Witam
Na początku chciałbym zaznaczyć że jestem osobą która żyła prawdopodobnie z kobietą która miała objawy choroby borderline a mianowicie :
Byliśmy razem 3 lata. Przez cały związek były wzloty i upadki jak to zawsze bywa w życiu.
Co do naszego wspólnego życia na początku było idealnie , miłość , zakochanie itd... Moja była partnerka miała dziecko ze wcześniejszego małżeństwa które traktowałem jak najlepiej tylko mogłem. Po jakimś czasie zauważyłem że jak tylko coś sie stało ona zamykała się w sobie i nie odzywała sie do mnie czy do rodzeństwa. Po tym czasie musiałem ją przepraszać i kupić kwiaty a wtedy wracało wszystko do normy , czasem po prostu z błachego powody gromadziła wszystko w sobie i zamykała się na jakiś czas. Może było to spowodowane też długami które tak na prawdę ma bo w wieku 26 lat posiada 40 tys długu (komornicy , windykacja)
Zanim się poznaliśmy miała wcześniej pierwszą próbę samobójczą która zakończyła sie odratowaniem na szczęscie.
Co do rodziny zawsze powtarzała mi że nie może na nich liczyć tylko nie wiem dlaczego bo rodzeństwo ma na prawde dobre. Co innego jeśli chodzi o jej matke bo ona ją całe życie dobijała , wyzywała od wszystkiego co jest możliwe.
Po ponad 2 latach wyrzuciła ją z domu i wtedy razem zamieszkaliśmy. I wtedy wszystko się zaczeło
Ze zwykłej kłótni potrafiła w momencie pakować walizki a zaraz po tym jak ją uspokoiłem i przeprosiłem bo tak musiało być potrafiła się już uśmiechać jakby nigdy nic rozmawiać.
W marcu tego roku wyjechała do sanatorium gdzie miała leczyć sie na kręgosłup , po czym wróciła na przepustkę i znowu była kłótnia nawet juz sam nie wiem o co. Po powrocie tam z powrotem oznajmiła mi że się rozstajemy a na astępny dzień miała już nowego faceta. Dla mnie to był szok bo pomagałem jej we wszystkim co było możliwe od długów po życie codzienne
Próbowałem z nią porozmawiać ale ona tylko że chce nowego życia. Cały czas okłamaywała wszystkich. Sam sie gubiłem co jest prawdą a co nie.
Po upływie miesiąca jakby nigdy nic znowu zrobiła to samo czyli następna próba samobójcza , nie wiem skąd ma takie pomysły ale po tym ja sam nie umiałem sobie pomóc i musiałem sięgnąć porady psychiatry bo czułem każdy mięsień na sobie. Dostałem leki i jest OK.
Ona leżała na toksykologi i wypisała sie na własne żądanie
Ona ma teraz nowy związek i jak to na początku jest wszystko ok
Moje pyatnie brzmi czy nie leczona choroba będzie postępowała bo już nie raz chciałem isc do psychologa razem ale nigdy nie poszliśmy bo zawsze miała jakieś opory bo ona jest zdrowa.
Wiadomo chciałbym jej pomóc ale raczej już jest to nie możliwe... ![]()