Kłótnie o pieniądze. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kłótnie o pieniądze.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 31 ]

1 Ostatnio edytowany przez dorciadora767 (2018-07-01 15:22:25)

Temat: Kłótnie o pieniądze.

Jestem w 2 letnim związku. Mieszkam z partnerem w jego domu. Na poczatku płaciłam mu miesięcznie za rachunki itp plus dodatkowo troche więcej by wspomóc go w spłacie kredytu za dom (gdy podczas jeden z kłótni wykrzyczał mi, że ja mogłabym go wspomóc, bo chyba planuję z nim przyszłość powiedziałam ok i dawałam mu więcej) Za jedzenie teoretycznie placiliśmy osobno, z tym że to ja częściej robiłam zakupy, wiec i ja wydawałam więcej.Wynajomawałam jakby u niego pokój tak się czułam. Prałam, gotowałam, sprzatałam.
Po ok półtora roku wspólnego mieszkania zdecydował, że ok założymy wspólne konto. Mieliśmy wpłacać ustaloną kwotę, trochę większą niż wcześniej mu dawalam miesięcznie, na rachunki i jedzenie i tylko tyle. Również się zgodziłam. Dom już spłacił.
Jednak po kilku miesiącach przyszedł do mnie z rachunkami mówiąc iż trzeba za nie zapłacić, a na wspólnym koncie nie ma pieniędzy, więc muszę wpłacić znowu taka sama kwotę. Zdziwiłam się, ponieważ ustaliliśmy co innego, wpłacaliśmy sporo na wspólne konto, a na jedzenie wydawalismy mało. Ale nie chciałam kolejnej kłótni, wyciągnęłam pieniądze i mu dałam. Ze wspólnego konta robimy zakupy tylko spożywcze, nigdy nic nie kupilam sobie. Za kosmetyki, kremy, wizyty u fryzjera, ubrania itp płacę ze swoich pieniędzy. Nawet za wyjazdy na wakacje płacę za siebie. Nie raz ja płaciłam za wspólne jedzenie na miescie itp. Czy za wspolny hotel. Nie dostaje od niego żadnych prezentów, tylko raz w roku na urodziny i to nie zawsze. Ja mu daję na każdą uroczystość.
On zarabia 3x więcej niż ja. Ma dużo oszczędności. Temat pieniędzy przewija się na okrągło. Tylko to go interesuje. Nie pomaga mi w niczym finansowo. Kilka razy wpominalam, czy moglby mi pożyczyć pewną kwotę, zawsze bylo jakieś ale, więc przestałam pytać. Wizyty u lekarzy, płacę sama, wielkim problemem jest zawiezienie mnie gdziekolwiek. Natomiast znajomych wiezie zawsze i wszędzie chętnie za darmo. Natomiast niby w zartach mówi bym dała mu na mandat, albo dołożyła się do naprawy auta i już raz chciałam to zrobić sama z siebie, ale zaraz potem znowu zaczął się że mną kłócić o pieniądze.
Kupiłam za swoje kilka mebli, sprzętów kuchennych itp pomalowalam dom w środku, on tego nie widzi. Uważa, że powinnam skladać sie na wszytsko, nawet na szafę do domu, skoro z nim mieszkam. W trakcie kłótni bywał agresywny, szarpał mnie i często mnie z tego domu wyganiał, później mówił, że to nie prawda. Gdy powiedzialam mu, więc oddaj mi te pieniądze, które ci odłożyłam do kredytu, zaczął się śmiać że to nawet nie 1%, ale jak dla mnie to byla duza kwota. Oddał mi je. Ale gdy się pogodzilysmy zabrał je spowrotem.
Minęło kilka miesięcy. Miałam zły dzień w pracy, zaproponowano mi lepszą, ale mniej platną pracę, ktora chcialabym przyjać, ale wiedziałam że nie będę miala za co żyć jesli sie zgodzę. Weszłam do domu, a on od razu przyszedł do mnie z rachunkami. Znowu na koncie nic już nie ma. Zdenerwowana powiedziałam, znowu? Mam ci dać tyle pieniędzy? On wpadł w szał, krzyczał, że ja chce by on mnie utrzymywał, że szukam sponsora i lecę tylko na jego kasę. I że nie będzie z kimś kto się kłóci o pieniądze, poszedł zapłacił sam i stwierdzil, że nie chce ode mnie grosza.
Nastepnego dnia mielismy zaplanowany wyjazd do jego rodziny(byłam u nich tylko raz) na urlop. Miało być miło. Ale on nie odzywał się do mnie całą drogę. Chcialam mu przelać te pieniądze, ale zezlościł mnie jeszcze bardziej. Stwierdzil, że zwola rodzinę i zapyta się czy to normalne że nie chce płacić za rachunki. Że jestem jego utrzymanka. Już raz mnie do nich obgadał po sprzeczce i wiem, że staneli po jego stronie, i powiedzieli że to ja jestem ta zła.
Obrażony nie siedział ze mną w jednym pokoju, zostawił mnie sama ze swoją muzyką. Gdy powiedzialam, że moglam jechac do siebie skoro on sie tak zachowuje, zaczął szukać mi połączeń do mnie. Miałam dosyć przelałam mu te pieniądze, powiedzialam nie kłóć się. Na co on odesłał mi je znowu. Dalej się do mnie nie odzywał, następnego dnia rano spakowałam się i powiedzialam, że jadę do siebie, zaczelismy się kłócić, on wpadł w szał, chwycił za moja torbę i wyrzucił mnie z domu.
Jego znajomi mają u niego długi, nie oddają mu pieniędzy. A on i tak pożycza im kolejne. Powiedziałam mu o tym, na co on stwierdzil, że nie z nimi jest w związku, a ze mną i ja mam płacić za rachunki, że on nie będzie na mnie pracował. Niejednokrotnie pomagalam mu pracy przy jego biznesie, nosząc ciężkie rzeczy. Mi za to nie płacił. Gdy pomoże mu kolega, to albo mu płaci, albo jedzie do niego z butelką wódki, albo pomaga mu przy czymś za darmo. Mówiąc, że zawsze mu pomoże bo on mu pomaga. I kłamie mówiąc, że na mu nie pomagałam nigdy.
Nigdy z żadnym poprzednim partnerem nie mieliśmy takich sytuacji, ja wspierałam ich finansowo oni mnie. Częściej nawet ja ich. Nie robiłam z tego żadnego problemu.
Czy ja mam rację czy on? Czy warto to przedłużać?

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Kłótnie o pieniądze.

A jakie jest pytanie? Bo na "czy mam z nim dalej być?" To chyba juz odpowiedź znasz...

3

Odp: Kłótnie o pieniądze.

Przecież on Cię najzwyczajniej w świecie wykorzystuje.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa
Reklama

4

Odp: Kłótnie o pieniądze.
Cyngli napisał/a:

Przecież on Cię najzwyczajniej w świecie wykorzystuje.

On twierdzi, że to ja chce wykorzystać jego. Ze uważam, że on ma na mnie pracować i mnie utrzymywać. Zawsze się kłóci o pieniądze i mówi że nie będzie z kimś kto się z nim o kasę kłóci. Tylko, że to on to robi.

5

Odp: Kłótnie o pieniądze.
dorciadora767 napisał/a:

gdy podczas jeden z kłótni wykrzyczał mi, że ja mogłabym go wspomóc, bo chyba planuję z nim przyszłość powiedziałam ok i dawałam mu więcej
/.../ zdecydował, że ok założymy wspólne konto. Mieliśmy wpłacać ustaloną kwotę, trochę większą niż wcześniej mu dawalam miesięcznie, na rachunki i jedzenie i tylko tyle. Również się zgodziłam.
/.../
Jednak po kilku miesiącach przyszedł do mnie z rachunkami mówiąc iż trzeba za nie zapłacić, a na wspólnym koncie nie ma pieniędzy, więc muszę wpłacić znowu taka sama kwotę. Zdziwiłam się, ponieważ ustaliliśmy co innego, wpłacaliśmy sporo na wspólne konto, a na jedzenie wydawalismy mało. Ale nie chciałam kolejnej kłótni, wyciągnęłam pieniądze i mu dałam.
/.../
Kupiłam za swoje kilka mebli, sprzętów kuchennych itp pomalowalam dom w środku, on tego nie widzi. Uważa, że powinnam skladać sie na wszytsko, nawet na szafę do domu, skoro z nim mieszkam. W trakcie kłótni bywał agresywny, szarpał mnie i często mnie z tego domu wyganiał, później mówił, że to nie prawda. Gdy powiedzialam mu, więc oddaj mi te pieniądze, które ci odłożyłam do kredytu, zaczął się śmiać że to nawet nie 1%, ale jak dla mnie to byla duza kwota. Oddał mi je. Ale gdy się pogodzilysmy zabrał je spowrotem.
/.../
Minęło kilka miesięcy. /../Weszłam do domu, a on od razu przyszedł do mnie z rachunkami. Znowu na koncie nic już nie ma. Zdenerwowana powiedziałam, znowu? Mam ci dać tyle pieniędzy? On wpadł w szał, krzyczał, że ja chce by on mnie utrzymywał, że szukam sponsora i lecę tylko na jego kasę. I że nie będzie z kimś kto się kłóci o pieniądze, poszedł zapłacił sam i stwierdzil, że nie chce ode mnie grosza.
Nastepnego dnia mielismy zaplanowany wyjazd do jego rodziny(byłam u nich tylko raz) na urlop. Miało być miło. Ale on nie odzywał się do mnie całą drogę. Chcialam mu przelać te pieniądze, ale zezlościł mnie jeszcze bardziej. Stwierdzil, że zwola rodzinę i zapyta się czy to normalne że nie chce płacić za rachunki. Że jestem jego utrzymanka.
/.../
Powiedziałam mu o tym, na co on stwierdzil, że nie z nimi jest w związku, a ze mną i ja mam płacić za rachunki, że on nie będzie na mnie pracował. Niejednokrotnie pomagalam mu pracy przy jego biznesie, nosząc ciężkie rzeczy. Mi za to nie płacił. /.../
Czy ja mam rację czy on? Czy warto to przedłużać?

NIE WARTO, to nawet nie jest związek tylko jakaś toksyczna zależność, ty kładziesz uszy po sobie, by psychol nie krzyczał na ciebie, dajesz się wykorzystywać, a on manipuluje tobą, że to on ciebie utrzymuje... nie zdziwiło cię, że tak agresywnie reaguję w obliczu sytuacji utraty kontroli nad tobą, możliwością utraty ciebie?

"Myślę, że każdy inteligentny człowiek jeśli mówi, że nie jest feministą, to się kompromituje, bo feminizm jest za równouprawnieniem. Prawa kobiet to prawa człowieka, po prostu" Maja Ostaszewska
Reklama

6 Ostatnio edytowany przez Lady Siggy (2018-07-01 20:59:08)

Odp: Kłótnie o pieniądze.

Nie jest to zdrowe.
Zastanów się co będzie dalej. Jak np. Pojawią się dzieci? Też będziecie każdą złotówkę na nie wyliczać? Jak pójdziesz na urlop macierzyński i będą Ci płacić 80%.
Nie da się tak żyć na dłuższą metę moim zdaniem.

7

Odp: Kłótnie o pieniądze.
Averyl napisał/a:
dorciadora767 napisał/a:

gdy podczas jeden z kłótni wykrzyczał mi, że ja mogłabym go wspomóc, bo chyba planuję z nim przyszłość powiedziałam ok i dawałam mu więcej
/.../ zdecydował, że ok założymy wspólne konto. Mieliśmy wpłacać ustaloną kwotę, trochę większą niż wcześniej mu dawalam miesięcznie, na rachunki i jedzenie i tylko tyle. Również się zgodziłam.
/.../
Jednak po kilku miesiącach przyszedł do mnie z rachunkami mówiąc iż trzeba za nie zapłacić, a na wspólnym koncie nie ma pieniędzy, więc muszę wpłacić znowu taka sama kwotę. Zdziwiłam się, ponieważ ustaliliśmy co innego, wpłacaliśmy sporo na wspólne konto, a na jedzenie wydawalismy mało. Ale nie chciałam kolejnej kłótni, wyciągnęłam pieniądze i mu dałam.
/.../
Kupiłam za swoje kilka mebli, sprzętów kuchennych itp pomalowalam dom w środku, on tego nie widzi. Uważa, że powinnam skladać sie na wszytsko, nawet na szafę do domu, skoro z nim mieszkam. W trakcie kłótni bywał agresywny, szarpał mnie i często mnie z tego domu wyganiał, później mówił, że to nie prawda. Gdy powiedzialam mu, więc oddaj mi te pieniądze, które ci odłożyłam do kredytu, zaczął się śmiać że to nawet nie 1%, ale jak dla mnie to byla duza kwota. Oddał mi je. Ale gdy się pogodzilysmy zabrał je spowrotem.
/.../
Minęło kilka miesięcy. /../Weszłam do domu, a on od razu przyszedł do mnie z rachunkami. Znowu na koncie nic już nie ma. Zdenerwowana powiedziałam, znowu? Mam ci dać tyle pieniędzy? On wpadł w szał, krzyczał, że ja chce by on mnie utrzymywał, że szukam sponsora i lecę tylko na jego kasę. I że nie będzie z kimś kto się kłóci o pieniądze, poszedł zapłacił sam i stwierdzil, że nie chce ode mnie grosza.
Nastepnego dnia mielismy zaplanowany wyjazd do jego rodziny(byłam u nich tylko raz) na urlop. Miało być miło. Ale on nie odzywał się do mnie całą drogę. Chcialam mu przelać te pieniądze, ale zezlościł mnie jeszcze bardziej. Stwierdzil, że zwola rodzinę i zapyta się czy to normalne że nie chce płacić za rachunki. Że jestem jego utrzymanka.
/.../
Powiedziałam mu o tym, na co on stwierdzil, że nie z nimi jest w związku, a ze mną i ja mam płacić za rachunki, że on nie będzie na mnie pracował. Niejednokrotnie pomagalam mu pracy przy jego biznesie, nosząc ciężkie rzeczy. Mi za to nie płacił. /.../
Czy ja mam rację czy on? Czy warto to przedłużać?

NIE WARTO, to nawet nie jest związek tylko jakaś toksyczna zależność, ty kładziesz uszy po sobie, by psychol nie krzyczał na ciebie, dajesz się wykorzystywać, a on manipuluje tobą, że to on ciebie utrzymuje... nie zdziwiło cię, że tak agresywnie reaguję w obliczu sytuacji utraty kontroli nad tobą, możliwością utraty ciebie?

Nie zauważyłam by bał się mnie utracić, skoro sam wygania mnie z domu. Chyba, że ja to opacznie odbieram. Obgadał mnie do nich, powiedział mi co o mnie powiedzieli, a następnie zaprosił mnie na urlop do nich. Sądziłam raczej że zrobił to z premedytacją, chcąc pokazać rodzinie jak ma mnie gdzieś.
Zapraszając mnie do rodziny, nie wstydził się pokazywać, jak zły jest na mnie spędzając cały dzień w drugim pokoju, nie odzywając się do mnie, a następnego dnia wypychając mnie za drzwi. Byłam u nich dopiero 2 raz, czułam się jak idiotka.

8 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2018-07-01 21:49:47)

Odp: Kłótnie o pieniądze.
dorciadora767 napisał/a:

Nie zauważyłam by bał się mnie utracić, skoro sam wygania mnie z domu. Chyba, że ja to opacznie odbieram. Obgadał mnie do nich, powiedział mi co o mnie powiedzieli, a następnie zaprosił mnie na urlop do nich. Sądziłam raczej że zrobił to z premedytacją, chcąc pokazać rodzinie jak ma mnie gdzieś.
Zapraszając mnie do rodziny, nie wstydził się pokazywać, jak zły jest na mnie spędzając cały dzień w drugim pokoju, nie odzywając się do mnie, a następnego dnia wypychając mnie za drzwi. Byłam u nich dopiero 2 raz, czułam się jak idiotka.

No, ale dlaczego miałby się bać Ciebie utracić, skoro sama wiesz i twierdzisz, że ma Cię gdzieś, a i tak z nim jesteś i płacisz jego kredyt i rachunki?

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

9

Odp: Kłótnie o pieniądze.

Pogrubiłam niektóre czasowniki.... jesteś ofiarą przemocy tego psychola.  Spakuj swoje rzeczy,  ale skutecznie -  nie tak jak z kasą,  że gostek odegra teatralną scenę zwrotu kasy,  z pełną świadomością,  że następnego dnia wszystko będzie po staremu + będzie miał pretekt,  by się powyżywać na tobie.

"Myślę, że każdy inteligentny człowiek jeśli mówi, że nie jest feministą, to się kompromituje, bo feminizm jest za równouprawnieniem. Prawa kobiet to prawa człowieka, po prostu" Maja Ostaszewska

10

Odp: Kłótnie o pieniądze.

Może wyjdę na materialistkę (ale ciężko pracuję na swą niezbyt imponująca wypłatę), ale nie masz co robić z zarobionymi pieniędzmi, skoro non-stop pchasz je w kutwę, awanturnika i kolesia, który w nerwach nie ma oporu nie tyle Ci wygarnąć, co Cię wyszarpać?
Ale pytasz, czy warto. Poważnie nie wiesz?

11

Odp: Kłótnie o pieniądze.

Jeżeli koleś zaprasza się do SWOJEJ rodziny to ma OBOWIĄZEK się tam Tobą zająć i zadbać byś czuła się jak najlepiej. Nie wyobrażam sobie samej spędzać czas u obcych ludzi, a facet, żeby siedział obrażony za ścianą. Może byłaś tam potrzebna,żeby zapłacić za dojazd?

Zakończ tą farse jak najszybciej. Ja bym jeszcze sprowokowała kłótnie, aby oddał jak najwięcej kasy, myśląc, że jak sie pogodzicie to mu oddasz i układała życie na nowo big_smile

12

Odp: Kłótnie o pieniądze.

Siedziałam z jego siostrą, która na to nie zareagowała, słowem nie zwróciła mu uwagi.
On stwierdzil, ze jesli stac mnie kupic sobie noee rzeczy na wyjazd i mam pieniadze na koncie to nie mam prawa kłócić się  z nim o parę groszy, dla niego to parę groszy. Odpowiedziałam mu, ze skoro on ma tyle oszczednosci, drogie auto i dom na własność to tym bardziej nie powinien.
Nie rozumiem jak dla wszystkich znajomych można być tak szczerym, bez zająkniecia pożyczać im kolejne pieniądze, podczas gdy jeszcze nie oddali poprzednich i mają u niego długi już ponad rok. A być takim dla swojej partnerki.

13

Odp: Kłótnie o pieniądze.

nie wierze w to o czytam
sama jestes sobie winna niestety

14

Odp: Kłótnie o pieniądze.
Ola_la napisał/a:

nie wierze w to o czytam
sama jestes sobie winna niestety

No nie?
Czasami trudno uwierzyć, że ludzie nie pojmują prostej zależności, mówiącej, że są przez innych traktowani dokładnie w ten sposób, na jaki im pozwalają.

15

Odp: Kłótnie o pieniądze.

Jak można pisać, że autorka postu ma to co chciała. Jaki to idiotyczny tok myślenia. Ona jest odpowiedzialna za zachowania tego psychola!? Rozumiem, że siedzi mu w głowie i przewidziała, że ten cham bez kultury tak się zachowa. A to nie jest przypadkiem tak, że takie zachowania wynosimy z domu? Przypuszczam, że w jego domu rodzinnym taka patologia była na porządku dziennym. Rodzina dysfunkcyjna. Dlatego jak autorka pisze, nawet siostra na to nie zareagowała. Facet to cham, cwaniak bez grosza kultury, w dodatku zaburzony, który zapewne był biedny, dlatego tak liczy każdy grosz i robi pokazowke, żeby wszyscy wiedzieli co ma. I gwarantuje, że on się nie zmieni. Od każdej będzie ciągnął kasę tak samo.

16 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2018-07-02 10:40:29)

Odp: Kłótnie o pieniądze.
hajvonsk napisał/a:

Jak można pisać, że autorka postu ma to co chciała. Jaki to idiotyczny tok myślenia. Ona jest odpowiedzialna za zachowania tego psychola!? Rozumiem, że siedzi mu w głowie i przewidziała, że ten cham bez kultury tak się zachowa. A to nie jest przypadkiem tak, że takie zachowania wynosimy z domu? Przypuszczam, że w jego domu rodzinnym taka patologia była na porządku dziennym. Rodzina dysfunkcyjna. Dlatego jak autorka pisze, nawet siostra na to nie zareagowała. Facet to cham, cwaniak bez grosza kultury, w dodatku zaburzony, który zapewne był biedny, dlatego tak liczy każdy grosz i robi pokazowke, żeby wszyscy wiedzieli co ma. I gwarantuje, że on się nie zmieni. Od każdej będzie ciągnął kasę tak samo.

A co Autorkę powstrzymuję, żeby pomachać psycholowi na pożegnanie, OPRÓCZ jej własnych ograniczeń i deficytów? Sama nie potrafi o siebie zadbać i to wykorzystuje „psychol”.
Przecież opisana historia to kolejna z cyklu, jak go zmienić, co zrobić, żeby on zrozumiał, jak znaleźć sposób na jego odmianę ZAMIAST zająć się sobą.

17

Odp: Kłótnie o pieniądze.
hajvonsk napisał/a:

Jak można pisać, że autorka postu ma to co chciała. Jaki to idiotyczny tok myślenia. Ona jest odpowiedzialna za zachowania tego psychola!? Rozumiem, że siedzi mu w głowie i przewidziała, że ten cham bez kultury tak się zachowa. A to nie jest przypadkiem tak, że takie zachowania wynosimy z domu? Przypuszczam, że w jego domu rodzinnym taka patologia była na porządku dziennym. Rodzina dysfunkcyjna. Dlatego jak autorka pisze, nawet siostra na to nie zareagowała. Facet to cham, cwaniak bez grosza kultury, w dodatku zaburzony, który zapewne był biedny, dlatego tak liczy każdy grosz i robi pokazowke, żeby wszyscy wiedzieli co ma. I gwarantuje, że on się nie zmieni. Od każdej będzie ciągnął kasę tak samo.


Autorka nie musiała wyrażać zgody przez tyle czasu na to. Od każdej kolejnej też nie będzie ciągnął jeżeli się nie zgodzą.
Autorka pomogła spłacić kredyt, pomalowała mieszkanie, dawała kasę na wszystko co chciał, więc czyja wina? To nie byłą jednorazowa sytuacja, po której Autorka się obudziła, tylko cały czas zgadzała się na więcej.

18

Odp: Kłótnie o pieniądze.
dorciadora767 napisał/a:

Jestem w 2 letnim związku. Mieszkam z partnerem w jego domu. Na poczatku płaciłam mu miesięcznie za rachunki itp plus dodatkowo troche więcej by wspomóc go w spłacie kredytu za dom (gdy podczas jeden z kłótni wykrzyczał mi, że ja mogłabym go wspomóc, bo chyba planuję z nim przyszłość powiedziałam ok i dawałam mu więcej) Za jedzenie teoretycznie placiliśmy osobno, z tym że to ja częściej robiłam zakupy, wiec i ja wydawałam więcej.Wynajomawałam jakby u niego pokój tak się czułam. Prałam, gotowałam, sprzatałam.
Po ok półtora roku wspólnego mieszkania zdecydował, że ok założymy wspólne konto. Mieliśmy wpłacać ustaloną kwotę, trochę większą niż wcześniej mu dawalam miesięcznie, na rachunki i jedzenie i tylko tyle. Również się zgodziłam. Dom już spłacił.
Jednak po kilku miesiącach przyszedł do mnie z rachunkami mówiąc iż trzeba za nie zapłacić, a na wspólnym koncie nie ma pieniędzy, więc muszę wpłacić znowu taka sama kwotę. Zdziwiłam się, ponieważ ustaliliśmy co innego, wpłacaliśmy sporo na wspólne konto, a na jedzenie wydawalismy mało. Ale nie chciałam kolejnej kłótni, wyciągnęłam pieniądze i mu dałam. Ze wspólnego konta robimy zakupy tylko spożywcze, nigdy nic nie kupilam sobie. Za kosmetyki, kremy, wizyty u fryzjera, ubrania itp płacę ze swoich pieniędzy. Nawet za wyjazdy na wakacje płacę za siebie. Nie raz ja płaciłam za wspólne jedzenie na miescie itp. Czy za wspolny hotel. Nie dostaje od niego żadnych prezentów, tylko raz w roku na urodziny i to nie zawsze. Ja mu daję na każdą uroczystość.

Przeczytane, próbowałam analizować tę sytuację. Ale potem:

dorciadora767 napisał/a:

On zarabia 3x więcej niż ja [...]

Ucieknij, babo. Jemu szkoda wydawać pieniędzy na Ciebie - Twoje potrzeby, korzyści i tak dalej. Du*ek.

19

Odp: Kłótnie o pieniądze.
Lady Siggy napisał/a:
hajvonsk napisał/a:

Jak można pisać, że autorka postu ma to co chciała. Jaki to idiotyczny tok myślenia. Ona jest odpowiedzialna za zachowania tego psychola!? Rozumiem, że siedzi mu w głowie i przewidziała, że ten cham bez kultury tak się zachowa. A to nie jest przypadkiem tak, że takie zachowania wynosimy z domu? Przypuszczam, że w jego domu rodzinnym taka patologia była na porządku dziennym. Rodzina dysfunkcyjna. Dlatego jak autorka pisze, nawet siostra na to nie zareagowała. Facet to cham, cwaniak bez grosza kultury, w dodatku zaburzony, który zapewne był biedny, dlatego tak liczy każdy grosz i robi pokazowke, żeby wszyscy wiedzieli co ma. I gwarantuje, że on się nie zmieni. Od każdej będzie ciągnął kasę tak samo.


Autorka nie musiała wyrażać zgody przez tyle czasu na to. Od każdej kolejnej też nie będzie ciągnął jeżeli się nie zgodzą.
Autorka pomogła spłacić kredyt, pomalowała mieszkanie, dawała kasę na wszystko co chciał, więc czyja wina? To nie byłą jednorazowa sytuacja, po której Autorka się obudziła, tylko cały czas zgadzała się na więcej.

Ale czy ona wiedziała na początku, ile on zarabia? Bo gdyby wiedziała, to wyglądałoby naprawdę śmiesznie.

20

Odp: Kłótnie o pieniądze.
shqiptare napisał/a:
Lady Siggy napisał/a:
hajvonsk napisał/a:

Jak można pisać, że autorka postu ma to co chciała. Jaki to idiotyczny tok myślenia. Ona jest odpowiedzialna za zachowania tego psychola!? Rozumiem, że siedzi mu w głowie i przewidziała, że ten cham bez kultury tak się zachowa. A to nie jest przypadkiem tak, że takie zachowania wynosimy z domu? Przypuszczam, że w jego domu rodzinnym taka patologia była na porządku dziennym. Rodzina dysfunkcyjna. Dlatego jak autorka pisze, nawet siostra na to nie zareagowała. Facet to cham, cwaniak bez grosza kultury, w dodatku zaburzony, który zapewne był biedny, dlatego tak liczy każdy grosz i robi pokazowke, żeby wszyscy wiedzieli co ma. I gwarantuje, że on się nie zmieni. Od każdej będzie ciągnął kasę tak samo.


Autorka nie musiała wyrażać zgody przez tyle czasu na to. Od każdej kolejnej też nie będzie ciągnął jeżeli się nie zgodzą.
Autorka pomogła spłacić kredyt, pomalowała mieszkanie, dawała kasę na wszystko co chciał, więc czyja wina? To nie byłą jednorazowa sytuacja, po której Autorka się obudziła, tylko cały czas zgadzała się na więcej.

Ale czy ona wiedziała na początku, ile on zarabia? Bo gdyby wiedziała, to wyglądałoby naprawdę śmiesznie.


nie ma znaczenia ile zarabia koleś. W normalnej sytuacji, jak dwoje ludzie umawia się, że razem mieszka,  to rachunki powinni płacić wspólnie, nawet jakby jedno z nich zarabiało 10 razy więcej niż drugie. Jeżeli jedna osoba zdobyła wykształcenie, fach w ręku, wkłada energię w daną pacę, niech zarabia i wydaje na co chce.  Nie ma obowiązku dokładać się więcej, bo więcej zarabia. To tutaj jest najmniejszym problemem.

21

Odp: Kłótnie o pieniądze.

Nie no. Dziewczyna była/ jest w związku z facetem więc normalnym jest dla mnie, że pomalowala mieszkanie, co w tym złego? Dała mu raz na kolejne rachunki, mimo że umawiali się że nic więcej nie trzeba płacić, bo tak robi się w normalnym zwiazku. Ale fakt, że facet oddał jej pieniądze, a następnie je zabrał. Fakt, że za to że za 2 razem po kilku miesiącach zakwestionowała potrzebę kolejnego dopłacania pieniędzy, a jego reakcją była zlość, agresja jak ona mogla postapic wbrew temu co on jej rozkazał, ma płacić i koniec. I w dodatku w formie kary jak ja to odbieram zabrał dziewczynę do swojej rodziny, do której ja obgadywal!!?? robił popisowke i z nią nie rozmawiał, siedział w drugim pokoju!? Chociaz jeść ci dał? by kolejnego dnia wyrzucić ja za drzwi?! To nie jest normalne. Facet jest chory psychicznie. Znajomi mogą mu długu nie oddawać. O zgrozo. Jestem pewna, że rozlicza Cię co do grosza. Ile on ma lat? Szczeniackie chore zachowania.

Odp: Kłótnie o pieniądze.

Autorko, Ty to nazywasz związkiem? Raczej układ, w którym płacisz mu za "wynajem" pokoju. Płacisz za swoje jedzenie, rachunki, wakacje, gdzie tu jest związek?
Kolesiowi poprzewracało się w głowie, albo, mimo wszystko ma jakieś kompleksy, które wyładowuje na Tobie. Na Twoim miejscu nie pojechałabym z nim do żadnej jego rodziny, tylko zaczęła pakowanie i wyprowadziłabym się od niego tak daleko, jak to możliwe.
Toksyk, przemocowiec, idiota.

"Kobieta jest organizmem ultradoskonałym. Potrafi się regenerować po ekstremalnie ciężkich doświadczeniach. Przetrwa wszystko. " - K. Nosowska

23

Odp: Kłótnie o pieniądze.

Bardzo dużo się chyba kłócicie. Nie wiem czy da się tak żyć na dłuższą metę? Przecież w związku chodzi o wspólne życie, rozwiązywanie sporów, ale konstruktywne, rozmawianie o oczekiwaniach i pracę na wspólne dobra czy spełnianie przyjemności partnera czy własnych. Ale musi mieć to ręce i nogi. Wspólne porozumienie, które jest dobre dla obu w związku i budowanie solidnych fundamentów.  Miłość w życiu jest ważna, ale zakochiwać można się wiele razy.

24 Ostatnio edytowany przez dorciadora767 (2018-07-11 23:52:49)

Odp: Kłótnie o pieniądze.

Witajcie, jestem w trakcie wyprowadzki z jego mieszkania.
Gdy mnie wyrzucił mnie od siebie z domu rodzinnego, napisalam mu w smsie ze zabrał, ukradł, przywlaszczyl sobie moje pieniadze( te na kredyt, które w trakcie poprzedniej klotni mi oddał, a po zgodzie zabrał znowu). Po czym go zablokowałam. Po tyg obydwoje wróciliśmy do jego mieszkania, ja od siebie on od siebie. Ja po to żeby się wyprowadzić.
On teraz utrudnia mi wyprowadzke dał mi tydzień na wyniesienie się z jego domu, powiedzialam mu ze ok, ale oddaj mi moje pieniadze. Na co on wyszrapał mnie za drzwi, na bosaka i zamknął drzwi krzyczac, ze za to że nazwałam go złodziejem on pójdzie do sądu. A pieniędzy nigdy nie odzyskam, bo nie udowodnią mu że mu je dałam. Skarży się na mnie kolegom, którzy go podburzają i stwierdzili, zapewne przedstawił im historie inaczej, że powinien mnie i moje rzeczy za zarzuty o kradzież, wyrzucić za drzwi. Bo jestem niewdzieczna że on dawał więcej na mieszkanie niż ja, że tak mnie wspomagał.  Tylko to jego mieszkanie. Jak pisałam wcześniej, nic sobie z tych pieniędzy nie kupowałam. A jakimś cudem znikały z konta. Gdzie za rachunki płacimy obydwoje to samo, dzielone były na pol. Za jedzenie ja daje załóżmy 200 on 350. I on się czuje pokrzywdzony? Uważa, że ja przepadam tyle? Gdzie przy kupnie kurczaka czy ryby u mnie jest 1 część u niego 3. Myślicie że warto walczyć o te pieniądze? Czy pożegnać się z ich strata? Jak reagować na straszenie sądem? Skarży na mnie do rodziny, do znajomych.

25

Odp: Kłótnie o pieniądze.

Ja bym olała te pieniądze, byle już się uwolnić od dziada. Z całym szacunkiem.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

26

Odp: Kłótnie o pieniądze.

Tylko, że to jest prawie 7tys złotych. Dla mnie to dużo. Jestem w szoku, że wg niego nie miałam prawa napisać, mu że on ma mi te pieniądze, ktore zabral sobie znowu, bez mojego pozwolenia oddać, zabral ukradł. A jak to sie nazywa? Bylam zla po tym jak mnie potraktował, wyrzucil mnie jak psa z domu. I mowie o tym jemu, ze to nie w porzadku jak sie teraz zachowuje, na co on, że jego koledzy radzili mu by mnie wykopać. Facet dorosły, 35 lat. Jestem pewna, ze wtedy pogodził sie ze mną tylko dla nich.

27

Odp: Kłótnie o pieniądze.
dorciadora767 napisał/a:

Tylko, że to jest prawie 7tys złotych. Dla mnie to dużo. Jestem w szoku, że wg niego nie miałam prawa napisać, mu że on ma mi te pieniądze, ktore zabral sobie znowu, bez mojego pozwolenia oddać, zabral ukradł. A jak to sie nazywa? Bylam zla po tym jak mnie potraktował, wyrzucil mnie jak psa z domu. I mowie o tym jemu, ze to nie w porzadku jak sie teraz zachowuje, na co on, że jego koledzy radzili mu by mnie wykopać. Facet dorosły, 35 lat. Jestem pewna, ze wtedy pogodził sie ze mną tylko dla nich.

Taki jak mój ex, też mnie okradł ze wszystkiego (mnie i nasze dzieci) - walcz. Ja nie miałam jak walczyć i żałuję, 7000 to mogą byc 4 twoje wypłaty, stracisz 4 miesiące swojej pracy jak odpuścisz. Nagraj jak mówi że nie odda i tyle, ten dowód wystarczy.

28 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2018-07-12 11:18:44)

Odp: Kłótnie o pieniądze.

musisz teraz udowodnic to, ze cie oszukał na pieniadze, idz do prawnika, chocby poszukaj darmowej porady prawnej, bedzie to bardzo trudne aczkolwiek nie jest niemozliwe,
i masz nauczke na przyszlosc
co on ci dawal od siebie, że bylas w nim w zwiazku?
z opisu wynika, że to nieciekawy typ

ciekawi mnie jak mozna sie ustawic jak ten facet, szok,
mial i kase, i pomoc w splacie kredytu, i seks, i sprzataczke, i kucharke, nie byl sam, ona sie starala, bo ,,ZWIAZEK,,
teraz ja wywalic za drzwi i raj
tylko jak widac ona nie da sie wywalic bo zwiazek i bla bla
ciezko zobaczyc jej kim ona dla niego była - kims na kim mozna pasozytowac a potem go porzucic, jak nie bedzie potrzebny

29

Odp: Kłótnie o pieniądze.

Ja uważam, że autorka chciała być po prostu feer w stosunku do Pana P. ( przemocowca) więc mimo że zarabiała mniej chciała go wspomóc.

I tak zamiast on jako mężczyzna, stanąć w roli pana domu, zadbać o kobietę, stwierdzil, że ona będzie go utrzymywać. Bo jeśli to jego mieszkanie, to szczytem chamstwa jest żądanie takich samych opłat za rachunki. Takie jest moje zdanie. Albo to albo jedzenie. W innym wypadku jest to wynajmowanie pokoju u kogoś...


Nie wierzę w to by twój przypadek był odosobniony. Sądzę, że rozstawał się z bylymi właśnie z powodu pieniedzy. Mam 3 braci, 33,34,36 lat ja 35. Żaden by się tak nie zachował. Mężczyzna w pewnym wieku ma instynkt, chce rodziny, dzieci, nie szuka sporów na siłę, a stara się je rozwiązywać. Czyz to nie kobieta swiadczy o tobie?


35 letni biega do kolegów i się na Ciebie żali? Jak to wygląda? Mieliśmy w pracy takiego Marka, lekko uposledzony chłopak, też nim każdy sterował. Przypomina mi Twojego faceta. Przypuszczam, że jego koledzy, są sami piszesz patologia, a tu przychodzi facet z kasą i sie zali na swoją pannę, to aż żałosne. Co mu doradzic? Kłóć się i zerwij, ten nabuzowany jak szczeniak biegnie do Ciebie i skacze, rzuca się a ci mu klaszczą, bo moze bedzie taki jak oni. Wykorzystają, posmieja się z niego, że taki nieudacznik jak oni.


Bez obrazy, ale twój facet to taka sama patologia. Jest jak dziecko, klotliwy, toksyczny, infantylny, nie skory do zgody, bez zasad i honoru, mało inteligentny pacan.

Zdecydowanie zaburzony i niezdolny do tworzenia zdrowego związku.

30

Odp: Kłótnie o pieniądze.

Dramy ciąg dalszy. Z racji, że to jego dom powiedzialam mu, że do piątku się wyprowadzam. Przez ten czas, spałam w salonie, zabronił mi spać na łóżku które kupiłam. Wczoraj wróciłam wcześniej z pracy i zaczęłam się pakować, jego w tym czasie nie było, znalazłam miejsce na przeprowadzkę. Gdy wszedł do domu zaczął się na mnie wydzierać. Po czym zobaczył walizkę i powiedział, że jest właścicielem mieszkania i może mnie wyrzucić nawet dzisiaj, złapał za walizkę która była w połowie spakowana, wyrzucil za drzwi, wypchnal mnie. Powiedzial, że jestem nielegalnie i zadzwoni na policję. Powiedzialam, żeby tak zrobił. W tym czasie zadzwonilam po przyjaciółkę i obie zaczęliśmy zbierać rzeczy. Moglam sama zadzwonić na policję, ale jestem już tym człowiekiem tak zmęczona, że chciałam tylko zabrać rzeczy i wyjść.
Niestety nie zdołała zabrać wszystkiego co jest moje. Muszę tam wrócić. On zapowiedział, że bez policji nie wejdę. Oraz że tego pozaluje. Krzyczał nawet to ja jestem taki zły, znajdź lepszego oraz i to jest twoja miłość? Mam człowieka serdecznie dosyć, chciałam w normalny sposób się rozstać.

31

Odp: Kłótnie o pieniądze.

nie popuszczaj mu, ale tez nie kłóć sie juz z nim, zeby ciebie nie pobił i nigdy sama
teraz do prawnika i walcz o swoje

Posty [ 31 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kłótnie o pieniądze.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018