Odeszłam - czyli o tym że faceci się nie zmieniają - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Odeszłam - czyli o tym że faceci się nie zmieniają

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 ]

Temat: Odeszłam - czyli o tym że faceci się nie zmieniają

Piszę tu chyba po to żeby wyrzucić z siebie emocje i dowiedzieć się czy jest tu ktoś w podobnej sytuacji.

Ja, 33 lata, zadbana, inteligentna, twardo stąpająca po ziemi, kochająca życie, z dobrą pracą, po 11 letnim związku z dobrym, ale letnim facetem, zakochałam się w Królewiczu, 10 lat starszym super zabawnym i czującym przystojniaku, który zgodził się dzielić ze mną życie, zgodził się żebym go kochała jak szalona, gotowała najwymyślniejsze dania, zamieszkała w jego wspaniałym domu (płacąc wszystko po połowie), jeździć jego szpanerskie samochodem. Pozwolił mi poznać i pokochać jego rodzinę, opiekować gdy był w szpitalu, kiedy to przez tydzien spalam na krzesle przy jego lozku i bylam na nogach 12h bez chwili wytchnienia, i pocieszać jak mu biznes nie wyszedł. Ja snułam plany, on zgadzał się żebym je snuła. Tymczasem kiedy tylko pojawiała się ciekawsza opcja niż ja, coś co łechtało jego ego, gwarantowało dobrą zabawę – ja przestawałam się liczyć. Czy była to inna kobieta, czy impreza, czy nowa praca. Do tego oczywiscie zadnych wspolnych zdjec na portalach spolecznosciowych - wg niego musielismy sie ukrywac w pewnych srodowiskach. W ciągu jednego weekendu dostarczał mi tylu skrajnych emocji, których nie przeżyłam z exem w ciągu roku. Był jak narkotyk. Po dwóch latach, kiedy odkrylam, ze to nie ja jestem wariatką wymyślającą scenariusze, ale te kłamstwa i flirty i ściemy są realne i potwierdzone smsami - odeszlam. Wydrukowalam wszystko, spakowalam swoje rzeczy i po kilku godzinach mnie nie bylo. Zdziwil sie bardzo jak wrocil z delegacji, ja cierpialam i dalam sie przeblagac. Wszystko mialo sie zmienic. Uwierzylam ze mnie bardzo kocha, a to bylo tylko szukanie atencji i do niczego nie doszło. Nie zmienilo się nic. I juz wiem ze on sie nie zmieni, nie dla mnie. Zawsze będzie egoistycznym Piotrusiem Panem. Spontaniczność jest fajna, ale spontaniczne akceptowanie pracy na drugim końcu świata ("będziesz przylatywać na weekendy, a za 2 lata zobaczymy, moze wroce tu na stałe, w końcu robię to dla nas") albo spontaniczne znikanie na całą noc – mnie to przestało bawić. Boli jak cholera, ale ciężar na plecach jest mniejszy. Bo zrozumiałam ze on już taki jest, tylko ciężko sercu to zaakceptować…

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Odeszłam - czyli o tym że faceci się nie zmieniają

I morał taki, że nie wierzy się ludziom na słowo, tylko obserwuje jak się zachowują. Przy czym nie pisałabym, że faceci się nie zmieniają - to ludzie się nie zmieniają. I spora grupa ludzi zaślepiona miłością potrafi uwierzyć w najwymyślniejsze bajki nie mające pokrycia w rzeczywistości, byle by zostać z kimś, kto dostarcza takich szalonych uczuć.

Fajnie by było, gdyby wszyscy ludzie wychodzili od początku z założenia, że ludzie tacy są i trzeba ich zaakceptować lub odejść.  O ile mniej dramatów i fałszywych obietnic.

3

Odp: Odeszłam - czyli o tym że faceci się nie zmieniają
Monoceros napisał/a:

I morał taki, że nie wierzy się ludziom na słowo, tylko obserwuje jak się zachowują. Przy czym nie pisałabym, że faceci się nie zmieniają - to ludzie się nie zmieniają.

Tak, zawsze sobie powtarzlaam - czyny nie slowa, ale teoria to jedno, a życie weryfikuje.

Co do zmian to ja się zmieniłam, w poprzednim związku byłam egoistką i to mój ex kochał za bardzo, teraz ja oddałam całą siebie - karma?
Ja nie chcialam zeby moj facet zrezygnowal z pasji czy tego co mu sprawia radość, ale jako singiel zachowujesz się inaczej - flirtujesz, bawisz się i to jest okay, ale w związku takie zachowania nie są do końca normą jeśli się przekracza granice. Takiej zmiany oczekiwalam. I się mocno zawiodłam.

4

Odp: Odeszłam - czyli o tym że faceci się nie zmieniają

A wszyscy piszą że człowiek się zmienia... może nie zmienia tylko pogłębia swoje cechy charakteru . Również zgadzam się że nie można wierzyć na slowo. Ale skoro odeszłas już od niego to dobrze zrobiłaś coś dla siebie na pewno mniej Cię to boli niż gdyby on zostawił Ciebie

5

Odp: Odeszłam - czyli o tym że faceci się nie zmieniają
Wydajemisię napisał/a:

A wszyscy piszą że człowiek się zmienia... może nie zmienia tylko pogłębia swoje cechy charakteru . Również zgadzam się że nie można wierzyć na slowo. Ale skoro odeszłas już od niego to dobrze zrobiłaś coś dla siebie na pewno mniej Cię to boli niż gdyby on zostawił Ciebie

A gdzie tak piszą? Bo ja mam wrażenie, że wychowałam się na takich przekonaniach - przez literaturę, film i bajki - ale powiem szczerzy, wystarczyło posiedzieć rok na tym forum żeby zobaczyć i utwierdzić się w przekonaniu, że ludzie się nie zmieniają.

6

Odp: Odeszłam - czyli o tym że faceci się nie zmieniają

Moim zdaniem ludzie jak najbardziej się zmieniają, tylko zazwyczaj na gorsze.

7

Odp: Odeszłam - czyli o tym że faceci się nie zmieniają

Ludzie się zmieniają. Kwestia tylko na ile im zależy na czynniku który miałby tą zmianę wywołać. Dlatego na ogół narzeczony jest lepszy od męża, kochanka od zony, dlatego bardziej się staramy w nowej pracy niż w tej w której tkwimy od dwudziestu lat.
Jeśli w związku jest prawdziwe uczucie, to oczywiscie że będziemy się starać i zmienimy się dla kochanej osoby. Jeśli obie strony się starają, to obie zmienią się na lepsze. A jeśli się staramy i pielęgnujemy to co nas łączy, to uczucie trwa latami.

8 Ostatnio edytowany przez X77 (2018-04-22 18:06:35)

Odp: Odeszłam - czyli o tym że faceci się nie zmieniają

Tylko po co się zmieniać? Żeby w liście pożegnalnym od osoby na której nam zależy dowiedzieć się że "już nie jesteś tą osobą którą poznali, w której się zakochali" itp?
Pewnie dlatego badboy'e się nie zmieniają w grzecznych i miłych facetów, rozumiem, że nie chcą dać się wsadzić pod pantofel....

Odp: Odeszłam - czyli o tym że faceci się nie zmieniają

Teraz trzeba tylko wytrwać w postanowieniu...
A czy się zmieniają? Ja z całą stanowczością myślę że NIE. Obserwuję Rodziców, Rodzeństwo, byłych Facetów- lata lecą, a oni tacy sami...

10 Ostatnio edytowany przez evalougo (2018-04-22 08:44:31)

Odp: Odeszłam - czyli o tym że faceci się nie zmieniają

jak to się mówi: ,,kto się ch...amem urodził, kanarkiem nie zdechnie". Jeszcze nigdy nie spotkałam się z zmianą człowieka. Owszem, można (i trzeba) się starać, ale...
Co innego, gdy ktoś Ci tą zmianę wmawia (jaki to on/ona dobry, jak się dla nas zmienił/a)- na takie twierdzenia trzeba zawsze brać poprawkę i rzadko nią bierzemy, niestety.

11

Odp: Odeszłam - czyli o tym że faceci się nie zmieniają
troll napisał/a:

Ludzie się zmieniają. Kwestia tylko na ile im zależy na czynniku który miałby tą zmianę wywołać.

No właśnie, może to jest prawda. Motywacja do zmiany musi płynąć ze środka. A czasami ludzie chcą się zmienić i nie potrafią. Taka już ich natura.

Zerwaliśmy dopiero tydzień temu, staram się trzymać, ale nie wstydzę się niekontrolowanych wybuchów płaczu kiedy jestem sama.
Ex napisał do mnie raz - o tym jak on się czuje i co dla niego znaczył ten związek. Miło, ale to tylko słowa. Ucięłam temat. Nie ma sensu tego ciągnąć. Chociaż jedyne o czym marzę to się do niego przytulić, wsiąść z nim na motor i odjechać gdzieś daleko...

12

Odp: Odeszłam - czyli o tym że faceci się nie zmieniają

Po pierwsze, czyny, nie słowa. Ale my się lubimy łapać na obietnice, kiedy kochamy smile takich rzeczy uczymy się na doświadczeniach.

I właśnie doświadczenia - to one są w stanie zmienić człowieka. Jeśli ktoś przeżyje coś bolesnego i zrozumie, że było to konsekwencją jego zachowań, to je zmieni. Warunkiem jest jednak to, że musi solidnie dostać po uszach, żeby to do niego dotarło.

Ale co do zasady uważam, że ludzie się nie zmieniają.

13 Ostatnio edytowany przez balin (2018-04-22 11:36:37)

Odp: Odeszłam - czyli o tym że faceci się nie zmieniają

Gdy czytam tekst Autorki, to widzę taką bezwolną lalkę. On pozwolił na to, on powiedział to, on tamto. A Ty co? Nie było Cię tam? Jak tak można zwalać całą winę za swoje niepowodzenia na innych? Wg mnie Ty jesteś sama sobie winna. Po pierwsze za to, że rozwaliłaś jak sama przyznajesz przez swój egoizm małżeństwo, bo mąż okazał się dla ciebie nieatrakcyjnym misiem. A po drugie, że jak gówniara poleciałaś na badboya, tylko dlatego, że był taki piękny i atrakcyjny. Dostałaś po tyłku, bo dostać musiałaś, to może się zmienisz. A o facetach nie ma co uogólniać, tak samo jak kobiety, najczęściej gdy dostają dobrze po tyłku, weryfikują swoje postępowanie.

14

Odp: Odeszłam - czyli o tym że faceci się nie zmieniają
balin napisał/a:

Gdy czytam tekst Autorki, to widzę taką bezwolną lalkę. On pozwolił na to, on powiedział to, on tamto. A Ty co? Nie było Cię tam? Jak tak można zwalać całą winę za swoje niepowodzenia na innych? Wg mnie Ty jesteś sama sobie winna. Po pierwsze za to, że rozwaliłaś jak sama przyznajesz przez swój egoizm małżeństwo, bo mąż okazał się dla ciebie nieatrakcyjnym misiem. A po drugie, że jak gówniara poleciałaś na badboya, tylko dlatego, że był taki piękny i atrakcyjny. Dostałaś po tyłku, bo dostać musiałaś, to może się zmienisz. A o facetach nie ma co uogólniać, tak samo jak kobiety, najczęściej gdy dostają dobrze po tyłku, weryfikują swoje postępowanie.

Nie napisalam, ze rozbilam malzenstwo, tylko ze to byl kolejny związek.

I tak, oczywiście masz rację. Zakochałam się w dupku i to jest moja wina. Gdybym wtedy czuła, że jemu nie zalezy, to bym nie zaczynała związku ani nie trwała w nim przez dwa lata. Dopiero teraz widzę pewne rzeczy i mam odwagę się do tego przyznać. A nasza relacja to była sielanka, która była przerywana co jakis czas bombami - nie klocilismy się na codzien, bylo duzo czulosci, wsparcia, rozmowy o dzieciach, wspolne prowadzenie domu, a potem bum! On znikąd znika na kilka godzin i klamie ze byl gdzies indziej, z kims innym. Ale wmawial mi ze cos sobie wkrecam, az w koncu wierzylam i na kilka miesiecy byl spokoj. Potem znowu powtorka z rozrywki. Każdy ma swoje limity. Ja musialam dobaczyc fizyczny dowod jego klamst zeby przejrzec na oczy.

Odp: Odeszłam - czyli o tym że faceci się nie zmieniają
thatcarmi napisał/a:

A nasza relacja to była sielanka, która była przerywana co jakis czas bombami

Serio? Sielanka dopóki nie otworzyłaś oczu.

Co do offtopu:

Ludzie się zmieniają, ale ich charakter nie. Zmieniają się z czasem priorytety, które powodują u nas inne zachowania niż kiedy ich nie było. Z czasem dojrzewamy, zmieniają nas nasze doświadczenia, stajemy się bardziej odporni psychicznie. Zmieniają się nasze zainteresowania, znajomi, zmieniają nas związki, rodzicielstwo.
To są zmiany naturalne, na które nie mamy wpływu.

Posty [ 15 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Odeszłam - czyli o tym że faceci się nie zmieniają

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024