Dzieci prawie odchowane i co dalej ..... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Dzieci prawie odchowane i co dalej .....

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 27 ]

1

Temat: Dzieci prawie odchowane i co dalej .....

W temacie wychowania dzieci tyle jest porad dla rodziców niemowlaków i małych dzieci a co 15-20 lat pozniej?
Gdy dzieci są prawie samodzielne, gdy są zależne tylko finansowo, gdy na codzien pokazują swoją odrebność i niezależność od rodziców. Jakże trudno jest przejść z etapu gdy dla dzieci było sie kims ważnym do etapu gdy dla dziecka jest sie ograniczeniem. Decydujemy sie na bycie rodzicem, cieszymy sie z narodzin, podejmujemy prawie 20 letni trud wychowania. Po drodze nieliczne smutki i liczne radości: pierwsze słowo, pierwszy krok, samodzielne korzystanie z toalety, przedszkole, samodzielne wiązanie butów, szkoła i co dalej w życiu. To że dziecko staje sie samodzielne powinno być powodem do dumy i zadowolenie z dobrze spełnionego obowiązku. Wychowaliśmy człowieka, sprawdziliśmy sie jako rodzice - to dlaczego czujemy (ja) smutek. Że życie prawie mineło. Że juz nie jestesmy młodzi, Że nie znaczymy wiele w życiu naszych dzieci tj. znaczymy wiele ale spadliśmy z piedestału. Jak sobie z tym poradzić, że już od nas wiele nie zależy, prawie jesteśmy zbędni, właściwie to moglibyśmy przekazać dorobek naszego życia dzieciom aby im było łatwiej i odejść z tego świata. Wypadliśmy poza główny nurt, w pracy tez nagle stajemy sie tymi najstarszymi lub prawie najstarszymi w zespole. Problemy młodych małżeństw lub nawet ludzi stanu wolnego dla nas już nie istnieją. Czy popełniliśmy błąd wiążąc sie emocjonalnie z własnymi dziecmi. Kiedy przez 15-20 lat napiety rytm dnia sniadanie/przedszkole(szkoła)/praca/przedszkole(szkoła)/zakupy/obiad/lekcje powodował brak czasu dla siebie, zanik hobby, zanik zainteresowań, pragnienie spokoju i odpoczynku to jak znaleść sens dalszeo życia, jak znaleśc hobby, czemu/komu się poświęcić. Znajomi zanikli, utkneli w swojej muszli, rozwiedli sie, zachorowali, odcieli się lub wyprowadzili. Clubbing nie sprawia radości, na wysiłek fizyczny zaczyna brakować sił, uniwersytet 3 wieku zajęty przez ludzi 15-20 lat starszych, w kinach repertuar taki że jakby za oglądanie tego chcieli dopłacać to nie byłbym zainteresowany, zaleganie na kanapie przed telewizorem to abstrakcja podobnie jak codzienne chodzenie do kościoła. Nauka nie wchodzi do głowy, chyba mózg utracił dawną zdolność przyswajanie wiedzy. Dni podobne do siebie bez wiekszego przeznaczenia. Rzucic robote i wyjechać w podróż do okoła swiata na rok - super ale co dalej. Co po powrocie? Do starej pracy nie przyjmą, w sumie 45+ to nigdzie chętnie do pracy nie przyjmują. Kiedy sie przez 20 lat pędziło przez życie wydzierając czas miedzy obowiązkami, ograniczając ilośc snu - to potem ogromna pustka. Juz nie trzeba robić sniadań do szkoły dzieciom, obiad można gotować raz na 3 dni a i tak zostaje, urlop samotny we dwójke czym wypełnic pustke po 20 latach życia w pędzie na 120 % normy?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Dzieci prawie odchowane i co dalej .....
foggy napisał/a:

W temacie wychowania dzieci tyle jest porad dla rodziców niemowlaków i małych dzieci a co 15-20 lat pozniej?
Gdy dzieci są prawie samodzielne, gdy są zależne tylko finansowo, gdy na codzien pokazują swoją odrebność i niezależność od rodziców. Jakże trudno jest przejść z etapu gdy dla dzieci było sie kims ważnym do etapu gdy dla dziecka jest sie ograniczeniem. Decydujemy sie na bycie rodzicem, cieszymy sie z narodzin, podejmujemy prawie 20 letni trud wychowania. Po drodze nieliczne smutki i liczne radości: pierwsze słowo, pierwszy krok, samodzielne korzystanie z toalety, przedszkole, samodzielne wiązanie butów, szkoła i co dalej w życiu. To że dziecko staje sie samodzielne powinno być powodem do dumy i zadowolenie z dobrze spełnionego obowiązku. Wychowaliśmy człowieka, sprawdziliśmy sie jako rodzice - to dlaczego czujemy (ja) smutek. Że życie prawie mineło. Że juz nie jestesmy młodzi, Że nie znaczymy wiele w życiu naszych dzieci tj. znaczymy wiele ale spadliśmy z piedestału. Jak sobie z tym poradzić, że już od nas wiele nie zależy, prawie jesteśmy zbędni, właściwie to moglibyśmy przekazać dorobek naszego życia dzieciom aby im było łatwiej i odejść z tego świata. Wypadliśmy poza główny nurt, w pracy tez nagle stajemy sie tymi najstarszymi lub prawie najstarszymi w zespole. Problemy młodych małżeństw lub nawet ludzi stanu wolnego dla nas już nie istnieją. Czy popełniliśmy błąd wiążąc sie emocjonalnie z własnymi dziecmi. Kiedy przez 15-20 lat napiety rytm dnia sniadanie/przedszkole(szkoła)/praca/przedszkole(szkoła)/zakupy/obiad/lekcje powodował brak czasu dla siebie, zanik hobby, zanik zainteresowań, pragnienie spokoju i odpoczynku to jak znaleść sens dalszeo życia, jak znaleśc hobby, czemu/komu się poświęcić. Znajomi zanikli, utkneli w swojej muszli, rozwiedli sie, zachorowali, odcieli się lub wyprowadzili. Clubbing nie sprawia radości, na wysiłek fizyczny zaczyna brakować sił, uniwersytet 3 wieku zajęty przez ludzi 15-20 lat starszych, w kinach repertuar taki że jakby za oglądanie tego chcieli dopłacać to nie byłbym zainteresowany, zaleganie na kanapie przed telewizorem to abstrakcja podobnie jak codzienne chodzenie do kościoła. Nauka nie wchodzi do głowy, chyba mózg utracił dawną zdolność przyswajanie wiedzy. Dni podobne do siebie bez wiekszego przeznaczenia. Rzucic robote i wyjechać w podróż do okoła swiata na rok - super ale co dalej. Co po powrocie? Do starej pracy nie przyjmą, w sumie 45+ to nigdzie chętnie do pracy nie przyjmują. Kiedy sie przez 20 lat pędziło przez życie wydzierając czas miedzy obowiązkami, ograniczając ilośc snu - to potem ogromna pustka. Juz nie trzeba robić sniadań do szkoły dzieciom, obiad można gotować raz na 3 dni a i tak zostaje, urlop samotny we dwójke czym wypełnic pustke po 20 latach życia w pędzie na 120 % normy?

Starcem jesteś? Hm... .

Czym wypełnić pustkę? Życiem. Tyle tylko, że trudna to sztuka dla kogoś, kto swego życia nie ma i który miłość pomylił z byciem potrzebnym. Napisałeś swój post tak, jakbyś dawno temu odpowiedzialność za swe decyzje przekazał komuś innemu, jakbyś to nie Ty dokonywał wyborów. 


Moja rada? Przypomnij sobie, co kiedyś lubiłeś robić, może lubisz to nadal. Poznaj też człowieka, którym jesteś. Może teraz lubisz robić coś innego niż przed laty.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

3

Odp: Dzieci prawie odchowane i co dalej .....

Jeśli mogę zapytać - ile masz lat? Bo rzeczywiście brzmisz jak starzec, którego nic już w życiu nie czeka i u jego kresu robi podsumowanie, a to wypada raczej smutno.

Wnioskuję, że jestem w podobnej do Ciebie sytuacji - podobny wiek, podobny etap w życiu własnym i dziecka, ale... ja w przeciwieństwie do Ciebie mam ogromny apetyt na życie. W czym tkwi różnica? Moje nigdy nie kręciło się wyłącznie wokół syna i obok bycia matką, a wydaje mi się, że jestem w tej roli bardzo odpowiedzialna, zawsze czułam, że chcę też czegoś dla siebie. I, o zgrozo, nigdy nie miałam z tego powodu żadnych wyrzutów sumienia. Owszem, mam pewne obawy związane z jego odejściem z domu, ale nie przeraża mnie to, a nawet doszukuję się w tym całkiem konkretnych pozytywów. Dziś cieszę się, że dałam mu potencjał na dorosłe życie, jestem dumna, że udało mi się wychować fajnego, samodzielnego i odpowiedzialnego człowieka, z którym wciąż mam świetny kontakt, ale jednocześnie mam świadomość, że taka jest kolej rzeczy, że kiedyś trzeba będzie wypuścić go w świat. Mam zresztą za sobą wiele lat emocjonalnego przygotowania się do tego momentu.
W przeciwieństwie do Ciebie nie czuję też, że spadłam z piedestału, za to korzystam z tej swobody, którą na powrót odzyskuję w pełni. Właśnie znalazłam sobie nową pasję, a wraz z nią zupełnie nowe towarzystwo i nie wiem czy przypadkiem nie nowy sposób na życie. To mnie bardzo pozytywnie nakręca. Poza tym od kilku lat regularnie uprawiam aktywność fizyczną, dzięki czemu jestem pełna energii, codziennie uczę się czegoś nowego i zupełnie nie przeraża mnie, że mój dowód osobisty wskazuje na lat czterdzieści kilka, bo zupełnie tego nie czuję.

foggy napisał/a:

Czy popełniliśmy błąd wiążąc sie emocjonalnie z własnymi dziecmi. Kiedy przez 15-20 lat napiety rytm dnia sniadanie/przedszkole(szkoła)/praca/przedszkole(szkoła)/zakupy/obiad/lekcje powodował brak czasu dla siebie, zanik hobby, zanik zainteresowań, pragnienie spokoju i odpoczynku to jak znaleść sens dalszeo życia, jak znaleśc hobby, czemu/komu się poświęcić.

Błędem nie jest emocjonalne związanie się z własnymi dziećmi, błędem było życie ich życiem. Dlatego dziś nastała u Ciebie tak dotkliwa pustka.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 
Dobry zwyczaj mówi: wypowiadając się w nowym wątku jako pierwsza/y, zacytuj cały post opisujący problem.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

4

Odp: Dzieci prawie odchowane i co dalej .....

...Ten moment, kiedy wchodzisz do pokoju syna, bo chcesz mu zmienić pieluchę, a on ucieka, a Ty go już nie możesz dogonić...

tongue

5

Odp: Dzieci prawie odchowane i co dalej .....

Olinka, z zewnatrz tak to wygląda jak życie życiem dzieci ale tak nie było. Po macierzyńskim żona wracała do pracy, oboje dzieci miało opiekunki do 2 roku życia. Potem prywatne przedszkole, od 3 roku życia panstwowe przedszkole, od 7 roku szkoła. Od 10 roku życia samodzielne chodzenie do szkoły, od 12 roku życia samodzielne jeżdzenie komunikacja publiczną (także pociag na trasie do 20 km). Od 5 klasy samodzielne odgrzewanie obiadów, samodzielne robienie sniadania potem samodzielny wybór szkoły średniej. Nie ingerowaliśmy w zainteresowani pozaszkolne, wypychaliśmy na kolonie czy obozy harcerskie, pózniej nie ingerowaliśmy w to o której chodzi spać, co je, kiedy je, co robi w wakacje, co robi z pieniędzmy wreszcie gdzie spi i pewnie juz niedługo z kim spi. Paradoksalnie spadek tych obowiązków nie uwolnił większych ilości wolnego czasu. Pasja - cudownie mieć pasję, w nastoletenim wieku życie było wypełnione wieloma pasjami, teraz stare przestały być istotne a nowych nie znalazłem.

6 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2018-07-09 08:41:12)

Odp: Dzieci prawie odchowane i co dalej .....

Ale z Ciebie Maruda..Codziennie kilkadziesiąt filmów i nic Cię nie zainteresowało? Pewnie nawet nie wgłębiłeś się w repertuar. Jak będą gdzieś dopłacać, daj znać.
Ja jestem pewnie Twoją rówieśniczką, mam syna studenta i córkę w liceum- którzy byli zawsze przed pracą  i teraz wreszcie więcej czasu- a Syn z dziecka stał się bardziej przyjacielem. córka też nie potrzebuje tyle czasu. relacja z dziećmi to nie tylko opieka.
jestem Twoją rówieśnicą a jakbym rozmawiała z starszym  Panem.
A sprawność fizyczna poprawia się właśnie jak ćwiczysz, a nie odwrotnie.
Zmień nastawienie, bo zostanie Ci tylko czekanie na wnuki..

Ale może to pytanie ni o dzieci, tylko o to, że teraz oczy znów na siebie nawzajem, jako małżeństwo.. smile

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

7

Odp: Dzieci prawie odchowane i co dalej .....
wilczysko napisał/a:

...Ten moment, kiedy wchodzisz do pokoju syna, bo chcesz mu zmienić pieluchę, a on ucieka, a Ty go już nie możesz dogonić...

tongue

hahaha smile) uciekają jak tylko nauczą się biegać smile))

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

8

Odp: Dzieci prawie odchowane i co dalej .....

foggy to nie wina Twoich dzieci, że jesteś mentalnie starym zgredem. Jak na tym ogromnym świecie zamieszkałym przez sześć miliardów ludzi nie ma niczego, co byłoby Cię w stanie zainteresować, to czas położyć się do trumny. Czasami mam wrażenie, że ludzie zakładają te rodziny i robią dzieci, bo nie mają lepszego pomysłu na siebie, a przy takim małym dziecku jest dużo roboty, więc jakoś tak trudniej zauważyć, że się nie ma życia. Daj dzieciom żyć swoim życiem, a Ty znajdź sobie własne.

9

Odp: Dzieci prawie odchowane i co dalej .....

Foggy aż mi się słabo zrobiło, proponuję odnaleźć się w nowym hobby - projektowanie własnej trumienki, czy urny na prochy.
Na pocieszenie - młodzi=czyli nasze dzieci, często są już tak zmęczone życiem, że one też za chwilę pójdą na emeryturę.

Chyba mam podobne doświadczenia do Olinki, ja wreszcie cieszę się, że mam czas dla siebie, ostatnio zrobiłam studia podyplomowe i pokazałam mojemu dziecku oceny, co by lekko dokuczyć tongue więc ani fizycznie, ani mentalnie nie jestem ramolem, a z synem mam bardzo dobre relację i wcale nie oczekuję, że będę dla niego najważniejszą osobą w życiu (przecież to nie osesek!), jest w wieku gdy inna osoba jest w jego głowie i to jest jak najbardziej normalne.

"Myślę, że każdy inteligentny człowiek jeśli mówi, że nie jest feministą, to się kompromituje, bo feminizm jest za równouprawnieniem. Prawa kobiet to prawa człowieka, po prostu" Maja Ostaszewska
Odp: Dzieci prawie odchowane i co dalej .....

Rób to, na co zawsze brakowało czasu smile
P.S. Zawsze dziwiły mnie rozkimy ludzi idących na emeryturę.....

11

Odp: Dzieci prawie odchowane i co dalej .....
zwyczajny gość napisał/a:

(...) Zawsze dziwiły mnie rozkimy ludzi idących na emeryturę.....

foggy 2018-06-20 napisał/a:

(...) blizej mi 45 niz 50.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

12

Odp: Dzieci prawie odchowane i co dalej .....
foggy napisał/a:

Olinka, z zewnatrz tak to wygląda jak życie życiem dzieci ale tak nie było. Po macierzyńskim żona wracała do pracy, oboje dzieci miało opiekunki do 2 roku życia. Potem prywatne przedszkole, od 3 roku życia panstwowe przedszkole, od 7 roku szkoła. Od 10 roku życia samodzielne chodzenie do szkoły, od 12 roku życia samodzielne jeżdzenie komunikacja publiczną (także pociag na trasie do 20 km). Od 5 klasy samodzielne odgrzewanie obiadów, samodzielne robienie sniadania potem samodzielny wybór szkoły średniej. Nie ingerowaliśmy w zainteresowani pozaszkolne, wypychaliśmy na kolonie czy obozy harcerskie, pózniej nie ingerowaliśmy w to o której chodzi spać, co je, kiedy je, co robi w wakacje, co robi z pieniędzmy wreszcie gdzie spi i pewnie juz niedługo z kim spi.

Gdzieś tu sam sobie przeczysz. Wcześniej napisałeś:

foggy napisał/a:

Kiedy przez 15-20 lat napiety rytm dnia sniadanie/przedszkole(szkoła)/praca/przedszkole(szkoła)/zakupy/obiad/lekcje powodował brak czasu dla siebie, zanik hobby, zanik zainteresowań, pragnienie spokoju i odpoczynku to jak znaleść sens dalszeo życia, jak znaleśc hobby, czemu/komu się poświęcić.

... co dla mnie znaczy, że to dzieci organizowały rytm całego dnia. W pewnym sensie jest to dla mnie zrozumiałe, ale to, że poza nimi nie było już innego życia - zdecydowanie nie. I gdyby wyglądało to inaczej, to dziś nie pojawiałaby się ta dotkliwa pustka, o której wspominasz, bo to 'inne życie' trwałoby nadal.

A co dzieje się w Twoim związku? Coś Was jeszcze łączy?
My na przykład od jakiegoś czasu świadomie budujemy sobie taką codzienność, która kiedy już syna w domu zabraknie, da nam poczucie, że wciąż mamy siebie, a przede wszystkim to, na co sami sobie zapracowaliśmy. Syn zresztą już od dawna chodzi własnymi drogami, tym samym można powiedzieć, że puste gniazdo nie pojawia się przecież z dnia na dzień, każdy z nas ma sporo czasu, aby znaleźć sobie coś w zamian.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 
Dobry zwyczaj mówi: wypowiadając się w nowym wątku jako pierwsza/y, zacytuj cały post opisujący problem.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

13 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2018-07-09 19:38:00)

Odp: Dzieci prawie odchowane i co dalej .....
foggy napisał/a:

Nauka nie wchodzi do głowy, chyba mózg utracił dawną zdolność przyswajanie wiedzy. Dni podobne do siebie bez wiekszego przeznaczenia. Rzucic robote i wyjechać w podróż do okoła swiata na rok - super ale co dalej. Co po powrocie? Do starej pracy nie przyjmą, w sumie 45+ to nigdzie chętnie do pracy nie przyjmują. Kiedy sie przez 20 lat pędziło przez życie wydzierając czas miedzy obowiązkami, ograniczając ilośc snu - to potem ogromna pustka. Juz nie trzeba robić sniadań do szkoły dzieciom, obiad można gotować raz na 3 dni a i tak zostaje, urlop samotny we dwójke czym wypełnic pustke po 20 latach życia w pędzie na 120 % normy?

Czyżby syndrom pustego gniazda?
foggy, jeśli przez lata zasuwania na linii dom-praca zagubiłeś gdzieś pasję i dzisiaj nie wiesz, co Ciebie kręci I nęci, to zacznij sprawdzać różne rozwiązania. Jestem pewnie gdzieś w Twoim wieku i moje neurony już nie są tak plastyczne jak 20 lat temu, ale nie ma co przesadzać, że utraciło się zdolność przyswajania wiedzy, bo właśnie studiuję i to nie na uniwersytecie 3-go wieku big_smile. Są to zresztą czwarte studia w moim życiu i nie wydaje mi się, że ostatnie big_smile Dodam, że mam dziecko na studiach, więc trochę z sobą "konkurujemy" wink
Widzę u Ciebie myślenie zero-jedynkowe, albo praca - albo podróżowanie. Proponuję połączyć jedno i drugie. Da się. Pewnie w roczną podróż dookoła świata nie pojedziesz, ale kilka razy w roku w różne miejsca da się wyrwać. A le frajdy jest z planowaniem, wybieraniem, bookowaniem a potem czekasz z eksytacją na wjazd, na którym robisz co chcesz, jak chcesz, bez marudzenia dzieciaków. My z mężem zawsze mamy listę miejsc, które chcielibyśmy zobaczyć, ale nigdy nam się nie udaje, bo jak nas coś zauroczy, to po prostu chłoniemy atmosferę miejsca. Spróbuj smile
Zachęcam Cię, żebyś także zdecydował się na jakąkolwiek formę atywności. To nie muszą być zaraz triathlony. Zacznij może od spacerów. Rusz się.
Postaw na relacje interpersonalne, poznawaj nowych ludzi. Nie musisz się zaraz zarzyjaźniać, ale gdy się poznaje nowe osoby, to wśród nich mogą być ludzie, którzy natchną Cię do nowych pomysłów, nowch form aktywności, wskażą inne, nieznane perspektywy. Na studiach poznałam wielu ciekawych ludzi (nieciekawych też, ale ciii... wink )
Trzymaj się smile

14

Odp: Dzieci prawie odchowane i co dalej .....

To i ja się dołączę do pochwał życia gdy dzieci są już dorosłe. Jak ja lubię przyjść z pracy do domu i rozłożyć się na kanapie ze świadomością, że nic nie muszę... smile I że mogę wszystko - iść na spacer, spotkać się z koleżanką na ploty, pójść pofotografować, pójść do kina, pojechać na koncert bez zastanawiania się kto dzieciom odgrzeje obiad, przypilnuje, wypierze, każe posprzątać itp.

"W związku z tym, że wraca moda na rzeczy retro mam nadzieję, że zdrowy rozsądek i inteligencja znowu wrócą do łask."

15

Odp: Dzieci prawie odchowane i co dalej .....

Inaczej jest dla rodziny gdy nagle dowiaduję się że ich dziecko będzie jednym z tych niepełnosprawnych. Co wtedy? nagle okazuje się że opieka nad dzieckiem nie będzie do 20 roku życia tylko może być znacznie dłuższa.

16

Odp: Dzieci prawie odchowane i co dalej .....

Ja również jestem w wieku 40+. Córka studentka niedługo nas opuści, mąż jest moim przyjacielem, ale jest też strasznym domatorem. Znajomości nie pielęgnowałam, bo rodzina była na pierwszym miejscu. No i teraz sama idę na rower, sama na spacer, czasem sama do filharmonii. Brak mi babskich rozmów, ale nie takich o hybrydach i plotkach o gwiazdach. Może ktoś też jest w takiej sytuacji? Może jest z Bydgoszczy?

17

Odp: Dzieci prawie odchowane i co dalej .....
jg21 napisał/a:

Ja również jestem w wieku 40+. Córka studentka niedługo nas opuści, mąż jest moim przyjacielem, ale jest też strasznym domatorem. Znajomości nie pielęgnowałam, bo rodzina była na pierwszym miejscu. No i teraz sama idę na rower, sama na spacer, czasem sama do filharmonii. Brak mi babskich rozmów, ale nie takich o hybrydach i plotkach o gwiazdach. Może ktoś też jest w takiej sytuacji? Może jest z Bydgoszczy?

Polecam fitness na siłowni. Pełno tam babeczek 40+.
smile

Co jeszcze? Może w Twoim mieście są jakieś koła / organizacje, gdzie zbierają się ludzie starsi?

18

Odp: Dzieci prawie odchowane i co dalej .....
jg21 napisał/a:

Ja również jestem w wieku 40+. Córka studentka niedługo nas opuści, mąż jest moim przyjacielem, ale jest też strasznym domatorem. Znajomości nie pielęgnowałam, bo rodzina była na pierwszym miejscu. No i teraz sama idę na rower, sama na spacer, czasem sama do filharmonii. Brak mi babskich rozmów, ale nie takich o hybrydach i plotkach o gwiazdach. Może ktoś też jest w takiej sytuacji? Może jest z Bydgoszczy?

Nie rozumiem problemu braku babskich rozmów. Masz koleżanki w pracy? Zagadaj do którejś 40+. Masz internet w telefonie? Poszukaj jakiejś grupy cyklistów i dołącz. A może zobacz co robi bydgoskie PTTK. A może jesteś wierząca? Są mini pielgrzymki, takie do najbliższego sanktuarium itp. Lubisz sztukę? Poszukaj jakiegoś dkf, czy klubu melomana. Mamy xxi wiek. Internet to nieograniczone źródło informacji i inspiracji. Kontakty przez jakieś facebooki nie są tylko dla młodych. My też możemy się tam poszukać i odnaleźć.

19

Odp: Dzieci prawie odchowane i co dalej .....
Milie napisał/a:

Co jeszcze? Może w Twoim mieście są jakieś koła / organizacje, gdzie zbierają się ludzie starsi?

Starsi? big_smile Przecież tu mowa o kobiecie 40+, a nie seniorce. Chyba, że masz na myśli osobę starszą od dwudziesto- czy trzydziestolatków, choć przypuszczam, że jednak nie wink.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 
Dobry zwyczaj mówi: wypowiadając się w nowym wątku jako pierwsza/y, zacytuj cały post opisujący problem.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

20

Odp: Dzieci prawie odchowane i co dalej .....

Chyba pierwszy raz to pisze. Idź do psychologa, ponieważ masz początki depresji. Tylko mi do kieliszka nie zaglądaj.

21

Odp: Dzieci prawie odchowane i co dalej .....
Olinka napisał/a:
Milie napisał/a:

Co jeszcze? Może w Twoim mieście są jakieś koła / organizacje, gdzie zbierają się ludzie starsi?

Starsi? big_smile Przecież tu mowa o kobiecie 40+, a nie seniorce. Chyba, że masz na myśli osobę starszą od dwudziesto- czy trzydziestolatków, choć przypuszczam, że jednak nie wink.

Heh, takie koła czy organizacje są też dla ludzi młodszych, nie tylko seniorów na emeryturze.
smile
Warto poszukać.

22

Odp: Dzieci prawie odchowane i co dalej .....

ja jestem zadowolona, ze dzieci sa coraz bardziej samodzielne,
nie rozumiem ludzi, którzy martwią się ze dzieci dorastają?! i planują kolejne dzieci, żeby jak najdłużej mieć malucha w domu
wreszcie na nowo mogę o sobie pomyslec
o dzieciach tez i już zawsze będę je stawiac na pierwszym miejscu, ale ja tez jestem ważna
gdy były malutkie nie było innego wyjścia jak poświecić się w 100 %   ale teraz jest o niebo lepiej, kiedy maja 10 i 6 lat
ja mam 33 i cale zycie przede mna

23

Odp: Dzieci prawie odchowane i co dalej .....
puchaty34 napisał/a:

Chyba pierwszy raz to pisze. Idź do psychologa, ponieważ masz początki depresji. Tylko mi do kieliszka nie zaglądaj.

Tobie? Haha .... big_smile

24

Odp: Dzieci prawie odchowane i co dalej .....

To ja jestem inna. Nie czuję się staruszką, a jednak myślę podobnie jak foggy.
Brakuje mi tych maleńkich stópek biegających po domu, tych malutkich rączek obejmujących mnie za szyję, uścisków, przytulasów, tych śmiesznie przekręcanych słów, nawet wstawania w nocy do dzieci lub przychodzenia dziecka do łóżka rodziców i wielu innych momentów...
No i jednak patrząc jak dzieci dorastają wiemy, że czas biegnie tak samo dla wszystkich. A w związku ze starzeniem się nie jesteśmy już tak samo zdrowi, silni i sprawni jak 20-30 lat temu.

25

Odp: Dzieci prawie odchowane i co dalej .....

Nie mam dzieci, ale byłam dzieckiem i chyba właśnie dobrze, że dzieci w końcu jak to się mówi "opuszczają gniazdo", a potem może i nawet zakładają własne rodziny i mają własne życie.
Tylko się cieszyć, że chcą być samodzielne i stają się coraz bardziej niezależne.

gg 48623644

26

Odp: Dzieci prawie odchowane i co dalej .....
rossanka napisał/a:

Nie mam dzieci, ale byłam dzieckiem i chyba właśnie dobrze, że dzieci w końcu jak to się mówi "opuszczają gniazdo", a potem może i nawet zakładają własne rodziny i mają własne życie.
Tylko się cieszyć, że chcą być samodzielne i stają się coraz bardziej niezależne.

Zgadzam się zupełnie. Tak samo myślałam będąc dzieckiem. Teraz przeraża mnie samotność, kiedy już mnie opuszczą. Myślę, że każdy przeżywa to inaczej. Nie mają problemu ci, którzy są w udanym małżeństwie

27

Odp: Dzieci prawie odchowane i co dalej .....
Lou71.71 napisał/a:
rossanka napisał/a:

Nie mam dzieci, ale byłam dzieckiem i chyba właśnie dobrze, że dzieci w końcu jak to się mówi "opuszczają gniazdo", a potem może i nawet zakładają własne rodziny i mają własne życie.
Tylko się cieszyć, że chcą być samodzielne i stają się coraz bardziej niezależne.

Zgadzam się zupełnie. Tak samo myślałam będąc dzieckiem. Teraz przeraża mnie samotność, kiedy już mnie opuszczą. Myślę, że każdy przeżywa to inaczej. Nie mają problemu ci, którzy są w udanym małżeństwie

Lou współczuje twoim dzieciom. Co one winne, że masz nie udane małżeństwo. To za to zniszczysz im życie? Egoizm.

Posty [ 27 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Dzieci prawie odchowane i co dalej .....

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018