Witam . Mam problem z chłopakiem. Nastąpiło nieporozumienie.miesiąc temu jego bratanek zaprosił nas na komunie. zgodzilismy się. w piątek ubiegly ogarnęłam siebie sukienkę buty torebkę. wydałam kolo 3o0 zł. Spedzilam sporo czasu w mieście by się ładnie zaprezentować żeby wyglądać. zadzwoniłam do niego powiedziałam ze jestem gotowa, ucieszył się ustalalismy godzinę i szczegóły jak po mnie przyjedzie.
Godzinę później dzwoni i oznajmia mi ze na te komunie postanowil ze nie pojedziemy. bo ja się z swoich planów jemu nie zwierzam( zabolało go ze nie powiedziałam mu ze byłam w Warszawie- a miałam sprawy formalne do załatwienia na uczelni) stwierdzil ze ja się nie tłumacze wiec i on nie musi . I po prostu coś mu siadlo na nos. Dążył aby jak najszybciej zakończyć te rozmowę. Po prostu . Nie pojedziemy bo nie. Bo on tak zadecydował. Wiec mu mowie ze jest niepoważny. Ze to był dla mnie wydatek no i straciłam czas a on ze nie informuje mnie godzinę wczesniej a dwa dni wcześniej. Po prostu wyglądało to tak jakby w odwecie: nie powiedziała mi ze była w Warszawie , że miała wyjazd to ja odwolam plany, zrobię jej na złość.
Tego dnia gdy się tak zachował wieczorem próbowałam się z nim skontaktować. Nie odbierał i nie oddzwanial. Następnego dnia w przeddzień komunii dzwonilam wieczorem. Nie odbieral. Wysłałam mu sms umoralniajacego ze jest niepoważny żeby się ogarnął bo tak nie przystoi. Nie odzywał się. Dopiero w niedziele od 7 rano zaczął wydzwaniac. Zarejestrowalam 11 połączeń w tym 2 z domowego.Nie odbierałam. W poniedziałek dzwonił. Parenascie razy. Nie odbierałam. Byłam zła. Wysłałam mu tylko sms ze nie mam ochoty Teraz rozmawiać i potrzebuje czasu dla siebie. Ogólnie nie mamy kontaktu od piątku.
Generalnie nie pierwszy raz już każe mię milczeniem fochem gdy się na coś nie zgodzę lub sprzeciwie.
Nie rokujecie oboje.
W związku sie rozmawia. Ty go umoralniasz, on focha, Ty też fochasz. Brzmisz jakbyście mieli po 15 lat.
Nie rokujecie oboje.
W związku sie rozmawia. Ty go umoralniasz, on focha, Ty też fochasz. Brzmisz jakbyście mieli po 15 lat.
To wg Ciebie jak powinnam się zachować ? Ja inicjowalam rozmowę. Tego dnia jak odmowil pójścia próbowałam się dodzwonić. Bezskutecznie. Następnego dnia również usiłowałam . Nie odbierał. Napisałam sms. Nic nie dało.
A potem jak on sam chciał się dodzwonić to przestalaś odbierać bo musisz mieć czas dla Ciebie.
A wcześniej zamiast z nim rozmawiać walnęłaś umoralniającego smsa. Ty nie od tego jesteś, żeby go umoralniać.
Zakładam, że to pewnie mie pierwsza sytuacja, w której oboje strzelacie focha.
Moim zdaniem w związku nie ma miejsca na takie rzeczy. Gdybym przez dwa dni nie mogła dodzwonić się do faceta z powodu focha, przestałby być moim facetem w trybie natychmiastowym.
Nie rokujecie oboje.
W związku sie rozmawia. Ty go umoralniasz, on focha, Ty też fochasz. Brzmisz jakbyście mieli po 15 lat.
bo autor/ka ma tyle
chyba juz wakacje się zaczęły ![]()
A potem jak on sam chciał się dodzwonić to przestalaś odbierać bo musisz mieć czas dla Ciebie.
A wcześniej zamiast z nim rozmawiać walnęłaś umoralniającego smsa. Ty nie od tego jesteś, żeby go umoralniać.
Zakładam, że to pewnie mie pierwsza sytuacja, w której oboje strzelacie focha.Moim zdaniem w związku nie ma miejsca na takie rzeczy. Gdybym przez dwa dni nie mogła dodzwonić się do faceta z powodu focha, przestałby być moim facetem w trybie natychmiastowym.
I gdzie tu moja wina. Tak jak mówię w dzień kiedy podjął decyzję próbowałam się wieczorem skontaktować. Bez odzewu. Następnego dnia wieczorem również próbowałam.dzwonilam 2 razy. Poczym napisałam sms. Ze jest niepoważny ze nie przystoi takie zachowanie i żeby się ogarnął.
Lady Loka napisał/a:Nie rokujecie oboje.
W związku sie rozmawia. Ty go umoralniasz, on focha, Ty też fochasz. Brzmisz jakbyście mieli po 15 lat.bo autor/ka ma tyle
chyba juz wakacje się zaczęły
Wiesz, V, nie wierzyłam w takie leczenie fochem do momentu, aż mój wtedy 22letni ex zamiast porozmawiać ze mną o powodach, dla których nie chcę jechać na urodziny bratowej strzelił właśnie takiego focha na 3 dni, a jak już się odezwał to z umoralnianiem.
Szkoda, że nie uwzględnił tego, że kiedy on się świetnie bawił, ja wzywałam dwa razy karetkę do umierającego dziadka. Ale no foch na pewno miał mnie czegoś nauczyć. I nauczył, że nie dam sobą pomiatać w ten sposób.
_v_ napisał/a:Lady Loka napisał/a:Nie rokujecie oboje.
W związku sie rozmawia. Ty go umoralniasz, on focha, Ty też fochasz. Brzmisz jakbyście mieli po 15 lat.bo autor/ka ma tyle
chyba juz wakacje się zaczęłyWiesz, V, nie wierzyłam w takie leczenie fochem do momentu, aż mój wtedy 22letni ex zamiast porozmawiać ze mną o powodach, dla których nie chcę jechać na urodziny bratowej strzelił właśnie takiego focha na 3 dni, a jak już się odezwał to z umoralnianiem.
Szkoda, że nie uwzględnił tego, że kiedy on się świetnie bawił, ja wzywałam dwa razy karetkę do umierającego dziadka. Ale no foch na pewno miał mnie czegoś nauczyć. I nauczył, że nie dam sobą pomiatać w ten sposób.
Nie nawidze sytuacji tego typu. Nie lubię cichych dni i obrażania. Nie lubię nieodzywania. Z bliskimi z siostra lub rodzicami dążę zawsze do jak najszybszego załatwienia sprawy i by sytuacja z normalniała
No to czemu się do niego potem nie odzywałaś?:P
Ogólnie oboje macie ten sam problem - zamiast rozmawiać fochacie. I Ty i on. I to jest największa głupota, jaką można sobie nawzajem robić. On Cię fochem, Ty go fochem.
Zastanów się czy chcesz tkwić w takim związku i albo odejdź albo porozmawiajcie o swoich oczekiwaniach jak już Twój facet zacznie się do Ciebie odzywać.
No to czemu się do niego potem nie odzywałaś?:P
Ogólnie oboje macie ten sam problem - zamiast rozmawiać fochacie. I Ty i on. I to jest największa głupota, jaką można sobie nawzajem robić. On Cię fochem, Ty go fochem.Zastanów się czy chcesz tkwić w takim związku i albo odejdź albo porozmawiajcie o swoich oczekiwaniach jak już Twój facet zacznie się do Ciebie odzywać.
Ale tak na zdrowy rozum. Gdy zaczął wydzwaniac w niedzielę rano powinnam odebrac? I może jeszcze pójść z nim na te uroczystość? Było mi przykro ze tak postąpił. Po pierwsze ze nie odbierał. Po 2.że poświęciłam sporo kasy na strój no i czas na przyotowania. A on prawdopodobnie po złości mi zrobił na przekór.
_v_ napisał/a:Lady Loka napisał/a:Nie rokujecie oboje.
W związku sie rozmawia. Ty go umoralniasz, on focha, Ty też fochasz. Brzmisz jakbyście mieli po 15 lat.bo autor/ka ma tyle
chyba juz wakacje się zaczęłyWiesz, V, nie wierzyłam w takie leczenie fochem do momentu, aż mój wtedy 22letni ex zamiast porozmawiać ze mną o powodach, dla których nie chcę jechać na urodziny bratowej strzelił właśnie takiego focha na 3 dni, a jak już się odezwał to z umoralnianiem.
Szkoda, że nie uwzględnił tego, że kiedy on się świetnie bawił, ja wzywałam dwa razy karetkę do umierającego dziadka. Ale no foch na pewno miał mnie czegoś nauczyć. I nauczył, że nie dam sobą pomiatać w ten sposób.
naprawdę sądzisz, że dziewczyna wybrala sobie nick "piczka"?
)
no ok, jesli tak, to dawaj jej porady ![]()
Lady Loka napisał/a:_v_ napisał/a:bo autor/ka ma tyle
chyba juz wakacje się zaczęłyWiesz, V, nie wierzyłam w takie leczenie fochem do momentu, aż mój wtedy 22letni ex zamiast porozmawiać ze mną o powodach, dla których nie chcę jechać na urodziny bratowej strzelił właśnie takiego focha na 3 dni, a jak już się odezwał to z umoralnianiem.
Szkoda, że nie uwzględnił tego, że kiedy on się świetnie bawił, ja wzywałam dwa razy karetkę do umierającego dziadka. Ale no foch na pewno miał mnie czegoś nauczyć. I nauczył, że nie dam sobą pomiatać w ten sposób.naprawdę sądzisz, że dziewczyna wybrala sobie nick "piczka"?
)
no ok, jesli tak, to dawaj jej porady
Tak jestem dziewczyną to nie jest podpucha
A wu wgl rozmawiacie ze sobą w tym związku? Bo może ja jestem dziwna, albo dziwne jest to, że faktycznie nie miałaś okazji wspomnieć swojemu facetowi o tym wyjeździe. Nie mowie ze powinnaś mu się tłumaczyć z każdego swojego kroku, ale tak...mimochodem "ej kochanie/TyTakiOwaki musze jechać w piątek na uczelnie coś załatwić, a Ty jakie masz plany?'. O strzelaniu fochow juz nie będę wspominać bo Loka powiedziała wszystko na ten temat
14 2018-05-17 16:42:48 Ostatnio edytowany przez marakujka (2018-05-17 16:49:06)
No to jedziesz sama. To jakiś problem?
Nosz jasne, że nie rokuje. Jakiś przewrażliwiony typ. Jeśli nie mieliście wspólnych planów na tamten warszawski dzień, no to nie ma o czym mówić. Bez przesady. Ładna manipulacja z jego strony.
Facet zachował się jak gówniarz. Nagle dowołuje i ma Ciebie gdzieś.
A rokowanie... niepomyślne.
Cześć dziewczyny! Jestem tu nowa! Potrzebuje Waszej porady. Jestem z moim chłopakiem około 5 lat. Ja mam 24 lata, on 29. Nie mieszkamy razem ale z reguły spędzam u niego weekendy bo on mieszka już sam. Problem dotyczy jego relacji z matka. Nie wiem sama czy już przesadzam czy rzeczywiście coś jest na rzeczy. Jego mama jest samotna kobieta. Rozwiodła się jakieś 25 lat temu a ze względu na to ze jest mocno wierząca to nigdy nie miała żadnego faceta. Mój chłopak jest najmłodszy i w związku z tym najdłużej z nią mieszkał. Średni brat ma już rodzine a najstarszy mieszka w innym mieście. Jak się poznaliśmy to relacja mojego chłopaka z matka wyglądała strasznie. Kilka razy w tygodniu chodzili razem do restauracji, zabierali syna średniego brata na spacery, wspólne zakupy, generalnie funkcjonowali jak w związku. Matka dzwoniła do niego bez przerwy, był na każde jej zawołanie. Zdarzało się nawet ze musieliśmy kończyć spotkanie bo jego matka czegoś potrzebowała. Wiem, brzmi to strasznie ale odkąd się wyprowadził po mojej długiej walce, awanturach i wizycie u psychologa, sytuacja uległa dużej zmianie. Teraz jest tak, ze mama dzwoni jakieś 2-3 razy w tygodniu, raz w tygodniu się z nią spotyka ale ona jest ciagle rozczarowana. Dodatkowo zdarza się ze się spotykają pod pretekstem, np. żeby przyjechał do niej po kawę, miód, jaja itp. Za każdym razem kiedy u niej jesteśmy to ona ma jakieś pretensje. Zdarza się, ze na spotkaniach, przy rodzinie poniża mojego chłopaka, wypomina mu ze pożycza mu pieniądze, a jak ma urodziny to ostentacyjnie podkreśla ze od niej żadnego prezentu nie dostanie bo ona już swoje zainwestowała- niby w formie żartu. Problem polega na tym ze mój chłopak ma problemy finansowe i nie ma swojego samochodu w związku z czym czasami od niej pożycza i z reguły jeździ jej autem. Dla niej to jest pretekst bo za każdym razem wymyśla żeby po nią gdzieś przyjechał, skądś odebrał itp.Dodatkowo jest jeszcze kwestia jego średniego brata który ma rodzine a wszyscy mu pomagają. Ostatnio moj chłopak nawet odbierał jego syna kilka razy ze szkoły. Każda prace jaka miał jego brat załatwił mu moj chłopak. Cała rodzina się nim opiekuje a matka mojego chłopaka chyba wychodzi z założenia ze to normalne bo on ma dzieci i każdy go musi wspierać. Dla mnie to chore bo facet jest dorosły a opiekuje się nim mlodszy brat. Ten brat dzwoni tez kilka razy dziennie, zawsze ma jakieś pytanie. Trochę to rozumiem bo czasami jest to związane z praca ale ile razy można dzwonić?! Nie wiem co robić. Niby wydaje mi się ze moj chłopak widzi problem ale trochę pobłaża swojej matce. Trochę mi jej żal, jest samotna ale z drugiej strony świadomie nie chciała nikogo mieć wiec mogła to przewidzieć.. moj chłopak jest inteligentny i ambitny ale coś mu nie idzie ostatnio z praca. Zarabia 2900 i od roku szuka czegoś nowego, bez skutku. Moim zdaniem mógłby się sam za to utrzymać ale wydaje mi się ze on po prostu za dużo wydaje i nie umie dysponować pieniędzmi. Z góry dziękuje za poradę!