Witam, nie jestem kobietą ale potrzebuje się wygadać. Poznałem swoją była dziewczynę gdy miałem 19 lat , ona miała 17 , na początku nie pomyslalbym nawet że z nią będę , spotykaliśmy się i w końcu coś mnie ruszyło i mówię sobie że jest to dziewczyna dla mnie , byliśmy razem . Przez okres 2 lat było mi ciężko bo zakochałem sie po uszy , wtedy zacząłem już pracować i studiować zaocznie , miałem dla niej duzo czasu jednak ona dla mnie znacznie mniej , chodziła do liceum. Miała bardzo restrykcyjnych rodziców , nie mogła wychodzić w tygodniu ze mną, bo miała się uczyć spotykaliśmy się jedynie w weekendy lub w tygodniu po jej lekcjach na max pół godziny. Bardzo ciężko mi było lecz bylem gotowy to wytrzymać. Po tym jak skończyła liceum zaczęła studia zaoczne i tak samo zaczęła pracować w naszym rodzinnym mieście , nawet w tym samym zakładzie co ja , co prawda zmiany nam się nie pokrywały widziałem ją w pracy tylko 2 dni w tygodniu, ale już mi to nie przeszkadzało bo poswiecala 100 % więcej czasu niż wcześniej , było super , wspólne wakacje wyjazdy wiadomo że kłótnie też się zdarzały ale zawsze dochodzilismy do porozumienia . Przez ten czas ona mówiła mi ze jestem tym jedynym i ja czułem to samo . 3 miesiące temu jej się oswiadczylem jej reakcja była cudowna trzesla się ze szczęścia , płakała i rzuciła się na mnie widziałem jak bardzo się cieszy . Mieliśmy wspólne plany , w tym roku mieliśmy się wyprowadzić i razem zamieszkać widziałem że jej zależy i tak samo mi , lecz z jakieś dwa tygodnie temu zaczęło jej odbijać ciągle wszczynala kłótnie , ja juz nie mialem siły sie kłócić po prostu ją uspokajalem , myślałam że ma gorsze dni , próbowałem ją pocieszać . Zostawiła mnie , powiedziala ze mam bardzo zly charakter , kupiłem kwiaty , przeprosilem bo faktycznie myślałam ze to mój błąd i poprosiłem o szanse . Znów bylismy razem przez kilka dni ale przez te kilka dni już nie było to samo , pytalem się w czym problem,zebysmy porozmawiali , ale ona mówiła ze wszystko okej . Zaplanowalem wspolny wyjazd na święta żebyśmy sobie odpoczeli od codzienności i może tym poprawić jej humor , zgodziła się . 2 dni przed wyjazdem mialem po nią przyjechać do pracy i miałem pokazać co chciałem nam za pokój zarezerwowac , do połowy dnia bylo w miare normalnie . Ale po połowie dnia dostałem sms żebym po nią nie przyjeżdżał , zapytałem dlaczego a ona po prostu bo nie . Pomimo to przyjechałem bo nie wiedziałem o co chodzi , przyjechalem , wsiadla z pytaniem po co po nią przyjechałem , a ja do niej że o co chodzi bo już tego calkiem nie rozumiem powiedziała mi że nie umie tak na siłę i żebym dal jej spokój , jakbym był dla niej najgorszym wrogiem , minęło kilka dni i zapytałem czy porozmawiamy , zadzwoniła do mnie i powiedziała że źle ja traktowalem, że się nie zmienię i nie chce ze mna być . Lecz tego samego dnia późna porą pojechałem do kolegi i pech albo szczescie chciało że zobaczyłem ja w objeciach z chlopakiem z pracy o 10 lat od niej starszym , nic specjalnego , jaracz zioła, słabe towarzystwo , chciałem do nich wysiąść ale coś mnie zatrzymało , na pewno mnie widziała. Nie umiem tego pojąć dlaczego tak się stało osoba która poznalem zmieniła się o 180 stopni , nadal ją kocham i chcialbym zeby do mnie wróciła , od tamtej pory widziałem ją tylko w pracy, oddała mi pierscionek i nic nie powiedziała , ja też nic nie mówiłem i nie odzywam się do niej , bo wiem że nic złego nie zrobiłem a cała winę chce zrzucić na mnie. Czy to jest po prostu takie przejsciowe jej zachowanie , czy już nie warto nawet wybaczać tego ? Nikt się po niej tego nie spodziewal ...
Jej zachowanie,obojętność wyrazie wskazuje,że zaczęła interesować się kimś innym, czyli tym kolega z pracy. Dlatego zmiana jej zachowania, nastawienia. Wszystko jej w Tobie zaczęło przeszkadzać,cokolwiek byś nie zrobił i tak byś zrobił to źle, bo ona jest już zauroczona kimś innym. A obarczanie Ciebie winą, jest dla uspokojenia swoich wyrzutów sumienia. Ja osobiście poczułabym się zdradzona, Nie dałabym jej szansy, nie chciałabym jej znać.
Właśnie tak się czuje ale z drugiej strony bardzo tęsknię i mam w głowie to ,że jest to dla nas po prostu jakaś próba ...
Witam, nie jestem kobietą ale potrzebuje się wygadać. Poznałem swoją była dziewczynę gdy miałem 19 lat , ona miała 17 , na początku nie pomyslalbym nawet że z nią będę , spotykaliśmy się i w końcu coś mnie ruszyło i mówię sobie że jest to dziewczyna dla mnie , byliśmy razem . Przez okres 2 lat było mi ciężko bo zakochałem sie po uszy , wtedy zacząłem już pracować i studiować zaocznie , miałem dla niej duzo czasu jednak ona dla mnie znacznie mniej , chodziła do liceum. Miała bardzo restrykcyjnych rodziców , nie mogła wychodzić w tygodniu ze mną, bo miała się uczyć spotykaliśmy się jedynie w weekendy lub w tygodniu po jej lekcjach na max pół godziny. Bardzo ciężko mi było lecz bylem gotowy to wytrzymać. Po tym jak skończyła liceum zaczęła studia zaoczne i tak samo zaczęła pracować w naszym rodzinnym mieście , nawet w tym samym zakładzie co ja , co prawda zmiany nam się nie pokrywały widziałem ją w pracy tylko 2 dni w tygodniu, ale już mi to nie przeszkadzało bo poswiecala 100 % więcej czasu niż wcześniej , było super , wspólne wakacje wyjazdy wiadomo że kłótnie też się zdarzały ale zawsze dochodzilismy do porozumienia . Przez ten czas ona mówiła mi ze jestem tym jedynym i ja czułem to samo . 3 miesiące temu jej się oswiadczylem jej reakcja była cudowna trzesla się ze szczęścia , płakała i rzuciła się na mnie widziałem jak bardzo się cieszy . Mieliśmy wspólne plany , w tym roku mieliśmy się wyprowadzić i razem zamieszkać widziałem że jej zależy i tak samo mi , lecz z jakieś dwa tygodnie temu zaczęło jej odbijać ciągle wszczynala kłótnie , ja juz nie mialem siły sie kłócić po prostu ją uspokajalem , myślałam że ma gorsze dni , próbowałem ją pocieszać . Zostawiła mnie , powiedziala ze mam bardzo zly charakter , kupiłem kwiaty , przeprosilem bo faktycznie myślałam ze to mój błąd i poprosiłem o szanse . Znów bylismy razem przez kilka dni ale przez te kilka dni już nie było to samo , pytalem się w czym problem,zebysmy porozmawiali , ale ona mówiła ze wszystko okej . Zaplanowalem wspolny wyjazd na święta żebyśmy sobie odpoczeli od codzienności i może tym poprawić jej humor , zgodziła się . 2 dni przed wyjazdem mialem po nią przyjechać do pracy i miałem pokazać co chciałem nam za pokój zarezerwowac , do połowy dnia bylo w miare normalnie . Ale po połowie dnia dostałem sms żebym po nią nie przyjeżdżał , zapytałem dlaczego a ona po prostu bo nie . Pomimo to przyjechałem bo nie wiedziałem o co chodzi , przyjechalem , wsiadla z pytaniem po co po nią przyjechałem , a ja do niej że o co chodzi bo już tego calkiem nie rozumiem powiedziała mi że nie umie tak na siłę i żebym dal jej spokój , jakbym był dla niej najgorszym wrogiem , minęło kilka dni i zapytałem czy porozmawiamy , zadzwoniła do mnie i powiedziała że źle ja traktowalem, że się nie zmienię i nie chce ze mna być . Lecz tego samego dnia późna porą pojechałem do kolegi i pech albo szczescie chciało że zobaczyłem ja w objeciach z chlopakiem z pracy o 10 lat od niej starszym , nic specjalnego , jaracz zioła, słabe towarzystwo , chciałem do nich wysiąść ale coś mnie zatrzymało , na pewno mnie widziała. Nie umiem tego pojąć dlaczego tak się stało osoba która poznalem zmieniła się o 180 stopni , nadal ją kocham i chcialbym zeby do mnie wróciła , od tamtej pory widziałem ją tylko w pracy, oddała mi pierscionek i nic nie powiedziała , ja też nic nie mówiłem i nie odzywam się do niej , bo wiem że nic złego nie zrobiłem a cała winę chce zrzucić na mnie. Czy to jest po prostu takie przejsciowe jej zachowanie , czy już nie warto nawet wybaczać tego ? Nikt się po niej tego nie spodziewal ...
Byłeś jej pierwszym facetem, nowy wydaje jej się lepszą alternatywą na tą chwilę. Jeżeli już teraz widziałeś ich w objęciach to zapewne ich flirt trwał od pewnego czasu. Zgadzam się z Eweliną, że jej przerzucanie winy na Ciebie to prostu zabieg wizerunkowy..." Ty taki nie dobry to musiała szukać pocieszenia miedzy nogami u innego"... Ciesz się, że nie odwaliło jej po ślubie. Jak dla mnie powinieneś, znać na tyle swoją wartość i z uśmiechem pomachać jej na do widzenia.
Wiem jak się czujesz, sama teraz przeżywam rozstanie, ale też uważam że nie ma szans. Wiem co czujesz, nie możesz w to uwierzyć i masz nadzieję że wróci jej rozum i wszystko będzie tak jak kiedyś, ale niestety już nie będzie. Niektóre rzeczy zostały już powiedziane i zrobione przez nią.
Wiem jak się czujesz, sama teraz przeżywam rozstanie, ale też uważam że nie ma szans. Wiem co czujesz, nie możesz w to uwierzyć i masz nadzieję że wróci jej rozum i wszystko będzie tak jak kiedyś, ale niestety już nie będzie. Niektóre rzeczy zostały już powiedziane i zrobione przez nią.
Właśnie myślę identycznie , jest mi bardzo ciężko , lecz nie zamykam się w domu staram się wychodzić i ciagle z kimś rozmawiać , ale ciągle zadaje sobie pytanie dlaczego ...
Wiem, że jest Ci ciężko, ale najważniejsze co teraz musisz zrobić to się właśnie nie zalamywać, wychodź do ludzi, uśmiechaj się. Też zadaje sobie to pytanie dlaczego skoro był dla mnie całym światem... Ale widzisz ktoś mądry mi powiedział, że nic się nie dzieje bez przyczyny, skoro tak się stało to widocznie tak musiało być. Każde rozstanie uczy nas, wiesz już jakich błędów w przyszłości nie popełnisz, a teraz przedewszystkim pokochaj sam siebie, rób to na co TY masz ochotę i ciesz się z tego, głowa do góry i będzie dobrze ![]()
Pytasz dlaczego? Odpowiedzi jest kilka- bo to zła kobieta, bo miała chcicę, bo ma taki charakter. Ale według mnie najwłaściwszą odpowiedzią jest ta, że chciała i już. Przestań roztrząsać i idź dalej. I jeszcze jedno musisz się również przygotować na ewentualną próbę jej powrotu. Dlaczego? Bo gdy tamten sobie poużywa i ona zda sobie sprawę co dla niego znaczy( czasoumilaczka) to nagle może dojść do wniosku że TY i tylko Ty.
Pozdrawiam
Macie racje , trzeba przyjąć to po tna klatę i żyć dalej , wnioski na pewno z tego wyciagne ale taki cios z znienacka niby taka dobra i ułożona dziewczyna i moi rodzice obdarzyli ją wielkim ciepłem i zawsze powtarzała mojej mamie że nie wyobraża sobie zycia beze mnie a tu taki obrót sprawy , ale dziękuję wam wszystkim za dobre słowa
Tylko nie żyj nadzieją, że nawet jak wróci to wszystko będzie jak dawniej. Niech Cie ręka boska broni od przyjmowania jej pod swoje skrzydła kiedy się już wychędoży....
Tylko nie żyj nadzieją, że nawet jak wróci to wszystko będzie jak dawniej. Niech Cie ręka boska broni od przyjmowania jej pod swoje skrzydła kiedy się już wychędoży....
Jeszcze jest ten czas , gdy mam ciągle nadzieje chociaż wiem ze nie powinienem , ale wiem też ze jak juz raz tak zrobila to i pewnie drugi raz tak zrobi dlatego nawet się do niej nie odzywam i nie mam zamiaru
Klasyka. Dziewczyna "krotko trzymana" w domu, majaca ograniczony dostep do znajomosci, nagle zazywa calkowitej “wolnosci", az ja szyja boli od obracania, tyle ciekawych "celów" ma na swojej drodze... Takie wlasnie porządnisie zaczynaja czesto krecic "bad boy'e" lub "eleganciki z kasą". No coz, łączę sie w bólu bo mialem podobnie z byłą żoną, dziewczyną ze wsi, którą sprowadziłem do dość dużego miasta. Zbłądziła i teraz na własnej skorze musi sie przekonac, jaki błąd popełniła, zostaw ją.
Kolego jesteś ofiarą systemu. Wmówiono Ci, że kobiety potrzebują bezpieczeństwa. Skończyło się na tym, że latałeś za nią jak piesek, chcąc dać jej wszystko. A kobiety przede wszystkim potrzebują emocji. Dlatego tamten jest od Ciebie bardziej atrakcyjny.
Głowa do góry i przed siebie. Przechodzę podobną sytuację. Wszystko było ok, nagle dziewczyna stwierdziła że nic do mnie nie czuje i to przywyczajenie ...
Jeśli to jej pierwsza prawdziwa miłość to niestety ale nic z tego nie będę, będzie szukała nowych wyzwań, emocji. Uważam osobiście że dziewczyna najpierw musi przespać się z 10 facetami żeby powiedzieć że ten jedenasty jest odpowiedni, a dlaczego jedenasty? Bo będzie już starsza i bedzie sobie zdawała sprawę że dużego wyboru juz jej nie pozostało.
Powiadają: ..dwa razy się nie wchodzi do tej samej rzeki..
Rzeka za każdym razem jest inna teoretycznie, ale jesli raz rozłożył nogi przed kimś innym.. to zrobi to jeszcze raz!
To co napisalem boli bardzo, najgorszy jest pierwszy miesiąc. Tęsknota I chęć powrotu bardzo duża...
Jeśli za jakiś czas będzie chciała nawiązać kontakt i wrócić, zdecydujesz ze pomimo wszystko chcesz byście byli razem. Nie przyjmuj jej z otwartymi ramionami.
Radziłbym nie wracać do ex, ale to tylko teoria... w rzeczywistości sam jestem na tyle słaby że chyba pozwoliłby na powrót.
Sama byłam odrzucana i to nie raz, powody różne; to zajęty, to tchórz, to kłamca. I powiem ci z mojego samotniczego doświadczenia: nie ma sensu czekać, aż ona wróci. Niech robi co chce, to jej życie, ty zacznij swoje od tego punktu na nowo. Uśmiechnij się i idź do przodu.
Wiem, że to trudne. Będziesz rozpamiętywać jeszcze długo, wspominać dobre chwile. Ale niech staną się one przyjemnym wspomnieniem - zobaczysz, że kiedy wyblakną ze szczegółów, związane z nimi emocje nie będą tak odczuwalne, jak teraz.
Prawdopodobnie zainteresowała się tym starszym, innym facetem, no a na to nic nie poradzisz.
Co zrobisz ostatecznie, na co się zdecydujesz, to już twój interes i tylko twój wybór. Ja nie zaufałabym na nowo po takim wyskoku.
Teraz ludzie w nosie maja czyjes uczucia i to w kazdym wieku.Teraz angazowac sie to jak strzal w kolano.Nigdy nie wiesz czego sie spodziewac a pozostawienie Ciebie jak psa na deszczu bo tak to wyglada dalo by mi do myslenia.Nie jestes juz dla niej tak wazny jak Ona dla Ciebie.Mlody jestes i trzymam kciuki bo to byl ostatni taki kosz w twoim zyciu bo to zawsze boli i dlugo sie czlowiek leczy z tego.Glowa do gory i wytrwalosci zycze.
To już nie jest twoja dziewczyna i w przyszłości nie będzie. Przynajmniej masz dobra, czysta sytuację. Możesz szukać nowej partnerki.
Nie wolno ci pozwolić jej wrócić. Pozwolisz, to za 10 lat zrobi Ci to samo jako żona. To nie oznacza że jest złym człowiekiem. Poprostu jest nie dla Ciebie.
Tylko nie chodź za nią jak pies z podkulonym ogonem i nie proś aby wróciła. Jak sama przyjdzie, grzecznie podziękuj.