netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Liczą się czyny a nie słowa... Czyny tylko...

11 odpowiedzi7 449 wyświetleńzałożony przez singiel34, 14.01.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Liczą się czyny a nie słowa... Czyny tylko...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

1 Ostatnio edytowany przez singiel34 (2011-01-14 14:22:46)

Temat: Liczą się czyny a nie słowa... Czyny tylko...

Liczą się dla mnie w tej chwili czyny a nie słowa...z tym, że nie należy moim zdaniem nikogo skreślać... nikogo nie skreślam, ale to mnie ludzie skreślili...
popadłem w różne nałogi- i zmarnowałem 10 najlepszych lat życia w sensie intymno- erotycznym...24- 34 roku życia to jest czas jeszcze na " chodzenie ze sobą " i próbowanie- w tym seksu- a mam duży temperament i jestem bardzo romantyczny....... później to już się stereotypowo powinno być w małżeństwie...Tak samo w sensie zawodowym nic nie osiągnąłem...nie pracowałem w zawodzie, oddawałem się nałogom ewentualnie siedziałem przed komputerem i zabijałem czas...
LICZĄ SIĘ ZAŚ CZYNY, NIE DEKLARACJE BEZ POKRYCIA ...jestem teraz odbierany jako kompletny LEŃ i PTAK NIEBIESKI ...to jest nieprawda... ale ludzie się na te pozory łapią...szczególnie wy, Panie.

Mam reputację lenia i obiboka- osoby zupełnie bezwartościowej,ludzkiego " śmiecia "- nikt mnie nie zatrudni, ani się ze mną się nie zwiąże, choć moi przyjaciele mnie bardzo lubią. Poza tym pozowałem na wariata.

Jak te 10 lat obijania i KABARETU da się odkręcić ?.

2

Odp: Liczą się czyny a nie słowa... Czyny tylko...

Oj! już tak nie oskarżaj płci przeciwnej. Kto cię skreślił, że masz takiego doła ? Skoro masz przyjaciół, którzy cię "bardzo lubią" to nie sądzę żebyś był bezwartościowy. Jeśli doszedłeś teraz do tego, że robiłeś co nie tak ze swoim życiem to czas najwyższy wziąć się za siebie i działać, a efekty napewno przyjdą.

3

Odp: Liczą się czyny a nie słowa... Czyny tylko...

Oczywiście że da się odkręcić... ! da się zasłużyć na nowa opinię.

Wystarczy metodyczne i stałe pokazywanie i trwanie przy zmianie .Lub może lepiej trwałe i szczere pokazanie prawdziwego siebie. 

Nie szanują cie bo tak naprawdę nie pokazałeś im prawdziwego siebie, wartościowego człowieka..
Zdarłeś maskę i popatrz oni nie znają tego człowieka, oni znają dawnego w masce.

Zdaje mi się że to ty założyłeś wątek że wracasz do zony po 10 latach od rozwodu...

Nie czytałam tamtego wątku ale powiem jedno, jeśli wkurza cie to do bólu że ktoś ocenia cie podług innego fałszywego obrazu to zostało ci zacząć pokazywać zmianę.

Nie masz pracy tu gdzie jesteś, wyjedz w delegacje, przyjeżdżaj i badz inny niż byłeś, otwarty prawdziwy ty.
Ludzie nie od razu cie zrozumieją, nie od razu zaufają tej zmianie.
Wiec udowodnij sobie i im metodycznie krok po kroku że jesteś inny niż myślą.

Bądz silny i wytrwały a osiągniesz wszystko czego chcesz.

4

Odp: Liczą się czyny a nie słowa... Czyny tylko...

Po pierwsze, polecam obejrzenie filmu: http://mrfire.pl/sekret-polskie-napisy-pelna-wersja/

Dwa, wg mnie najwazniejsze cytaty przedstawione w tym filmie:

"To, kim jesteśmy jest rezultatem tego, o czym myśleliśmy." - Budda
"Jeśli sądzisz, że potrafisz to masz rację. Jeśli sądzisz, że nie potrafisz ? również masz rację." - Henry Ford

5

Odp: Liczą się czyny a nie słowa... Czyny tylko...

Posty z wątku "to ona mnie rzuciła"

singiel34 napisał/a:

Czy to znaczy, że jak jestem rozwodnikiem i to ona mnie rzuciła, to z automatu jestem nieudacznikiem ?.

wrażliwa napisał/a:

Oczywiście, że nie! Rozwodnik to nie znaczy nieudacznik. Jeżeli była z Tobą to znaczy, że rozwód nie przeszkadzał jej. Chyba, że tak myślała, a potem przerosło ją to.....
Za mało szczegółów podałeś.....

davne25 napisał/a:

Mi osobiście facet po rozwodzie nie przeszkadza i jak ma dzieci sama jestem w takim związku... Może ona stwierdziła,że nie pasujecie do siebie nie wiem za mało szczegółów powiedz coś więcej jak chcesz...  To,ze facet jest po rozwodzie to nie oznacza wcale,że jest zły.

Anhedonia napisał/a:
singiel34 napisał/a:

Czy to znaczy, że jak jestem rozwodnikiem i to ona mnie rzuciła, to z automatu jestem nieudacznikiem ?.

Oczywiście, że NIE. Natomiast ważne jest jakie wnioski wyciągnąłeś z faktu rozpadu swego małżeństwa smile Może teraz jesteś bardziej wartościowy niż onegdaj, bo dojrzałeś, bo wiesz jakich błędów NIE popełniać w życiu z bliską osobą, jak nie ranić i na co zwracać uwagę smile Powodzenia

un hombre napisał/a:

Podobno jak poznajesz nowa dziewczyne i wspominasz o swojej eks, to lepiej powiedziec, ze to EX cie rzucila, a nie ty ja (nawet jesli to nie prawda).

To ma podloze psychologiczne i jak sie nad tym zastanowisz, to moze dostrzezesz czemu tongue

To, ze ktos cie zostawil nie znaczy, ze jest sie nieudacznikiem, ja nawet uwazam, ze to lepiej o tobie swiadczy smile

Konwalia07 napisał/a:

Skąd wogóle takie myśli!!!

slepo zakochana napisał/a:

un hombre a dlaczego uwazasz ze to lepiej swiadczy o tym ze ktos cie zostawi?

morfeusz73 napisał/a:

jeśli twojej dziewczynie marzył się ślub w kościele z piękna białą suknią. To twój rozwód mógł być na przeszkodzie.

Rozmawiałeś z nią na ten temat?

singiel34 napisał/a:

Chodzilo mi o moja byla zone... Zostawila mnie i przez to czuje sie nieudacznikiem...

A co do slubu w bialej sukni, spokojnie jest mozliwy, malzenstwo mialem tylko cywilne... jestem kanonicznym kawalerem...

lady napisał/a:

A Twoja zona miała powód żeby Cię zostawić..? Czy po prostu znudziło jej się.....
Gdzieś w Twoim innym wątku czytałam że chciałbyś do niej wrócić po 10 latach..
Po co?
Żeby sobie udowodnić że nie jesteś tym nieudacznikiem?
Czy z tego względu że na prawdę tego chcesz..?
Przemyśl to dokładnie...
smile

busiu napisał/a:

Nie jestem pewna un hombre, czy w ogóle należy wspominać kto kogo i dlaczego rzucił. Lepiej brzmi- 'rozstaliśmy się'. Dojrzale, bez zrzucania winy.

W obydwóch wersjach- rzuciłam i zostałam rzucona- drugiej osobie może się zapalić czerwona lampka. Został rzucony- coś było z nią nim tak, przecież fajnych ludzi się nie rzuca. Rzucił- może to lekkoduch i egocentryk, który wykorzystuje i rzuca.

Lepiej mówić 'rozstaliśmy się. To dla mnie zamknięty temat'. I nie dać się namówić na rozwlekanie przeszłości. W końcu- było minęło, czyż nie?

Singiel34- rozwód jest jakąś życiową porażką, ale nie skreśleniem. Błędy są po to, żeby się na nich uczyć. Wyciągnij wnioski, a wyjdziesz z tej sytuacji zwycięsko.

singiel34 napisał/a:
lady napisał/a:

A Twoja zona miała powód żeby Cię zostawić..? Czy po prostu znudziło jej się.....
Gdzieś w Twoim innym wątku czytałam że chciałbyś do niej wrócić po 10 latach..
Po co?
Żeby sobie udowodnić że nie jesteś tym nieudacznikiem?
Czy z tego względu że na prawdę tego chcesz..?
Przemyśl to dokładnie...
smile

Chciałem do niej wrócić, bo to jest bardzo dobry, wrażliwy, lojalny i porządny człowiek, nie wiadomo, czy kogokolwiek kiedykolwiek tak dobrego znajdę.

Ale była molestowana seksualnie w dzieciństwie, a ja byłem bardzo głupi i bezkrytyczny wobec siebie- nie umiałem jej wyciagnąć z tego zaklętego kręgu. Dziś bym nie popełnił tych samych błędów... No, ale " dwa razy nie wchodzi się do tej samej rzeki "...
Poza tym to nie jest dla mnie najlepsza partnerka, jeśli chodzi o intelekt i seks... miała urodę modelki, a piękno modelek jest trochę nieludzkie i może też " koneser prawdziwego piękna powinien zwrócić się ku okularnicom o iksowatych nogach " ( Stanisław Dygat )....

lady napisał/a:
singiel34 napisał/a:

Chciałem do niej wrócić, bo to jest bardzo dobry, wrażliwy, lojalny i porządny człowiek, nie wiadomo, czy kogokolwiek kiedykolwiek tak dobrego znajdę.

Pytanie czy ona chciałaby wrócić do Ciebie... Dobroć, lojalność i wrażliwość to dzisiaj bardzo dużo.. ale czy to wystarczy...?


singiel34 napisał/a:

Ale była molestowana seksualnie w dzieciństwie, a ja byłem bardzo głupi i bezkrytyczny wobec siebie- nie umiałem jej wyciagnąć z tego zaklętego kręgu. Dziś bym nie popełnił tych samych błędów...

Czasami żeby coś zrozumieć.. trzeba coś doświadczyć..  Te doświadczenie które dzisiaj już masz.. na pewno zaprocentuje.. Najważniejsze  żeby wyciągnąć jakieś wnioski..

singiel34 napisał/a:

No, ale " dwa razy nie wchodzi się do tej samej rzeki "...

Hm.... Jeśli czegoś na prawdę się chce to nie ma rzeczy niemożliwych..

singiel34 napisał/a:

Poza tym to nie jest dla mnie najlepsza partnerka, jeśli chodzi o intelekt i seks... miała urodę modelki, a piękno modelek jest trochę nieludzkie i może też " koneser prawdziwego piękna powinien zwrócić się ku okularnicom o iksowatych nogach " ( Stanisław Dygat )....

No body is perfect..  Każdemu czegoś brakuje, ale wychodzę z założenia że najważniejsze to dobrze czuć się przy tej osobie.. Mieć w niej partnera do rozmowy, kogoś kto zrozumie.. Przyjaciela który potrafi pocieszyć.. Kumpla z którym można iść na piwo.. Jednym słowem kogoś z kim można wszystko...

niekochana72 napisał/a:

Mysle, że mozesz jej pomóc (jeśli ona oczywiście chce tej pomocy) niekoniecznie stając się z powrotem jej mężem. Instytucja PRZYJACIELA trzyma się jeszcze dość mocno big_smile


un hombre napisał/a:

Podobno jak poznajesz nowa dziewczyne i wspominasz o swojej eks, to lepiej powiedziec, ze to EX cie rzucila, a nie ty ja (nawet jesli to nie prawda).

To ma podloze psychologiczne i jak sie nad tym zastanowisz, to moze dostrzezesz czemu tongue

Halo, ktoś miał już skończyć z manipulacją!
Zaczynać od kłamstwa - kiepski pomysł. Bo potem płacz i zgrzytanie zębów.

Wiesz, poza tym sprawa molestowania jest tak poważną traumą, że osoba bez odpowiedniego przygotowania może tylko zaszkodzić. Na pewno warto, żebyś ją wspierał, jeśli możesz w ten sposób pomóc, spróbuj namówić ją na terapię - bez niej nie będzie dobrze. To pewne.

ALE - moja prywatna rada: nie daj się wpędzić w poczucie winy. To są JEJ problemy, nie TWOJE - nie możesz brać na siebie za nie odpowiedzialności. Czy uważasz, że mogłeś stać się osobą współuzależnioną od jej problemu?

6

Odp: Liczą się czyny a nie słowa... Czyny tylko...

Posty z wątku "Powrót do byłej żony po 10 latach"

singiel34 napisał/a:

Może to mieć sens ?.

niekochana72 napisał/a:

Troszke za mało wiemy o sytuacji, żeby pomóc wink

romano25 napisał/a:

jasne, że może. Ale wiele zależy od powodów rozstania i obecnych relacji między wami.

Baccara napisał/a:

Tak ma sens i przyszlosc. A uzaleznione jest od stazu malzenstwa, przezytych chwil pozycia,  rodzaju rozstania, i posiadania wspolnego potomstwa itd................

Rozstalam sie z moim Exem przed 9-ciu laty, zrezygnowalam z alimentow (ktore mi sie i moim dzieciom nalezaly), charowalam jak wol, nie ogladajac sie na przeszlosc, bo wygnalm mojego chlopa z domu i mialam kaca moralnego (pomimo jego zlego prowadzenia sie). 

Teraz utrzymujemy nienaganne kontakty ze soba, tzn.; spotykamy sie na imprezach naszych dzieci (ktore razem organizujemy), rozmawiamy godzinami o naszych dzieciach wplatajac nasze terazniejsze doznania..................,wczesniejsze tez sie znajda:-),  gramy ze soba w paletki z naszymi dziecimi (on ze swoja, a ja z moim i odwrotnie)....., spotykamy sie na grilu u mnie albo u niego z naszymi dziecmi.........i jest fajnie:-) tzn. dla nas; moich dzieci, mojego exa i mnie, ale cierpi na tym jego partnerka i moj maz:-( wiec cos jest nie tak. Wiec odmawam teraz spotkan z exem, za co jestem w oczach moich dzieci beeeeeee:-(

Ktos moze wierzyc albo nie, ale na wigili byl moj ex i jego partnerka (bo przyjechali wlasnie z urlopu) i nie mieli czasu na ugoszczenie wigilijne naszych dzieci! ktore jest na nastepny rok zaplanowane u nich. Lubie partnerke mojego exa, bo lubi moje dzieci, co jest dla mnie najwazniejsze, chodze z nia i moja cora za babske zakupy! i szanuje ja za to, a ona mnie za nie puszczanie "jadu":-)(tak mi powiedziala:-)................

Moj ex jest mi bliski pomimo rozwodu, ale czy bym z nim znowu zaczela?...., nie zastanawialam sie do tej pory nad tym, teraz zaczlam sie nad tym zastanwiac, i chyba nie, bo tak mi dobrze...............
Wiem, ze moj ex mnie dalej kocha (od mojej ex-tesciowej, z ktora mam nienaganne kontakty), ale..............

un hombre napisał/a:

A dlaczego mialoby nie miec sensu?

Nie kierowalbym sie opiniami innych, bo wszystko jest kwestia indywidualna.
10 lat to duzo czasu, jesli cos do siebie naturalnie czujecie i macie wrazenie, ze tym razem by sie udalo - to czemu nie?

singiel34 napisał/a:

Dziękuję.

Jak na razie nie da rady, bo wspólni przyjaciele wyrazili desinteressement.
Raczej nas ze sobą z powrotem nie zeswatają...

un hombre napisał/a:

O ja, ale to wasi przyjaciele maja was zeswatac czy wy macie wziac sprawy w swoje rece...

Trzeba inicjatywy i szkoda czasu, nie jestesmy coraz mlodsi jednak choc nadal uwazam, ze im facet starszy tym mlodszy... Ale dla niej czas dziala odwrotnie tongue

Chrzan przyjaciol bo to nie jest ich sprawa zreszta....

jolene1987 napisał/a:

A dlaczego się rozstaliście? I czy była żona ma aktualnie partnera?

7

Odp: Liczą się czyny a nie słowa... Czyny tylko...

Kolego mam dwie myśli po przeczytaniu tego wszystkiego.

1 "Inni nie mogą bam zabrać naszego szacunku dla siebie, jeśli im go nie oddamy"
                                                                                                     Gandi

2. TO, KIM JESTEM DZISIAJ, ZAWDZIĘCZAM SWOIM WCZORAJSZYM WYBOROM !!

8 Ostatnio edytowany przez singiel34 (2011-01-14 19:52:05)

Odp: Liczą się czyny a nie słowa... Czyny tylko...

To prawda... niemniej, jeżeli moje wczorajsze wybory są częściowo dla mnie debilne obecnie ( kompletna zmiana priorytetów życiowych i zdarcie maski ), to ich skutki, mam nadzieję, da się "odkręcić" ??.


Sorry, za gadanie o nałogach, po prostu status singla mi nie służy. Kompletnie nie służy.
Małżeństwo jest moim zdaniem naturalnym stanem rzeczy, więcej- jestem za ograniczeniem dostępu do rozwodów. Żeby ludzie nie rozwodzili się bo np. kobieta nie założy za Chiny Ludowe pończoch w łóżku... i z podobnie bzdurnych powodów, które powinny być do obgadania.

Tyle.

9

Odp: Liczą się czyny a nie słowa... Czyny tylko...

Odkręcać?

Ale po co? Co Cię obchodzi zdanie innych? Najważniejsze, żebyś żył tak, żebyś Ty czerpał z tego satysfakcję. Chcesz robić karierę? To bierz sie do roboty, zapisz się na kursy, doszkalaj się, pracuj w zawodzie. Ale rób to dla siebie, a nie po to, zeby ludzie zmienili zdanie o Tobie. Kierowanie się cudzą opinią to głupota. Możesz wziąć oczywiście pewne kwestie pod uwagę, ale wszystko co robisz rób dla siebie.

10

Odp: Liczą się czyny a nie słowa... Czyny tylko...

Sam o sobie mówisz nic nie jestem wart - to prawda
Mówisz ze jesteś kimś wyjątkowym - to też prawda

Jesteś tym kim chcesz być, jesteś tyle waty ile masz sam zdecydujesz ze jesteś wart

wszystko jest w tobie.
Bądź swoim najlepszym przyjacielem a nie wrogiem

11

Odp: Liczą się czyny a nie słowa... Czyny tylko...
singiel34 napisał/a:

Czy to znaczy, że jak jestem rozwodnikiem i to ona mnie rzuciła, to z automatu jestem nieudacznikiem ?

Jeśli byłeś dla niej zły (zdradzałeś ją, biłeś, ogólnie miałeś ją w nosie, była dla ciebie nikim i pomiatałeś nią) i w końcu po mękach z tobą zdobyła się na to aby cię rzucić to nie jesteś nieudacznikiem. A jeśli byłeś dla niej dobry (kochałeś ją, dawałeś kwiaty, prezenty, masowałeś stopy, pomagałeś zawsze kiedy prosiła a nawet kiedy nie prosiła i była dla ciebie całym światem i chciałeś spędzić z nią resztę życia) i ona cię rzuciła to jesteś nieudacznikiem.

W kwestii kobiet.

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Liczą się czyny a nie słowa... Czyny tylko...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026