Nie wiem co zrobić z pieskiem, POMÓŻCIE PROSZĘ! - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » W KRĘGU DOMOWEGO OGNISKA » Nie wiem co zrobić z pieskiem, POMÓŻCIE PROSZĘ!

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 37 ]

Temat: Nie wiem co zrobić z pieskiem, POMÓŻCIE PROSZĘ!

Na wstępie zaznaczę że zawsze bardzo chciałam mieć psa. Odkąd jestem z moim chłopakiem, razem przeglądaliśmy ogłoszenia o kupnie psa – on także bardzo chciał go mieć, a że jesteśmy razem nadmiar obowiązków spadłby na dwie osoby, więc może nie byłoby tak źle. W końcu 2 dni temu znaleźliśmy idealne ogłoszenie – mały piesek, wydawać by się mogło bezproblemowy. Kupiliśmy go, jest bardzo mały, ma parę tygodni. Z uwagi na to, że nigdy ani ja ani mój partner nie mieliśmy psa, hodowla zaproponowała abyśmy go wzięli „na próbę” na 3 dni. Myślałam że to raczej nie będzie potrzebne, bo od razu „zakochałam się” w piesku, ale się zgodziłam. I… szczerze mówiąc, nie wiem czy opieka nad pieskiem mnie nie przerasta. Jest to mały szczeniaczek, cały czas załatwia się w domu i podobno będzie tak jeszcze przez nawet 2 miesiące, ponieważ nie można z nim wychodzić na dwór dopóki nie skończy cyklu szczepień (który notabene jest opóźniony). Czytałam w internecie, że nauczenie psa wychodzić na dwór to kwestia tygodnia, jednak tutaj wszystko się opóźnia (nie miałam pojęcia o kwarantannie po szczepieniach) i wychodzi na to, że kupki i smród (mam mieszkanie 25 m kwadratowych…)będą mi jeszcze towarzyszyć przez wiele tygodni. Dodatkowo, piesek ten jest bardzo absorbujący, jak to szczeniaczek, cały czas albo weterynarz (ma zakażenie oczu, kolejne koszta), albo sprzątanie odchodów, albo zabawa, albo ganianie za nim aby nie zjadł jakichś śmieci. Przez to praktycznie nie spędzamy czasu z moim chłopakiem, uwaga jest skierowana na pieska przez 100% czasu, tak jak z dzieckiem  Mój chłopak pracuje w domu, przez te 3 dni jego praca nie była dobra, cały czas przerywana i odbija się to na jego wynagrodzeniu. Nie jesteśmy też domatorami, często wyjeżdżamy – takiego szczeniaczka ciężko brać ze sobą do hoteli, a nie chcemy go zostawiać po znajomych bo nie na tym to polega. Nie miejcie mnie za osobę bezmyślną proszę, spodziewałam się że będzie to tak wyglądało, jednak nie wiedziałam że to aż tak totalna zmiana życia. Poza tym co innego wiedzieć, a co innego odczuć to na sobie, nie mając nigdy zwierzątka w domu. Cały czas mówię sobie że to chwilowe, że ten szczeniaczek podrośnie i będzie zachowywał się normalnie, jak „przyjaciel” (zero sikania w domu, spokojne czekanie na właściciela w domu bez piszczenia itp.), ale czy mam rację? Przecież to dalej będzie „trzeci” domownik, którym także trzeba będzie się opiekować. Powiem Wam, że jestem zaskoczona swoimi rozterkami i nie wiem czy nie przesadzam. Przecież pies to dla każdego wyrzeczenia a tyle ludzi ma psy. Czy wszyscy siedzą większość czasu w domu, czy wyjeżdżają tak jak my, mając psa? Czy jest to problemem? Nie doznałam też tego przywiązania o którym piszą w Internecie, które wynagradza wszystko i każdą kupę bo musze poczekać aż szczeniak podrośnie i zacznie rozumieć, cieszyć się na właściciela itp. Z drugiej strony jak myślę że mam oddać tego brzdąca do hodowli to robi mi się słabo – już zdążyłam się przywiązać i bardzo smutno będzie nam znowu znaleźć się w pustym domu. Czy są osoby, które nie powinny mieć psa (np. przez takie rozterki) i tą osobą jestem ja? Chce dla tego malucha jak najlepiej – jeśli się już podejmę wychowania to na 100%, tylko zastanawiam się czy JA będę szczęśliwa robiąc cos na siłę (szczeniaczek będzie na pewno z nami szczęśliwy, zaopiekujemy się nim należycie), czy będą to szczęśliwe lata? Jestem młoda, z chłopakiem dopiero pół roku, może powinnam takie obowiązki odłożyć na później? Czy takie rozterki dla osoby która nie miała psa są w ogóle normalne? Proszę poradźcie mi czy powinnam zaryzykować czy  lepszym rozwiązaniem będzie oddanie psa? Jest to dla mnie jedna z ważniejszym decyzji w zyciu.

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nie wiem co zrobić z pieskiem, POMÓŻCIE PROSZĘ!

Oddaj tego psa czym prędzej do hodowli!!! Nie nadajesz się do tego!

Dla psa należy mieć dużo cierpliowości i pieniędzy (dobra karma, leczenie itp.)
Z opisu wynika, że nie zrobiłaś nic by poznać zachowania psa, szczeniaków. Ja nim wzięłam swojego, przeczytałam 3 książki na temat wychowywania psa od szczeniaka więc kupki nie były problemem - kupuje się spacjalne pieluchy i kładzie na podłogę. Długo by pisać.

Nie nadajesz się!!!

"Żadne drzewo nie wzrośnie do nieba, jeśli jego korzenie nie sięgają do piekła." Carl Gustav Jung

3

Odp: Nie wiem co zrobić z pieskiem, POMÓŻCIE PROSZĘ!

Po pierwsze nie rozumiem po co kupować psy w hodowlach, jak tyle bidulek czeka w schroniskach, które swoją wdzięczność na pewno okażą.

Po drugie, kupki i sikanie to jeden z pierwszych problemów, później będzie gryzienie wszystkiego, podrzucanie go jak będziecie chcieli gdzieś wyjechać, moim zdaniem powinnaś oddać psa, za nim się przyzwyczai.

Reklama
Odp: Nie wiem co zrobić z pieskiem, POMÓŻCIE PROSZĘ!

Wikardia11, nie bierz do serca tego wcześniejszego komentarza, gdyż nie da się tak od razu powiedzieć, czy ktoś się do czegoś nadaje, czy też nie. Twoje rozterki są naturalne, ponieważ nie miałaś nigdy psa w domu. Musisz jednak dobrze się zastanowić, czy jesteś gotowa na to, by przez kilkanaście lat dbać o tego zwierzaka i być z nim na dobre i na złe. Pies to duża odpowiedzialność, trzeba wstawać rano, czasami w nocy, by wyjść z nim na spacer. Oczywiście nie jest tak zawsze, ale czasami pies na przykład zatruje się czymś i potrzebuje częstszych wizyt na dworze. Musisz być też świadoma tego, że obojętnie co się wydarzy w przyszłości między Tobą a chłopakiem, to pies będzie członkiem rodziny, tak samo kiedy urodzi się Wam dziecko. Przywiązanie do psa i taka prawdziwa miłość pojawia się trochę później, jednak mogę Ci obiecać, że lata spędzone z tym cudownym zwierzakiem będziesz wspominać bardzo ciepło i miło. Pies potrafi tak wiele człowieka nauczyć, dzięki niemu świat staje się lepszy. Jednak wymaga to pracy i dużo cierpliwości, ale miłość potrafi przejść przez wszystko. Decyzja należy do Ciebie.

"Liczy się nie to, kim ktoś się urodził, ale kim wybrał, by być."

5 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2018-06-19 12:19:51)

Odp: Nie wiem co zrobić z pieskiem, POMÓŻCIE PROSZĘ!
wikardia11 napisał/a:

Na wstępie zaznaczę że zawsze bardzo chciałam mieć psa. Odkąd jestem z moim chłopakiem, razem przeglądaliśmy ogłoszenia o kupnie psa – on także bardzo chciał go mieć, a że jesteśmy razem nadmiar obowiązków spadłby na dwie osoby, więc może nie byłoby tak źle. W końcu 2 dni temu znaleźliśmy idealne ogłoszenie – mały piesek, wydawać by się mogło bezproblemowy. Kupiliśmy go, jest bardzo mały, ma parę tygodni. Z uwagi na to, że nigdy ani ja ani mój partner nie mieliśmy psa, hodowla zaproponowała abyśmy go wzięli „na próbę” na 3 dni. Myślałam że to raczej nie będzie potrzebne, bo od razu „zakochałam się” w piesku, ale się zgodziłam. I… szczerze mówiąc, nie wiem czy opieka nad pieskiem mnie nie przerasta. Jest to mały szczeniaczek, cały czas załatwia się w domu i podobno będzie tak jeszcze przez nawet 2 miesiące, ponieważ nie można z nim wychodzić na dwór dopóki nie skończy cyklu szczepień (który notabene jest opóźniony). Czytałam w internecie, że nauczenie psa wychodzić na dwór to kwestia tygodnia, jednak tutaj wszystko się opóźnia (nie miałam pojęcia o kwarantannie po szczepieniach) i wychodzi na to, że kupki i smród (mam mieszkanie 25 m kwadratowych…)będą mi jeszcze towarzyszyć przez wiele tygodni. Dodatkowo, piesek ten jest bardzo absorbujący, jak to szczeniaczek, cały czas albo weterynarz (ma zakażenie oczu, kolejne koszta), albo sprzątanie odchodów, albo zabawa, albo ganianie za nim aby nie zjadł jakichś śmieci. Przez to praktycznie nie spędzamy czasu z moim chłopakiem, uwaga jest skierowana na pieska przez 100% czasu, tak jak z dzieckiem  Mój chłopak pracuje w domu, przez te 3 dni jego praca nie była dobra, cały czas przerywana i odbija się to na jego wynagrodzeniu. Nie jesteśmy też domatorami, często wyjeżdżamy – takiego szczeniaczka ciężko brać ze sobą do hoteli, a nie chcemy go zostawiać po znajomych bo nie na tym to polega. Nie miejcie mnie za osobę bezmyślną proszę, spodziewałam się że będzie to tak wyglądało, jednak nie wiedziałam że to aż tak totalna zmiana życia. Poza tym co innego wiedzieć, a co innego odczuć to na sobie, nie mając nigdy zwierzątka w domu. Cały czas mówię sobie że to chwilowe, że ten szczeniaczek podrośnie i będzie zachowywał się normalnie, jak „przyjaciel” (zero sikania w domu, spokojne czekanie na właściciela w domu bez piszczenia itp.), ale czy mam rację? Przecież to dalej będzie „trzeci” domownik, którym także trzeba będzie się opiekować. Powiem Wam, że jestem zaskoczona swoimi rozterkami i nie wiem czy nie przesadzam. Przecież pies to dla każdego wyrzeczenia a tyle ludzi ma psy. Czy wszyscy siedzą większość czasu w domu, czy wyjeżdżają tak jak my, mając psa? Czy jest to problemem? Nie doznałam też tego przywiązania o którym piszą w Internecie, które wynagradza wszystko i każdą kupę bo musze poczekać aż szczeniak podrośnie i zacznie rozumieć, cieszyć się na właściciela itp. Z drugiej strony jak myślę że mam oddać tego brzdąca do hodowli to robi mi się słabo – już zdążyłam się przywiązać i bardzo smutno będzie nam znowu znaleźć się w pustym domu. Czy są osoby, które nie powinny mieć psa (np. przez takie rozterki) i tą osobą jestem ja? Chce dla tego malucha jak najlepiej – jeśli się już podejmę wychowania to na 100%, tylko zastanawiam się czy JA będę szczęśliwa robiąc cos na siłę (szczeniaczek będzie na pewno z nami szczęśliwy, zaopiekujemy się nim należycie), czy będą to szczęśliwe lata? Jestem młoda, z chłopakiem dopiero pół roku, może powinnam takie obowiązki odłożyć na później? Czy takie rozterki dla osoby która nie miała psa są w ogóle normalne? Proszę poradźcie mi czy powinnam zaryzykować czy  lepszym rozwiązaniem będzie oddanie psa? Jest to dla mnie jedna z ważniejszym decyzji w zyciu.

Trochę nieodpowiedzialnie zdecydowałaś się na członka rodziny,fakt.
Czy to może shih tzu?
Szczeniaczki nigdy nie są bezproblemowe,niezaleznie od tego czy wyrosną na duże psy czy na małe.
Ile tygodni ma piesek?
Cóż,nasz ostatni pies (który zresztą siedzi mi na kolanach gdy to piszę,z krwawiącym uchem bo wdała się w bójkę na spacerze i trzeba było weta zaliczyć zamiast jechać do pracy) wzięty był w wakacje bo ja w wakacje nie pracuję i nigdzie wtedy nie wyjechaliśmy tylko zajmowaliśmy się szczeniakiem.
A też często. wyjeżdżamy.Dopiero w październiku wyjechaliśmy z psem na tydzień.
Nasza jamnica ma pięć lat i w zasadzie tylko przez parę miesięcy nie wyjeżdżaliśmy.A tak na wakacje na ferie ja zabieramy co roku.
Co do kwarantanny-to zawsze jest dylemat.Ja naszego psa wyprowadzałam na dwór bo dla mnie socjalizacja była ważna.Nic się mu nie stało ale nie pozwalałam podchodzic do psich kup i wyprowadzałam w miejsca gdzie ich nie było ale za to były inne-zdrowe i zaszczepione psy.
Nie wiem czy wiesz ale na swoich butach przynosicie do domu bakterie szkodliwe dla szczeniaka,rózne larwy robali.No więc kwarantanna i tak nie ma sensu.
Pomyśl tylko czy jesteś gotowa prze najbiższe kilkanaście lat wychodzić z psem trzy razy dziennie niezależnie od pogody,czy masz finanse i czas by opiekować się psem jak zachoruje?
Czy wiesz,ze musisz w większości wypadków swoją aktywność,tryb życia dostosować do psa?
I to tak do końca  zycia Twojego psiaka?
Jesli nie dasz rady lepiej go oddaj.
Przepraszam za literówki ale mam psicę na kolanach smile

Końcówkę -om piszemy w celowniku liczby mnogiej rzeczowników wszystkich rodzajów, np.Wspomniałem o tym moim gościom.
Zwrócił się ku tamtym kobietom.
Przyjrzał się uważnie oknom i drzwiom.
Reklama

6 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2018-06-19 12:46:47)

Odp: Nie wiem co zrobić z pieskiem, POMÓŻCIE PROSZĘ!
Lady Siggy napisał/a:

Po pierwsze nie rozumiem po co kupować psy w hodowlach, jak tyle bidulek czeka w schroniskach, które swoją wdzięczność na pewno okażą.

Po drugie, kupki i sikanie to jeden z pierwszych problemów, później będzie gryzienie wszystkiego, podrzucanie go jak będziecie chcieli gdzieś wyjechać, moim zdaniem powinnaś oddać psa, za nim się przyzwyczai.

Lady,nie cierpię takich tekstów i nie wiem czemu mają słuzyć
To tak jak gadanie : po co starać się o dziecko skoro tyle jest w domu dziecka?
Nie każdy jest gotów przyjać pod swój dach psa z problemami ze schronu i jeśli marzy mu się pies danej rasy,szczeniak z hodowli,o którym marzy to dlaczego ma nie spełnić swego marzenia i nie mieć takiego psa?
Bo ma mieć wyrzuty sumienia z powodu takich tekstów jak Twój?
Nie byłabyś dobrym domem tymczasowym dla takich psów i wątpię czy ktoś by chciał od  Ciebie przygarnac psa po takim tekście.
Nie można wciskać ludziom psów ze schronów bo one takie biedniusie bo nie każdy sobie z takim psem poradzi.
Nie zawsze są to psy bezproblemowe,czesto to zwierzaki,które było bardzo źle traktowane albo takie,które żyło półdziko.
A jeszcze coś a propos wdzięczności: głupim jest oczekiwać od psa ze schronu,że będzie wdzięczny za przygarnięcie.
I potem teksty: a pies ucieka z domu,w domu wszystko niszczy,gryzie i co zrobić? Bo przeciez miał być taki wdzięczny?
Ja nie będziemy ludziom wciskać takich głupot to może wtedy mniej psów będzie do schroniska wracało?

Końcówkę -om piszemy w celowniku liczby mnogiej rzeczowników wszystkich rodzajów, np.Wspomniałem o tym moim gościom.
Zwrócił się ku tamtym kobietom.
Przyjrzał się uważnie oknom i drzwiom.

7

Odp: Nie wiem co zrobić z pieskiem, POMÓŻCIE PROSZĘ!

Dziękuję Wam bardzo za odpowiedzi. To mała chiuhuahua. Chce jeszcze podkreślić że jeśli u mnie zostanie to na pewno będzie mu bardzo dobrze, z każdą rzeczą w moim życiu której sie podjełam tak było i doprowadzę to do końca. Czyli czeste spracery itd. będę wykonywać jak najbardziej, tylko właśnie chodzi mi o samą decyzję- czy się tego podejmować, czy w ogóle będę szczęśliwa robiąc to. Zdaję sobie sprawę, że te przemyślenia powinny toczyć się przed wzięciem szczeniaka... Myślę że gdyby ta hodowla nie podsunęła mi myśli o wzięciu na próbę po prostu przyjelabym stan rzeczy i wychowywała psa. Jednak teraz jest we mnie rozterka, to jest całkowita zmiana mojego trybu życia. Martwię się też o koszty leczenia, musiałabym raczej składać się na nie z chłopakiem ale myślę że byłoby dobrze... Decyzję muszę podjąć już dziś...

8

Odp: Nie wiem co zrobić z pieskiem, POMÓŻCIE PROSZĘ!
wikardia11 napisał/a:

Dziękuję Wam bardzo za odpowiedzi. To mała chiuhuahua. Chce jeszcze podkreślić że jeśli u mnie zostanie to na pewno będzie mu bardzo dobrze, z każdą rzeczą w moim życiu której sie podjełam tak było i doprowadzę to do końca. Czyli czeste spracery itd. będę wykonywać jak najbardziej, tylko właśnie chodzi mi o samą decyzję- czy się tego podejmować, czy w ogóle będę szczęśliwa robiąc to. Zdaję sobie sprawę, że te przemyślenia powinny toczyć się przed wzięciem szczeniaka... Myślę że gdyby ta hodowla nie podsunęła mi myśli o wzięciu na próbę po prostu przyjelabym stan rzeczy i wychowywała psa. Jednak teraz jest we mnie rozterka, to jest całkowita zmiana mojego trybu życia. Martwię się też o koszty leczenia, musiałabym raczej składać się na nie z chłopakiem ale myślę że byłoby dobrze... Decyzję muszę podjąć już dziś...

Cziłki to nie są chorowite psiaki i nie mają raczej chorób charakterystycznych dla rasy.
Ile ma piesek?
To raczej nie są pieski,które musze mieć mega długie i wyczerpujące spacery,ba nawet ze względu na słabe serce duży wysiłek jest niewskazany więc odpadają ci wyczerpujące spacery jakie na przykład ja uskuteczniam z jamnikiem smile
Dasz radę jak tylko się postarasz smile

Końcówkę -om piszemy w celowniku liczby mnogiej rzeczowników wszystkich rodzajów, np.Wspomniałem o tym moim gościom.
Zwrócił się ku tamtym kobietom.
Przyjrzał się uważnie oknom i drzwiom.
Odp: Nie wiem co zrobić z pieskiem, POMÓŻCIE PROSZĘ!

Czy będziesz szczęśliwa, nikt Ci tego nie zagwarantuje. A wyobraź sobie taką sytuację (oczywiście Ci tego nie życzę) - rozstajesz się z chłopakiem i co wtedy z pieskiem? Koszty leczenia nie są wielkie cały czas, przede wszystkim wtedy, kiedy piesek poważnie zachoruje, a to się nie zdarza jakoś bardzo często.

"Liczy się nie to, kim ktoś się urodził, ale kim wybrał, by być."

10

Odp: Nie wiem co zrobić z pieskiem, POMÓŻCIE PROSZĘ!
zaklopotana123451 napisał/a:

Czy będziesz szczęśliwa, nikt Ci tego nie zagwarantuje. A wyobraź sobie taką sytuację (oczywiście Ci tego nie życzę) - rozstajesz się z chłopakiem i co wtedy z pieskiem? Koszty leczenia nie są wielkie cały czas, przede wszystkim wtedy, kiedy piesek poważnie zachoruje, a to się nie zdarza jakoś bardzo często.

Ten temat akurat rozważaliśmy na długo przed zakupem pieska i ja bardzo na niego naciskałam - co jak sie rozstaniemy. Mój chłopak powiedział że on może wtedy wziac pieska, a jak nie bedę chciała to zostawi mi - nie zweryfikuje jego słów, wiadomo, jednak pozostaje mi wierzyć. Cóż, myslę że zostając sama, dałabym radę zająć się dorosłym psem. "Dać radę" własnie to dam zawsze, tylko czy to dobra decyzja będzie. Mój chlopak jest bardziej optymistyczny, bardzo podoba mu sie piesek, jest jednak zakłopotany tą swoja praca, że nie może za bardzo się na niej skupić (praca w domu) no i wyjazdami ze szczenięciem.

11

Odp: Nie wiem co zrobić z pieskiem, POMÓŻCIE PROSZĘ!

Piesek ma siedem tygodni, jednak okres szczepień i kwarantann mu sie wydłuży gdyz pierwsze dostał za późno (w hodowli)

Odp: Nie wiem co zrobić z pieskiem, POMÓŻCIE PROSZĘ!

Zwierze to nie zabawka. To są obowiązki, czasem wyrzeczenia i cierpliwość. Mały pies to mały kłopot, a duży wiadomo.
Skoro to szczeniak, jesteś w stanie go wychować, ale do ukończenia roku, będzie broił, gryzł co popadnie itp. Ale to minie ( chyba, że ma wredny charakter wink)
Na wakacje trzeba wybierać miejsca, gdzie mogą przebywać zwierzęta, albo mieć zaufaną osobę, która zajmie się psem pod Twoją nieobecność.
Ja przez 3 lata miałam tylko yorka, już jako szczeniak była nauczona sikania na taką matę ( taka do przewijania dzieci-można ją kupić w rossmanie), więc problem z załatwianiem się w domu był rozwiązany. Gryzła meble, szczególnie drewniane, bo swędziały ją zęby, ale po skończeniu roku się uspokoiła. Zabierałam ją na wakacje lub zostawiałam u rodziców na kilka dni. Od dwóch lat mam jeszcze dużo większego psa ( waży prawie 50 kg!) i o ile z małym nie było problemów wyjazdowych, tak teraz mając taką dwójkę to już jest większa logistyka wink

Małego psa możesz spokojnie zabrać ze sobą praktycznie wszędzie. Musisz jednak poświęcić troszkę uwagi na jego wychowanie, na pewno nie stosować przemocy. Pierwsze miesiące mogą być trudne, ale wszystko jest to zrobienia wink Wystarczy chcieć.

"Kobieta jest organizmem ultradoskonałym. Potrafi się regenerować po ekstremalnie ciężkich doświadczeniach. Przetrwa wszystko. " - K. Nosowska
Odp: Nie wiem co zrobić z pieskiem, POMÓŻCIE PROSZĘ!

Widać, że bardzo poważnie i odpowiedzialnie podchodzisz do tego tematu. A czego najbardziej się boisz? Skąd masz takie obawy? Co według Ciebie może stać się najstraszniejszego związane z pieskiem? A nie możecie poczekać z wyjazdami aż piesek trochę podrośnie?

"Liczy się nie to, kim ktoś się urodził, ale kim wybrał, by być."

14

Odp: Nie wiem co zrobić z pieskiem, POMÓŻCIE PROSZĘ!
gojka102 napisał/a:
Lady Siggy napisał/a:

Po pierwsze nie rozumiem po co kupować psy w hodowlach, jak tyle bidulek czeka w schroniskach, które swoją wdzięczność na pewno okażą.

Po drugie, kupki i sikanie to jeden z pierwszych problemów, później będzie gryzienie wszystkiego, podrzucanie go jak będziecie chcieli gdzieś wyjechać, moim zdaniem powinnaś oddać psa, za nim się przyzwyczai.

Lady,nie cierpię takich tekstów i nie wiem czemu mają słuzyć
To tak jak gadanie : po co starać się o dziecko skoro tyle jest w domu dziecka?
Nie każdy jest gotów przyjać pod swój dach psa z problemami ze schronu i jeśli marzy mu się pies danej rasy,szczeniak z hodowli,o którym marzy to dlaczego ma nie spełnić swego marzenia i nie mieć takiego psa?
Bo ma mieć wyrzuty sumienia z powodu takich tekstów jak Twój?
Nie byłabyś dobrym domem tymczasowym dla takich psów i wątpię czy ktoś by chciał od  Ciebie przygarnac psa po takim tekście.
Nie można wciskać ludziom psów ze schronów bo one takie biedniusie bo nie każdy sobie z takim psem poradzi.
Nie zawsze są to psy bezproblemowe,czesto to zwierzaki,które było bardzo źle traktowane albo takie,które żyło półdziko.
A jeszcze coś a propos wdzięczności: głupim jest oczekiwać od psa ze schronu,że będzie wdzięczny za przygarnięcie.
I potem teksty: a pies ucieka z domu,w domu wszystko niszczy,gryzie i co zrobić? Bo przeciez miał być taki wdzięczny?
Ja nie będziemy ludziom wciskać takich głupot to może wtedy mniej psów będzie do schroniska wracało?

skąd pomysł, że nie byłabym dobrym domem tymczasowym? co możesz wiedzieć na mój temat?

porównanie psa do dziecka nie jest trafne, psu nie przekazujemy swoich genów, nie chodzimy z nim w ciąży 9 miesięcy, nie zastanawiamy się do kogo będzie podobne.

Rozmnaża się w hodowlach psy, a inne cierpią w klatkach. Tam też są szczeniaki, których można wszystkiego nauczyć w domu. Są pieski, których właściciele umarli i nie mogą sobie poradzić. Moim zdaniem, jeżeli chcemy mieć psa, żeby był przyjacielem domu, to wszystko jedno jakiej rasy.

15 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2018-06-19 13:16:34)

Odp: Nie wiem co zrobić z pieskiem, POMÓŻCIE PROSZĘ!
Lady Siggy napisał/a:
gojka102 napisał/a:
Lady Siggy napisał/a:

Po pierwsze nie rozumiem po co kupować psy w hodowlach, jak tyle bidulek czeka w schroniskach, które swoją wdzięczność na pewno okażą.

Po drugie, kupki i sikanie to jeden z pierwszych problemów, później będzie gryzienie wszystkiego, podrzucanie go jak będziecie chcieli gdzieś wyjechać, moim zdaniem powinnaś oddać psa, za nim się przyzwyczai.

Lady,nie cierpię takich tekstów i nie wiem czemu mają słuzyć
To tak jak gadanie : po co starać się o dziecko skoro tyle jest w domu dziecka?
Nie każdy jest gotów przyjać pod swój dach psa z problemami ze schronu i jeśli marzy mu się pies danej rasy,szczeniak z hodowli,o którym marzy to dlaczego ma nie spełnić swego marzenia i nie mieć takiego psa?
Bo ma mieć wyrzuty sumienia z powodu takich tekstów jak Twój?
Nie byłabyś dobrym domem tymczasowym dla takich psów i wątpię czy ktoś by chciał od  Ciebie przygarnac psa po takim tekście.
Nie można wciskać ludziom psów ze schronów bo one takie biedniusie bo nie każdy sobie z takim psem poradzi.
Nie zawsze są to psy bezproblemowe,czesto to zwierzaki,które było bardzo źle traktowane albo takie,które żyło półdziko.
A jeszcze coś a propos wdzięczności: głupim jest oczekiwać od psa ze schronu,że będzie wdzięczny za przygarnięcie.
I potem teksty: a pies ucieka z domu,w domu wszystko niszczy,gryzie i co zrobić? Bo przeciez miał być taki wdzięczny?
Ja nie będziemy ludziom wciskać takich głupot to może wtedy mniej psów będzie do schroniska wracało?

skąd pomysł, że nie byłabym dobrym domem tymczasowym? co możesz wiedzieć na mój temat?

porównanie psa do dziecka nie jest trafne, psu nie przekazujemy swoich genów, nie chodzimy z nim w ciąży 9 miesięcy, nie zastanawiamy się do kogo będzie podobne.

Rozmnaża się w hodowlach psy, a inne cierpią w klatkach. Tam też są szczeniaki, których można wszystkiego nauczyć w domu. Są pieski, których właściciele umarli i nie mogą sobie poradzić. Moim zdaniem, jeżeli chcemy mieć psa, żeby był przyjacielem domu, to wszystko jedno jakiej rasy.

Skąd? Bo piszesz głupstwa.
Pierwsze: lepiej wziąć psa ze schronu niż z kupić w hodowli.Niezależnie od tego jak trudny pies się trafi i nieważne,że własciciel jest początkujacym psiarzem
Drugie: pies ze schronu będzie wdzięczny za przygarnięcie smile
Sama przez wiele lat byłam domem tymczasowym i znam to środowisko.
Pamiętam ogłoszenia ludzi szukających konkretnego psa do adopcji,na przykład dużego,młodego samca krótkowłosego,aktywnego i nadającego się do agility.
I odpowiedzi z domów tymczasowych oferujące staruszka,małego i bez oka.
A potem foch: jak można nie wziąc takiego pieska,przecież on czeka i cierpi.
Nie ma co wciskać ludziom psa ze schronu jeśli  chcą psa z konkretnym charakterem z hodowli.
Sądzisz,że jestes tak ważna dla takich ludzi,że posłuchają Cię i psa ze schronu wezmą? Bo nie wiem po co rzucasz takie teksty.
Nie byłabyś dobrym dt bo proponujesz psa,który dla początkujacej psiary może być zwyczajnie za trudny-w schronie są psy cięzko doświadczone.
I co wtedy jak sę nie uda? Weźmiesz takiego psa do siebie?
Bzdura z faktem,że jak chcemy mieć przyjaciela domu to nieważne jakiej rasy.
Nie masz pojęcia o tym,że niektóre rasy nie są specjalnie związane z człowiekiem i nie będzie tak,że człowiek jest dla nich najważniejszy.
Nie traktuj moich wypowiedzi jako ataku na Ciebie.
Ja naprawdę nic do Ciebie nie mam.
Po prostu wypowiadasz się(do tego bardzo autorytarnie) w temacie,o którym nie masz pojęcia.

Co do dzieci z dd: są pary wydające dzikie pieniądze,cały swój czas wypełniające staraniem się o dziecko.I nie wychodzi.Ale to nie znaczy,ze będą gotowe do adopcji dziecka.
Ja psa traktuję jak członka rodziny i tak samo traktowałabym dziecko z dd.Nie jest dla mnie istotne czy i jakie geny przekaże.Ważniejsze dla mnie byłoby,żeby wyrósł na dobrego i mądrego człowieka.
A tego,chocby najlepsze geny-Ci nie zagwarantują.

Końcówkę -om piszemy w celowniku liczby mnogiej rzeczowników wszystkich rodzajów, np.Wspomniałem o tym moim gościom.
Zwrócił się ku tamtym kobietom.
Przyjrzał się uważnie oknom i drzwiom.

16

Odp: Nie wiem co zrobić z pieskiem, POMÓŻCIE PROSZĘ!
zaklopotana123451 napisał/a:

Widać, że bardzo poważnie i odpowiedzialnie podchodzisz do tego tematu. A czego najbardziej się boisz? Skąd masz takie obawy? Co według Ciebie może stać się najstraszniejszego związane z pieskiem? A nie możecie poczekać z wyjazdami aż piesek trochę podrośnie?

Moje obawy to raczej szok po tym calkowitym obrocie życia o 180 stopni przez te 3 dni. Nie wiedziałam chyba że aż tyle pracy będzie wymagał szczeniak. Chyba że ja za bardzo wziełam to do siebie. Na pewno boje sie trochę wydatków: przez te 3 dni wydałam na karmy, posłania, weterynarza aż 500 zł. Może nie powinnam tak "szalec" i wiekszość to jednorazowe wydatki ale jednak to mi dało takiego kopa, że piesek dużo kosztuje. Kolejną rzeczą która mnie rozczarowała jest czas - czekanie aż wogóle bedzie mozna pieska uczyć załatwiac sie na zewnatrz. Nie moge go uczyc przez 2 miesiace (bo nie może byc na dworze) plus czas na naukę - to całe lato a jak pisałam mam mieszkanie lekko ponad 20 m kw, gorące i te odchody bardzo intensywnie czuć. Ponadto szczeniaczkowi trzeba dawać jeśc 4 razy dziennie - kiedy bedę w pracy kto będzie mu je dawal jak chłopak gdzieś pojedzie na pół dnia za zleceniem z pracy.. Ponadto wyjazdy - ja mam często wyjazdy z pracy, chłopak czesto jeździł na nie ze mną - nie chcę zostawiać małego pieska u kogoś, a raczej szefostwo nie zgodzi się na wyjazdy z nim. A z drugiej strony wszystkie obawy dotyczą szczenięcych lat, może potem, jak podrośnie, ich nie będzie? Nie wiem. Poza obawami, jak pisałam - jestem zakochana w tym piesku i zawsze chcialam go mieć...

Odp: Nie wiem co zrobić z pieskiem, POMÓŻCIE PROSZĘ!
wikardia11 napisał/a:

Moje obawy to raczej szok po tym calkowitym obrocie życia o 180 stopni przez te 3 dni. Nie wiedziałam chyba że aż tyle pracy będzie wymagał szczeniak. Chyba że ja za bardzo wziełam to do siebie. Na pewno boje sie trochę wydatków: przez te 3 dni wydałam na karmy, posłania, weterynarza aż 500 zł. Może nie powinnam tak "szalec" i wiekszość to jednorazowe wydatki ale jednak to mi dało takiego kopa, że piesek dużo kosztuje. Kolejną rzeczą która mnie rozczarowała jest czas - czekanie aż wogóle bedzie mozna pieska uczyć załatwiac sie na zewnatrz. Nie moge go uczyc przez 2 miesiace (bo nie może byc na dworze) plus czas na naukę - to całe lato a jak pisałam mam mieszkanie lekko ponad 20 m kw, gorące i te odchody bardzo intensywnie czuć. Ponadto szczeniaczkowi trzeba dawać jeśc 4 razy dziennie - kiedy bedę w pracy kto będzie mu je dawal jak chłopak gdzieś pojedzie na pół dnia za zleceniem z pracy.. Ponadto wyjazdy - ja mam często wyjazdy z pracy, chłopak czesto jeździł na nie ze mną - nie chcę zostawiać małego pieska u kogoś, a raczej szefostwo nie zgodzi się na wyjazdy z nim. A z drugiej strony wszystkie obawy dotyczą szczenięcych lat, może potem, jak podrośnie, ich nie będzie? Nie wiem. Poza obawami, jak pisałam - jestem zakochana w tym piesku i zawsze chcialam go mieć...

W takim razie, w ogóle nie rozumiem skąd teraz ta chęć posiadania psa? Nie masz teraz możliwości się nim zająć, więc po co szukaliście?

"Kobieta jest organizmem ultradoskonałym. Potrafi się regenerować po ekstremalnie ciężkich doświadczeniach. Przetrwa wszystko. " - K. Nosowska

18

Odp: Nie wiem co zrobić z pieskiem, POMÓŻCIE PROSZĘ!
wikardia11 napisał/a:
zaklopotana123451 napisał/a:

Widać, że bardzo poważnie i odpowiedzialnie podchodzisz do tego tematu. A czego najbardziej się boisz? Skąd masz takie obawy? Co według Ciebie może stać się najstraszniejszego związane z pieskiem? A nie możecie poczekać z wyjazdami aż piesek trochę podrośnie?

Moje obawy to raczej szok po tym calkowitym obrocie życia o 180 stopni przez te 3 dni. Nie wiedziałam chyba że aż tyle pracy będzie wymagał szczeniak. Chyba że ja za bardzo wziełam to do siebie. Na pewno boje sie trochę wydatków: przez te 3 dni wydałam na karmy, posłania, weterynarza aż 500 zł. Może nie powinnam tak "szalec" i wiekszość to jednorazowe wydatki ale jednak to mi dało takiego kopa, że piesek dużo kosztuje. Kolejną rzeczą która mnie rozczarowała jest czas - czekanie aż wogóle bedzie mozna pieska uczyć załatwiac sie na zewnatrz. Nie moge go uczyc przez 2 miesiace (bo nie może byc na dworze) plus czas na naukę - to całe lato a jak pisałam mam mieszkanie lekko ponad 20 m kw, gorące i te odchody bardzo intensywnie czuć. Ponadto szczeniaczkowi trzeba dawać jeśc 4 razy dziennie - kiedy bedę w pracy kto będzie mu je dawal jak chłopak gdzieś pojedzie na pół dnia za zleceniem z pracy.. Ponadto wyjazdy - ja mam często wyjazdy z pracy, chłopak czesto jeździł na nie ze mną - nie chcę zostawiać małego pieska u kogoś, a raczej szefostwo nie zgodzi się na wyjazdy z nim. A z drugiej strony wszystkie obawy dotyczą szczenięcych lat, może potem, jak podrośnie, ich nie będzie? Nie wiem. Poza obawami, jak pisałam - jestem zakochana w tym piesku i zawsze chcialam go mieć...

Ja za wszystkie szczepienia,odrobaczenie i jedynie obrózkę kupioną u weta tyle wydałam smile
Pamiętam jak moja córka była rozczarowana szczeniakiem: bo tylko je i spi.Nie można się z nim pobawić w sztuczki bo nie chce ich robić.I chwięl się pobawi i idzie spać:)
Na wszystko przyjdzie czas.To psie dziecko z dużym potencjałem smile

Końcówkę -om piszemy w celowniku liczby mnogiej rzeczowników wszystkich rodzajów, np.Wspomniałem o tym moim gościom.
Zwrócił się ku tamtym kobietom.
Przyjrzał się uważnie oknom i drzwiom.

19

Odp: Nie wiem co zrobić z pieskiem, POMÓŻCIE PROSZĘ!
wikardia11 napisał/a:

(...) zawsze chcialam go mieć...

Tyle tylko, że realizacja 'chcenia' wiąże się z konsekwencjami, których własnie doświadczasz. Jesteś zdecydowana je ponieść (również te związane ze zmianą stylu swego życia, w tym podporządkowania go potrzebom psa, i rezygnacją z wyjazdów bez psa - bo pies nie jest zabawką, która można przekazywać z rąk do rąk)?

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski
Odp: Nie wiem co zrobić z pieskiem, POMÓŻCIE PROSZĘ!

Wikardia11, wydaję mi się, że nie masz teraz warunków i możliwości na to, by mieć psa. Może to za wcześnie? Jeżeli ma się psa, a przede wszystkim szczeniaka to trzeba mieć sporo czasu dla niego, a Ty tego czasu teraz nie masz. Nie po to bierze się psa, żeby na samym początku ktoś inny miał się nim opiekować. Dobrze się zastanów nad tym, czy to jest dobry moment na wzięcie pieska, który będzie z Tobą kilkanaście lat. Zawsze możesz spełnić swoje marzenie w innym czasie, ale może jednak nie teraz?

"Liczy się nie to, kim ktoś się urodził, ale kim wybrał, by być."

21 Ostatnio edytowany przez adiaphora (2018-06-19 13:46:23)

Odp: Nie wiem co zrobić z pieskiem, POMÓŻCIE PROSZĘ!

pies to obowiązek na dluuugie lata.  Większość ludzi właśnie lubi ten okres, gdy pies jest szczeniaczkiem, bo to sama słodycz, taka puchatka kuleczka, i chętnie się przy niej wszystko robi. A skoro Ty juz na tym etapie masz wątpliwości i nie tak sobie to wyobrazalas to potem będzie gorzejj. Duzy pies tez porzebuje uwagi i zainteresowania. I tez potrafi walić kupy na podłogę, gdy mu się mocno zachce a nikogo nie ma w domu. Ja nie raz po przyjściu z pracy zastawalam armagedon bo pies dostał sraczki.
Najgorsze było, gdy za oknem śnieg, mróz, środek nocy a pies kręci się i piszczy bo mu się zachciało a Ty musisz zaspana szybko wyskakiwac z ciepłego łóżka i pedzic na dwór gubiąc buty wink  Jesteś na to gotowa?
Z pracy czy uczelni tez trzeba pędzić do domu, bo pies czeka na wyjście... Pies w domu to większy obowiązek niż dziecko bo dziecko kiedyś dorasta, samo sobie otworzy lodówkę i samo się wyprowadzi na spacer smile  a pies nie. Czy pies będzie mieć rok czy 15 lat to dalej Twoj plan dnia będzie krecil się wokół psa. Nie zostaniesz dluzej na imprezie bo trzeba wracać wyjść z psem... Podróże z psem tez mogą być kłopotliwe. Zależy od psa. Nasz był taki, ze nie lubił sam zostawać. W domu wył gdy wychodzilam do pracy i wyl gdy przychodzilam. Nad morzem, pozostawiony na 2 godziny w kamperze, zdemolowal wszystko, co się dało, łącznie z obgryzieniem szafek i wygryzieniem wykładziny podłogowej.
Odkąd mój pies odszedł to powiedziałem sobie, ze żadnych więcej psów. Nie chce juz kolejnego obowiązku na lata. Zwlaszcza, ze dzieci mam odchowane, wystarczy. Chce w końcu wolnosc, wracać do domu, kiedy chce i spać w weekendy do której chce oraz wyjeżdżać na spontaniczne wypady bez kombinowania co z psem? Ja nie miałam komu podrzucac.
Tak wiec zastanow się, jak to moze wyglądać w przyszłości u Ciebie. I czy ewentualnie po rozstaniu z chlopakiem bedzie mial kto psa zabrac, czy mieszkajie wynajmujecie? Znalam pare, ktora wynajmowala mieszkanie i wziela sobie kota. Po 2 latach sie rozstali i byl problem, co z kotem zrobic. Ona wyjechala do Anglii a on tez gdzies szukal swego szczescia. Kota sprzedali, w sensie wcisneli gdzies do rodziny na wies. Tak wiec bylabym ostrozna przed braniem sobie jakichkolwiek zwierzakow w sytuacji, gdy jest sie razem krotko i w dodatku nie na swoim.
No i jak napisałas, nie jesteście domatorami, czyli lubicie spędzać czas poza domem.  W takim układzie lepiej nie brać sobie żadnych ograniczeń na głowę. I ze wzgledu na siebie i na psa. Dla niego to tez zadna atrakcja siedziec calymi dniami w pustym domu.

22

Odp: Nie wiem co zrobić z pieskiem, POMÓŻCIE PROSZĘ!
Pokręcona Owieczka napisał/a:
wikardia11 napisał/a:

Moje obawy to raczej szok po tym calkowitym obrocie życia o 180 stopni przez te 3 dni. Nie wiedziałam chyba że aż tyle pracy będzie wymagał szczeniak. Chyba że ja za bardzo wziełam to do siebie. Na pewno boje sie trochę wydatków: przez te 3 dni wydałam na karmy, posłania, weterynarza aż 500 zł. Może nie powinnam tak "szalec" i wiekszość to jednorazowe wydatki ale jednak to mi dało takiego kopa, że piesek dużo kosztuje. Kolejną rzeczą która mnie rozczarowała jest czas - czekanie aż wogóle bedzie mozna pieska uczyć załatwiac sie na zewnatrz. Nie moge go uczyc przez 2 miesiace (bo nie może byc na dworze) plus czas na naukę - to całe lato a jak pisałam mam mieszkanie lekko ponad 20 m kw, gorące i te odchody bardzo intensywnie czuć. Ponadto szczeniaczkowi trzeba dawać jeśc 4 razy dziennie - kiedy bedę w pracy kto będzie mu je dawal jak chłopak gdzieś pojedzie na pół dnia za zleceniem z pracy.. Ponadto wyjazdy - ja mam często wyjazdy z pracy, chłopak czesto jeździł na nie ze mną - nie chcę zostawiać małego pieska u kogoś, a raczej szefostwo nie zgodzi się na wyjazdy z nim. A z drugiej strony wszystkie obawy dotyczą szczenięcych lat, może potem, jak podrośnie, ich nie będzie? Nie wiem. Poza obawami, jak pisałam - jestem zakochana w tym piesku i zawsze chcialam go mieć...

W takim razie, w ogóle nie rozumiem skąd teraz ta chęć posiadania psa? Nie masz teraz możliwości się nim zająć, więc po co szukaliście?

Wydawało mi sie że nie każdy kto kupuje nowego psa bierze urlop lub ma masę wolnego czasu, wydawało mi się również że jesteśmy w dobrej sytuacji bo jedno z nas pracuje w domu wiec nie ma problemu z wychodzeniem na dwór (moi znajomi mają psy a pracują 9 h dziennie i nie ma ich w domu). Co do wydatków – nie wiedziałam że koszty weterynaryjne są tak duże, nie miałam gdzie tego sprawdzić. Co do wyjazdów, cały czas liczę że jako spokojny dorosły pies będzie jeździł ze mną, sporadycznie oddanie do znajomych, ale po prostu teraz jako ta mała kulka nie wiedzaca co się dzieje – nie da rady z nim jeździć i dopiero się przekonałam o tym jak go poznałam - i pytanie czy przeczekac ten okres, czy te moje "problemy i rozterki" dają znak zeby go oddać dzis

Odp: Nie wiem co zrobić z pieskiem, POMÓŻCIE PROSZĘ!

Wikardia, wg mnie, nie jesteś na to gotowa.
Pies to naprawdę obowiązek. Tak jak napisała Adiaphora, to jest kilkanaście lat opieki.
Jeśli masz możliwość oddania tego pieska, to to zrób, bo tylko on będzie cierpieć. A tak, póki jest mały, ma szanse na znalezienie dobrego domu.

"Kobieta jest organizmem ultradoskonałym. Potrafi się regenerować po ekstremalnie ciężkich doświadczeniach. Przetrwa wszystko. " - K. Nosowska

24

Odp: Nie wiem co zrobić z pieskiem, POMÓŻCIE PROSZĘ!

Większość tutaj jest za tym aby oddać pieska, więc pewnie to zrobię, bo u mnie jest to 50 na 50 – mogę sie posiłkować jedynie opiniami ludzi co do tej decyzji. Bardzo mi go szkoda i będzie we mnie poczucie że nie stanęłam na wysokości zadania i zawód. Mam tylko nadzieję, że on znajdzie jakiś dom…
Dziekuję Wam za odpowiedzi

Odp: Nie wiem co zrobić z pieskiem, POMÓŻCIE PROSZĘ!

Ale to nie chodzi konkretnie o Ciebie, tylko o Twoją sytuację aktualną, więc nie wiń się za to, bo to nie jest Twoja wina.

"Liczy się nie to, kim ktoś się urodził, ale kim wybrał, by być."

26

Odp: Nie wiem co zrobić z pieskiem, POMÓŻCIE PROSZĘ!
wikardia11 napisał/a:

Większość tutaj jest za tym aby oddać pieska, więc pewnie to zrobię, bo u mnie jest to 50 na 50 – mogę sie posiłkować jedynie opiniami ludzi co do tej decyzji. Bardzo mi go szkoda i będzie we mnie poczucie że nie stanęłam na wysokości zadania i zawód. Mam tylko nadzieję, że on znajdzie jakiś dom…
Dziekuję Wam za odpowiedzi

raczej opieraj się na swoich odczuciach, sama najlepiej znasz wasza sytuacje oraz siebie. Jeśli mimo wątpliwości, jesteś odpowiedzialna, to dasz rade. Chodzi jednak tez o to, aby potem pies nie stal się dla Ciebie przykrym obowiązkiem. Jeśli oddasz mu serducho to będzie dobrze.

27

Odp: Nie wiem co zrobić z pieskiem, POMÓŻCIE PROSZĘ!
Pokręcona Owieczka napisał/a:
wikardia11 napisał/a:

Moje obawy to raczej szok po tym calkowitym obrocie życia o 180 stopni przez te 3 dni. Nie wiedziałam chyba że aż tyle pracy będzie wymagał szczeniak. Chyba że ja za bardzo wziełam to do siebie. Na pewno boje sie trochę wydatków: przez te 3 dni wydałam na karmy, posłania, weterynarza aż 500 zł. Może nie powinnam tak "szalec" i wiekszość to jednorazowe wydatki ale jednak to mi dało takiego kopa, że piesek dużo kosztuje. Kolejną rzeczą która mnie rozczarowała jest czas - czekanie aż wogóle bedzie mozna pieska uczyć załatwiac sie na zewnatrz. Nie moge go uczyc przez 2 miesiace (bo nie może byc na dworze) plus czas na naukę - to całe lato a jak pisałam mam mieszkanie lekko ponad 20 m kw, gorące i te odchody bardzo intensywnie czuć. Ponadto szczeniaczkowi trzeba dawać jeśc 4 razy dziennie - kiedy bedę w pracy kto będzie mu je dawal jak chłopak gdzieś pojedzie na pół dnia za zleceniem z pracy.. Ponadto wyjazdy - ja mam często wyjazdy z pracy, chłopak czesto jeździł na nie ze mną - nie chcę zostawiać małego pieska u kogoś, a raczej szefostwo nie zgodzi się na wyjazdy z nim. A z drugiej strony wszystkie obawy dotyczą szczenięcych lat, może potem, jak podrośnie, ich nie będzie? Nie wiem. Poza obawami, jak pisałam - jestem zakochana w tym piesku i zawsze chcialam go mieć...

W takim razie, w ogóle nie rozumiem skąd teraz ta chęć posiadania psa? Nie masz teraz możliwości się nim zająć, więc po co szukaliście?

Zgadzam się z Owieczką.
Nie macie teraz ani warunków, ani możliwości, by odpowiednio zaopiekować się pieskiem.
Moim zdaniem rozsądek dobrze Ci podpowiada, że nie podołasz na chwilę obecną.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

28 Ostatnio edytowany przez Jovanna (2018-06-19 16:43:59)

Odp: Nie wiem co zrobić z pieskiem, POMÓŻCIE PROSZĘ!

Przeczytalam Twoj post tylko do polowy i az wychodze z siebie. Tylko i wylacznie dlatego, ze pies jest malutki zacisne zeby. Oddaj go spowrotem, niech mu znajda wlascicieli, ktorzy psa miec chca i sa tego pewni. Dobrze, ze nie radzisz sobie ze szczeniakiem, a nie seniorem, przy ktorym jest czesto jeszcze wiecej roboty. A Tobie radze nigdy wiecej nie brac zwierzat, bo doslownie "I will find you, and I will kill you"

Muzyka daje powera! (; Łap za słuchawki i biegnij swoją drogą ^^

29

Odp: Nie wiem co zrobić z pieskiem, POMÓŻCIE PROSZĘ!
Jovanna napisał/a:

Przeczytalam Twoj post tylko do polowy i az wychodze z siebie. Tylko i wylacznie dlatego, ze pies jest malutki zacisne zeby. Oddaj go spowrotem, niech mu znajda wlascicieli, ktorzy psa miec chca i sa tego pewni. Dobrze, ze nie radzisz sobie ze szczeniakiem, a nie seniorem, przy ktorym jest czesto jeszcze wiecej roboty. A Tobie radze nigdy wiecej nie brac zwierzat, bo doslownie "I will find you, and I will kill you"

Bez przesady - po to właśnie jest okres próbny, żeby spróbować, czy się podoła.
Nic złego się nie stało, piesek żadnej krzywdy nie miał.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

30

Odp: Nie wiem co zrobić z pieskiem, POMÓŻCIE PROSZĘ!
Jovanna napisał/a:

Przeczytalam Twoj post tylko do polowy i az wychodze z siebie. Tylko i wylacznie dlatego, ze pies jest malutki zacisne zeby. Oddaj go spowrotem, niech mu znajda wlascicieli, ktorzy psa miec chca i sa tego pewni. Dobrze, ze nie radzisz sobie ze szczeniakiem, a nie seniorem, przy ktorym jest czesto jeszcze wiecej roboty. A Tobie radze nigdy wiecej nie brac zwierzat, bo doslownie "I will find you, and I will kill you"

Jovanna,nie histeryzuj,Psu nic się nie stało.Jesli go odda znajdzie na pewno dom.
Jak chcesz kogoś zabijać to dam Ci namiary na znajome dziewczyny,z którymi jeździłam na interwencje do psów mieszkających w beczce na łańcuchu ważącym więcej niż ten pies,chorych i głodnych.
I może wtedy się wykażesz i weźmiesz do domu taką bidę ?

Końcówkę -om piszemy w celowniku liczby mnogiej rzeczowników wszystkich rodzajów, np.Wspomniałem o tym moim gościom.
Zwrócił się ku tamtym kobietom.
Przyjrzał się uważnie oknom i drzwiom.

31

Odp: Nie wiem co zrobić z pieskiem, POMÓŻCIE PROSZĘ!

Szczeniak prawdopodobnie kupiony u rozmnazacza - no bo skad to "opoznienie" w szczepieniu? Modna rasa- a wlasciwie pewnie pies "w typie".
A potem zdziwko ze szczeniak ma wymagania.

.

32

Odp: Nie wiem co zrobić z pieskiem, POMÓŻCIE PROSZĘ!
femte napisał/a:

Szczeniak prawdopodobnie kupiony u rozmnazacza - no bo skad to "opoznienie" w szczepieniu? Modna rasa- a wlasciwie pewnie pies "w typie".
A potem zdziwko ze szczeniak ma wymagania.

O nie bądź pewna tak:)
Jakoś nie wydaje mi się,by rozmnażacz dawał psa "na próbę".
Jego by raczej nie obchodziło czy właściciel radzi sobie z psem czy nie.
Kasa zapłacona-los psa nieistotny.Tak działają rozmnażacze.
Czy pies w typie czy rodowodowy-każdy szczeniak ma wymagania.

Końcówkę -om piszemy w celowniku liczby mnogiej rzeczowników wszystkich rodzajów, np.Wspomniałem o tym moim gościom.
Zwrócił się ku tamtym kobietom.
Przyjrzał się uważnie oknom i drzwiom.
Odp: Nie wiem co zrobić z pieskiem, POMÓŻCIE PROSZĘ!

Ja uważam, że ta decyzja była pochopna i tyle. Jak już trochę "usiądą" w miejscu, wtedy może znajdą więcej czasu dla psa.
Wydaje mi się, że dużo par decyduje się na psa, kiedy w domu pojawiają się dzieci. Inny jest wtedy tryb dnia, oczywiście dziecko wymaga poświęcenia czasu, uwagi, ale wtedy łatwiej jest zaopiekować się też psem. Póki nie ma dzieci, jest się parą z niewielkim stażem, warto korzystać z życia, zwiedzać świat i żyć pełną piersią. Na wszystko przyjdzie czas.

"Kobieta jest organizmem ultradoskonałym. Potrafi się regenerować po ekstremalnie ciężkich doświadczeniach. Przetrwa wszystko. " - K. Nosowska

34

Odp: Nie wiem co zrobić z pieskiem, POMÓŻCIE PROSZĘ!

Zrób jak chcesz. Ja na twoim miejscu bym jednak oddała, bo to jest i kłopocik i często natrętny psiurek, który bez ciebie żyć nie umie... więc jak tu nie kochać, i nie być totalnie zaabsorbowaną psem.
I młodzi jesteście, na rodzinę z obowiązkami jeszcze będzie czas.
(To już lepiej kot - ten przynajmniej nie jest tak natrętny i sam sobie da radę. )

35

Odp: Nie wiem co zrobić z pieskiem, POMÓŻCIE PROSZĘ!
Lady Siggy napisał/a:

Po pierwsze nie rozumiem po co kupować psy w hodowlach, jak tyle bidulek czeka w schroniskach, które swoją wdzięczność na pewno okażą.

Po drugie, kupki i sikanie to jeden z pierwszych problemów, później będzie gryzienie wszystkiego, podrzucanie go jak będziecie chcieli gdzieś wyjechać, moim zdaniem powinnaś oddać psa, za nim się przyzwyczai.


Może dlatego, że człowiek ma sobie takie swoje święte prawo coś chcieć i czegoś nie chcieć. Po drugie, jeśli chodzi o rasowca vs. kundla/mieszańca, to w przypadku tych drugich nie masz żadnej pewności co do zachowań psa. Konkretna rasa poniekąd gwarantuje zestaw cech psa. Brak takiej wiedzy - o przodkach - to brak pewności, czy psu czasem kiedyś nagle coś nie"strzeli do łba" i nie zachowa się zupełnie niespodziewanie. I po trzecie - estetyka.

Co do podrzucania psa do rodziny na czas wyjazdów - nie trzeba tego robić, bo istnieją psie hotele.

36

Odp: Nie wiem co zrobić z pieskiem, POMÓŻCIE PROSZĘ!

Zwierzę to zawsze jest obowiązek, trzeba się z tym liczyć od samego początku. Nasze wyobrażenie o piesku/szczeniaczku znika wraz z pierwszymi obowiązkami tj. posprzątanie kiedy się załatwiło w domu itp. Jeżeli masz taką możliwość oddaj pieska.

37

Odp: Nie wiem co zrobić z pieskiem, POMÓŻCIE PROSZĘ!

Autorko, jasno widać, że nie masz pojęcia o tym co znaczy opieka nad psem.

To jest obowiązek na wiele lat, a takie rozkoszne zachowania jak gryzienie mebli, sikanie gdzie stoi, skowyty po nocy i ciągła potrzeba atencji towarzyszą szczeniakowi często do pierwszego roku życia. Nasz przestał demolować dom, zostawiony sam w sobie, dopiero około trzech lat. W tym czasie zjadł skórzany fotel, lampę, kołdrę, z kilka poduszek, a nawet materac z łóżka, już nie pisząc o zerwanych zasłonach i karniszach (to duża rasa buldog amerykański). Musieliśmy brać go ze sobą do hotelu albo do znajomych czy rodziny, gdziekolwiek jeździliśmy, a teraz dopiero znaleźliśmy dog sittera, z którym uczy się współpracować. Tak w ogóle nie lubi być sam i tylko Bogu mogę dziękować, że pracuję z domu.

Także marnie to u Ciebie widzę jak po trzech dniach masz dość.

Posty [ 37 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » W KRĘGU DOMOWEGO OGNISKA » Nie wiem co zrobić z pieskiem, POMÓŻCIE PROSZĘ!

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018