzi to do domu który chce zbudować 5 metrów od domu rodzinnego a ja boję się sytuacji, że po pracy będzie chodził ciągle do rodziców, że na obiad zamiast do żony to do mamy, że w weekendy zamiast ze mną gdzieś jechać albo spędzić w domu to będzie szedł tam i znowu będą kłótnie bo ja nie będę chciała iść..

12

Odp: Czy to ze mną jest coś nie tak czy z nim ?
Klio napisał/a:
Imdead napisał/a:

O przyszłości rozmawiamy prawie na każdym spotkaniu.On wie że nie lubie dzieci, ale kompromis z mojej strony jest taki, że będziemy mieli jedno dziecko za ok 5 lat, on chciałby dwoje najlepiej za 2 lata.. Ale co do tego byśmy się dogadali bo on aż takiego cisnienia na dzieci nie ma że muszą być tu i teraz.

A dodam jeszcze, że we wspolnych planach na przyszłość chłopak proponuje mi, postawienie domu przy domu rodziców "bo oni tam mają działkę i możemy to zrobić za darmo" Tylko, że gdy zamieszkamy tak kiedyś, to boję się, że zamiast do żony na obiady chłopak będzie szedł do mamy... Że gdy będziemy spędzać czas w domu i zobaczy przez okno że rodzina grilluje to będzie tam ciągle chodził..

Czyli tak naprawdę się nie dogadaliście co do dzieci.
Co do drugiego, to oczywiście, że będzie chciał być blisko rodziny, oczywiście, że będzie z nimi przebywał (nie sądzę, żeby tu tylko o mamę szło), oczywiście, że kontakt będzie intensywny. Wyjaśnij mi: czy będzie to zasadniczo różne od tego, jaki był od początku waszej znajomości? Chyba nie, a skoro nie, to widziały i widzą gały co biorą. Widzą i wpadły na pomysł, że ten model można poprawić, jeśli się odpowiednio do tego przyłożyć... Będzie masa kłótni i konfliktów, które sprowadzają się do tego, ze go nie akceptujesz, że masz partnera, ale wolałabyś, żeby miał zupełnie inny styl bycia i inny charakter.

Chciałabym aby on trochę się otrząsnął i wydoroślał.. Nie zakazuje mu urwania kontaktu z rodziną, chciałabym żeby go trochę ograniczył gdy jest ze mną i żeby wtedy zajął się mną a nie że mam siedzieć z jego rodziną całe dwa dni :\ Ja za każdym razem z nim o tym rozmawiam a on za każdym razem płacze, obraża się i krzyczy że ja jestem taka siaka i owaka... Że bez serca, że ich nie lubie, że aspołeczna.. Lubie ich ale nie jestem w związku z jego rodziną a z nim i oczekuję aby spędzał czas ze mną sam na sam a nie z 10 osobami

13 Ostatnio edytowany przez Klio (2018-07-29 18:15:13)

Odp: Czy to ze mną jest coś nie tak czy z nim ?
Imdead napisał/a:

Chłopak niestety nie wyprowadzi się z dala od domu. Ma firmę, która bardzo dobrze prosperuje, ma bardzo dużo towaru i na działkach rodziców ma aż trzy duże garaże  towarem oraz biuro. Nie wyobraża sobie wyprowadzić, bo by musiał wynajmować w mieście lokal za kilka tysięcy a tu ma to za darmo.
To rozumiem, ale to nie tylko to jest powodem. Powodem głownie są tez właśnie rodzice i reszta rodziny.

Jak już się wyprowadzi to do domu który chce zbudować 5 metrów od domu rodzinnego a ja boję się sytuacji, że po pracy będzie chodził ciągle do rodziców, że na obiad zamiast do żony to do mamy, że w weekendy zamiast ze mną gdzieś jechać albo spędzić w domu to będzie szedł tam i znowu będą kłótnie bo ja nie będę chciała iść..

Oczywiście, że będzie chodził do rodziny często, oczywiście, że sposób spędzania wolnego czasu nie zmieni się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki pod wpływem założenia obrączki. To są oczywistości, taka jest rzeczywistość, taki jest mężczyzna, z którym zdecydowałaś się być. Po prostu.
Pytanie powstaje co zamierzasz zrobić. Nie odpowiada Ci, nie akceptujesz go, więc co? Wyjdziesz za niego i przez kolejne lata będziesz mu wiercić dziurę w brzuchu, żeby był taki, jaki chcesz, żeby był? Tak sobie wyobrażasz tworzenie związku? Bierzesz co popadnie, a potem modelujesz jak plastelinę, nie zważając na to, jaki człowiek jest i będzie? Szykujesz sobie drogę cierniową, a nie małżeństwo. Non stop kłótnie.

Imdead napisał/a:

Ja za każdym razem z nim o tym rozmawiam a on za każdym razem płacze, obraża się i krzyczy że ja jestem taka siaka i owaka... Że bez serca, że ich nie lubie, że aspołeczna..

Czyli robi dokładnie to, co Ty. I jak się z tym czujesz? Uważasz, że zmienisz się podług jego instrukcji, bo on zrobił kłótnie i powiedział Ci jaka jesteś i jaką wolałby żebyś była? Uważasz, że to możliwe?

14

Odp: Czy to ze mną jest coś nie tak czy z nim ?
Klio napisał/a:
Imdead napisał/a:

Chłopak niestety nie wyprowadzi się z dala od domu. Ma firmę, która bardzo dobrze prosperuje, ma bardzo dużo towaru i na działkach rodziców ma aż trzy duże garaże  towarem oraz biuro. Nie wyobraża sobie wyprowadzić, bo by musiał wynajmować w mieście lokal za kilka tysięcy a tu ma to za darmo.
To rozumiem, ale to nie tylko to jest powodem. Powodem głownie są tez właśnie rodzice i reszta rodziny.

Jak już się wyprowadzi to do domu który chce zbudować 5 metrów od domu rodzinnego a ja boję się sytuacji, że po pracy będzie chodził ciągle do rodziców, że na obiad zamiast do żony to do mamy, że w weekendy zamiast ze mną gdzieś jechać albo spędzić w domu to będzie szedł tam i znowu będą kłótnie bo ja nie będę chciała iść..

Oczywiście, że będzie chodził do rodziny często, oczywiście, że sposób spędzania wolnego czasu nie zmieni się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki pod wpływem założenia obrączki. To są oczywistości, taka jest rzeczywistość, taki jest mężczyzna, z którym zdecydowałaś się być. Po prostu.
Pytanie powstaje co zamierzasz zrobić. Nie odpowiada Ci, nie akceptujesz go, więc co? Wyjdziesz za niego i przez kolejne lata będziesz mu wiercić dziurę w brzuchu, żeby był taki, jaki chcesz, żeby był? Tak sobie wyobrażasz tworzenie związku? Bierzesz co popadnie, a potem modelujesz jak plastelinę, nie zważając na to, jaki człowiek jest i będzie? Szykujesz sobie drogę cierniową, a nie małżeństwo. Non stop kłótnie.

Imdead napisał/a:

Ja za każdym razem z nim o tym rozmawiam a on za każdym razem płacze, obraża się i krzyczy że ja jestem taka siaka i owaka... Że bez serca, że ich nie lubie, że aspołeczna..

Czyli robi dokładnie to, co Ty. I jak się z tym czujesz? Uważasz, że zmienisz się podług jego instrukcji, bo on zrobił kłótnie i powiedział Ci jaka jesteś i jaką wolałby żebyś była? Uważasz, że to możliwe?


Szczerze... Szukałabym kompromisu żeby rozwiązać tą sytuację..  Tylko co z tego, jak ja proponuje kompromis, a on to olewa sad

15 Ostatnio edytowany przez Klio (2018-07-29 18:36:23)

Odp: Czy to ze mną jest coś nie tak czy z nim ?
Imdead napisał/a:

Szczerze... Szukałabym kompromisu żeby rozwiązać tą sytuację..  Tylko co z tego, jak ja proponuje kompromis, a on to olewa sad

Kompromisu w stylu tego dotyczącego dzieci? Wróżę grejt sakces big_smile

O jakim Ty kompromisie tutaj mówisz? Kwestia osobowości miałaby być dla was przedmiotem kompromisu? Powodzenia...

16

Odp: Czy to ze mną jest coś nie tak czy z nim ?

Proponowałam kompromis taki, że większość czasu spędzamy u mnie a jeżeli będę u niego to tylko się witam lub siedze max 10 minut i uciekam do pokoju. Odpowiedź brzmiała NIE...........

17

Odp: Czy to ze mną jest coś nie tak czy z nim ?
Imdead napisał/a:

Proponowałam kompromis taki, że większość czasu spędzamy u mnie a jeżeli będę u niego to tylko się witam lub siedze max 10 minut i uciekam do pokoju. Odpowiedź brzmiała NIE...........

Domyślałam się, że w Twoim wykonaniu tak właśnie wygląda kompromis big_smile big_smile big_smile To nie jest kompromis, tylko nieśmieszny żart. Podejrzewam, że on jest podobnie utalentowany w sprawie kompromisów... Szykuje się małżeństwo z piekła rodem.

18

Odp: Czy to ze mną jest coś nie tak czy z nim ?

Małżeństwa z tego niestety nie widze sad

19 Ostatnio edytowany przez Klio (2018-07-29 19:19:43)

Odp: Czy to ze mną jest coś nie tak czy z nim ?

Jak nie widzisz, jak widzisz. Pisałaś, że rozmawiacie o wspólnym życiu i ślubie, a że są to rozmowy głuchego z głuchym to już insza inszość. Związek podobno idealny, prócz jednego małego problemiku, który nie daje Ci spokoju... w skrócie: osobowość i sposób życia partnera.

20 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2018-07-29 19:52:01)

Odp: Czy to ze mną jest coś nie tak czy z nim ?

Nie zmienisz go- oboje będziecie nieszczęśliwi. U niego jest akurat skrajny przypadek stadnego życia.. jego prawo. I jest dorosły, taki ma styl po prostu
Wnioski?

21 Ostatnio edytowany przez EeeTam (2018-07-29 20:35:27)

Odp: Czy to ze mną jest coś nie tak czy z nim ?
Klio napisał/a:

Dlaczego miałby się wyprowadzać

Ja bym zadał inne pytanie: dlaczego po wyprowadzce miałby się zmienić...

I nie uważam, żeby z nim było coś nie tak. Byłem w podobnej sytuacji, jedna z moich byłych żon była tak związana ze swoją rodziną (na dodatek słowo mamy było święte). Mnie to nie odpowiadało, więc skończyło się rozwodem. Ale ex ma siostrę i jej mężowi jak najbardziej takie rodzinne życie pasuje, więc są już 25 lat szczęśliwym małżeństwem.

Tu problemem nie jest to, że któreś - określając to kolokwialnie - ma z garem. Po prostu, macie różne przyzwyczajenia, różny stopień związania z rodziną, różne wizje związku. Moim zdaniem, nie powinniście się wzajemnie katować, bo to i tak się nie skończy happy endem.

22

Odp: Czy to ze mną jest coś nie tak czy z nim ?
Imdead napisał/a:

- Rodzice chłopaka mają mieszkanie w mieście które stoi puste – jeździmy tam na weekendy żeby razem spędzić czas. Gdy ja chcę jechać tam dwa lub trzy weekendy w miesiącu żeby pobyć razem z dala od rodziny to nie, bo on musi być w domu, on musi być na grillu, on musi posiedzieć w altance mimo, że on razem z rodziną grillują prawie codziennie, a jak nie to siedzą razem w altance i basenie każdego dnia po pracy – proszę go aby przystopował, żeby wydoroślał, że siedzi z nimi wszystkimi 24\h od poniedziałku do piątku więc weekend może spędzić tylko ze mną – nie, bo on chce być w domu z rodziną… Dodam że mój chłopak pracuje w domu, rodzice są na emeryturze więc są w domu, bratowa nie pracuje, brat i siostra również pracują w domu, wiec wszyscy widzą się codziennie całymi dniami.

Dwa lub trzy weekendy w miesiącu, a miesiąc ma ile weekendów? Więc 3 z 4 chcesz spędzać w mieszkaniu.
Sezon grillowy nie trwa całych 12 miesięcy, ja uwielbiam lato i też bym wolała czas wolny po pracy wykorzystać siedząc na dworze, niż w mieszkaniu w mieście.

Imdead napisał/a:

- 2 miesiące temu byliśmy razem 4 dni w górach – codziennie dzwonili WSZYSCY żeby zapytać CO ROBIMY, jaka pogoda, CO BĘDZIEMY POTEM ROBIĆ, czy pada, żeby powiadomić co oni robią… Na moje słowa, żeby nie odbierał i że opowie wszystko wszystkim jak wróci - oczywiście się obraził i obrócił kota ogonem że jestem bez serca, że nie jestem taka rodzinna jak on, że on będzie z nimi gadał zawsze i wszędzie..

Mieliście 4 dni dla siebie, ile czasu poświęcił na te rozmowy? Nie skorzystaliście z jakiejś atrakcji, bo on musiał rozmawiać przez telefon?
Są bardzo związani i tego nie zmienisz, możesz zaakceptować, albo ciągle się o to wkurzać. Przecież Ty w tym czasie możesz zadzwonić do swoim rodziców.
Ewentualnie, możesz Ty odebrać taki telefon, zdać relację i zakończyć rozmowę w 5 minut.

Imdead napisał/a:

- Bratanek na moje nieszczęście mnie uwielbia. Przez cały dzień potrafi zawołać mnie z 50 razy, ciągnie mnie wszędzie, chcę się bawić itp.. Mimo, że nie lubię dzieci (jego średnio, ale staram się nie pokazywać) to pobawię się z nim z pół godziny, coś tam zawsze zagadam jak mnie woła ale nie zawsze – chłopak wypomina mi, że nie raz udaje że nie słyszę jak mały mnie woła, że przechodzę obok niego obojętnie jak idę z kuchni do pokoju chłopaka a mały bawi się na podłodze obok kuchni…

To normalne, dziecko zawsze zainteresuje w domu, ktoś nowy, niż domownicy, którzy są na codzień. Skoro tak chcesz spędzać czas z chłopakiem, możecie przecież razem, zabrać małego na lody, pobawić się we trójkę. Wtedy możesz jasno powiedzieć, że kochanie byliśmy wspólnie na lodach z małym, teraz idziemy spędzić czas we dwoje.

Imdead napisał/a:

- Gdy chłopak przyjeżdża do mnie w różny dzień tygodnia, po południu lub wieczorem – ZAWSZE ktoś z domu do niego dzwoni.. Pyta o różne pierdoły, mimo że mogli zapytać go pół h wcześniej jak widzieli się w domu, albo pogadają jak chłopak wróci. To nie, zawsze ciągle ktoś do niego dzwoni, nie raz po kilka razy!!

Na początku myślałam, że spotykacie się tylko na weekendy, więc się nie dziwiłam, że chcesz je wykorzystać całkowicie na czas spędzony z chłopakiem. Jednak widujecie się częściej, trzy lata związku to już sporo, nie da się przez cały związek, być tylko sam, nam sam z partnerem i się przytulać i całować.

Imdead napisał/a:

- Gdy jesteśmy razem w pokoju i go ktoś zawoła – od razu leci i nie ma go pół godziny. Gdy ja go kiedyś prosiłam aby przyszedł do pokoju (gadał z tatą) bo mieliśmy coś razem robić to udawał że nie słyszy i czekałam na niego 20 minut.

Szacunek do rodziców,proszą go o pomoc, to idzie. Przecież nie musiałaś być zamknięta w pokoju, mogłaś również pójść, być może w czymś pomóc, szybciej by skończył, szybciej do Ciebie wrócił.
Z tego co napisałaś to jesteś tam bardzo często i macie dużo czasu dla  siebie, więc może nie widział powodu, aby przerwać rozmowę z tatą, bo Ty mu tak każesz. 20 min z 24 godzin to nie jest tak dużo.


Nie zmienisz partnera i jego relacji. Jak wejdziesz w tą rodzinę to będziesz musiała wszystko zaakceptować.
Wyprowadzka nic nie da, bo wtedy będą awantury, że cały czas przesiaduje u rodziców, zamiast w domu, albo wisi na telefonie.

Moim zdaniem za dużo czasu u niego spędzasz. Powinnaś przyjechać na 2 godziny, żeby pobyć tak jak chcesz z chłopakiem sam, na sam i wracać do domu. On też by inaczej organizował czas, gdyby wiedział, że nie będzie Cię miał non stop przez 3 dni, tylko przez 2 godziny.
Traktuje Cię już jak część swojej rodziny, mają takie zwyczaje siedzenia razem i już. Skoro widzi, że brat siedzi razem z bratową, on też chce siedzieć razem ze swoją kobietą.

23

Odp: Czy to ze mną jest coś nie tak czy z nim ?

Ja bym powiedziała, że ten związek jest po prostu trochę przechodzony.
27 lat, 3 lata razem, zobowiązań żadnych poza rozmowami o nich, wspólnego mieszkania brak, konkretnych planów na ślub brak i tak sobie żyjecie koło siebie, ale nie ze sobą.

Nie wyobrażam sobie mieć 27 lat i mieć faceta, który nie chce ze mną zamieszkać i mieć prywatności, intymności itd.

24 Ostatnio edytowany przez Lady Siggy (2018-07-30 10:11:41)

Odp: Czy to ze mną jest coś nie tak czy z nim ?
Lady Loka napisał/a:

Ja bym powiedziała, że ten związek jest po prostu trochę przechodzony.
27 lat, 3 lata razem, zobowiązań żadnych poza rozmowami o nich, wspólnego mieszkania brak, konkretnych planów na ślub brak i tak sobie żyjecie koło siebie, ale nie ze sobą.

Nie wyobrażam sobie mieć 27 lat i mieć faceta, który nie chce ze mną zamieszkać i mieć prywatności, intymności itd.

Tylko, że oni mają prywatność i intymność, tylko nie 24h na dobę, tak jakby chciała Autorka.

Zgadzam się, że związek jest przechodzony,  powinny być jakieś kolejne kroki w Waszej relacji, nie można non stop siedzieć w pokoju i się przytulać.

25

Odp: Czy to ze mną jest coś nie tak czy z nim ?
Lady Siggy napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Ja bym powiedziała, że ten związek jest po prostu trochę przechodzony.
27 lat, 3 lata razem, zobowiązań żadnych poza rozmowami o nich, wspólnego mieszkania brak, konkretnych planów na ślub brak i tak sobie żyjecie koło siebie, ale nie ze sobą.

Nie wyobrażam sobie mieć 27 lat i mieć faceta, który nie chce ze mną zamieszkać i mieć prywatności, intymności itd.

Tylko, że oni mają prywatność i intymność, tylko nie 24h na dobę, tak jakby chciała Autorka.

Zgadzam się, że związek jest przechodzony,  powinny być jakieś kolejne kroki w Waszej relacji, nie można non stop siedzieć w pokoju i się przytulać.

Chłopak mieszka z rodzicami, a ona nocuje u nich. Dla mnie to taka średnia prywatność i intymność smile

26

Odp: Czy to ze mną jest coś nie tak czy z nim ?
Lady Loka napisał/a:
Lady Siggy napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Ja bym powiedziała, że ten związek jest po prostu trochę przechodzony.
27 lat, 3 lata razem, zobowiązań żadnych poza rozmowami o nich, wspólnego mieszkania brak, konkretnych planów na ślub brak i tak sobie żyjecie koło siebie, ale nie ze sobą.

Nie wyobrażam sobie mieć 27 lat i mieć faceta, który nie chce ze mną zamieszkać i mieć prywatności, intymności itd.

Tylko, że oni mają prywatność i intymność, tylko nie 24h na dobę, tak jakby chciała Autorka.

Zgadzam się, że związek jest przechodzony,  powinny być jakieś kolejne kroki w Waszej relacji, nie można non stop siedzieć w pokoju i się przytulać.

Chłopak mieszka z rodzicami, a ona nocuje u nich. Dla mnie to taka średnia prywatność i intymność smile

Bez przesady, nie każdego wieku 27 lat stać, aby kupić mieszkanie, a nie chce wynajmować, żeby tak jak napisala Autorka odłożyć na dom.

Posty [ 26 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy to ze mną jest coś nie tak czy z nim ?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024