Ostatnio miałam przeprowadzkę. Po raz pierwszy zdecydowałam się na mieszkanie z lokatorem a nie jak dotad lokatorkami.Miał to być chłopak 22 letni , okazał się naprawdę w porządku. Bardzo Go lubię. Razem niekiedy lecimy na spacerek, teraz proponuje kino, klub więc super.
ja mam 29 lat i narzeczonego ale poznali się i polubili. K. nie ma problemu z tym że wychodzimy, ufa mi a ja Jemu.Z racji tego że pracuje obecnie za granicą nie możemy zamieszkać razem. Lokator nieraz żartuje że szkoda że mam chłopaka, że jakbym miała siostrę blizniaczke to by się za Nią brał, ale to takie żarciki są ![]()
Jak miałam urodziny to wparował po cichu o 6 do mojego pokoju i zostawił kwiatka i czekoldki, to było miłe ![]()
Znam Go niespełna 2 miechy ale wiecie nieraz można krótko znać kogoś a zadziała chemia. No i właśnie się zastanawiam czy zapraszać Go na wesele?
Sam podpytuje kiedy itd.Nie miałam w planach zaprazać kogoś kogo tak krótko znam ale mega Go polubiłam , no i chcemy z narzeczonym powiedzieć że nie obrazimy się i zrozumiemy jeśli nie przyjdzie .....co robić? ...z 2 str nie zaprosić to tak dziwnie, zwłaszcza ze sam mowi ze uwielbia takie imprezy
Podobne tematy
Ostatnio miałam przeprowadzkę. Po raz pierwszy zdecydowałam się na mieszkanie z lokatorem a nie jak dotad lokatorkami.Miał to być chłopak 22 letni , okazał się naprawdę w porządku. Bardzo Go lubię. Razem niekiedy lecimy na spacerek, teraz proponuje kino, klub więc super.
ja mam 29 lat i narzeczonego ale poznali się i polubili. K. nie ma problemu z tym że wychodzimy, ufa mi a ja Jemu.Z racji tego że pracuje obecnie za granicą nie możemy zamieszkać razem. Lokator nieraz żartuje że szkoda że mam chłopaka, że jakbym miała siostrę blizniaczke to by się za Nią brał, ale to takie żarciki są
Jak miałam urodziny to wparował po cichu o 6 do mojego pokoju i zostawił kwiatka i czekoldki, to było miłe
Znam Go niespełna 2 miechy ale wiecie nieraz można krótko znać kogoś a zadziała chemia. No i właśnie się zastanawiam czy zapraszać Go na wesele?
Sam podpytuje kiedy itd.Nie miałam w planach zaprazać kogoś kogo tak krótko znam ale mega Go polubiłam , no i chcemy z narzeczonym powiedzieć że nie obrazimy się i zrozumiemy jeśli nie przyjdzie .....co robić? ...z 2 str nie zaprosić to tak dziwnie, zwłaszcza ze sam mowi ze uwielbia takie imprezy
Abstrahując od całej reszty - jakby mnie ktoś zapraszał ze słowami "nie obrazimy się, jeśli nie przyjdziesz" to bym na bank nie przyszła ![]()
Moim zdaniem tworzysz jakąś chorą sytuację. Albo pozwalasz by ona się tworzyła. Ja idę o zakład że współlokator wcale tak bezinteresownie z Tobą na te spacerki nie chodzi, przynajmniej jak dla mnie wydaje mi się to nieco podejrzane. Moim zdaniem albo on coś czuje, albo chcę Cię zaliczyć, ewentualnie traktuje to jako wyzwanie czy uda mu się odbić Cię narzeczonemu. Ja obstawiam że prędzej czy później dojdzie do jakiegoś zgrzytu i wtedy będzie dopiero problem.
Moim zdaniem tworzysz jakąś chorą sytuację. Albo pozwalasz by ona się tworzyła. Ja idę o zakład że współlokator wcale tak bezinteresownie z Tobą na te spacerki nie chodzi, przynajmniej jak dla mnie wydaje mi się to nieco podejrzane. Moim zdaniem albo on coś czuje, albo chcę Cię zaliczyć, ewentualnie traktuje to jako wyzwanie czy uda mu się odbić Cię narzeczonemu. Ja obstawiam że prędzej czy później dojdzie do jakiegoś zgrzytu i wtedy będzie dopiero problem.
Serio chora sytuacja? kurcze - zawsze dbałam o dobrą atmosferę z współlokatorami, no chyba ze nie nadawałyśmy na tych samych falach to było na cześć i tyle. Z Nim od razu złapałam dobry kontakt. Dla mnie to nie jest dziwne...sam powtarza że nigdy by nie wcinał się w związki a poza tym jest między nami spora różnica wieku, choć po mnie może nie widać, bo każdy mnie odmładza z wyglądu. Spacery, wyjścia tłumaczy tym ze wszyscy Jego kumple spędzają czas ze swoimi dziewczynami, a On sam nie ma z kim wyjść nigdzie i dla mnie to sensowne i normalne, zwłaszcza że tez miałam taki czas.To dobry chłopak, ma koleżanki i kolegów.
Chociaż jak pomyślę to np ostatnio chciał sprawdzać czy mam łaskotki albo gdy usiadłam obok to kładł głowę na moich kolanach , ale wiem że to wszystko na żarty było i tyle.
Spacery, wyjścia tłumaczy tym ze wszyscy Jego kumple spędzają czas ze swoimi dziewczynami, a On sam nie ma z kim wyjść nigdzie i dla mnie to sensowne i normalne, zwłaszcza że tez miałam taki czas.To dobry chłopak, ma koleżanki i kolegów.
To nie jest ani sensowne ani normalne.
bez przesady, koleś jest dorosły, ma 25 lat a nie 15, nawet jak się zakocha w autorce to jego sprawa, ważne że ona nie daje mu sygnałów zainteresowania no i wychodzi za mąż, to chyba jasne, że nie ukrywa swojego narzeczonego i pewnie temat ich ślubu jest na tapecie. może kolega jest gejem.