Uciazliwi sasiedzi i ich dzieci - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » EMIGRACJA I ŻYCIE ZA GRANICĄ » Uciazliwi sasiedzi i ich dzieci

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 ]

Temat: Uciazliwi sasiedzi i ich dzieci

Mieszkamy zagranica, 7 miesiecy temu wprowadzili sie obok za plotem nowi sasiedzi tez Polacy. Kupili dom i sie urzadzaja. Sa mili i sympatyczni. Trojka ich Dzieci sa w podobnym wieku do naszej dwojki (8, 5,3). Wszystko niby ok. Pomagamy sobie jak mamy problemy by zostal ktos z dziecmi czy odbieramy sobie dzieci ze szkoly nawzajem. Jednakze denerwuje mnie wiecznie pozyczajaca sasiadka to prodkukty zywnosciowe( szklanka oleju, szklanka cukru, maka ziembiaki to 3 marchewki to cebule itd) na wieczne nieoddanie. To sprzety do domu wiertarka ( teraz w koncu kupili) to kosiarka co 1,5 tygodnia to widly, szpadel, to karcher to szlalf,a daj troche farby bo mi zabraklo do plota to daj troche nasion to se trawy dosieje i tak bez końca.
Z produktami zywnosciowymi to powiedzialam kilka razy a to zamiast szklanki cukru masz cala torebke i mi oddasz jak odkupisz i sie troche uspokojila....i juz rzadziej przychodzi, bo tak to byla minimum raz w tygodniu po cos.
Jak ja poprosilam raz o cebule by mi kupila to powiedziala ze teraz nie idzie do sklepu (a wiem ze byla obok) ale ze mi pożyczy, nie zrobila tego rowniez, bo niby zapomniala.
Kolejny problem jej dzieci przeważnie  bawia sie u nas, bo wiecej zabawek w ogrodku a u nich prawie nic. Nasze dzieci bardzo sie lubia i w miare ladnie sie bawia jak to dzieci. Ale wtym czasie moga bawic sie kilka godzin, sasiadka ani razu nie zawola ich na obiad czy by przyszli cos przekasic. Wiec daje moim jesc i jej 3 ce dzieci rownież. Teraz cieplej to nie wpuszczam do domu, bo tak wszystko wyjadali co bylo na wierzchu ( przewaznie same owoce lub co akurat pieklam) Ja moich nigdy nie wysylam do nikogo glodnych, czesto przy sasiadce mowie juz specjalnie ze musza najpierw zjesc wtedy moga isc do nich sie pobawic.
Ich dzieci  umieja juz po 10 minutach zabawy pytac o jedzenie i picie. Niby nie zaluje sie jedzenia ale ile mozna, skoro wiem ze moje u nich praktycznie nic nie dostaja.  I teraz tak jest co weekend czasem w srodku tygodnia.
Wczoraj pilnowalam u niej w domu dzieci na pol godzinki,potem wrocila zrobiła herbate i gadałyśmy. Po 1,5 h moje dziecko poprosilo ja o banana to powiedziala ze niechce jej sie wstawac z sofy, za chwile prosil kolejne kilka razy ale udawala ze nic nie slyszy, wiec w koncu powiedzialam moim dzieciom chodzcie do domu mam dam wam w domu.   
Wychodzac z domu do ogrodka, dzieci od razu sie wolaja, brakuje juz mi czesto ciszy i spokoju, bo we wlasnym ogrodku nie mozna sobie spokojnie posiedziec.
Czuje sie wykorzystywana, nie wiem jak rozwiazac ta sytuacje, by kontakty saiedzkie nie ucierpialy a dzieci dalej sie bawiły. Ale czy to warto.

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez MrówkaBigbitówka (2018-05-25 21:32:54)

Odp: Uciazliwi sasiedzi i ich dzieci

Sąsiedzi zachowują się, jakby byli zwyczajnie biedni. Myślisz, że są?

3 Ostatnio edytowany przez Margolciamala (2018-05-25 22:02:42)

Odp: Uciazliwi sasiedzi i ich dzieci
MrówkaBigbitówka napisał/a:

Sąsiedzi zachowują się, jakby byli zwyczajnie biedni. Myślisz, że są?

No o to wlasnie chodzi ze nie, on zarabia prawie tyle samo co my dwoje, bo ma duzo nadgodzin, a jego zona zajmuje sie domem, tyle ze jest leniwa. Czesto Mi mowi ze Ci sie chce to czy tamto.  Bo to zawsze w domu obiad to ciasto i jeszcze poczestuje.  Ona ciagle zbiera grosz do grosza by remontowac kolejne czesci domu.

W domu bylam nauczyona gosc w dom, bog w domu i kazdego.naprawde sie goscilo ale ile mozna.......

4

Odp: Uciazliwi sasiedzi i ich dzieci

Na moje oko, to życzasz jedzenie, bo chcesz, karmisz ich dzieci, bo chcesz, nikt Ci nie każe tego robić.

Raz można coś pożyczyć, albo poczęstować, a za drugim razem wysłać sąsiadkę do sklepu - na pewno coś jest za rogiem. To już nie komuna, żeby chodzić po sąsiadach cukier życzać... Wygląda na to, że nie wpadłaś nawet na pomysł, by im odmówić, albo gdy zbliża się pora obiadowa wysłać ich dzieci do domu, mówiąc "na razie kończymy zabawę, obiad na stole, zapraszam po obiedzie". tongue

Odp: Uciazliwi sasiedzi i ich dzieci

Czyli nie są biedni, ale oszczędzają i wolą pożyczyć niż kupić. Cóż... Taki sposób na życie ;-) Generalnie warto mieć kogoś,  kto w razie czego zajmie się dziećmi,  czy w czymś pomoże. Jeżeli jednak czujesz się wykorzystywana, to zacznij mówić "nie". Nie karm ich dzieci.  Jak wołają jeść,  to powiedz żeby poszły coś przekąsic do domu. Jak jest czas obiadu, to powiedz,  że Twoje dzieci będą teraz jadły i że spotkają się z nimi ponownie po obiedzie. Jak ja byłam mała,  to takie rzeczy były oczywistością i żaden rodzic za to się nie obrażał.

6

Odp: Uciazliwi sasiedzi i ich dzieci

Kolejna osoba, kóra ma problemy z asertywnością. Wystarczy powiedzieć nie, przyjdzie po cukier, powiedz szczerze, nie pożyczę bo nie oddajesz, a ja nie jestem wolontariuszką. Tak jak pisała Mrówka Bigbitówka (swoją drogą świetny nick smile) jak masz porę obiadu powiedz dzieciom sąsiadów, zeby poszły do domu, a za pół godziny mogą sie znowu bawić. Nie dawaj im żadnych słodyczy, a jakby sytuacja wyglądała tak, że obok ciebie jest sąsiadka to powiedz jej dziecku, gdy poprosi o coś, tak jak ona powiedziała Twojemu, może wtedy zajarzy, że więcej nie pozwolisz sobie na żerowanie na Tobie i Twojej rodzinie. A relacje? pewnie się pogorszą, wydaje mi się, ze to taki typ ludzi sępów- swoje do kupki, czyjeś do dupki- jak to mówi moja mama.Póki robisz to czego chcą, to jesteście sąsiadami, a dokłądnie oni pasożytami, a Wy żywicielami, jak sie postawisz to wasze relacje się pogorsza, ale przecież już teraz nie są partnerskie

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

7

Odp: Uciazliwi sasiedzi i ich dzieci
CatLady napisał/a:

Na moje oko, to życzasz jedzenie, bo chcesz, karmisz ich dzieci, bo chcesz, nikt Ci nie każe tego robić.

Raz można coś pożyczyć, albo poczęstować, a za drugim razem wysłać sąsiadkę do sklepu - na pewno coś jest za rogiem. To już nie komuna, żeby chodzić po sąsiadach cukier życzać... Wygląda na to, że nie wpadłaś nawet na pomysł, by im odmówić, albo gdy zbliża się pora obiadowa wysłać ich dzieci do domu, mówiąc "na razie kończymy zabawę, obiad na stole, zapraszam po obiedzie". tongue


To prawda musze byc bardziej asertywna. Moje sie pytaja a mamo a moge kawalek ciasta, to mowie ze po obiedzie, na to sasiadki dzieci sie pytaja a"ciocia" a co jest na obiad?..... Z takimi maslanymi oczami.....
Plus oni przychodza tak jak napisalam sa moze z pol godziny u nas i pytaja sie a ciocia mozesz dac cos do picia a mozesz dsc cos do jedzenia, czyli nie dostaja w domu czy jak?
Sklepik drozszy 5 minut od domu, tanszy 15 minut.

8

Odp: Uciazliwi sasiedzi i ich dzieci
Margolciamala napisał/a:
CatLady napisał/a:

Na moje oko, to życzasz jedzenie, bo chcesz, karmisz ich dzieci, bo chcesz, nikt Ci nie każe tego robić.

Raz można coś pożyczyć, albo poczęstować, a za drugim razem wysłać sąsiadkę do sklepu - na pewno coś jest za rogiem. To już nie komuna, żeby chodzić po sąsiadach cukier życzać... Wygląda na to, że nie wpadłaś nawet na pomysł, by im odmówić, albo gdy zbliża się pora obiadowa wysłać ich dzieci do domu, mówiąc "na razie kończymy zabawę, obiad na stole, zapraszam po obiedzie". tongue


To prawda musze byc bardziej asertywna. Moje sie pytaja a mamo a moge kawalek ciasta, to mowie ze po obiedzie, na to sasiadki dzieci sie pytaja a"ciocia" a co jest na obiad?..... Z takimi maslanymi oczami.....
Plus oni przychodza tak jak napisalam sa moze z pol godziny u nas i pytaja sie a ciocia mozesz dac cos do picia a mozesz dsc cos do jedzenia, czyli nie dostaja w domu czy jak?
Sklepik drozszy 5 minut od domu, tanszy 15 minut.

dostają, ale są nauczone, żeby sępić, coś takiego jak klienci pomocy społecznej. Sąsiedzi uczą swoje dzieci cwaniactwa. Aczkolwiek też jest opcja, że Twoja sąsiadka jest do dupy matką, która nie poświęca dzieciom uwagi, a u Was czują sie domowo i rodzinnnie.

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

9

Odp: Uciazliwi sasiedzi i ich dzieci
Nirvanka87 napisał/a:

dostają, ale są nauczone, żeby sępić, coś takiego jak klienci pomocy społecznej. Sąsiedzi uczą swoje dzieci cwaniactwa. Aczkolwiek też jest opcja, że Twoja sąsiadka jest do dupy matką, która nie poświęca dzieciom uwagi, a u Was czują sie domowo i rodzinnnie.

W sumie dzieciaków trochę żal, bo rodzice cwaniacy, ale co dzieci winne, że tak nauczone? Z drugiej strony nie znaczy to, że trzeba na to zezwalać.

Warto stworzyć zdrowy dystans.

10

Odp: Uciazliwi sasiedzi i ich dzieci

Dla dobra tych dzieciaków pogadaj z tą matką, jak wygląda sytuacja, żeby one nie odczuły, że one robią coś nie tak. Ja teraz przypomniałam sobie, że ja w dzieciństwie chodziłam po znajomych i dostawałam jeść i pić, a moja matka to jednak sępiła i nie dawała, a jak już dała, to co ja się osłuchałam...

Ale nie ma czegoś takiego, że musisz dawać cudzym dzieciom jeść. Zwłaszcza, jak mieszkacie tak blisko siebie. Poważnie, pogadaj z tą babką, postaw granice, nie pożyczaj produktów i powiedz, że właściwie karmisz jej dzieci kilka razy  w tygodniu i zaczyna ci to przeszkadzać.

people make mistakes
fathers mothers
people make mistakes
you are not alone

11

Odp: Uciazliwi sasiedzi i ich dzieci

Miałam podobną sytuację z dziećmi brata mojego męża.
Otóż w ciepłe weekendy i latem przyjeżdżaliśmy do rodzinnego domu męża,na wieś,gdzie mieliśmy dla siebie ponad 100 metrową górę domu.Na dole mieszkają jego rodzice całorocznie.
Brat męza wpadał z dziećmi do nas nieraz już w sobotę rano i dzieci zostawały u nas cały weekend.Dziewuszka jest w wieku mojej córki więc dziewczyny się bawiły,ale często córka miała już jej dość i uciekała gdzieś na dwór przed nią.Chłopaczek,starszy,siedział głównie przy kompie.
Najpierw działo się tak bo brat męża pracował a jego niepracująca żona....sprzątała całą sobotę.A w niedzielę od sprzątania odpoczywała.
Jako,że jestem nauczycielką i mam wolne w wakacje to oczywistym było,że ja mam się dziec mi zająć.
Raz wściekłam się i powiedziałam mężowi,że on ma się dziećmi swego brata zajmować bo mnie się nikt nie pyta i nikt ze mną tego nie uzgadnia.
Newiele to pomogło,więc powiedziałam też bratu męża co o tym sądzę.
Pomogło na krótko.Gdy brat męża związał się z inną kobieta a jego była poszła do pracy,dzieci w wakacje po prostu u nas zamieszkały.
Choć oficjalna wersja była taka,że są u babci smile
W końcu,po raz kolejny powiedziałam byłej,że ja mam swoje życie ( akurat wtedy pracowałam w przychodni męża w wakacje),do pracy 30 km i po pracy chciałabym pobyć ze swoją rodziną zamiast zajmować się jej dziećmi i szykować im obiadki/kolacyjki.
Foch był bo była stwierdziła,że ona przecież dzieci do babci zawiozła.
Mąż niespodziewanie wziął moją stronę i od tej pory dzieci są podrzucane do drugiej babci a my mamy spokój.Trudno,czasem musisz wyjść na tą wredną co nie lubi dzieci (tak o mnie mówią) ale przynajmniej masz spokój smile

Końcówkę -om piszemy w celowniku liczby mnogiej rzeczowników wszystkich rodzajów, np.Wspomniałem o tym moim gościom.
Zwrócił się ku tamtym kobietom.
Przyjrzał się uważnie oknom i drzwiom.

12

Odp: Uciazliwi sasiedzi i ich dzieci

Dziekuje za porady,milo ze czasem ktos spojrzy z innej perspektywy. Jeszcze nigdy nie spotkalam takich sasiadow ktorzy ciagle cos chcieli. Jakbym jakis sklepem byla od wydawania zywnosci i innych rzeczy.


Dzisiaj dzieciaki od rana juz chcialy byc u nas ale powiedzialam ze mam sparwy do zalatwiania. Sasiadka sama przyznala racje i powiedziala dzieciakom ze ciocia czyli ja tez chce odpoczac.;)

Dzisiaj niby przypadkiem przyszla ze chce cebule, to powiedzialam ze nie mam. Ja musialam obejsc sie bez cebuli bo jej nie chcialo sie zajsc do sklepu pomimo ze byla obok a potem miala niby mi pozyczyc bo ma w domu,ale tez niby zapomniala. Wiec twardo powiedzialam ze nie mam.


Co za zycie.



Nirvanka87 napisał/a:

Kolejna osoba, kóra ma problemy z asertywnością. Wystarczy powiedzieć nie, przyjdzie po cukier, powiedz szczerze, nie pożyczę bo nie oddajesz, a ja nie jestem wolontariuszką. Tak jak pisała Mrówka Bigbitówka (swoją drogą świetny nick smile) jak masz porę obiadu powiedz dzieciom sąsiadów, zeby poszły do domu, a za pół godziny mogą sie znowu bawić. Nie dawaj im żadnych słodyczy, a jakby sytuacja wyglądała tak, że obok ciebie jest sąsiadka to powiedz jej dziecku, gdy poprosi o coś, tak jak ona powiedziała Twojemu, może wtedy zajarzy, że więcej nie pozwolisz sobie na żerowanie na Tobie i Twojej rodzinie. A relacje? pewnie się pogorszą, wydaje mi się, ze to taki typ ludzi sępów- swoje do kupki, czyjeś do dupki- jak to mówi moja mama.Póki robisz to czego chcą, to jesteście sąsiadami, a dokłądnie oni pasożytami, a Wy żywicielami, jak sie postawisz to wasze relacje się pogorsza, ale przecież już teraz nie są partnerskie

13

Odp: Uciazliwi sasiedzi i ich dzieci
Margolciamala napisał/a:

Dziekuje za porady,milo ze czasem ktos spojrzy z innej perspektywy. Jeszcze nigdy nie spotkalam takich sasiadow ktorzy ciagle cos chcieli. Jakbym jakis sklepem byla od wydawania zywnosci i innych rzeczy.


Dzisiaj dzieciaki od rana juz chcialy byc u nas ale powiedzialam ze mam sparwy do zalatwiania. Sasiadka sama przyznala racje i powiedziala dzieciakom ze ciocia czyli ja tez chce odpoczac.;)

Dzisiaj niby przypadkiem przyszla ze chce cebule, to powiedzialam ze nie mam. Ja musialam obejsc sie bez cebuli bo jej nie chcialo sie zajsc do sklepu pomimo ze byla obok a potem miala niby mi pozyczyc bo ma w domu,ale tez niby zapomniala. Wiec twardo powiedzialam ze nie mam. .

To też sposób - o co by nie prosiła, mów, że nie masz. W końcu powinna załapać.

14

Odp: Uciazliwi sasiedzi i ich dzieci

To mi przypomina sytuację z moją kuzynką - jej dzieci wiecznie bywały u nas - bo dbamy o dziecko, mamy spory, dobrze utrzymany ogródek, staramy się gotować sami - ja może średnio, ale mój Troll naprawdę robi smakowite posiłki. Też nie potrafiłam odmówić - a im szybciej powie się nie, tym lepiej. Miarka się przebrała, jak kiedyś kuzynka pojawiła się u nas wieczorem z opowiadaniem, jakie to świetne zakupy w galerii zrobiła - a my w tym czasie musieliśmy się opiekować czwórką jej dzieciaków - bo przyszły do "cioci" jak co dzień... . Zaznaczam, że w drugą stronę - czyli nasze dziecko nigdy nie mogło się u nich pojawić, bo akurat wychodzą, coś robią itd. Dopiero wtedy otworzyły mi się oczy i grzecznie, ale stanowczo powiedziałam, że od tej pory obowiązuje zasada wzajemności - jeśli jej dzieci przychodzą na jeden dzień - nasze przyjdzie do nich na cztery. Na to już nie poszła - foch trwa do dziś, a my wreszcie mamy spokojne popołudnia. Od tej pory jestem gorącą zwolenniczką tępienia cwaniactwa i przerzucania odpowiedzialności za własne dzieci na barki innych osób...

Posty [ 14 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » EMIGRACJA I ŻYCIE ZA GRANICĄ » Uciazliwi sasiedzi i ich dzieci

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018