No i stało się... Zostawił mnie, doigrałam się, mam co chciałam... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » No i stało się... Zostawił mnie, doigrałam się, mam co chciałam...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 16 ]

Temat: No i stało się... Zostawił mnie, doigrałam się, mam co chciałam...

Cześć Dziewczyny,
Musze się komuś "wypisać"... jak wiecie z moich poprzednich postów jestem pp rozwodzie i miałam po tym najlepszego Faceta pod słońcem...
Miałam...
Wczoraj mnie zostawił, od wczoraj umieram... spalam się.... znikam.... rozpadam się....
Boże, dlaczego to takie trudne?
Wiem że tym razem to moja wina, błagałam o rozmowę, przepraszałam, ale chyba tylko zaklinałam rzeczywistość...
Nie wiem co mam robić... ratujcie bo moje życie rozpadło się po raz drugi....

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: No i stało się... Zostawił mnie, doigrałam się, mam co chciałam...

Jaki podał powód rozstania?

3

Odp: No i stało się... Zostawił mnie, doigrałam się, mam co chciałam...

Teraz mam poczucie, że jestem z Nim, bo nie mam z kim, choć z drugiej strony , kiedy jakiś czas temu odeszłam, myślałam że zwariuję z tęsknoty... Wrócił, byłam szczęśliwa, a teraz znow mnie wkurza bo mówi że mnie kocha, że chce ślubu, prawdziwego życia...

To chyba jednak nie byl dla Ciebie najlepszy partner pod sloncem skoro Tak Cie wkurzal.

Daj sobie czas, przebolej, wyzdrowiej, pobądź przez jakiś czas sama dla siebie, dla swojego zdrowia. Ogarnij swoje życie i dopiero wchodź w nowy związek.

4

Odp: No i stało się... Zostawił mnie, doigrałam się, mam co chciałam...

Cyngli, zmęczyłam Go... ale nic więcej, nie chciał ze mną rozmawiać.
Lady Loca, budzimy się i doceniamy to co mamy, gdy to stracimy... Wkurzał mnie, ale nikt mnie tak nie kochał, ani ja nikogo...

5

Odp: No i stało się... Zostawił mnie, doigrałam się, mam co chciałam...

Zawsze się tak mówi jak się idealizuje drugą osobę po rozstaniu.
Moim zdaniem powinnaś najpierw poradzić sobie sama ze sobą, żeby więcej już nikogo nie męczyć.

6

Odp: No i stało się... Zostawił mnie, doigrałam się, mam co chciałam...
Lady Loka napisał/a:

Zawsze się tak mówi jak się idealizuje drugą osobę po rozstaniu.
Moim zdaniem powinnaś najpierw poradzić sobie sama ze sobą, żeby więcej już nikogo nie męczyć.

Nikogo nie idealizuję, nie był święty i nieskazitelny... Ma swoje wady, nawyki, które mi przeszkadzały, ale Go kocham...
Myślałam że nic nas nie rozdzieli, że się docieramy, że przetrwamy wszystko...
A teraz dociera do mnie, że znów jestem singielką, singielką chyba jednak bez perspektyw....
Błagam, nie dołujcie mnie...

7

Odp: No i stało się... Zostawił mnie, doigrałam się, mam co chciałam...

Nikt niema zamiaru cię dołować. Ja wiem co czujesz i wiem jakie komentarze są dla ciebie bolesne i nie do przyjęcia szczególnie te które nie są po twojej myśli . Miałam to samo od stycznia każdy kto mówił mi urwij kontakt nie odzywaj się pobądź sama byl dlamnie wrogiem i dzialal namnie jak płachta na byka. Teraz po tym jak idzie mi piąty miesiąc od rozstania zrozumiałam że te komentarze miały sens i naprawdę pomogło mi się jakoś z tego otrzasnac. Jeszcze nie dokonca się wyleczyłam z tej miłości ale próbuje iść do przodu tobie też to radzę . Dlamnie pierwsze dwa miesiące były wyjęte z życia mało co pamiętam z tamtych miesięcy . Byłam na proszkach mało spałam wogole nie jadłam bardzo schudłam i dotego miałam arytmie serca i wysokie ciśnienie nikomu tego nie życzę . Lady ma rację choć nam się wydaje że nie idealizujemy ex po rostaniu to niestety tak jest IDEALIZUJEMY i exsa i związek .

8

Odp: No i stało się... Zostawił mnie, doigrałam się, mam co chciałam...

A nie uważacie że to po prostu trzeźwa ocena swojego zachowania, przyznanie się do błędów? Nie mam nikogo za wroga, nawet jeśli Jego komentarze są nie po mojej myśli (o ile w ogóle mogę coś na ten temat myśleć)...
Jest mi po prostu przykro, boli mnie całe ciało, nie wiedziałam że to się stanie, a nawet jeśli bym podejrzewała, to nie myślałam że będę umierać z rozpaczy...

9

Odp: No i stało się... Zostawił mnie, doigrałam się, mam co chciałam...

KwitnącyBez - pora zająć się sobą. Naprawdę. Idź na terapię dla siebie, napraw swoje zachowanie, zrób tak, żebyś kolejnej osoby nie męczyła. Trochę przeczytałam Twoich postów - jeżeli faktycznie dla niego związek z Tobą był męczący, to to nie jest kwestia dotarcia się. To jest kwestia zmiany swojego życia.
Facet uciekł od tego, co go męczyło. Widocznie nie widział możliwości docierania się.
Jeżeli są rzeczy, które przeszkadzają tak, że nie da się nad nimi przejść do porządku dziennego, to naprawdę nie ma sensu.

10

Odp: No i stało się... Zostawił mnie, doigrałam się, mam co chciałam...
KwitnącyBez napisał/a:

A nie uważacie że to po prostu trzeźwa ocena swojego zachowania, przyznanie się do błędów? Nie mam nikogo za wroga, nawet jeśli Jego komentarze są nie po mojej myśli (o ile w ogóle mogę coś na ten temat myśleć)...
Jest mi po prostu przykro, boli mnie całe ciało, nie wiedziałam że to się stanie, a nawet jeśli bym podejrzewała, to nie myślałam że będę umierać z rozpaczy...

Napisz więc konkretnie, co tak strasznego zrobiłaś, to ocenimy.

11

Odp: No i stało się... Zostawił mnie, doigrałam się, mam co chciałam...
Cyngli napisał/a:
KwitnącyBez napisał/a:

A nie uważacie że to po prostu trzeźwa ocena swojego zachowania, przyznanie się do błędów? Nie mam nikogo za wroga, nawet jeśli Jego komentarze są nie po mojej myśli (o ile w ogóle mogę coś na ten temat myśleć)...
Jest mi po prostu przykro, boli mnie całe ciało, nie wiedziałam że to się stanie, a nawet jeśli bym podejrzewała, to nie myślałam że będę umierać z rozpaczy...

Napisz więc konkretnie, co tak strasznego zrobiłaś, to ocenimy.

To nie było nic konkretnego, kłóciliśmy się o mojego Syna, o Matkę Jego Dziecka, On bardzo chciał ze mną mieszkać, wziąć ślub, a ja się bałam... Bywałam niemiła, było mnóstwo nieporozumień, ale zawsze nas tak do siebie ciągnęło, że nie mogliśmy bez siebie wytrzymać i znów było dobrze...

12

Odp: No i stało się... Zostawił mnie, doigrałam się, mam co chciałam...

Facet chciał się zaangażować bardziej, Ty nie chciałaś.
No to facet sobie poszedł. To jest normalne.

Odp: No i stało się... Zostawił mnie, doigrałam się, mam co chciałam...

Dlaczego nie chciałaś się zaangażować? Skoro kochałaś go jak nikogo i on Cię darzył takim uczuciem, to czego się bałaś?
Loka trafnie zauważyła, że odszedł od Ciebie, bo chciał czegoś, czego nie chciałaś mu dać. Nie rozumiem czemu? Jak mogą wkurzać nas wyznania miłości?
Nie czytałam wcześniejszych postów, więc wytłumacz mi, skąd te obawy? Mogłaś mieć wszystko, a zostałaś z niczym.

14

Odp: No i stało się... Zostawił mnie, doigrałam się, mam co chciałam...
Pokręcona Owieczka napisał/a:

Dlaczego nie chciałaś się zaangażować? Skoro kochałaś go jak nikogo i on Cię darzył takim uczuciem, to czego się bałaś?
Loka trafnie zauważyła, że odszedł od Ciebie, bo chciał czegoś, czego nie chciałaś mu dać. Nie rozumiem czemu? Jak mogą wkurzać nas wyznania miłości?
Nie czytałam wcześniejszych postów, więc wytłumacz mi, skąd te obawy? Mogłaś mieć wszystko, a zostałaś z niczym.

Owieczko, obawy jak u zwykłego Człowieka.
Zaangażowałam się maksymalnie, bałam się jedynie przeprowadzki do obcego miasta ze względu na Dziecko, na przedszkole, odległość od Rodziców którzy mi pomagają w opiece.
Ślubu, bo jestem po rozwodzie. Ale nie jest tak, że On za mną latał, a ja Go odpychalam.

15 Ostatnio edytowany przez syouth (2018-06-11 13:26:08)

Odp: No i stało się... Zostawił mnie, doigrałam się, mam co chciałam...

Będę brutalny, ale może na tym etapie tego potrzeba. Nie wiem dokładnie jak wyglądał wasz związek więc wypowiedź będzie subiektywna i możliwe, że nie mam racji...
Ale... Moim zdaniem jesteś typem kobiety z którym miałem niestety  styczność i to nie tylko koleżeńską ale i związkową - kobietą która ma roszczeniową postawę, która uważa, że nie popełnia błędów, a jak zaczyna się w związku psuć to zrzuca całą odpowiedzialność za jego naprawę na mężczyznę. Nie wiem skąd to się bierze, podejrzewam, że właśnie z tego że facet zaangażował się za mocno i Ty to czułaś, przez co powstało u Ciebie przekonanie, że możesz go wodzić za nos, zmuszać do działania, testować jego wytrzymałość,  a on i tak pozostanie wierny. Tylko to na ogół kończy się tak, że w pewnym momencie facet zaczyna mieć dość i odpuszcza. Kobiety takie jak Ty dostają magicznie olśnienia jak już facet odpuści na zawsze, kiedy poczują w końcu że przegięły, tylko wtedy jest już na ogół za późno.

Moja EX była taka sama, naprawę relacji zrzuciła na mnie, do samego końca związku nie dawała od siebie nawet promila, nawet podczas rozmowy kiedy powiedziałem jej, że koniec z nami nadal zrzucała winę na mnie. Dopiero na spokojnie dotarło do niej, że nie była w tym związku w porządku. Nasz jedyny dobry okres - dwa pierwsze lata relacji, były gdy trzymałem ją lekko na dystans i nie miała pewności że mnie m w garści. Jak się w końcu otworzyłem, zaangażowałem, zaczęło się wszystko pier..olić.

I wiesz co jest gorsze? Na ogół kobiety takie jak Ty, po chwilowym załamaniu, pokajaniu się, w kolejnych relacjach zachowują się dokładnie tak samo. Łapią kolejnego faceta, jak już czują że go usidliły zaczynają go szlifować pod swój wyidealizowany wzór męskości. Ty jesteś po rozwodzie, nie chcę się wymądrzać, ale podejrzewam, że po części sama do niego doprowadziłaś, teraz powielasz znowu te same błędy.

Do puki nie zrozumiesz, że związek polega na partnerstwie, a to między innymi objawia się np wspólnym planowaniem przyszłości, podejmowaniem wspólnych decyzji a nie narzucaniem komuś swojego zdania, to każdą kolejną relację w końcu zniszczysz. Ewentualnie znajdziesz sobie pantofla, ale wtedy nie będziesz go szanować...

16

Odp: No i stało się... Zostawił mnie, doigrałam się, mam co chciałam...
syouth napisał/a:

Będę brutalny, ale może na tym etapie tego potrzeba. Nie wiem dokładnie jak wyglądał wasz związek więc wypowiedź będzie subiektywna i możliwe, że nie mam racji...
Ale... Moim zdaniem jesteś typem kobiety z którym miałem niestety  styczność i to nie tylko koleżeńską ale i związkową - kobietą która ma roszczeniową postawę, która uważa, że nie popełnia błędów, a jak zaczyna się w związku psuć to zrzuca całą odpowiedzialność za jego naprawę na mężczyznę. Nie wiem skąd to się bierze, podejrzewam, że właśnie z tego że facet zaangażował się za mocno i Ty to czułaś, przez co powstało u Ciebie przekonanie, że możesz go wodzić za nos, zmuszać do działania, testować jego wytrzymałość,  a on i tak pozostanie wierny. Tylko to na ogół kończy się tak, że w pewnym momencie facet zaczyna mieć dość i odpuszcza. Kobiety takie jak Ty dostają magicznie olśnienia jak już facet odpuści na zawsze, kiedy poczują w końcu że przegięły, tylko wtedy jest już na ogół za późno.

Moja EX była taka sama, naprawę relacji zrzuciła na mnie, do samego końca związku nie dawała od siebie nawet promila, nawet podczas rozmowy kiedy powiedziałem jej, że koniec z nami nadal zrzucała winę na mnie. Dopiero na spokojnie dotarło do niej, że nie była w tym związku w porządku. Nasz jedyny dobry okres - dwa pierwsze lata relacji, były gdy trzymałem ją lekko na dystans i nie miała pewności że mnie m w garści. Jak się w końcu otworzyłem, zaangażowałem, zaczęło się wszystko pier..olić.

I wiesz co jest gorsze? Na ogół kobiety takie jak Ty, po chwilowym załamaniu, pokajaniu się, w kolejnych relacjach zachowują się dokładnie tak samo. Łapią kolejnego faceta, jak już czują że go usidliły zaczynają go szlifować pod swój wyidealizowany wzór męskości. Ty jesteś po rozwodzie, nie chcę się wymądrzać, ale podejrzewam, że po części sama do niego doprowadziłaś, teraz powielasz znowu te same błędy.

Do puki nie zrozumiesz, że związek polega na partnerstwie, a to między innymi objawia się np wspólnym planowaniem przyszłości, podejmowaniem wspólnych decyzji a nie narzucaniem komuś swojego zdania, to każdą kolejną relację w końcu zniszczysz. Ewentualnie znajdziesz sobie pantofla, ale wtedy nie będziesz go szanować...

Nie ma w tym nic brutalnego, bo tez grama w tym prawdy.
Byłam w związku 11 lat, ten związek zakończył się małżeństwem,więc nie jestem roszczeniowa i nie narzucam swojego zdania na przekór wszystkim.
Kolejny związek był trudny bo musiałam odnaleźć się w roli samotnej Mamy i Jej nowego Faceta, nowego tak, że az zapomniałam jak to jest mieć kogoś "nowego". Wina jest obojga,  pracuję nad tym aby Go odzyskać. Wierzę że mi się to uda, bo w Jego oczach naprawdę była miłość, a ja jak się okazało kocham Go ponad wszystko.

Posty [ 16 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » No i stało się... Zostawił mnie, doigrałam się, mam co chciałam...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024