netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Ucieczka od miłości...

34 odpowiedzi3 993 wyświetleniazałożony przez saviiiia, 16.03.2018

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Ucieczka od miłości...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 35 ]

1

Temat: Ucieczka od miłości...

Witam.
Chciałabym poradzić się innych kobiet, może bardziej doświadczonych ode mnie w jednej sprawie.
     Ponad rok temu poznałam chłopaka kilka lat starszego. W klubie stał za barem, do którego podeszłyśmy z koleżankami, wzięłam go za barmana, lecz jak się okazało nim nie był, postawił nam kilka drinków, a później jak zauważył mnie na sali to przybiegł do mnie i poprosił mnie do tańca. Później jak wychodziłam także zaczepił mnie i poprosił o kontakt. Pisaliśmy od czasu do czasu, a później coraz częściej. Namawiał mnie na różne rzeczy z udziałem innych kobiet i jego. Ale ja nie jestem tego typu kobietą, rozmowa praktycznie zawsze schodziła na jeden tor. Widywaliśmy się czasami i rozmawialiśmy tylko, na nic nie pozwalałam. On wobec mnie zawsze był szczery i mówił wprost. Szanowałam go za to, iż nie owija w bawełnę. Tak na prawdę nie jest złym człowiekiem, pomaga dla chorych dzieci, dla zwierząt i dla innych potrzebujących.
Raz zaoferował, że przyjedzie po mnie na wioskę (ok 100km) i zawiezie do szkoły (do swojego miasta), bo się stęsknił, dawno widział. Chciał mnie zabrać na Majorkę, ale nie zgodziłam się. Mam szacunek do siebie i nie zarabiam tyle co on, żeby móc tam jechać. On miał wiele kobiet i każda dawała mu to co chciał. A mi zadał pytanie do ma zrobić, żeby mnie mieć...
     Ja cały czas wiedziałam jak uciec od niego i nie miałam z tym problemu, bo wiedziałam jak traktuje kobiety.
     Wszystko się zmieniło jak pewnego razu zaproponował, że może spróbujemy, ale ja byłam nieugięta, więc wtedy powiedział, że jak dalej będę tak robić to on się zakocha, kilka razy to powtarzał. Nigdy nie rzucał słów na wiatr. Jak zrozumiał jaka jestem chciał mnie trzymać od siebie i swoich znajomych z daleka dla mojego dobra.
A teraz.. całowaliśmy się i do niczego więcej nie doszło. On wie jak ja reaguję na niego, że kręci mi się w głowie, ciało całe drży, nogi się uginają. Ja także wiem jak ja działam na niego.
Wspominał raz, że jakby do czegoś między nami doszło to on by się zakochał. Ale ja w to niewierzę i tak mu powiedziałam. Na to on, że wie iżby tak było. Mi wydaje się, iż miłość polega na czymś innym. Chociaż jak powiedziałam nie, to on to uszanował, pocałował w czoło i odpuścił. Jak mnie całował to ledwo ustałam na nogach i wyznałam mu to, a on pytał co rusz jak się czuję.
     A teraz jest tak, iż on mnie bardzo pragnie a ja go i mówi, iż czas przełamać opór, bo i tak do tego dojdzie. Więc ja na to, iż tego nie wie. Na to on, że sama siebie oszukuje. Więc mu powiedziałam, że ja nie potrafiłabym podejść do tego tak jak on, jak do czegoś co nie ma znaczenia. Na to on, żebym zeszła na ziemię...
    Problem jest w tym, iż ja zdałam sobie sprawę, że ja jestem beznadziejnie zakochana w nim... i nie chcę, aby doszło między nami do czegoś, bo nie chcę kolejny raz cierpieć przez mężczyznę... Jak od tego uciec...

2

Odp: Ucieczka od miłości...

pójść do klasztoru..:)

3

Odp: Ucieczka od miłości...
saviiiia napisał/a:

Witam.
Chciałabym poradzić się innych kobiet, może bardziej doświadczonych ode mnie w jednej sprawie.
     Ponad rok temu poznałam chłopaka kilka lat starszego. W klubie stał za barem, do którego podeszłyśmy z koleżankami, wzięłam go za barmana, lecz jak się okazało nim nie był, postawił nam kilka drinków, a później jak zauważył mnie na sali to przybiegł do mnie i poprosił mnie do tańca. Później jak wychodziłam także zaczepił mnie i poprosił o kontakt. Pisaliśmy od czasu do czasu, a później coraz częściej. Namawiał mnie na różne rzeczy z udziałem innych kobiet i jego. Ale ja nie jestem tego typu kobietą, rozmowa praktycznie zawsze schodziła na jeden tor. Widywaliśmy się czasami i rozmawialiśmy tylko, na nic nie pozwalałam. On wobec mnie zawsze był szczery i mówił wprost. Szanowałam go za to, iż nie owija w bawełnę. Tak na prawdę nie jest złym człowiekiem, pomaga dla chorych dzieci, dla zwierząt i dla innych potrzebujących.
Raz zaoferował, że przyjedzie po mnie na wioskę (ok 100km) i zawiezie do szkoły (do swojego miasta), bo się stęsknił, dawno widział. Chciał mnie zabrać na Majorkę, ale nie zgodziłam się. Mam szacunek do siebie i nie zarabiam tyle co on, żeby móc tam jechać. On miał wiele kobiet i każda dawała mu to co chciał. A mi zadał pytanie do ma zrobić, żeby mnie mieć...
     Ja cały czas wiedziałam jak uciec od niego i nie miałam z tym problemu, bo wiedziałam jak traktuje kobiety.
     Wszystko się zmieniło jak pewnego razu zaproponował, że może spróbujemy, ale ja byłam nieugięta, więc wtedy powiedział, że jak dalej będę tak robić to on się zakocha, kilka razy to powtarzał. Nigdy nie rzucał słów na wiatr. Jak zrozumiał jaka jestem chciał mnie trzymać od siebie i swoich znajomych z daleka dla mojego dobra.
A teraz.. całowaliśmy się i do niczego więcej nie doszło. On wie jak ja reaguję na niego, że kręci mi się w głowie, ciało całe drży, nogi się uginają. Ja także wiem jak ja działam na niego.
Wspominał raz, że jakby do czegoś między nami doszło to on by się zakochał. Ale ja w to niewierzę i tak mu powiedziałam. Na to on, że wie iżby tak było. Mi wydaje się, iż miłość polega na czymś innym. Chociaż jak powiedziałam nie, to on to uszanował, pocałował w czoło i odpuścił. Jak mnie całował to ledwo ustałam na nogach i wyznałam mu to, a on pytał co rusz jak się czuję.
     A teraz jest tak, iż on mnie bardzo pragnie a ja go i mówi, iż czas przełamać opór, bo i tak do tego dojdzie. Więc ja na to, iż tego nie wie. Na to on, że sama siebie oszukuje. Więc mu powiedziałam, że ja nie potrafiłabym podejść do tego tak jak on, jak do czegoś co nie ma znaczenia. Na to on, żebym zeszła na ziemię...
    Problem jest w tym, iż ja zdałam sobie sprawę, że ja jestem beznadziejnie zakochana w nim... i nie chcę, aby doszło między nami do czegoś, bo nie chcę kolejny raz cierpieć przez mężczyznę... Jak od tego uciec...

Jeżeli nie masz jeszcze tytułu dla tego harlequina to podrzucam swój pomysł: „Wybranka Niebarmana”. Przemyśl to wink
Generalnie idziesz w dobrym kierunku. Pamiętaj, żeby na dalszych stronach też się pragnęło, uginało, wzdychało, drżało itp. Rys postaci też niezły. On łobuz o czułym sercu z niestandardowymi praktykami seksualnymi w tle. Taki Grey 500+. Jej miłość go w cudowny sposób odmieni. Ją też odmieni: była nie z takich, ale będzie z takich, przy czym będzie super wyjątkowa wśród tych takich.

4

Odp: Ucieczka od miłości...

Taaa na pewno sie zakocha po seksie. Raczej sie juz wiecej nie odezwie big_smile ewentualnie odezwie jak bedzie mial ochote na seks.

5 Ostatnio edytowany przez balin (2018-03-17 11:08:53)

Odp: Ucieczka od miłości...

Pomyśl, że takie tanie kity, to on wciskał i wciska wielu dziewczynkom i za takie cuś oddawały mu się.
Ty masz spore ciśnienie, bo zbiegły się ze sobą 2 schematy działania ludzi. Twoja przeogromna chęć bycia adorowaną, a wg Ciebie adoruje Cię nie byle tak jakiś  wioskowy Jaś i drugie perspktywa awansu społecznego, on dla Ciebie jest kimś z lepszego świata.
Gdy sobie na poskojnie przeczytasz swój tekst, to zobaczysz ile tam jest głupotek, które zostały Ci wmówione, a ty przyjęłaś je za swoje. Mówisz on jest prawdomówny, a zaraz ja mu nie wierzę. Jesteś dziewczyno niestety manipulowana, tylko w celu przelecenia Cię.

Klio napisał/a:

Jeżeli nie masz jeszcze tytułu dla tego harlequina to podrzucam swój pomysł: „Wybranka Niebarmana”.

"Ucieczka od miłości ..." zdecydowanie lepszy. smile

6 Ostatnio edytowany przez Summerka (2018-03-17 20:43:54)

Odp: Ucieczka od miłości...
saviiiia napisał/a:

Witam.
Chciałabym poradzić się innych kobiet, może bardziej doświadczonych ode mnie w jednej sprawie.
     Ponad rok temu poznałam chłopaka kilka lat starszego. W klubie stał za barem, do którego podeszłyśmy z koleżankami, wzięłam go za barmana, lecz jak się okazało nim nie był, postawił nam kilka drinków, a później jak zauważył mnie na sali to przybiegł do mnie i poprosił mnie do tańca. Później jak wychodziłam także zaczepił mnie i poprosił o kontakt. Pisaliśmy od czasu do czasu, a później coraz częściej. Namawiał mnie na różne rzeczy z udziałem innych kobiet i jego. Ale ja nie jestem tego typu kobietą, rozmowa praktycznie zawsze schodziła na jeden tor. Widywaliśmy się czasami i rozmawialiśmy tylko, na nic nie pozwalałam. On wobec mnie zawsze był szczery i mówił wprost. Szanowałam go za to, iż nie owija w bawełnę.. A mi zadał pytanie do ma zrobić, żeby mnie mieć...

Ale w jakiej sprawie się chciałaś poradzić? Przecież masz wszystko jak na dłoni. On cię nie szanuje i traktuje  jak przyszłą zdobycz.
No, chyba, że masz 14 lub 15 lat. Wtedy można ci doradzić, żebyś nie wierzyła w żadne z zapewnień i dała sobie spokój z tym kimś.
Co to znaczy"namawiał mnie na różne rzeczy z udziałem innych kobiet i jego"?

7

Odp: Ucieczka od miłości...
saviiiia napisał/a:

Jak od tego uciec...

- nie chodzić z nim do łózka
- nie spotykać się
- zmienić pub
- skasować numer
- zablokować na FB
- nie dawać sobie nawijać makaronu na uszy

8

Odp: Ucieczka od miłości...

Nie mam 15 lat. Mam 29. A on ma 36... Więc dlaczego mężczyźni traktują tak kobiety? Wiedzą, że jest spokojna, poukładana, ma zasady, których zawsze przestrzega. Jak to kiedyś powiedział "idealna'', a on "zjebem"? I tak, czy tak, dalej bez żadnych skrupułów dążą do tego, żeby te kobietę zranić?

9 Ostatnio edytowany przez Teufel (2018-03-19 07:07:54)

Odp: Ucieczka od miłości...
saviiiia napisał/a:

Nie mam 15 lat. Mam 29. A on ma 36... Więc dlaczego mężczyźni traktują tak kobiety? Wiedzą, że jest spokojna, poukładana, ma zasady, których zawsze przestrzega. Jak to kiedyś powiedział "idealna'', a on "zjebem"? I tak, czy tak, dalej bez żadnych skrupułów dążą do tego, żeby te kobietę zranić?

Bo widzisz Ty masz być zdobyczą, kimś w rodzaju trofea. A im trudniej je zdobyć to większa satysfakcja i nic więcej. Jeśli Cię posiądzie, straci Tobą zainteresowanie. Ta cała magia bycia niedostępną w tym momencie pryśnie bo przestaniesz być niedostępną. A tak swoją drogą, jeśli historia jest prawdziwa to nieźle Cię zmanipulował.

10

Odp: Ucieczka od miłości...

,,Zakazane uczucie".
Eee tam zranić. Przecież wiesz jaki on jest i czego (nie)możesz się po nim spodziewać.

11

Odp: Ucieczka od miłości...
saviiiia napisał/a:

Nie mam 15 lat. Mam 29. A on ma 36... Więc dlaczego mężczyźni traktują tak kobiety? Wiedzą, że jest spokojna, poukładana, ma zasady, których zawsze przestrzega. Jak to kiedyś powiedział "idealna'', a on "zjebem"? I tak, czy tak, dalej bez żadnych skrupułów dążą do tego, żeby te kobietę zranić?

Ciężko mi uwierzyć, że jesteś starsza, bo zadajesz takie pytania. Spotykasz się z nim podobno od roku, to już powinnaś go trochę poznać. Pewnie wiesz,czy jest wolny i znasz jego rodzinę.

12 Ostatnio edytowany przez hehheh (2018-03-19 16:06:59)

Odp: Ucieczka od miłości...
saviiiia napisał/a:

Tak na prawdę nie jest złym człowiekiem, pomaga dla chorych dzieci, dla zwierząt i dla innych potrzebujących

Nic wielkiego jeśli ma się pieniądze. Z resztą skoro jest dla wszystkich taki dobry, to nie traktuje Cię specjalnie inaczej niż tych wszystkich.

saviiiia napisał/a:

On miał wiele kobiet i każda dawała mu to co chciał.

Podchodzę to tej przechwałki z rezerwą. Jednak załóżmy, że rzeczywiście. To znaczy, że chciał jednak się z tymi wieloma rozstawać. Czyli rzeczywiście pewnie ma pieniądze, więc nie jest niczym specjalnym pomoc chorym dzieciom i zwierzętom.

saviiiia napisał/a:

  Ja cały czas wiedziałam jak uciec od niego i nie miałam z tym problemu, bo wiedziałam jak traktuje kobiety.

Nie powiesz nam, jak traktuje? Nawet z nami nie jesteś szczera, żeby go przemilczać jego wady?

saviiiia napisał/a:

Wszystko się zmieniło jak pewnego razu zaproponował, że może spróbujemy, ale ja byłam nieugięta, więc wtedy powiedział, że jak dalej będę tak robić to on się zakocha, kilka razy to powtarzał..

Tak działa zakochiwanie się? Hm, no może u kogoś tam takiego odległego. U mnie nie.

saviiiia napisał/a:

Jak zrozumiał jaka jestem chciał mnie trzymać od siebie i swoich znajomych z daleka dla mojego dobra.

Kiedyś nie rozumiałem, dlaczego lecicie na niedostępnych. smile Teraz rozumiem i w istocie lepiej nie przejmowac się Wami. Jest to i łatwiejsze i bardziej to lubicie. big_smile

saviiiia napisał/a:

Wspominał raz, że jakby do czegoś między nami doszło to on by się zakochał..

No tu już bardziej byłbym skłonny uwierzyć w ten mechanizm zakochania się. Ale jednak całowaliście się już z wielkim afektem. Nie powinno być już tego zakochania? tongue Brzmi jakby mówienie: daj mi cipkę a dostaniesz więcej.

saviiiia napisał/a:

A teraz jest tak, iż on mnie bardzo pragnie a ja go i mówi, iż czas przełamać opór, bo i tak do tego dojdzie

Nie, tak miłość nie działa.
I żeby nie było, to nie jestem wrogiem seksu bez miłości. Jak byłem młodszy to nawet prawie praktykowałem. tongue

saviiiia napisał/a:

Więc dlaczego mężczyźni traktują tak kobiety? Wiedzą, że jest spokojna, poukładana, ma zasady, których zawsze przestrzega. Jak to kiedyś powiedział "idealna'', a on "zjebem"? I tak, czy tak, dalej bez żadnych
skrupułów dążą do tego, żeby te kobietę zranić?

Nie wszyscy, ale wielu.
Nie, nie do tego żeby zranić. Do tego, żeby poruchać. Niedźwiedzie nie są winne, że z głodu atakują człowieka. Tak samo prości ludzie nie są winni, że nie stać ich na więcej. Albo rzeczywiłście schodzisz na zgrzebną rzeczywistość albo szukasz sobie faceta, który nie jest prosty... Życie takie łatwe nie jest.

Summerka napisał/a:

Ciężko mi uwierzyć, że jesteś starsza, bo zadajesz takie pytania. Spotykasz się z nim podobno od roku, to już powinnaś go trochę poznać. Pewnie wiesz,czy jest wolny i znasz jego rodzinę.

No co, w to, że wielu facetów nie dojrzewa nigdy nawet na starość chyba wierzysz. To dlaczego by kobieta by nie mogła ominąć psychicznego dojrzewania?

13

Odp: Ucieczka od miłości...

Nie na marne napisałam na samym początku, iż chodzi mi o wypowiedzi kobiet, nie mężczyzn. Akurat oni nigdy nie dojrzeją psychicznie. To widać nawet po wypowiedzi ''hehheh''. Nie interesuje mnie to co myślą o sytuacji opisanej przeze mnie.
    Dla mnie na pierwszym miejscu była rodzina, religia i nauka. Po nieudanym związku postanowiłam sobie, że najpierw skończę studia i żaden mężczyzna mi w tym nie przeszkodzi. Mnie nie interesowały związki, zawsze miałam dystans do mężczyzn i ZAWSZE ich unikałam. Mężczyzn zawsze traktowałam jakby w ogóle ich nie było. Czy to coś dziwnego, że nie miałam takich kontaktów z mężczyznami jak większość kobiet? Nie miałam potrzeby bycia adorowaną przez jakiegokolwiek mężczyznę, bo zawsze czułam do nich wstręt. Może też dlatego, stało się tak, że zakochałam się w kimś, w kim nie powinnam. Fakt, tylko ja go znam i tylko ja wiem jaki on jest. A jak mówią, każdy jest inny i nie należy mierzyć wszystkich jedną miarą...

14

Odp: Ucieczka od miłości...
saviiiia napisał/a:

Nie na marne napisałam na samym początku, iż chodzi mi o wypowiedzi kobiet, nie mężczyzn. Akurat oni nigdy nie dojrzeją psychicznie. To widać nawet po wypowiedzi ''hehheh''. Nie interesuje mnie to co myślą o sytuacji opisanej przeze mnie.
    Dla mnie na pierwszym miejscu była rodzina, religia i nauka. Po nieudanym związku postanowiłam sobie, że najpierw skończę studia i żaden mężczyzna mi w tym nie przeszkodzi. Mnie nie interesowały związki, zawsze miałam dystans do mężczyzn i ZAWSZE ich unikałam. Mężczyzn zawsze traktowałam jakby w ogóle ich nie było. Czy to coś dziwnego, że nie miałam takich kontaktów z mężczyznami jak większość kobiet? Nie miałam potrzeby bycia adorowaną przez jakiegokolwiek mężczyznę, bo zawsze czułam do nich wstręt. Może też dlatego, stało się tak, że zakochałam się w kimś, w kim nie powinnam. Fakt, tylko ja go znam i tylko ja wiem jaki on jest. A jak mówią, każdy jest inny i nie należy mierzyć wszystkich jedną miarą...

Przeżyjesz na własnej skórze, to się dowiesz jaki jest, jeśli tego jeszcze nie wiesz. Patrząc z boku to zakochaniem nie można nazwać, raczej odurzeniem, nie obraź się, tak to z daleka wygląda.  Pewnie, że nie wiemy jaki jest, tylko tak nam go przedstawiłaś i wyłania się nieciekawy typek. Szczerości tu nie widzę za grosz, raczej  coś innego. Wszystko u niego bierzesz za dobrą monetę. Nie ma rady, sama się musisz przekonać.

15

Odp: Ucieczka od miłości...
saviiiia napisał/a:

Nie na marne napisałam na samym początku, iż chodzi mi o wypowiedzi kobiet, nie mężczyzn. Akurat oni nigdy nie dojrzeją psychicznie. To widać nawet po wypowiedzi ''hehheh''. Nie interesuje mnie to co myślą o sytuacji opisanej przeze mnie.
    Dla mnie na pierwszym miejscu była rodzina, religia i nauka. Po nieudanym związku postanowiłam sobie, że najpierw skończę studia i żaden mężczyzna mi w tym nie przeszkodzi. Mnie nie interesowały związki, zawsze miałam dystans do mężczyzn i ZAWSZE ich unikałam. Mężczyzn zawsze traktowałam jakby w ogóle ich nie było. Czy to coś dziwnego, że nie miałam takich kontaktów z mężczyznami jak większość kobiet? Nie miałam potrzeby bycia adorowaną przez jakiegokolwiek mężczyznę, bo zawsze czułam do nich wstręt. Może też dlatego, stało się tak, że zakochałam się w kimś, w kim nie powinnam. Fakt, tylko ja go znam i tylko ja wiem jaki on jest. A jak mówią, każdy jest inny i nie należy mierzyć wszystkich jedną miarą...

No to jaki masz problem? Bądź tym trofeem i będzie po wszystkim.

16 Ostatnio edytowany przez Summerka (2018-03-19 21:43:47)

Odp: Ucieczka od miłości...
hehheh napisał/a:
Summerka napisał/a:

Ciężko mi uwierzyć, że jesteś starsza, bo zadajesz takie pytania..

No co, w to, że wielu facetów nie dojrzewa nigdy nawet na starość chyba wierzysz. To dlaczego by kobieta by nie mogła ominąć psychicznego dojrzewania?

Może mężczyźni rzadziej się dzielą przemyśleniami? Nie wiem. Tu mnie autorka zaskoczyła  tymi pytaniami.

17 Ostatnio edytowany przez hehheh (2018-03-19 23:10:47)

Odp: Ucieczka od miłości...
saviiiia napisał/a:

Nie na marne napisałam na samym początku, iż chodzi mi o wypowiedzi kobiet, nie mężczyzn. Akurat oni nigdy nie dojrzeją psychicznie. To widać nawet po wypowiedzi ''hehheh''. Nie interesuje mnie to co myślą o sytuacji opisanej przeze mnie.

Omg, z takim nastawieniem jesteś skazana na porażkę, brak faceta albo na takiego właśnie o jakim jest ten wątek. W sumie to typowe, że religijne osoby wierzą w niemożliwość dojrzałości mężczyzny. W końcu tradycjonaliści lubią umacnianie stereotypów. Nawet nie ma sensu współczuć temu brakowi nadziei, bo takie osoby są same sobie winne. Pozwalają facetom na dziecinność. Historia opisana w tym wątku jest tego dobrym przykładem. Co więcej nie raz nawet i popychają ich do dziecinnego zachowania. Można w tym dostrzec np. samospełniajacą się przepowiednię.
Żebym nie był takim strasznym antytradycjonalistą, to może tylko jeszcze napomknę, że z kolei druga strona nietradycyjna nie raz popycha z kolei kobiety do dziecinnego zachowywania się.

saviiiia napisał/a:

Mężczyzn zawsze traktowałam jakby w ogóle ich nie było.

O tak, wierutna prawda. Zawsze ich tak traktowałaś. Nie działali na Ciebie jak ten np. bohater wątku. Nie miałaś żadnego wcześniej. Mhm, powodzenia jeśli nie jesteś szczera nawet na forum anonimowym.

saviiiia napisał/a:

Czy to coś dziwnego, że nie miałam takich kontaktów z mężczyznami jak większość kobiet?

Hm, w Twoim religijnym środowisku to całkiem możliwe, że uznaje się to za dziwne. Jednak świat, nawet Polska jest większy.

saviiiia napisał/a:

Nie miałam potrzeby bycia adorowaną przez jakiegokolwiek mężczyznę, bo zawsze czułam do nich wstręt.

Hoho teraz mamy wstręt do obiektu pożądania. Jeszcze coś ciekawego?

saviiiia napisał/a:

Może też dlatego, stało się tak, że zakochałam się w kimś, w kim nie powinnam.

Czyli nie powinnaś zakochać się nawet w tak rzadkim przypadku faceta który mimo że czujesz wstręt do ogółu facetów, to tego jednak pożądasz? Współczuję, że jesteś religijna. Bo jakbyś nie była, to miałabyś opcję bycia lesbijką a tak to nie masz. Tragedia. Musisz się męczyć, męczennico samozwańcza.

saviiiia napisał/a:

Fakt, tylko ja go znam i tylko ja wiem jaki on jest.

Nie ma innych przyjaciół, rodziny? No tak wejście pewnie w schemat zbawiania drania. Wreszcie trafił na wyjątkową Ciebie, która jedyna jesteś w stanie skłonić go do miłości etc. swoją siłą duchową (i ładnym wyglądem, zapewne).

18

Odp: Ucieczka od miłości...

To się nazywa uderzenie w męskie "ego". Właśnie dlatego nie chciałam, aby meżczyźni się wypowiadali, bo oni nawet czytać nie potrafią. Jak widać.

19

Odp: Ucieczka od miłości...

Oh, tak moje wspaniałe męskie ego strasznie ucierpiało na tym anonimowym forum!
Tylko proszę jeszcze raz nie uderzaj w nie, bo jestem na skraju popłakania się!!!
Szczególnie, gdy pomijasz merytoryczną dyskusję. Samą sugestią zwycięstwa nade mną kobiety rozbijasz, rozkruszasz całe moje ego męskie!
Przestań, proszę Cię!!!

20

Odp: Ucieczka od miłości...
hehheh napisał/a:

Niedźwiedzie nie są winne, że z głodu atakują człowieka. Tak samo prości ludzie nie są winni, że nie stać ich na więcej.

Kiepsko tutaj sformułowałem myśl. Zdecydowanie lepiej inaczej byłoby to napisać. Od niedźwiedzi nie ma sensu oczekiwać, żeby przestały atakować ludzi, gdy są głodne. Tak samo nie ma sensu oczekiwać od prostego faceta więcej niż chęci poruchania.
No bo w końcu można obwiniać niedźwiedzia. Chodziło mi o to, że nie stać go na więcej. Chodziło mi o to, że to podobne jak obwinianie komara za to, że żywi się krwią. Problematyka winy nie jest prosta.

21

Odp: Ucieczka od miłości...
hehheh napisał/a:
hehheh napisał/a:

Niedźwiedzie nie są winne, że z głodu atakują człowieka. Tak samo prości ludzie nie są winni, że nie stać ich na więcej.

Kiepsko tutaj sformułowałem myśl. Zdecydowanie lepiej inaczej byłoby to napisać. Od niedźwiedzi nie ma sensu oczekiwać, żeby przestały atakować ludzi, gdy są głodne. Tak samo nie ma sensu oczekiwać od prostego faceta więcej niż chęci poruchania.
No bo w końcu można obwiniać niedźwiedzia. Chodziło mi o to, że nie stać go na więcej. Chodziło mi o to, że to podobne jak obwinianie komara za to, że żywi się krwią. Problematyka winy nie jest prosta.

Z tym, że od człowieka wymaga się, żeby trochę myślał.

22

Odp: Ucieczka od miłości...

Ten związek jest bez przyszłości, odpuść sobie lub po prostu idź z nim do łóżka ale w tedy moim skromnym zdaniem będziesz cierpiała. Typ ewidentnie chce cię zaliczyć, a że jesteś trudna do zdobycia kręci go to bardzo.

23

Odp: Ucieczka od miłości...
Lady Loka napisał/a:

Taaa na pewno sie zakocha po seksie. Raczej sie juz wiecej nie odezwie big_smile ewentualnie odezwie jak bedzie mial ochote na seks.

Też nie wierzyłam w taką kolej rzeczy, a jednak ... zdarza się ...

24

Odp: Ucieczka od miłości...
Summerka napisał/a:

Z tym, że od człowieka wymaga się, żeby trochę myślał.

No ok, wymaga się żeby myślał i co to zmienia? Fakt że dany facet by myślał wymusza żeby również był empatyczny, żeby nie było dla niego najważniejsze ruchanie? Nie, nie wymusza. Jeśli facet, dla którego najważniejsze jest zamoczyć penisa, myśli, to tylko kombinuje jak to zrobić usilnie po prostu. No i od niektórych to możesz wymagać myślenia, ale są ograniczeni. I to nie jest kwestia zero-jedynkowa: że jedni ograniczeni są a inni nie. Jedni są mniej, inni bardziej.

25

Odp: Ucieczka od miłości...
hehheh napisał/a:
Summerka napisał/a:

Z tym, że od człowieka wymaga się, żeby trochę myślał.

No ok, wymaga się żeby myślał i co to zmienia? Fakt że dany facet by myślał wymusza żeby również był empatyczny, żeby nie było dla niego najważniejsze ruchanie? Nie, nie wymusza. Jeśli facet, dla którego najważniejsze jest zamoczyć penisa, myśli, to tylko kombinuje jak to zrobić usilnie po prostu. No i od niektórych to możesz wymagać myślenia, ale są ograniczeni. I to nie jest kwestia zero-jedynkowa: że jedni ograniczeni są a inni nie. Jedni są mniej, inni bardziej.

Rozwaliłeś  harlekina:) Ech, hehheh! Może pragnie silniejszych doznań, ale to miało być w" romantycznej walucie".;)

26

Odp: Ucieczka od miłości...

Z tym harlekinem totalnie nie wiedziałem o co chodziło, ale wyszukałem wątku i znalazłem odpowiedź Klio. smile W sumie tam też trafiłem na niezrozumiały tytuł. "Niebarman"? Co to jest czy kto to jest?
Reszta też jasno nie zabrzmiała, ale gdy podumałem trochę, to chyba obczaiłem, że założyłaś sobie że świat jest dużo bardziej romantyczny niż w rzeczywistości.

27

Odp: Ucieczka od miłości...
hehheh napisał/a:

Z tym harlekinem totalnie nie wiedziałem o co chodziło, ale wyszukałem wątku i znalazłem odpowiedź Klio. smile W sumie tam też trafiłem na niezrozumiały tytuł. "Niebarman"? Co to jest czy kto to jest?
Reszta też jasno nie zabrzmiała, ale gdy podumałem trochę, to chyba obczaiłem, że założyłaś sobie że świat jest dużo bardziej romantyczny niż w rzeczywistości.

Świat jest rozmaity, raz romantyczny, a raz nie, zależy od spojrzenia i nastawienia. Też skojarzyłam ten post z harlekinem, zwłaszcza romantyczny jest tytuł:"Ucieczka od miłości". Po przeczytaniu doszłam do wniosku, że treść wcale nieromantyczna, a wręcz przeciwnie, smutno się robi.

Próbujesz udowadniać, ze to sprawa instynktu, bo niedźwiedzie też tak się zachowują jak niektórzy mężczyźni. A zastanowiłeś się, że nie tylko mężczyźni? To także sprawa doboru, nie uważasz?

28

Odp: Ucieczka od miłości...
Summerka napisał/a:

Próbujesz udowadniać, ze to sprawa instynktu, bo niedźwiedzie też tak się zachowują jak niektórzy mężczyźni.

Nie twierdzę, że tylko instynktu, ale jedynie wskazuję, że on też gra rolę pewną.

Summerka napisał/a:

A zastanowiłeś się, że nie tylko mężczyźni?

Że nie tylko mężczyźni co? Lepiej jest precyzyjnie zadawać pytania. tongue Ogólnie to tak, zastanawiam się, jestem świadomy, że nie tylko mężczyźni. smile Że nie tylko mężczyźni zachowują się tak jak się zachowują jakkolwiek.

Summerka napisał/a:

To także sprawa doboru, nie uważasz?

Co jest sprawą doboru?

29

Odp: Ucieczka od miłości...
hehheh napisał/a:
Summerka napisał/a:

Próbujesz udowadniać, ze to sprawa instynktu, bo niedźwiedzie też tak się zachowują jak niektórzy mężczyźni.

Nie twierdzę, że tylko instynktu, ale jedynie wskazuję, że on też gra rolę pewną.

Nawet bardzo pewną. Nie neguję tylko po co dano nam rozum?:) (Precyzyjnie było?)

Summerka napisał/a:

A zastanowiłeś się, że nie tylko mężczyźni?

Że nie tylko mężczyźni co? Lepiej jest precyzyjnie zadawać pytania. tongue Ogólnie to tak, zastanawiam się, jestem świadomy, że nie tylko mężczyźni. smile Że nie tylko mężczyźni zachowują się tak jak się zachowują jakkolwiek.

big_smile.

Co jest sprawą doboru?

Ludzie się dobierają temperamentami.

30

Odp: Ucieczka od miłości...
Summerka napisał/a:
hehheh napisał/a:

Nawet bardzo pewną. Nie neguję tylko po co dano nam rozum?:) (Precyzyjnie było?)

Ja nie neguję też, żeby wykorzystywać go. Niestety troszkę poplątana jest Twoja odpowiedź, bo umieściłaś ją jako cytat mój. tongue

Summerka napisał/a:

Ludzie się dobierają temperamentami.

Powinni. W praktyce to chyba nie tak bardzo pod tym względem. Z resztą dana kobieta czy mężczyzna może mieć podejście inne od typowego i np. mimo małego temperamentu wybrać osobę z dużym temperamentem. Bo będzie jej imponowała taka. Szczególnie wydaje się to prawdopodobne gdy to kobieta nie ma dużego, bo samce z dużym to w końcu męskie takie...
Skoro już wyjaśniłaś swoje pytanie, no to też wróćmy do odniesienia go do tematu rozmowy. Mówisz, ze coś się nie zdarza, bo ludzie tego unikają w doborze. Zakładasz tym, że nie popełniają jakichś błędów, że autorka nie ma szans z nim. Jak widać ma jednak - chyba dość dobrze opisała, że się waha i całkiem jednak możliwe, że by z nim się przespała. I to ma sens, bo ewolucja cały czas destabilizuje nas w poszukiwaniu nowych ścieżek dla genów przez mutacje. Oczywiście podlegamy jej nadal.
Nie ma sensu mówić, że coś się nie zdarza, bo ludzie nie popełniają błędów. tongue Popełniają. Z resztą też ma sens rozmowa teoretyczna nawet.

31

Odp: Ucieczka od miłości...

Już dawno po temacie smile "Posłałam go" Więc dziękuję za komentarze smile Dały mi dużo do myślenia i nie pozwolę, aby ten mężczyzna przeze mnie opisany potraktował mnie tak jak wszystkie inne traktuje (nie będę jego zabawką). Może i bałam się, że do czegoś doszłoby miedzy nami, ale teraz jestem pewna w 100% że jestem na tyle silna, że nic się takiego nie stanie smile Nie pozwolę na to smile

32 Ostatnio edytowany przez Summerka (2018-03-23 19:09:30)

Odp: Ucieczka od miłości...
hehheh napisał/a:
Summerka napisał/a:
hehheh napisał/a:

Nawet bardzo pewną. Nie neguję tylko po co dano nam rozum?:) (Precyzyjnie było?)

Ja nie neguję też, żeby wykorzystywać go. Niestety troszkę poplątana jest Twoja odpowiedź, bo umieściłaś ją jako cytat mój. tongue

Summerka napisał/a:

Ludzie się dobierają temperamentami.

Powinni. W praktyce to chyba nie tak bardzo pod tym względem. Z resztą dana kobieta czy mężczyzna może mieć podejście inne od typowego i np. mimo małego temperamentu wybrać osobę z dużym temperamentem. Bo będzie jej imponowała taka. Szczególnie wydaje się to prawdopodobne gdy to kobieta nie ma dużego, bo samce z dużym to w końcu męskie takie...
Skoro już wyjaśniłaś swoje pytanie, no to też wróćmy do odniesienia go do tematu rozmowy. Mówisz, ze coś się nie zdarza, bo ludzie tego unikają w doborze. Zakładasz tym, że nie popełniają jakichś błędów, że autorka nie ma szans z nim. Jak widać ma jednak - chyba dość dobrze opisała, że się waha i całkiem jednak możliwe, że by z nim się przespała. I to ma sens, bo ewolucja cały czas destabilizuje nas w poszukiwaniu nowych ścieżek dla genów przez mutacje. Oczywiście podlegamy jej nadal.
Nie ma sensu mówić, że coś się nie zdarza, bo ludzie nie popełniają błędów. tongue Popełniają. Z resztą też ma sens rozmowa teoretyczna nawet.

Z czym dużym? Poproszę o doprecyzowanie:)
Autorka już się przestała wahać.  Nie twierdziłam, że ludzie nie popełniają błędów tylko,że dobrze jest używać komórek mózgowych, bo to się przydaje.  Zdarzają się porywy namiętności.Ścieżki dla genów? Hmm.. Biologia ma swoje prawa, ale to nie znaczy, że mamy jej się całkiem podporządkować.

33

Odp: Ucieczka od miłości...

Chodziło mi o duży temperament oczywiście. tongue Mogłaś o czymś innym dużym myśleć? smile
Teraz przestała się wahać, ale gdyby nie było tego forum, to całkiem możliwe, że jeszcze by się wahała. tongue Stwierdziła, że daliśmy jej dużo do myślenia.
Oczywiście, że nie podporządkowujemy się bezmyślnie biologii. Niemniej jesteśmy tylko jej tworami. Cokolwiek będziemy robili, będzie to manifestacja biologii. Jest ona od nas większa.
Ścieżki dla genów - no chodziło mi po prostu o mutacje korzystne. Takie określenie mi się spodobało jakoś.

34

Odp: Ucieczka od miłości...
hehheh napisał/a:

Oczywiście, że nie podporządkowujemy się bezmyślnie biologii. Niemniej jesteśmy tylko jej tworami. Cokolwiek będziemy robili, będzie to manifestacja biologii. Jest ona od nas większa.

Manifestacja biologii... Co to może być? Będziemy jedli śniadanie, to też będzie manifestacja biologii?

35

Odp: Ucieczka od miłości...

Manifestacja, czyli okaz, przykład, przejaw - ze słownika synonimów. Tak, np. jedzenie śniadania.

Posty [ 35 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Ucieczka od miłości...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026