Toksyczny związek, mam dosyć - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Toksyczny związek, mam dosyć

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

Temat: Toksyczny związek, mam dosyć

Cześć. Nigdy wcześniej nie pisałam na forum, ale kilkakrotnie czytałam wątki innych kobiet i widziałam, że wiele z Was naprawdę potrafiło je wesprzeć. Teraz sama jestem w sytuacji, w której potrzebuję rady.

Otóż jestem w wieloletnim związku, od 3 lat mieszkamy razem. Niestety regularnie się kłócimy, przede wszystkim o błahostki. Zwykle niesnaski nie trwają długo. Od jakiegoś czasu mój partner w kłótni nazywa mnie pasożytem. Faktycznie on zarabia zdecydowanie więcej ode mnie, jednak ja też mam swoje dochody, z których nas żywię. W związku z tym nigdy nie czułam, żebym na nim rzeczywiście pasożytowała. Kiedy się godzimy zawsze słyszę, że tak naprawdę wcale tak nie uważa, że mówi to w złości, bo wie, że to mnie denerwuje. Ostatnio jednak poszedł krok dalej, w kłótni zostałam nazwana k***. Zapytałam czy wie co to znaczy, na co dostałam odpowiedź, że owszem „k*** dostaje kasę za to, że nic nie robi, za seks, dokładnie jak ty”. Poczułam się jakbym dostała w twarz, rzeczywiście przelewa mi nieraz kasę, kilkaset złotych raz na 4-5 miesięcy, jak sobie przypomni. Nie oczekuję tego od niego, bo mam swoje dochody i generalnie nie potrzebuję jego pieniędzy, ale nigdy nie spodziewałabym się takiego komentarza… Usłyszałam też, że jestem spaślakiem. Rzeczywiście mogłabym trochę zrzucić, ale uwierzcie, że moja nadwaga nie przekracza 5 kg…

Nie robię z siebie świętej, sama też go zwyzywałam, jednak w moim przypadku były to raczej głupie gadki, mówiłam dokładnie to co mi ślina na język przyniosła, bez argumentów w stylu „jesteś pasożytem, bo to ja Cię utrzymuję”. Najgorsze jest to, że za kilka miesięcy mamy brać ślub, a ja po ostatniej kłótni zastanawiam się czy to w ogóle ma sens. Pojawiają się coraz gorsze wyzwiska, ja sama reaguję tak jak nigdy bym się tego po sobie nie spodziewała. Boję się, że dziś jestem k***, a z czasem podczas kłótni zostanę uderzona (to się na szczęście nigdy nie zdarzyło przez te wszystkie lata).

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2018-04-20 15:47:56)

Odp: Toksyczny związek, mam dosyć
samandra napisał/a:

Cześć. Nigdy wcześniej nie pisałam na forum, ale kilkakrotnie czytałam wątki innych kobiet i widziałam, że wiele z Was naprawdę potrafiło je wesprzeć. Teraz sama jestem w sytuacji, w której potrzebuję rady.

Otóż jestem w wieloletnim związku, od 3 lat mieszkamy razem. Niestety regularnie się kłócimy, przede wszystkim o błahostki. Zwykle niesnaski nie trwają długo. Od jakiegoś czasu mój partner w kłótni nazywa mnie pasożytem. Faktycznie on zarabia zdecydowanie więcej ode mnie, jednak ja też mam swoje dochody, z których nas żywię. W związku z tym nigdy nie czułam, żebym na nim rzeczywiście pasożytowała. Kiedy się godzimy zawsze słyszę, że tak naprawdę wcale tak nie uważa, że mówi to w złości, bo wie, że to mnie denerwuje. Ostatnio jednak poszedł krok dalej, w kłótni zostałam nazwana k***. Zapytałam czy wie co to znaczy, na co dostałam odpowiedź, że owszem „k*** dostaje kasę za to, że nic nie robi, za seks, dokładnie jak ty”. Poczułam się jakbym dostała w twarz, rzeczywiście przelewa mi nieraz kasę, kilkaset złotych raz na 4-5 miesięcy, jak sobie przypomni. Nie oczekuję tego od niego, bo mam swoje dochody i generalnie nie potrzebuję jego pieniędzy, ale nigdy nie spodziewałabym się takiego komentarza… Usłyszałam też, że jestem spaślakiem. Rzeczywiście mogłabym trochę zrzucić, ale uwierzcie, że moja nadwaga nie przekracza 5 kg…

Nie robię z siebie świętej, sama też go zwyzywałam, jednak w moim przypadku były to raczej głupie gadki, mówiłam dokładnie to co mi ślina na język przyniosła, bez argumentów w stylu „jesteś pasożytem, bo to ja Cię utrzymuję”. Najgorsze jest to, że za kilka miesięcy mamy brać ślub, a ja po ostatniej kłótni zastanawiam się czy to w ogóle ma sens. Pojawiają się coraz gorsze wyzwiska, ja sama reaguję tak jak nigdy bym się tego po sobie nie spodziewała. Boję się, że dziś jestem k***, a z czasem podczas kłótni zostanę uderzona (to się na szczęście nigdy nie zdarzyło przez te wszystkie lata).


Nie nazwałabym twojego związku toksycznym. Przynajmniej nie po tym, co napisałaś powyżej.
Po prostu brakuje w nim szacunku. To się samo raczej nie zmieni i pewnie dobrze czujesz, że brak szacunku będzie przejawiał się w różnoraki sposób.
Zrozumiałabym koniec miłości w moim związku, ale nie brak szacunku sad
Nie napisałaś precyzyjnie, jak reagujesz na inwektywy, które padją w twoja stronę: biernie ich wysłuchujesz, obrażasz się, zwracasz mu uwagę, zdecydowanie protestujesz?

3

Odp: Toksyczny związek, mam dosyć

O reaguję bardzo różnie. Często próbuję porozmawiać na spokojnie, czasami się odgryzam, niekiedy po prostu wychodzę, żeby nie wysłuchiwać kolejnych chamskich tekstów.

Zaczyna mnie przerażać fakt, że wszystko wskazuje na to, że za chwilę weźmiemy ślub po to, żeby po kilku latach się rozwieść, bo nie chcę spędzić życia na wiecznych kłótniach. Kiedy jest dobrze, to czuję się świetnie, ale niestety dosyć często się kłócimy. Kiedy wyciągam rękę na zgodę to przy kolejnej kłótni słyszę, że to ja ciągnę związek na siłę. Kiedy to on pierwszy chce normalnie porozmawiać to słyszę, że już mi nie zależy. Nie ma dobrego rozwiązania w takich sytuacjach. Poza tym w kłótniach zawsze to ja jestem winna konfliktu - ponownie nie chcę się wybielać, nie twierdzę, że nigdy nie kłócimy się przeze mnie. Ale niestety bardzo często konflikt zaczyna się od niego, a jeszcze nigdy nie przyznał, że to jego wina.

4

Odp: Toksyczny związek, mam dosyć

Moim zdaniem to wcale nie jest prawda, że on celowo mówi takie rzeczy by Cię wkurzyć, ale naprawdę to wcale tak nie myśli. Bo jednak skądś taka "szpila" do wbijania mu się wzięła, jakoś na to wpadł by uderzyć właśnie w ten punkt. Ja na Twoim miejscu autorko bardzo poważnie bym się zastanowił nad kontynuacją tego związku, a w szczególności nad ślubem. Być może wasz związek nie jest toksyczny, ale podejście Twojego faceta do pieniędzy jest toksyczne. A nie ma co się oszukiwać, ze pieniądze w życiu odgrywają ważną rolę.
Ja sam mam doświadczenia z takiego związku, gdzie była bardzo duża dysproporcja w zarobkach na moją niekorzyść. Co prawda podczas jego trwania nigdy nie usłyszałem tak dobitnych słów o byciu pasożytem, ale gdy przyszło do rozliczeń po jego zakończeniu to już okazało się że jednak nim byłem. I że nic mi się nie należy, pomimo że np. spłacaliśmy wspólnie raty za różne sprzęty, które zostają w jej mieszkaniu.
A skoro u Ciebie takie akcje są już teraz to ja naprawdę czarno to widzę.

5

Odp: Toksyczny związek, mam dosyć
samandra napisał/a:

O reaguję bardzo różnie. Często próbuję porozmawiać na spokojnie, czasami się odgryzam, niekiedy po prostu wychodzę, żeby nie wysłuchiwać kolejnych chamskich tekstów.

Zaczyna mnie przerażać fakt, że wszystko wskazuje na to, że za chwilę weźmiemy ślub po to, żeby po kilku latach się rozwieść, bo nie chcę spędzić życia na wiecznych kłótniach. Kiedy jest dobrze, to czuję się świetnie, ale niestety dosyć często się kłócimy. Kiedy wyciągam rękę na zgodę to przy kolejnej kłótni słyszę, że to ja ciągnę związek na siłę. Kiedy to on pierwszy chce normalnie porozmawiać to słyszę, że już mi nie zależy. Nie ma dobrego rozwiązania w takich sytuacjach. Poza tym w kłótniach zawsze to ja jestem winna konfliktu - ponownie nie chcę się wybielać, nie twierdzę, że nigdy nie kłócimy się przeze mnie. Ale niestety bardzo często konflikt zaczyna się od niego, a jeszcze nigdy nie przyznał, że to jego wina.

Masz dwa wyjścia. Albo chcesz zachować resztki szacunku do siebie, albo decydujesz się na wariant niewolnicy i wtedy nie narzekaj na swoje paskudne życie. Normalny związek jest oczywiście oparty na miłości, ale musi być w nim wzajemny szacunek. Przez trzydzieści lat małżeństwa nie zdarzyło mi się wobec żony użyć wulgaryzmu. Nawet jak ponoszą mnie nerwy, a jestem cholerykiem, to jednak szacunek do niej nie pozwala mi jej obrażać. Mielę przekleństwa w ustach, ale nigdy nie są skierowane do niej bezpośrednio, co najwyżej jak dyskusja osiągnie niebezpieczną temperaturę, to wyjdę z psem żeby ochłonąć. Pomyśl co bardziej boli. Rozstanie i złamane serce, czy całe życie zmarnowane przy nim?

6

Odp: Toksyczny związek, mam dosyć

Dziękuję za odpowiedzi. Nie ukrywam, że Wasze opinie są dla mnie ważne, bo tak naprawdę nie mam komu o tym opowiedzieć. Głupio przecież żalić się rodzicom czy znajomym, że mój narzeczony nazywa mnie pasożytem, spaślakiem i k***ą.

Jeśli chodzi o to wbijanie szpil to on doskonale wie, że działa to na mnie jak płachta na byka. Ostatnio dowiedziałam się, że nawet nie mam pracy. Rzeczywiście, nie jestem nigdzie zatrudniona na etat co nie zmienia faktu, że zarabiam kilka tysięcy miesięcznie (jestem freelancerem). Kiedy po jednej z kłótni, w trakcie której usłyszałam, że jestem pasożytem zaproponowałam, że w takim razie jestem chętna na dzielenie wszystkich wydatków na pół, dowiedziałam się, że on nie chce żadnej kasy ode mnie (ja nie dorzucam się do rachunków, natomiast kupuję wszystko do domu - chemię, jedzenie itp.). W następnej kłótni znowu usłyszałam, że jestem pasożytem.

Właściwie już podjęłam decyzję o wyprowadzce, bo taka relacja chyba rzeczywiście nie ma przyszłości.

7

Odp: Toksyczny związek, mam dosyć

Bardzo dobra decyzja i mam nadzieję, że w niej wytrwasz. Nie miałabyś z nim życia, bo to jak widać chory człowiek. Narzeka, że jesteś pasożyt ale jednocześnie nie zgadza się na płacenie rachunków na pół. No debil i tyle.

8

Odp: Toksyczny związek, mam dosyć

Bardzo dojrzała decyzja. Mam nadzieję, że koleś się ogarnie i się zmieni, chociaż nie wiem, czy odzyska Twoje zaufanie kiedykolwiek. Nikt nie ma prawa nas wyzywać. Jeśli on się tak zachowywał wobec ciebie, to może ma jakieś problemy ze sobą, próbuje się tym dowartościować itd....

"Zawsze bądź pierwszorzędną wersją siebie, zamiast być kiepską kopią kogoś innego." smile

9

Odp: Toksyczny związek, mam dosyć
samandra napisał/a:

Ostatnio jednak poszedł krok dalej, w kłótni zostałam nazwana k***. Zapytałam czy wie co to znaczy, na co dostałam odpowiedź, że owszem „k*** dostaje kasę za to, że nic nie robi, za seks, dokładnie jak ty”. .

Oniemiałam. Pracujesz , kupujesz jedzenie a on Ci mówi, że jesteś kurwą.
Kobieto o jakim Ty ślubie mówisz ?
Chcesz dzieci w takim środowisku wyzwisk wychować ?

Dobro zawsze wraca :-)

10 Ostatnio edytowany przez przyjacielskiforum (2018-04-27 16:09:04)

Odp: Toksyczny związek, mam dosyć

Cześć samandra. Przyszedłem tutaj z pomocą, moje powołanie. Dobrze że się odzywałaś i postanowiłaś pisać na forum. To wielki i pozytywny plus bo potrzebujesz dobre rady. Nie powiedziałbym na twoim miejscu że jesteś pasożytem, spaślakiem i k***ą bo to chamskie zachowanie. Kasa dla mnie się nie liczy bo nie daje szczęścia. Najważniejsze gdy budować dobre relacje i wsparcie z miłością. Nic nie nie przejmuj go, próbuje Cię obrażać, wkurzyć i nazwać Cię obrzydliwe. To ma być miłość? właśnie nie.. miłość - relacje między ludźmi, które pragną czynić dobro dla drugiej osoby. Są gotowe do poświęceń oraz wykazują ogromną chęć do pozostania ze sobą, aż do śmierci. Na każdego człowieka czeka miłość. Popieram ZwyiecZdroj, czy ty chcesz wychować dzieci w takim środowisku wyzwisk? dziecko to najpiękniejszy prezent i skarb. Nie ma co się zastanowić tutaj, pora się rozstać. Miłość potrzebuje szczęścia a wam brakuje. Pozdrawiam serdecznie.

Najlepszy temat, zapraszamy do popisania, pogadania i poznania - klik tu! cool
Zapraszam serdecznie również na mojego maila, jeśli lubisz rozmawiać jako prywatna osoba smile

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Toksyczny związek, mam dosyć

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018