Moja samotność mnie zabija.. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Moja samotność mnie zabija..

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

Temat: Moja samotność mnie zabija..

Hej. Piszę po raz pierwszy w życiu na takim forum. Szukałam już kogoś z problemami podobnymi do moich, ale nie znalazłam. Liczę na to że ktoś podpowie mi co zrobić, bo ja już sama sobie nie radzę.


Zacznę od tego że jako dziecko byłam wulkanem energii. Bawiłam się z kim popadnie, miałam pełno znajomych, potrafiłam poznać jakieś dziecko i już byliśmy najlepszymi kolegami. Byłam radosna, wesoła, wszędzie było mnie pełno. W przedszkolu znalazłam "tą jedyną" przyjaciółkę z którą trzymałam się później kilka lat. Chodziłyśmy razem do podstawówki, gimnazjum i razem miałyśmy pójść do liceum. Wszystko skomplikowało się kiedy w ostatniej klasie gimnazjum zaczęłam chorować, opuszczałam bardzo dużo lekcji w efekcie czego nauczyciele nie wypuścili mnie dalej, musiałam powtarzać rok. W tym samym czasie w wakacje poznałam chłopaka który kompletnie zawrócił mi w głowie. I wtedy w momencie kiedy go poznałam zmieniło się wszystko. Znajomi z gimnazjum przestali się do mnie odzywać, kiedy widzieli mnie na ulicy obgadywali mnie po cichu między sobą, albo udawali że mnie nie widzą, a moja "naj" przyjaciółka? Również ją straciłam, znalazła nowe koleżanki w szkole, i przestała się odzywać. Wtedy tak naprawdę zostałam sama, został mi jedynie chłopak który nigdy nie powinien pojawić się w moim życiu. Po 3 latach on również z niego zniknął, zdradzał mnie oszukiwał, a przy tym wszystkim traktował jak śmiecia, i kompletnie zdeptał moją osobę.. Stałam się wtedy bardzo małomówna, chodziłam wiecznie smutna albo zła, nie uśmiecham się już, mało rzeczy mnie śmieszy. Całymi dniami potrafię siedzieć i gapić się w okno. Kilka dziewczyn próbowało się zaprzyjaźnić ze mną w szkole, ale ja każdego odpychałam. To były tylko takie koleżanki "w szkole" poza szkoła stałam się niewidzialna dla wszystkich.. A dzisiaj? Mam 21 lat skończyłam szkołę ale.. nie mam pracy. Każdy myśli że nie chce pracować bo jestem leniwa, prawda jest taka że ja się boje ludzi. Boje się tego że bede musiała z nimi rozmawiać, uśmiechać się do nich, być miła, albo że spotkam ludzi z dawnych czasów.. Mieszkam z chłopakiem, poznałam go przez internet bo już nawet nie wychodzę z domu. Nie chodzę sama nawet do sklepu, boje się. Mam wrażenie że wszyscy na mnie patrzą, że mnie obgadują. Nie umiem rozmawiać z obcymi ludźmi plącze mi się jezyk, albo mowie tak cicho ze nikt mnie nie słyszy.  Potrafię całymi dniami lezeć w łóżku, a jak ktoś puka do mieszania nawet nie otwieram drzwi. Mój chłopak pracuje więc nie wie jak to naprawdę jest, wie że szukam pracy ale nie zmusza mnie jakoś bardzo, on po prostu uwaza że jeżeli bedzie dla mnie cos odpowiedniego wtedy ja znajde. Nie rozmawiałam z nim o tym, wstydze się. Zresztą wątpie by ktokolwiek to zrozumiał. Kiedy byłam młodsza mama chodziła ze mną do psychologa, byłam nawet 2 razy u psychiatry, ale nic nie stwierdził. Aktualnie moi rodzice mieszkają za granicą od kilku lat, rodzinę mam daleko, mam tylko chłopaka znowu powtórka z rozrywki, tyle że ten traktuje mnie jak księżniczkę. Ale pomimo tego że jestem szczęśliwa nie umiem tego okazywać. Jestem zazwyczaj oschła, albo wredna. Nawet własnej rodziny się wstydzę, boję? sama nie wiem. Jak mam do nich jechać po kilku miesiącach nie widzenia wymyślam że nie mogę, bo praca, bo tamto, nawet oni nie znają prawdy.. Nie wiem już co mam robić, nie raz miałam myśli głupie, uważam że moje życie jest takie bez sensu, ucieka mi miedzy palcami kazdy dzien a ja nic nie potrafie z tym zrobic, ciagle stoje w miejscu. Jak patrze na zdjecia znajomych jak sie bawia, ciesza zyciem, jezdza na wakacje az wyc mi sie chce, ze ja jestem nikim i nic nie mam. Prosze niech ktos coś napisze, cokolwiek bo nie wiem co robic z tym wszystkim..

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Moja samotność mnie zabija..

Smutne to wszystko, co napisałaś... Taka forma samobiczowania, to cale twoje postępowanie. Doskonale zdajesz sobie sprawę ze swojego położenia, ale nie możesz albo nie chcesz niczego zmienić. Nie usprawiedliwiasz się zbyt łatwo? Jeśli psycholog ani psychiatra nie mógł ci pomóc, to pomóż sobie sama. Znalazłaś siłę, by napisać tu długi, bolesny, bardzo szczery list, więc zakładam, że masz w sobie pokłady dużego samozaparcia i troski o siebie, tylko je skieruj w odpowiednią stronę.  Życie dalo ci piekny prezent w postaci dobrego, mądrego chłopaka, który na dodatek z pewnością cię kocha smile  Nie powiem; "wstań i idź", bo cuda zdarzają się niezwykle rzadko i nie można na nie liczyć. Jednak bądź dla siebie nieco bardziej krytyczna, wytyczaj sobie codziennie jakieś malutkie cele i choćby nie wiem co, realizuj je.  Malymi kroczkami posuwaj się do przodu, bo to co teraz robisz, to tylko stagnacja i bezwolne poddawanie się swoim złym emocjom.  Mam wrażenie, że właśnie dlatego, ze nie masz obowiązkow, z których by cię bezwględnie rozliczano, dodatkowo powoduje u ciebie taki stan.

Dzieciństwo, związane z nimi beztroskie życie i rozpamietywanie młodzieńczych przyjaźni masz już za sobą, zauważ to smile Czas wziąć sprawy w swoje ręce i tak pokierować swoim zyciem, aby dalo ci satysfakcję. Nikt za ciebie tego nie zrobi, bo nawet nie może. smile

3

Odp: Moja samotność mnie zabija..

Istnieje takie zaburzenie, ktore nazywa sie fobia spoleczna. Poczytaj o niej, moze znajdziesz tam, cos co ci sie przyda.

Reklama

4

Odp: Moja samotność mnie zabija..

Pytanie nr 1: czemu koleżanki przestały z Tobą rozmawiać, jak związałaś się z chłopakiem? Przecież można mieć i chłopaka i koleżanki/ Czemu się odwróciły i zostałaś tylko z chłopakiem?
Pyt. nr 2: skąd masz pieniądze na leżenie cały dzień w łóżku, bez pracy?
Pyt. nr 3: skoro potrafiłaś zdobyć chłopaka, to nie uważasz, że jednak aż tak źle z Tobą nie jest?
Przecież jakoś się musiałaś do niego odezwać, wyjść z domu.

Widzi się tylko sercem, najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.

5 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2018-07-12 06:47:23)

Odp: Moja samotność mnie zabija..

Może powinnaś poszukać jakiegoś dobrego psychoterapeuty, ktory cię zrozumie i spróbuje mimo wszystko pomóc?

Reklama

6

Odp: Moja samotność mnie zabija..

Zgadzam się z Salomonka. Jest ci potrzebna pomoc u specjalisty. Co z tego, że byłaś u niego jak byłaś mała. Teraz jesteś dorosła i musisz zrobić coś ze swoim życiem. To nie jest normalne, żeby młoda dziewczyna nie miała znajomych o co gorsza, to bała się ludzi. Weź się w garść i zrób coś. Bo użalanie się i pisanie na blogu w tej sytuacji nic nie pomoże.

7 Ostatnio edytowany przez natolinka (2018-07-16 21:01:44)

Odp: Moja samotność mnie zabija..
blackx3 napisał/a:

Hej. Piszę po raz pierwszy w życiu na takim forum. Szukałam już kogoś z problemami podobnymi do moich, ale nie znalazłam. Liczę na to że ktoś podpowie mi co zrobić, bo ja już sama sobie nie radzę.


Zacznę od tego że jako dziecko byłam wulkanem energii. Bawiłam się z kim popadnie, miałam pełno znajomych, potrafiłam poznać jakieś dziecko i już byliśmy najlepszymi kolegami. Byłam radosna, wesoła, wszędzie było mnie pełno. W przedszkolu znalazłam "tą jedyną" przyjaciółkę z którą trzymałam się później kilka lat. Chodziłyśmy razem do podstawówki, gimnazjum i razem miałyśmy pójść do liceum. Wszystko skomplikowało się kiedy w ostatniej klasie gimnazjum zaczęłam chorować, opuszczałam bardzo dużo lekcji w efekcie czego nauczyciele nie wypuścili mnie dalej, musiałam powtarzać rok. W tym samym czasie w wakacje poznałam chłopaka który kompletnie zawrócił mi w głowie. I wtedy w momencie kiedy go poznałam zmieniło się wszystko. Znajomi z gimnazjum przestali się do mnie odzywać, kiedy widzieli mnie na ulicy obgadywali mnie po cichu między sobą, albo udawali że mnie nie widzą, a moja "naj" przyjaciółka? Również ją straciłam, znalazła nowe koleżanki w szkole, i przestała się odzywać. Wtedy tak naprawdę zostałam sama, został mi jedynie chłopak który nigdy nie powinien pojawić się w moim życiu. Po 3 latach on również z niego zniknął, zdradzał mnie oszukiwał, a przy tym wszystkim traktował jak śmiecia, i kompletnie zdeptał moją osobę.. Stałam się wtedy bardzo małomówna, chodziłam wiecznie smutna albo zła, nie uśmiecham się już, mało rzeczy mnie śmieszy. Całymi dniami potrafię siedzieć i gapić się w okno. Kilka dziewczyn próbowało się zaprzyjaźnić ze mną w szkole, ale ja każdego odpychałam. To były tylko takie koleżanki "w szkole" poza szkoła stałam się niewidzialna dla wszystkich.. A dzisiaj? Mam 21 lat skończyłam szkołę ale.. nie mam pracy. Każdy myśli że nie chce pracować bo jestem leniwa, prawda jest taka że ja się boje ludzi. Boje się tego że bede musiała z nimi rozmawiać, uśmiechać się do nich, być miła, albo że spotkam ludzi z dawnych czasów.. Mieszkam z chłopakiem, poznałam go przez internet bo już nawet nie wychodzę z domu. Nie chodzę sama nawet do sklepu, boje się. Mam wrażenie że wszyscy na mnie patrzą, że mnie obgadują. Nie umiem rozmawiać z obcymi ludźmi plącze mi się jezyk, albo mowie tak cicho ze nikt mnie nie słyszy.  Potrafię całymi dniami lezeć w łóżku, a jak ktoś puka do mieszania nawet nie otwieram drzwi. Mój chłopak pracuje więc nie wie jak to naprawdę jest, wie że szukam pracy ale nie zmusza mnie jakoś bardzo, on po prostu uwaza że jeżeli bedzie dla mnie cos odpowiedniego wtedy ja znajde. Nie rozmawiałam z nim o tym, wstydze się. Zresztą wątpie by ktokolwiek to zrozumiał. Kiedy byłam młodsza mama chodziła ze mną do psychologa, byłam nawet 2 razy u psychiatry, ale nic nie stwierdził. Aktualnie moi rodzice mieszkają za granicą od kilku lat, rodzinę mam daleko, mam tylko chłopaka znowu powtórka z rozrywki, tyle że ten traktuje mnie jak księżniczkę. Ale pomimo tego że jestem szczęśliwa nie umiem tego okazywać. Jestem zazwyczaj oschła, albo wredna. Nawet własnej rodziny się wstydzę, boję? sama nie wiem. Jak mam do nich jechać po kilku miesiącach nie widzenia wymyślam że nie mogę, bo praca, bo tamto, nawet oni nie znają prawdy.. Nie wiem już co mam robić, nie raz miałam myśli głupie, uważam że moje życie jest takie bez sensu, ucieka mi miedzy palcami kazdy dzien a ja nic nie potrafie z tym zrobic, ciagle stoje w miejscu. Jak patrze na zdjecia znajomych jak sie bawia, ciesza zyciem, jezdza na wakacje az wyc mi sie chce, ze ja jestem nikim i nic nie mam. Prosze niech ktos coś napisze, cokolwiek bo nie wiem co robic z tym wszystkim..



Szukasz winy we wszystkich i wszystkim,a nie szukasz jej w sobie.Zastanów się dlaczego tak się dzieje?, nie masz koleżanek,uważasz,że wszyscy Ciebie obgadują, leżysz po całych dniach w łóżku,oszukujesz chłopaka,udajesz,że jest ok, kiedyś i jego nie będzie,bo z takim nastawieniem do życia nikt z Tobą nie wytrzyma,nawet do swojej rodziny masz nieuzasadnione pretensje.Niestety uważam,że jedynym  wyjściem jest udanie się do odpowiedniego Psychologa,sama sobie z tym nie poradzisz,wpadniesz w depresję,a to już będzie poważniejsza sprawa,bo już jest poważna. Masz przecież 21 lat znajomi pracują,nawet pozakładali rodziny,a Ty nawet nie starasz się szukać pracy,nic dobrego z tego nie wyniknie.Weż się za siebie i przestań się użalać nad sobą,bo nie tędy droga do dalszego życia.Wierzę,żę wreszcie coś zmienisz w swoim życiu,tylko musisz się do tego ostro zabrać i nie myśleć pesymistycznie,bo tylko optymiści żyją dłużej. smile

Nawet mały gest życzliwości nigdy się nie marnuje
- Ezop -
Odp: Moja samotność mnie zabija..

Hej ja też jestem samotna w wielkim mieście....ale chętnie wychodze na spacer do parku lub nawet na zakupy do supermarketu w końcu od czegoś trzeba zacząć...

9

Odp: Moja samotność mnie zabija..

Zostań komornikiem, albo znajdź pracę w firmie odzyskującej długi smile Tam nie musisz być ani miła, ani się uśmiechać do ludzi.

10

Odp: Moja samotność mnie zabija..

Jak czytam komentarze innych, to Ci naprawdę współczuję. Twój opis przypomina moje "objawy", hm, w sumie nie wiem, jak to nazwać. W moim wypadku, tak podejrzewam, to wszystko składa się na depresję, na którą cierpię od lat, a od roku leczę i uczęszczam na terapię. Jeżeli mogę Cię wesprzeć przynajmniej rozmową, to proszę, napisz do mnie na maila (wiem, że może być trudno się przełamać, ale wystarczy, że wyślesz zwykłe "cześć":)

PS: Osądami nie pomożecie osobie w takim położeniu.

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Moja samotność mnie zabija..

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018