Witam serdecznie
Chciałbym podzielić się ze wszystkimi moją historią. Mam 33 lata
Wlasnie zakonczyl się moj 2 poważny związek.
1 związek rozpadl sie po 6 latach i bolesnie to przezylem. Poprzednia partnerka stwierdzila ,ze chce sobie poimprezowac a ja chcialem stabilnego zycia rodzinnego. Rok czasu dochodziłem do siebie.
Jestem nieśmiałą osobą. Bardzo wrażliwą. Cenie ciepło rodzinne , bliskość, szczerość ,oddanie. Żyje dla drugiej osoby i poswiecam sie w 100%. MAm niskie poczucie wlasnej wartosci ( mimo ,ze wszyscy mowia ze jestem inteligentny i przystojny )
Po roku poznałem dziewczynę. Odrazu zaiskrzyło. Nie moglismy sie obejsc bez siebie. Zamieszkalismy razem bylo cudownie. Dodam ,że ona od lat zmagala się z fobią społeczną i od lat do teraz przyjmuje leki psychotropowe. Jednak funkcjonuje normalnie. Ciężko pracowałem dbałem o nią, kosztem rodziny i znajomych. Każdą chwile spedzalismy razem. Byłem tylko dla niej. Wzialem kredyt kupilem miszkanie, urządziłem , miedzy czasie byly oswiadczyny. Wszystko jak w bajce. Wszystkie pieniadze inwestowalem w nia i w mieszkanie. Pomagalem ,wspieralem , w domu robilem wszystko. Spelnialem zachcianki. Oddałem całego siebie. W pracy awansowałem ,żyło się coraz lepiej. Okazywałem uczucia niczego jej nie brakowało. Chwalila sie mna przed kolezankami. Godziny spedzała na telefonie z kolezankami i czesto do nich wychodzila ja zajmowalem sie domem. Nagle rok temu stwierdzila ,ze chyba nie chce ze mna juz byc...pojechala na wakacje z rodzicami. Ciężko to przeżyłem. Przez miesiac nie wychodzilem z lozka mialem lęki. Zacząłem brac tabletki chodzic na terapie. Po miesiącu wrocila i stwierdzila ze jednak chce być ze mna ( widocznie nie dostala kredytu na mieszkanie ) Chciala jechać na wakacje. Mimo złego zdrowia wsiadłem w auto i pojechałem. Potem chciała zmienić prace, znalazłem jej nową i wspierałem. Nastepnie potrzebowala isc na szkolenie w ramch swojej pracy. Przez pol roku co weekend woziłem ja na zajecia 100km i kimałem w aucie w tym czasie. Wszystkie zachcianki spelnialem. Robila co chciała. Wiedziala ze byłem w złym stanie mimo wszystko wykozystywala mnie na maxa. Spotykała się z koleżankami robila co chiala. W kwietniu zaczela się dziwnie zachowywać pózno wracac. Wkoncu ja docisnalem i przyznala się ze ma kogoś i się wyprowadza i ma mnie w dupie. Nie wytrzymalem tego jak wracala od niego i normalnie kladla się do lozka kolo mnie i przeniosłem się do rodzicow. Wyprowadzila się i zabrała mi wszystko.Zostały puste ściany, NA koniec napisala ze jestem frajerem i zrobiłem wszystko co chciała. Od tego czasu nie potrafie się pozbierać. Mam myśli samobójcze ,nie mogę jesc już drugi miesiąc. Psychotropy za wiele nie dają, terapia też. Wiedziała ze w marcu odstawiłem leki i ,że ciężko to przeżyje. Totalnie mnie wykorzystała. Zostałem sam ze zobowiązaniami. Nie potrafie o niej zapomnieć boli to niesamowicie. Już nie wiem co mam robić.