Hej, mam pewną zagwostkę i chciałam spytać się innych o zdanie.
Od 4 miesięcy jesteśmy w związku, poznaliśmy się przez internet. Ja mam 21 lat a on 23. Nie miałam wówczas w głowie chłopaków, był to dla mnie trudny okres, bo kilka miesięcy wcześniej zmarła moja mama i po prostu szukałam kogoś z kim mogłabym od czasu do czasu porozmawiać, a wszyscy znajomi studiują w innych miastach.
Rozmawialiśmy ze sobą przez jakieś 3 tygodnie, a następnie on sam zaproponował spotkanie. Każde kolejne również było z jego inicjatywy, widać było, że chce się ze mną spotykać, a gdyby nie to, że starałam się zachować dystans, to być może te spotkania szybko stałyby się codziennością. Po około miesiącu od pierwszego wyjścia kiedy odprowadzał mnie do domu pocałował mnie, tylko że nie był to taki zwyczajny buziak w policzek. Następnie przez dwa tygodnie nie widzieliśmy się, bo wyjechał z rodzicami z Polski. W tym czasie pisaliśmy ze sobą, ale nie dawało mi spokoju co miało oznaczać to co zrobił. Czy ma wobec mnie jakieś zamiary, czy po prostu miał taki kaprys? Po jego powrocie zebrałam się na odwagę, bo chciałam mieć wszystko czarno na białym i podczas jednego z kolejnych wyjść spytałam dlaczego to zrobił i czy liczy na coś więcej. Nie spodziewał się, że o to spytam i zamurowało go. Przez dłuższą chwilę nic nie mówił, wybąkał tylko, że nie jest wylewną osobą i nie wie jak mi odpowiedzieć. Powiedział też, że nigdy nie miał dziewczyny, co mnie bardzo zaskoczyło, bo skoro taki nieśmiały i nie miał nigdy nikogo, to skąd w nim tyle odwagi na taki pocałunek? Ostatecznie wyszło, że chciałby spróbować.
Jeśli chodzi o jego zachowanie, to chyba nie mam powodów do narzekania. Ciągle chce się spotykać, jest bardzo dobrze wychowany, uprzejmy, spokojny i traktuje mnie z dużym szacunkiem. Pochodzi z bardzo zamożnej rodziny, przez co, prawdę mówiąc, często zastanawiam, czy na pewno do niego pasuję, bo ja jestem takim zwyczajnym normalnym człowieczkiem i ta różnica trochę wprowadza mnie w kompleks, że może jestem zbyt zwyczajna... Jeśli chodzi o bliższe kontakty, to na nic nie naciska, nie poruszał jeszcze spraw łóżkowych, a kiedy chce coś zrobić to zazwyczaj sprawdza jaka jest moja reakcja, pyta, albo mówi, że wystarczy, żebym powiedziała "nie" i jemu drugi raz nie trzeba powtarzać. Ogólnie ostatnie zdanie należy do mnie. Kiedy jesteśmy razem początkowo nic nie robi, tak jakby wstydził się przejąć inicjatywę, ale po chwili zaczyna się bardzo "łasić", przytulać i ciałem daje mi znać, że chciałby żebym go pocałowała, albo przytuliła.
Dotychczas myślałam, że jestem bardzo kochliwą osobą, że nie mam problemu z okazywaniem uczuć (mamie potrafiłam mówić z piętnaście razy dziennie że ją kocham i co chwilę się do niej przytulać), ale kiedy jej zabrakło, to tak jakbym ten "zapał" straciła. Mam problem żeby te uczucia i emocje przenieść na tatę i zauważyłam, że mam też problem, żeby bardziej otworzyć się przed chłopakiem. Tacie jak coś mówię, to raczej kieruje mną myśl "bo powinnam, żeby nie czuł się sam", a jeśli chodzi o chłopaka, to nie wiem na ile mogę sobie pozwolić, bo on też nie jest wylewny, pisze ze mną oficjalnie, bez żadnych buziaków, czułych słówek. Będąc z nim sam na sam widzę, że zachowuje się tak jak powinien, ale kiedy z nim piszę odczuwam taki dystans, że chwilami czuję się jak taka dziewczyna, z którą może robić wszystko kiedy nikt nie widzi, a w pisaniu traktuje mnie jakbym była tylko jego znajomą...Chociaż chyba gdyby tak było, to nie mówiłby swojej mamie o mnie, prawda? Bo ponoć jakiś czas temu mama spytała go raz o to jak mu idzie na studiach, czy ma jakąś "koleżankę" i zaczął jej o mnie opowiadać. Przez to nie wiem, czy mam prawo, żeby zwrócić mu uwagę? Niby uprzedzał, że nie jest wylewny, ale myślicie, że mogłabym w jakiś sposób zminimalizować to u niego, żeby zaczął być bardziej czuły w słowach? Może powinnam zaryzykować i pierwsza zacząć pisać do niego czule? Jestem typem dziewczyny, która uważa, że to chłopak powinien pierwszy wykazać inicjatywę, pierwszy powiedzieć, że kocha, itp. Dlatego też boję się, co będzie w przyszłości- czy doczekam się aż pierwszy powie "kocham cię", czy może to ja powinnam w tym przypadku zacząć od tego? Może kiedy ja zacznę tak mówić, to i on się odważy? A może wręcz przeciwnie i wystraszy? Ja również nigdy nie miałam chłopaka, dlatego nie mam pojęcia jak się w tym przypadku zachowywać, a nie chcę ani tego, żeby zbyt prędko mówić mu takich słów, ani tego, żeby za długo z tym nie zwlekać, żeby chłopak czuł, że mi też na nim zależy i jest dla mnie bardzo ważny, dlatego na razie czekam...
Podobne tematy
Mysle ze niepotrzebnie komplikujesz sprawy ktore poki co wydaja sie isc fajnym torem. Napisalas ze chlopak jest mily, grzeczny, szanuje Cie i liczy sie z Twoim zdaniem. Wykazuje inicjatywe co do spotkan itp. Mysle ze to bardzo dobrze o nim swiadczy. A ze nie jest wylewny... Slowa sa wazne ale jednak czyny wazniejsze, poza tym skoro oboje sie jeszcze nie okresliliscie to w sumie co ma Ci pisac za czulosci. Nie uwazam tez ze traktuje Cie jak dziewczyne z ktora moze robic co chce.. Czemu tak uwazasz? Bo Cie pocalowal? To jakos urazilo Twoja godnosc? Nie chcialas tego? On moim zdaniem okazal tym wlasnie ( czynem) ze nie jestes dla niego zwykla kolezanka/ znajoma. Na slowa konkretne widocznie nie jest jeszcze gotow albo i jest ale wiedzac ze stracilas mame niedawno nie chce za szybko dzialac.
Kolejna sprawa ..nie ma tak ze ktos powinien powiedziec cos pierwszy. Powinno sie cos mowic gdy sie to czuje a nie wedle jakis konwenansow. Poprostu postepuj zgodnie z tym co czujesz, ciesz sie Wasza relacja i pozwol jej naturalnie rozwijac:)